środa, 31 sierpnia 2016

Yankee Candle - My Serenity - Mój spokój

Przez kilka miesięcy praktycznie w ogóle nie pojawiały się posty z recenzjami wosków zapachowych. W sumie nie ma w tym niczego dziwnego, ponieważ w okresie wakacyjnym palę je bardzo rzadko. Mimo, że ostatnie dni były bardzo ciepłe, wręcz upalne, to po nich nastąpiły chłodne wieczory, przynajmniej u mnie. Kiedy na dworze robi się zimno, otwieram swoje woskowe pudełko i zaczynam palić woski. Bardzo lubię zapach My Serenity. Do małej świecy dokupiłam także wosk na stronie Goodies.pl dlatego dziś zapraszam Was na jego recenzję.


Muszę przyznać, że zapach jest niemal identyczny jak w świecy, tylko bardziej intensywny, a co za tym idzie, już niewielka ilość wosku starcza, by pokój wypełnił się pięknym aromatem. Wosk pochodzi z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic.


Producent ocenia ten zapach jako rześki, z kolei dla mnie nie jest to takie oczywiste. Wosk ma w sobie podobno orzeźwiające nuty pomarańczy i tropikalnych kwiatów, ale ja czuję tu więcej słodyczy, którą ma gwarantować słodka gruszka. W opisie nie ma mowy o bananie, ale ja go czuję i to dość wyraźnie. Możliwe, że kumulacja powyższych woni daje takie mylne wrażenie jednak nie narzekam. Banan to jeden z moich ulubionych owoców, więc poza jedzeniem, możliwość czucia go także w powietrzu to fajna sprawa. Bardzo podoba mi się naklejka wosku, która idealnie odzwierciedla nastrój w jaki ma wprowadzić nas ta tartaletka.

Znacie zapach My Serenity? Wy również zaczynacie palić już woski?
Czytaj dalej

wtorek, 30 sierpnia 2016

Dresscloud - wymieniaj punkty na nagrody!

Dziś miało nie być żadnego posta, miałam sobie zrobić dziś totalny odpoczynek od pisania, ale nie mogę. Na zmianę mojej decyzji wpłynęła cudowna paczka od DressCloud, która znalazła się u mnie dzięki temu, że wymieniłam swoje punkty polecające na jedną z dostępnych nagród. Ta paczuszka jest już moją drugą wygraną z tej strony i myślę, że nie ostatnią. Główną ideą tej strony jest zamieszczanie autorskich zdjęć stylizacji, kosmetyków, paznokci, make upu i wielu innych rzeczy i zbieranie kryształków. Kryształki zdobywamy dzięki polubieniom innych użytkowniczek DressCloud. Zbieranie kryształków, to nie jedyna opcja, dzięki której można zdobywać nagrody. Drugim sposobem jest zbieranie punktów z linka polecającego.  Mój link to http://dresscloud.pl/share/2CF22/ i byłoby mi niezmiernie miło, gdyby ktoś zechciał założyć sobie konto w tym portalu właśnie z mojego linku. Uzbierałam tych punków już sporo, więc mogłam wymienić 50 punktów na poniższą uroczą kosmetyczkę z flamingami.


Ostatnio trwa u mnie zauroczenie na flamingi. Kupiłam sobie kalendarz z nimi, mam taką tapetę w telefonie, obrazek w pokoju i teraz piękną kosmetyczkę.  Wydawało mi się, że będzie ona malutką kosmetyczką, ale na szczęście nie. Jest dość sporych rozmiarów, a w środku skrywa 4 pojemniczki miniaturowe na kosmetyki.


Są to dwie buteleczki z zamknięciem typu "press", do którego można wlać żel pod prysznic czy szampon oraz dwa małe słoiczki, najprawdopodobniej na kremy (np. na dzień i na noc). Fajnie byłoby, gdyby do zestawu dołączone zostały naklejki, na których mogłabym napisać, co gdzie wlałam. Na bardzo dużą pochwałę zasługuje tu osoba, która zajmuje się pakowaniem paczek. Już przez kopertę czuć piękną woń. Swoją drogą jeżeli to perfumy, to chętnie dowiem się co to za zapach, bo jest obłędny. Kosmetyczka była zapakowana w celofan, z przyczepioną różową kokardką. Uprzednio całość była zawinięta w folię bąbelkową i również przewiązana kokardką. Na kopercie przy moim adresie było nawet serduszko - to wszystko składa się na MEGA zadowolenie. Chciałoby się same takie paczki dostawać.


Na tym portalu można zdobywać kryształki poprzez zamieszczanie zdjęć, ale i nie tylko. Każdego dnia można zdobywać darmowe kryształki grając w kilkusekundowe gry. Jeżeli wykupicie konto premium, zbieranie kryształków to czysta przyjemność, ponieważ ich sumy w grach są znacznie wyższe, a wykupienie takiego konta to koszt rzędu 4 zł za miesiąc, czyli niedużo. Za kryształki udało mi się już raz wylicytować SWOP (czyli kosmetyki, gadżety - różnie bywa). Tu możecie zobaczyć mój pierwszy swop. Bycie na DressCloud to przede wszystkim świetna zabawa i fajny sposób na zabicie nudnego dnia, a przy okazji szansa na zdobycie ciekawych nagród. Polecam rejestrację, w razie jakichkolwiek wątpliwości służę pomocą i będę wdzięczna za rejestrację z mojego linka polecającego: http://dresscloud.pl/share/2CF22/

Czy ktoś z Was ma już konto na DC? A może zachęciłam Was do jego założenia?

Czytaj dalej

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Back to school cz. 2 - wszystko co może się przydać na studiach

Ostatni wpis z serii Back to school przypadł Wam do gustu, co bardzo mnie cieszy. W części pierwszej pokazałam kilka inspiracji organizacyjnych oraz przygotowałam dla Was gotowe plany lekcji do druku. Tym razem chciałam pokazać Wam co sama kupiłam sobie z myślą powrotu na uczelnię. Tytuł posta jest ciutkę przekłamany, powinien nazywać się Back to University, ale jednak jest na tyle uniwersalny, że wszystko co tu zaprezentuję przyda się tak samo do szkoły jak i na uczelnię. Rzeczy nie ma dużo, bo i potrzeby studentów są nieduże.


#1 SEGREGATOR
Kupiłam go w Pepco za 4,99 zł (chyba) i jest przeuroczy. W tym roku postanowiłam prowadzić segregator, bo jest to dużo wygodniejsze. W prawdzie nie będę go zabierała ze sobą na uczelnię, ponieważ jest to z duży balast do mojego plecaka (dojeżdżam na uczelnię 70 km i zostaję na cały weekend), ale już dokupiłam do niego wkłady i koszulki, więc ze sobą będę zabierała tylko kartki, co sprawi, że mój pakunek będzie mniejszy i lżejszy.


#2 TECZKA
Równie uroczy zakup, ponieważ można powiedzieć, że segregator i ta teczka są z jednej kociej serii. Teczka jest lekka, elastyczna i to właśnie w niej będą przewoziła wcześniej wspomniane wkłady do segregatora. Zajmuje to mało miejsca, a ochroni notatki przed zniszczeniem. Jak wszyscy wiedzą studenci dużo kserują, więc to był kolejny powód dla którego ją kupiłam. Kosztowała 1,99 zł i żałuję, że wzięłam ostatnią sztukę, bo chciałabym więcej.


#3 ZESZYTY
Pewnie już każdy z Was zna doskonale te okładki. Zeszyty pochodzą z Biedronki i są tak ładne, że aż szkoda ich używać. Biorąc pod uwagę, że kupiłam segregator i wkłady, nie wiem do czego mi się przydadzą, ale lepiej dmuchać na zimne. Zeszyty są piękne i nietuzinkowe, więc musiałam je mieć. Ich cena to 3,99 zł sztuka.



#4 CIENKOPISY
Kupuję je każdego roku, ponieważ bardzo się przydają. W opakowaniu jest ich 8sztuk i kosztowały niecałe 5 zł. Kupione zostały również w Biedronce. Nie wiem jak Wam, ale mi ciężko uczy się z notatek drukowanych, wolę je pisać sobie sama. Jestem też po części wzrokowcem, więc kolory są jak najbardziej mile widziane.


#5 KALENDARZ SZKOLNY
Po raz pierwszy kupiłam kalendarz dedykowany do szkoły. Był tak uroczy, że nie mogłam go nie kupić. Jego kolor dobrze pasuje teraz do mojego pokoju. A flamingi to ostatnio jeden z moich ulubionych motywów. Kalendarz jest też mały, więc nie zajmie dużo miejsca w torebce, dzięki czemu będę mogła zabierać go na zajęcia i zapisywać zbliżające się egzaminy lub rzeczy, które trzeba przygotować na poszczególne zajęcia. Kosztował 19,90 zł.

#6 ZAKREŚLACZE
Kolejny must-have dla wzrokowca i kolejny zakup z Biedronki. Zakreślacze kosztowały 4-5 zł i są dwustronne. Z jednej strony jest kolor, a z drugiej "gumka" do jego ścierania. Jeżeli zakreślicie to, czego nie chcieliście, przez przypadek, drugą stroną zakreślacza będziecie mogli to usunąć. Jest to bardzo prosta i fajna opcja. 


#7 ZAKŁADKI INDEKSUJĄCE
Kupiłam je na Aliexpress lub Ebay i zapłaciłam za nie 4 zł. Zakładki to bardzo przydatny gadżet. Jeżeli ktoś prowadzi notatki w zeszycie, to dzięki nim może zaznaczać sobie poszczególne przedmioty lub działy. Zakładki są tez uniwersalne, można używać ich zamiast zakładek do książki, co sprawi, że nie będzie się ona odkształcała.

#8 SPINACZE
Moje są takie kolorowe. Nie pamiętam już ile kosztowały, ani gdzie je kupiłam, ale przydają się na 100%. Za ich pomocą spinam różnego rodzaju referaty, które muszę oddać na zajęcia, albo kserówki, jeżeli kseruję na raz kilka przedmiotów. Takie spinacze były mi bardzo pomocne podczas pisania i drukowania papierów zaliczających praktykę zawodową. Moim zadaniem było stworzenie kilku konspektów zajęć, które prowadziłam w przedszkolu czy szkole - spinaczami je spinałam, a kolorami podzielałam na klasy czy grupy, w których byłam.  

Na zdjęciach zabrakło wcześniej wspomnianych wkładów do segregatora oraz koszulek, ale zdjęcia wyszły bardzo niekorzystnie, więc postanowiłam o tych rzeczach tylko Wam napisać. Wakacje dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjów czy liceów i techników dobiegają końca, jednak studenci mają na tyle szczęścia, że ich wakacje trwają jeszcze przez miesiąc. Mam nadzieję, że uda Wam się ten czas miło spożytkować.

Kto z moich czytelników wraca z dniem pierwszego września do szkoły, a kto ma jeszcze miesiąc wakacji? A może czytają mnie już sami ludzie pracujący? 

Czytaj dalej

niedziela, 28 sierpnia 2016

Piąty tydzień wyzwania z Trusted Cosmetics: Ulubione perfumy

Moja systematyczność w tworzeniu postów na wyzwanie Trusted Cosmetics bardzo mnie cieszy. Myślałam, że w połowie mi się to znudzi, albo o tym zapomnę, jednak tak się nie stało. Posty pojawiają się prędzej czy później, ale zawsze przed upływem czasu. Tematem dzisiejszego posta są ulubione perfumy. W mojej kolekcji nie ma ich zbyt wielu, jak widzicie króluje Avon. Powinien się tu znaleźć jeszcze jeden zapach, mianowicie mój ukochany Perceive, ale mam go w kosmetyczce u swojego chłopaka. Teraz mi się przypomniało o jeszcze jednym zapachowym słodziaku, którym jest Avon Ultra Sexy.


#1 Avon Sensuelle 
Lubię ten zapach, bo jest taki uniwersalny. Super spisuje się zarówno w lecie jak i zimie. Sensuelle ma fajne, nietuzinkowe opakowanie, a sam zapach utrzymuje się przyzwoicie długo na ciele, z kolei na ubraniach czas jeszcze się wydłuża.  Jest to już mój drugi flakonik i pewnie nie ostatni.Zapach jest słodki, ale nie duszący.


#2 Avon Little White Dress 
Kupiłam ten zapach w ciemno, na allegro. W katalogach zapachy Little (...) Dress należą raczej do tych droższych, dlatego skusiłam się na inny zakup, o wiele tańszy i nie żałuję. Zapach Little White Dress określiłabym jako świeży, bardziej na co dzień i niemalże dla każdej kobiety. Oceniłaby go jako zapach uniwersalny.


#3 Versace Bright Crystal 
Są to moje pierwsze perfumy z wyższej półki i nie żałowałam, nie żałuję i nie będę żałowała ich zakupu.  Zapach jest słodki, ale nie oczywisty, potrafi uwieść. Rozprzestrzenia się z prędkością światła, że nie uda Ci się przejść nie wywołując fal zachwytu - u mnie przynajmniej tak było, bo wiele osób bardzo chwaliło ten zapach. 


#4 Avon Celebre
Celebre, to kolejny słodki zapach marki Avon, z tym, że jest to bardziej delikatniejsza i subtelniejsza wersja niż Sensuelle.  Zapach jest świeży i zarazem ciepły. Idealnie sprawdzi się na co dzień, ale i na ważniejsze wyjścia czy uroczystości. Na skórze utrzymuje się kilka godzin, natomiast na ubraniach nawet cały dzień lub dłużej.


#5 Adidas for Woman - Fruity rhythm
To zapach z niskiej półki cenowej i jest zapachem używanym bez większych emocji. Jest po prostu typowy i takiej woni się całkowicie po nim spodziewałam. Słodki, krótko utrzymujący się na ciele psikacz, który trochę lepiej radzi sobie będąc psikanym na ubrania. 


Tak jak pisałam, nie ma tego jakoś zaskakująco dużo. Jest kilka zapachów, których używam często i w większości do nich wracam. W niedalekiej przyszłości planuję zakup kolejnych droższych perfum, ponieważ podoba mi się, jak robią w okół siebie takie zamieszanie. Tym  czasem skusiłabym się na Versacze Crystal Noir. Wydaje mi się, że na zimę będzie w sam raz.

A Wy już podzieliłyście się swoimi zapachami na blogu? Chętnie Was odwiedzę i zobaczę czym się pryskacie.
Czytaj dalej

sobota, 27 sierpnia 2016

Spraw radość sobie i najbliższym - gadżety personalizowane

Lubię personalizowane gadżety. Na rynku dostępnych jest wiele firm, które produkcją takich prezentów się zajmują. Trudno zatem wybrać tę najlepszą. Ja skusiłam się na usługi sklepu ePrezenty i wybrałam z oferty kilka fajnych produktów. Czasem ciężko jest wymyślić coś oryginalnego i takiego, co wywoła uśmiech na ustach osoby obdarowywanej. Fajnie, że właśnie w takich sklepach możemy skorzystać z pomysłów innych osób, kiedy my mamy chwilowe zaćmienie. Chciałabym pokazać Wam swoje upominki.


Pierwszym prezentem jest skrzynka na piwo. Zamówiłam ją z myślą o moim narzeczonym. W środku znajdują się przegródki, które pomieszczą 6 piw w puszce lub w butelce. Oczywiście nie propaguję spożywania dużej ilości alkoholu i nikogo do tego nie namawiam, ale jesteśmy tylko ludźmi i każdemu (pełnoletniemu) zimne piwko w upalny dzień się należy. Na skrzynce wypalony jest napis "Apteczka Roberta",  który nadaje całej skrzynce szczyptę poczucia humoru. Bardzo podoba mi się także rączka wykonana z grubego, sztywnego sznura. Tego typu gadżet może stanowić idealny prezent na Dzień Chłopaka, Mężczyzny, urodziny czy imieniny.


Tym razem jest coś dla mnie. Lubię słodkości, zresztą jak większość ludzi na świecie. Mam w swoim pokoju stół, na którym często wystawiam jakieś słodycze. Najczęściej są to cukierki, owoce i ciastka. O ile cukierki się nie zsychają, tak z ciastkami już jest gorzej.  Fajnie jest mieć odpowiednie naczynie, w którym można by je schować i sprawić, że dłużej byłyby świeże. Zamówiłam dlatego słoik o pojemności 1,1 l, zamykanym na szklaną pokrywkę i z grawerem "CIASTECZKA Według Natalii najlepiej smakują w towarzystwie Roberta". Mojemu Ukochanemu na pewno zrobi się miło, gdy zobaczy ten słój na moim stole i doceni, że to właśnie jego imię umieściłam na nim.




I na końcu, choć to wcale nie umniejsza wartości tego prezentu, jest personalizowana kłódka w kształcie serca. Zapakowana jest w eleganckie czerwone pudełko ze srebrną kokardką. Całość kolorystycznie bardzo pasuje do kłódki. Zamawiając taką kłódkę na prezent komuś innemu można ją od razu wręczyć.


Jeżeli chodzi o moją kłódkę, to z jednej strony poprosiłam o grawery naszych imion. Z drugiej strony znajduje się bardzo szczególna data, czyli nasza rocznica. Kłódka zamykana jest na klucz, który służy tylko do otwierania. Zamyka się ona zatrzaskowo. Wiele zakochanych par przyczepia takie kłódki na mostach i mam nadzieję, że nam prędzej czy później też się to uda. Jeszcze nie mam pomysłu w jakim mieście moglibyśmy to przyczepić. Zaproponujecie coś? Może w Waszych miastach są "mosty zakochanych"?




Wszystkimi produktami jestem oczarowana. Każdy jest na swój sposób dla mnie wyjątkowy. Skrzynka, bo sprawi radość Robertowi, słoik, bo będzie zdobił mój stół, a kłódka, bo ma duże znaczenie sentymentalne. 

Lubicie gadżety personalizowane?

Czytaj dalej

piątek, 26 sierpnia 2016

Gazetki promocyjne: Biedronka, Lidl, Pepco, Netto - 26.08. 2016 i 29.08.2016

Kiedyś robiłam dla Was posty gazetkowe, a potem jakoś o tym zapomniałam. Wczoraj przeglądając nowe gazetki natknęłam się na tyle wpaniałości, że nie mogłam koło nich przejść obojętnie. Chciałabym pokazać Wam 3 gazetki ze sklepów: Biedronka, Lidl i Pepco, a może akurat coś Wam wpadnie w oko. Nie będę wklejała wszystkich stron gazetek, a tylko te, które według mnie mają najwięcej fajnych gadżetów i dodatków do zaoferowania. Do każdego sklepu wkleję też link do gazetki, by każdy kto ma ochotę, mógł zobaczyć ją w całości.

#1 BIEDRONKA
News dnia, do Biedronki znów powracają Cottonball. Wiem, że wielu osobom nie udało ich się wcześniej upolować, więc teraz nadarza się kolejna okazja. Kolory są chyba takie same jak poprzednio. Ja tym razem rezygnuję, ponieważ mam już dwa komplety i kolejny nie jest mi do niczego już potrzebny. Kule będzie można kupić od poniedziałku, czyli 29.08.2016, więc jeżeli Ci zależy na nich, warto wstać nieco wcześniej, by je zdobyć, bo są super.



Fajne wrażenie zrobiły na mnie też te półki w kształcie plasterków miodu. Myślę, że mogą wpasować się w niejedno wnętrze, a kolor jaki mają, można zdecydowanie przemalować np. na biało czy czarno. Nie podoba mi się tylko ich cena, wydaje mi się, że są nieco za drogie. Równie fajne są koszyki, które ładnie mogą prezentować się w łazience.



Ponownie do oferty wracają różnego rodzaju organizery. Ja kupiłam sobie w tamtym roku jeden i dobrze mi służy w łazience. Jeżeli i Wy chcecie by w Waszej łazience zapanował porządek, to takie organizery są dobrym rozwiązaniem. Bambusowe akcesoria do łazienki też wyglądają zacnie. W prawdzie do mojej całkowicie nie pasują, ale do typowej białej łazienki - czemu nie? Na koniec zegary. Przydałby mi się jakiś nowy. Są takie, które będą pasowały do dziecięcego pokoju, ale i takie, które dobrze będą wyglądały w pokoju codziennym czy sypialni. Wpadł mi w oko biały zegar. Cena jest stosunkowo niska. Całą gazetkę można obejrzeć tu: 29.08.2016 CAŁA GAZETKA BIEDRONKA.


#2 LIDL
W Lidlu niewiele mnie zauroczyło. W zasadzie to tylko dwie strony, ale za to jakie! Od poniedziałku 29 sierpnia w Lidlu będzie można wyposażyć nieco swoją kuchnię. Większość akcesoriów jest w bardzo popularnych teraz kolorach, czyli w nieco pastelowych odcieniach mięty i różu. Najbardziej podoba mi się czajnik elektryczny, ponieważ wygląda jak zwykły czajnik na kuchnię gazową. Na pewno zaskoczy niejednego gościa. Cena wydaje się być też całkiem w porządku, chociaż ja wolę czajniki o większej pojemności. Drugim fajnym gadżetem do kuchni są w mojej opinii pojemniki. Wyglądają bardzo uroczo i są w dwóch wersjach kolorystycznych: pastele (róż i mięta) oraz odcień bieli, szarości i czerni. Całą gazetkę można obejrzeć tu: 29.08.2016 CAŁA GAZETKA LIDL.


#3 PEPCO
Pepco jak zwykle zaskakuje ciekawymi dodatkami w niskich cenach. Moją uwagę przykuły maty z modnymi napisami i wzorami. Mogłyby stanowić fajny dodatek do robienia zdjęć. Często zdarza mi się kupować takie gadżety właśnie z przeznaczeniem na blogowe zdjęcia. Myślę, że większość z blogerek ma podobnie. Pojawi się także coś nowego (tak mi się przynajmniej wydaje), mianowicie będą to cottonballsy jednak o mniejszej liczbie, niż te Biedronkowe, ponieważ będzie ich tylko 10 sztuk. Ale może znajdzie się ktoś, kto nie potrzebuje tak długiego sznura, wtedy te będą w sam raz. Cenowo wychodzą podobnie. Dobre wrażenie zrobiło na mnie nietypowe lustro, które jest okrągłe i wisi na jakimś paseczku. Fajnie wyglądałoby w moim pokoju, choć chyba kolorystyka nie do końca jest ta, którą bym chciała. Do gustu przypadły mi również wycieraczki. Jak na taką cenę, wyglądają bardzo ciekawie. Całą gazetkę (która obowiązuje od dziś) można obejrzeć tu: 26.08.2016 CAŁA GAZETKA PEPCO.


 #4 NETTO
Do tego sklepu nie mam w ogóle dostępu, ponieważ nie ma go ani w mojej najbliższej okolicy, a w Olsztynie też go nie widziałam. Jednak nie będę ograniczała się tu tylko do siebie, w końcu ten post robię z myślą o Was. Dlatego chciałam pokazać gazetkę również z tego sklepu. Zaciekawiły mnie tu oczywiście słoiki, szczególnie ten wielki, z kranikiem do napojów. Na pewno zrobiłby furorę na jakimś przyjęciu czy pikniku. Słoiki szklane ze słomkami również w dalszym ciągu podbijają serca instagramowiczów. Na kolejnej stronie spodobał mi się zestaw mat stołowych. Są w pięknych kolorach. Całą gazetkę można obejrzeć tu: 29.08.2016 CAŁA GAZETKA NETTO.


Wkleiłam kilka stron gazetek z różnych sklepów, a na każdej podoba mi się tyle rzeczy, że żałuję, że w tym miesiącu mój portfel piszczy z biedy. W przeciwnym razie kupiłabym wszystko, co wymieniłam w opisach, bo te rzeczy naprawdę mi się podobają. Mam nadzieję, że ten post przypadnie Wam go gustu i że w tych gazetkach znajdziecie rzeczy, których poszukujecie, w atrakcyjnych cenach. 

Czy coś z powyższych gazetek wpadło Wam w oko?
Czytaj dalej

czwartek, 25 sierpnia 2016

#3 OPENBOX - sierpniowe pudełko Shinybox Like a Dream

Wszelkiego rodzaju pudełka zyskują na popularności i prześcigają się w tematyce i zawartości. Shinybox ogłosiło akcję naboru ambasadorek - wysłałam swoje zgłoszenie i zostałam wybrana. Bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ pudełka tego typu mam okazję testować i Wam prezentować bardzo rzadko. Jest to moje trzecie pudełko Shinybox przez 3 lata i co zabawne, jest to trzecie pudełko sierpniowe. Wczoraj listonosz je przyniósł. Sami powiedzcie, że pudełka Shinybox są wybitnie ładne, a to szczególnie do mnie przemawia, ponieważ bardzo lubię motyw łapaczów. Ten jest taki geometryczny i dość niespotykany. 




A tak prezentuje się jego zawartość. Pudełko po brzegi wypełnione zostało kosmetykami mniej lub bardziej znanych mi marek. Sama rzadko kupuję jakiekolwiek boxy, ale to nie znaczy, że nie śledzę u Was ich zawartości. Często zdarza mi się wcale nie żałować, że takich zakupów nie robię. Dziś jest jednak inaczej. Uważam, że cała zawartość jest bardziej niż przyzwoita.





Pora na dokładniejszą prezentację. Chciałabym każdy z prezentowanych kosmetyków choć w skrócie Wam przedstawić, a także wyrazić swoje stanowisko, co do jego przydatności w mojej kosmetyczce.


#1 Stenders - żurawinowy krem do rąk - takich produktów nigdy dość. Jest to kosmetyk pełnowymiarowy o pojemności 25 ml. Jest to mały kremik, który idealnie nada się do torebki lub też w podróż, by niepotrzebnie nie ciągnąć ze sobą wielkich tubek. Nie znam tej marki, więc bardzo się cieszę na testowanie tego kremu. Lubię zapach żurawiny w kosmetykach, a ta jest dość fajnie tu "widoczna". Cena: 23 zł / 25 ml.

#2 Mincer Pharma - intensywnie nawilżający krem na dzień - jak widzieliście zapewne w jednym z postów dotyczących mojego udziału w wyzwaniu "Opróżniamy kosmetyczki" kremów do twarzy póki co jest u mnie dostatek. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ponieważ krem ten ma datę ważności do sierpnia 2018, więc będzie ważny jeszcze przez dwa lata, a w tym czasie na pewno uda mi się go zużyć. Cena:  30 zł / 50 ml.


#3  Vitotal - zestaw witamin i minerałów - ostatnio bardzo rzadko zażywam jakichkolwiek suplementów, więc czemu by na nowo nie zacząć? Ten zestaw witamin opracowany jest specjalnie dla kobiet. Wzbogacony o luteinę, L-cysteinę czy wyciągami z ziela skrzypu polnego i z nasion winogron. Wydaje mi się, że jest to fajny produkt i zdecydowanie bardziej wartościowy niż czasem znajdujące się w pudełku mydła czy antyperspiranty. Cena: 23 zł / 30 tabl.

#4 Biały Jeleń - kremowy żel pod prysznic - jestem alergikiem i wiecie to, dlatego produkty tej marki są u mnie szczególnie mile widziane. Oczywiście, że wolałabym, aby w pudełku znalazł się żel jakiejś marki, której nie znam lub, która jest trudno dostępna, ale tu podobnie jak w przypadku tabletek - cieszę się, że to nie mydło w kostce. Zapach żelu jest bardzo przyjemny, nieco słodki. Cena: 10 zł / 250 ml.

#5 Joanna Sweet Fantasy - ekspresowa odżywka do włosów - z tego produktu cieszyłam się najbardziej, bo obecnie nie mam żadnej odżywki do włosów, a zapach kokosa jest jednym z moich ulubionych. Skład produktu pozostawia jednak wiele do życzenia i największym rozczarowaniem jest brak kokosa w składzie. Zapach jest chemiczny i czuję w nim alkohol. Mimo to, nie skreślam tej odżywki, zobaczymy w użyciu.  Cena: 7 zł / 150 g.

#6 Elfa Pharm - O'Herbal - szampon do włosów kręconych - ten produkt nie znajdzie u mnie zastosowania w ogóle, ponieważ moim włosom daleko do kręconych. Z tego faktu ucieszyła się moja mama, która w sumie posiadaczką loków nie jest, ale bliżej jej do nich niż mi. Jest to jedyny produkt miniaturowy, a moja mama bierze go ze sobą na wakacje za granicę. Nie obciąży jej on ograniczonego bagażu, więc się cieszy. Nawet na ulotce oznaczony jest nazwą "travel size". W pudełku może się trafić także odżywka zamiast szamponu. Cena: 5 zł / 75 ml.



W pudełku znalazłam także próbkę Stenders. Jest to kremowy scrub do ciała, który na pewno wykorzystam. Z pudełka jestem zadowolona. Praktycznie każdy produkt z chęcią przetestuję, a jak nie ja, to moja mama, więc na pewno się nie zmarnuje. Wartość pudełka według ulotki to: 98 zł, a jego koszt na stronie producenta, to 59 zł już z wliczoną wysyłką. Przy zakupie oszczędzamy zatem 39 zł, co ostatecznie jest według mnie ładnym wynikiem.  Jeżeli chcielibyście zakupić pudełko, możecie to zrobić tu. Na koniec jeszcze miła informacja, mianowicie kupony rabatowe.


 
 



Zamawiacie pudełka Shinybox? Może wykupiłyście subskrypcję? A może pudełka nie są dla Was? Dajcie znać!

Czytaj dalej

środa, 24 sierpnia 2016

#1 Fajne aplikacje na telefon - android

Telefon komórkowy to z całą pewnością jeden z najlepszych wynalazków i zapewne większość z Was nie wyobraża sobie bez niego normalnie funkcjonować. Dzięki niemu mamy możliwość kontaktowania się z najbliższymi, którzy mieszkają od nas daleko, ale także z najbliższą rodziną, gdy chociażby zapomnimy co mieliśmy kupić w sklepie. Dzwonimy także do firm, zamawiamy różnego rodzaju usługi. Gdyby któregoś dnia telefonu zabrakło, bylibyśmy bardzo zabiegani. Poza opcją połączeń, możemy także wysyłać sms, mmy i pewnie 99% z Was to praktykuje. Poza najbardziej oczywistymi funkcjami telefonu, te dotykowe mają także możliwość pobierania darmowych aplikacji. Niektóre z nich są bardzo przydatne. Do niedawna miałam telefon z Windowsem, więc o połowie aplikacji mogłam tylko pomarzyć. Teraz znów wróciłam do Androida i bezsenne noce czy nudne dni mogę urozmaicać sobie właśnie nimi. Postanowiłam wprowadzić nową serię postów związaną prezentowaniem ciekawych aplikacji na telefon z systemem Android.

#1 PRISMA

Jest to jedna z aplikacji, która najbardziej ciekawiła mnie gdy miałam Lumię. Prisma to apka, dzięki której przemienisz swoje zdjęcia. Od jakiegoś czasu zdjęcia przerobione w Prismie zalewają Instagram i tak naprawdę nie ma się czemu dziwić, ponieważ efekty jakie uzyskujemy budzą podziw. Kto nie chciałby, by jego zdjęcia do złudzenia przypominały malarskie dzieła sztuki? Na powyższym zdjęciu zaprezentowałam Wam na własnej fotce efekty jakie można uzyskać. Zdjęcie od lewej oczywiście jest oryginalne, kolejne dwa są przerobione. I jak podobają się Wam efekty?

#2 360 BATTERY PLUS
Używając telefonu, a szczególnie dotykowego, bateria rozładowuje się w zastraszającym tempie. Obecność wszystkich aplikacji tylko pogłębia jej rozładowywanie. Apka 360 Battery Plus ma za zadanie zoptymalizować zużywanie baterii. Można powiedzieć, że trzyma ona "rękę na pulsie". Dzięki niej możemy zobaczyć jakie aplikacje zużywają naszą baterię w największym stopniu oraz które aplikacje mimo tego, że ich w danej chwili nie używamy i tak to robią. Poprzez 360 Battery Plus możemy chwilowo wstrzymać działanie aplikacji, co wydłuży żywotność baterii, a także możemy usuwać różnego rodzaju pliki śmieciowe, które są zbędne na naszym telefonie.

#3 YOUCAM MAKEUP

Aplikacja do robienia makijażu. Wydaje mi się świetną opcją! Jeżeli wybierasz się na jakąś imprezę, na której chcesz wyglądać oszałamiająco, a nie wiesz jak się umalować, to na prewno YouCam Makeup okaże się pomocne. Wgrywasz tam swoje zdjęcie i wykonujesz makijaż twarzy, oczu i ust. Jeżeli jesteś przed pierwszą regulacją brwi - tam również masz dostępnych kilka wariantów, które może pomogą zadecydować Ci, który kształt byłby dla Ciebie najlepszy. Można także zmieniać fryzurę i kolor włosów, jednak te opcje są bardzo sztuczne, chociaż jakiś pogląd dają. Na powyższym kolażu zrobiłam makijaż kobiecie, która dostępna jest do wyboru w aplikacji. Można na niej poćwiczyć.

Póki co jestem świeża w świecie aplikacji, więc na rozgrzewkę przedstawiam Wam 3, które sobie zainstalowałam. Niebawem postaram się rozkręcić w sklepie z aplikacjami i pokazywać Wam co i rusz coś fajnego. Powyższe trzy aplikacje są darmowe i można je śmiało pobierać. 

Znacie te aplikacje? Jakich aplikacji używacie sami? Polecicie coś?
Czytaj dalej

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Czwarty tydzień wyzwania z Trusted Cosmetics: Kosmetyki do pielęgnacji ciała

Długo myślałam jak "ugryźć" ten tydzień wyzwania - pielęgnacja ciała objawia się na kilka sposobów, jednak pierwszym skojarzeniem na to hasło są dla mnie produkty do pielęgnowania na sucho. Mam tu na myśli różnego rodzaju balsamy, masła i smarowidła, których używam rano lub na wieczór. Postanowiłam pominąć pielęgnację ciała pod prysznicem - wydaje mi się, że jest to temat na oddzielny post i powinno się tym kosmetykom poświęcić oddzielny tydzień. Moje prysznicowe zbiory mieszczą się w kartonie, szufladzie, szafce w łazience i pod prysznicem, dlatego zapadła decyzja o wykluczeniu tej części kosmetyków, bo jakoś mi to razem ze sobą po prostu nie współgra. Równie dobrze mogłyby się znaleźć tu także kosmetyki do opalania, jednak podobnie jak w przypadku produktów pod prysznic wydaje mi się to odrębną kategorią pielęgnacji. 


Na powyższym zdjęciu znajdują się produkty, które jako pierwsze wpadły mi w rękę, co oznacza, że są w użyciu lub niebawem będą. W całej kolekcji jest tego znacznie więcej, ale pozostałe produkty jakoś nie budzą we mnie żadnych emocji, więc uznałam, że ich tu po prostu nie pokażę, dlatego całość wyszła dość ubogo niż jest w rzeczywistości.


Mam w swoich zbiorach dwa balsamy Balea. Kokosowy już powoli sięga dna. Są to smarowidła o bardzo dużej pojemności i o pięknych zapachach. Wydaje mi się, ze te balsamy jako jedne z nielicznych są przeze mnie zużywane z wielką chęcią i do samego końca. Krem Perceive jest pefumowany i pachnie identycznie jak perfumy. Dostałam go na Iperfumy.pl jako dodatek do zakupów. A NC Body Line miałam przyjemność dla Was recenzować. Jest to balsam perfumowany inspirowany zapachem Armani Si. Nie jest to mój zapach, więc oddałam go mamie, ale jeszcze czasem zdarza mi się go użyć, gdy wejdzie mi pod rękę.


Tu mamy produkty z kategorii "cud" od Cera plus i Perfecty. Mają wyszczuplić, usunąć niedoskonałości (cellulit) i ogólnie sprawić, że będziemy wyglądać lepiej. Ja w cuda nie wierzę, praktycznie za każdym razem obietnice producenta spełzają na niczym, ale używam tych produktów, bo na pewno nie robią żadnej szkody. Sprawiają, że mankamenty ciała są mniej widoczne, a to wydaje mi się, że i tak jest już dużo.


Olejek Evree to dla mnie jeden z nielicznych olejków, które lubię używać. Z reguły nie przepadam za tłustością, ale tu jakoś mi ona nie przeszkadza. Niebawem otwieram buteleczkę i będzie to moje drugie już opakowanie.


Na samym końcu, choć to wcale nie oznacza, że są to najgorsze produkty znajdują się pięknie pachnące smarowidła. Trufle czekoladowe pachną obłędnie, a za ich wyprodukowanie odpowiedzialna jest firma Perfecta. Kremowe serum do ciała algi morskie od Bielendy pachną równie fajnie i mają fajne właściwości nawilżające. Masła kakaowego z Ziaja nikomu nie trzeba przedstawiać - to według mnie produkt, który chyba zna każdy. Kosztuje niewiele, pięknie pachnie i równie fajnie działa, więc czego chcieć więcej?

Takim oto sposobem dobrnęliśmy do końca czwartego tygodnia wyzwania z Trusted Cosmetics. Muszę przyznać, że w ty tygodniu trochę się zapomniałam i kompletnir wypadło mi to zadanie z głowy. Na szczęście kilka blogerek z mojej listy czytelniczej również bierze w nim udział, więc moja pamięć się odświeżyła. Jeżeli jeszcze się nie znamy, a bierzesz udział w wyzwaniu - zostaw link, chętnie zobaczę jakie kosmetyki do pielęgnacji ciała masz w swoich zbiorach.

Znacie któryś z tych kosmetyków? Używałyście? Jak się spisał?
Czytaj dalej