wtorek, 29 września 2015

Yankee Candle - Mandarin Cranberry - mandarynkowa żurawina

Pogoda ostatnio nie dopisuje, a ja na komputerze na obecną chwilę mam tylko zdjęcia wosków, więc by nie próżnować, napiszę kolejną pachnącą recenzję. Tym razem dotyczyć ona będzie pięknego zapachu jakim jest Mandarin Cranberry, tj. żurawina z mandarynką od Yankee Candle.


Bardzo lubię zarówno mandarynki jak i żurawinę, z której każdego roku wspólnie z mamą przyrządzam przetwory na zimę do herbaty. Mandarynki też kojarzą mi się nieodłącznie z zimą, a dokładniej mówiąc ze świętami, więc fajnie się złożyło! Z ciekawości zajrzałam na stronę producenta i z jego opisu wynika, że jest to wosk, tóry powinno idealnie wpasowuje się w klimat jesiennych i zimowych wieczorów. Tarta ma piękny, czerwony kolor a już na sucho pachnie bajecznie.


Po odpaleniu spodziewałam się trochę cierpkich nut żurawiny - na szczęście ich nie było. Zapach jest słodki, ale nieprzytłaczający, aż chce się przebywać w jego woni. Odpalam go bardzo często, niebawem będzie na wykończeniu, a jest to już moja druga tarta i z pewnością skuszę się na trzecią. Dominującym zapachem są tu nuty cytrusowe, które dodają energii i pobudzają do działania. Wosk zaliczam do tych intensywnych, bo kruszyłam go niewiele, by poczuć piękny i mocny, ale nieprzesadzony zapach, więc starczy na długo. Kupić go można na stronie Goodies.pl.

Znacie ten wosk? Lubicie połączenie żurawiny i mandarynki? A może wolicie te zapachy osobno?
Czytaj dalej

poniedziałek, 28 września 2015

Luxury Paris - intensywne serum regenerujące paznokcie 10w1 oraz intensywne serum wzmacniające paznokcie

Dla kogoś, kto ma jeszcze wakacje, poniedziałki wcale nie są takie straszne, ale za to potwornie się dziś nie wyspałam. Pomyślałam, że napiszę szybko jakiś post i może dzięki temu nieco się rozkręcę, dlatego zapraszam Was na recenzję dwóch specyfików do paznokci od Luxury Paris, tj. intensywne serum regenerujące paznokcie 10w1 oraz intensywne serum wzmacniające paznokcie.


Oba produkty postanowiłam zrecenzować razem, ponieważ w mojej opinii nie różnią się one od siebie za bardzo. Zaczynając od opakowania, które różni jedynie kolor i napisy, począwszy po sam wygląd zawartości i bardzo zbliżone działanie. Odżywki przeważnie stosuję jako bazy pod lakiery do paznokci i taką też funkcję dałam tym produktom. 


Producent zaleca inne stosowanie, pewnie dobrze Wam znane: Nałożenie na paznokcie jedną warstwę preparatu pierwszego dnia, drugiego dnia nałożenie kolejnej warstwy, z kolei trzeciego - zmycie poprzednich warstw i powtórzenie kuracji. Muszę przyznać, że tak nie robiłam. Nie lubię nie mieć pomalowanych paznokci, dlatego stosowałam jedną lub dwie warstwy odżywki pod lakier do paznokci i efekty były dla mnie jak najbardziej zadowalające.


Sam pędzelek jest odpowiednich rozmiarów i bardzo fajnie mi się nim operuje. Nie jest problematyczny - na szczęście! Obie odżywki dobrze utwardziły moją płytkę, która ostatnio była dość podatna na złamania. Obecnie mam długie paznokcie, jednak nie za sprawą odżywki - już wcześniej były dość spore, ale dzięki nim mogę tę długość podtrzymać, co jest dla mnie bardzo ważne, bo przymierzam się po raz pierwszy do hybryd, które wykona mi koleżanka. Paznokcie wyglądają na zdrowe i dobrze zabezpieczone przed uszkodzeniami mechanicznymi.

Używacie jakichś odzywek pod lakier do paznokci? A może używacie tylko odzywek?

Czytaj dalej

niedziela, 27 września 2015

Yankee Candle - Coconut Bay - kokosowa zatoka

Post, który przygotowałam na dziś jest zapachowy - dotyczy recenzji wosku Yankee Candle o zapachu Coconut Bay. Jest to zapach, którego nie dostaniecie stacjonarnie w polskich sklepach. Szukać go raczej należy w USA lub facebookowych grupach. Ja swój wygrałam kiedyś w rozdaniu blogowym, dość dawno temu i w końcu znalazłam chwilę by go opisać.


Wosk to jak zwykle mała i urocza tarta w białym kolorze z piękną nalepką, przedstawiającą zatokę. Dookoła piękne palmy, które kojarzą mi się z wakacjami i ciepłem, za którym zaczynam tęsknić. Z przyjemnością przeniosłabym się w to miejsce z nalepki bez mrugnięcia okiem. Nie miałam jeszcze kokosowego wosku, a jak pewnie część z Was wie, zapach ten uwielbiam. Jednak czy tak samo uwielbiam ten wosk?


Niestety nie do końca się polubiliśmy. Zapach potrzebuje sporo czasu by cokolwiek było go czuć. Nie sądzę bym ukruszyła go za mało. Ze swojego doświadczenia wydaje mi się, że była to ilość w sam raz. Po jakimś czasie, kiedy w końcu go poczułam, nie było fajerwerków. Woń nie przypominała mi smacznego kokosa, a jakąś chemiczną mieszankę, która była ciężka do zniesienia. Zapach mnie przytłoczył i nie miałam ochoty przebywać wtedy w swoim pokoju. Wydaje mi się, że nie ma wielkiej straty, że nie można go dostać w Polsce, bo nie skusiłabym się na niego drugi raz, ale wiele innych, znacznie ładniej pachnących wosków, czeka nas Was w każdej chwili na Goodies.pl. Kolejny biały wosk, na którym stawiam krzyżyk.

Znacie zapach kokosowej zatoki od Yankee Candle?


Czytaj dalej

czwartek, 24 września 2015

Luxury Paris - aksamitny balsam do ciała z drobinkami złota

Rzadko opisuję Wam balsamy, ponieważ nie za często ich używam. Moja skóra nie jest w ogóle wymagająca, a różnych balsamowych specyfików używam nie z potrzeby nawilżenia, a potrzeby pięknego zapachu lub jak w tym przypadku, ciekawego efektu. Poniżej możecie przeczytać moją opinię na temat balsamu do ciała z drobinkami złota, Luxury Paris.



Balsam mieści się w dużym, złotym opakowaniu, na którym zamieszczone są wszystkie niezbędne dla nas informacje. Kolorystyka prezentuje się bardzo zacnie i elegancko, przez co używa mi się go bardzo przyjemnie. Opakowanie jest plastikowe i nieprzezroczyste, więc niestety nie możemy kontrolować zużycia, jednak balsam ma sporą pojemność, więc tak szybko nie będzie ubywał, biorąc pod uwagę wydajność, która jest na dobrym poziomie. Balsam wyposażony jest w pompkę, dzięki czemu używanie go jest znacznie bardziej higieniczne, łatwiejsze i szybsze.



Konsystencja produktu jest kremowa o kolorze waniliowym z drobinkami złota, więc określiłabym go mianem złotej wanilii. Zapach to po prostu poezja. Ciężko mi powiedzieć co dokładnie czuję, ale jest to niewątpliwie piękna woń - słodka, ale przełamana czymś świeżym. Można się z nim polubić i to bardzo! Na 4 miejscu w składzie mocznik, na 5 miejscu olej makadamia, na 8 - olejek arganowy, a na 11 pozycji masło shea. W składzie zajdziemy 32 składniki, więc 4 wymienione przeze mnie dobre składniki zdają się zajmować bardzo dobre miejsca. A tak prezentują się złote drobinki.

 
Wiecie, jak bardzo ciężko jest uchwycić ten efekt aparatem, dlatego nałożyłam całkiem sporo balsamu i rozsmarowałam go na dłoni, by drobin było jak najwięcej. W rzeczywistości podczas smarowania go na ciele, większość brokatu na szczęście zostaje na rękach, a na ciele jest delikatna, złota poświata. Efekt mnie wręcz zachwycił. Jako posiadaczka skóry niewymagającej, stan nawilżenia określam na ocenę celującą. Cena balsamu to niecałe 23 zł, więc biorąc pod uwagę wydajność, efekt rozświetlenia i świetne nawilżenie - to może być dobrze zainwestowane 23 złote. Kosmetyki te można nabyć w drogeriach Rossmann. 

Znacie kosmetyki Luxury Paris? Jak się u Was spisują?

Czytaj dalej

środa, 23 września 2015

Yankee Candle - Macintosh - jabłka Mekintosz

Ten wpis będzie 3 wpisem odnośnie woni jabłek w wosku. Z poprzednich postów wiem, że zwolenników jabłek jest sporo, ale znalazły się także osoby, które jabłek nie lubią, więc z pewnością ten post ich nie ucieszy. Ja należę do pierwszej grupy, a w zapachu jabłek mogłabym przebywać na okrągło. Przygotowałam swoją opinią na temat wosku Macintosz od Yankee Candle, który zamówiłam na Goodies.pl


Jest to mój pierwszy wosk w kształcie słoiczka i mimo moich wcześniejszych obaw, całkiem dobrze się go użytkuje i kruszy bez problemu. Trochę jednak to przykre, że przy zmianie kształtu z tarty na słoik, a pozostanie przy tej samej gramaturze (22 g), cena idzie o 2 zł w górę - dlatego wydaje mi się, że kupowanie słoików jest po prostu nieopłacalne. Możliwe, że podwyżka ceny spowodowana jest opcją "Easy Clean", która ma zapewnić łatwe wyciąganie wosku z kominka po 2 godzinach od palenia. Nie powiem, wyciąga się je lżej, ale wydaje mi się, że w taką opcję powinny być wyposażone wszystkie woski, bez podwyższania ceny. 


Jeżeli chodzi o sam zapach to jak zwykle bardzo mi się podobał. Odpalałam go często, zarówno rano, w południe jak i wieczorem - o każdej porze jest piękny, a ja mogłam się zrelaksować tak jak należy. Zapach jest z tych słodszych i soczystych. Jest dość intensywny, więc kruszę go niewiele, co wpływa na jego wydajność. Nie jest mdły czy przesłodzony, a moim zdaniem dobrze wyważony. Gdybym miała porównać go z wcześniejszymi jabłkowymi zapachami (Yankee Candle - Sweet Apple i Kringle Candle - Cortland), to zapach Mekintosza podoba mi się chyba najbardziej.

Jaki zapach wosku jest Waszym ulubionym?

Czytaj dalej

wtorek, 22 września 2015

Pomysły na prezent z okazji Dnia Chłopaka

Dzień Chłopaka lada chwila. Nie wiem, które święto obchodzicie z najbliższymi sobie chłopakami/mężczyznami: te 30 września czy 10 marca? Tak czy inaczej uważam, że o obu okazjach trzeba przypomnieć, żeby nie było focha ze strony facetów, że się zapomniało. Ja w sumie w oba te dni przygotowuję dla swojego ukochanego jakiś drobiazg, bo w sumie nie liczy się co, a pamięć. Tym razem kupiłam zwykły, klasyczny kubek i w środku wsadziłam do niego słodycze. Całość zapakuję w szyfon i przewiążę wstążką. Tymczasem zapraszam niżej na moje propozycje na każdą kieszeń - tą bogatszą i biedniejszą.


1. Zegarek - nikt nie lubi się spóźniać i jeszcze bardziej nikt nie lubi na kogoś czekać, dlatego jeżeli Twój facet jest na bakier z czasem, kup mu zegarek. Wiem, że zegarek jest też w telefonie, ale taki naręczny prezentuje się o niebo lepiej, poza tym, jest bardziej elegancki, niż ten, który musimy wyciągnąć z kieszeni, by sprawdzić godzinę. Obecnie na rynku jest tyle ciekawych wzorów, a zegarki wyposażone są w tyle świetnych funkcji, że na pewno będziesz w stanie wybrać coś odpowiedniego.

2. Kubek/pendrive/gra - to propozycje dla wytrawnego gracza. Kubek w kształcie pada na pewno spodoba się komuś, kto lubi grać w gry na konsoli. Kupowanie kubków ze zdjęciem już nie jest na topie, a mogę nawet powiedzieć, że teraz jest tandetne i oklepane. Inną fajną propozycją jest pendrive w dowolnym kształcie, który najbardziej będzie pasował do zainteresowań osoby obdarowywanej - to też brzmi fajnie. Swoją drogą to bardzo przydatny gadżet, który będzie idealny dla osoby, która idzie na studia lub już studiuje. Jeżeli wiesz w jakie gry gra Twój facet, albo jakie gry są obecnie w polu jego zainteresowania, to na pewno się ucieszy.

3. Słodkości - tu jest duże pole do popisu. Jeżeli masz dwie lewe ręce do pichcenia, lepiej kup gotowca. Stwórz kosz słodkości, w którym znajdować się będą ulubione przysmaki Twojego Ukochanego chłopaka. Natomiast jeśli lubisz piec i przyrządzać wszelkie słodkie niespodzianki, przygotuj coś sama. W kolażu, w kole widzicie moje walentynkowe babeczki, które nadadzą się także na taką okazję jak Dzień Chłopaka. Na pewno sprawią mu o wiele więcej radości, kiedy będzie on wiedział, że zrobiłyście je całkowicie samodzielnie, niż jakbyście je kupiły - z pewnością to doceni i będzie zachwycony.

4. Perfumy/kosmetyki - czy jest coś bardziej uniwersalnego niż kosmetyki? Nowe perfumy albo kosmetyk, który jest właśnie na wykończeniu u chłopaka, wydaje się fajną opcją na prezent. Znasz jego gust, wiesz jakie zapachy lubi, a za jakimi nie przepada. Wiesz też czego w danym momencie potrzebuje - więc kup mu to! Ja bardzo lubię zapachy Davida Beckhama, m,in. Intimately czy Instinct, więc te najczęściej kupuję swojemu Ukochanemu, a on jest z nich zadowolony.

5. Wspólne wyjście - spędzenie czasu tylko we dwoje to dla mnie najlepszy prezent. Co z tego, że chłopak dostanie coś, jak za chwilę Ty zawiniesz się do domu i pozostanie mu świętować w samotności? Zabierz go gdzieś. Zjedzcie razem obiad lub kolację. Jeżeli wolisz przyrządzić coś sama w domu, to zabierz go potem do kina. W minione urodziny koleżanka zabrała mnie do pokoju zagadek, w którym miałyśmy 60 minut by uciec z pokoju - to była świetna zabawa, pełna dreszczyku emocji, a zarazem coś całkiem nowego - polecam taką formę spędzania czasu, która pobudzi mózgownicę do działania.

Tak przedstawiają się moje pomysłu na prezent z okazji Dnia Chłopaka. Jak widzicie, są to propozycje na gotowce, ale i słodkości, które można przygotować całkowicie samemu. 

A Wy czym obdarzycie swoich chłopców z okazji ich Święta?


Czytaj dalej

poniedziałek, 21 września 2015

Yankee Candle - Soft Blanket - miękki kocyk

Na moim blogu rzadko można spotkać recenzję wosku o białym kolorze. Wszystko za sprawą tego, że niezbyt często je kupuję z uwagi na to, że każdy zakup wosku w takim kolorze okazywał się niewypałem. Najgorszy był dla mnie biały wosk Wedding Day, który w mojej opinii pasowałby do starszej Pani, a nie na tak wyniosłą chwilę jaką jest dzień ślubu. Pomyślałam, że nie mogę skreślać każdego białego wosku i że pewnie w końcu trafię na coś fajnego. Skusiłam się więc na Soft Blanket i zamówiłam go na Goodies.pl


Moja opinia:
Niejednokrotnie trafiałam na Wasze opinie o tym wosku - nigdy nie czytałam negatywnej, więc pomyślałam, że musi on mieć w sobie "to coś", skoro wszystkim tak się podoba. Dodałam go więc do koszyka skuszona samymi pozytywami. Długo zwlekałam z odpaleniem, ponieważ już na sucho nie bardzo mi się podobał. Czytałam u Was, że jest to zapach świeży, który przypomina pranie - ja niestety nic takiego nie poczułam.


Dla mnie zapach ten jest chemiczny i drażni mój zmysł powonienia. Miał przywodzić na myśl dzieciństwo, bezpieczeństwo, chwile podczas których rodzice opowiadali nam bajki na dobranoc, a tymczasem ja po jego odpaleniu nabawiłam się co najwyżej bólu głowy, który z dzieciństwem, przynajmniej moim, ma niewiele wspólnego. Nie wyczuwam tu powiewu świeżości, a jedynie trochę mydlin. Wisi nade mną fatum białych wosków - postanowiłam jednak się nie zniechęcać i dzielnie przerwać to pasmo nie za dobrych wyborów i w końcu znaleźć biały wosk o pięknym zapachu. Możecie coś polecić?

Lubicie Soft Blanket czy macie na jego temat podobne zdanie co ja?
Czytaj dalej

niedziela, 20 września 2015

Makeup Revolution - paletka cieni ICONIC 3 - swatche i opinia

Na niedzielę przygotowałam dla Was lekki pościk, w którym zaprezentuję Wam moją pierwszą, większą paletkę cieni marki Makeup Revolution, Iconic 3. Będzie to prezentacja swatchy i moja opinia na temat paletki. Żadnych makijaży nie mogę Wam pokazać, bo to co zmaluję to śmiech na sali, więc wybaczcie. Póki co w głównej mierze używam jej do podkreślania brwi, a że w dalszym ciągu pracuję nad ich kształtem, to ich niestety też tu nie zobaczycie. Mimo to czeka na Was 12 ładnych swatchy. Zapraszam do lektury.


Paletkę kupiłam od blogerki (Kobieca Strefa), która robiła blogową wyprzedaż. Skusiłam się na Iconic 3, ponieważ odcienie brązu i beżu to moje ulubione kolory w makijażu. Jeżeli chodzi o samą paletkę, to jest świetnie wykonana. Nie jest to byle jaki plastik, który rozpada się po kilku użyciach. Jest to solidne opakowanie, które z łatwością otwiera się i zamyka. W środku wygospodarowane jest miejsce na długą pacynkę, którą bardzo dobrze nakłada się cienie - jestem z niej zadowolona. Wiem, że większości przeszkadza w niej brak lusterka - mi natomiast wcale, ponieważ makijaż i tak wykonuję w domu, a tam mam znacznie lepsze lustro, niż takie, jakie mogłoby się pojawić w tej paletce.


Odcień nr 1 jest tak jasny, że nawet nie widać go na mojej ręce. Najczęstszymi używanymi przeze mnie kolorami są 7, 9, 11 i 12. Najrzadziej używam tych najjaśniejszych. Z pigmentacji jestem bardzo zadowolona. Nr 7 jest dość jasny, ale mimo wszystko świetnie komponuje się z brwiami i utrzymuje się na nich cały dzień. Na powiekach pięknie prezentują się cienie z brokatem - ślicznie mienią się na słońcu.


Swatche zaprezentowałam po kolei. Jak widać, w palecie wszystkie cienie ułożone są od najjaśniejszego do najciemniejszego koloru, co pod względem wizualnym prezentuje się ładnie.


 Z paletki jestem bardzo zadowolona, niemalże wszystkie kolory mi odpowiadają i prędzej czy później zużyję je do końca. Paletka nr 3 jest moim zdaniem najładniejsza i nie wiem czy skuszę się na inne wersje - może kiedy nauczę się chociaż jako tako malować powieki, wtedy zakup będzie bardziej prawdopodobny i skuszę się na Iconic 2 lub inną paletkę MUR w wersji Black Velvet. Cena takiej paletki (Iconic) to 20 zł, a co lepsze, można ją kupić w sklepie Goodies.pl. Zaskoczeni? Ja też byłam, kiedy je tam zobaczyłam. 

Znacie kosmetyki Makeup Revolution? Macie jakieś paletki Iconic?
Czytaj dalej

sobota, 19 września 2015

Yankee Candle - Lavender - lawenda

Mamy już chyba jesień. Co dziwne, nie wysunęłam tego wniosku po pogodzie, która widnieje za oknem (choć też jak najbardziej na to wskazuje), a po tym, że coraz częściej palę woski. Tego lata wyjątkowo często odpalałam je w kominkach, ale teraz... Niemal każdego wieczora czy dnia przebywam w jakimś cudnym aromacie. Ostatnio nie mogło być inaczej, a tym razem w moim kominku-sowie gościł wosk Yankee Candle - Lavender, który zamówiłam ze strony Goodies.pl. Mówiłam Wam, że zamówiłam go, by pełnił rolę odstraszacza much, ale do tej funkcji wystarczył jednak wcześniej napoczęty wosk Kringle Candle o zapachu French Lavender.


Kto zna mnie od jakiegoś czasu ten wie, że fanką lawendy to ja nie jestem. Mimo że ma ona szerokie spektrum zastosowań, jak np. w kosmetykach, woskach, lecznictwie czy kulinariach, jakoś do mnie nie przemawiała. Jakiś czas temu w poście zakupowym pokazałam Wam m.in. żel myjący Biolaven o zapachu lawendy i winogron. Oba wymienione zapachy były wyczuwalne 50/50. Podczas codziennego mycia, zapach lawendy przestał mi przeszkadzać w połączeniu z uwielbianą wonią winogron. Tym małym krokiem, Lavender nawet mnie do siebie zachęcił.


Wosk zaraz po odpaleniu błyskawicznie rozniósł się po pokoju, a ukruszyłam go tak niewiele. Zapobiegliwie odpaliłam go w salonie, czyli pod moim pokojem, na wypadek, gdyby nie przypadł mi za bardzo do gustu. Woń była dość intensywna i szybko przywędrowała także w do mojego pokoju, jednak była znacznie słabiej wyczuwana - co jest oczywiste. Przebywanie właśnie w takim natężeniu tego zapachu bardzo mi odpowiadało. Miłośnicy lawendy będą tą wonią zachwyceni i oczarowani, ponieważ wosk ten to czysta lawenda bez żadnych zbędnych dodatków, co więcej bardzo autentyczna i naturalna. Cena takiego wosku to 7 zł, czyli stosunkowo niewiele, ponieważ starczy mi on na jakieś 10 użyć.

Lubicie zapach lawendy? 
Czytaj dalej

piątek, 18 września 2015

Lakierowa wish lista na jesień

Aura za oknem jest już typowo jesienna, mimo że ostatnio u mnie nawet dość burzowo. Drzewa powoli mienią się kolorowymi, ciepłymi barwami, a ubrania, które jeszcze do niedawna nosiliśmy, musimy wymienić na coś cieplejszego i bardziej stonowanego kolorystycznie. Dopełnieniem pięknej stylizacji są ładnie pomalowane paznokcie, więc jaki manicure będzie modny tej jesieni? Powinniśmy pożegnać się z neonami i innymi tego typu odcieniami na poczet czerwieni, koloru bordo oraz ciemnego odcienia maliny. Jest jedno ALE. Odcień paznokci musi być adekwatny do szminki. Innymi modnymi kolorami będą odcienie granatu, szarości, czerni i co dziwne, nude i różne delikatne róże oraz całkowicie naturalne paznokcie, tj. muśnięte odżywką. Mam przygotowaną swoją listę lakierów, które chciałabym mieć tej jesieni. Najbardziej zaciekawiła mnie kostka Essie i planuję jej zakup. 
 

#1 Chanel La Vernis 
Lakier do paznokci, który pielęgnuje, nawilża i chroni paznokcie. Jest trwały i zaczyna mi się ścierać na końcówkach paznokci dopiero po 4-5 dniach. Lakier ma wygodny pędzelek, dzięki czemu dobrze rozprowadza się na paznokciach.
 
#2 Jesienna kostka Essie
 - Zestaw lakierów do paznokci Essie z najnowszej kolekcji Jesień 2015 Collection 4 x 5 ml. Płynna konsystencja lakieru ułatwia aplikację. Jakość i trwałość, lakier utrzymuje się do 7 dni, bez odpryskiwanie. Możliwość łączenia lakierów i tworzenia zaskakujących kolorów i efektów. Kolory: leggy legend, with the band, in the lobby, frock`n roll.
 
#3 Rimmel Salon Pro By Kate
Najnowsza kolekcja lakierów do paznokci Rimmel Salon Pro z dodatkiem włókien Lycry to różnorodna paleta najmodniejszych odcieni, opracowanych wspólnie z Kate Moss. Efekt żelowego wykończenia zapewnia profesjonalny, długotrwały manicure o prawdziwie londyńskim charakterze. Paleta lakierów zawiera 16 odcieni. 7 odcieni zostało stworzonych przy współpracy z Kate Moss. 
   
#4 Sally Hansen Hard as nails Xtreme wear
Lakier do paznokci Sally Hansen Hard As Nails Xtreme Wear jest odporny na działanie czynników zewnętrznych takich jak woda, detergenty i inne chemikalia. Nada Twoim paznokciom niesamowitego, lustrzanego blasku. Ponadto Lakier Sally Hansen Xtreme Wear posiada wygodny, wąski i precyzyjny pędzelek pozwalający na szybką i łatwą aplikację preparatu. Lakier doskonale się rozprowadza. Lakiery Xtreme dostępne są w odcieniach metalicznych, perłowych i matowych.
  
#5 Orly nail polish mini
Orly to jedna z najbardziej znanych i odnoszących sukcesy marek oferujących kosmetyki do paznokci. Obecnie marka działa w ponad 75 krajach świata. Orly zyskała rozgłos dzięki swym lakierom do paznokci, w których składzie nie ma toluenu, formaldehydu, dibutylftalatu czy innych substancji toksycznych. Klienci mogą wybierać spośród około 150 kolorów. Ciekawostką jest, że znany artysta, Francoise Nielly, stworzył z ich pomocą unikatowy obraz olejny.
  
#6 Rimmel Salon Pro z lycrą
 Formuła lakierów SALON PRO Z LYCRĄ została wzbogacona inteligentnym, żelowym komponentem Colour Sculpt. Zawiera on mikroskopijne cząsteczki, które nadają paznokciom wyjątkowy połysk i kolor. W produktach marki RIMMEL zastosowano również ultra elastyczną Lycrę.  Dzięki niej kolor nabiera wyjątkowego połysku, staje się odporny na blaknięcie oraz odpryskiwanie, a paznokcie zachwycają perfekcyjnym kształtem oraz zadbanym wyglądem, aż do 10 dni.
  
#7 O.P.I 
Kultowe już wręcz lakiery do paznokci, od niedawna także w Polsce. Rewelacyjna jakość i wszystkie kolory tęczy.  Mam w swojej kolekcji 3 lakiery OPI i mam chęć na jeszcze kilka odcieni. Póki co mam zieleń, fiolet i granat, czyli akurat ten ostatni będzie pasował mi tej jesieni.
   
Na zakończenie kilka lakierowych inspiracji, ale już na paznokciach. Zdjęcia pochodzą z serwisu Pinterest.
   
Jaki kolor gości na Waszych paznokciach najczęściej jesienią?
Czytaj dalej

czwartek, 17 września 2015

Kringle Candle - Cortland Apple - jabłka cortland

Przyszła pora na kolejny krótki pościk, który będzie dotyczył nowego dla mnie zapachu, tj. Cortland Apple od Kringle Candle. Zamówiłam go na Goodies.pl. Chciałam porównać ten zapach z moim ukochanym Sweet Apple konkurencyjnej marki Yankee Candle. Uwielbiam jabłka i ich woń, dlatego szybko dodałam ten wosk do wirtualnego koszyka i z niecierpliwością czekałam kiedy w końcu do mnie dotrze, wraz z innymi zapachami. Otwieranie koperty z woskami, to jeden z fajniejszych momentów, ponieważ to istna bomba. Oczywiście bomba zapachowa. Jeżeli jesteście ciekawi co i nim myślę, to zapraszam Was do czytania.


Już po pierwszym powąchaniu wiedziałam, że może być to niezły konkurent dla wosku Sweet Apple. Woń była również bardzo autentyczna, co mnie po prostu urzekło i skłoniło do natychmiastowego odpalenia (zaraz po Hot Chocolate). Na opakowaniu widnieją piękne, czerwone i dojrzałe jabłka Cortland (swoją drogą, to moja ulubiona odmiana jabłek).


Po odpaleniu wosku, zapach szybko rozniósł się po pokoju i otulił go pięknym, jabłkowym aromatem. Jest dużo bardziej intensywny, niż jego konkurent Sweet Apple. Długo unosił się w powietrzu. Zapach był słodki, nie raz mnie zrelaksował i pozwolił się odprężyć. W opisie producenta jest napisane, że jest to zapach słodko-kwaśny. Niestety kwaśnych nut tu nie czuję, a szkoda, bo mogłyby stanowić fajne przełamanie słodkości. Pomimo tego, wosk jest w mojej opini bardzo udaną wonią. Przywodzi mi na myśl skąpane w słońcu wakacje i wypady na plac zabaw, który znajduje się w szkolnym sadzie porośniętym samymi jabłoniami, w różnych odmianach - to bardzo miłe wspomnienie, które pozwala mi się przenieść o kilkanaście lat wstecz. To fajna podróż w czasie.

Lubicie zapach jabłka? Może to Wasz ulubiony owoc?  
Czytaj dalej

środa, 16 września 2015

Przepis na udany wieczór we dwoje

Długo myślałam nad dzisiejszym postem. Chciałam napisać coś niecodziennego i zarazem kameralnego. Jako szczęśliwa kobieta w wieloletnim związku co jakiś czas organizuję wieczorki tylko we dwoje. Przygotowuję wtedy kolację i staram się przygotować wszystko tak, by wyglądało jak najpiękniej. Mimo, że mój facet nie jest drobiazgowy i połowy rzeczy pewnie nawet nie zauważa, to robię to także poniekąd dla siebie. Dziś o takiej kolacji właśnie chciałabym napisać i wyszczególnić najbardziej istotne kwestie.

#1 Jedzenie
...czyli najważniejszy punkt kolacji. Staram się zawsze przygotować coś lekkiego - z wiadomych względów. Najczęściej przygotowuję wtedy sałatkę z sałaty lodowej i dodatkami, do tego chrupkie pieczywo. Ponad to lubimy naleśniki z kurczakiem i szpinakiem, więc je też bardzo często zdarza mi się przyrządzać. Do nich robię jeszcze sos Mój chłopak jest fanem lasagne - pamiętam, że kiedyś chciałam to zrobić, ale nie mogłam nigdzie kupić odpowiedniego makaronu. Postanowiłam zrobić cannelloni - w smaku identyczne, a i radość R. była wielka. Dlatego to także polecam na taką kolację. Całość staram się podać na ładnej zastawie.

http://d.webgenerator24.pl/k/r/gf/hy/depaskgg8wwgowkso4g84kow0k8.1000.jpg
Źródło: miasta-kobiet.naszemiasto.pl
#2 Dekoracje
W chwili, kiedy coś się smaży lub siedzi w piekarniku, staram się powoli przygotowywać dekoracje. Oczywiście główną rolę grają tu świece. Wszędzie rozstawiam małe podgrzewacze, a na stole stawiam jedynie duże świece. W tamtym roku postawiłam białe świece na spodkach od filiżanek, na których dodatkowo naokoło ułożyłam małe gałązki wrzosu. Prezentowało się to naprawdę pięknie. Często kładę też naczynie z wodą i na nim ustawiam pływające świeczki. Na dnie umieszczam różne rzeczy - od kamyków, gałązek, przez kwiaty, po owoce.

Źródło: pl.pinterest.com
#3 Muzyka
To bardzo miły i wskazany dodatek. Fajnie jest móc spokojnie porozmawiać, kiedy w tle delikatnie przebija się ulubiona muzyka. Sama kolacja jest na tyle kameralnym i romantycznym wydarzeniem, że nie szukam specjalnie miłosnej muzyki - co za dużo, to niezdrowo. Oboje nie jesteśmy fanami, aż takiej słodkości. Najczęściej włączam wtedy radio, ponieważ tego lubimy słuchać najbardziej. Przez naszą kolację przewija się wtedy kilkanaście kawałków, które w większości przywodzą jakieś wspomnienia, a przez ponad 7 lat nagromadziło się ich trochę.
http://qrkoko.pl/wp-content/uploads/2014/10/muzyka1.jpg
Źródło: qrkoko.pl
#4 Wino
Dobre wino to obowiązkowy punkt kolacji. Wyobrażacie sobie wtedy pić kompot albo piwo? O ile przy normalnej, codziennej kolacji byłoby to normalne, tak przy kameralnej i romantycznej już nie bardzo. W zależności od preferencji, do wyboru mamy wino białe, różowe i czerwone. Najbardziej bezpieczną (przynajmniej dla mnie) opcją jest wino półsłodkie. Te przeważnie smakuje każdemu i takie właśnie serwuję na naszych kolacjach. W zależności od wybranego wina należy pamiętać o odpowiednim zaserwowaniu, tj. w odpowiedniej temperaturze.

    

Jeśli szukasz najlepszego, półsłodkiego różowego wina, to El Sol Rose przypadnie Tobie do gustu. Charakteryzuje się bladoróżową barwą i żurawinowo-wiśniowym bukietem. Przyjemnie drażni podniebienie, pozostawiając lekko owocowy posmak. Jest to wino znakomicie zharmonizowane i orzeźwiające. El Sol Rose sprawdzi się świetnie do potraw pikantnych, makaronów i deserów lub samodzielnie jako aperitif. Podawaj schładzone do temperatury 6°C. Z kolei Portada to doskonale zbudowane, czerwone półsłodkie wino, powstałe z rdzennie portugalskich szczepów Tinta Roriz, Touriga Nacional i Alicante Bouschet wzrosłych w rozległych winnicach regionu Lisboa. Bukiet pełen słodkich owocowych nut z wyczuwalnymi akcentami jagody. Dobrze wyważone i przyjemne w konsumpcji. Wino to powstało dzięki niezwykłemu talentowi wybitnego portugalskiego enologa - Jose Neiva, właściciela winnicy DFJ Vines. Seria tworzonych przez niego win Portada została oceniona przez uznane czasopismo winiarskie Wine Enthusiast na 90 punktów w rankingu Best Buy. Oba wina biorą udział w konkursie winiarskim na http://konkurswiniarskiprw.pl.

#5 Dobry humor 
Kiedy wszystko masz już dopięte na ostatni guzik, nie pozostaje nic innego jak cieszyć się ze zorganizowanego wieczoru i czasu spędzonego we dwoje. Możesz pokusić się o zorganizowanie jakiejś atrakcji czy zabawy, obdarować ukochanego "miłosnymi kuponami", co będzie uwieńczeniem wspaniale spędzonego dnia. Ty będziesz miała satysfakcję, a on na pewno się ucieszy.

http://onelittlesmile.pl/wp-content/uploads/2015/02/DSC_0203.png
Źródło: onelittlesmile.pl

 Często przygotowujecie kolacje dla swoich chłopaków/mężów?
Czytaj dalej

wtorek, 15 września 2015

Róż i brokat - połączenie idealne - paznokcie

Już od dawna chciałam zrobić podobne zdobienie, ale przypominało mi się o nim już po pomalowaniu paznokci, albo nie miałam na to czasu. Ostatnio ogólnie jestem jakaś roztargniona. Chyba powoli jesienna aura daje mi się we znaki. Mam do zrobienia tyle rzeczy, ale nie mogę się w ogóle zorganizować: malowanie, sprzątanie, segregowanie... Przydałby mi się jakiś system zarządzania, a w ofercie swojej ma je firma http://combeenut.pl/. W końcu może zapanowałby ład i porządek. Wracając do głównego, paznokciowego tematu, tym razem w końcu udało mi się zrobić to zdobienie. Mowa o odgórnym tapowaniu brokatem. Efekt na zdjęciach niezbyt mi się podoba, bo w rzeczywistości wygląda to pięknie. W makro zdjęciach nieco nachalnie, a naprawdę jest dość delikatne. 





Efekt zarówno mnie jak i koleżankom przypadł do gustu, dlatego zapewne to nie pierwszy i ostatni raz, kiedy taki malunek na moich paznokciach zagości. Połączenie delikatnego i skromnego różu, dobrze komponuje się z wystrzałowym brokatem. DO malunku użyłam lakiery różowego Diadem Cosmetics oraz brokatu Avon StarDust. Teraz wypróbuję tego połączenia na innej kolorystyce.

Podoba się Wam to zdobienie?
Czytaj dalej

poniedziałek, 14 września 2015

Carex Pure Blue - Mydło antybakteryjny w płynie

Kilka razy spotykałam się na różnych blogach z pochlebnymi opiniami na temat mydeł firmy Carex. Podczas którejś z wizyt w Rossmannie, skusiłam się na promocyjne opakowanie Carexa w wersji Pure Blue. Czy był to udany zakup i czy skuszę się na niego ponownie, dowiecie się po przeczytaniu recenzji.

 
Mydło Carex zamknięte jest w plastikowym, przezroczystym opakowaniu, przez które widać piękny, niebieski kolor mydła. Dozuje się je za pomocą wygodnej pompki, która się nie zacina i wydziela odpowiednią ilość mydła na jedno użycie. Konsystencja jest bardzo przyjemna, przezroczysta, bardziej żelowa. Zapach produktu niezbyt przypadł mi do gustu, choć znowu taki najgorszy nie jest. Kojarzy mi się z męskimi kosmetykami i długo utrzymuje się na skórze dłoni. Mydło to jest antybakteryjne, co bardzo się ceni.

 
Pod względem oczyszczania jestem z niego bardzo zadowolona! Skutecznie usuwa wszelkie zabrudzenia. Mimo że nie pieni się jakoś rewelacyjnie, mam wrażenie dogłębnie oczyszczonej skóry dłoni, które nie są po jego użyciu wysuszone, a to dla mnie bardzo ważne. Pomijając zapach, mydło sprawuje się świetnie i w przyszłości chętnie skuszę się na inne warianty zapachowe. Minusem zdaje się być też cena, ponieważ 7 zł to dość sporo jak za mydło o pojemności 250 ml, jednak wolę zapłacić nieco więcej i cieszyć się z komfortu używania.

Znacie mydła Carex? Który wariant lubicie najbardziej?


* * *
Wypadki chodzą po ludziach i szczególnie przytrafiają się im wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewają. Przyjaciela mojego taty spotkała bardzo nieprzyjemna sytuacja z ubezpieczalnią, która najpierw wyceniła starty na całkiem przyzwoitą sumę, po czym się z tego wycofała i postanowiła wypłacić kwotę ponad 10 x mniejszą, która w żadnym stopniu nie pomoże pokryć wyrządzonych przez burzę szkód. Sprawa w sadzie ciągnie się i ciągnie drugi rok i nic z niej nie wynika. W takich sytuacjach dobrze jest zaufać właściwym osobom, które pomogą nam w odzyskaniu pieniędzy, które nam się należą. Taką pomocą zapewni firma http://www.kompensja.pl. Pomyślałam, że warto o tym wspomnieć, by mieć odpowiednią wiedzę na temat tego do kogo się zwrócić w przyszłości. Życzę każdemu, aby jednak nie musiał tego nigdy robić.
Czytaj dalej

sobota, 12 września 2015

Crazy Drawings - antystresowe kolorowanki dla dorosłych

Szał na kolorowanki antystresowe trwa nadal. Jako osoba, która zawsze lubiła kolorować, nie mogłam przejść obojętnie koło takich wynalazków. W okolicy nigdzie nie mogłam ich dostać, aż w końcu odnalazłam firmę Crazy Drawings. Skusiło mnie wiele pozytywnych opinii innych blogerów odnośnie faktury papieru i ciekawych wzorów do kolorowania i stało się! Jestem posiadaczką tych wspaniałych kolorowanek. Po więcej informacji na ich temat zapraszam niżej.


Kolorowanki, to wspaniały wynalazek. Nie prowadzę, aż tak stresującego życia żeby kupować te antystresowe, jednak są one wspaniałą formą relaksu, odprężenia po męczącym dniu. Człowiek kolorując zapomina o wszystkim co dzieje się dookoła. W poniedziałek, miałam okazję zobaczyć inne kolorowanki antystresowe, w Biedronce, więc pewnie wiecie, o które mi chodzi. Jednak jakością bardzo odbiegają od Crazy Drawings. Rysunki, w kolorowankach Crazy Drawings są, wykonane są bardzo starannie, a tusz jest mega ciemny. Poza tym, papier jest znacznie grubszy, dzięki czemu można kolorować nawet cienkopisami, a one i tak nie przebijają na drugą stronę.


Dużą zaletą jest to, że kartki są na spirali, dzięki czemu możemy otworzyć je, na której stronie chcemy i nic nam się nie zamyka - to duża wygoda. Dodatkowo, w każdej chwili możemy wyrwać kartki, a spirala jest przy tym sporym ułatwieniem. Na okładkach kolorowanki umieszczone są kolorystyczne inspiracje dotyczące tego, jak pomalować dany obrazek. Fajna opcja, aczkolwiek nie korzystałam z niej, ponieważ część kolorów po prostu nie występuje w kredkach czy długopisach.


Pierwszego dnia pokolorowałam, aż 5 rysunków, a ogólnie jest ich 50. Kolorowanie jest bardzo wciągające i trudno się od nich oderwać. Dopiero kiedy spojrzy się na zegarek i zrozumie ile godzin upłynęło przy kolorowaniu, można wrócić do rzeczywistości. Rysunki zamieszczone w tym 'zeszycie' są bardzo różnorodne. Od dużych grafik, po małe, bardzo szczegółowe i najbardziej pracochłonne - te lubiłam najbardziej. Jednym z takich rysunków był mózg:


Do pokolorowania tego rysunku użyłam cienkopisów oraz kredek i uważam, że wyszło mi to dość fajnie i ciekawie. Spędziłam nad tym troszkę czasu, ale nie żałuję ani sekundy. Pokażę Wam także dwa inne rysunki. Pokolorowałam ich znacznie więcej, ale nie chcę Wam zdradzać wszystkich rysunków. Inne rysunki skończone przeze mnie:

  

 Kolorowanie z Crazy Drawings to świetna zabawa dla dorosłych, by choć na chwilę zapomnieć o problemach i spędzić trochę czasu zastanawiając się jedynie nad tym, po jaki kolor kredki czy długopisu sięgnąć. Wydaje mi się, że nadają się one również dla starszych dzieci. Dla maluszków są to zbyt szczegółowe kolorowanki. Jeżeli jesteście zaciekawieniu, to zapraszam do śledzenia firmy na Facebooku: Crazy Drawings

Kolorowaliście już jakieś kolorowanki antystresowe?
Czytaj dalej

piątek, 11 września 2015

Yankee Candle - Juicy Peach - soczysta brzoskwinia

Ostatnio recenzowałam kilka wosków Kringle Candle, ale nowości Yankee Candle też czekają na swój debiut, więc dziś chciałabym napisać kilka słów na temat tego dość ciężko dostępnego wosku. Odpalając go miałam ochotę na owocową bombę. Czy tak było? O tym niżej.

 
Już dość dawno temu kupiłam ten wosk na pewnej facebookowej grupie, której celem jest właśnie wymiana woskami czy świecami lub ich sprzedaż. Skusiłam się wtedy na kupno dwóch sztuk: Juicy Peach oraz Juicy Watermelon. Jako pierwszy odpaliłam brzoskwiniowy. Już na sucho ledwo czułam jego zapach, więc obawiałam się, że pod odpaleniu będzie podobnie.  


Wiele się nie pomyliłam. Zapach jest bardzo słaby, trzeba ukruszyć go naprawdę bardzo dużo, by cokolwiek poczuć. Kiedy już to zrobimy, muszę przyznać, że woń jest bardzo przyjemna. Czuć wyraźnie brzoskwinię. Nie jest to zapach mdły, przesłodzony i świetnie przebywa się w jego towarzystwie. Starczył mi na jakieś 3 odpalenia. Mimo, że zapach mi się podobał, więcej się na niego nie skuszę, ponieważ jest niewydajny. W prawdzie tego wosku nie kupicie na Goodies.pl, ale znajdziecie tam wiele innych fajnych wosków, więc zapraszam do robienia tam zakupów.

Znacie ten zapach? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat.
Czytaj dalej

czwartek, 10 września 2015

Tydzień przed telewizorem

Ostatnio pojawiły się dwa przeglądy filmowe i zostały one przez Was bardzo dobre odebrane, z czego niezmiernie się cieszę. Wybieranie takich filmów i ich opisanie pochłania dość sporo czasu, ale warto go poświęcić, gdy czytam, że część filmów zostanie przez Was obejrzana. Tworzenie takich postów ma wtedy sens. Dziś jednak będzie nieco inaczej. Chciałabym przedstawić Wam swój cały tydzień przed telewizorem. Oczywiście nie w każdy poniedziałek czy wtorek dany rytuał wypełniam, ale staram się na taką odrobinę przyjemności sobie pozwolić. 

# Wspaniałe stulecie
Opisywałam już Wam tę propozycję w poście z serialami, który pisałam kilka miesięcy temu. Jest to turecki serial (oryg. nazwa Muhteşem Yüzyıl). Opowiada on o losach sułtana Sulejmana Wspaniałego, jego haremie i całej dynastii. Pewnego dnia do haremu przyjeżdża niewolnica Aleksanda (później Hurrem), która podbija serce sułtana. Jej osobowość jest pełna temperamentu, jest to kobieta zdecydowana, twardo dążąca do osiągnięcia celu. Wie jak manipulować mężczyzną, by ten tańczył jak ona mu zagra. Niestety nie zawsze jej "podchody" są udane, bo szyki bardzo często psuje jej Ibrahim Pasza - wielki wezyr państwa osmańskiego i wieloletni przyjaciel Sułtana. Sulejman nierzadko jest rozdarty pomiędzy kobietą, którą kocha i przyjacielem, z którym wiele przeszedł. Hurrem, bo takie imię potem nadał jej sułtan, musi toczyć walkę nie tylko z paszą, ale także rodziną Sulejmana, która jej nie akceptuje. Serial jest pełen intryg i przeróżnego knucia, więc w każdym odcinku coś się dzieje. Serial ten oglądam codziennie, na antenie TVP1 o godzinie 15:50.

http://i.iplsc.com/kostiumowa-superprodukcja-wspaniale-stulecie-nie-zniknie-z-a/00046FSCKR34FQF0-C116-F4.jpg

#Pierwsza miłość
Serial ten leci już tak długo, a ja raz go oglądam, a raz nie. Miesiąc przed wakacjami w ogóle straciłam wątek, od września pojawiły się nowe odcinki, a ja czuję się, jakby nic mnie nie ominęło. Serial ten często oglądam po prostu dla zabicia czasu i ogarniającej mnie nudy. Nie jest to produkcja wysokich lotów. Historie, które dotykają głównych bohaterów są trochę przerysowane. Nie ma w tym serialu nawet jednej przykładnej pary, która mogłaby być wzorem do naśladowania. Każdy bohater miał minimum 3-4 partnerów, a Marysia czy Kinga znacznie więcej. Mimo to człowiek siedzi i ogląda nie wiadomo po co. Serial leci na antenie Polsatu od poniedziałku do piątku, oglądam go jak mam czas, emitowany o godzinie 18:00.

http://cdn31.se.smcloud.net/t/photos/t/383925/pierwsza-milosc-sabina-blazej-mikser-radek-as_21932840.jpg

# Hells Kitchen
 Program telewizyjny dotyczący gotowania. Jest to zaciekła rywalizacji płci pięknej i brzydkiej o pracę w prestiżowej restauracji Wojciecha Modesta Amaro, którego restauracja otrzymała gwiazdkę Michelin. Zadaniem uczestników jest obsługa gości i wydawanie posiłków, które skrupulatnie wymyślił dla nich szef. Postawa Chefa Amaro nie zawsze mi odpowiada, wydaje mi się, że na siłę próbują zrobić z Amaro, Gordona Ramseya. Średnio im to wychodzi, jednak nie raz dialogi są całkiem śmieszne. Oglądałam wszystkie poprzednie edycje, na kolejne patrzę po prostu z przyzwyczajenia. Oglądam ten program na Polscacie, w każdy wtorek o godzinie 20:05.

http://ocdn.eu/images/pulscms/ZDk7MDQsMCwwLDMwMCwxYjA7MDYsMzMyLDFjYw__/aef7638ee8bc37e2553ff9c4c355ae5d.jpg

 # Top Chef
 Ten program podoba mi się bardziej niż Hells Kitchen. Tu możemy zaobserwować, że nie taki diabeł straszny, a czasem nawet pomocny. Uczestnicy Top Chefa w każdym odcinku gotują potrawy, które muszą spełnić pewne kryteria. Kucharze muszą wykazać się inwencją, kreatywnością, gustem kulinarnym i to wszystko pięknie podać. Mają na to ograniczony czas, a nierzadko dania wydawane są w ostatnim ułamku sekund. Podczas oglądania tego programu, można nauczyć się wielu ciekawych rzeczy, m.in. nowych technik gotowania, całkiem nieznanych produktów i ich nazewnictwa. Dodatkowo można także podpatrzeć to, w jaki sposób danie jest serwowane i podać coś podobnego u siebie w domu. Program oglądam na Polsacie, w każdą środę o godzinie 20:40.

http://s1.redefine.pl/dcs/o2/redefine/redb/5c/5c1106bb2677844c42de585f0690cf09.jpg

# Przyjaciółki
Kolejny serial, który bardzo lubię. Opowiada on o losach 4 przyjaciółek, których dotykają różne życiowe sytuacje. Problemy w małżeństwie, związku, z dziećmi, z pracą zawodową czy nawet z alkoholem. Podczas oglądania tego serialu, niejednokrotnie utożsamiałam się z nimi, a problemy, które ich spotykają, są bardzo realne i często można zaobserwować je w najbliższym otoczeniu. Mimo to, one mając siebie potrafią stawić czoła tym problemom. Miło jest wiedzieć, że ma się osoby, na których można bezwarunkowo polegać. Tego serialowym Przyjaciółkom zazdroszczę.

http://s1.redefine.pl/dcs/o2/redefine/redb/e6/e68011d318d8357981a7544b2f22dbd8.jpg

# Twoja twarz brzmi znajomo
Zapomniałam o tym wspomnieć, aż w komentarzu przypomniała mi o tym Retromoderna. Oczywiście oglądam ten program od pierwszej edycji. Uważam, że jest to najbardziej pożyteczne show, dzięki któremu różne ośrodki, jak domy dziecka czy także fundacje, otrzymują zastrzyk gotówki. Cieszę się także, że nie ma tu głosowania sms, a zwycięzców danego odcinka wybiera jury (w końcu jury, które po coś tam jest!) i inni uczestnicy - bardzo sprawiedliwe zasady. Program leci na Polsacie, w soboty o 22:05.

http://t-eska.cdn.smcloud.net/common/v/c/s/vc2131661vFvh.jpg/ru-0-r-650,0-n-vc2131661vFvh_twoja_twarz_brzmi_znajomo_2015_final.jpg

 Raz na jakiś czas zdarza mi się obejrzeć typowe odmóżdżacze jak np. Trudne sprawy, Dlaczego ja?, Szpital, Szkoła - jednak te pozycje nie są oglądane przeze mnie zbyt często. Czasem człowiek potrzebuje usiąść i po prostu się zresetować i popatrzeć - nawet na patolkę hah. Ostatnio zaobserwowałam emisję nowej tego typu produkcji, która nazywa się Poznaj swoje prawa. Nie oglądałam jeszcze żadnego odcinka w całości, czasem zdarzyło mi się na to spojrzeć przez ułamki sekund, ale z tego co wyczytałam, jest to program podobny do wcześniej wymienionych, tylko dane sytuacje opisywane są przez adwokatów, którzy radzą, jak dana osoba powinna się zachować, jakie środki przedsięwziąć lub czego po prostu nie robić. Myślę, że w porównaniu do Trudnych spraw czy Dlaczego ja?, to może się komuś choć w małym stopniu przydać. Jeżeli jednak nie wierzycie, że prezentowane tam treści mogą być zgodne z rzeczywistością, możecie zasięgnąć porady prawnej w kancelarii http://www.blach-kancelaria.pl/. Wtedy będziecie mieli pewność, że wszystko co zostało powiedziane, ma podstawy prawne.

A Wy jakie produkcje oglądacie przez cały tydzień?
Czytaj dalej