środa, 10 czerwca 2015

W zdrowym ciele zdrowy duch - moje postanowienie poprawy

Cześć! Od dłuższego czasu staram się wprowadzić zdrowszy tryb życia do swojej codzienności i niestety nie udaje mi się wytrwać w tych postanowieniach dłużej niż kilka dni. Niezdrowe przekąski kuszą każdego dnia, a siedzenie przed komputerem jest lepsze niż samotny wysiłek fizyczny. Postanowiłam napisać dzisiejszą notkę pod wpływem impulsu. Będzie ona moją mobilizacją do rozpoczęcia zdrowego trybu życia i pozbycia się zbędnych kilogramów, których nagromadziło się za wiele.


1. Zdrowsze jedzenie - od tego wypadałoby chyba zacząć. Ostatnio za często pozwalam sobie na chipsy i inne słodkości, które niestety nie odkładają się w biuście, a w niepożądanych miejscach. Sezon grillowy rozpoczął się pełną parą, a chyba nie ma lepszego połączenia niż kiełbaska i zimne piwo - ślinka cieknie, a sadełko się odkłada. Lepiej zastąpić to warzywami, owocami. Wydaje się to takie proste, lecz niestety jest to znacznie trudniejsze do zrealizowania, kiedy na około tyle pokus. 

2. Sport - długie siedzenie przed komputerem to moja kolejna zmora. Siedzący tryb życia nie wpływa pozytywnie na sylwetkę, dlatego postanawiam znacznie intensywniej korzystać z roweru, który zakupiłam w tamtym roku właśnie w tym celu. Rower, rower i jeszcze raz rower! Chciałabym także przełamać swoją awersję do biegania - chcę spróbować. Jeżeli nadal tego nie polubię, to odpuszczę, bo uważam, że samo podjęcie próby będzie już dla mnie dużym dokonaniem. Wysiłek fizyczny ma bardzo zbawienny wpływ nie tylko na rzeźbę naszego ciała, ale także poprawia naszą kondycję, co też jest bardzo ważne.

3. Ćwiczenia w domu - póki co pogoda rozpieszcza, jest pięknie, słonecznie i ciepło, ale wiadomo, że to nie będzie trwało wiecznie. Pogoda  jest zmienna jak kobieta. Dziś jest słonko, jutro może padać deszcz, dlatego chciałabym wrócić z powrotem do ćwiczeń z Tiffany Rooth i popracować nad swoimi boczkami. Lubię Tiffany, ponieważ przy niej ćwiczę i dobrze się bawię.

4. Woda zamiast... - wszystkich napojów gazowanych i słodzonych. Tu nie ma się co rozwodzić, bo wiadomo jaki zbawienny wpływ na nasz organizm ma woda i jak jest nam potrzebna. Minimum 2 litry dziennie wody wydaje się być rozsądną ilością.

Mam nadzieję, że tym razem wytrwam w tych postanowieniach i nie zrezygnuję z nich po  tygodniu, a będę trwała w nich przez długi, długi czas. Trzymajcie za mnie mocno kciuki, by tym razem mi się udało.

Czy obecnie wykonujecie jakieś ćwiczenia? Możecie mi coś doradzić, polecić lub czymś zmotywować?

34 komentarze

  1. Powodzenia.

    Ja od lutego chodzę na siłownie, chociaż przez ostatni miesiąc nie było mnie tam ani razu. Ale dziś już torba spakowana i jest w bagażniku. Po pracy idę już obowiązkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze chciałam chodzić na siłownię, albo na coś tego pokroju, ale najbliższe tego typu miejsca mam 20 km od siebie... :/

      Usuń
  2. Ja się przemogłam i biegam. Na początek małe dystanse,bo od 1,5 km do 2,5 km. Wczoraj zrobiłam już 4 km. Dodatkowo próbuję w domu ćwiczyć na nogi przed bieganiem.Bo na chwilę obecną na nich najbardziej mi zalezy,bo patrzeć już nie mogę. Ale słomiany zapał nie jest mi obcy, bo wracam do ćwiczeń już pół roku, zawsze po jakiejś przerwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo chciałabym zacząć biegać, ale miejsce mojego zamieszkania trochę mnie ogranicza. Tu ludzie są tak zacofani (ciemnogród po prostu), że... Jak mój brat przyjechał w zimę i poszedł biegać, to ludzie patrzyli na niego, jak na kogoś kto ma nie po kolei w głowie. Na wsi dla ludzi to zjawisko jest po prostu nie do ogarnięcia, a najlepszym sportem jest siedzenie w oknie i szpiegowanie. Wiem, że powinnam mieć to gdzieś, ale to jednak nieco krępujące, kiedy wszyscy się gapią. Muszę wybrać się na jakiś spacer i znaleźć miejsce (może coś w lesie) wolne od ludzkich spojrzeń.

      Usuń
    2. No coś Ty! Nie patrz na ludzi! Ludzie zawsze będą gadać. Przynajmniej dałabyś im powód do plotkowania- ja to uwielbiam! :) A co, niech też coś mają z życia :):):) Skoro nie żyją swoim, nie mam nic przeciwko, żeby żyli moim :)
      A! Ostatnio dowiedziałam się, że wychodzę za mąż...Nie żebym nie planowała, ale ludzie sami sobie napisali historię.
      Super! Jestem już mężatką :)

      Usuń
    3. Ostatnio zrobiłam sobie selfie (jak byłam ubrana już na wesele i czekałam na ulicy na znajomego, który miał mnie zawieźć na makijaż) i odwróciłam się tyłem do domu sąsiadki. Po prawej stronie na zdjęciu załapało mi się w nim jej okno. Zrobiłam na telefonie zbliżenie, a tam firana przyciśnięta do futryny okiennej tak krzywo - wiadomo, że już filowała hahaha raz to o mało przez okno nie wypadła kobicina, jak nie mogła dojrzeć co się tam u nas dzieje. A najlepsze było, jak podjechałam samochodem do dziadka (bo stamtąd miała wyjść mama, a dziadek mieszka po sąsiedzku), a babka nie widziała mnie, to poleciała na górę do córki i z kukułki patrzyła hahahahaha no to jest po prostu komedia :D

      Usuń
    4. A tak w ogóle Karo, to wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia hahaha

      Usuń
  3. No i trzymamy kciuki, bo przez dwa lata stosowałyśmy się do wszystkich tych punktów :) Niestety, od pół roku musimy rezygnować z biegania i intensywnych ćwiczeń przynajmniej do grudnia :/ Aha i też mieszkamy na wsi ;P Na początku każdy nam mówił, że po co biegamy, przecież i tak jesteśmy chude (nie rozumieli, że to dla zdrowia), a potem nawet nam kibicowali i zaraziłyśmy tym naszą sąsiadkę :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia! :) Pamietaj, ze jesli biegasz na dlugie dystanse to musisz miec buty co najmniej o rozmiar WIEKSZE.. Po pewnym czasie gdy bedziesz miale idelanie dopsaowane do stopy zczernieje Ci paznokiec i zejdzie.. a tego raczej nie chcesz :)
    Ja niestety nie moge juz cwiczyc, nawet przysiadow.. Strasznie bola mnie nerki.. tak, ze czasami bedac w sklepie musze sobie kucnac, bo nie wytrzymuje z bolu ;o

    podkowaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej długich dystansów nie planuję, myślę, że nie więcej jak 5 km w ogóle (oczywiście nie za pierwszym razem). Niestety nie mam za wiele miejsc, w których można by bezpiecznie biegać. Ale mimo to, chciałabym mieć dobre buty :)

      Usuń
    2. To jeśli chcesz biegać nawet 5km, rozumiem że truchtem he, to but musi byc choć o rozmiar większy :)

      Usuń
  5. ja próbuję siłki i zamierzam ćwiczyć w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie też kiepsko ze zdrowym stylem życia a z ćwiczeniami to już w ogóle... Postanowiłam sobie, że zacznę najpierw od zdrowszego jedzenia i od wyeliminowania słodyczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A więc pozostaje mi trzymać za Ciebie kciuki i życzyć wytrwałości:)

    OdpowiedzUsuń
  8. My uwielbiamy biegać, to nasza pasja i obsesja:D:D

    OdpowiedzUsuń
  9. ja od jakiegoś czasu jestem uzależniona od cwiczeń ;)
    muszę ćwiczyć minimum 5 dni w tygodniu, bo inaczej czuję się chora ;P
    tak więc trzymam za Ciebie kciuki! :) najgorszej jest na początku, a później jak się człowiek wkręci to się uzależnia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i ja się uzależnię :) Kupiłam orbitrek :D

      Usuń
  10. Ja od trzech miesięcy walczę o siebie i na początku było naprawdę ciężko. Kilka razy musiałam zaczynać od nowa, ale w końcu mi się udało. Zrezygnowałam ze słodyczy i cukru i żeby nie sięgać po tego typu przekąski najlepiej mieć ułożony, dobrze zbilansowany jadłospis, bo gdy dostarczysz organizmowi wszystkie potrzebne składniki to nie będzie się domagał słodyczy. Ja zgubiłam już 10 cm w brzuchu i czuje się świetnie. Piję trzy litry wody dziennie. Dodatkowo 4 razy w tygodniu cardio i trzy razy w tygodniu trening siłowy. W życiu nie chciałabym powrócić do dawnego stylu życia, a za chipsami i czekoladami nawet nie tęsknie. Nigdy nie jest za późno na wzięcie się za siebie. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW, -10 cm to jest świetny wynik jak na 3 miesiące! Gratuluję i podziwiam! Mam nadzieję, że za jakiś czas też będę mogła pochwalić się takimi osiągami :D

      Usuń
  11. Warto robić akie notatki i motywować :)
    http://patrycjabunt.blogspot.com/
    Wspólna obs , ja już i liczę na
    UCZCIWY rewanż .

    OdpowiedzUsuń
  12. nie mogę zmotywować, ale mogę powiedzieć, że i ja biorę się za siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. hmm ja czipsów nie jem, kolorowych napojów także nie piję, ruszam się dużo itd, itp., ale nie mogę oprzeć się pizzy, pysznym deserkom wszak nie mogą zmarnować się owoce z działki i tego typu smakołykom :D I co najgorsze.. Nie stronię teraz od piwa, a to największy wróg odchudzania ;]

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja właśnie zaczęłam ćwiczyć z mel b :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ile razy sobie to obiecywałam :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymam za Ciebie kciuki! :) niezdrowe przekąski też lubię, ale praktycznie nie piję żadnych słodzonych napojów, właśnie głównie wodę.

    OdpowiedzUsuń
  17. ja nie mogę się doczekac wyprowadzki do miasta, gdzie bede miała pod ręką siłownie, tak strasnzie za nia tęsknie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Sama stosuję i widze efekty. Polecam dla początkujących Ewkę chodakowską, Mel B. zwiększając tempo pobierz sobie Insanity Workout - Shauna T. - ale nie dla osób , które mają 0 kondycji. :D To naprawdę intensywny trening. :P

    OdpowiedzUsuń
  19. O kurde... ja nie dałabym rady :) nie ćwicze wcale, jakoś tego nie potrzebuje. Staram się tylko pić dużo wody :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Moje postanowienia zwykle niestety szybko się kończą. Aż mi wstyd z tego powodu. Muszę jednak przyznać że powoli wcieliłam w codzienność kilka rytuałów. Mówię tutaj np. o wodzie;) Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  21. dieta przede wszystkim, do tego nawet lekkie ćwiczenia i efekty powinny być widoczne. Ja chyba nie byłabym w stanie całkowicie zrezygnować ze słodyczy :P
    jeśli chodzi o aktywność fizyczną to ostatnio strasznie odpuscilam :( chyba nie mam motywacji... ale jak już się ruszam - to biegam. Na początku uważałam, że nigdy się do tego nie przekonam. A tu psikus - okazuje się, że wszystko siedzi w głowie. Zmieniłam nastawienie i teraz czerpię dużą satyfkację z biegania - a im więcej biegasz, tym lepiej widzisz poprawę. Ogólnej kondycji, czasu... pamiętam, jaką miałam dziką satysfakcję, jak przebiegłam swoje pierwsze 10km. Niesamowite uczucie - szczególnie jak sobie pomyślałam, że miałam tak negatywne nastawienie... da się! Trzeba tylko chcieć :) no i w przypadku biegania BARDZO ważne są odpowiednie buty.

    3mam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  22. polecam Mel B :D i wchodzenie po schodach, nie czuje się tego, ale efekty szybciej się zauważa :) i oczywiście przysiady codziennie :))

    http://triviaaboutme.blogspot.com/2015/06/fotografia-16.html

    OdpowiedzUsuń
  23. ja ćwiczyłam ostatnio Ewkę przez miesiąc i spadło mi z każdego obwodu po 1cm ;) Ale na razie zrobiłam sobie przerwę, miałam znowu zacząć, ale przychodzę z roboty i jestem totalnie zmęczona :P
    Woda, woda, dużo wody kochana, 5 posiłków dziennie, warzywa, owoce, błonnik :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja ustaliłam sobie sama zestaw ćwiczeń: 5 minut na nogi, 5 minut na pośladki i 5 minut na brzuch i te ćwiczenia robię codziennie przed pójściem spać. Czasem przy tym coś oglądam czy słucham więc nie nudzę się a jednak te 15 minut dziennie ma świetne działanie bo jak wiadomo liczy się systematyka. Co do słodkości to kiedyś jadłam je bez przerwy, potem narzuciłam sobie rygor i całkiem je wyeliminowałam i teraz nawet nie mam już takiej ochoty na nie, ale od czasu do czasu to jednak się skuszę:)

    bymadameem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarze i opinie, które niewątpliwie mobilizują mnie do tworzenia dla Was i sprawiają, że mam poczucie, że to co robię ma sens. To wiele dla mnie znaczy!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...