sobota, 28 marca 2015

Yankee Candle- Turquoise sky - turkusowe niebo

Dawno nie było recenzji żadnego zapachu od Yankee Candle, a nazbierało mi się ich troszkę, więc pora nadrobić zaległości. Dziś opiszę dobrze znany mi zapach Turquoise Sky - znany, ponieważ jest to moja druga tarta i z pewnością nie ostatnia.


 Czytałam wiele opinii na jego temat, zanim kiedyś zdecydowałam się na zakup. Opinie są tak różne i podzielone, że zakup był z mojej strony ryzykowny biorąc pod uwagę, że niektórzy klasyfikują ten zapach jako porównywalny do odświeżacza powietrza. Wg mnie to porównanie nie jest zbyt zachęcające i kojarzy mi się jedynie z czymś pospolitym i tandetnym. 

Ja kompletnie nie zgadzam się z tą opinią. Dla mnie zapach jest przede wszystkim świeży, niczym bryza, ale i intrygujący dzięki obecności trawy morskiej i piżma, które tak uwielbiam.  Zapach szybko roznosi się po całym pokoju i długo się w nim utrzymuje. Dla wyraźnego zapachu wystarczy ukruszyć niewielki kawałek tarty. Nie wywołuje bólu głowy i nadaje się według mnie do każdego pomieszczenia w domu (może z wyjątkiem kuchni). Z wyglądu kojarzy mi się bardzo wakacyjnie. Butelka z wiadomością, wyrzucona na brzeg morza - kto z nas nie marzył, by kiedyś taką znaleźć. Ja nie raz! Osobiście bardzo lubię ten zapach i polecam. Możecie kupić ten zapach na Goodies.pl
Znacie Turquoise Sky? Lubicie?
Czytaj dalej

wtorek, 24 marca 2015

Selfie Stick, czyli przedłużenie Twojego ramienia

Cześć. Zbierałam się do zrecenzowania tego "kijka", bo czekałam na dogodny moment, tzn. moment, w którym będę mogła pokazać Wam jakieś ciekawe selfie w ładnej scenerii. Niestety nie udało się. Jest jedynie kilka prywatnych zdjęć. Jednak efekty na pewno pojawią się na wakacje i wtedy pokażę Wam co to cacuszko potrafi. Dziś jednak zaprezentuję go Wam od strony czysto praktycznej i opowiem o swoich spostrzeżeniach.


Informacje od producenta:
Fantastyczny uchwyt Selfie Stick z wbudowanym wyzwalaczem Bluetooth i mocowaniem na gwint. Nadaje się do robienia autoportretów oraz wykonywania zdjęć z dalszych odległości i wyższej perspektywy. Uchwyt pasuje również do kamer i aparatów które posiadająca mocowanie 1/4". Uniwersalna nakładka pozwala na umieszczenie każdego telefonu o szerokości nawet do 8cm. Bardzo stabilna oraz sztywna głowica. Monopod posiada wbudowany Bluetooth nie potrzebuje dodatkowego pilota aby robić zdjęcia, wystarczy połączyć go z urządzenia Android lub iOS aby swobodnie robić zdjęcia. Cena: 39,90 zł.


Moja opinia:
Selfie Stick uważam za bardzo fajny gadżet pod wieloma względami. Złożony zajmuje mało miejsca, więc możemy zabrać go ze sobą wszędzie. Nie potrzebuje baterii, ponieważ ładowany jest przez USB. Gwarantuje bezpieczeństwo telefonu, poprzez możliwość regulacji: można rozsunąć go w bok, by wsadzić dłuższy telefon, a także w górę na szerszy telefon. Jest w czarnym, niebrudzącym kolorze.

http://imagizer.imageshack.us/a/img673/3472/SecR5E.jpg

Na powyższym zdjęciu zaprezentowane są: przycisk press, którym wykonujemy zdjęcie oraz dół kijka, na którym widoczne jest wejście do USB oraz włącznik i wyłącznik. Przyrząd jest długi, (rozciąga się od 24 cm do 110 cm), a także lekki. Nie wymaga instalowania dodatkowych aplikacji. Uruchomienie go jest bardzo proste. Wystarczy wyszukać go w swoim telefonie, w opcji Bluetooth i połączyć się z nim. Jest też jeden minus. Kijek nie jest kompatybilny ze wszystkimi telefonami. Ja z połączeniem go ze swoją Lumią mam problemy, jednak wypróbowałam go na telefonach z Androidem i śmiga bez zarzutu.


Ile razy zdarzało się Wam, że na wakacjach musieliście zawracać głowę innym ludziom, by zrobili Wam zdjęcie? Nie dość, że troszkę to krępujące, to jeszcze nie każdy był na tyle uprzejmy, by takie zdjęcie wykonać. Mając Selfie Stick możemy zrobić bardzo fajne zdjęcia, na których oprócz naszych głów (jak to bywa przy zwykłym selfie z rąsi) załapiemy się w całej okazałości, a także w rozciągającym się, pięknym krajobrazie. Jakość zdjęć  zależy oczywiście jedynie od naszych aparatów w telefonie. Jestem bardzo zadowolona z tego gadżetu, nie mogę doczekać się wyjazdu na wakacje i pięknych zdjęć, które nim wykonam. Na koniec mam dla Was przykładowe selfie wykonane z kijka:

 
ŹRÓDŁO 
Jeżeli zainteresował Was ten gadżet, możecie zakupić go > TU <. Polecam przejrzeć inne przedmioty, bo znajdziecie tam wiele innych ciekawych i oryginalnych gadżetów, które na pewno się przydadzą prędzej czy później.


Macie swój Selfie Stick? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat?

Czytaj dalej

poniedziałek, 23 marca 2015

Evree - Super slim olejek do ciała

Hej :) Ostatnio można dopatrzeć się na tym blogu szaleństwa. A dlaczego? Z osoby, która nie używała olejków stałam się olejową maniaczką. Używam jednego za drugim i zastanawiam się jak mogłam wcześniej tego nie robić. Dopiero niedawno doceniłam ich zbawienne działanie, dlatego spodziewajcie się częstszych recenzji.

Informacje od producenta:
Skoncentrowany kompleks algowy Polyplant Seaweed Complex ™ z listownicy, brunatnic, morszczynu i kowniatka morskiego pobudzi przemianę materii w komórkach, wspomagając redukcję cellulitu oraz zatrzymanej wody w organizmie. Olejek perilla znany z wyjątkowych właściwości ujędrniających i uelastyczniających poprawi napięcie i sprężystość skóry. Olejek grapefruitowy poza właściwościami antycellulitowymi rozjaśni blizny i rozstępy. Chili przyspieszy mikrokrążenie podskórne, powodując wzmocnienie działania kosmetyku. 
Cena: 30 zł / 100 ml



Moja opinia:
Olejek zamknięty jest w plastikowej, przezroczystej butelce z zamknięciem "press". Uważam to za bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ zarówno zamknięcie na "klik" jak i na zakrętkę mogłoby się ciężko otwierać, zważywszy na tłustość, która temu z pewnością by towarzyszyła. Naklejka okleja butelkę z każdej strony, więc zużycie widoczne jedynie pod światło. Konsystencja - jak to w olejkach, ma pomarańczowe zabarwienie.


Działanie olejku pozytywnie mnie zaskoczyło. Szybko się wchłaniał, nie pozostawiał, aż tak dużej tłustości na ciele, jakiej się spodziewałam. Najszybciej szczególnie po gorącej kąpieli. Stosowałam go na nogi i brzuch, czasem na ręce. Efekty bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Skóra już po kilku stosowaniach (6-7) była jakby bardziej napięta i milsza w dotyku, a przede wszystkim dobrze nawilżona. Ma działanie rozgrzewające i po naniesieniu na skórę czuć lekkie szczypanie i rozgrzanie, z czasem towarzyszy temu przyjemne ciepełko.


Nadaje się do wszystkich rodzajów skóry - co bardzo mnie cieszy. Oparty na aktywnych olejkach i ekstraktach algowych jakich jak: olejek perilla, olejek grapefruitowy, makadamia, winogronowy, migdałowy, a także pieprz cayenne/chilli - same dobroci. Producent zaleca dodać kilka kropel do balsamów/kremów by uzyskać jeszcze lepszą pielęgnację, jednak nie zdecydowałam się, bo już po używaniu olejku nie czułam potrzeby nakładania balsamu.

Skład wygląda zachęcająco - sami zobaczcie. Wydajność jest rewelacyjna. Stosowałam kilka kropel na jedno użycie, więc po miesiącu stosowania ubytek niewielki. Patrząc na taką wydajność, cena 30 zł wydaje się być niewielka - olejek starczy na bardzo długi czas.

Znacie olejki Evree? A może znacie ten? Jak się u Was spisał?


Czytaj dalej

niedziela, 22 marca 2015

Kilka słów na temat kosmetyków naturalnych

Cześć :) Dzisiejszy post chciałabym poświęcić kosmetykom naturalnym. Obecnie stały się one bardzo popularne w użytku codziennym, jednak nie zawsze tak było. Kiedyś takie kosmetyki skierowane były do określonej grupy ludzi, w skład których wchodziły osoby głównie z alergią, posiadające wrażliwą cerą oraz dla dzieci. Obecnie wiele osób coraz świadomiej kupuje naturalne kosmetyki i zwraca uwagę na ich skład. Jeżeli są w nim ciekawe składniki jak olejki czy wyciągi - chętniej lądują w naszym koszyku. Odbiorcami stały się także osoby preferujące zdrowy styl życia. Stosowanie naturalnych kosmetyków jest dla nas gwarancją bezpieczeństwa naszej skóry i zdrowia.


Zanim przejdę do sedna sprawy, warto chyba przytoczyć jak brzmi definicja kosmetyków naturalnych według wytycznych Komitetu Ekspertów Produktów Kosmetycznych przy Komitecie Zdrowia Publicznego Rady Europy (ESCOP)

Kosmetyk naturalny to produkt, który ma upiększać i pielęgnować za pomocą substancji naturalnych, przyjazny dla skóry i środowiska, sprzyjający zdrowiu, wspierający samoregulację organizmu i wspomagający przez długi czas utrzymywanie naturalnej urody i harmonijny rozwój ciała i ducha”.Kosmetyki naturalne i organiczne bazują na surowcach roślinnych, bogatych w substancje czynne o wysokiej aktywności. Najbardziej odróżnia je od kosmetyków konwencjonalnych fakt, że zawierają minimum 95% składników aktywnych, podczas gdy kosmetyki konwencjonalne – nierzadko jedynie 5% składników aktywnych.
 http://www.tradzik.pl/wp-content/uploads/2013/01/kosmetyki-naturalne-624x415.jpg
 Kosmetyki naturalne to preparaty, w których składzie znajdziemy czyste witaminy, olejki eteryczne czy ekstrakty ziołowe. To produkty, które otrzymujemy prosto z natury. Nie doszukamy się w nich żadnych niepożądanych, sztucznych składników czy barwników. Ich zaletą jest niewątpliwie to, że skierowane są dla każdego, ponieważ nie wywołują alergii, bo nie mają w sobie konserwantów, które w głównej mierze odpowiedzialne są za wysypki i inne zmiany skórne. Robią dla nas, a raczej naszej skóry, wiele dobrego, tj. odżywiają ją i regenerują. Stosowanie ich nadaje skórze jędrność, a także opóźniają procesy starzenia. Kremy naturalne skierowane do skóry twarzy przeważnie w swoim składzie posiadają bratka, lukrecję czy chabra, dzięki którym nawilżają i wygładzają skórę, a także likwidują delikatne zmarszczki. Zamykają rozszerzone pory. Często występują w dość wysokich cenach. Wszystko za sprawą ich przyrządzania, które odbywa się według starannych technik i na najwyższym standardzie. Kontroluje się je na każdym z etapów produkcji.  Produkty te są przyjazne dla środowiska. Opakowania, w które są pakowane rozkładają się lub można poddać je recyklingowi. Kolejnym, ważnym plusem jest to, że nie są one testowane na zwierzętach - takie kosmetyki bardzo cenię. Jedynym minusem jaki w ich stosowaniu można dostrzec jest fakt, że działają wolniej niż kosmetyki chemiczne. Na efekty trzeba czekać dłużej, a także pamiętać o systematyczności, która z pewnością się opłaci.

Wiem, że wiele moich czytelniczek przyrządza sobie różne preparaty samodzielnie - bardzo podziwiam takie osoby, ponieważ ja pod tym względem jestem strasznym leniuchem. Jednak przeglądając odmęty internetu, natknęłam się na kilka banalnych przepisów, na których przegotowanie nie trzeba poświęcić więcej jak 5 min.

Domowe przepisy na naturalne kosmetyki:
1. Malinowy mus: odświeży Twoją twarz i zapobiegnie jej ewentualnemu świeceniu. Jak ją zrobić? Rozgnieć kilka malin, dodaj łyżeczkę miodu i słodkiej śmietanki. Wymieszaj i nanieś na twarz i dekolt. Spłucz po 15 minutach.
 http://localorganicmeals.com/blog/wp-content/uploads/2012/09/iStock_000014211457XSmall.jpg
2. Ogórek i mięta: płyn z tych składników oczyści oraz zamknie Twoje pory. Jak go zrobić? Wlej do przestudzonego napary z mięty 4 łyżki soku z ogórka, 2 łyżki soku z marchwi, a także 1 łyżeczkę soku z cytryny. Przecieraj tym twarz dwa razy dziennie.
http://w6.safeapple.pl/wp-content/uploads/2014/06/ogorek-2.jpg 

3. Przecier pomidorowy: ujednolici kolor Twojej skóry. Jak zrobić? Rozgnieć obranego ze skóry pomidora, następnie dodaj łyżkę śmietany kremówki i łyżkę mąki ziemniaczanej. Połącz se sobą składniki i nałóż na twarz. Po 30 minutach zmyj. Stosuj 2-3 razy w tygodniu.
http://www.niam.pl/rimages/crop/600/450/files/images/PRODUCT/BACKUP/62984937232_ebfhmetxwepyoglprshr.jpg



 Kupujecie kosmetyki naturalne? Za co najbardziej je cenicie? Przyrządzacie je samodzielnie?



Czytaj dalej

sobota, 21 marca 2015

Gazetki promocyjne: Pepco, Lidl, Real, Natura, marzec 2015

Hej ;) Kolejna notka gazetkowa - oj jest co pokazywać! Trzymajcie się za portfele, bo Pepco 

1. Pepco >CAŁOŚĆ<
Gazetka obowiązuje od wczoraj. To, że w Pepco można upolować ciuszki, wiadomo nie od dziś. Obecnie jest kilka fajnych koszulek, ale... Dzisiejsza wzmianka o tej gazetce jest ze względu na wielkanocne dodatki i zastawę. Muszę odświeżyć troszkę swoje świąteczne dekoracje, więc na pewno się tam po nie udam.


2. Lidl >CAŁOŚĆ
Gazetka ważna za trzy dni i znalazła się tu też ze względu na wielkanocne dodatki :) Poza tym, gofrownica z oddzielnymi serduszkami - faaajna! Ogólnie dużo w niej rzeczy niezbędnych do wypieków. U mnie na święta przyrządza się ich wiele, także rozejrzę się czy czegoś nie potrzebuję.



3. Real >CAŁOŚĆ<
Co tu dużo mówić, a Realu królują buty! Od wyboru do koloru, nic tylko wybierać coś fajnego dla siebie.



4. Natura >CAŁOŚĆ<
Ostatnio zrobiłam sobie bana na kosmetyki i woski YC. Ale jak tu się wstrzymać od kupowania, jak takie promocje w drogerii.
Gazetka obowiązuje od 19 marca.



Wpadło Wam coś w oko?


Czytaj dalej

piątek, 20 marca 2015

BingoSpa - Energizujące algi pod prysznic z zieloną herbatą

Cześć ;) Postanowiłam dziś zrecenzować energizujące algi pod prysznic z zieloną herbatą od BingoSpa. Co jak co, ale ich produkty pod prysznic lubię i tak też jest w przypadku poniższego przyjemniaczka.


Informacje od producenta:
Delikatnie kremowe algi BingoSpa pod prysznic w formule żelu, z odświeżającą zieloną herbatą. Algi dostarczają skórze mnóstwa odżywczych substancji i minerałów: witaminy grupy B, witamina C chroniąca przed wolnymi rodnikami, aminokwasy zapewniające skórze właściwe nawilżenie i wiele innych, z których Twoja skóra będzie zadowolona.  Kremowa piana BingoSpa zostawi na Twojej skórze uczucie świeżości i rześkości, a Ty będziesz się cieszyć dobrym samopoczuciem do następnej kąpieli.
Cena: 8 zł / 300 ml - obecnie w promocji za 3,50 zł.
Moja opinia:
Miałam już jeden algowy specyfik pod prysznic od BingoSpa, pewnie pamiętacie, była to wersja waniliowa. Teraz w moim posiadaniu jest wersja z zieloną herbatą, która zapachem przebiła wcześniej wspomnianą algę. Całość jest w podłużnej, przezroczystej butli, dzięki czemu można kontrolować stan zużycia. Kosmetyki BingoSpa mają ładne kolory, więc takie rozwiązanie jest jak najbardziej w porządku. Konsystencja kremowa, o zielonym zabarwieniu.

Zamknięcie na aluminiową zakrętkę i tu podobnie jak w przypadku poprzedniej algi dostrzegam minus. Nie mam problemów z zakręcaniem i odkręcaniem, ale coś na "klik" byłoby bardziej odpowiednie. Konsystencja dość gęsta, pieni się mocno (używam gąbki). Dobrze oczyszcza skórę, mino SLS w składzie nie wysusza jej. Nawilżenie jest delikatne i dla mnie zadowalające - nie stosują po nim dodatkowo balsamu. 
 Cena jak dla mnie przyzwoita. Żel występuje w nietypowej pojemności 300 ml, więc jest to o 50 ml więcej niż przeważnie to bywa. W promocji cena śmiesznie niska, więc fajnie zrobić sobie mały zapas - ja tak uczynię :) 
Znacie algi z BingoSpa? Jak Wam się podobają?

Czytaj dalej

wtorek, 17 marca 2015

BingoSpa - kokosowy balsam do dłoni


Cześć Kochani :* Mam dla Was dziś recenzję kokosowego balsamu do dłoni pochodzącego ze sklepu BingoSpa. Produkt miał być moją nową miłością, bo kocham wszystko co kokosowe, ale... Czy tak się stało? Dowiecie się tego niżej.

 
Informacje od producenta:
Balsam kokosowy BingoSpa do dłoni posiada przyjemną, lekką konsystencję i zniewalający kokosowy zapach. Dokładnie nawilża i głęboko odżywia skórę, wzmacnia jej warstwę lipidową. Sprawia, że skóra dłoni na długo zachowa gładkość i delikatność.
Wchłania się szybko i równomiernie, wzmacnia osłonę lipidową skóry, ogranicza utratę wody własnej z naskórka. Chroni skórę dłoni przed negatywnym wpływem detergentów i innych czynników środowiskowych podrażniających i wysuszających skórę. Cena: 12 zł / 135 g



Moja opinia:
Balsam zamknięty jest w małej i poręcznej, przezroczystej, plastikowej buteleczce. Można kontrolować stan zużycia raczej pod światło, ponieważ balsam jest na tyle gęsty, że nie spływa ze ścianek. Ma skromną, ale bardzo trafiającą w mój gust szatę graficzną. Wyposażony jest w pompkę, co sprawia, że jego wydobywanie jest łatwe, przyjemne i higieniczne. Od strony technicznej nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.


Konsystencja jest biała i gęsta, jednak dobrze się rozsmarowuje. Zostawia delikatny film, który po czasie znika. Nawilżenie oceniam na całkiem dobre, chociaż znam produkty, które nawilżają lepiej. Jest bardzo wydajny, jedna pompeczka starczy na dokładne rozsmarowanie na dłoniach.


Po przeczytaniu powyższego opisu można wywnioskować, że balsam sprawuje się bardzo dobrze, ale... Tak, jest jeden, ale bardzo poważny zarzut - brzydko pachnie. Opis producenta skusił mnie zniewalającym zapachem kokosa, a prawda jest taka, że pachnie on bardzo chemicznie, w połączeniu ze skórą to już w ogóle katastrofa. Przez to używałam go tylko kilka dni, aby sprawdzić jak nawilża.
 

Pomimo bardzo wielu pozytywów, balsam ma jedną wadę, która w moim odczuciu skreśla go całkowicie. Zapach jest dla mnie jedną z najistotniejszych rzeczy w kosmetyku, bo jako osoba, której brak systematyczności w zużywaniu wszelakich kremów i balsamów, tylko to popycha mnie do częstego używania. Tu niestety tego nie było. Powyższy balsam jest pierwszym kosmetykiem, który zapachowo nie przypadł mi do gustu - jeżeli mowa o produktach BingoSpa. W tej serii jest jednak kilka balsamów, m.in. brzoskwiniowy i nie wykluczam, że z nim też będę chciała w przyszłości spróbować. Mam nadzieję, że będzie pachniał lepiej niż kokos.


Znacie ten balsam? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat? A może mieliście brzoskwinię?



Czytaj dalej

niedziela, 15 marca 2015

Co warto kupić i nie przepłacić

Cześć. Dawno nie było żadnego kosmetycznego zestawienia. Biorąc pod uwagę, że zakupy na Iperfumy robię systematycznie, a przepłacać nie lubię, postanowiłam podzielić się z Wami swoimi kosmetycznymi odkryciami. Ktoś mógłby powiedzieć, że doliczając przesyłkę, ceny wyjdą takie same - nie zgodzę się. Czasem kupując jedną rzeczy już zwraca się przesyłka, a kolejne kosmetyczne wybory to już czysta oszczędność.

1. Podkłady:
Moje dwa największe odkrycia to podkłady Rimmel: Match Perfection i Stay Matte. Pierwszy jest moim niekwestionowanym ulubieńcem, Stay Matte testowałam na Rossmannowej próbce i to będzie mój kolejny podkładowy zakup.

1.1. Rimmel Match Perfection: Kryjący, niepozostawiający śladów podkład z zaawansowaną technologią Smar t- Tone dla efektu nieskazitelnej, perfekcyjnej cery w każdym świetle. Wzbogacony drobinkami szafiru dla efektu świetlistej i promiennej cery. Trwałość makijażu przez cały dzień. Match Perfection zostaje na skórze przez cały dzień i nie wymaga żadnych dodatkowych poprawek. Jest lekki i beztłuszczowy, dobrze się rozprowadza, posiada ochronny filtr SPF18, dzięki któremu cera jest cały czas pod ochroną. Match Perfection jest idealnym podkładem dla zabieganych współczesnych dziewczyn, ponieważ jego długotrwała formuła utrzymuje się na skórze do 16 godzin.
 
 Cena: ok. 38zł / 30ml
Cena na Iperfumy: 24,76 zł 

1.2. Rimmel Stay Matte: Nowy podkład Rimmel Stay Matte zapobiega świeceniu się cery, a dzięki zastosowaniu mikrosferycznych pudrów skóra jest jedwabiście gładka i miękka. Lekka, kremowa formuła podkładu wyjątkowo łatwo rozprowadza się na skórze, a w połączeniu z emulgatorami żelowymi płynnie i równomiernie łączy się ze skórą bez rolowania się i efektu maski. Matowe wykończenie zawdzięcza opatentowanej japońskiej formule żelu pielęgnacyjnego. Zawarty w podkładzie kaolin zapewnia matową, lecz promienną cerę. Zawiera bardzo lekki matujący puder, wszystko po to, by stworzyć nieskazitelne, jedwabne, wolne od błyszczenia się wykończenie makijażu, które utrzymuje się cały dzień, pozostawiając skórę świeżą i naturalnie matową. 


Cena: ok. 24 zł / 30 ml
Cena na Iperfumy: 16,73 zł

2. Lakiery do paznokci:
Każdy kto chociaż od jakiegoś czasu przegląda mojego bloga wie, że mam fioła na ich punkcie. Samo malowanie wychodzi mi różnie, raz dobrze, raz źle, ale i tak kupuję coraz więcej lakierów, bo po prostu lubię mieć wybór. Poniżej pokażę Wam droższe lakiery, które w normalnej cenie kosztują ponad 40 zł, a na iperfumy można upolować niektóre kolory za 23 zł. Mowa oczywiście o O.P.I. Są to lakiery, które w Polsce są od niedawna, ale już zdążyły podbić serca lakieromaniaczek, szczególnie dzięki swojej pojemności oraz wachlarzowi kolorów.
Dla przykłady, powyższe kolory są w cenach (od lewej): 23,91 zł, 19,29 zł, 22,75 zł.


3. Tusze do rzęs:  
Nie od dziś wiadomo, że najlepszym sposobem na podkreślenie naszych oczu jest dobranie odpowiedniego tuszu do rzęs. Czasem za niewielką cenę można upolować naprawdę fajne perełki. Często jednak ma się chęć na odrobinę "luksusu" i z ciekawości kupuję się droższy tusz - niektórzy żałują, inni nie. Ale mam lepszy sposób na sprawdzenie droższych tuszów, płacąc mniej. Wystarczy rozejrzeć się we wcześniej wspomnianym sklepie.

3.1. MaxFactor - 2000 calorie: to super pogrubiający tusz, dzięki któremu rzęsy stają się widocznie grubsze o około 300%. Zawiera film wzmacniający, którego składniki (specjalnie dobrane polimery) odżywiają i wzmacniają rzęsy, zapobiegają kruszeniu się tuszu, jednocześnie czyniąc rzęsy elastycznymi. Jednym z podstawowych składników maskary są naturalne woski, odporne na działanie wysokich temperatur, nie powodujące "topienia" i ścierania się tuszu z rzęs nawet w najgorętsze dni. Doskonale zaprojektowana szczoteczka pozwala na zaaplikowanie zawsze odpowiedniej ilości tuszu i osiągnięcia pożądanego efektu.

 Cena: 30-39 zł / 9 ml
Cena na Iperfumy: 23,63 zł

3.2. Rimmel Extra WOW lash to najnowszy wariant flagowej maskary Rimmel. Daje 12-krotne pogrubienie rzęs, dzięki o 50% większej szczoteczce. Po użyciu tuszu Super Lash Extra WOW rzęsy stają się spektakularnie powiększone bez sklejenia i bez grudek.
 
Cena: 16-17 zł / 8 ml
Cena na Iperfumy: 10,89 zł
Podobnie cenowo wygląda to z tuszami Rimmel Extra Super Lash - wydłużającym i wodoodpornym.

4. SzminkiJeszcze do niedawna szminki dla mnie nie istniały. Miałam może jedną sztukę nude, której używałam, by usta zmieniły kolor po nakładaniu podkładu. Potem kupiłam Eliksir od Wibo, matowe Golden Rose i moja miłość do szminek się zaczęła - obecnie mam ok. 20 sztuk i moja kolekcja ciągle się powiększa. Moimi ostatnimi miłościami są szminki by Kate Moss.

4.1. Rimmel trwała szminka Lasting Finish by Kate Moss: Szminka jest jednym z kosmetyków Kate Moss Make Up Collection for Rimmel London, czyli kosmetyków sygnowanych własnoręcznym podpisem modelki. W kolekcji jest strażacka czerwień, jaskrawy róż, lila glamour, soczysty pomarańcz, pastelowy róż, beż nude lub perłowy – każda z nas znajdzie coś dla siebie. Ich formuła zawiera czarne diamenty, dzięki czemu nadają wargom intensywnego koloru, a technologia Color Protect sprawia, że utrzymują się na nich do 8 godzin!

 
Cena: 17zł
Cena na Iperfumy: 14 zł

 5. Szczotka Detangler Hair Brush: Nie za bardzo orientuję się ile kosztuje. Na jednym z blogów przeczytałam, że jest to lekko ponad 30 zł. Niebawem mam nadzieję, że będzie w moim posiadaniu, bo podobno bije TT na głowę, biorąc pod uwagę cenę oraz poręczność. Szczotki mają bardzo fajne wersje kolorystyczne - ciężko na jakąkolwiek się skusić.

Cena: ok. 30 zł
Cena na Iperfumy: 19,28 zł



Jak sami widzicie, można upolować tam same perełki :) Polecam rozejrzeć się tam i na pewno będziecie zaskoczone - pozytywnie! ;)

Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli :*

Czytaj dalej

piątek, 13 marca 2015

Przegląd paczek: Prezenty urodzinowe, nowości, wygrane rozdania, marzec 2015 cz. 2.

Cześć. Tak jak obiecałam, miałam pochwalić się Wam moimi prezentami urodzinowymi od najbliższych. W ostatnim czasie poczyniłam też jakieś mini zakupy i przywędrowały do mnie także wygrane z rozdania, więc naprawdę jest co pokazywać ;) No to zaczynam! Uwaga, będzie dużo zdjęć, ale i moich opisów :)

Pierwszy prezent urodzinowy dostałam od koleżanki Kamili
W jego skład wchodziły same wspaniałości, tj.: 
- mydełko do rąk o pięknym, długo utrzymującym się zapachu, 
- zestaw PlanetSpa - serum śródziemnomorskie do szyi i dekoltu oraz maseczka.
- babeczka z gumek do włosów - ich nigdy dość!
- urodzinowa czekolada i kartka


Dodatkowo Kama zabrała mnie do fajnego miejsca, Mr Escape (w Olsztynie), w którym miałyśmy 60 minut, aby uciec z pokoju tematycznego (poszłyśmy do cyrku). Można tego dokonać rozwiązując szereg zagadek. Wyszłyśmy z pokoju po 57 minutach - zabawa była rewelacyjna, polecam! Kama - dziękuję! :*


 Kolejny prezent otrzymałam od koleżanek ze studiów, Violi i Marty. W jego skład wchodziły fajne gadżety do wystroju wnętrz, ale i nie tylko, bo dostałam także przeuroczy garnek-pomidor! Dziewczyny, dziękuję za te cudowności. Dostałam:
- garnek pomidor,
- świecznik i wazon,
- piękną doniczkę, w której już rośnie cyklamen,
- ramkę na 6 zdjęć.







A to mój pierwszy prezent urodzinowy, który dostałam 10 marca, 2 minuty po północy od mojego brata i jego narzeczonej. Dostałam śliczną szkatułkę, w której było 5 lakierów, oraz palącego się ptysia ze świeczką 1, bo "jestem number one" i uroczego lizaka. Lakiery kolorystycznie trafione w dziesiątkę. Są dwa brokaty - złoty i niebieski, do tego koral, niebieski i zielony odcień. Dziękuję, dziękuję, dziękuję! :*

Nie mogłoby zabraknąć prezentu od mojego Robercika. Spędziliśmy bardzo miło dzień, mimo, że do domu wróciłam wycieńczona. Z okazji urodzin zabrał mnie na maraton sklepowy, mogłam wybrać co chcę, dlatego skusiłam się oczywiście na coś kosmetycznego, a także na uciechę dla nosa, czyli piękny zapach YC - Aloe Water. Wisienką na torcie są zakupione dwie pary butów, które już chciałabym założyć i śmigać w nich. Na zakończenie zakupów, poszliśmy do KFC na Crushery - mmmmm!




 Teraz czas na zakupy!
 Korzystając z okazji, zrobiłam zakupy na Triny.pl. A jaka to była okazja? A już Wam piszę. Do każdego zakupionego produktu Sylveco, tonik hibiskusowy dostawało się w prezencie. Przy okazji skusiłam się też na Jantar w sprayu.


Poszłam także do Yves Rocher odebrać zestaw biżuterii, na który dostałam kupon (w ramach urodzin) i mimo, że jeden kolczyk zdążył się zepsuć zanim go założyłam, to i tak doceniam sam fakt, że taki kupon dostałam. Przy okazji skusiłam się na peelingujący żel - zapach to coś niesamowitego.
 

Pamiętacie moją poduszkę "Let it snow" od Vinst? Na pewno pamiętacie! Korzystając z okazji, że firma robiła outlet na facebooku, zakupiłam rogatą poszewkę. Pięknie prezentuje się w moim pokoju. Jest boska! Polecam śledzić ten profil na FB i polować na takie ostatnie sztuki :)
 

Kolejne woski, kupione na Facebookowej grupie. Tym razem moja kolekcja wzbogaciła się o Juicy Watermelon i Juicy Peach.


Teraz czas pochwalić się wygranymi rozdaniami. Pierwsza nagroda przywędrowała do mnie od Cathy, której bardzo dziękuję! Żałujcie, ze nie możecie poczuć tych zapachów. Wygrałam: kokosowy balsam do ciała, żel pod prysznic i tabletkę do kąpieli, a także próbkę perfum Femme.



Dzień przed urodzinami wygrałam także konkurs u Marysi (Arcy-Joko) - to była wspaniała wiadomość. Moja "twórczość" (napisałam wierszyk o oleju ze słodkich migdałów) została doceniona. Nagrodą był bon o wartości 50 zł do wykorzystania na Triny.pl. Wybrałam takie rzeczy jak:
- olej ze słodkich migdałów (który przyniósł mi zwycięstwo), jednak został pomylony i dostałam olej z nasion bawełny :((
- emulsję do higieny intymnej - Herbal Care,
- nawilżający krem na dzień dla cery suchej i wrażliwej - Baikal Herbals,
- oczyszczającą maskę do twarzy na bazie wody chabrowej - Bania Agafii,
- scrub do ciała, cukrowy - Bania Agafii.


I to by było na tyle ;) O tak wiele nowości wzbogaciłam się w tak krótkim czasie. Niebawem może zrobię wpis współpracowy.

A co tam do Was ciekawego przywędrowało?

Czytaj dalej