wtorek, 28 lutego 2017

#14 OPENBOX - SHINYBOX - WINTER SPA

Z wielką radością przybywam do Was z openboxem kolejnego pudełka Shinybox. Tym razem będzie to lutowe pudełko, które możecie kupić pod nazwą Winter Spa. Już sama nazwa wskazuje nam na to, że pudełko w większości będzie składało się z kosmetyków pielęgnacyjnych i muszę przyznać, że podoba mi się to. Często w boxa znajduję kolorówkę, która niezbyt mi odpowiada, albo są to produkty, których po prostu nie używam, bądź nie odpowiadają mi swoim kolorem. Z kosmetykami pielęgnacyjnymi jest o tyle fajniej, że większość po prostu będzie nam odpowiadała. To pudełko wypełnione jest po brzegi wspaniałymi kosmetykami, więc z miłą chęcią rozpoczęłam w czwartek testy.



#1 MEMORABLE MASK - MASKA DO WŁOSÓW FARBOWANYCH - profesjonalna maska do włosów, której celem jest utrzymanie głębokiego i intensywnego kolor by pozostał tak świetlisty jak pierwszego dnia farbowania. Filtr UV tworzy barierę ochronną pomagającą przedłużyć trwałość i intensywność koloru. Natomiast nawilżenie i miękkość gwarantuje ekstrakt z ryżu. Profesjonalny rezultat do osiągnięcia w domu.Cena: 29,99 zł / 250 ml.

#2 GREEN PHARMACY - ŻEL POD PRYSZNIC MASŁO SHEA I ZIELONA KAWA - dzięki naturalnej delikatnej formule pozbawionej silikonów, parabenów i PEG, delikatnie myje i nie pozbawia skóry naturalnego pH. Pozostawia na skórze nutę przyjemnego aromatu i dodatkowo ją pielęgnuje. Mix rodzajów. Cena: 8,99 zł / 500 ml.

#3 ELFA PHARM - PEELING DO CIAŁA Z FILTRATEM ZE ŚLUZU ZE ŚLIKAMA VIS PLANTIS - ekologiczne piękno z Natury. Dzięki oczyszczającej mocy peelingu pory są odblokowane, co chroni przed powstaniem niedoskonałości i zaskórników. Skóra jest gotowa na przyjęcie substancji aktywnych i skutecznie z nich korzysta. Dodatkowo produkt łączy substancje wyszczuplające i ujędrniające, dzięki czemu już po pierwszym użyciu skóra staje się satynowo gładka, świeża, miękka i rozświetlona. Mix rodzajów. Cena: 14,90 zł / 200 ml.


#4 MINCER PHARMA - DAILY CARE - ROZŚWIETLAJĄCA MASKA W KREMIE DO TWARZY - Daily Care to gama produków toaletowych do codziennego oczyszczania, tonizacji i pielęgnacji skóry, oparta na roślinnych składnikach aktywnych znanych i cenionych w farmacji. Jest to produkt dodatkowy dla Ambasadorek, nie znajdziecie go w standardowym pudełku. Cena: 16,99 zł / 75 ml.

#5 DELIA COSMETICS - MUSUJĄCE KULKI DO KĄPIELI STÓP - kąpiel w ciepłej wodzie z dodatkiem musujących kuleczek doskonale oczyszcza skórę stóp, zmiękcza naskórek, odświeża oraz działa relaksująco na zmęczone stopy. W trakcie rozpuszczania się kulki delikatnie musują, zabarwiając wodę na piękny miętowo- szmaragdowy kolor. Nadają wodzie delikatny aromat, czyniąc kąpiel wspaniałym, relaksującym doznaniem. Produkt ten nadaje się idealnie przy zabiegach pedicure. Cena: 7,60 zł / op.

#6 MAMA'S - KREM PRZECIW ROZSTĘPOM - krem do intensywnej pielęgnacji skóry, zapobiega powstawaniu rozstępów i nasilaniu się już istniejących. Zawarty w kremie Hydroxyprolisilane CN®, przyśpiesza regenerację uszkodzonych włókien kolagenowych dzięki czemu poprawia jej strukturę i elastyczność. W efekcie nawet powstałe już rozstępy stają się stopniowo mniej widoczne. Wzmocnione włókna wykazują mniejszą skłonność do uszkodzeń, a więc minimalizuje się ryzyko powstania kolejnych rozstępów aż do porodu. Cena: 34,90 zł / 150 ml. 

#7 PIXIE COSMETICS - REVIVING - KOREKTOR POD OCZY - całkowicie naturalny korektor pod oczy, który doskonale koryguje niedoskonałości, neutralizuje i rozjaśnia przebarwienia skóry. Znakomicie kryje cienie pod oczami, utrwala makijaż oczu na cały dzień oraz nawilża skórę tworząc przy tym ochronny film. A wszystko dzięki zawartości składników aktywnych jakimi są: retinol, tokoferol, kwas askorbinowy i gliceryna. Mix kolorów. W pudełku WINTER SPA znajduje się 1 szt. kosmetyku. Cena: 48 zł / szt.

#8 ALPHA-H LIQUID GOLD - INTENSYWNY PREPARAT ODBUDOWYJĄCY - dzięki niskiemu pH efektywnie redukuje zmarszczki, przebarwienia, uszkodzenia posłoneczne oraz rozszerzone pory i drobne wypryski. Formuła na bazie kwasu glikolowego działa jak całonocna kuracja, która rozjaśnia i rewitalizuje zmęczoną skórę, redukuje oznaki starzenia i radykalnie poprawia jej wygląd. Przenaczony dla każdego rodzaju skóry, w szczególności dojrzałej, uszkodzonej słońcem, przedwcześnie starzejącej się i z bliznami potrądzikowymi. Kosmetyczna niespodzianka


#9 CONSSONI - CIASTKO OWSIANE - Sztandarowy produkt marki Consonni, produkowany wg oryginalnej, starej amerykańskiej receptury. Pożywne ciastka owsiane na bazie masła, mąki graham, grubo mielonego owsa wraz z łupiną i różnymi dodatkami. Mix smaków. 10,50 zł / 200g.

#10 AA BEAUTY BAR - KREMOWA MASKA NAWILŻAJĄCA - kremowa maseczka nawilżająca dostarcza skórze maksymalną dawkę nawilżenia, chroni ją przed utratą wody i niweluje objawy nadmiernego przesuszenia. Na jej działanie wpływają składniki aktywne takie jak: systemHydro Derm 24h – dwupoziomowy kompleks nawilżający, zapewnia natychmiastowe nawilżenie oraz chroni skórę przed utratą wilgoci, masło shea odżywia i uelastycznia skórę, poprawiając jej gładkość i miękkość, bogate w cenne dermolipidy masło cupuacu wzmacnia barierę hydrolipidową naskórka, chroniąc przed nadmierną utratą wody. Cena: 3 zł / 8ml.

#11 AA BEAUTY BAR - MASKA WĘGLOWA OCZYSZCZAJĄCA - oczyszczająca maseczka węglowa doskonale usuwa wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry i przywraca jej świeżość. Na jej działanie wpływają składniki aktywne takie jak: aktywny węgiel głęboko oczyszcza skórę i odblokowuje pory, przywracając skórze zdrowy wygląd, tlenek cynku reguluje wydzielanie sebum, pozostawiając skórę świeżą i wygładzoną, kwas azelainowy normalizuje proces złuszczania naskórka oraz redukuje ilość zaskórników i wykwitów skórnych. Cena: 3 zł / 8 ml.

#12 CUPANDYOU - HERBATA - Niech wyborny smak cieszy duszę, a nowoczesne i oryginalne opakowanie – oko. Zatrzymaj czas z filiżanką dobrej herbaty w dłoni albo spraw wspaniały prezent swoim bliskim. Mix smaków. Cena: 39,90 zł / 12 szt.


Jako ambasadorka Shinybox, dostałam dodatkowe pudełko z kilkoma innymi kosmetykami do przetestowania. Znalazłam tam orzeźwiający balsam do ciała O'Herbal, maskę wzmacniającą do włosów O'Herbal, serum odmładzające z filtratem ze śluzu ślimaka Vis Plantis oraz krem do stóp kojący przeciw pęknięciom Green Pharmacy - rozdzieliłam kosmetyki między siebie i mamę, więc testowanie będzie podwójne.


Skusiliście się na Shinybox Winter Spa?

Czytaj dalej

piątek, 24 lutego 2017

Zainwestuj w siebie - zabiegi medycyny estetycznej

Do tej pory nie interesowałam się gabinetami, które oferowały zabiegi z zakresu medycyny estetycznej. Dziś z czystej ciekawości zerknęłam na jedną stronkę i przekonałam się, jak wiele fajnych zabiegów można tam sobie zafundować dla poprawy własnego samopoczucie. Poza tym, każdy człowiek jest swoją najlepszą inwestycją, więc idąc tym tropem, o dobre inwestycje trzeba po prostu dbać. Dziś chciałabym omówić kila zabiegów, które kobiety na całym świeci wykonują sobie na porządku dziennym. Mi każdy z tych zabiegów jest póki co obcy, ale wszystko w swoim czasie. Opisy poszczególnych zabiegów stworzyłam w oparciu o opisy widniejące na stronie gabinetu http://www.esteti-med.pl/. Tymczasem zapraszam Was do krótkiej lekturki i dodatkowo życzę Wam miłego dnia!
 
 
#1 DEPILACJA LASEROWA - Jak działa? Światło lasera jest pochłaniane przez melaninę, (melanina to nic innego, jak barwnik włosów), a następnie niszczy cebulki włosów. Włosy w fazie aktywnego wzrostu, potraktowane laserem, już nigdy nie odrosną! Laser najlepiej działa na ciemnych włosach - im ciemniejsze i grubsze włosy, tym zabieg będzie bardziej spektakularny. Jednak, żeby nie było tak kolorowo, wymagana jest seria pięciu takich zabiegów. Zabiegi te należy wykonywać w równych odstępach czasowych (twarz 5-6 tygodni, pachy, bikini, nogi i pozostałe partie (8-12 tygodni). Warto pamiętać, że skóra przed zabiegiem nie powinna być opalona. Poddawać się temu zabiegowi nie mogą kobiety ciężarne. Dodatkowo nie można wyrywać włosów 4-6 tygodni przed planowanym zabiegiem laserowym.

#2 USUWANIE PRZEBARWIEŃ - skuteczne usuwanie przebarwień na twarzy prowadzi do ujednolicenia kolorytu naszej skóry. Jest to proces długotrwały, który wymaga cierpliwości i współpracy. Ponadto, niezbędna jest odpowiednia pielęgnacja i ochrona przeciwsłoneczna. W zależności od rodzaju i głębokości przebarwień, należy dobrać indywidualną terapię np. peelingi chemiczne lub laser VPL. To znakomity sposób na przebarwienia. Zabiegi usuwają przebarwienia, ale jeżeli nasz organizm jest skłonny do wytwarzania nowych, to niestety nic tu nie poradzimy. Pomiędzy zabiegami oraz po zakończeniu terapii należy stosować kremy z filtrem i chronić naszą skórę przed słońcem. Pielęgnacja domowa powinna być oparta o składniki hamujące proces powstawania przebarwień. Są to kwas azelainowy, retinol, arbutyna, kwas kojowy czy wit. C.

#3 KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW - wypadanie włosów i leczenie tej przypadłości interesuje coraz większą liczbę osób. Obecnie na rynku można skorzystać z szeregu zabiegów, które mają pomóc w odbudowie włosów i poprawie ich kondycji. Przyczyna wypadania włosów jest często powiązana z różnymi chorobami czy niedoborami, np. problemami z tarczycą lub niedoborem żelaza. Przed rozpoczęciem terapii w gabinecie należy przeprowadzić różnego rodzaju badania. Najlepszym zabiegiem na problem wypadania włosów jest mezoterapia igłowa lub mikroigłowa. Kuracja przeciw wypadaniu włosów, podobnie jak depilacja laserowa, wykonywana jest w seriach. Podobno już po pierwszych zabiegach można zaobserwować, że nasze włosy się wzmocniły i mniej wypadają. Wzmocnieniem terapii jest odpowiednia pielęgnacja domowa oraz suplementacja diety.

#4 ZABIEGI ODMŁADZAJĄCE - odmładzanie skóry, by można było uznać za skuteczne, musi przebiegać wielopłaszczyznowo. To znaczy, że zanim przystąpimy do jakichkolwiek czynności, należy przygotować indywidualny i dopasowany do konkretnego klietna plan działania. W pierwszej kolejności powinniśmy zafundować sobie peeling, który złuszczy stary naskórek i poprawi ogólny wygląd skóry. Świetnie sprawdzi się np. kwas kawowy. Drugim krokiem jest rewitalizacja skóry. Jednym z lepszych sposobów jest mezoterapia igłowa lub mikroigłowa. Dzięki tym zabiegom, skóra dostaje niezbędne składniki odżywcze. Jeżeli interesują Cię mniej inwazyjne sposoby poprawienia kondycji skóry, wypróbuj zabiegi z ultradźwiękami. 

Muszę przyznać, że chętnie skusiłabym się na trzy z tych zabiegów. Przebarwień nie mam, ale chętnie zafundowałabym sobie depilację laserową (szczególnie latem, to byłaby super sprawa). O ile chciałabym, by moje włosy z nóg czy innych stref ciała zniknęły, tak na głowie wolałabym by jednak pozostawały, dlatego kuracja przeciw wypadaniu włosów mogłaby okazać się pomocna. Na koniec zabiegi odmładzające - mogłabym sobie takie zafundować przed ślubem, by moja twarz wyglądała tego dnia lepiej.

Chodzicie na tego typu zabiegi? A może korzystacie z innych? Podzielcie się swoimi doświadczeniami.
Czytaj dalej

Tła do zdjęć na bloga - z czego je zrobić? - cz. 2

Postanowiłam przygotować drugą część posta dotyczącą teł do zdjęć. Może samo ograniczenie tytułu do teł jest tu napisane na wyrost, bo często urok dobrego zdjęcia tkwi głównie w dodatkach. Poprzedni wpis bardzo przypadł Wam do gustu, a w wyszukiwaniach na blogu często to hasło się przewija.  Dlatego dziś przychodzę do Was z kolejnymi pomysłami na tła i dodatki do zdjęć, które może wykorzystać każde z Was.


#1 GAZETY
Od niedawna zaczęłam systematycznie kupować gazety. Z racji, że wybór w sklepie mam raczej ograniczony, a kiosku w okolicy brak, skupiłam się Cosmopolitanie. Okładki tej gazety wyróżniają się na tle innych, więc skłoniło mnie to do pewnych wniosków. Poza sporą dawką wiedzy, jaką można wynieść z gazet, rewelacyjnie sprawdzają się jako dodatek do zdjęć. Dzięki kolorowym okładkom idealnie wyróżniają się na zdjęciu i robią świetne tło. Przykładem wykorzystania gazety był wpis, w którym pokazywałam Wam swatche lakierów hybrydowych Evonails. Mimo, że gazeta była niebieska, to miała czerwone dodatki i świetnie skomponowała się z czerwonymi lakierami. Na zdjęciach ciekawie wyglądają nie tylko okładki, ale i wewnętrzne strony. Przykład na następnym zdjęciu.



#2 KWIATY
To tak oczywista propozycja, ale nie jest zbyt popularna - przeglądając blogi z mojej listy rzadko w kompozycjach widuję kwiaty. Może spowodowane jest to porą roku, ale... Naprzeciw wychodzą nam różne markety, w których praktycznie każdego dnia można kupić wiązkę żywych kwiatów w niewygórowanej cenie. Ostatnio udało mi się kupić pęk tulipanów (9 sztuk) za niecałe 7 zł. Wczoraj były również Walentynki, więc na pewno wiele kobiet otrzymało tego dnia kwiaty, niebawem mamy również Dzień Kobiet - pewnie kwiaty również się posypią. Fajnie byłoby, by poza faktem, że cieszą one oko w pokoju, cieszyły także oczy czytelników na Waszych blogach. Przemyćcie kwiaty do Waszych kompozycji. Ja dziś zrobiłam sobie dzień fotografowania i użyłam wspomnianych wcześniej tulipanów i mojego bukietu Walentynkowego. Kwiaty nie są wieczne, ale na fotografii będą cieszyć oko cały czas.



#3 BRYSTOL
Kiedyś, kiedy jeszcze nie miałam białego stolika z IKEA, moim białym tłem był brystol. Poniższe zdjęcie nie jest do końca takie, jak bym chciała, ale... To zdjęcie jest sprzed roku, a wtedy dopiero zaczynałam przykładać wagę do zdjęć i kompozycji. Niemniej jednak brystol jest świetnym rozwiązaniem, kiedy chcecie wykonywać zdjęcia na białym tle.


#4 DODATKI
Wszelkiego rodzaju dodatki mogą sprawić, że zdjęcie nabierze stylu. Jak już niejednokrotnie wspominałam, kupując różne dodatki do pokoju, dobieram je tak, aby przydały się również do zdjęć. Dodatkami, których używam w swoich zdjęciach, poza tymi, które wymieniłam wcześniej, są: cottonballs (zdjęcie wygląda bardzo optymistycznie, bo kule są pastelowe i kolorowe. Idealnie sprawdzą się o każdej porze roku), kosmetyki - głównie układam je wtedy, kiedy recenzuję inne kosmetyki czy gadżety, biżuteria, która dodaje elegancji na zdjęciu, papierowe podkładki do jedzenia czy inne ledowe gadżety, które dodatkowo rozświetlą zdjęcie.





Warto dbać o tła i dodatki na zdjęciach. Dzięki nim zdjęcia wyglądają przede wszystkim ciekawiej, a poprzez fotografowanie na białym tle schludniej. Ładne zdjęcia na blogu przyciągają czytelników - wiem to po sobie. Dużo chętniej dodaję do obserwowanych blogi, które mają ładne zdjęcia. Wiem, że pogoda często nie rozpieszcza, ale na szczęście istnieje wiele programów, które w każdej chwili można poprać i zainstalować i dzięki nim rozjaśniać czy wyostrzać swoje zdjęcia. Ja do obróbki używam głównie Photoscape (bardzo prosty w obsłudze program, który ma dużo funkcji).

Zwracacie uwagę na zdjęcia na swoim blogu czy u innych blogerek? Co najczęściej Wam służy jako tło?

Moje ferie właśnie dobiegły końca. Sama nie wiem kiedy ten czas zleciał, przecież jeszcze niedawno trwała sesja, a tu muszę na nowo zmierzyć się z kolejnym, ale już moim ostatnim semestrem na studiach. Ferie spędziłam niezbyt intensywnie, raz wybrałam się na wycieczkę na Górę Czterech Wiatrów do Mrągowa na narty - w zasadzie ja stałam i robiłam zdjęcia, a moi mężczyźni (tata i narzeczony) oddawali się zimowym szaleństwom. W związku z czym wcale nie udało mi się wypocząć. Kiedyś, kiedy jeszcze miałam prawdziwe ferie, bo chodziłam do szkoły - wtedy wszystko wyglądało inaczej. Każdy dzień był na wagę złota, a szaleństwom nie było końca. Były również wyjazdy na różne obozy czy kolonie, jak np. za pośrednictwem  http://www.jaworzyna.com.pl/. Jednak wszystko co dobre, szybko się kończyło. Ja właśnie kończę wpis i zabieram się za pakowanie plecaka na pierwszy w tym semestrze zjazd.
Czytaj dalej

Motyl na hybrydzie - tutorial - krok po kroku

Odkąd po raz pierwszy zobaczyłam motyle malowane ręcznie na hybrydzie - zakochałam się w nich. Nigdy jednak nie próbowałam sama ich malować, ponieważ z góry założyłam, że to zdecydowanie wykracza poza moje umiejętności. Minęło wiele czasu, zanim zdecydowałam się to sprawdzić. Okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Mój motylek nie dorasta do pięt większości motylkom, które zapewne widzieliście, ale pierwsze próby poczynione. Do jego namalowania użyłam pastelowych lakierów. W środku zrobiłam różowo-niebieskie ombre, ale niestety na zdjęciach niezbyt to widać. Powoli przygotowuję się do wiosny i tylko pastele mi w głowie. Następnym razem postawię na nieco ciemniejsze kolory. Przygotowałam dla Wam mały tutorial, jak namalować takiego motylka.


W pierwszej kolejności musicie zdecydować się na kolor bazowy - ja wybrałam biel, bo na niej tego typu wzorki prezentują się najlepiej (pomijam opis uprzednich czynności, jak matowienie płytki, położenie bazy, bo to chyba oczywiste). Nałożyłam dwie warstwy bieli, każdą utwardzałam w lampie. Następnie przechodzimy do narysowania zarysu motyla i wypełnienia go kolorem, jaki wybraliśmy. Moim błękitem jest limitka Semilac 000 Lazure Dream. Namalowane skrzydełka utwardzamy w lampie i powtarzamy czynność jeżeli są prześwity (jeżeli chcecie cieniowanego motylka, nanieście drugi wybrany przez Was kolor i delikatnie rozcierajcie z nieutwardzoną 2 warstwą błękitu , po czym utwardźcie w lampie). Jeżeli Wasz wzór jest już gotowy, wytrzyjcie za pomocą cleanera warstwę dyspersyjna lakieru, po czym przejdźcie do zmatowienia wzoru. Robimy to dlatego, że na "śliskim" lakierze nie będzie się nam trzymał tusz (ja używam tuszu kreślarskiego Rystor) - będzie się rozjeżdżał, a dodatkowo wolno tak wysycha.


Przechodzimy do malowania stylografem i tuszem. Ja zaczęłam od namalowaniu korpusu motylka. Najprościej mówiąc, namalowałam dwie kropki, z czego tą dolną rozciągnęłam do dołu. W następnej kolejności zabrałam się za malowanie czułek. Również namalowałam dwie kropki i od nich pociągnęłam kreski do głowy motyla. Trzeba również obrysować całego motyla, tak jak na zdjęciu nr 3. Czarne kreski rozchodzące się po skrzydełkach motyla możecie sobie darować jeżeli nie przypadły Wam do gustu i ozdobić go w inny sposób (może coś brokatowego?). Za pomocą sondy namalowałam też białe kropeczki różnych rozmiarów na czarnych elementach.


Całość należy pokryć topem i utwardzić w lampie. Jeżeli czujecie jakieś wypukłości, nanieście drugą warstwę topu. I to cała filozofia! Motyl może nie wyszedł mi idealnie, ale jak na pierwszy raz jestem zadowolona z tego małego "dzieła". Myślę, że w niedalekiej przyszłości pokuszę się o namalowanie kolejnych odsłon motylków.


Motyl kojarzy mi się z wiosną i ciepłym latem. Wiosną wszystko budzi się do życia i ja powoli zaczynam mieć w sobie więcej energii i chęci do jakiegokolwiek działania. Wiosna, to też czas przemian, głównie tych wewnętrznych. W tym roku nie miałam postanowień noworocznych, ale mam postanowienie wiosenne. W 2018 roku ślub, więc pora zrzucić trochę zbędnych kilogramów. Bacznie obserwuję dietę pudełkową http://apeteat.pl/ - to byłaby świetna alternatywa dla takiego lenia jak ja, nie musiałabym gotować (ogólnie lubię, ale nie podczas odchudzania, bo nudzi mi się to wymyślanie i liczenie kcal), a wszystko miałabym dostarczone pod nos. Musze tylko zorientować się, czy jest na to szansa, skoro mieszkam tu, gdzie mieszkam. Ktoś zdecydował się na taką dietę i powie o niej kilka słów? Sprawdziła się? Jak efekty?

Skusicie się na namalowanie własnego motylka?
Czytaj dalej

czwartek, 23 lutego 2017

Jak ochronić swój telefon przed uszkodzeniami?

Jak już wielokrotnie wspominałam, ochrona mojego telefonu jest dla mnie bardzo ważna. I pewnie byłaby ważna dla każdego, kto nacieszył się nowym telefonem zaledwie chwilę, bo potem skończył on z potłuczonym ekranem. Od czasu tego feralnego zdarzenia dbam o swój telefon i staram się zabezpieczać go jak mogę, by nie stracić kolejnego. Dzisiejszy post chciałabym właśnie poświęcić na pokazanie Wam swoich komórkowych zabezpieczeń.


#1 ETUI-SASZETKA STILGUT
Etui Stilgut, to jedno z fajniejszych etui jakie miałam w życiu. Jest ze mną od września i jak widać wciąż wygląda nienagannie. Jest to etui zamykane na zamek, w środku ma kilka kieszonek, w które można schować dokumenty lub pieniądze. Etui to ma 5,6" i jest trochę za duże na mój telefon, ale wcale mi to nie przeszkadza. Wykonane jest z niezwykłą starannością, nie ma mowy o żadnych odstających nitkach czy puszczających szwach. Zamek również "chodzi" bez zarzutu, nigdy się nie zaciął. Przez tyle miesięcy nie mam mu nic do zarzucenia. Jest to produkt skórzany w kolorze granatu i z dodatkami brązu i jest ultra lekki. Będąc w domu używam go rzadziej, najczęściej sięgam po niego,  kiedy gdzieś wychodzę. Wtedy wkładam telefon  do środka i rzucam swobodnie do torebki. Gdybym wcześniej nie użyła saszetki,mój ekran byłby cały porysowany, a ja już to przerabiałam, więc dziękuję. Wygląd etui jest dość skromny, klasyczny i to chyba podoba mi się w nim najbardziej. Dzięki temu jest ono eleganckie i ładnie się prezentuje.



#2 ETUI SILIKONOWE
Mój telefon jest dodatkowo zabezpieczony w etui silikonowe. Chroni ono mój sprzęt przed różnego rodzaju zarysowaniami. Gdy telefon upadnie z niewielkiej wysokości może również ochronić przed pobiciem szybki, ponieważ etui zawsze delikatnie wystaje ponad ekran. Chyba, że będziemy mieli pecha i telefon upadnie na kant "czegoś". Poza tym, często pełni rolę upiększającą. Tym razem jest to zwykłe, bezbarwne etui Goospery. Lubię tę markę, bo etui są solidne i idealnie dopasowane, świetnie przylegają do telefonu. Kupiłam je za ok. 20 zł w komisie.



#3 SZKŁO HARTOWANE
Nobla temu, kto je wymyślił! Szkło hartowane uratowało mój telefon kilka tygodni temu w Pepco. Przechadzałam się po tym sklepie pisząc sms. Kiedy chciałam już schować telefon do kieszeni, zaczepiłam się o jakąś bluzkę i mój telefon upadł na płytki z dość dużej wysokości. Oczywiście w takiej sytuacji działa podobne prawo, jak w przypadku kanapki, która upadając zawsze spada masłem do dołu. Tu zamiast kanapki był mój telefon, który spadł oczywiście ekranem do dołu. Podnoszę telefon w nerwach, bo huk upadku był spory, odkręcam ekranem do siebie i... Pęknięcie przez sam środek. Telefon mam stosunkowo niedługo, bo kupiłam go w sierpniu, a przed oczami już miałam czarny scenariusz, że jednak poza szkłem hartowanym, pękła również szybka właściwa i mój telefon tym sposobem straci gwarancję. Drugiego dnia popędziłam do komisu z duszą na ramieniu i poprosiłam o wymianę szkła. Ulżyło mi, kiedy okazało się, że pękło tylko szkło hartowane - kamień z serca po prostu. Koszt nowego szkła, to tylko 30 zł (u mnie) razem z założeniem, które jest w cenie, jednak koszt pękniętego ekranu i utrata gwarancji zrujnowałyby mój portfel, zatem nigdy przenigdy nie pozwolę sobie na brak takiego szkła na moich ekranach. Sklep Stilgut posiada wiele szkieł i folii na różne rodzaje telefonów, więc warto się rozejrzeć.



A czy Wy dbacie o swoje telefony? Jakie rodzaje zabezpieczeń stosujecie?
Czytaj dalej

piątek, 17 lutego 2017

Golden Rose - Matte Lipstick Crayon - matowa pomadka w kredce nr 08

Firma Golden Rose, a ściślej mówiąc jej produkty, nie słabną na popularności.  Matowe pomadki stały się już produktem kultowym i must-have w każdej damskiej kosmetyczce. Zapewne większość z Was miała styczność z tą marką, a jeżeli nie, to z pewnością ma ochotę zapoznać się z nią bliżej. Wcale się nie dziwię. Dzięki świetnej jakości, schludnym opakowaniom i przede wszystkim niskiej cenie mam chęć powiększać swoją szminkową kolekcję każdego dnia i gdyby tylko mój portfel to wytrzymał, na pewno tak by się stało. Do tej pory poznałam pomadki w sztyfcie oraz w kredce. O szminkach już pisałam na blogu, teraz przyszła pora na kredkę Matte Lipstick Crayon. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda mi się także poznać matowe pomadki w płynie tej samej marki, bo jestem ich bardzo ciekawa.


Dzięki wygranemu rozdaniu u Kasi, miałam okazję wybrać sobie kolor oraz "formę" wygranej pomadki (sztyft czy kredka). Z racji, że wcześniej nie kupiłam żadnej pomadki w kredce tej marki wybór okazał się prosty. Gorzej było tylko ze zdecydowaniem się na konkretny jeden kolor. Oferta jest dość bogata, bo w jej skład wchodzą 24 odcienie - każdy równie piękny. Poczytałam kilka postów ze swatchami, obejrzałam parę filmików - wcale nie ułatwiło mi to zadania, ponieważ na każdym zdjęciu czy filmie, kolory wyglądały inaczej. Ostatecznie zadecydowałam, że wybieram kolor 08.


Wiedziałam, że nie będzie to kolor z kategorii tych codziennych, ale wybrałam go celowo, ponieważ szminek delikatnych mam, aż nadto. Liczyłam, że kolor będzie wpadał delikatnie w fiolecik, ale bliżej mu niestety do brązu. Następnym razem będąc w galerii przyjrzę się wszystkim odcieniom na żywo, by w przyszłości wiedzieć, co wybrać. Mimo wszystko kolor wpisuje się w mój gust. Zauważyłam, że całkiem dobrze wyglądam w ciemnych kolorach.


Pomadkę nakłada się bardzo dobrze - trwa to trochę dłużej, niż przy aplikacji pomadki w sztyfcie, ale kredka jest za to dużo bardziej precyzyjna i zdecydowanie ładniej podkreślimy nią usta. Jest miękka, więc świetnie się rozprowadza. Jej trwałość jest również na zadowalającym poziomie. Bez jedzenia i picia wytrzymuje na ustach bez skazy do 4 godzin. Po takim czasie potrzebne są delikatne poprawki. Kredka mieści się w plastikowej obudowie - zastanawiałam się, co zrobię, kiedy zużyję już wystającą kredkę. Myślałam, że może wykręca się ją za pomocą dolnej końcówki. Niestety tak nie jest (choć to fajne rozwiązanie). Kredkę trzeba temperować lub strugać. Muszę zaopatrzyć się w temperówkę odpowiednich rozmiarów (najlepiej na wyspie Golden Rose), bo te, które mam w domu niestety nie są odpowiednie. Na szczęście kredka jest dość wydajna i starczy mi w takim stanie jeszcze na kilka użyć. 


Koszt takiej kredki, to 11,90 zł. Widziałam, że w niektórych sklepach online można je kupić nieco taniej. W dalszym ciągu uważam, że niezależnie od formy jaką wybierzecie, kosmetyki do ust Golden Rose są produktami godnymi uwagi. Pięknie prezentują się na ustach - warto zaznaczyć, że mówię o ustach zadbanych, bo spierzchnięte będą prezentowały się źle nawet z najlepszą szminką na świecie. Tak na marginesie, matowe pomadki mają to do siebie, że lubią uwydatniać niedoskonałości, więc fajnie przed ich nakładaniem zrobić sobie mały peeling, by poprawić ich kondycję, lub wyleczyć je różnymi smarowidełkami, by następnie nanosić pomadki. Piękną ozdobą naszej twarzy jest również uśmiech. W połączeniu z pięknym odcieniem szminki dodaje nam +100 do wyglądu. Oczywiście dużą rolę odgrywa tu również stan naszego uzębienia. Nawet najdroższe kosmetyki do ust nie będą prezentowały się ładnie, jeżeli nasze zęby będą pozostawiały dużo do życzenia. Warto zawczasu coś z nimi zrobić. Polecam zapoznać się ze stronką http://www.orto.info.pl/ wszystkim, którzy w tej kwestii chcieliby coś poprawić.

Znacie kolorówkę Golden Rose? Miałyście do czynienia z matowymi pomadkami w sztyfcie, kredce czy płynie?
Czytaj dalej

czwartek, 16 lutego 2017

Adidas 6w1 Cool & Care - antyperspirant

Znalezienie dobrego antyperspirantu, to nie lada wyzwanie. Drogeryjne półki, aż uginają się od nich, ale czy są na nich produkty godne polecenia? Najczęściej sięgałam po antyperspiranty w sprayu Rexona - miałam bardzo wiele wariantów, ale po pewnym czasie mi się po prostu znudziły. W prawdzie ochrona była dość przyzwoita, ale samo opakowanie jest dla mnie bardzo niepraktyczne i ciężkie w użyciu. Postanowiłam skusić się tym razem po raz pierwszy na antyperspirant w sprayu Adidas Cool&Care.


Produkt ten mieści się w typowym dla tego kosmetyku opakowaniu. Dodatkowo zabezpieczony jest zatyczką, od której już trochę odwykłam, jednak antyperspirant nie ma dodatkowych zabezpieczeń, które pozwoliłyby na uniknięcie niechcianego rozpylania, więc zabezpieczenie w formie zatyczki mnie satysfakcjonuje. Jestem bardzo zadowolona ze sprayu, ponieważ rewelacyjnie rozpyla! Nie potrzeba zbyt wiele siły, by wydobyć substancję ze środka (przy Rexonie strasznie się mordowałam). Do tego czuć, że produktu wylatuje dość sporo, co mi się podoba.


Ten antyperspirant, to produkt 6w1. Zawsze sceptycznie podchodzę do takich zapewnień, bo w większości przypadków mijają się one z zapewnieniami producenta. W tym przypadku było jednak troszkę inaczej, ponieważ nie były to zapewnienia z kosmosu. Według producenta antyperspirant ma za zadanie zwalczać nieprzyjemny zapach, bakterie, wilgoć, białe i żółte plamy, a także odświeżać.


Z niemal każdym tym zapewnieniem mogę się zgodzić. Antyperspirant świetnie odświeża, pięknie pachnie i zapach ten utrzymuje się naprawdę długi czas, zarówno na skórze jak i na ubraniu. Skóra pod pachami się nie poci, a co za tym idzie na naszych bluzkach nie pojawią się mało estetyczne plamy. Nie zauważyłam również białych czy żółtych plam na ubraniach. Ochronę przed niepożądanym poceniem oceniam bardzo wysoko - nie pocę się nawet cały dzień! Antyperspirant ma za zadanie zapewnić ochronę 48h, jednak ja i tak używam go codziennie, po każdej kąpieli i nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Jedyne czego nie jestem w stanie sprawdzić, to zwalczania bakterii, więc do tego się nie ustosunkuję. Krótko mówiąc, jestem z niego zadowolona i z miłą chęcią kupię inne warianty. Ten z kolei kupiłam na Iperfumy.pl.

Jaki jest Wasz ulubiony antyperspirant? Znacie te marki Adidas?

Czytaj dalej

wtorek, 14 lutego 2017

Mój Walentynkowy manicure hybrydowy - Evonails

Bardzo lubię wykonywać manicure tematyczny - przygotowuję coś na różne święta, czy dopasowuję kolorystykę do różnych pór roku. Wiosną i latem najczęściej decyduję się na pastele i neony, z kolei jesienią i zimą stawiam na nieco ciemniejsze kolory. Mimo, że za oknem napadało mnóstwo śniegu i jest zimno, to ja rozgrzeję Was moim dzisiejszym, walentynkowym i miłosnym manicure. Został on stworzony specjalnie na Facebookowy konkurs walentynkowy organizowany przez Evonails. Wstępnie miał wyglądać całkiem inaczej. Koncepcje zmieniały mi się co chwilę. Ostatecznie stanęło na tym, co zobaczycie poniżej. Pomysł był zdecydowanie inny, ale cieszę się, że jednak zdecydowałam się na to, co widzicie, bo bardzo lubię na paznokciach motywy z łapaczem snów.



Do powyższej stylizacji użyłam lakierów hybrydowych marki Evonails. Kolorem przewodnim jest piękna różowa czerwień o numerze 23 Pink Arum Lily, czerń 96 Dark Side, złotko 109 Marigold. Miłosnego łapacza namalowałam stylografem i tuszem Rystor. Kropeczki natomiast zrobiłam dzięki sondzie. Wybrałam tę, która ma najmniejszą kuleczkę. Mój wcześniejszy manicure również był wykonany lakierami tej marki, więc muszę wspomnieć Wam o tym, jak mi się je ściągało. Muszę przyznać, że jeżeli dość dobrze spiłujemy warstwę wierzchnią, to pod wpływem kilku minut w acetonie, lakier odchodzi sam. Na jednej ręce przytrzymałam je trochę dłużej w acetonie i po ściągnięciu wacików z 4/5 paznokci lakier odszedł sam, bez praktycznie żadnej mojej ingerencji. Bałam się, że skoro pod wpływem ciepłej wody lakier w ogóle nie mięknie, to będę miała duże problemy ze ściągnięciem go z płytki. Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne!
EDIT: Na początku postu napisałam Wam o tym, że pazurki zostały stworzone specjalnie na konkurs organizowany przez Evonails. Znam już wyniki! Udało mi się zdobyć wyróżnienie i nagrodę w postaci 300 zł do wykorzystania w sklepie. To dla mnie wspaniała wiadomość! Moje pazurki dodałam jako pierwsze w konkursie, potem prac zaczęło przybywać, a ja oglądając te wszystkie śliczności nie liczyłam na zbyt wiele. Miło się zaskoczyłam. Wspaniałym Walentynkowym gestem było to, że ostatecznie każda dziewczyna, która się zgłosiła jest wygrana, bo Evonails postanowili nagrodzić wszystkie uczestniczki! Dziękuję i gratuluję wszystkim dziewczynom!

Stworzyłyście swój walentynkowy manicure? A może nie robicie tematycznych paznokci?

Czytaj dalej

Duet Perfecta Fenomen C - booster oraz krem 30+ na dzień i na noc

Jakiś czas temu bardzo rozpieściła mnie firma Dax Cosmetics wysyłając mi serię swoich nowości. Ostatnio testuję naprawdę wiele i dlatego z opisaniem tych produktów zeszło mi naprawdę dużo czasu, bo staram się jak najdokładniej wszystko dla Was opisać. Najbardziej z całej paczki zaciekawił mnie duet z witaminą C - mowa o kosmetykach Perfecta Fenomen booster oraz krem na dzień i na noc. Serdecznie zapraszam Was do zapoznania się z tymi produktami.


Booster mieści się w szklanym opakowaniu z pipetą. Ma bardzo lekką, nieco jakby wodnistą konsystencję. Dostarcza skórze odczucie odświeżenia i lekkości. Polecany jest do pielęgnacji skóry, która wymaga wyrównania kolorytu, nawilżenia i odżywienia. Produkt dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż. Rekomendowany do codziennej pielęgnacji każdego typu cery, w każdym wieku lub jako okresowa intensywna kuracja. Booster można stosować zarówno pod jak i na krem, najlepiej z tej samej linii.



Kosmetyk ten ma piękny, marchewkowy kolor, aż przyjemniej się go dzięki temu używa. Zazwyczaj sięgam po niego przy wieczornej pielęgnacji. Kiedy nałożyłam booster po raz pierwszy na twarz, poczułam dość nieprzyjemne pieczenie, a twarz zrobiła się czerwona i gorąca - nie było to nic fajnego. Z każdym kolejnym użyciem było nieco lepiej. Wydaje mi się, że moja skóra przeżyła mały szok, bo stężenie witaminy C jest tu 10% - być może początkowo było to za dużo. Teraz skóra twarzy już się do tego przyzwyczaiła.


Produkt bardzo szybko się wchłania i zapewnienia producenta co do wyrównania kolorytu zostają spełnione w 100%. Twarz wygląda na bardziej promienną i jednolitą. Bardzo podoba mi się zapach boostera - jest delikatny, jakby kwiatowy, w tle jakbym czuła ukochaną ogórkową nutę - ciężko go opisać, ale jest piękny.


Drugim produktem jest krem 30+ na dzień i na noc. Stosowałam go na noc, zaraz po nałożeniu boostera. Kremik mieści się w szklanym, ciężkim opakowaniu - lepiej nie stawiać go na półce nad zlewem, bo może go pobić. Ma białą, lekką konsystencję, która szybko się wchłania Nie jest ani rzadki, ani gęsty - konsystencja kojarzy mi się nieco z kremowo-żelową. Zapach niemal taki sam jak poprzedniego produktu - bardzo ładny.


Idealnie sprawuje się będąc pod makijażem. Odżywia i nawilża skórę twarzy pozbawiając ją suchych skórek. Twarz jest przyjemna i gładka w dotyku, mam wrażenie też, że nieco napięta. Krem nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha. W jego przypadku od początku fajnie mi się go używało - booster wywołał u mnie początkowe pieczenie, czego nie dostrzegłam przy tym kremie i bardzo mnie to cieszy.


Oba produkty dają solidną dawkę nawilżenia. Krem pokochałam za dobre nawilżenie, z kolei booster za świetne wyrównanie kolorytu skóry. Skóra w okresie jesienno-zimowym pozbawiona jest blasku, wygląda na nieco poszarzałą. Dzięki tej serii kosmetyków bardzo dużo zyskała na ogólnym wyglądzie.


Oba kosmetyki spisały się u mnie bardzo dobrze. Ich cena oscyluje w granicach 25-30 zł za sztukę. W serii Fenomen C znajduje się jeszcze wiele innych kosmetyków, m.in. krem na dzień i na noc 40+, 50+, 60+, balsam pod oczy i na powieki w podobnych przedziałach wiekowych jak poprzednio. Na koniec jeszcze maska na twarz, szyję i dekolt - także linia kosmetyków jest naprawdę bogata. Na twarzy znajduje się jeszcze jedna bardzo ważna "rzecz", dzięki której będziemy wyglądać pięknie. Jest nią... Uśmiech. O niego również warto zadbać. Pomoże w tym firma http://www.orto-magic.eu/. Twój uśmiech będzie w dobrych rękach. Firma ta zajmuje się pacjentami w każdym wieku, więc każdy czas jest odpowiedni, by zadbać o swoje zęby.

Znacie kosmetyki z witaminą C od Perfecty? 

Czytaj dalej

poniedziałek, 13 lutego 2017

Jak wykorzystać wolne dni?

Udało mi się zaliczyć sesję w pierwszym terminie. W związku z tym mogę śmiało powiedzieć, że mam ferie i na szczęście będą one chyba trwały nieco dłużej niż typowe ferie zimowe uczniów. Czasem bycie studentem wcale nie jest takie straszne - jak się okazuje. W związku z tym,  że mam teraz tyle wolnego czasu, postanowiłam przygotować wpis dotyczący tego, jak ja gospodaruję tym czasem wolnym. Plan na moje ferie jest taki jak widzicie poniżej. Nie jest może za bardzo rozbudowany, ale to zawsze coś! Jest czas na słodkie lenistwo, ale część tego czasu wykorzystam również w produktywny sposób.


#1 PORZĄDKOWANIE - nie wiem jak Wy, ale ja co jakiś czas robię gruntowne porządki, głównie w kosmetykach, papierach i szafie. Wyrzucam i oddaję wszystko to, co zbędne i robię miejsce na nowe rzeczy. Jeżeli chodzi o kosmetyki, to porządkuję te, które mam od dłuższego czasu i z różnych przyczyn ich nie używam. Postanawiam wtedy co zrobić z nimi dalej - wyrzucić, czy może dać do testowania komuś bliskiemu. Podobnie postępuję w sprawie ubrań i papierów. Najczęściej pozbywam się różnego rodzaju notatek, które wiem, że już mi się nie przydadzą. Może nie jest to najlepszy sposób na relaks, ale zdecydowanie lepiej człowiek może się zrelaksować, kiedy dookoła jest czysto.

#2 OGLĄDANIE FILMÓW I SERIALI - kiedy w końcu zdarza się tak, że mamy wolne od wszelkich obowiązków, pojawia się czas na nadrobienie filmowych bądź serialowych zaległości. Jeżeli od dawna masz chęć obejrzeć jakiś film, ale do tej pory nie miałaś na to czasu, teraz pojawia się najlepsza okazja. Zaproś znajomych i urządźcie sobie seans z prawdziwego zdarzenia. Mając dużo wolnego czasu, nie trzeba się ograniczać. Można zrobić cały maraton filmowy i obejrzeć wszystkie części danego filmu, jedna po drugiej, albo obejrzeć cały sezon serialu. Mnie oglądanie filmów bardzo relaksuje i dzięki temu mogę szybko naładować swoje bateryjki na następny semestr na uczelni.

#3 CZYTANIE KSIĄŻEK -  to jedno z moich postanowień noworocznych, którego spełnianie idzie mi ostatnio dość opornie. Jestem w połowie książki "Zanim się pojawiłeś" i jakoś straciłam wenę do czytania. Nie, że książka mnie nie ciekawi, ale moje oczy męczą się tym drukiem. Mimo to, muszę ją skończyć, bo na półce w kolejce czeka książka "Kiedy odszedłeś" - tam druczek jest zdecydowanie bardziej przyjazny dla moich oczu.

#4 WYPADY ZE ZNAJOMYMI - jeżeli Twoim zdaniem siedzenie w domu przed telewizorem, to nie jest najlepszy sposób na zagospodarowanie wolnego czasu, możesz spędzić go w sposób aktywny. Zorganizujcie spontaniczny wyjazd ze znajomymi - możecie wyjechać na kilka dni w góry, chociażby do http://perlapoludnia.pl/ w Beskidzie Sądeckim, jeżeli macie jakieś oszczędności, albo jedźcie na narty na górę, która znajduje się niedaleko Waszej okolicy. Ja mieszka na Mazurach, ale mam gdzie pojeździć na nartach. Czasem można zafundować sobie trochę górskiego klimatu nie będąc w górach. Możesz również odwiedzić swoich znajomych. Ja wczoraj wróciłam z weekendu w Olsztynie - byłam odwiedzić koleżankę, która miała urodziny.

#5 ROZWÓJ SWOICH PASJI - zawsze kręciło Cię DIY, ale nigdy nie miałaś czasu, by zacząć jakiś projekt i doprowadzić go do końca? Urlop/ferie to idealny czas, by w końcu zacząć myśleć o sobie, swoich zainteresowaniach i pasjach. Ja planuję podziałaś coś z papierową wikliną. Zobaczymy jakie będą tego rezultaty. Moją pasją jest również od jakiegoś czasu amatorska fotografia (z dużym naciskiem na amatorska). Dlatego wolny czas to idealny moment aby zrobić kilka sesji zdjęciowych produktom, które mam zamiar zrecenzować dla Was w przyszłości. 

A Wy jak spędzacie swój wolny czas?

Czytaj dalej

Powerbank Stilgut - zastrzyk energii dla Twojego telefonu

Telefony komórkowe, to wspaniałe urządzenia - nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Czy w dzisiejszych czasach, ktoś poza małymi dziećmi ich nie ma? Nawet starsze pokolenia od dawna smsują i telefonują. Nigdy nie zapomnę, jak nauczyłam moją babcię smsować i co jakiś czas wysyłała mi wiadomość "Co słychać?", by utrwalić sobie smsowanie. Ach, to były czasy! Obecnie telefony mają tyle funkcji, że życie bez nich byłoby dramatem. Poza podstawowymi funkcjami telefonowania i smsowania są też odtwarzaczami muzyki, aparatami, kamerami, kalkulatorami, kalendarzami, w których zapisujemy ważne daty, naszymi budzikami i... Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Skoro mamy urządzenie, które gromadzi w jednym miejscu tyle ważnych dla nas aplikacji, równie ważne jest to, by cały czas było aktywne i w pełni naładowane. Znamy jednak realia - telefony nowej generacji "pożerają" energię w błyskawicznym tempie, a włączanie trybu oszczędzania energii niewiele daje. Niezbędnym gadżetem od wielu miesięcy jest dla mnie powerbank Stilgut, dzięki któremu mogę naładować swój telefon w każdej chwili.


Los lubi nam płatać figle i robić na złość. Idąc po ciemku zawsze uderzymy się o coś w mały palec u nogi, obierając pomarańczę sok pryśnie nam w oko, a czekając na bardzo ważny telefon od kogoś lub odwrotnie, kiedy to my musimy zadzwonić, na ekranie ukazuje się najgorszy z możliwych komunikatów, tj. "niski poziom baterii". Już od kilku miesięcy wcale mnie on nie martwi. Wszystko za sprawą pięknego i eleganckiego banku energii Stilgut. Niejednokrotnie uratował mnie on z opresji, a tym samym od braku kontaktu ze światem. Brzmi to jak gadka osoby uzależnionej od telefonu, ale taka jest po prostu prawda. Jest to gadżet, który powinien mieć każdy, bo nie wiadomo kiedy się przyda. Już sam wygląd zachęca do zakupu. Ja zdecydowałam się na powerbank w złotym kolorze, ponieważ taki kolor ma mój telefon, dzięki czemu tworzą duet idealny. Obudowa jest wykonana z aluminium.


Po podłączeniu telefonu do banku energii bateria napełnia się w takim tempie, jak podczas ładowania standardową ładowarką, ale mamy o tyle fajny luksus, że zarówno telefon jak i powerbank możemy nosić w kieszeni. Nie musimy co chwilę podchodzić do telefonu podłączonego do kontaktu i sprawdzać czy ktoś nie dzwonił. Nie wiem jak Wy, ale ja bez telefonu czuję się jak bez ręki. Mam też dla Was kilka informacji technicznych (głównie dla osób, które po prostu się na tym znają, w przeciwieństwie do mnie): akumulator litowo-jonowy (Li-Ion), parametry zasilania: wejście: DC5V = 2.1A, Wyjście: DC5V = 2.1A. Wymiary urządzenia to 137 x 60 x 24 mm, pojemność 13000 mAh, a jego waga to 300 g.


Do tego urządzenia dołączone było całe oprzyrządowanie. W zestawie poza samym powerbankiem znajdziemy również różnego rodzaju końcówki do kabla, dzięki czemu jesteśmy w stanie naładować większość urządzeń, od telefonów, po tablety czy kamerki Go-Pro (pasuje do iPhona, kamer, HTC, Samsunga, Blackberry, Nokii, PSP/NDSL i odtwarzaczy MP3/MP4).


Dodatkowo wyposażony jest w kilka gadżetów, np. w latarkę diodową, która świeci białym światłem. Uruchomić ją można poprzez przytrzymanie białego guzika przez 3 sekundy. Wyłączanie w taki sam sposó. Dodatkowo ma wbudowany wskaźnik LED, który pokazuje nam stan naładowania urządzenia. Są to 4 kropki podświetlane niebieskim światłem. Jak pewnie się domyślacie, 4 niebieskie kropki oznaczają w pełni naładowany powerbank.

Korzystacie z powerbanków, czy wolicie standardowe ładowanie telefonu i urządzeń?
Czytaj dalej