poniedziałek, 15 czerwca 2015

Opalanie i jego skutki

Cześć. Słonko coraz bardziej rozpieszcza nas swoimi promieniami i zapewne już nie jedna z Was opalała się na leżaku korzystając z pięknych dni. Ja nie znoszę się opalać, ale wiem, że wiele osób wręcz to uwielbia, dlatego postanowiłam napisać ten post i uzmysłowić niektórym osobom, że słońce może dać nam piękną opaleniznę, a razem z nią wiele złego. Promienie słoneczne są bardzo szkodliwe, mimo, że traktujemy je dość niewinnie. Poparzenie słoneczne to nie tylko paląca niemiłosiernie skóra, ale także coś, co może okazać się niebezpieczne w skutkach. Każdego roku ok. 1/3 doros­łych i ok. 70% dzieci ulega poparzeniu słonecznemu, ponieważ niedostatecznie uważali na siebie. Nienakładanie kremu z filtrem to bardzo zła decyzja.



"Słońce wysyła światło ultrafioletowe o trzech różnych długościach fali: UVA, UVB i UVC. To ostatnie nie dociera do powierzchni Ziemi. Pozostałe dwa rodzaje promieniowania nie tylko docierają do plażowego ręcznika czy bawełnianej koszuli, ale przenikają przez skórę. To one właśnie są sprawcami poparzeń. Poparzenie jest najbardziej oczywistym sygnałem, że przebywamy na słońcu zbyt długo, ale uszkodzenia skóry spowodowane promieniowaniem ultrafioletowym nie zawsze są widoczne. To, co może wydarzyć się pod skórą, to zmiana DNA komórek powodująca przedwczesne starzenie się skóry. W dłuższej perspektywie czasowej uszkodzenia kodu genetycznego mogą prowadzić do raków skóry. Na to, jak szybko skóra zareaguje poparzeniem, ma wpływ jej rodzaj, to, jak silnie operuje słońce danego dnia i jak długo na nim przebywamy. Wiadomo też, że niebieskoocy blondyni są na poparzenie narażeni bardziej niż osoby o ciemnych oczach i oliwkowej cerze" - twierdzi Karolina Kasperek w artykule "Poparzenie słoneczne to nie tylko piekąca skóra. Może być niebezpieczne
".


Jak rozpoznać poparzenie?
Pierwszym objawem poparzenia słonecznego jest zaczerwieniona i piekąca skóra. W bardziej drastycznych postaciach pojawiają się także opuchlizna i pęcherze. Możemy nawet czuś się tak, jakby rozkładała nas grypa. Często pojawia się gorączka, której towarzyszą dreszcze, nudności, a także ból głowy. Kilka dni później skóra zaczyna łuszczyć się i swędzieć – to naturalna kolej rzeczy, ponieważ mechanizm obronny ciała próbuje pozbyć się zniszczonych na skutek poparzenia komórek. Poparzenie można i powinno się leczyć. Kuracja ma złagodzić podrażnienie i ukoić towarzyszący mu ból, i sprawić byśmy znów mogli czuć się komfortowo. Jest na to kilka sposobów, ja preferuję najbardziej te domowe.

Jak je ukoić?

Domowych sposobów jest kilka. Z pewnością przyniosą upragnioną ulgę:
- weź chłodną kąpiel, ale pamiętaj, że... Nie wolno od razu wchodzić pod lodowatą wodę, ponieważ nasz organizm może doznać szoku. Najlepiej stopniowo obniżać temperaturę wody pod prysznicem.,
- przykładaj zimne kompresy,
- wetrzyj odpowiednie maści, np. z aloesem czy kamforą, 
- napar z nagietka czy czarnego bzu również może przynieść ukojenie - nasącz nim wacik i przecieraj uszkodzoną skórę kilka razy dziennie. Napar ten ma właściwości bakteriobójcze i regenerujące,
- doskonałym kompresem na poparzenia jest także mleko czy maślanka,
- jedz dużo owoców cytrusowych, ziemniaków i brokułów. Są one bogate w witaminę C, która pomaga w gojeniu się ran różnego pochodzenia, w tym powstałych na skutek poparzeń.
- nawadniaj swój organizm, spożywaj dużo płynów.

Mam nadzieję, że jednak nikt nie będzie musiał korzystać z tych rad. Musimy być bardzo ostrożni, ponieważ poparzenia skóry to nie żarty. Należy zaopatrzyć się w odpowiednie kosmetyki z filtrami SPF dobranymi odpowiednio do naszych potrzeb i wtedy cieszyć się beztroskim urlopem i ciepłym słońcem.

Znacie jakieś inne domowe sposoby na poparzenia?

22 komentarze

  1. Poparzyłam się dwa lata temu, nigdy więcej :) najlepsza była maślanka :)) Jakoś tak nie przepadam za opalaniem, wiele lat temu wstecz uwielbiałam, nawet na solarium chodziłam :/ Teraz nigdzie nie leżę bo mnie to męczy, jak się opalę spacerując to wtedy jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również nie lubię się biernie opalać, no chyba że mam w ręku interesującą książkę. Zawsze wychodząc na słońce nakładam wysoki filtr : na twarz 50 , a na ciało 30. Kiedy wracamy z wakacji zagranicznych znajomi dziwią się, że jesteśmy "tacy bladzi" mimo, że już nie jesteśmy. Ale pilnuję również męża :) Mimo wszystko trudno jest się nie opalić podczas , gdy moja druga połowa jest zapalonym żeglarzem i większość wolnego czasu spędza się na wodzie. Mimo częstej aplikacji filtra słońce i tak opala. Lubię taką delikatnie muśniętą słońcem skórę, głównie dlatego że mam cienką i przy opaleniźnie nie widać aż tak bardzo prześwitujących żyłek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam też o tej maślance i śmietanie, ale nie próbowałam na sobie :).
    Najlepszym sposobem jest opalanie się z głową, wtedy unikniemy poparzeń :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogólnie to nie lubię przebywać na słońcu długo, więc nigdy nie poparzyłam sobie ciała. Kiedy wiem, że będę musiała przebywać na słońcu kilka dobrych godzin (w trakcie pracy) stosuję odpowiednie SPF:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo przydatny post! Super! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię leżeć plackiem i się opalać, wolę ruch ;) używam oczywiście mleczek z filtrem i jako, że mam ciemniejszą karnację, opalam się bardzo szybko na brąz ;) popatrzeń nie miałam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś stosowałam żel aloesowy i pomógł mi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wpis na czasie :D uwielbiam lato i opalanko :D

    OdpowiedzUsuń
  9. W tamtym roku poparzyłam się i niestety powstało mi z tego wiele piegów, w dodatku ciało szybciej sinieje;]

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie cierpię się opalać:)

    OdpowiedzUsuń
  11. i ja nie cierpię opalania... a na poparzenia jedynie panthenol :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja będąc jeszcze chyba w gimnazjum spędziłam cały upalny dzień na plaży czego potem gorzko pożałowałam :D Dopiero gdy dotarłam do domu to zauważyłam jak bardzo jestem "opalona" :D W nocy brakowało mi stron do spania, bo każda piekła haha :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja kiedyś właśnie użyłam maślankę i była świetna. Ta metoda się sprawdza!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja stosuję dużo balsamów i olejków, rzadko miewam poparzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. W Czechach spaliłam się na raczka ale skórka mi zbrązowiała i nie zeszła na szczęscie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. u mnie numerem jeden jest panthenol ;) ale ostatnio ratowałam się kefirem i faktycznie, przyniósł mi ulgę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja w ostatnią sobotę byłam na kajakach i nie nałożyłam kremu z filtrem :P chciałam się trochę opalić - nie lubię bezpośrednio leżeć na słońcu, bo jak mi jest za ciepło to się chowam. Ale tak "przy okazji" - jak najbardziej. Lubię być opalona, bo to ładnie wygląda ;)
    no i się spiekłam, głównie ramiona i nogi, wtarłam maślankę - fajnie chłodziła :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja od opakania az wstyd sie przyznac jestem jak uzalezniona. ...jak anorektyczka sloneczna ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mój wczoraj sobie poparzył kolana, bo byliśmy nad wodą :P Biedny... ciężko mu w długich spodniach chodzić :P Smarowałam go żelem mentolowo-eukaliptusowym i pantenolem :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Śmietana podobno działa na poparzenia słońcem :]

    OdpowiedzUsuń
  21. Kremy z filtrem to pierwsze co biorę jak jadę nad wodę :) Potem kocyk ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. W ubiegłym roku używałam w takich sytuacjach żelu kojącego Soraya i byłam z niego bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarze i opinie, które niewątpliwie mobilizują mnie do tworzenia dla Was i sprawiają, że mam poczucie, że to co robię ma sens. To wiele dla mnie znaczy!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...