piątek, 24 marca 2017

#15 OPENBOX - SHINYBOX - PANI WIOSNA - MARZEC 2017

Cieszę się, że w moje łapki w końcu trafiło pudełko, którego nazwa jest w języku polskim, bo już dawno takiego nie było. Zdecydowanie bardziej podobają mi się nazwy w naszym ojczystym języku, bo po prostu dla mnie lepiej brzmią. Na to pudełko cieszyłam się z wielu względów. Po pierwsze już samo opakowanie uśmiechało się do mnie odkąd zobaczyłam je po raz pierwszy, po drugie bardzo ciekawił mnie produkt marki Glov i jego magiczne właściwości. Pierwsze użycie już za mną, i muszę przyznać, że przeżyłam pozytywny szok, ale więcej na ten temat dowiecie się w poście z minirecenzjami! Tymczasem zapraszam na zapoznanie się z zawartością i opisami producentów.


#1 GLOV - MINIRĘKAWICA DO POPRAWY MAKIJAŻU - mały i poręczny gadżet, który pozwoli Ci skorygować makijaż w mgnieniu oka. Zapomnij o rozmazanej kredce, tuszu czy niekontrolowanym śladzie po szmince. GLOV Quick Treat ma niewiele ponad 10 cm i mieści się do najmniejszej kopertówki. Opakowanie do tej edycji za-projektowała Krizia Banogon Chan. Testy dermatologiczne potwierdziły w 100% jej antyalergiczność. Rękawica jest przyjazna dla użytkowników soczewek oraz dla środowiska. Można ją stosować przez 3 miesiące. Po każdym użyciu należy umyć ją mydłem. Mix kolorów. Cena: 14,90 zł /szt.


#2 DELIA - KREM DO STÓP - REGULATOR POTLIWOŚCI Z LINII GOOD FOOD - skuteczne odświeżenie wraz z długotrwałym uczuciem świeżości. Obecny w kremie antyperspirant w połączeniu z aktywnym składnikiem z olejku z drzewa herbacianego skutecznie hamuje wydzielanie potu i nieprzyjemnego zapachu. Zawarta w kremie alantoina dodatkowo łagodzi podrażnienia naskórka oraz pobudza jego regenerację. Dzięki "Proactive Mint Complex" z ekstraktem z dzikiej mięty wodnej, krem skutecznie odświeża oraz likwiduje przykry zapach zapewniając długotrwałe uczucie świeżości. Cena: 6,70 zł / 100 ml.



#3 JADWIGA - POLSKA PAPKA DO CERY TRĄDZIKOWEJ - zmiany skórne, przebarwienia i rozszerzone pory odejdą w zapomnienie. Naturalny skład pozwala na szybkie rozwiązanie problemów a zarazem nie podrażnia skóry. Preparat nie drażni, nie uczula. Posiada wybitne działanie odtłuszczające, przeciwtrądzikowe oraz normalizuje funkcje skóry tłustej, z trądzikiem. Zmniejsza przebarwienia i blizny potrądzikowe, powoduje zwężenie nadmierne rozszerzonych ujść gruczołów łojowych. Cena: 30 zł / 30 ml. 


#4 SCHWARZKOPF - SUCHY SZAMPON GOT2BE - za chwilę impreza, a włosy wymagają odświeżenia? Brak czasu nie musi ograniczać imprezowego look’u. Do zadań specjalnych przystępuje szampon, który bez użycia wody odświeża i unosi włosy u nasady. Daje im drugą świeżość na kolejne godziny. Idealny do torebki i do użycia w każdej chwili. Cena: 18,90 zł / 200 ml.


#5 SCHAUMA - SZAMPON DO WŁOSÓW FARBOWANYCH - nowa gama produktów NATURE MOMENTS od Schauma rozpieści każdy rodzaj włosów. Zawarte w tych wyjątkowych kosmetykach esencje roślinne pochodzą w 100% z natury. Produkty są testowane dermatologicznie, nie zawierają silikonów ani sztucznych barwników. Potwierdzone badaniami neutralne pH nie podrażnia skóry głowy, a włosy stają się naturalnie piękniejsze i mocniejsze od nasady aż po końce. Stworzone cztery linie zadbają o nawet najbardziej wymagające włosy. Linia zawierająca Ekstrakt z Miodu i Olej z Opuncji jest idealna dla słabych i delikatnych włosów. Linia z Lawendą i Ziołami Prowansalskimi pomagają wzmacniać włosy, a lawenda otula je delikatnym zapachem. Linia z Maliną i Olejem ze Słonecznika chroni kolor i przywraca im blask, a linia z Oliwą z Oliwek i Aloesem dogłębnie nawilży i zniweluje puszenie się zniszczonych włosów. Mix rodzajów.Cena: 10,99 zł / 400 ml.


#6 BELL - KREMOWY RÓŻ DO POLICZKÓW - ten kompaktowy róż utrwala makijaż i sprytnie matuje, zapewniając transparentną, naturalną oraz rozświetloną twarz, idealnie prezentującą się na zdjęciach. Dostosowując się do każdego typu karnacji, pozostawia cerę pełną blasku i rozświetloną, doskonale prezentującą się tak na fotografiach, jak i z bliska. Cechą charakterystyczną jest niezwykłe uczucie gładkości skóry. Nadaje się do każdego typu cery. Mix kolorów.Cena: 12,99 zł / szt.


#7 LASHVOLUTION - SERUM POBUDZAJĄCE WZROST RZĘS - rzęsy długie i gęste jak u gwiazd Hollywood są w zasięgu ręki. Zawartość naturalnych składników pozwala na bezpieczną stymulację wzrostu rzęs, a zarazem dodaje im objętości oraz ograniczy ich wypadanie. Aplikacja zajmuje tylko 10 sekund, a efekty są widoczne już po 14 dniach stosowania. Rzęsy stają się dłuższe o 87%, gęstsze o 80%,w efekcie oczy stają się magnesem na męskie spojrzenia. LashVolution zapewnia maksymalną efektywność działania, potwierdzoną niezależnymi badaniami. Odżywka przyspiesza naturalny wzrost rzęs, dzięki czemu jest wyjątkowo skuteczna. Cena: 79 zł / op.


#8 BIELENDA - PROFESSIONAL FORMULA MIKRODERMABRACJA 3 - kompleksowy, 3-fazowy zabieg ultra wygładzający, którego niezwykła skuteczność wynika z użycia formuły stosowanej w gabinetach kosmetycznych. Ten innowacyjny kosmetyk do zadań specjalnych w szybki i wygodny sposób pozwala osiągnąć efekty porównywalne z profesjonalnym zabiegiem mikrodermabrazji diamentowej i może stanowić alternatywę dla wizyt w salonach piękności. Zawartość cenionych składników aktywnych używanych w profesjonalnych zabiegach gabinetowych zapewnia spektakularne rezultaty, które są widoczne natychmiast, już po jednym zastosowaniu.


Tak przedstawia się zawartość marcowego pudełka Shinybox. Muszę przyznać, że ogólnie jestem zadowolona. Zachwyciła mnie mini rękawica Glov, cieszę się z obecności odżywki do rzęs (sama cena odżywki przewyższa wartość ceny pudełka, więc opłaca się je zamówić), suchy szampon również jest u mnie zawsze mile widziany. Szamponu Schauma byłam ciekawa i bardzo chciałam trafić na ten wariant, który mam. Różu w kremie nigdy nie miałam, więc fajnie, że będę mogła go wypróbować. Z kolei krem do stóp Delia jakoś mnie nie cieszy - mam zbyt dużo produktów tego typu, a używam ich niezbyt często. To samo tyczy się polskiej papki - nie mam cery trądzikowej, więc przekażę komuś odpowiedniemu.

A Wy jakie macie zdanie na temat tego pudełka? Trafiło w Wasz gust?
Czytaj dalej

czwartek, 23 marca 2017

Catrice - Liquid Camouflage - korektor

Pozytywne opinie na temat produktów Catrice zalewają Internet. W sumie nawet się temu nie dziwię, bo póki co oba kosmetyki tej marki jakie miałam, świetnie się u mnie sprawdziły. Bardzo zachwalany był również korektor Liquid Camouflage, więc korzystając z promocji w jednej z drogerii skusiłam się na niego. Upolowałam go za 14,99 zł i uważam, że to bardzo dobra cena. Jeżeli chcecie poznać opinię całościową, zapraszam do czytania dalej.


Korektor Catrice Liquid Camouflage mieści się w opakowaniu identycznym jak błyszczyk. Sposób aplikacji jest więc taki sam. Za pomocą włochatego aplikatora nanosimy produkt. Skusiłam się na kolor najjaśniejszy, tj. 010 Porcellain. Na tę porę roku jest on dopasowany idealnie do mojej skóry. Nie jest ani za jasny, ani za ciemny, więc lepszego koloru wybrać po prostu nie mogłam. Jego pojemność to 5 ml.


Opakowanie jest schludne, widać przez nie korektor. Na wierzchu zakrętki-aplikatora widnieje nakleja z oznaczeniem kolorystycznym - lubię takie rozwiązania, bo szybko można znaleźć taki odcień, jakiego w danej chwili poszukujemy. Producent podkreśla również, że jest to produkt wodoodporny, ale za bardzo nie miałam możliwości tego sprawdzić, więc jeżeli ktoś wie, jak w tej kwestii się wpisuje, to koniecznie daj znać w komentarzu.


Jeżeli chodzi o krycie, to jestem z niego średnio zadowolona. Całkiem fajnie kryje cienie pod oczami (ale muszę zaznaczyć, że moje są niewielkie), za to z zakrywaniem drobnych niedoskonałości radzi sobie słabo, dlatego staram się, jak już, nakładać go dwa razy i wtedy efekt jest zdecydowanie bardziej zadowalający. Na pochwałę zasługuje tu piękny zapach korektora. Nie mogłam się mu nadziwić i zachwycałam się nim przez długi czas. Kiedy robiłam swatch do sesji tego korektora, zrobiłam do na ręku. Potem przez kilka godzin mogłam cieszyć się tym ładnym zapachem, więc fajnie, że nie wietrzeje tak szybko.


W skali od 1 do 10 przyznaję temu korektorowi 7 punktów. Od korektora wymagam zakrycia moich niedoskonałości, a w przypadku tego produktu dzieje się tak dopiero przy drugiej warstwie. Nakładanie jej z kolei wydłuża czas całego makijażu, a często czasu na niego i tak jest zbyt mało. Mimo to, zachęcił mnie do siebie idealnym dla mnie odcieniem, pięknym zapachem, poręcznym opakowaniem i promocyjną ceną. Jeżeli robicie zakupy online, to znajdziecie go na stronie Iperfumy.pl, razem z innymi kosmetykami tej marki.

Znacie kosmetyki Catrice? Macie ten korektor w swojej kolekcji?
Czytaj dalej

środa, 22 marca 2017

Postaw na minimalizm - celebrytki

Słowo celebrytka nieodłącznie kojarzy się z osobą, którą bardzo często widujemy w różnego rodzaju środkach masowego przekazu, nierzadko też osoby określane tym mianem pojawiają się na czerwonych dywanach. Od razu wyobrażam sobie kobiety w pięknych i bogatych sukniach oraz mężczyzn w równie ciekawych i drogich stylizacjach. Kto by pomyślał, że tym hasłem określać będziemy również skromną i minimalistyczną biżuterię, jaką jest łańcuszek celebrytka? Do poniższego kolażu wybrałam kilka ciekawych, moim zdaniem, wzorów.


Dzięki biżuterii możemy odmienić swoje stylizacje. Poprzez dodanie wielkiego i bogatego naszyjnika możemy dodać im pazura, a przy obecności łańcuszka, jakim jest celebrytka, możemy uzyskać efekt delikatności, minimalizmu i skromności, która często w różnych sytuacjach jest jednak bardziej wskazana. Mam tu na myśli wyjścia do pracy, rozmowy o pracę czy po prostu szarą codzienność. Najpopularniejszym wzorem celebrytek jest znak nieskończoności. Ten motyw chyba pozostanie nieśmiertelny. Bardzo spodobał mi się łańcuszek z zawieszką rogacza - jest oryginalna i również popularna, choć nie w dziedzinie biżuterii. Wszelkiego rodzaju wzory geometryczne również przy tej biżuterii są jak najbardziej wskazane. Do tej poty miałam jeden łańcuszek celebrytkę, ale niestety nie był to łańcuszek wysokiej jakości. Kupiłam go w jednym z chińskich sklepów i z perspektywy czasu wiem, że lepiej kupić coś z prawdziwego złota, co nie czernieje i jest znacznie trwalsze. Myślę, że w niedalekiej przyszłości zaopatrzę się w łańcuszek tego typu.

Lubicie celebrytki? Czy wolicie pokaźną i masywną biżuterię?
Czytaj dalej

wtorek, 21 marca 2017

Moc pielęgnacji z Elfapharm, Green Pharmacy, Vis Plantis i Mincer

Wczoraj mieliśm astrologiczną wiosnę, dziś mamy już tę kalendarzową. Pogoda za oknem średnio na to wskazuje przynajmniej u mnie. Skoro witamy wiosnę, pora też pożegnać się z zimą i zaległymi zimowymi recenzjami. W lutowym Shinybox Winter Spa królowała pielęgnacja - było jej naprawdę dużo. Poza tym, każda ambasadorka dostała kilka dodatkowych produktów do przetestowania, więc dziś chciałabym Wam troszkę o nich napisać. Są to kosmetyki do pielęgnacji całego ciała, jak i włosów. Na ich przetestowanie miałam dość sporo czasu i okazji.


#1 O'HERBAL - BALSAM DO CIAŁA ORZEŹWIAJĄCY - najpierw chciałabym napisać kilka słów o zapachu, bo dla przy temacie balsamów dla wielu osób kluczowa kwestia. Otóż mi nie przypadł on do gustu. Pachnie znajomo, ale przypomina mi bardziej jakieś cytrynowe mleczko do czyszczenia. Cytryna jest to bardzo wyczuwalna, werbena znacznie mnie. Konsystencja bardzo lekka, przy rozsmarowywaniu mam wrażenie, że nieco wodnista, ale ja lubię akurat takie. Nie bieli, szybko się wchłania i pozostawia skórę fajnie nawilżoną. Nie stosowałam go zbyt długo, bo zapach skutecznie mnie zniechęcał. Aplikacja za pomocą pompki bardzo na plus, a kolejnym jest świetna wydajność.

#2 O'HERBAL - MASKA WZMACNIAJĄCA WŁOSY - maska ma za zadanie wzmocnić nasze włosy - robi to, ale w stopniu nie do końca zadowalającym. Nie dostrzegam żadnego efektu wow po prawie mieszęcznym stosowaniu. Włosy są delikatnie nawilżone, nie są obciążone. Produkt nie wzmaga przetłuszczania. Maska ułatwia rozczesywanie moich długich włosów. Pachnie mocno ziołowo, co nie do końca mi odpowiada.Konsystencja zaskakująco lekka.


#3 GREEN PHARMACY - KOJĄCY KREM DO STÓP PRZECIW PĘKANIU PIĘT - ani ja, ani żaden z moich domowników na szczęście nie zmaga się z pękającymi piętami. Cieszy mnie ten fakt, ponieważ jest to bardzo uciążliwy problem. Krem stosowałam więc profilaktycznie. Ma ciekawy, lekko orzechowy zapach. Przy regularnym stosowaniu skóra stóp jest bardziej delikatna, nawilżona i miękka. 

#4 VIS PLANTIS - SERUM ODMŁADZAJĄCE Z FILTRATEM ZE ŚLUZU ŚLIMAKA - produkt ten oddałam do testów mojej mamie. Wszystkie kosmetyki, których przeznaczeniem jest odmładzanie w głównej mierze przekazuję właśnie jej do testowania. Mam z serum jest zadowolona. Kosmetyk wyposażony jest w pompkę air-less, więc to bardzo ułatwia aplikację i sprawia, że jest ona bardziej higieniczna. Serum ma ładny zapach, dość delikatny. Dobrze się rozsmarowuje i szybko wchłania. Zbyt mocnego efektu zniwelowania oznak starzenia nie ma, ale skóra dzięki niemu jest dobrze nawilżona i przez to prezentuje się wizualnie zdecydowanie lepiej.


#5 MINCER PHARMA - DAILY CARE - ROZŚWIETLAJĄCA MASKA W KREMIE DO TWARZY - w moim odczuciu to bardzo ciekawy produkt. Efekt rozświetlenia jest zdecydowanie widoczny. Twarz wygląda na zdrowszą, bardziej promienną i odżywioną. Maska zawiera masło mango, olej chia, camu camu (owoce te mają mnóstwo mikro i makro składników odżywczych). Przyjemnie pachnie i dobrze się rozsmarowuje. Wydobywa się go bez problemu. Cena całkiem zachęcająca, bo kosztuje 16,99 zł / 75 ml.

Znacie te kosmetyki? Co o nich sądzicie? Stosujecie je w swojej pielęgnacji?
Czytaj dalej

poniedziałek, 20 marca 2017

Wiosna z Semilac - propozycje zdobień manicure hybrydowego

Wszelkiego rodzaju zdobienia, to coś, co bardzo lubię robić. Jedni wyszywają, inni kolorują antystresowe kolorowanki, a ja biorę wzornik do ręki i zaczynam malować. Nie wszystkie wzory wychodzą mi idealnie, nie każde też wychodzą tak, jak to sobie zaplanowałam, ale nie poddaję się, bo w końcu to praktyka czyni mistrza. Dziś rozpoczyna się astronomiczna wiosna, jutro nastanie wiosna kalendarzowa, więc to najlepszy czas by pokazać Wam kilka moich zdobień utrzymujących się właśnie w klimacie wiosennym. Do posta wkradły się także zdobienia o charakterze nieco wielkanocnym i są to króliczki. Wzory stworzone przy użyciu lakierów Semilac.



W pierwszym zestawieniu pokusiłam się o namalowanie dwóch drzewek. Chciałam, by wyglądały na kwitnące wisienki i myślę, że wyszły całkiem ciekawie. Same gałązki malowałam za pomocą tuszu kreślarskiego i stylografu, z kolei kwiatki za pomocą sondy. Jak widzicie wszystkie, dwa z tych worów namalowane są na ombre.


Teraz jedne z moich ulubionych wzorków, czyli motyl i łapacz snów. Są to dość pracochłonne zdobienia, ale efekt jaki można dzięki nim uzyskać naprawdę robi wrażenie. Oba wzory stworzone przy użyciu stylografu.


Tym razem duży nacisk w tych zdobieniach położony jest na geometrię i pastelowy kolor. Nie tak dawno wzorek z góry mogliście oglądać na moich paznokciach, z kolei drugi wzór, to coś, co w niedalekiej przyszłości chcę odtworzyć na swojej płytce. Dzięki wyborze pastelowych odcieni, wzorki wyglądają delikatnie, schludnie, ale są kolorowe i idealnie wpisują się dzięki temu w wiosenny klimat.


Na koniec dwa urocze króliczki, które idealnie sprawdzą się na paznokciach w okresie Wielkanocy. Są to chyba najprostsze wzory z tego zestawienia i do ich wykonania potrzeba niewiele czasu, szczególnie do króliczka na białym tle. Namalowałam je przy pomocy pędzelka oraz sondy.


A tu jeszcze kilka ujęć tych wzorów.





Mam nadzieję, że wzorki przypadną Wam do gustu i że pokusicie się o odtworzenie chociaż kilku na swoich płytkach. Do powyższych stylizacji użyłam w głównej mierze lakierów pastelowych, bo to one najbardziej kojarzą mi się właśnie z wiosną i o tej porze roku, kolory takie jak 000 Lazure Dream czy 003 Sweet Pink goszczą na moich pazurkach najczęściej.

A Wy przygotowałyście się już na nadejście wiosny? Wiosenny manicure zmalowany? A może w całym Waszym domu zawitała wiosna w postaci pięknych i kolorowych dodatków?
Czytaj dalej

piątek, 17 marca 2017

Ogrodowe inspiracje

Wczorajszy dzień był mega pozytywny. Byłam na zakupach, kupiłam kilka niezbędnych rzeczy (i właśnie w tym momencie przypomniało mi się, że zapomniałam kupić micela), a przy tym nie wydałam majątku, co mnie cieszy. Udało mi się nawet kupić kilka fajnych rzeczy w promocji. W Biedronce ruszyła też oferta z rzeczami do ogrodu - w tym roku znów skusiłam się na tabliczki do wetknięcia w ziemię do kwiatów oraz na sznurek jutowy. Powoli wspólnie z mamą zaczynamy przygotowywać ogródek warzywny i kwiatowy - może jeszcze niczego nie sadzimy, ale małymi krokami się do tego przymierzamy. Nakupowałam już paczuszek z nasionkami i już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę je siać. Kupiłam astry, lwie paszcze, cynie, maciejkę i cebulki mieczyków. Mam nadzieję, że jeszcze coś ciekawego wpadnie mi w oko. Dziś przygotowałam kilka ogrodowych inspiracji, bo poprzedni post tego typu bardzo przypadł Wam do gustu - oby z tym było bardzo podobnie.


Od bardzo dawna podobają mi się szklarnie lub foliaki. Biorąc pod uwagę porywiste wiatry i burze na moim terenie, foliak raczej odpada, bo szybko się niszczy (kiedyś miałam). Przychylniejszym okiem patrzę w stronę szklarni - są według mnie bardziej stabilne i schludne. Na inspiracjach są szklarnie z prawdziwego zdarzenia, takie z duszą i w nich się po prostu zakochałam. Nie zanosi się, bym miała taką w przyszłości, więc może kiedyś kupię szklarnie z https://www.metal-gum.com/. Cena przyzwoita jak na takie wymiary.


Zdjęć może nie jest za dużo, ale ciężko jest znaleźć coś przyzwoitego, w dobrym rozmiarze. Jak widzicie w ogrodzie wszystkie chwyty dozwolone - nawet nieprzydatna taczka znajdzie swoje zastosowanie. Może nie jest to jedna z moim ulubionych ogrodowych dekoracji, ale jakby tak popracować nad tą taczką, żeby wyglądała nieco estetyczniej, to pomysł godny pochwały. Pewna kobieta z sąsiedniej miejscowości w bardzo ciekawy sposób aranżuje swój ogród. Widziałam nawet jak posadziła kwiaty z butach - w glanach o ile się nie mylę. Rower również się tam znalazł, pomalowany na miętowo - wyglądało to bardzo nietuzinkowo.

Macie swoje ogródki? Sadzicie kwiaty czy warzywa?
Czytaj dalej

czwartek, 16 marca 2017

WIosenno-letnie obuwie na wiele okazji

Ostatnio wiele tematów moich postów kręci się wokół wiosny, ale... Tak się cieszę, że na dworze robi się coraz cieplej, że nie może być inaczej. Chowam już zimowe buty na dno szafy i powoli wyciągam moje buty sportowe. Ostatnio chciałam również kupić sobie nowe botki, jako buty przejściowe, kiedy jest już za ciepło na buty zimowe, a wciąż za chłodno na adidasy i wiecie co? Nigdzie nie mogłam ich znaleźć stacjonarnie. Za to będąc w w jednym ze sklepów obuwniczych widziałam już sporo letnich sandałków, co bardzo mnie zaskoczyło. Stacjonarnie nie udało mi się kupić butów, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zamówić je online. Dziś chciałam zrobić mały przegląd butów wiosenno-letnich ze sklepu obuwniczego Kamil


Ostatnio bardzo podobają mi się buty wszelkiej maści, na których widoczne jest perforowanie, czyli tak jakby dziurki. Przyzwyczaiłam się do tego "wzoru" od kiedy mam taki portfel i muszę przyznać, że jest to pomysł ciekawy na ożywienie obuwia. Jak widzicie, na poniższym kolażu znalazły się dwa takie buty. Pierwsze, to botki Elegance w pięknym odcieniu, który producent określa jako rudy. Dla mnie, to kolor karmelowy. Botki mają po bokach gumy w jaśniejszym odcieniu. Są na płaskiej podeszwie i niziutkim, 2-centymetrowym obcasie. Idealne na co dzień, np. na wyjście po zakupy, bo nasza stopa się w nich nie zmęczy. Drugim rodzajem butów z perforowaniem są botki Elegance na wyższym obcasie, bo 5-centymetrowym. Mają nietypowy, granatowy kolor z różnymi przebarwieniami, które wyglądają bardzo ciekawie.


Karmelowe botki znalazły się w moim zestawieniu w mniejszości, bo pozostałe buty są dla fanek obcasów, większych lub mniejszych. Udało mi się wypatrzeć również szare botki na obcasie - ten kolor jest bardziej neutralny. Mają fajne wycięcia, więc idealnie sprawdzą się na wiosnę. Posiadają również ciekawe klamerki, które dodają im uroku, a ich obcas, to podobnie jak przy granatowych botkach - 5 centymetrów. Jest też coś eleganckiego. W pierwszej kolejności czarne czółenka Sergio-Leone. Cholewa i wnętrze wykonane z eko-skóry, z kolei wkładka ze skóry naturalnej. Wysokość butów, to 8 centymetrów, więc w moim odczuciu już całkiem sporo. Ten typ butów super spisuje się zarówno do spódnic czy sukienek, jak również do stylizacji nieco sportowej, więc warto takie buty mieć w swojej szafie. Pozostając w szarych tonach, mam do zaprezentowania również czółenka Anis. Podeszwa butów jest tuniskórowa, tj. daje efekt stukania. Rodzaj obcasa, jak widzicie, to szpilka, więc w sumie ciężko się temu dziwić. Ich wysokość to 7 centymetrów. Wykonane są ze skóry naturalnej i to ich wielki plus. W głównej mierze są matowe, ale jakby zapiętki mają lakierowane, co wygląda całkiem fajnie. 

Kupujecie już wiosenne buty?

Czytaj dalej

Druga szansa dla kosmetycznych bubli, czyli jak wykorzystać kosmetyki, które się u nas nie sprawdziły

Każda z nas z pewnością niejednokrotnie trafiła w swojej kosmetycznej karierze na jakiegoś bubla. Czasem zdarzają się nam one zdecydowanie za często. Oczywiście, chciałoby się kupować tylko kosmetyki, które się sprawdzą, ale prawda jest taka, że póki ich nie użyjemy, nie jesteśmy w stanie ocenić, czy dany produkt się sprawdzi czy nie. Mając w swoich zbiorach całkiem pokaźną kolekcję kosmetyków, które mogłyby wylądować w koszu, wpadłam na pomysł, by stworzyć wpis, który może pokazać Wam inny sposób na ich wykorzystanie. Mam nadzieję, że się Wam przydadzą.


#1 PŁYN MICELARNY 
Jego głównym zastosowaniem jest usuwanie makijażu z naszej twarzy. Często jednak płyny podrażniają naszą skórę, przez co często zostają odstawiane w kąt. Pewnej zimy, spojrzałam na swój kołnierz od kurtki zimowej i przeraziłam się - był cały w podkładzie! W pierwszej chwili zaczęłam szorować go nasączonym wodą płatkiem kosmetycznym i jak pewnie się domyślacie, nie przyniosło to pożądanych rezultatów. Często nawet wypranie kurtki nie usuwa tego zabrudzenia do końca. Do głowy wpadł mi pomysł, by użyć do tego celu znienawidzonego przeze mnie micela i... Cały podkładowy brud zszedł w oka mgnieniu! Byłam zaskoczona i teraz tylko w taki sposób się tego pozbywam!

#2 SZAMPON DO WŁOSÓW, ŻELE POD PRYSZNIC, PŁYNY DO KĄPIELI
Jeżeli te produkty nie sprawdziły się u Was w funkcji podstawowej, jaką miały pełnić, możecie wykorzystać je chociażby do mycia pędzli do makijażu. Idealnie radzą sobie z nagromadzonymi na nich resztkami kosmetyków. Szampon dodatkowo może okazać się pomocny w przypadku parowania lustra - umyj lustro wodą z octem, następnie na nawilżoną szmatkę wylej odrobinę szamponu, umyj nią lustro, a problem powinien zostać zażegnany. Czasem zdarza się też tak, że nie zdążymy zużyć danego produktu, przed końcem jego daty ważności (szczególnie mam tu na myśli żele i płyny do kąpieli), ale wydaliśmy na nie jakąś gotówkę, więc mimo wszystko czasem po prostu szkoda ich wyrzucić. Zamiast to robić, możecie spożytkować je np. robiąc pranie ręczne delikatnych tkanin czy sweterków. Sprawdzą się również w codziennych pracach porządkowych, np. do mycia podłóg czy mebli kuchennych.

#3 TŁUSTY KREM 
Czasem kupujemy dane kosmetyki pod wpływem impulsu, co nie zawsze jest dla nas dobre. Jeżeli zdecydowałaś się na zakup jakiegoś tłustego kremu, który teraz leży nieużywany na dnie kosmetyczki czy szafki, użyj go do pielęgnacji swoich skórzanych rzeczy, takich jak torby, buty czy inne skórzane dodatki oraz do pielęgnacji produktów skóropodobnych. Można pokusić się o polerowanie nim mebli, szczególnie tych, które wykończone są lakierem.

#4 ODŻYWKA DO WŁOSÓW  
Zapewne nie napiszę niczego odkrywczego, ale odżywkowe bubelki sprawdzają się u mnie świetnie jako alternatywa dla pianek do golenia. Odżywki potrafią delikatnie zmiękczyć włoski oraz zapewnić poślizg, który jest tak bardzo mile widziany podczas golenia. Sposób godny wypróbowania, więc polecam każdej z Was.

#5 LAKIER DO WŁOSÓW
Możemy nim utrwalić nasze wyczesane brwi. Jedyne co trzeba zrobić, to popsikać nim szczoteczkę do brwi (często znajdziemy taką kupując całe zestawy pędzli. Jeżeli nie masz takiej szczoteczki, pomocna okaże się włosiasta szczoteczka po starym tuszu) i delikatnie je przeczesać. Efekt jaki dzięki temu uzyskamy potrafi być naprawdę zaskakująco trwały. Podobno lakier radzić sobie z plamami po długopisach czy farbach, ale tego nie próbowałam.

Jak widzicie, czasem lepiej nie wyrzucać pod wpływem chwili niesprawdzających się kosmetyków, bo mogą one mieć masę innych zastosowań. Z pewnością jest jeszcze wiele innych pomysłów na wykorzystanie kosmetyków, jak np. użycie bezbarwnego lakieru na oczko w rajstopie, używanie pasty do polerowania srebra, stosowanie pianki do golenia na zaparowane lustro czy używanie szminek jako różu w kremie. Wszystko zależy od naszej wyobraźni, a dzięki temu możemy dodatkowo zaoszczędzić trochę domowego budżetu. Podobnie rzecz  ma się w innych sferach naszego życia. Weźmy pod uwagę chociażby samochód - mój niestety dość często ląduje na warsztacie, ponieważ jest już trochę leciwy i co jakiś czas trzeba mu coś wymienić. Gdybym za każdym razem zdawała się tylko na wolę mechaników, to poszłabym z torbami. Często kupuję auto części na internecie, bo tam ceny są znacznie niższe. W taki oto sposób wymieniam to, co muszę, a nie kosztuje mnie to fortunę. Kupowanie i pożytkowanie z głową jest fajne.

Znacie te sposoby? Koniecznie podzielcie się swoimi patentami na wykorzystanie bubli!
Czytaj dalej

środa, 15 marca 2017

Manicure hybrydowy - Azure 7013 - kropki

Jasne, wiosenne manicure są piękne - tego nie można im odmówić. Ale posiadanie jasnych paznokci ma swoje blaski i cienie. Jednym z cieniów jest to, że takie paznokci w ultra szybkim tempie się brudzą. Z tego powodu, moje wiosenne pastelki musiały zniknąć z moich paznokci, na poczet nowego  manicure. Na moim pazurkach już dawno nie było kropeczek, a ja tak bardzo je lubię, więc postanowiłam namalować je również tym razem. Kolorem podstawowym w tej stylizacji jest ciemniejszy nudziak Azure.



Kolor w rzeczywistości jest nieco ciemniejszy, niż wyszedł mi na zdjęciach Wszystko za sprawą zmiennego światła. W przeciągu 2 minut słońce chowało się za chmurami i wychodziło zza nich. Starałam się co chwilę kombinować w ustawieniach aparatu, ale wyszło jak wyszło.



Wypadałoby napisać kilka słów o lakierze Azure 7013 w akcji. Konsystencja nie jest ani za rzadka, ani za gęsta - taka w sam raz. Nie rozlewa się na skórki, więc sama aplikacja jest możliwa do wykonania bardzo precyzyjnie. Pędzelek wygodny, dość szeroki. Jeżeli chodzi o krycie, to 3 warstwy przy tym kolorze są konieczne, jeżeli nie nakładacie zbyt grubych warstw. Myślę, że jak ktoś nakłada grubsze, to dwie wyglądałyby równie fajnie. Lakier nie smuży, nie bąbelkuje, ładnie i równomiernie pokrywa płytkę paznokcia. Sam kolor przypomina mi kolor kakao przygotowanego już do wypicia. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam pomalowane paznokcie na jeden kolor. Obawiam się, że nigdy, ale ten nudziak spodobał mi się tak bardzo,że wiedziałam, że na moich pazurkach, to on będzie wiódł prym. Chciałam jednak go troszkę rozweselić i namalowałam również białe kropeczki sondą do zdobień. Efekt końcowy, mimo że skromny, wyszedł naprawdę zadowalająco. Cena lakierów, to obecnie 17,50 zł za 7 ml, więc bardzo korzystna. Jeżeli bylibyście zainteresowani zakupem, to zapraszam na aukcje hybryd Azure.

Znacie hybrydki Azure? Co sądzicie o moich nudziakach?

Czytaj dalej

Zainspiruj się na wiosnę!

Kiedy na horyzoncie pojawiła się nadzieja na nadejście cieplejszych dni, postanowiłam, że poprzeglądam sobie gazetki czy różne strony internetowe w poszukiwaniu ciekawych inspiracji, które mogłabym stworzyć w swoim domu czy pokoju. Pinterest jest kopalnią inspiracji i jeżeli zaczynam poszukiwania w sieci, to pierwsze kroki kieruję właśnie tam, bo zawsze wiem, że znajdę coś odpowiedniego. Wiosna to piękna pora roku, w której wszystko budzi się do życia, kiedy powoli żegnamy się z ponurymi kolorami i grubymi ubraniami na rzecz zwiewnych i kolorowych ubrań czy gadżetów. O tej porze roku kolor jest u mnie mile widziany wszędzie - w dodatkach, butach, paznokciach czy nawet w kuchni. Udało mi się znaleźć naprawdę bardzo wiele fajnych zdjęć, którymi postanowiłam się z Wami podzielić.







Źródło zdjęć: pinterest.com

Ja już od lutego systematycznie raczę się pięknymi i kolorowymi kwiatami - najczęściej stawiam na tulipany, bo są teraz dostępne praktycznie wszędzie i to za nieduże pieniądze. Bukiet - niby mały akcent, a potrafi wprowadzić wiosenny klimat do każdego pomieszczenia. Dodatkowo kwiaty te służą mi jako dodatek do zdjęć, tym samym łączę przyjemne z pożytecznym. Nie mogę się również doczekać, kiedy moje swetry i zimowe buty pójdą na dno szafy, a zastąpią je lekkie koszulki, adidasy, a z czasem lekkie sandałki. Ostatnio jestem pełna energii. Wszystko za sprawą... Wyboru projektu naszego nowego domu! Wspólnie z narzeczonym stoimy przed nie lada ciężkimi wyborami, ale mimo to, sam proces wybierania i kombinowania mi się podoba. Szkoda tylko, że mamy w większości spraw odmienne gusty. Ja chciałabym dom z jakimś fikuśnym dachem, z kolei Robert woli te proste. Przekonuje mnie, że przy "wymyślnym" dachu jest dużo więcej pracy, ale... Od obróbki blach są przecież odpowiednie firmy, jak np. http://gieciewalcowanie.pl/, które tym wszystkim się zajmą. Nie wiem czy udało mi się go przekonać, ale trzymajcie kciuki.

A czy Wy przygotowujecie się już na nadejście wiosny? Lubicie inspirować się?

Czytaj dalej

niedziela, 12 marca 2017

Jojo Moyes - zanim się pojawiłeś - poruszająca historia miłosna dwojga ludzi, którą musisz poznać

Staram się wypełniać moje noworoczne postanowienia dość skrupulatnie. Jednym z nich było częstsze czytanie książek. Może nie pochłaniam ich w zaskakujących zwykłego śmiertelnika ilościach, ale sam fakt, że przeczytam chociażby jedną w danym miesiącu jest już dla mnie sporą poprawą. Jak pewnie pamiętacie, co jakiś czas robię przeglądy filmowe, w których pokazuję Wam filmy według mnie godne uwagi. Na jednej z takich list znalazł się film Zanim się pojawiłeś, który w czerwcu ubiegłego roku miał premierę w Polsce, co wzbudziło niemałe emocje. Po obejrzeniu filmu, wiedziałam, że muszę również przeczytać książkę, która zawsze bogatsza jest w różnego rodzaju opisy i sytuacje. Udało mi się wygrać ją w rozdaniu, więc od razu wzięłam się za czytanie. Nie ocenia się książki po okładce, ale na pierwszy rzut oka może ona wskazywać nam na to, że będzie to książka jakich wiele. Lekki romans, w którym miłość kwitnie, a całość zakończy się happy endem, bo książe z bajki pozna Kopciuszka i będą żyli długo i szczęśliwie z gromadką dzieci u boku. Jednak czy jest tak na prawdę? Ci, którzy czytali lub oglądali ekranizacje już znają odpowiedź na to pytanie. Ja Wam jej nie udzielę, bo książka jest na tyle wartościowa, że byłoby naprawdę świetnie, gdyby każdy mógł ją przeczytać i odpowiedzieć sobie na to pytanie na własną rękę.


Główną bohaterką bestselleru jest młoda i zwariowana dziewczyna Louisa Clark. Jest to osoba, która z pozoru wiedzie dość spokojne życie. Na co dzień pracuje w kawiarni i bardzo lubi swoją pracę. Pewnego dnia nad jej posadą pojawiają się czarne chmury - Lou traci pracę i grunt pod nogami. Dziewczyna nie wywodziła się ze zbyt zamożnej rodziny, więc kiedy miała pracę, mogła również wspierać finansowo swoich rodziców. W chwili kiedy ją straciła, straciła również grunt pod nogami. Jak wielu młodych ludzi musiała zmierzyć się z bezrobociem jakie ją dopadło. Los chciał, że na horyzoncie pojawiła się szansa na pracę i choć z początku Clark nie była do niej przekonana - musiała spróbować. Miała opiekować się niepełnosprawnym mężczyzną, Willem Traynorem. Nie jest to "łatwy" podopieczny - przede wszystkim jest to rozgoryczony człowiek, który w jednej sekundzie stracił wszystko. Wcześniej prowadził hulaszcze życie, uprawiał sporty wyczynowe - brał z życia garściami, ale kiedy feralnego dnia doszło do wypadku z udziałem motocyklu wszystko się zmieniło. Ze szczęśliwego i energicznego mężczyzny, stał się cieniem człowieka, człowiekiem niemalże całkowicie sparaliżowanym. Spotkanie tych dwojga ludzi, choć z pozoru wcale się na to nie zapowiada, staje się przełomowym momentem zarówno dla Lou jak i Willa.


To, co w głównej mierze można powiedzieć o tej książce, to to, że z pewnością nie przedstawia ona zwyczajnej historii. Do zwyczajności naprawdę jej daleko. Z pełnym przekonaniem śmiem twierdzić, że jest to książka, która potrafi zaskoczyć i to już od samego początku. Na próżno szukać w niej lukru, bo go tam nie znajdziecie. Jest za to dużo prawdy i autentyczności, którą potwierdzają chociażby osoby, które ze środowiskiem osób sparaliżowanych mają wiele do czynienia. Po przeczytaniu książki czy obejrzeniu filmu, zatrzymałam się na chwilę. Niewątpliwie skłania ona do myślenia, do analizowania, do zadawania sobie samemu pytań typu "Jak ja zachowałabym się w takiej sytuacji?". Historia Louisy i Willa wywołała we mnie bardzo wiele różnych emocji - były momenty zabawne, ale i takie, w których łzy cisnęły mi się do oczu. Z pewnością większość osób sięgając po tę książkę nie takiego zakończenia się spodziewa. 


Zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogą by wręcz rozczarowani, ale niestety życie nie zawsze usłane jest różami oraz nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli i zakończenie tej książki jest tego idealnym przykładem. Do dzisiejszego dnia nie pogodziłam się z tym, jednak po przeanalizowaniu wszystkich "za" i "przeciw" jest to jednak zakończenie logiczne. Czytelnicy z pewnością podzielili się na dwa obozy - na tych, którzy z zakończeniem się pogodzili i sami wybraliby takie rozwiązanie oraz na tych, którzy zachowaliby się wręcz przeciwnie. By opowiedzieć się za jednym z tych obozów, musicie przeczytać książkę, bądź obejrzeć film. Jeżeli już to zrobiliście, bardzo chętnie pozna m Wasze zdanie na temat zakończenia. Starałam się opisać to wszystko w taki sposób, by nie zrobić z tego wpisu spoilera i nie zdradzić najważniejszych wątków. Mam nadzieję, że mimo to udało mi się wzbudzić w Was ciekawość i jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, to prędzej czy później sięgniecie po tę książkę. Jak widzicie na pierwszym zdjęciu, w kolejce czeka już druga część - mam nadzieję, że będzie równie ciekawa. Wiele fajnych książek można kupić na stronie internetowego antykwariatu http://tezeusz.pl/. W głównej mierze są to książki, które mają naprawdę korzystne ceny, więc warto się tam rozejrzeć, bo asortyment jest naprawdę bogaty.

Znacie tę historię miłosną? Oglądaliście film czy czytaliście książkę? A może jedno i drugie?
Czytaj dalej

sobota, 11 marca 2017

MINIRECENZJE - SHINYBOX - Party Time - luty 2017

Luty minął jak z bicza strzelił, więc pora w końcu napisać minirecenzje lutowego pudełka Shinybox Winter Spa. Było to pudełko, które od pierwszych chwil przypadło mi do gustu. Produkty pielęgnacyjne, to zazwyczaj kosmetyki, które mają największą szansę na to, że się sprawdzą. Ile razy zdarzyło się Wam trafić na niedopasowaną kolorówkę? Mi wiele razy, a obecnie mam na tyle dużo kosmetyków, że gromadzenie kolejnych zbędnych nie jest mi potrzebne. Pielęgnacja to całkiem co innego, a poza tym, przynosi dużo pożytku dla naszego ciała czy włosów.


#1 GREEN PHARMACY - ŻEL POD PRYSZNIC MASŁO SHEA I ZIELONA KAWA - jest to mój drugi żel tej marki, wcześniej miałam chyba jakiś wariant różany. Zapach tego żelu zdecydowanie bardziej przypada mi do gustu. Dobrze się pieni i tak samo dobrze myje nasze ciało. Nie czułam, by przesuszył moją skórę. Pieni się przyzwoicie, szczególnie na gąbce. Zapach utrzymuje się na skórze, ale nie jakoś wybitnie długo. Cena: 8,99 zł / 500 ml.

#2 MINCER PHARMA - DAILY CARE - ROZŚWIETLAJĄCA MASKA W KREMIE DO TWARZY - W moim odczuciu to bardzo ciekawy produkt. Efekt rozświetlenia jest zdecydowanie widoczny. Twarz wygląda na zdrowszą, bardziej promienną i odżywioną. Maska zawiera masło mango, olej chia, camu camu (owoce te mają mnóstwo mikro i makro składników odżywczych) Jest to produkt dodatkowy dla Ambasadorek. Cena: 16,99 zł / 75 ml.

#3 DELIA COSMETICS - MUSUJĄCE KULKI DO KĄPIELI STÓP - w tym produkcie nie zauważyłam zbyt wielu właściwości, ale sam fakt moczeniu stópek w wodzie z ich dodatkiem sprawia, że jest ona bardziej relaksująca. Dodatkowo wydziela się przyjemny zapach.. Cena: 7,60 zł / op.


#4 MAMA'S - KREM PRZECIW ROZSTĘPOM - Bardzo liczyłam na to, że w udziale przypadnie mi krem do biustu. Jednak dobrym kremem na rozstępy też nie pogardzę. Po kilkutygudniowym smarowaniu rozstępy w magiczny sposób nie zniknęły, ale skóra wokół nich stała się bardziej nawilżona, więc i one prezentowały się zdecydowanie ładniej. Krem ma fajną konsystencję, dobrze się wchłania i ładnie pachnie. Cena: 34,90 zł / 150 ml.
#5 PIXIE COSMETICS - REVIVING - KOREKTOR POD OCZY - Bardzo cieszyłam się z obecności tego korektora w pudełku. Marka Pixie Cosmetics jest zawsze u mnie mile widziana. Niestety korektor jest dla mnie zdecydowanie za ciemny, obawiam się, że nawet latem będzie zbyt ciemny, więc podaruję go mamie. Dla niej latem będzie w sam raz. Korektor łatwo się aplikuje. Cena: 48 zł / szt.
#6 ALPHA-H LIQUID GOLD - INTENSYWNY PREPARAT ODBUDOWYJĄCY - to miniaturka kosmetyku, więc ciężko mi tak naprawdę coś więcej powiedzieć, po kilku ml. Skóra wygląda jakby promienniej, ale efektu spłycenia zmarszczek po tylu ml niestety nie zauważyłam.



#7 MEMORABLE MASK - MASKA DO WŁOSÓW FARBOWANYCH -  Odżywka dość ładnie pachnie, fajnie rozprowadza się na włosach. Jest dość wydajna. Ułatwia rozczesywanie włosów, co dla mnie jest bardzo istotne. Szampony o właściwościach przeciwłupieżowych lubią plątać moje włosy, więc pomoc w ich rozczesywaniu jest dla mnie cenna. Poza tym aspektem nie zauważyłam żadnych innych oznak poprawy kondycji moich włosów. Cena: 29,99 zł / 250 ml.

 #8 ELFA PHARM - PEELING DO CIAŁA Z FILTRATEM ZE ŚLUZU ZE ŚLIKAMA VIS PLANTIS - Jest to dla mnie bardzo fajny peeling. Może nie jest to zbyt mocny zdzierak i dla fanek mocnego zdzierania nie sprawdzi się, ale jeżeli ktoś ma wrażliwą skórę, to z pewnością będzie zadowolony. Konsystencja nie jest zbyt gęsta, jest biała. Peeling pięknie pachnie. Cena: 14,90 zł / 200 ml.



#9 CONSSONI - CIASTKO OWSIANE - Zjadłam je od razu po sesji - było przepyszne! Może odrobinkę za twarde, ale w smaku, to było jedno z lepszych ciasteczek tego typu jakie jadłam. 10,50 zł / 200g.
#10-11 AA BEAUTY BAR - KREMOWA MASKA NAWILŻAJĄCA ORAZ MASKA WĘGLOWA OCZYSZCZAJĄCA -  ostatni bardzo rzadko sięgam po tak zwane maseczki "na raz". Nigdy nie zwracam na nie uwagi w drogeriach, ale jak się trafią w jakiejś przesyłce, to staram się je zużyć. Te maseczki dobrze się spisały - podzieliłam się z mamą. Ja wybrałam węglową, mamie dałam nawilżającą. Nawilżająca dobrze spełniła swoją funkcję - twarz po niej była miękka, gładka w dotyku i nawilżona. Co do węglowej, zafundowałam naprawdę fajne oczyszczenie skóry, bez przesuszenia. Cena: 3 zł / 8ml.

#12 CUPANDYOU - HERBATA - Herbatka to totalnie nie moja bajka. Obecność korzennych nut smakowych sprawia, że odechciewa mi się herbaty. Jednak jestem miłośniczną czarnej herbaty, albo jakichś ziółek. Mama z kolei wypiła ją z wielkim smakiem. Cena: 39,90 zł / 12 szt.

Który produkt z pudełka najbardziej przypadł Wam do gustu?
Czytaj dalej