poniedziałek, 29 lutego 2016

Glass effect - efekt szkła na hybrydzie krok po kroku

Cześć. Ostatnio pokazywałam Wam jak nakładać efekt syrenki na lakiery hybrydowe oraz zaprezentowałam ten efekt na 12 kolorach. Dziś chciałabym Wam pokazać kolejny ciekawy pomysł na ozdobienie naszego manicure. Tym razem za pomocą efektu szkła. Swój efekt szkła kupiłam na Allegro, za ok 1-2 zł. Nie jest to folia najlepszej jakości, ale myślę, że jak na początkujące próby z tym efektem nada się idealnie. Nie chciałam od razu sięgać po najdroższe folie - zawsze istnieje obawa, że może nam to po prostu nie wyjść, więc uważam, że nie warto marnować pieniędzy. Teraz kiedy już wiem, że z każdym razem wychodzi mi to coraz lepiej, pora zainwestować w coś lepszego.  


Aby wykonać zdobienie, potrzebujemy lakieru bazowego - ja skusiłam się na czarny, efektu szkła w wybranym przez siebie odcieniu, nożyczek oraz pęsety do nakładania "szkła". Folię należy pociąć w różnej wielkości kawałki. Zaczynamy malowanie paznokci. Nakładamy zatem pierwszą warstwę i utwardzamy ją w lampie (UV 2 minuty, LED 30 sekund). Następnie nakładamy drugą warstwę - jeżeli krycie po drugiej warstwie jest już zadowalające przechodzimy do następnego kroku, jeżeli nie, utwardzamy drugą warstwę i dokładamy trzecią. Kolejnym krokiem jest wtapianie kawałków folii w mokry (nieutwardzony!) lakier.


Za pomocą pęsety układamy wycięte kawałki folii na nieutwardzony lakier. Staramy się delikatnie docisnąć folię w każdym kąciku, by jak najmniej odstawała.


Kiedy zakryjemy już cały paznokieć, całość wsadzamy do lampy i utwardzamy (UV 2 minuty, LED 30 sekund).


Tańsza folia ma to do siebie, że prawdopodobnie jest mniej elastyczna, a co za tym idzie, w niektórych miejscach może delikatnie odstawać, dlatego należy standardowo pokryć ją topem i utwardzić. Pokrycie jedną warstwą może okazać się niezadowalające - u mnie najczęściej tak jest, bo folia w niektórych miejscach delikatnie wystaje z lakieru. Należy wtedy przykryć to jeszcze jedną warstwą topu i oczywiście utwardzić w lampie.


Po wyjęciu z lampy, całość należy odtłuścić Cleanerem. Gotowy efekt prezentuje się tak:





Jak widać, w zależności od kąta i rozkładu światła, folia mieni się mniej lub bardziej intensywnymi odcieniami, ale w każdym wypadku dając piękny efekt. Na żywo prezentuje się on zdecydowanie lepiej, jak wiecie aparat często psuje efekt i wiele odejmuje. 

Robiliście już efekt szkła? Podoba się Wam ten pomysł na zdobienie? Chcielibyście częściej widzieć tego typu posty? 

Dzisiaj kończy się czas na przesyłanie pitów 11 za rok 2015. Firmy zatrudniające wielu pracowników mają teraz sporo pracy przy wystawaniu tego typu pitów. Muszą zostać zliczone pensje z całego roku, zapłacone składki ZUS i zaliczki na dochodowy. Takie firmy powinny posiadać dobry system kadrowo-płacowy, bez którego w takich sytuacjach ani rusz. Naprzeciw temu wychodzi firma Finka http://finka.pl/baza-wiedzy/system-kadrowo-placowy/, która oferuje świetne programy kadrowo-płacowe. Firma zajmuje się tworzeniem programów księgowych (księgowość, obsługa kadr i płac, fakturowanie, gospodarka magazynowa). W ofercie są programy księgowe, księgi podatkowe, ewidencja przychodów, program kadry i płace, program do fakturowania i inne. Uważam, że warto także dodać, że przez 60 dni można korzystać z wersji demo - wspaniała opcja, która ukarze jak przydatne są tam funkcje i to czy będzie można się w tym odnaleźć.


Czytaj dalej

piątek, 26 lutego 2016

Dolce Vita Nails - moje nowe lakiery hybrydowe - swatche kolorów 081, 099, 328

Cześć. Szał hybrydowy u mnie wciąż trwa. Do tej pory używałam lakierów marki Semilac oraz Cosmetics Zone, jednak na rynku co i rusz pojawiają się nowe marki, które to mają nam coraz więcej do zaoferowania. Postanowiłam, że w najbliższych miesiącach, potestuję nowe marki i to z nich wybiorę te, które najbardziej mi się spodobają. Jedną z nowych dla mnie marek jest Dolce Vita Nails. Kolory jakie poniżej Wam zaprezentuję to 081 Deep Blue, 099 Hollywood Star i 328 Ultra Violet.


Bardzo zaintrygowały mnie ich opakowania. Wyróżniają się na tle innych opakowań lakierów hybrydowych, które przeważnie są w czarnych kolorach. Buteleczki DVN są białe i brokatowe. Na pierwszy rzut oka tego nie widać, dopiero pod pewnym kątem wyłania się ta piękna, brokatowa poświata. Mogłabym ją porównać do takiej subtelnej syrenki. Pojemność lakierów to, aż 10 ml! Pędzelki są dość szerokie, najszersze jakie do tej pory miałam. Jedynym minusem opakowań są nalepki, na których widnieje jedynie numer koloru, co niestety bez uzupełnionego wzornika, pewnie niewiele powie. Po rozmowie z DVN dowiedziałam się, że nowa partia będzie miała naklejona na górę pędzelka kolory, odpowiadające temu, co jest w butelce.


Póki co, sama zrobię sobie takie prowizoryczne naklejki. Lakiery są dobrze napigmentowane, granat świetnie pokrył płytkę już przy pierwszej warstwie, fiolet podobnie, ale dałam dwie dla lepszego efektu. Glitter nieco słabiej, ale też dał radę przy dwóch warstwach. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła je nanieść na paznokcie i napisać Wam o swoich wrażeniach znacznie więcej. Póki co, na stronie producenta lakiery są w promocji i są przecenione z 38 zł na 28 zł za 10 ml, więc wydaje mi się, że to fajna okazja, by je wypróbować. Wszystkie dostępne kolory znajdziecie TU, a ciekawe stylizacje paznokci na firmowym Fanpage'u i nieoficjalnym, póki co, Instagramie, na które Was zapraszam.

Znacie lakiery Dolce Vita Nails? Podobają się Wam wybrane przeze mnie kolory?
Czytaj dalej

czwartek, 25 lutego 2016

Biały kominek Yankee Candle z motywem paproci - dobrze zainwestowane pieniądze woskomaniaczki

Cześć. Palę woski już od bardzo dawna i równie długo recenzuję je dla Was. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego jak ważny jest odpowiedni kominek, by cieszyć się jeszcze piękniejszymi zapachami. Dlatego miałam w swojej kolekcji dużo tanich kominków, najczęściej kupowanych w sklepach "wszystko po 5 zł". Czytając Wasze opinie o zapachach i wzmianki dotyczące ponownego odpalania tego samego wosku pozostałego w kominku drugi raz trochę wątpiłam w szczerość tych słów. Sama robiłam to tylko kilka razy, ponieważ efekt zawsze był ten sam - zamiast pięknej woni, czułam po prostu zapach rozgrzanego kominka i nie było to nic fajnego. Postanowiłam zainwestować i zamówić oryginalny kominek Yankee Candle z motywem paproci na Goodies.pl i niżej możecie przeczytać co o nim myślę.


MOJA OPINIA:
Zakup ten, choć nie tani, okazał się strzałem w dziesiątkę! Cena takiego kominka to 49 zł, więc dużo, jednak ja nie żałuję ani jednej złotówki przeznaczonej na ten zakup. Kominek jest po prostu piękny i przede wszystkim pokaźny. Jest z 3 razy większy niż typowe kominki, które do tej pory miałam. Wydaje mi się, że można by spokojnie rozpuścić w nim dwa woski jednocześnie i zmieściłyby się w czasze.


Postanowiłam za pierwszym razem przetestować go podczas palenia wosku, który lubię najbardziej, by móc porównać woń jaka się unosi z nowego kominka, mając wyraźnie w pamięci zapach z kominka starego. I pewnie wiele osób nie uwierzy, ale zapachy różnią się i to w moim odczuciu bardzo. Palę woski od ok. 2 lat i tak ładnie dawno nie pachniały. Zapach jest taki prawdziwy, czysty w swym aromacie. Spróbowałam też odpalić go drugi raz i jakie było moje zdziwienie, kiedy zapach pachniał prawie tak samo jak podczas pierwszego odpalenia! Był nieco mniej intensywny, ale wciąż wyczuwalny i piękny. Bardzo się cieszę, że w końcu skusiłam się na jego zakup. Poza ewidentnymi zaletami jakie wymieniłam, dodatkowo pięknie prezentuje się na półce w moim w końcu pomalowanym na biało pokoju. 

Czy ktoś z Was ma kominek Yankee Candle? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat?

Czytaj dalej

środa, 24 lutego 2016

Jak nałożyć efekt syrenki Indigo na paznokcie oraz prezentacja efektu na 12 kolorach Semilac

Posty paznokciowe cieszą się dużą popularnością na moim blogu. Łatwo to dostrzec chociażby poprzez liczbę komentarzy pod takimi postami czy ilości wyszukiwań, po których wujaszek Google prowadzi Was właśnie do mnie. Dlatego też postanowiłam dziś przygotować dla Was post, którego głównym bohaterem będzie efekt syrenki Indigo, który zaprezentuję Wam na 12 kolorach z palety kolorów Semilac. Być może to banalne, ale pokażę Wam swój sposób na aplikowanie pyłku Indigo na paznokcie. Mam nadzieję, że post okaże się przydatny, a efekt końcowy przypadnie Wam do gustu.


Dziś przyszły mi nowe wzorniki z Aliexpress, które zamówiłam 2 tygodnie temu korzystając z promocji. Zamówiłam 12 wzorników lizaków na kole za niecałe 9 zł. Uważam, że to fajna okazja. Jeżeli ktoś będzie ciekawy z jakiej aukcji je kupiłam, niech da znać w komentarzu. Na wzornik naniosłam lakiery hybrydowe Semilac o kolorach: 000, 001, 003, 023, 022, 072, 102, 065, 105, 130, 131, 135. W głównej mierze są to kolory jasne, bo moim zdaniem efekt syrenki najlepiej wygląda właśnie na takich kolorach. Po zamalowaniu całego wzornika, należy wsadzić go do lampy na 2 minuty (lub 30 sekund jeżeli masz lampę LED).


Po upłynięciu wymaganego czasu, wyciągamy wzornik i nakładamy na niego efekt syrenki. Ja robię to palcem, ponieważ ta metoda jest dla mnie najprostsza. Nabieram efekt syrenki opuszkiem palca i "tapuję" nim po warstwie dyspersyjnej (nieodtłuszczonej, lepkiej).



Po "tapowaniu" wzornik będzie wyglądał tak jak wyżej. Kolejną czynnością jest roztarcie syrenki po paznokciach. Też robię to za pomocą palca i staram się wetrzeć pyłek w każde miejsce i każdy kącik paznokcia. Pozostałości pyłku, których nie udało się wetrzeć należy omieść pędzelkiem lub szczoteczką. Ja używam delikatnego pędzla, ponieważ wcześniej używałam szczoteczki, która miała zbyt twarde włosie i na powstałym efekcie robiły się brzydkie kreski i linie. Kiedy używam pędzla, nic takiego się nie dzieje.


Kiedy już omieciemy wszystkie paznokcie, efekt będzie prezentował się tak:


Czasem spotykam się z zapytaniami czy nałożony efekt trzeba utwardzić. Odpowiedź brzmi: nie. Efekt nakładamy na uprzednio utwardzone warstwy lakieru, więc nie ma potrzeby utwardzać tego jeszcze raz.


Ostatnimi etapami są nałożenie TOPu na powstały efekt oraz utwardzenie go w lampie przez 2 minuty jeżeli masz lampę UV (lub 30 sekund, jeżeli będzie to lampa LED). Po wyłączeniu lampy należy wyciągnąć wzornik i przemyć top Cleanerem by pozbyć się lepkiej warstwy. Gotowy efekt syrenki prezentuje się tak:



Różnego rodzaju efekty to idealny sposób na ożywienie manicure i sprawienie, by każdy lakier wyglądał niczym glitter. Glitery w połączeniu ze zwykłymi kolorami tworzą wspaniały efekt końcowy. Bardzo kuszą mnie pyłki Mistero Milano. Najbardziej efekt tęczy. Mam zamiar je kupić, jednak bliżej wakacji. Na pewno je Wam zaprezentuję.

Podoba Wam się efekt syrenki? Miałyście okazję go używać? W połączeniu z jakim kolorem podoba się Wam najbardziej?
Czytaj dalej

wtorek, 23 lutego 2016

Planeta Organica - Afryka - Szampon do włosów nawilżający - olej mango 10%

Cześć. Bardzo rzadko recenzuję szampony. Jest to spowodowane tym, że tak naprawdę mało w tej dziedzinie testuję. Mam bardzo wrażliwą skórę głowy i nie używam wszystkiego, co wpadnie mi w ręce - jest mała selekcja. Jednak ten szampon bardzo mnie zaintrygował, a jest nim szampon do włosów nawilżający z olejem z mango marki Planeta Organica.




MOJA OPINIA:
Szampon ma sporo minusów - to zaznaczę od razu, ale mimo wszystko, bardzo polubiłam go za działanie. Zacznę więc od tych złych stron, aby na koniec je osłodzić. Pierwszym zarzutem jest opakowanie, które z pozoru wygląda bardzo ciekawie i wyróżnia się na łazienkowej półce swoim nietypowym całokształtem, jednak... Wykonane jest z bardzo twardego plastiku i tylko dzięki rzadkiej konsystencji wydobywanie go jakoś się udaje. Sam prostokątny kształt źle leży w dłoni.

Zamknięcie na "klik", które nie jest problematyczne. Szata graficzna ogólnie bardzo ładna. Konsystencja szamponu rzadka (wybaczcie za brak zdjęcia, ale gdzieś je wessało), przez co szampon jest mało wydajny - ta butelka starczyła mi na 8 myć. Jestem posiadaczką długich włosów, dlatego potrzebuję znacznie więcej szamponu niż osoby z krótkimi włosami - u takich pewnie starczy na 2 razy tyle czasu. Trudno mi uwierzyć, że mimo tych wszystkich minusów ja tak bardzo go polubiłam. A dlaczego? Głównie ze względu na jego piękny i naturalny zapach, który unosi się podczas mycia włosów i zostaje na nich przez jakiś czas.



Poza tym, włosy wyglądają na zdrowsze i nawilżone. Największym jednak jego plusem jest to, że nie wywołał u mnie łupieżu, a ostatnio uwierzcie mi, ciężko było mi znaleźć szampon, który fajnie oczyściłby skórę głowy. Szampon ma takie składniki aktywne jak: masło mango, olej kokosowy i tamaryndowiec. Cena całkiem przyjemna, chociaż jak na tą wydajność, to już sama nie wiem - zostawiam to Waszej ocenie. Ten szampon, jak i wiele innych produktów marki Planeta Organica można kupić na Goodies.pl.

Jaki jest Wasz ulubiony szampon?
Czytaj dalej

Strony internetowe przydatne w prowadzeniu bloga - obróbka zdjęć, kolaże, darmowe banki zdjęć

Cześć. Jest bardzo dużo stron internetowych, z których korzystam namiętnie od bardzo dawna. Służą mi chociażby przy pisaniu posta czy tworzeniu wyglądu bloga. Są to strony, które ułatwiają bardzo wiele. Chciałabym się dziś podzielić z Wami wszystkimi linkami, które gromadziłam już od dość dawna. Z pozoru są to strony bez których można żyć, jednak kiedy poznacie jak wiele zalet płynie z używania ich, na pewno z nich nie zrezygnujecie. Pomogą Wam one w obróbce zdjęć, tworzeniu kolaży czy wyglądu bloga.

#1 OBRÓBKA ZDJĘĆ, KOLAŻE
Na moim blogu często można zobaczyć kolaże, które po prostu uwielbiam. Często używam tej formy podczas tworzenia wish list czy postów z inspiracjami. Stroną, którą najczęściej wtedy używam jest PICMONKEY. Strona ta służy również do ogólnej obróbki zdjęć, ponieważ dzięki niej mamy do wyboru wiele filtrów i narzędzi, które po prostu upiększą nasze zdjęcia. Wiele opcji jest tu niestety płatnych, ale sporo wciąż dostępnych jest za darmo i ja właśnie z nich korzystam. Bardziej rozwiniętą stroną pod względem wszechstronności dostępnych opcji jest CANVA. Można zrobić na niej niemalże wszystko. Zaczynając od kolaży, kończąc chociażby na tłach na Facebooka. Dostępnych jest tam bardzo wiele bezpłatnych grafik, których w każdej chwili możemy użyć do naszej pracy. PIXRL-O-MATIC jest ostatnią stronką, którą chciałam Wam w tej kategorii zaprezentować. Jest to stronka, dzięki której możemy nadać naszym zdjęciom ładniejsze kolory, ramki, czy efekty.


#2 DARMOWE BANKI ZDJĘĆ
Bardzo często zdarza mi się z nich korzystać, szczególnie, kiedy piszę posty lifestylowe. Banki zdjęć w większości oferują nam zdjęcia, które możemy publikować na swoich stronach internetowych, a także modyfikować je na różne sposoby. Stronkami taki są: GRATISOGRAPHY, UNSPLASH, DESIGNERSPICS. Wiele razy słyszałam o tym, że ludzie kradną zdjęcia chociażby blogerkom. Po co to robić, kiedy różne strony udostępniają nam swoje fotografie całkowicie za darmo i bez ponoszenia przykrych konsekwencji?
 
#3 WYGLĄD BLOGA 
Ładny i przede wszystkim schludny wygląd bloga jest jedną z najważniejszych rzeczy, o które powinniśmy zadbać. Pierwsze co nasuwa mi się na myśl myśląc o zmianie wyglądu bloga, są po prostu kolory. Często chcemy zmian, ale ciężko nam dobrać odpowiednie kolory. Z pomocą przychodzi strona DESIGN SEEDS. Strona ta przyda nam się także w życiu codziennym, np. gdy zaplanujemy odświeżyć swój pokój, mieszkanie i dom. Stronki podobne do Design Seeds to COLOUR HUNTER, COLOUR LOVERS. Swoim wyglądem, a także zdjęciami, które stanowią inspirację kolorystyczną aplikacji bardziej przekonuje mnie pierwsza wymieniona strona. Wszystkie podane na stronach kolory mają podane wartości kolorów, które możemy wykorzystać w pracach graficznych.
Dajcie znać czy post tego typu przypadł Wam do gustu i czy chcielibyście w przyszłości kolejną dawkę linków, które mogą okazać się przydatne w różnych aspektach, zarówno blogowych jak i życiowych.

Znaliście wcześniej strony, które podałam? A może korzystacie z innych, podobnych?
Czytaj dalej

poniedziałek, 22 lutego 2016

Nowe ubranka na mój telefon, czyli o case'ach z etuo.pl

Cześć! Na punkcie case'ów do telefonu mam małego fioła. Póki co mam ich chyba 8, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc co jakiś czas chce się mieć nowe wzory. Wszystko kiedyś może się znudzić, tak też jest z moimi starymi obudowami. Te, które zamówiłam na Aliexpress trochę się już wytarły, więc nie wyglądają zbyt estetycznie. Na stronie etuo.pl zaprojektowałam sobie nowe casy i nie mogę się nimi nacieszyć.



Skusiłam się na 2 etui, które własnoręcznie zaprojektowałam na swój telefon Nokia Lumia 635, dzięki kreatorowi, który znajduje się na stronie. Jest on bardzo prosty w obsłudze. Zdjęcia ładowane do niego, muszą mieć odpowiedni wymiar, tj. 640x480 pikseli, by obudowa mogła zostać wykonana w dobrej jakości.



Etui są świetnie wykrojone, jestem pod wrażeniem. Obudowy, które zamówiłam na Alie nie przylegały do końca do telefonu, rozchodziły się bokami. Miejsca na przyciski boczne nie były wycięte, przez co bardzo ciężko było trafić na odpowiedni w różnych sytuacjach. Najczęściej problem ten występował z przyciskami do podgłaśniania i ściszania, co często wywoływało krępujące sytuacje. Tu tego problemu nie ma.




Każdy guzik i otwór (na ładowanie, głośnik) są tu wzięte pod uwagę, co bardzo mnie cieszy, ponieważ jest to dużo bardziej komfortowe podczas używania. Obudowa idealnie przylega do telefonu, więc mam pewność, że faktycznie go chroni, a to chyba najważniejszy powód, dla którego takie casy się kupuje. Mimo idealnego wykrojenia, nie ma problemu z włożeniem i wyciągnięciem telefonu do etui.



W ofercie sklepu znajdują się obudowy jednolite na smartfony i tablety, z gotowymi grafikami (dla osób, które nie mają weny do projektowania) oraz dla osób, które chcą mieć coś "swojego" i oryginalnego. Ja skusiłam się na wersję ostatnią i wgrałam grafiki, na których znajduje się mój piesek Skiper oraz mój ulubiony wokalista - Adam Levine z zespołu Maroon 5. Grafiki nie straciły na jakości i kolorach. Są one tak samo nasycone jak w chwili ładowania ich do kreatora. Poza zdjęciami można wybrać kolor tła, przezroczystość, ustawienie warstw czy skalę. Możemy także pokusić się o dodanie własnego napisu.



Swoje obudowy zaprojektowałam dosłownie w 2 minuty. Nie była to skomplikowana czynność, bo polegała jedynie na wgraniu zdjęć i odpowiednim dopasowaniu ich do pola projektu. Zakup takich etui to świetna sprawa. Nie każdego stać na to, by co jakiś czas zmieniać sobie telefon. Zmiana samego wyglądu jest dużo prostsza i tańsza, a taki powiew świeżości sprawi, że pokochamy znudzony do tej pory telefon na nowo. Etuo.pl w swojej ofercie ma także folie i szkła na LCD, a także inne akcesoria GSM jak słuchawki, rysiki, uchwyty i inne.

Kupujecie casy na swoje telefony? Lubicie co jakiś czas odświeżyć swoje smartfony w taki sposób?
Czytaj dalej

niedziela, 21 lutego 2016

Yankee Candle - Vanilla Bourbon - Wanilia i Burbon

Cześć! Dopadło mnie choróbsko, przeziębienie okropne. Od czwartku straszny katar, łzawienie oczu, nieprzespane noce - nic fajnego. Dopiero od wczoraj zaczęłam co nie co czuć, więc postanowiłam ten czas urozmaicić sobie jakimś woskiem. Tym razem wybór padł na Vanilla Bourbon, który kupiłam na Goodies.pl. Czy odpalenie tego wosku okazało się dobrym wyborem?


Skusiłam się na ten wosk dlatego, że w nazwie i opisie znalazła się wanilia, którą jak wiecie bardzo lubię. Poza tym tarta miała tak ładny kolor i piękną etykietę, że po prostu musiałam go kupić. Chyba muszę zacząć dłużej zastanawiać się nad dokonywanymi zakupami, a nie, jak do tej pory, dokonywać ich pod wpływem impulsu, bo coraz rzadziej udaje mi się kupować te woski, które po prostu mi się nie podobają z różnych względów.


Wosk Vanilla Bourbon według mnie idealnie nadaje się na jesienne wieczory, ponieważ jest dość ciężki, podejrzewam, że za sprawą burbona (choć nie jestem w tej kwestii znawcą, bo nie lubię alkoholi tego typu). Wydaje mi się, że jest tam też domieszka przypraw korzennych. Miałam nadzieję, że wanilia bardziej wybije się na ich tle, tymczasem słabo ją czułam i byłam tym zawiedziona. Zapach już po chwili zmęczył mnie swoją obecnością i nie miałam ochoty wąchać go więcej. Vanilla Bourbon to wosk, który albo się pokocha, albo się znienawidzi. Ja zdecydowanie nie jestem jego fanką.

Znacie zapach Vanilla Bourbon?

Czytaj dalej

piątek, 19 lutego 2016

Manicure hybrydowy - Semilac 000 Lazure Dream, 003 Sweet Pink z efektem syrenki Indigo i naklejkami wodnymi floral

Cześć. Zrobiłam sobie nowe paznokcie, więc pora je Wam pokazać. Każdy kolejny manicure wywołuje na mojej twarzy dużo radości, ponieważ widzę, że wychodzi mi to coraz lepiej. Może zabrzmiało to nieskromnie, ale sama dostrzegam swój progres. Praktyka czyni mistrza, jak to mawiają, więc mam nadzieję, że ja też za jakiś czas będę robiła jeszcze ciekawsze wzory. Na Aliexpress kupiłam sobie 50 naklejek wodnych za niecałe 14 zł. Nastąpił najwyższy czas, bym w końcu je wypróbowała. O ile z przyklejaniem małych naklejek nie ma większych problemów, tak przyklejanie tych na cały paznokieć było dla mnie czarną magią. Postanowiłam się z tym zmierzyć i swoim dzisiejszym manicurem przywołać wiosnę.




Pomyślałam, że w niedalekiej przyszłości zrobię mini "tutorial" jak przykleić dużą naklejkę na cały paznokieć, bo mimo, iż wydaje się to dosyć trudne, wcale takie nie jest. Ja robiłam to pierwszy raz i jestem zadowolona z efektu końcowego. Do powyższego manicure użyłam lakierów Semilac 000 Lazure Dream, 003 Sweet Pink. By rozweselić całość na niektóre paznokcie nałożyłam efekt syrenki, który pięknie mieni się w świetle dziennym jak i sztucznym. Dodałam także naklejki wodne z motywem różanym. Jak widzicie, na obu dłoniach paznokcie pomalowane są tymi samymi kolorami, jednak w innym kombinacjach. Jak szaleć to szaleć - taka różnorodność przypadła mi do gustu.
   
Co sądzicie o moich wiosennych paznokciach?
Czytaj dalej

czwartek, 18 lutego 2016

7 zastosowań silica gel - saszetek pochłaniających wilgoć

Cześć.  Przygotowałam dla Was na dziś post odnośnie tajemniczych i niedocenionych saszetek Silica gel, które mają szerokie spektrum zastosowań. Znaleźć je można w pudełkach, gdy kupujemy nowe buty. Dziś chciałabym pokazać Wam 10 sposobów na wykorzystanie tych saszetek, ale zanim to zrobię, wypadałoby przytoczyć definicję wyjaśniającą ten termin.   

Silica gel -  pochłaniacze wilgoci, które należą do grupy chemicznych środków osuszających, a ich głównym zadaniem jest ochrona produktów przed szkodliwym działaniem wilgoci. Często ma to miejsce małych i zamkniętych opakowaniach.




Muszę się przyznać, że kiedyś, kiedy jeszcze nie byłam świadoma jak wspaniałe są te małe torebki, wyrzucałam je. Nie wiedziałam do czego służą, więc po co miałam je zbierać? Teraz żałuję, bo byłaby ich już pokaźna ilość, którą mogłabym wykorzystać jako:

#1 RATUNEK DLA ZMOCZONEGO TELEFONU - Twój telefon został zamoczony i przestał działać? Warto wrzucić go do pudełka (lub woreczka strunowego) z kuleczkami Silica gel, które pochłoną wilgoć z telefonu i możliwe, że zacznie on działać.

#2 ZABEZPIECZENIE APARATU - lepiej dmuchać na zimne i wrzucić jakąś saszetkę pochłaniacza wilgoci do pokrowca, w którym przenosimy nasz aparat. Często nosimy go ze sobą w skrajnych temperaturach. Z ciepłego domu wychodzimy na siarczysty mróz, co na pewno mu nie służy, bo narażony jest wtedy na działanie wilgoci.

#3 SUSZENIE KWIATÓW - Silica gel tu także ma swoje zastosowanie. Wystarczy zamknąć zerwane płatki lub całe kwiaty w szczelnie zamkniętym pudełku lub woreczku i wrzucić tam kuleczki. Przyśpieszy to suszenie.

#4 PRZECHOWYWANIE ZDJĘĆ - wilgoć wpływa źle nie tylko na aparat, ale także na to, co dzięki niemu powstaje, czyli na zdjęcia. Warto dorzucić saszetkę kuleczek pochłaniających wilgoć do pudełka ze zdjęciami - na pewno im to nie zaszkodzi, a może pomóc.

#5 MATOWIENIE SREBRA - i tu wilgoć jest głównym powodem tytułowego matowienia. A na wilgoć co jest najlepsze? Pochłaniacze!

#6 RDZEWIENIE MASZYNEK DO GOLENIA - maszynki do golenia poprzez częsty kontakt z wodą - rdzewieją, a spokojnie można by użyć ich jeszcze co najmniej raz? Wrzuć Silica gel do miejsca gdzie je trzymasz, a problem powinien zniknąć.

#7 UBRANIA W WALIZCE - często gdy gdzieś wyjeżdżamy, musimy spakować walizkę. Ubrania narażone są na wilgoć, a skutkiem tego jest to, że mają nieprzyjemny zapach. Warto do torby wrzucić kilka saszetek pochłaniaczy wilgoci i zażegnać ten problem. Sprawa ta ma się tak samo w przypadku łazienkowych ręczników, które również nie znoszą wilgoci.

Jeżeli coś w Waszym domu narażone jest na wilgoć, warto "poczęstować" to miejsce kilkoma saszetkami Silica gel. Są to małe, niepozorne torebki, ale mają wielką moc. Warto więc je gromadzić, bo nie wiemy, kiedy mogą się przydać. Torebki te mają znacznie więcej zastosowań jak np. pochłanianie wilgoci z obuwia czy torby sportowej, a także pomagają w walce z zaparowanymi szybami samochodowymi. Wbrew pozorom nie są niebezpieczne, nawet połknięte. Potrzeba naprawdę bardzo dużej ilości połkniętych kulek, by mogły komukolwiek zaszkodzić. Mimo to, lepiej wkładać je poza zasięgiem dziecięcych rączek.

Używacie pochłaniaczy wilgoci, do któregoś z wymienionych przeze mnie problemów?
Czytaj dalej

wtorek, 16 lutego 2016

Wygraj 5 lakierów hybrydowych Semilac - Rozdanie 16.02.2016 - 27.03.2016 - WYNIKI

Kochani, z okazji zbliżających się małych-wielkich świąt, tj. 3 urodziny bloga (04.03.) oraz moje 24 urodziny (10.03.), postanowiłam zrobić rozdanie z produktami, na które jest ostatnio duży popyt. Mowa o lakierach hybrydowych. Sama chętnie biorę udział w takich rozdaniach, jedno nawet udało mi się wygrać, więc wiem ile radości może sprawić jedno rozdanie. 3 lata blogowania oraz 24 lata na "własnym koncie" - brzmią dumnie, więc nagroda też musi być dostojna. Zastanawiałam się jakie kolory Semilaców będą na tyle uniwersalne i ciekawe, by wpasować się w każdy gust. Nie wymyśliłam takiej "mieszanki", więc postanowiłam, że osoba wygrana sama wybierze kolory lakierów jakie dla niej kupię. Nawet jeżeli nie masz sprzętu do wykonania samodzielnie manicure hybrydowego, to wygrana w rozdaniu będzie świetnym początkiem. Konkurs będzie trwał do 27 marca.


NAGRODA:
5 lakierów Semilac w wybranych przez siebie odcieniach

CO NALEŻY ZROBIĆ:
- być publicznym obserwatorem bloga,
- dodać baner w pasku bocznym (nieobowiązkowo, +1 los),
- napisać 5 wybranych kolorów.

REGULAMIN:
1. Organizatorem rozdania i fundatorem nagrody jestem ja - jakpiekniebyckobieta.pl.
2. Rozdanie skierowane jest dla osób zamieszkałych na terenie Polski lub mających polski adres do wysyłki.
3. Warunkiem koniecznym do wzięcia udziału w rozdaniu jest publiczne obserwowanie mojego bloga (gadżet Obserwatorzy) oraz dodanie baneru na pasek boczny.
4. Rozdanie trwa od 16 lutego 2016 do 27 marca 2016 do godziny 23:59.
5. Zwycięzcy zostaną wyłonieni do 7 dni od zakończenia rozdania.
6. Osoby, które będą obserwatorami bloga tylko w czasie rozdania zostaną wykluczone z możliwości brania udziału w kolejnych rozdaniach oraz konkursach.
7. W rozdaniu wygrywa jedna osoba, która otrzyma 5 wybranych przez siebie lakierów hybrydowych.
8. Wygranych lakierów nie można wymienić na nagrodę pieniężną.
9. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.). 
10. Zostawić komentarz według wzoru:
 
WZÓR KOMENTARZA:
Obserwuję blog jako: nick
Dodałam baner na stronie: nie/tak link
Kolory, które wybieram:  


Rozdanie trwa także na Fanpage, więc możecie się zgłosić również tam i zwiększyć swoje szanse: KLIK

Mam nadzieję, że nagroda przypadnie Wam do gustu i zgłosi się bardzo dużo osób. Liczę na Was!

___________________________________


* * * WYNIKI ***

Po wielu godzinach spędzonych nad zliczaniem i sprawdzaniem zgłoszeń, czas wyłonić zwycięzcę. Nagrodę główną w postaci 5 wybranych przez siebie lakierów wygrywa  JUST STAY CLASSY. Nie mogę przejść obojętnie obok tylu setek zgłoszeń, więc postanowiłam, że wylosuję jeszcze nagrodę pocieszenia. Nie wiem jeszcze co to będzie, ale.. Myślę, że osobie obdarowanej sprawi radość, a jest nią KRÓL AGUŚKA. 

Dziewczyny, proszę o kontakt! :)

Czytaj dalej

poniedziałek, 15 lutego 2016

Ziaja Liście Manuka - żel myjący, normalizujący oraz tonik zwężający pory - na dzień i na noc

Jakiś czas temu nałogowo kupowałam na Vinted. Zakupy robiłam tam niemal każdego dnia. Kupowałam ubrania, buty, więc nie obyłoby się także bez kosmetyków. Skusiłam się na zestaw kosmetyków Ziaja z serii liście manuka. Za 3 kosmetyki zapłaciłam razem z przesyłką lekko ponad 20 zł, więc wydawała mi się to fajna okazja. Dziś chciałabym napisać Wam o tych kosmetykach kilka słów.

 
Oba kosmetyki przyciągają mnie swoim wyglądem. Zamknięte są w plastikowych opakowaniach w pięknym szmaragdowym kolorze z białymi dodatkami. Zarówno pompka jak i atomizer w użytkowaniu są bez zarzutu.

 
Żelu myjącego byłam najbardziej ciekawa, ponieważ bardzo lubię testować kosmetyki z tej kategorii. Konsystencja produktu jest w sam raz - ani gęsta, ani rzadka, przezroczysta. Pieni się średnio, ale dobrze doczyszcza skórę z makijażu, który pozostał po demakijażu skóry. Zapach ma całkiem ciekawy, choć nie potrafię powiedzieć co mi przypomina. Ogólnie jestem z niego zadowolona, aczkolwiek po osuszeniu twarzy wyczuwam lekkie ściągnięcie skóry, więc konieczne jest użycie jakiegoś kremu. Cena tego żelu to 8,77 zł.

 
Po powyższym toniku nie spodziewałam się cudów - od takie uzupełnienie w oczyszczaniu skóry, a jednak okazał się bardzo fajnym produktem. Początkowo nanosiłam go na płatek kosmetyczny i przeciągałam nim po skórze, jednak takie używanie przynosiło mizerny efekt. Atomizer bardzo dobrze rozprowadza produkt, więc postanowiłam psikać nim bezpośrednio na twarz. Takie używanie jest po pierwsze wygodniejsze, a po drugie bardziej ekonomiczne, bo wiele wsiąka w twarz, a nie w wacik. Przeznaczony jest do skóry normalnej, tłustej i mieszanej. Twarz po jego użyciu staje się przyjemnie odświeżona, a pory wyraźnie zmniejszone, choć z nimi nie mam, aż tak dużych problemów. Jego cena to 7,44 zł. Z obu produktów jestem zadowolona i chętnie poznam pozostałe kosmetyki z tej linii, po czym chciałabym też kupić coś z linii oliwkowej.

Co sądzicie o linii Ziaja liście manuka? Wiem, że są co do niej różne opinie, dlatego chętnie poznam Waszą.

Czytaj dalej

czwartek, 11 lutego 2016

Walentynkowy manicure hybrydowy - Cosmetics Zone 011 Classic Red, 003 Intense White oraz 033 Black Cat

Cześć! Miałam ten post opublikować w Walentynki, ale pomyślałam, że zrobię to wcześniej i może ktoś się zainspiruje i zrobi coś podobnego. Z racji, że wcześniejsze paznokcie hybrydowe prosiły się już o zdjęcie, musiałam puste paznokcie ozdobić kolejnym malunkiem. Bardzo chciałam, by było to coś różowego. Oczywiście jak już zasiadam do malowania, koncepcje bardzo szybko mi się zmieniają i ostatecznie zdecydowałam się na kolory i wzorki, o których wcześniej nawet nie pomyślałam. Tak też było i tym razem - Miało być różowo, a jest głównie czerwono, jednak Walentynki do czegoś zobowiązują. Poza tym, chciałam przetestować moją piękną czerwień z Cosmetics Zone. Jeżeli chodzi o zdobienia, to postawiłam na kropki - dawno ich nie miałam, a tak bardzo je lubię. Całość urozmaiciłam także o usta oraz serduszko na serdecznych palcach. Całość prezentuje się tak:




Z całokształtu jestem zadowolona. Całe zdobienie spodobało się wielu osobom, co bardzo mnie cieszy. Z takimi paznokciami od razu mogę lepiej świętować dzień zakochanych. Do powyższego manicure użyłam lakieów Cosmetics Zone 011 Classic Red, 003 Intense White oraz 033 Black Cat. Dawno nie miałam czerwieni na paznokciach. Początkowo czułam się dziwnie, ale po kilku godzinach się przyzwyczaiłam. Zgłosiłam te paznokcie do konkursu organizowanego przez Cosmetics Zone - konkurencja jest duża, ale warto spróbować.

A Wy pokusicie się o wykonanie Walentynkowego manicure hybrydowego?

Czytaj dalej

środa, 10 lutego 2016

Ziaja Cupuacu - krystaliczny peeling cukrowy złuszczająco-wygładzający oraz balsam pod prysznic

Cześć. Uwielbiam testować różnego rodzaju kosmetyki, a te do kąpieli szczególnie. Są to produkty, których używa się każdego dnia, więc fajnie jest znaleźć jakichś ulubieńców w tej kategorii. Mam przyjemność testować nową linię kosmetyków Ziaja i jest nią Cupuacu (czyt. kupłasu). Nazwa z pozoru trudna do wymówienia i zapamiętania, choć ja dość szybko się do niej przyzwyczaiłam. Dziś chciałabym napisać Wam kilka słów o dwóch przyjemniaczkach z tej serii, mianowicie o krystalicznym peelingu cukrowym o właściwościach złuszczająco-wygładzających oraz o balsamie pod prysznic do twarzy, ciała i włosów.


Najpierw chciałabym zacząć od peelingu cukrowego Ziaja Cupuacu. Mieści się on w plastikowym opakowaniu utrzymanym w czarnej i brązowej kolorystyce. Po uchyleniu wieczka ukazuje się zabezpieczenie w postaci sreberka. Jak wiecie, jest to bardzo cenna zaleta, bo dzięki temu mamy pewność, że jesteśmy pierwszymi użytkownikami danego kosmetyku. Konsystencja jest dziwna jak na taki kosmetyk. Jest dość rzadka, bardzo śliska, oleista - to pewnie zasługa parafiny, która jest na drugim miejscu w składzie. Wolałaym jednak by był gęstszy. Zapach jest przyjemny, słodki i pozostaje na skórze przez jakiś czas. Bardzo go polubiłam.


 Ogólnie wolę peelingi cukrowe niż solne, ponieważ czuję większy komfort podczas używania. Solne peelingi w kontakcie z jakąś ranką (np. po depilacji) wywołują szczypanie i pieczenie. W przypadku peelingu Cupuacu nic takiego nie występuje. Drobinek peelingujących jest tam całkiem sporo, a w kontakcie z ciepłą skórą i wodą szybko się one rozpuszczają, jednak starczają na całkiem przyjemny, choć niedługi masaż. Skóra po jego użyciu jest gładka, a martwy naskórek znika. Nie jest to jednak peeling dla fanów mocnych zdzieraków, a raczej dla tych, którzy cenią sobie te słabsze. Ten jest raczej delikatny. W składzie znajdziemy takie składniki jak: karite, olej z orzechów brazylijskich i makadamia, jednak niestety nie zajmują one czołowych miejsc w składzie, a raczej widnieją pod jego koniec. Peeling w mojej ocenie wypada na średnim poziomie - nie ma fajerwerków, ale nie jest też zły. Cena takiego peelingu wynosi niecałe 14 zł za 200 ml, więc uważam, że jest całkiem przyzwoita.


Drugim kosmetykiem jaki mam przyjemność testować jest balsam pod prysznic z zastosowaniem do twarzy, ciała i włosów. Jako osoba o bardzo wymagającej skórze głowy, z obawy o nią, postanowiłam ograniczyć się jedynie do używania tego produktu do twarzy i ciała. Opakowanie pod względem kolorystycznym jest takie same jak poprzednie, zamykane na klik. Wykonane z miękkiego plastiku, więc wydobywanie produktu jest proste. Konsystencja nie należy do najgęstszych, ale też nie spływa z rąk, jest kremowa, więc jest w sam raz. Ma białą barwę.


Po dokładnym umyciu ciała i twarzy żelem pod prysznic, sięgam po powyższy balsam i nakładam go na całe ciało i twarz. Po chwili całość zmywam. Po wyjściu spod prysznica nie używam już żadnego balsamu. Skóra jest wystarczająco nawilżona i ładnie pachnąca. Zapach balsamu jest ładniejszy niż peelingu, ponieważ jest bardziej subtelny i delikatniejszy, przez co tak szybko się nie nudzi. Cena tego balsamu, to niecałe 10 zł i jeżeli skończę te opakowanie, chętnie kupię jeszcze jedno. Oba kosmetyki możecie kupić na stronie http://e-ziaja.com/pl. Jeżeli zaciekawiła Was cała seria, to znajdziecie ją TU. Wystarczy kliknąć, a zostaniecie przeniesieni w odpowiednie miejsce. Bardzo lubię kosmetyki Ziaja, bo są to produkty niedrogie - na każdą kieszeń, a także łatwo dostępne dla każdego.

Lubicie kosmetyki Ziaja? Jaka linia jest Waszą ulubioną?
Czytaj dalej