poniedziałek, 30 stycznia 2017

#7 Przegląd filmowy - filmy na podstawie powieści Nicholasa Sparksa

Sesja się zbliża wielkimi krokami i zapewne wszyscy studenci jednoczą się teraz ze mną w bólu. Wczoraj cały dzień pisałam jakieś prace, dziś może zacznę uczyć się do egzaminu. Dla relaksu postanowiłam napisać napisać dziś post z przeglądem filmowym. Dawno go już tu nie było, a mi nagromadziło się sporo filmów, które obejrzałam. Chciałabym stopniowo dzielić się z Wami tymi tytułami. Dziś jednak nie będzie to jeszcze przegląd filmów, które ostatnio obejrzałam, a spis kilku filmów opartych na książkach Nicholasa Sparksa. Do napisania tego posta skłoniło mnie to, że jakiś czas temu skończyłam czytać jedną z jego książek, po czym obejrzałam film.

#1 NAJDŁUŻSZA PODRÓŻ (2015)
Film opowiada historię dwojga młodych ludzi, Sophii Danko, która interesuje się sztuką i studiuje w tym kierunku oraz Luke'a Collinsa - ujeżdżacza byków. Akcja filmu rozpoczyna się od przypadkowego spotkania powyższych bohaterów na jednym z licznych pokazów rodeo organizowanych na terenie Karoliny Północnej. Między dziewczyną a chłopakiem od razu zaiskrzyło. Niewątpliwie wpadają sobie w oko, czego konsekwencją jest długa randka, którą zorganizował chłopak w malowniczej okolicy położonej nad jeziorem. Niestety czar wiszącej w powietrzu miłości pryska, gdy okazuje się, że ich pierwsze spotkanie jest zarazem ostatnim. W drodze do domu, deszczowego i burzowego wieczora, bohaterowie dostrzegają wypadek starszego człowieka - Iry Levinsona. Parze udaje się wydostać poszkodowanego z samochodu i odwieźć go do szpitala. Od tego momentu życie Lukea i Sophii zmienia się nie do poznania. Film przeplata dwie historię miłosne. Są to historię Sophii i Luke'a oraz przeplatane między nimi retrospekcje Iry Levisona, opowiadające o jego miłości oraz jej wzlotach i upadkach. Czy są one ze sobą jakoś powiązane? Czy historia starszego człowieka może mieć wpływ na rozwój uczucia między dwojgiem młodych, z pozoru nie pasujących do siebie ludzi? Wiecie co robić, by się tego dowiedzieć. Obejrzałam ten film, przeczytałam również książkę i choć wiele wątków się tu różni, to i tak polecam obejrzeć i przeczytać jedno i drugie.

#2 SZCZĘŚCIARZ (2012)
Jest to film z gatunku melodramatów. Opowiada o żołnierzu wracającym z wieloletniej misji w Iraku. Podczas jej trwania, główny bohater - Logan, znajduje na ziemi zdjęcie kobiety. Czas, który stracił na podniesienie fotografii ocalił mu życie. Postanawia więc odnaleźć kobietę ze zdjęcia i osobiście podziękować jej za ocalenie. Dziewczyna, której szuka to Beth, która wraz z rodziną prowadzi schronisko dla zwierząt. Logan najmuje się tam do pracy - przyjmuje go matka Beth, jednak jej córka pozostaje nieufna w stosunku do nieznanego przybysza. Jak rozwinie się cała sytuacja? Jak na wieść o odnalezionym zdjęciu zareaguje Beth? Czy coś połączy tę parę? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie oglądając film.
#3 OSTATNIA PIOSENKA (2010)
Siedemnastoletnia Ronnie nie może się otrząsnąć po fakcie, że jej rodzice się rozwiedli. Ojciec, były pianista i nauczyciel, wyprowadził się z domu w Nowym Yorku i zamieszkał na Tybee Island w Georgii. Nastolatka nie potrafi pogodzić się z tym i alienuje się od wszystkich. Jej matka wpadła na pomysł, by wakacje Ronnie spędziła ze swoim ojcem, któremu w dalszym ciągu na niej zależało i starał się on odbudować ich relacje, by było tak jak dawniej. Niestety córka nie ułatwiała mu zadania. Podczas wakacji Ronnie poznaje przystojnego siatkarza Willa. Jak rozwinie się ich znajomość? Czy córka pogodzi się ze swoim ojcem?
#4 BEZPIECZNA PRZYSTAŃ (2013)
Do małego miasteczka w Północnej Karolinie (swoją drogą, chyba Sparks bardzo lubi ten stan) przyjeżdża tajemnicza kobieta. Na imię ma Katie. Jest młoda i ładna, ale wiedzie życie samotne i pustelnicze. Jest wycofana, cicha, nie garnie do ludzi, wręcz przeciwnie, unika kontaktów za wszelką cenę. Pozostaje na uboczu miejscowej społeczności. Pewnego dnia poznaje właściciela małego sklepiku - Alexa. Jest on wdowcem i samotnie wychowuje dwójkę dzieci. Pojawia się między nimi nić sympatii. Katie powoli otwiera się przed Alexem i wpuszcza go do swojego świata. I wtedy pojawia się widmo upiornej przeszłości. Ciekawi jak rozwinie się cały wątek? Zachęcam do obejrzenia.

Bardzo lubię oglądać filmy zagraniczne. Polskie rzadko kiedy wprawiają mnie w tak fajny nastrój. Najczęściej wybieram filmy z lektorem polskim, czasem z napisami, a kiedy bardzo mi zależy na obejrzeniu jakiegoś filmu, oglądam go bez napisów. Uważam, że mój angielski jest na dość dobrym poziomie, ale czasem po prostu nie wszystko udaje mi się dobrze zrozumieć. Od dawna chcę zapisać się na kurs językowy po angielsku i trochę ten język podszlifować. Umiejętność posługiwania się tym językiem będzie mi również przydatna w pracy w szkole, którą mam zamiar podjąć w przyszłości, o ile wszystko pójdzie po mojej myśli. Wszelkiego rodzaju kursy językowe niosą ze sobą wiele dobrego. Znajomość języka obcego dobrze wygląda w CV, sprawia również, że czujemy się bardziej pewnie wyjeżdżając na wycieczki zagraniczne. Do tego to fajny krok w kierunku ogólnego samorozwoju.

Znacie te filmy? Lubicie twórczość Sparksa? Wolicie czytać jego książki czy oglądać filmy na ich podstawie? A może jedno i drugie?

Czytaj dalej

środa, 25 stycznia 2017

Manicure hybrydowy - Evonails - 59 Coriander, 66 Siberian Iris oraz róże z efektem chromu - przedłużanie i pierwsze wrażenie

Przyszła pora na post paznokciowy wykonany lakierami marki Evonails. Ostatnio zaprezentowałam Wam wiele nowości, które do mnie trafiły. Dziś pora sprawdzić spisują się w użyciu. Długo nie mogłam zdecydować się  na kolor. Myślałam o serii kalejdoskopowej, albo o kocim oku, ale do tych kolorów wymarzyły mi się długie paznokcie. Na razie moje są średniej długości, więc postawiłam na zwykłe lakiery i wzbogaciłam je efektem chromu, również marki Evonails.Nad kolorystyką nie myślałam zbyt długo. Kiedy robiłam post swatchowy, kolor miętowy i ten kobaltowy były na wzorniku koło siebie - od razu to połączenie przypadło mi do gustu i wiedziałam, że chcę je widzieć również na swoich paznokciach. Marzenie stało się rzeczywistością.



Chciałabym opowiedzieć też kilka słów i przebiegu całego malowania. Finalnie skończyłam paznokcie o 2 w nocy, bo oczywiście nie mogę normalnie zacząć robić paznokci za dnia, tylko rozpoczynam to po 22. Mniejsza o to, do powyższego manicure użyłam kolorów 59 Coriander, czyli typową miętkę oraz 66 Siberian Iris - piękny, głęboki granat/kobalt. Lakiery mają dość gęstą konsystencję, przed użyciem zalecam je wstrząsnąć, ponieważ wtedy mają lepsze krycie. Zaaplikowałam na paznokcie 3 warstwy lakieru - jak zwykle i to zdecydowanie wystarczy do idealnego krycia. Przy dwóch warstwach też wyglądało to dobrze. Lakier fajnie aplikuje się na płytkę, pędzelek jest odpowiedniej długości i szerokości, a kwadratowa zakrętka jest wygodna do trzymania.



Nie mogłam pozostawić na paznokciach samych kolorów - to takie nie w moim stylu! Lubię, kiedy na paznokciach dużo się dzieję, więc zawsze staram się w jakiś sposób ożywić swoje paznokcie różnymi dodatkami. Często są to pyłki czy naklejki. Tym razem wybór padł ponownie na efekt lustra/chromu. Taki sam efekt oferuje firma Semilac. Po przetestowaniu proszków obu marek stwierdzam, że lepiej kupić ten od Evonails z prostych względów - jest znacznie tańszy (14,99 zł), a uzyskany efekt jest taki sam, więc po co przepłacać?


Jeżeli ciekawi Was jak wykonać takie zdobienie, to bardzo chętnie przygotuję na ten temat oddzielny post-tutorial, w którym zaprezentuję jak wykonać wszystko krok po kroku. Dajcie znać, co Wy na to.







Święta, a ściślej mówiąc, przygotowania do Świąt całkowicie zrujnowały moje paznokcie. Kilka się złamało. Wtedy z opresji ratuje mnie hard. Do tej pory używałam Semilacowego harda Clear i Milk. Tym razem użyłam harda marki Evonails. Nazywa się on Build Pink, a jego numerek to 007 - nazwa niczym u Jamesa Bonda, ale powiązanie znajduję - podobnie jak on, ten produkt jest do zadań specjalnych! Jest to raczej przezroczysty hard, jednak z lekko różowym zabarwieniem. Bardzo dobrze mi się z nim współpracowało, bo przedłużony paznokieć wyszedł mi super. Świetne jest to, że ten hard nie mięknie pod wpływem wody tak jak hard wcześniej wspomnianej marki - dla mnie to wielki plus. Często używam go dla wzmocnienia paznokci, ale równie często do zabezpieczenia nadłamanego paznokcia. Fakt, że ten lakier nie mięknie w wodzie na pewno wpłynie na dłuższa żywotność paznokcia - o ile mogę się tak wyrazić.


Zarówno z lakierów jak i dodatków jestem bardzo zadowolona. Jeżeli lakiery te będą się tak samo fajnie ściągały, jak nakładały - to grono moich ulubionych lakierów zasili się o kolejną, ciekawą markę. Bardzo liczę na to, że ściąganie przebiegnie bez problemów. Moje paznokcie zarówno po lakierach jak i hardzie są teraz twarde jak skała - bardzo ciekawe uczucie.

Co sądzicie o tym manicure? Chcecie tutorial na takie zdobienie z wykorzystaniem efektu chromu?

Czytaj dalej

wtorek, 24 stycznia 2017

#13 OPENBOX - SHINYBOX - Party Time - styczeń 2017

Zapraszam Was na pierwszy Openbox pudełka Shinybox w nowym roku! Byłam tak bardzo ciekawa zawartości styczniowego pudełka, że przebierałam nogami i nie mogłam doczekać się, kiedy pudełko do mnie dotrze. Spodziewałam się, że dostanę je dziś, a ku mojemu zdziwieniu mogłam już zapoznać się z zawartością wczoraj. Już samo pudełko bardzo mi się spodobało. Jest kolorowe i idealnie odzwierciedla karnawałową ideę producenta. Party Time to styczniowa propozycja, dzięki której będziesz kusić, zachwycać i … świetnie się bawić! Wydobądź swoje piękno, dodaj sobie blasku i czaruj swoim wyglądem w karnawale. Zamów swój zestaw teraz i ciesz się zawartością 10 produktów, które w nim skryliśmy! - tak zachęca nas do zakupów producent, a teraz ja chciałabym pokazać Wam całą zawartość i opisy poszczególnych produktów.




#1 L'ORIENT - REGENERACYJNY KREM POD OCZY - zawiera unikalną kombinację minerałów z Morza Martwego, witamin, protein i naturalnych ekstraktów roślinnych. Stosowany regularnie spłyca zmarszczki, usuwa opuchliznę i cienie pod oczami. Pozostawia okolice oczu promienne, pełne naturalnego blasku. idealny do codziennej pielęgnacji na noc i na dzień do każdego rodzaju cery. Cena: 64 zł / 15 ml.


#2 SCHWARZKOPF GLISS KUR - FIBER THERAPY - REGENERACJA W OLEJKU - eliksir w olejku, stworzony do włosów przeciążonych przez zabiegi koloryzacyjne i stylizacyjne. Zapewnia podwójny efekt dzięki dwufazowej formule: upiększający olejek dodaje blasku i miękkości, a regenerująca formuła ze spajającym włókna włosa OMEGAPLEX odbudowuje włos od środka przez naprawę jego zniszczonych
włókien. Nie wymaga spłukiwania. Cena: 18,99 zł / 100 ml.




#3 FARMONA - ZIMOWY KREM DO TWARZY -20 PROTECT - odbudowuje ochronny płaszcz hydrolipidowy, zabezpiecza przed odmrożeniem oraz szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego. Odżywia, regeneruje i delikatnie natłuszcza. Likwiduje nieprzyjemne uczucie pierzchnięcia i suchości, pozostawia skórę miękką i gładką. Cena: 11,50 zł / 75 ml.


#4 JOKO - EMULSJA ROZŚWIETLAJĄCA GLOW PRIMER NR 201 LOVE YOURSELF - multifunkcyjny rozświetlacz do twarzy i ciała zawiera drobinki odbijające światło, które nadają skórze jedwabisty połysk i zachwycającą promienność. Można stosować go punktowo na kości policzkowe, dekolt, łuk brwiowy lub połączyć z podkładem. Cena: 9,90 zł / 25 ml.


#5 NEICHA - LUKSUSOWE RZĘSY - wysokiej klasy, ręcznie wykonane rzęsy wielokrotnego użytku, nadające zalotny, ale naturalny wygląd. Bardzo proste w aplikacji, idealne na każdą okazję, gwarantują efekt zniewalającego spojrzenia. Cena: 16,90 zł / komplet.

#6  NEICHA - NIEWIDOCZNY KLEJ DO RZĘS WHITE - jeden z najlepszych dostępnych na rynku klejów do rzęs o bardzo dużej elastyczności, wodoodporny, z wygodnym aplikatorem. Klej jest barwy białej, stąd też łatwiej nałożyć go na rzęsy. Po wyschnięciu staje się przezroczysty i niewidoczny. Cena: 14,90 zł / 5 g.

#7 BLANX MED - PASTA DO ZĘBÓW ANTY-OSAD - nowatorska pasta wybielająca, usuwająca ze szkliwa szczególnie trudne do usunięcia osady spowodowane spożyciem kawy, tytoniu, czerwonego wina, coli oraz chroni przed osadzaniem się płytki bakteryjnej. Zawiera naturalne wyciągi z porostu islandzkiego oraz mikroproszek z bambusa. Miniaturka 15 ml. Cena: 22,90 zł / 75 ml.


#8 BELL - MODELUJĄCY ŻEL DO BRWI - wypełniająca maskara do brwi w żelu optycznie wypełnia ubytki - dzięki niej brwi przez cały dzień są podkreślone, a przy tym wyglądają naturalnie i lekko. Wyprofilowana szczoteczka sprawia, że aplikacja jest łatwa i precyzyjna. Cena: 9,99 zł / 9 g.


#9 FABERLIC - CIEŃ DO POWIEK W KREDCE - kosmetyk, który idealnie się w charakterze eyelinera lub cienia, jeżeli postanowisz rozetrzeć go na powiekach. Posiada jedwabistą konsystencję, bardzo łatwą w aplikacji. Kredka nie wymaga ostrzenia. Nie rozmazuje się oraz nie roluje na powiekach w ciągu dnia. Doskonały efekt na zabawę karnawałową, który utrzyma się przez cała imprezę. Cena: 22,50 zł / szt.



#10 CUCCIO NATURALE - LUKSUSOWE MASŁO DO DŁONI KOKOS I IMBIR - jest to produkt jeden z trzech. Bardzo się cieszę, że w udziale przypadło mi masełko do dłoni, a nie lakier do paznokci, bo takich już nie używam, mimo, że te były piękne (widziałam u Was). Ten produkt jest kosmetyczną niespodzianką.


Pudełko w moim odczuciu jest neutralne. Cieszy mnie większa zawartość kosmetyków. Kiedyś było to 5 produktów, teraz w praktycznie każdym pudełku produktów jest więcej. Wstępnie w styczniowym Party Time miało być 8 kosmetyków, ostatecznie stanęło na 10, więc super! Podejrzewałam, że w pudełku mogą znaleźć się rzęsy i już rozglądałam się za jakimś klejem - tymczasem w pudełku niespodzianka, jest również i klej, co bardzo się chwali. Najsłabszym punktem pudełka jest dla mnie żel do brwi - nie dlatego, że to słaby produkt, a dlatego, że mam już obecnie 3 takie w domu oraz pasta do zębów, bo również mam zapas Blanxów. Z reszty produktów jestem bardzo zadowolona.
Co sądzicie o pudełku Party Time? Który produkt podoba się Wam najbardziej?

Czytaj dalej

sobota, 21 stycznia 2017

Instabook - Instagram na papierze

O tym, jakie wspaniałe są fotoksiążki przekonałam się dopiero niedawno. Powoli staram się projektować różne książki ze swoimi zdjęciami, by zachować jak najwięcej wspomnień. Kończę z gromadzeniem zdjęć na płytach czy pendrive'ach, bo to po prostu nie jest zbyt rozsądne. Fajną sprawą są Instabooki - jak nazwa wskazuje są to książki, na których stronach widnieją zdjęcia z bardzo popularnego i znanego wszystkim Instagrama. Sama mam tam konto już od bardzo długiego czasu. Instagram jest uzupełnieniem mojego bloga. Od czasu do czasu wstawiam tam również zdjęcia z różnych sytuacji życiowych, które mnie spotykają - z reguły są to te dobre chwile, więc tym bardziej cieszę się, że mogłam je zamknąć w tej książce na zawsze.


Chciałabym zacząć od aspektów czysto technicznych. Instabook można kupić w 3 wariantach oprawy i są to:  oprawa miękka, oprawa twarda i oprawa twarda kartonowa. Moja książka to oprawa kartonowa, która w mojej opinii wydaje się najbardziej trwała i ładna. Jej koszt to 69 zł.


Stworzenie takiej książki, to bułeczka z masłem. Wystarczy poprzez aplikację http://printu.pl/instabook/ zalogować się do swojego Instagrama, a w projektancie znajdą się wszystkie zdjęcia z naszego konta. Jest też opcja dodawania zdjęć z komputera oraz Facebooka, więc jeżeli macie takie życzenie, to Printu wychodzi Wam na przeciw z takim udogodnieniem. Stworzenie tej książeczki zajęło mi max pół godziny - strona jest bardzo intuicyjna, ale jak to z typową kobietą bywa, nie mogłam się zdecydować na konkretne zdjęcia.

 

Mój album składa się z 20 stron. Na każdej z nich znajduje się pojedyncze zdjęcie, bądź cały kolaż zdjęć. Do wyboru jest bardzo wiele rodzajów kolaży - naprawdę jest w czym wybierać! Dodatkową funkcją jest możliwość dodawania tekstów pod zdjęciami i w projektancie jest kilka fajnych czcionek. Ja skusiłam się na te, które wyglądają niczym te pisane ręcznie. Kolory zdjęć wgrywanych, a tych, które są już w książce nieco się różnią - te w Instabooku są nieco ciemniejsze, więc proponuję nie wgrywać bardzo ciemnych zdjęć.



Fajne jest to, że możecie spersonalizować zarówno przednią okładkę książki, jak też tylną. Tam do dyspozycji macie również kilka kolaży. Ja wybrałam ten z możliwością wpisania tekstu w jego środku. Kartki są bardzo sztywne i grube - całość sprawia wrażenie bardzo solidnej książki, która posłuży nam naprawdę na bardzo wiele lat w świetnym stanie.


Projektując swojego Instabooka zdecydowałam się zrobić go w formie przeglądu minionego roku. Myślę, że to był bardzo dobry pomysł i powinnam sobie robić takie podsumowanie każdego roku. Zamieściłam w książce zdjęcia dotyczące sytuacji, które przytrafiły mi się w tym roku, bądź zwykłe wspomnienia czy ujęcia. Wszystko uporządkowałam chronologicznie. Znalazły się tam zimowe zdjęcia, zajawka oświadczyn czy wspólnie ze znajomymi spędzony Sylwester. Z wykonania jestem bardzo zadowolona. Książeczka już dumnie stoi na półce. Realizacja zamówienia trwa około tygodnia.

Jeżeli macie chęć zaprojektować swoją książeczkę, korzystając z tego linku http://printu.pl/lp/instabook-jakpiekniebyckobieta możecie odebrać 25% zniżki. Zniżkę tę odlicza się od całości zamówienia i nie ma ona okresu ważności. Otrzymuje się kod, który trzeba wpisać w koszyku przy realizacji zamówienia.

Lubicie takie formy przetrzymywania wspomnień?





Czytaj dalej

piątek, 20 stycznia 2017

Evonails - Magnetic Affinity - lakiery hybrydowe z efektem kociego oka - jak nakładać oraz swatche

Z samego rana przygotowałam dla Was post swatchowy. Kiedy ja już szykuję się do wyjazdu na uczelnię, mam nadzieję, że on właśnie się opublikował. Kto z Was śledzi mnie na Instagramie ten wie, że przybyło mi trochę nowości hybrydowych. Dziś chciałabym pokazać Wam swatche lakierów hybrydowych z linii Magnetic Affinity z efektem kociego oka firmy Evonails. Mam Wam naprawdę sporo do pokazania, więc postanowiłam rozdzielić posty ze swatchami na partie - by było mi łatwiej i by Wam czytanie takiego posta sprawiło więcej przyjemność, dzięki jego przejrzystości. Zapraszam do zapoznania się z niemalże całą serią tych pięknych lakierów.


"Daj się oczarować głębokiemu, imprezowemu fioletowi Magnetic Lila. Spróbuj intensywnej czerni Magnetic Anthracite i poczuj się jak królowa nocy. A może masz ochotę na soczyste bordo Magnetic Berry, wciągające jak rozmowa z przyjaciółką przy lampce czerwonego wina? Pozwól się oczarować zgaszonej czerwieni Magnetic Red, zaryzykuj, połącz ją z tym samym odcieniem na powiekach i złap niejedno zazdrosne spojrzenie. Jeśli wolisz bardziej stonowane połączenia, to mamy dla Ciebie Magnetic Brown Gold w tonacji ciepłego brązu. Dla fanek mroźnego błękitu i zieleni stworzyliśmy dwa mocno przyciągające odcienie: Magnetic Blue i Magnetic Green. Masz już swojego faworyta?" - takim pięknym opisem producent zachęca nas do zapoznania się z tymi lakierami. Nie powiem, żadna kobieta chyba nie przeszłaby obok takiej zachęty obojętnie. A tak lakiery prezentują się w pełnej krasie.


Najpierw moi faworyci (nie ujmując pozostałym odcieniom), czyli kolory 137 Magnetic Lila - fiolet, 139 Magnetic Blue - odcień niebieski, oraz 141 Magnetic Green - piękna zieleń. Efekt kociego oka podoba mi się na nich najbardziej. Kolory te są niby wyraźne, ale jednak nieco zgaszone, przez co wyglądają bardzo tajemniczo i kusząco.



Pozostałe 3 kolory, które mam to (od lewej) 140 Magnetic Berry, 138 Magnetic Anthracite oraz 136 Magnetic Brown-Gold - ciepły brąz. Są to dla mnie kolory bardzo eleganckie, szczególnie ta głęboka czerń oraz nieoczywista czerwień. Wszystkie te lakiery przełamane są srebrnym, brokatowym refleksem, czyli efektem kociego oka, co dodaje im oryginalności i niezwykłości.


JAK NAKŁADAĆ LAKIERY Z EFEKTEM KOCIEGO OKA?
Jest to bardzo proste! Matowimy płytkę paznokcia, odtłuszczamy ją za pomocą nail cleanera i nakładamy bazę. Utwardzamy ją w lampie. Następnie pokrywamy paznokieć 2 warstwami czarnego koloru (muszę przyznać, że czerń Evonails jest bardzo głęboka już przy pierwszej warstwie i spokojnie mogłaby ona wystarczyć) każdą oddzielnie utwardzając. Na czarny, utwardzony kolor nakładamy lakier Magnetic Affinity - pamiętajcie, by dobrze obetrzeć pędzelek. Lakier ten ma dość rzadką konsystencję, a by pokryć czarny kolor potrzeba go naprawdę niewiele. Następnie przykładamy magnes - ja robiłam to pod ukosem, aby efekt przecięcia był również pod tym kątem. Wkładamy lakier do lampy i utwardzamy. Powtarzamy czynność, utwardzamy lakier, pokrywamy go topem. Odtłuszczamy, by pozbyć się warstwy dyspersyjnej i voila! W ofercie sklepu jest kilka rodzajów magnesów, więc dzięki temu można otrzymać bardzo różne efekty.


Póki co jestem bardzo zadowolona z tych lakierów. Mają mega kryjącą konsystencję. Pokryły wzornik już przy pierwszej warstwie, gdy pod spodem nie było nawet czarnej bazy. Nie mogę się doczekać, kiedy zaaplikuję je na swoje paznokcie. Chwilę jednak się z tym wstrzymam - do takiego efektu marzą mi się długie paznokcie, których chwilowo nie mam.



Zaprezentowałam Wam niemalże całą serię lakierów. Do pełnej gamy brakuje mi tylko koloru 142 Magnetic Red. Mając jednak w zbiorach odcień Magnetic Berry nie odczuwam tego braku, bo to też jest pewien rodzaj czerwieni. Jestem oczarowana tymi lakierami i efektem jaki można dzięki nim uzyskać. Malując wszystkie paznokcie na jeden kolor nie ma tu mowy o nudzie!

Jak podoba Wam się linia lakierów Magnetic Affinity? Lubicie efekt kociego oka? 
Który kolor podoba się Wam najbardziej?

Czytaj dalej

czwartek, 19 stycznia 2017

5 blogowych postanowień noworocznych

Miałam nie pisać postów z postanowieniami noworocznymi dotyczącymi mnie, bo... Nie mam zbyt silnej woli, by dążyć do ich spełnienia. Z ostatniej tego typu listy udało mi się spełnić 2/5 postanowień, z czego nie były to pozycje spełnione w 100% tak, jak to sobie zaplanowałam. Zawsze na mojej liście można było dopatrzeć się utraty kilogramów, czy większej aktywności fizycznej. Przeglądałam wielokrotnie stronę https://www.body4you.pl/, przeglądałam różnego rodzaju suplementy, ale i tak zawsze wszystko kończyło się tak samo. Tym razem będzie inaczej, ponieważ moje postanowienia będą dotyczyły mojego bloga. Postanowiłam stworzyć taki post na zakończenie pierwszego tygodnia nowego toku. Jestem z Wami już blisko 4 lata i na przestrzeni tego czasu w moim odczuciu, blog bardzo się rozwinął. Wpływ na to miało przejście na własną domenę, zakup nowego sprzętu fotograficznego oraz wymyślenie nowej szaty graficznej bloga. Pracy nad nim jak i nad samą sobą wciąż potrzeba bardzo wiele, w związku z tym, mam 5 postanowień noworocznych dotyczących tej strony, które mam zamiar wcielać w życie już od dziś.


#1 LEPSZE ZDJĘCIA - zakup nowego sprzętu fotograficznego wyszedł mi na dobre. Obecnie robię dla Was zdjęcia lustrzanką Nikon D5000. Jest to aparat, który kupiłam z drugiej ręki (dokładnie od jakiegoś sklepu, który używał aparatu do fotografowania rzeczy na aukcje), jednak w stanie idealnym, z malutkim przebiegiem, bo było to ok. 1000 zdjęć. Jest to jedna z moich lepszych inwestycji, bo za niewielkie pieniądze kupiłam dobry sprzęt z wieloma dodatkami. Jest także możliwość nagrywania filmików, więc kto wie, może kiedyś ;) Nowy sprzęt to jednak nie wszystko. Nie będzie pięknych zdjęć, jeżeli nie ma się pojęcia jak wykorzystać potencjał sprzętu, robić ładne kompozycje i tym podobne rzeczy, więc... Postanawiam sobie zgłębić tajniki fotografowania, lepiej poznać swój sprzęt oraz popracować nad kompozycją, obróbką i światłem na zdjęciach.


#2 WIĘCEJ CZASU NA ODWIEDZINY INNYCH BLOGÓW - wszystko dzieje się u mnie w biegu. Może to głupie, ale mam wrażenie, że odkąd skończyłam 18 lat, czas pędzi niczym szalony wariat. Czasem nie mam czasu żeby napisać post (tak jak to miałam miejsce ostatnimi czasy), o odwiedzaniu Waszych blogów nie wspominając. Postanawiam zatem, że postaram się niemal każdego dnia wygospodarować chociaż parę minut, by nadrobić wszystkie zaległości u Was.


#3 TEMATYKA ŚLUBNA - kto śledzi mnie na Instagramie, ten wie, że w marcu, w dniu swoich urodzin, powiedziałam TAK swojemu Ukochanemu. Pod koniec marca zaczęliśmy powoli brać się za organizację tego wielkiego dnia. Mogę oficjalnie powiedzieć, że będzie miał on miejsce 16 czerwca 2018 roku. Termin bardzo odległy z perspektywy dni, w których rezerwowaliśmy wszystko, ale... Na Warmii i Mazurach ludzie pobierają się na potęgę i niestety na dobry termin trzeba czekać. Mamy już zarezerwowaną salę, zespół i fotografa - niby nie dużo, ale dla mnie to były pozycje kluczowe. W związku z tym całym wydarzeniem, zaplanowałam sobie, że wprowadzę ślubne wpisy do tematyki bloga. Powstała już zmiana w menu i wszystkie posty związane ze ślubem/weselem od dziś znajdziecie w zakładce "POGOTOWIE ŚLUBNE". Miałam w tym temacie już swoje debiuty pisząc dla Was post dotyczący przygotowania "Koszyków ratunkowych". Pisałam też o plusach i minusach organizowania wesela na świeżym powietrzu. Recenzowałam również planer ślubny, na którego zakup spontanicznie się zdecydowałam. Nie martwcie się, nie zaleję Was teraz falą ślubnych wpisów. Będę tworzyła je tylko wtedy, kiedy będę miała coś mądrego do powiedzenia na dany temat. Póki co mogę się wypowiedzieć o tym, co udało mi się zrobić, czyli o sali, zespole i fotografie - takie właśnie postowe plany mam na przyszłe kilka miesięcy. Pozostałe tematy, będą pojawiały się tu w chwili, kiedy coś nowego uda mi się załatwić i kiedy będę miała coś wartościowego do przekazania, by pomóc innym przyszłym Pannom Młodym. Pojawią się też pewnie posty z grafikami, które mogą się przydać. Mam nadzieję, że spodoba się Wam ten pomysł, a jeżeli macie już ten dzień dawno za sobą, na pewno będziecie miały też wiele do dodania od siebie i na taką dyskusję również liczę.


#4 ODŚWIEŻENIE LISTY CZYTELNICZEJ - raz na kilka miesięcy odświeżam listę czytelniczą - usuwam blogi, które nie są już prowadzone (albo są usunięte) i wzbogacam listę o nowe. Często są to blogi-świeżynki, a blogerki je prowadzące stawiają pierwsze kroki w blogsferze. Lubię takie blogi, bo to pewnego rodzaju powiew świeżości, nowa energia na blogspocie. Rzadko obserwuję blogi popularne, ponieważ z tymi blogerkami bardzo ciężko jest nawiązać bliższą relację - nie mam tu na myśli zawierania znajomości czy przyjaźni. Chodzi po prostu o zwykłą życzliwość i wzajemność. Często trafiam na fajne blogi dzięki temu,  że należę do kilku grup blogerskich na Facebooku.


#5 STWORZENIE WIZYTÓWEK/VLEP - już od roku zbieram się do tego, żeby zaprojektować swoje wizytówki albo/oraz vlepy. Niewątpliwie są to produkty, które mogą pomóc w promocji bloga. Poza tym, czasem poznając kogoś nowego, dzieląc się z nim swoimi zainteresowaniami i pasjami, możesz mu po prostu wręczyć taką wizytówkę czy naklejkę, by wiedział o czym mowa i w zaciszu domowym, mógł odwiedzić blog czy social media. Swoją drogą, może znacie jakieś fajne internetowe strony, gdzie można zaprojektować tego typu rzeczy?


A Ty stworzyłaś/łeś listę postanowień noworocznych dla siebie? A może tak jak ja skupiłaś się tylko nad pracą nad własnym blogiem?

Czytaj dalej

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Dzień Babci i Dziadka - co im podarować?

Babcia i Dziadek - na dźwięk tych słów usta same składają się do uśmiechu. Mam bardzo ciepłe wspomnień, szczególnie te związane z moją babcią. Często lubię do nich wracać i rozmawiać o nich z bliskimi. No bo kto jak nie babcia i dziadek rozpieszczali nas jak byliśmy mali? U kogo szukaliśmy schronienia, kiedy podpadliśmy swoim rodzicom? Oczywiście u nich! A do tego, zawsze znalazło się w ich domu coś słodkiego dla nas. Zatem dzień 21 i 22 stycznia jest dla mnie dniem szczególnym. Za wszystkie dobre rzeczy, które spotkały nas ze strony dziadków powinniśmy być im wdzięczni każdego dnia i zapewne większość z nas potrafi się zrewanżować choćby miłym słowem. W te dni, obdarowujemy również swoje babcie i swoich dziadków upominkami.

 
Jeżeli o mnie chodzi, bardzo lubię prezenty spersonalizowane - lubię je dostawać, jak również je wręczać. Dzięki temu nabierają one na oryginalności i wyjątkowości, kiedy stworzone są z sercem, które niewątpliwie w to wkładamy. Możemy stworzyć coś, co będzie jedyne w swoim rodzaju, a do tego uszczęśliwi osobę obdarowywaną. Dlatego mam dla Was kilka propozycji ze strony Foto4u.

#1 FOTOKALENDARZ - bardzo podoba mi się idea wręczania fotokalendarzy, bo poza tym, że niesie to ze sobą aspekt praktyczny, bo kalendarz posłuży nam przez cały rok i każdego dnia będziemy mogli na nim zaznaczyć jakąś ważną datę czy wydarzenie, to dodatkowo będzie dekoracją pomieszczenia. Wspaniałe jest również to, że jeżeli w takim kalendarzu umieścimy zdjęcia osób, to na koniec roku spokojnie możemy te zdjęcia wyciąć i schować do albumu - będzie to pamiątka na całe życie. Obecnie można kupić takie kalendarze z rabatem 66% i nabyć je już za 19,98 zł. Nie jest to zbyt wygórowana cena za prezent, który niesie ze sobą tyle korzyści.

#2 FOTOOBRAZY - może jest to mniej praktyczny prezent niż fotokalendarz, ale z pewnością fotoobraz z podobizną wnucząt powieszony w pokoju, będzie cieszył oko dziadków, szczególnie jeżeli nie widzicie się na co dzień. Możecie zorganizować mini sesję fotograficzną, zaangażować w nią również swoich rodziców i stworzyć coś naprawdę wyjątkowego i specjalnego na tę okazję. Na stronie producenta produkt ten kupicie z 60% zniżką, już od 25.80 zł.

#3 DYPTYKI, TRYPTYKI, KWADRYPTYKI, PENTAPTYKI – stworzenie czegoś w tym stylu jest bardzo zbliżone do poprzedniej propozycji, z tym, że dzięki dyptykom, tryptykom, kwadryptykom czy pentaptykom możemy w świetny sposób zaaranżować większą przestrzeń i zrobić to w naprawdę ciekawy sposób, chociażby poprzez nietypowe rozmieszczenie elementów z fotografiami. Obecnie możecie je nabyć kolejno z takimi zniżkami jak 65%, 60%, 50% i 45%.

#4 ALBUM ZE ZDJĘCIAMI - jeżeli dziadkowie nie korzystają z kalendarzy, to zakup takiego może okazać się pomysłem nietrafionym. To samo tyczy się fotoobrazu - niektórzy po prostu nie lubią takich dekoracji. Wtedy świetnym rozwiązaniem może okazać się zakup albumu do zdjęć i wypełnienie go fotografiami, które przywołuję miłe wspomnienia. To wspaniała okazja, by skryć najpiękniejsze momenty i wspomnienia do jednej "książeczki", by móc po nie sięgać, kiedy tylko najdzie nas na to ochota. Na Foto4u obecnie trwa promocja na odbitki Kodak o wymiarach 10x15 cm, które można nabyć już za 20 gr. Atrakcyjna okazja - niewątpliwie.

Przykre jest trochę to, że niektórzy choćby bardzo chcieli, nie mają komu wręczyć takich prezentów. Jednak pamięć o osobach bliskich powinna być w nas na tyle mocna, że z pewnością znajdziemy inne rozwiązanie, by pokazać, że wciąż pamiętamy.

Czy obchodzicie ze swoimi dziadkami to święto? Czy odwiedzacie dziadków z prezentami?
Co w tym roku dla nich przygotujecie?
Czytaj dalej

niedziela, 15 stycznia 2017

Manicure hybrydowy - Dolce Vita Nails 424 Marine + SemiFlash efekt lustra

Przedwczoraj prezentowałam Wam post dotyczący tego, jak nakładać SemiFlash Metallic, a dziś chciałabym pokazać go Wam w stylizacji. Efekt lustra prezentuje się super, ale jest strasznie nie fotogeniczny i bardzo ciężko jest go fajnie uchwycić na zdjęciu, co pewnie widzicie poniżej. Gdyby na dworze nie było tak zimno i nie sypał straszny śnieg, na pewno wybrałabym się na sesję paznokci tam. Ale jeszcze kilka dni temu sami wiecie, że pogoda nie rozpieszczała. Teraz jak patrzę na te zdjęcia trochę żałuję, ale mam nadzieję, że jednak jakiś efekt jest widoczny. 



Do tej stylizacji użyłam pięknego granatu 424 Marine marki Dolce Vita Nails. Na zdjęciu wyszedł bardziej niebiesko niż w rzeczywistości. Nie wyobrażałam sobie tej stylizacji z użyciem SemiFlash bez tego koloru. Zakochałam się w tej mieszance już wtedy, kiedy robiłam ten efekt na wzorniku. Wszystkie odcienie niebieskiego pięknie komponują się ze srebrem i pewnie się ze mną zgodzicie. Jest to mój kolejny kolor hybryd Dolce Vita Nails w kolekcji i z kolejnego jestem bardzo zadowolona. Jak pewnie wiecie, hybrydy te zajęły pierwsze miejsce w moim hybrydowym rankingu i nadal jestem tego samego zdania. Niebawem będę testowała pewne hybrydowe nowości, więc w rankingu tym pojawi się pewnie jeszcze jedna pozycja dotycząca nowej marki. 



- Mam też pewne uwagi co do efektu lustra, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Moje paznokcie jak zwykle robiłam w nocy. Byłam trochę zmęczona, ale musiałam zmienić manicure, bo następnego dnia miałam iść na kolację, więc nie mogłam iść z takim odrostem. Oczywiście starałam się malować jak najlepiej potrafię, ale nie miałam zbyt dobrego światła i nawet nie zauważyłam, że w niektórych miejscach hybryda jest rozłożona nierówno. I gdybym pomalowała paznokcie tylko kolorem i w takim stanie je zostawiła, wtedy na pewno nie byłoby tego widać, ale kiedy nałożyłam efekt lustra... Niestety wyszła każda jedna nierówność. Jeżeli wcześniej do lakieru czy topu przyczepił się Wam jakiś paproszek - efekt szkła strasznie go uwydatni. Dlatego jeżeli planujecie w swojej stylizacji użyć tego efektu, płytka musi być pomalowana nieskazitelnie. 

- Kolejną uwagą jest używanie topu. Jak wicie z wcześniejszego wpisu, efekt trzeba aplikować na top NO WIPE. Po wtarciu pyłku należy oczyścić paznokieć pędzelkiem, by pozbyć się jego nadmiaru. Potem pokryć paznokieć jeszcze raz topem i... Nie wkładajcie go tylko do buteleczki! Za każdym razem wytrzyjcie pędzelek w wacik bezpyłowy, najlepiej nasączony cleanerem. Ja tego nie zauważyłam i ubrudziłam sobie cały top. Te drobne brokaciki nawet ładnie wyglądają, więc to nie przeszkadzałoby mi tak bardzo, ale... Kiedy nakładamy top z takimi drobinkami na efekt lustra, wtedy te wolne drobiny odznaczają się i niszczą cały piękną taflę.

- Ostatnią uwagą jest trwałość. Producent zaleca pokrycie efektu dwoma warstwami topu No Wipe. Należy tez pamiętać o podwójnym zabezpieczeniu brzegu. Do tej czynności bardzo się przyłożyłam, a mimo to na drugi dzień pyłek się już wytarł. Efekt, jaki można dzięki temu uzyskać jest naprawdę fantastyczny, ale w kolejnych stylizacjach nie pokuszę się o zaaplikowanie pyłku na cały paznokieć, a np. tylko na jego górę, jako takie ombre, lub do pokrycia jakiegoś wzoru - wtedy nie zetrze się z końców.


A Wy co macie na pazurkach?

Czytaj dalej

sobota, 14 stycznia 2017

Evonails - nowości - swache lakierów hybrydowych z linii Kaleidoscope, Magnetic i inne

Jeżeli chodzi o hybrydy - przepadłam do reszty. Nie korzystam jednak z hybryd jednej marki, bo nie lubię się ograniczać. Wiele firm na do zaoferowania różne produkty, z którymi wcześniej nie miałam styczności, więc ja z miłą chęcią te nowości poznaję. Dziś chciałam pokazać Wam nowości jakie do mnie zawitały od firmy Evonails. Są to hybrydy z serii Kaleidoscope, Magnetic oraz zwykłe kolory. Odkąd po raz pierwszy zobaczyłam linię Kaleidoscope, którą ja nazywam sobie linią kameleonów - zakochałam się bez pamięci. W dzisiejszym wpisie chciałam zaprezentować Wam swatche 11 kolorów hybryd Evonails w świetle dziennym i sztucznym.


Najpierw chciałabym pokazać serię zwykłych lakierów hybrydowych. Mówię zwykłe, ponieważ są to hybrydy z typowym, jednolitym wykończeniem (trafił się też jeden glitter). Takich kolorów mam 4 i są to kolejno: 59 Coriander (jest to taka miętka), 66 Siberian Iris (nietypowy, głęboki kobalt), 103  Marigold (piękne, ciepłe złoto) oraz 127 Rose Quartz (jasny roż). Na każdym wzorniku są dwie warstwy. Lakiery mają bardzo dobre krycie - szczególnie brokat jest dla mnie dużym zaskoczeniem pod tym względem.





W paczce znalazłam również hybrydy z serii Magnetic, dzięki którym można uzyskać efekt kociego oka. Wcześniej (w trakcie robienia swatchy) wydawało mi się, że to po prostu lakiery metaliczne, ale jednak się myliłam. W niedalekiej przyszłości pokażę Wam jaki efekt można uzyskać przy użyciu magnesu. Póki co mogę powiedzieć, że rewelacyjnie się je nakłada, mają cudowną konsystencję. Idealne krycie już przy pierwszej warstwie. Kolory mam dwa i są to: 136 Magnetic Brown-Gold oraz 137 Magnetic Lila - brąz oraz fiolet.



Wszystkie te kolory razem prezentują się tak jak widzicie poniżej. Kobalt pięknie komponuje się tu z miętą, z kolei róż z glitterem. Coś czuję, że niebawem powstaną manicure właśnie w takim połączeniu kolorystycznym.
 

W końcu przyszła pora na gwoździe programu, czyli hybrydy z linii Kaleidoscope. Są to hybrydy, które w zależności od rodzaju i kąta padania światła mają różne kolory. Są one bardzo nietypowe i piękne. Producent zalecaby kolorem bazowym, na który są nakładane była czerń, by jak najlepiej wydobyć ich barwę. Ja chciałam sprawdzić ich krycie i zrobiłam to bezpośrednio na wzornik. Niebawem zaprezentuję Wam jak wyglądają nakładane na kolor czarny. W paczce znalazłam wszystkie kolory z serii i są to: 193 Crazy Aurora (połączenie niebieskich, zielonych i fioletowych odcieni), 194 Freaky Olive (zieleń przełamana srebrem), 195 Brisk Blond (zieleń przełamana złotem), 196 Cherry Amethyst (głęboki fiolet i złoto - choć w moim odczuciu jest to bardziej fiolet i malinowy róż) oraz 197 Spicy Russet ( złoto i fiolet - choć mi się wydaje, że to bardziej bordo i złoto).  Najlepsze krycie miał kolor 195, bo już przy pierwszej warstwie wyglądał dobrze, a najsłabsze kolor 194.  Jestem ciekawa jak spiszą się na czerni.












A tak prezentują się wszystkie kolory z serii Kaleidoscope razem. Jestem oczarowana efektem, jaki dzięki nim można uzyskać. Nigdy nie maluję kolorów na jeden kolor, ale w tym przypadku na pewno to zrobię. Hybrydy potrafią ukazać całą serię barw, więc teoretycznie kolorów będzie kilka.


Zrobiłam tez kilka zdjęć hybryd w świetle sztucznym, przy lampie bezcieniowej. Efekty, szczególnie hybryd-kameleonów wyszły zaskakująco ciekawie. Same widzicie, że o każdej porze dnia paznokcie mogą wyglądać inaczej. Pokazuję kolejno: hybrydy Magnetic, zwykłe i Kaleidoscope.




W paczce znalazłam również dwa efekty - jednym z nich jest srebrny efekt chromu. Drugi pyłek to zwykły bordowy brokat. Ponadto High Gloss Cleaner - całkowita nowość dla mnie, bo jest to nabłyszczacz po stylizacji high shine finish. Muszę przyznać, że fajnie usuwa warstwę dyspersyjną, a dodatkowo ma nieco tłustą konsystencję, więc rewelacyjnie nabłyszcza paznokcie. A może przełoży się to również na nawilżenie skórek? Kto wie! Zobaczę jak to wyjdzie w praniu. Było też również coś słodkiego, tj. krówki oraz cukierki czekoladowe z logo firmy, a także naklejki ze śmiesznymi napisami oraz podkładki z logo, na których można prezentować wykonany manicure.



Paczuszka od Evonails wypełniona była po brzegi samymi wspaniałościami. Nie spodziewałam się takiej ilości produktów, gdyż sama wybrałam w sumie tylko 1 lakier. Cieszę się, że przetestuję Kaleidoscopowe i metaliczne nowości. Wyczekujcie efektów!

Znacie marke Evonails? Co sądzicie o linii Kaleidoscope?

Czytaj dalej