poniedziałek, 28 października 2019

Halloween z Notino.pl - kosmetyki i akcesoria

Niebawem Halloween, a w Internecie już wrze od kłótni na temat obchodów tego święta. Jedni są przeciwni, inni je popierają, a jeszcze trzecia grupa, do której chyba mi najbliżej jest neutralna. Wydaje mi się, że każdy ma swój rozum i swoje sumienie i sam powinien decydować o tym, jakie święta obchodzi, a jakie nie i nikomu nic do tego. Od dłuższego czasu obserwuję na Instagramie halloweenowe makijaże i podziwiam wielki talent autorów tych malunków. Czasem zastanawiam się, jak to możliwe, że ktoś może być tak zdolny? Sklep Notino obchodzi Halloween i z tej okazji chciałam pokazać Wam kilka fajnych produktów, które do makijażów z tej okazji mogą się przydać.


GĄBECZKA I PĘDZLE

To podstawa udanego makijażu. Nie wiem, jak kiedyś mogłam nakładać podkład rękami. Gąbeczka daje fajne, naturalne wykończenie (takie nieprzesadzone), a mi o taki efekt właśnie chodzi. Idealny halloweenowy makijaż nie wyjdzie również bez odpowiednich pędzle. Tych z grafiki nie znam, ale pędzle do makijażu MUR goszczą u mnie na porządku dziennym i wszystkie fajnie się u mnie sprawdzają, więc wierzę, że te również mogłyby być dobre.

PALETKI CIENI

Do wykonania strasznych makijaży, jak i tych weselszych w typie sugar skull potrzebne są kolorowe paletki z cieniami. Suche cienie idealnie rozprowadzą się po twarzy, a te mokre dodadzą całemu makijażowi bardziej realnego efektu, na którym przecież nam zależy. Marka MUR ma w ofercie kosmetyki typowo do charakteryzacji makijażowych, jak np. sztuczna krew czy lateks, więc z odrobiną wyobraźni można stworzyć rewelacyjną "kreację".

POMADKA DO UST

Makijaż na Halloween kojarzy mi się z czerwonymi lub czarnymi ustami - wybór należy do was. Krwista czerwień z grafiki to Makeup Revolution Halloween vinyl liquid lip. Odcieni jest kilka, każdy równie straszny, jak np. Hounted, Scream czy Nightmare. Trzeba przyznać, że ktoś miał fajne pomysły nazywając je.

DEMAKIJAŻ SKÓRY

Po halloweenowych eskapadach wypadałoby zrobić demakijaż skóry. Jednym z moich ulubionych płynów micelarnych jest ten z Garniera w wariancie różowym. Wydaje mi się, że równie fajnie spisałyby się tu dwufazówki. Dzięki zawartości olejków makijaż mógłby zejść szybciej.

A Wy obchodzicie Halloween czy raczej macie do tego stosunek obojętny?

Czytaj dalej

czwartek, 25 kwietnia 2019

ARCHITEKTURA PERFUM I ICH SKŁADNIKI

Kiedy szukamy nowego zapachu dla siebie bardzo często w pierwszej kolejności zwracamy uwagę na nuty zapachowe, które występują w danym zapachu. Kategorii zapachowych mamy wiele. Są perfumy kwiatowe, słodkie, orientalne czy takie w różnych kombinacjach (kwiatowo-owocowe, kwiatowo-orientalne). Charakterystyczne przy opisywanych zapachach są nuty. Mamy tu trójpodział, tj. podział na nuty serca, głowy i bazy (głębi). Dziś chciałabym o tym chwile opowiedzieć.


NUTY GŁOWY

Nuta głowy jest składnikiem, który czujemy w pierwszej chwili po otwarciu flakonu. Jest zatem składnikiem niezwykle istotnym, ponieważ warunkuje nasze pierwsze wrażenie o danym zapachu i to czy przypadnie on nam do gustu czy od razu go odrzucimy. Początkowo nuta ta jest bardzo intensywna, jednak szybko się ulatnia. Wyczuwalna jest na naszej skórze od kilku minut do godziny, czyli krótko. Nuty głowy składają się bardzo często z zapachów owocowych, które dodają woni świeżości oraz lekkości.

NUTY SERCA

Jest to nuta, która ujawnia się po ok. 10 minutach od użycia zapachu. Bardzo często nuta ta nie zwraca na siebie żadnej uwagi, choć tak naprawdę to ona stanowi istotę połączenia pozostałych aromatów tkwiących w perfumach, a także decyduje o charakterze zapachu. Akordy korzenne i kwiatową są podstawą tych nut. Zapach nut serca utrzymuje się na ciele do 2 godzin.

NUTY BAZY (GŁĘBI) 

Wraz z upływem czasu zapach naszych perfum wchodzi w kolejną fazę, by w końcu dotrzeć do swojej nuty bazowej. Zaczyna być ona wyczuwalna po ok. 20 minutach. Nuta ta charakteryzuje się niewielką intensywnością, jednak odgrywa duże znaczenie w "osobowości" danego zapachu. Stanowią też one tło całej kompozycji. Kreatorzy perfum zaczynają swoją pracę nad danym zapachem właśnie o bazy (głębi). Te nuty są też odpowiedzialne za ogólną trwałości zapachu, więc najczęściej ulatniają się bardzo powoli, dzięki czemu są wyczuwalne nawet do kilkunastu godzin. Najbardziej charakterystycznymi składnikami tych but są: cybet, leśne żywice, piżmo i ambra. Równie często są to też wanilia, przyprawy drzewne i korzenne.

Każda osoba ma swoje ulubione składniki perfum, które już z góry potrafią przesądzić o tym czy dany zapach nam się spodoba czy nie. Jeżeli chodzi o mnie, bardzo lubię zapachy kwiatowe, owocowe i kwiatowo-owocowe. Ulubionymi składnikami owocowymi (i warzywnymi) są u mnie malina, mandarynki, porzeczki, ogórek. Z kolei z kwiatowych zapachów uwielbiam woń białych kwiatów: np. konwalie, jaśmin czy gardenia, choć mile widziane są tez piwonie. Swoje zapachy najczęściej zamawiam na Notino.pl. Mam tam opcję, dzięki której mogę wybrać składnik, który najbardziej mi odpowiada i dzięki temu ukażą się wszystkie perfumy, które ten zapach w sobie posiadają. To spore ułatwienie podczas poszukiwań.  Koniecznie sprawdźcie tę opcję. 

A jakie są Wasze ulubione składniki?
Czytaj dalej

piątek, 24 sierpnia 2018

Urządzenia do domowej pielęgnacji - Foreo

Z każdym dniem starzejemy się i jest to niepodważalny fakt. Pielęgnacja naszej skóry jest więc niezwykle istotna, bo mimo, iż nie zatrzymamy nią upływającego czasu, to skutecznie będziemy mogli go oszukać. Wygląd naszej skóry może zdradzić wiek, dlatego odpowiednie dbanie o nią to nasz obowiązek. Najlepiej byłoby udać się do kosmetyczki czy innej specjalistki, która odpowiednio by się nami zajęła, ale prawda jest taka, że mało kto ma czas, by systematycznie tam uczęszczać. Dlatego fajnie zaopatrzyć się w urządzenia, które mogą pomóc nam zadbać o skórę twarzy bez wychodzenia w domu. Od jakiegoś czasu bacznie przyglądam się produktom marki Foreo. Ich wygląd oraz opinie używających go kobiet zachęcają do wypróbowania. Dziś biorę na tapetę 3 urządzenia tej marki.


FOREO IRIS

Skóra wokół oczu wymaga szczególnej opieki. Jest delikatna i pięć razy cieńsza, niż reszta skóry twarzy. Okolice oczu bardzo szybko nas zdradzają. Mogą ukazać nasze zmęczenie, które potęgują cienie i worki pod oczami. Masażer okolic oczu FOREO Iris sprawi, że ten problem zniknie na zawsze. Urządzenie jest oparte na unikalnej technologii, dzięki której skutecznie pozbędziesz się widocznych oznak starzenia i zmęczenia. Posiada 2 tryby, aby wyjść naprzeciw upodobaniom i oczekiwaniom każdej kobiety: Tryb Pure odtwarza masaż manualny i jest delikatny, ale zdecydowanie efektywniejszy  niż masaż wykonywany opuszkami palców  - stanowi idealne rozwiązanie dla skóry, która pokazuje pierwsze ślady starzenia.  Tryb Spa odtwarza profesjonalny zabieg pielęgnacyjny łącząc punktowe stymulowanie skóry z delikatnymi pulsacjami, przez co jest odpowiedni dla skóry z widocznymi oznakami starzenia.

FOREO LUNA PLAY PLUS

Elektryczna szczoteczka oczyszczająca FOREO Luna Play Plus doskonale usunie ze skóry twarzy zanieczyszczenia, sebum i obumarłe komórki skóry. Jej specjalizacja, to głębokie oczyszczenie porów, delikatny masaż twarzy, sprawienie, by skóra była gładka i świeża oraz usuwanie pozostałości po makijażu.

FOREO UFO

Jest to (chyba) najnowsza szczotka soniczna marki Foreo. Wygląda bardzo nietuzinkowo, a dzięki temu złotemu dodatkowi na czele, faktycznie przypomina UFO. Urządzenie to reprezentuje najbardziej wyrafinowaną inteligentną maseczkę na świecie. Funkcje termoterapii i krioterapii z pulsacją T-sonic przyspieszają i maksymalizują wchłanianie składników odżywczych z maseczki bezpośrednio w skórę. Szerokie spektrum terapii światłem RGB LED wspomaga proces odmłodzenia skóry i pozostawia twarz rozświetloną. Dba o skórę w sposób niepowtarzalny i regeneruje ją dogłębnie w ciągu zaledwie 90 sekund!

Każdą z tych szczotek możecie kupić na Iperfumy.pl. Dostępne są tam one w wielu różnych wariantach kolorystycznych. Ceny są bardzo zachęcające, szczególnie jeżeli chodzi o UFO, ponieważ jest tańsza o kilkadziesiąt złotych, niż w innych sklepach.

Mieliście okazję używać szczotek sonicznych Foreo?
Czytaj dalej

czwartek, 28 czerwca 2018

Summer is yours - Box by Notino

Iperfumy by Notino, to moja ulubiona internetowa drogeria. Robię tam zakupy systematycznie od kilku lat i do dziś niezmiennie zadziwia mnie profesjonalizm firmy, sposób pakowanie przesyłek (to chyba najbezpieczniejsze paczki ever!) i szerokość asortymentu. Wiele produktów można znaleźć tam w naprawdę śmiesznie niskich cenach, co bardzo mnie i mój portfel cieszy. Ostatnio ucieszyłam się jeszcze bardziej, kiedy dowiedziałam się, że Iperfumy.pl wypuszcza swoje wakacyjne pudełko. Jeżeli jesteście ciekawi zawartości, to zapraszam niżej.


Notino Summer Box jest pełen kosmetyków must-have, dzięki którym w pełni wykorzystasz każdą minutę lata. Łatwo możesz wypróbować szereg nowości, cieszyć się swoimi ulubionymi produktami i powąchać kultowe klasyki. Zestaw zawiera w sumie 17 sztuk produktów do pielęgnacji cery i całego ciała, a po ich zużyciu możesz wykorzystać eleganckie pudełko do przechowywania pocztówek, zdjęć i pamiątek z wakacji.


Na samym wierzchu pudełka znalazłam torbę - idealna na plaże, iście wakacyjna. Na pewno zabiorę ją na swój wypad nad morze, bo w tej roli sprawdzi się świetnie. Produkt ten nie wchodzi w skład pudełka, ale był miłym dodatkiem. Torbę plażową Summer is yours możecie nabyć na Iperfumy.pl z 50% zniżką robiąc zakupy za minimum 133 zł.    


Pudełko obfituje w produkty wszelkiej maści - mamy kosmetyki pełnowymiarowe i gadżety, jak mus do kąpieli, pędzel do podkładu, koreańskie maseczki na twarz i na usta oraz ogrom próbek, począwszy od tych z wyższej półki, jak i tych typowo drogeryjnych. Uważam, że pomysł na takie pudełko był świetny  na rynku jest wiele takich pudełek i cieszą się one popularnością, więc wierzę, że i to pudełko czeka dobra przyszłość.






A Wy co sądzicie o tym pudełeczku? Coś wpadło Wam w oko?

Czytaj dalej

czwartek, 8 marca 2018

Dzień Mężczyzny - pomysły na prezent

Za dwa dni bardzo ważny dla mnie dzień - mianowicie to dzień moich urodzin! Ta data jest mi bliska również z innego powodu. Jest to Dzień Mężczyzny, a jako, że w moim otoczeniu bliskich mi mężczyzn jest kilku, zawsze staram się przygotować dla nich jakiś upominek bądź złożyć życzenia. Faceci twierdzą, że nie trzeba im niczego kupować, ale prawda jest taka, że każdy człowiek, bez względu na płeć lubi, gdy się o nim pamięta. Dlatego wybrałam kilka produktów z http://iperfumy.pl, które moim zdaniem fajnie sprawdzą się wręczone jako prezent tego dnia.


Gdy mężczyzna używa ładnych perfum na start ma +10 punktów do looku. Czasy, w których mężczyźni używali "Bonda" już dawno minęły, dlatego mam dla Was zestawienie 3 męskich zapachów, które ja po prostu uwielbiam!

DAVID BECKHAM - INSTINCT - Klasyczna kompozycja, która może towarzyszyć podczas dnia codziennego i zmysłowej nocy... Zapach dla mężczyzn nowoczesnych, bezkompromisowych, eleganckich, pewnych siebie... i wrażliwych, takich jak David Beckham, który kieruje się modą i prowokuje... czerpie siłę z pierwotnego instynktu.

HUGO BOSS - BOSS IN MOTION - Zapach stworzony dla aktywnych mężczyzn, łączy w sobie chłodny spokój i gorącą zmysłowość. Wyraża emocje, jest symbolem energii i pasji życia. Pierwsza faza zapachu to: mieszanka bergamotki, kwiatu bazylii i liści fiołka. Środkowa nuta to: połączenie cynamonu, kardamonu, różowego pieprzu i gałki muszkatołowej. Podstawą zapachu jest: zmysłowy wetiwer, drzewo sandałowe i piżmo. Boss In Motion - dla mężczyzn, którzy wierzą w swoją siłę i osiągają zamierzone cele.

VERSACE - POUR HOME - Niezwykle elegancki i wyrafinowany, dla mężczyzn ceniących modny styl oraz klasę. Ta woda toaletowa to męski odpowiednik zapachu Versace 'Signature'. Inspiracją dla projektantów tych perfum była chęć stworzenia unikalnej kompozycji, czegoś zupełnie odmiennego i oryginalnego. 'Versace pour Homme' powstał na bazie składników pochodzących z rejonu Morza Śródziemnego. Ten zapach jest naprawdę inny, dodaje pewności siebie i pozwala mężczyźnie realizować swoje pragnienia.


Mężczyźni noszący brodę cieszą się wciąż niesłabnącą sympatią kobiet. Wygląd mężczyzny stylizowany na "drwala" - to jest to! Jednak decydując się na brodę nie wystarczy jej zapuścić - trzeba o nią odpowiednio zadbać. I w tym pomogą poniższe produkty:

DESSATA - SZCZOTKA DO BRODY - Opracowana specjalnie do stosowania w salonach barberskich i do użytkowania przez mężczyzn. Idealna do czesania brody. Bez efekty ciągnięcia włosów oraz podrażniania skóry

BABYLISS - TRYMER DO BRODY - Produkt renomowanej firmy BaByliss. Seria dla mężczyzn z najnowszej kolekcj. Multi zestaw do kompleksowej pielęgnacji zarostu na całym ciele. Wysokiej jakości, trwałe ostrza: nóż ruchomy wykonany ze stali nierdzewnej, nóż nieruchomy ze specjalną powłoką tytanową.

MR BEER FAMILY - WILDERNESS - WOSK DO BRODY - Mr Bear to producent ręcznie wyrabianych, doskonałych wosków i olejków do brody. W swoich produktach korzysta wyłącznie z naturalnych składników najwyższej jakości.

Do takich prezentów dołączyłabym również zegarek, koszulę czy portfel, jeżeli Twój mężczyzna lubi takie eleganckie dodatki. Myślę, że żaden mężczyzna nie pogardziłby czymś słodkim. Ja tego dnia stawiam na mały kosmetyczny upominek oraz czekoladki. 

Wręczacie swoim mężczyznom prezenty z okazji Dnia Mężczyzny?

Czytaj dalej

środa, 12 lipca 2017

Perfumy o nietypowych kształtach

Stare porzekadło głosi, że nie należy oceniać książki po okładce, ale... Nie ma co się oszukiwać, to wygląd w pierwszej kolejności przyciąga nas do czegoś, czy to do ludzi, czy rzeczy. Na widok pięknego opakowania szminki, balsamu czy perfum kobiecie, aż błyszczą oczy i przekonał się o tym chyba każdy facet, który choć raz był ze swoją kobietą w drogerii. Kiedy przeglądałam stronę Iperfumy.pl i kompletowałam swój wirtualny koszyk, chciałam powiększyć go także o dodatkową buteleczkę perfum. Przeglądając szeroki asortyment sklepu mojej uwadze nie umknęło mnóstwo ciekawych, nietypowych i zarazem pięknych buteleczek, które niewątpliwie świadczą w większości o dużej fantazji i finezji ich twórców. Dziś chciałam zaprezentować Wam właśnie kilka takich ciekawych flakoników, których nie powstydziłaby się żadna kobieta, ustawiając je na swojej toaletce.


#1 MARC JACOBS - DAISY EAU SO FRESH - te perfumy cały swój urok zawdzięczają zatyczce, która wygląda niczym piękny bukiecik stokrotek. Zamówiłam próbkę zapachu i nie dość, że pięknie pachnie, to dodatkowo może służyć, jako rekwizyt do zdjęć. Woń jest kwiatowo - owocową dawką słonecznej energii, która pobudza do działania i korzystania z drobnych przyjemności, jakie oferuje nam życie. Ta swawolna, nieco kapryśna wariacja na temat pierwszego zapachu Daisy kusi nutami delikatnej maliny, zmysłowej dzikiej róży i ciepłej śliwki. Wysublimowana woń Daisy Eau So Fresh doskonale oddaje kobiecy, żywiołowy klimat projektów Marca Jacobsa.

#2 CHOPARD - WISH - tu mamy coś eleganckiego, zawsze na czasie, czyli flakon imitujący diament. Smakowity zapach rodem z baśni, zamknięty w prześlicznym flakonie o wielu odbijających światło fasetkach. Flakon zarówno barwą, jak i kształtem nawiązuje do swego "niebiańskiego" rodowodu, a mianowicie do spadającej gwiazdy, która ma moc spełniania życzeń - bo Wish, to  przecież pragnienie. Wedle zamysłu kreatorów zapachu ma on spełniać życzenia współczesnej kobiety, tęskniącej do chwili zapomnienia w świecie baśni. Wish jest zapachem nieco ciężkim, skomponowanym z smakowitych, ciepłych, a także orientalnych nut.

#3 LOLITA LEMPICKA - ten flakonik jest po prostu uroczy. Kształtem przypomina jabłko. Jest wesoły i taki optymistyczny. Zapach jest kobiecy, zmysłowy, kwiatowo-orientalny. Jasny i niepokojący. Wprowadza nas w zaczarowany świat fantazji. Uwodzi aromatem i flakonem w kształcie jabłka - zakazanego owocu. Lolita Lempicka EDP oplata z lekkością bluszczu, kusi kontrastami anyżku, kwiatów i słodkich migdałów, by na koniec spowić ciepłem wanilii, słodyczą karmelu i elegancją wetiwerii z akordem niepokojącego piżma. Niebezpieczny, jak ogień pod lodem i... jak kobieta. Występuje w jednym stężeniu - wody perfumowanej.

#4 THIERRY MUGLER - ANGEL - iście anielska buteleczka przedstawiająca gwiazdę. Wygląda tak dostojnie i zarazem nieskazitelnie, dzięki swojemu mroźnemu, błękitnemu kolorowi. Producent twierdzi, że żaden zapach nie pachniał nigdy tak, jak Angel. Thierry Mugler kierując się bardziej instynktem niż trendami mody, stworzył `Angel` dla kobiety, która jest w połowie aniołem, w połowie diablicą. Zapach pełen kontrastów, lodowaty błękit flakonu, symbol nieba i marzeń, kryje zaskakujący żar zmysłowości. Jak mawiał Mugler `strzeżcie się aniołów`

#5 BRUNO BANNANI - WOMAN - perfumy tej marki nie są zapachami z wyższej półki, ale ich charakterystyczną cechą, zarówno dla perfum damskich, jak i męskich jest to, że wszystkie flakoniki są pochylone. Mimo, że wyglądają dość klasycznie, ten detal sprawia, że pewnie większość osób od razu rozpoznałaby ich autora. Jest to pierwszy zapach dla kobiet Bruno Banani, Women skomponowany dla zmysłowej i pewnej siebie kobiety. Zapach dla współczesnej femme fatale, która kocha sensualne pokusy i niekończące się flirty.

Żeby nie było nieporozumień - nie kupuję perfum tylko ze względu na flakon. Nie mam na tyle dużo wolnej gotówki, by kupować coś, co tylko ładnie wygląda. Prawda jest taka, że ładny flakon perfum w pierwszej kolejności mnie do siebie przyciąga, a zapach decyduje o tym, czy go kupię czy nie. 

A Wy jaki flakonik dodalibyście do listy? Mieliście jakieś perfumy o nietypowym kształcie?
Czytaj dalej

czwartek, 16 lutego 2017

Adidas 6w1 Cool & Care - antyperspirant

Znalezienie dobrego antyperspirantu, to nie lada wyzwanie. Drogeryjne półki, aż uginają się od nich, ale czy są na nich produkty godne polecenia? Najczęściej sięgałam po antyperspiranty w sprayu Rexona - miałam bardzo wiele wariantów, ale po pewnym czasie mi się po prostu znudziły. W prawdzie ochrona była dość przyzwoita, ale samo opakowanie jest dla mnie bardzo niepraktyczne i ciężkie w użyciu. Postanowiłam skusić się tym razem po raz pierwszy na antyperspirant w sprayu Adidas Cool&Care.


Produkt ten mieści się w typowym dla tego kosmetyku opakowaniu. Dodatkowo zabezpieczony jest zatyczką, od której już trochę odwykłam, jednak antyperspirant nie ma dodatkowych zabezpieczeń, które pozwoliłyby na uniknięcie niechcianego rozpylania, więc zabezpieczenie w formie zatyczki mnie satysfakcjonuje. Jestem bardzo zadowolona ze sprayu, ponieważ rewelacyjnie rozpyla! Nie potrzeba zbyt wiele siły, by wydobyć substancję ze środka (przy Rexonie strasznie się mordowałam). Do tego czuć, że produktu wylatuje dość sporo, co mi się podoba.


Ten antyperspirant, to produkt 6w1. Zawsze sceptycznie podchodzę do takich zapewnień, bo w większości przypadków mijają się one z zapewnieniami producenta. W tym przypadku było jednak troszkę inaczej, ponieważ nie były to zapewnienia z kosmosu. Według producenta antyperspirant ma za zadanie zwalczać nieprzyjemny zapach, bakterie, wilgoć, białe i żółte plamy, a także odświeżać.


Z niemal każdym tym zapewnieniem mogę się zgodzić. Antyperspirant świetnie odświeża, pięknie pachnie i zapach ten utrzymuje się naprawdę długi czas, zarówno na skórze jak i na ubraniu. Skóra pod pachami się nie poci, a co za tym idzie na naszych bluzkach nie pojawią się mało estetyczne plamy. Nie zauważyłam również białych czy żółtych plam na ubraniach. Ochronę przed niepożądanym poceniem oceniam bardzo wysoko - nie pocę się nawet cały dzień! Antyperspirant ma za zadanie zapewnić ochronę 48h, jednak ja i tak używam go codziennie, po każdej kąpieli i nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Jedyne czego nie jestem w stanie sprawdzić, to zwalczania bakterii, więc do tego się nie ustosunkuję. Krótko mówiąc, jestem z niego zadowolona i z miłą chęcią kupię inne warianty. Ten z kolei kupiłam na Iperfumy.pl.

Jaki jest Wasz ulubiony antyperspirant? Znacie te marki Adidas?

Czytaj dalej

sobota, 11 lutego 2017

Kosmetyczne prezenty idealne na Walentynki - dla niej

W tym roku miałam nie robić postu z pomysłami na prezenty Walentynkowe, ponieważ uważałam, że każdego roku wymienia się podobne rzeczy. Patrząc na moje popularne posty z tego tygodnia, ukazał się tam wpis z pomysłami na prezenty walentynkowe z 2015 roku. Temat jest jednak gorący, a biorąc pod uwagę, że każdego roku producenci prześcigają się w tworzeniu coraz piękniejszych kosmetyków i akcesoriów, postanowiłam tę listę odświeżyć o kolejne propozycje. Mam nadzieję, że trafi to jakiś zbłąkany mężczyzna i znajdzie coś odpowiedniego dla swojej ukochanej. Walentynki, to czas zakochanych, ale nie musi to oznaczać, że świętować tego dnia mogą tylko ludzie będący w związkach. Walentynki to też fajna okazja, aby wyrazić swoje uczucia, koleżance, przyjaciółce czy rodzinie i podziękować za wsparcie i po prostu to, że zawsze są. Poniższe produkty bardzo zaciekawiły mnie swoim wyglądem, bo idealnie wpisują się w dzień Świętego Walentego. Prym wiodą tu kosmetyki Bohemia Gifts & Cosmetics, które możecie kupić na Iperfumy.pl.


#1 ŚWIECE - one robią tego dnia całą robotę! Tworzą romantyczny klimat i atmosferę, w której po prostu chce się przebywać. Miło, jeżeli świece poza pięknym klimatem, wydzielają również ładny zapach. Firma Bohemia Gifts & Cosmetics wyprodukowała wiele ciekawych i uroczych zapachowych świec, które swoim wyglądem idealnie wpisują się w klimat tego dnia. Na załączonym kolażu widzicie wielkie świece o nazwach Love oraz Wedding. 

#2 TANGLE ANGEL - SZCZOTKA DO WŁOSÓW - idealny prezent dla włosomaniaczki. Szczotki te zjednały sobie serca wielu kobiet - wszystko za sprawą ciekawego wyglądu połączonego ze świetnym działaniem (używaniem). Szczotka ta przypomina mi serce ułożone ze skrzydeł. Do tego ten piękny różowy kolor!

#3 ZESTAW KOSMETYKÓW LOVEBOOK - pięknie wyglądający zestawik do kąpieli, w którego skład wchodzą: żel pod prysznic, sól do kąpieli, ponad to świeczka (podgrzewacz). Idealne trio, które wykorzystać można w łazience, gdy będziemy cieli zafundować sobie gorącą kąpiel po ciężkim, męczącym i stresującym dniu w pracy czy w domu. 

#4 RĘCZNIE ROBIONE MYDEŁKO Z GLICERYNĄ - czyż nie wygląda ono uroczo? Ręcznie robione kosmetyki według mnie zawsze wyglądają i są wyjątkowe. To serduszko może stanowić świetny dodatek do większego prezentu, albo też stanowić prezent samo w sobie, bo jest po prostu ładne - aż szkoda będzie go używać. 

#5 ZESTAW DO KĄPIELI WEDDING - DLA NIEJ I DLA NIEGO - kolejny pięknie wyglądający zestawik - tym razem możesz sprawić prezent Ukochanej, ale też i sobie. Dzięki widniejącym grafikom na żelach, każdy będzie wiedział, który żel należy do kogo. Mimo, iż jest to seria ślubna, to ja nie widzę przeciwwskazań, by podarować ją komuś na Walentynki. A może wręczenie takiego podarunku, będzie oznaką pewnej deklaracji? Kto wie!

Walentynki, to dla mnie dzień jak każdy inny. Spędzam go wspólnie ze swoim Ukochanym i nie różni się on zbytnio od innych dni, które spędzamy razem. Jedynym wyjątkiem jest to, że obdarowujemy się dodatkowo drobnymi upominkami. Nie wydajemy na nie fortuny. Są to małe prezenciki, a ja często decyduję się wtedy na wykonanie DIY. W tym roku będzie to walentynkowy torcik. Mój narzeczony lubi dostawać takie prezenciki, a ja lubię je dla niego robić. Różnica między słodkościami walentynkowymi, a tymi, które robię mu na co dzień, tkwi w kolorze słodkości i ich kształcie. Jeżeli będę miała trochę czasu we wtorek robiąc torcik, to może podzielę się z Wami efektami na blogu.

Jak spędzacie Walentynki? Obdarowujecie swoje drugie połówki lub bliskich prezentami?
Czytaj dalej

piątek, 10 lutego 2017

Makeup Revolution - paletka cieni - I ♥ Makeup Naked Chocolate

Moja kolekcja czekoladek się powiększa, co niezmiernie mnie cieszy. Coraz pewniej poruszam pędzem, co raduje mnie podwójnie. Jakiś czas temu pisałam recenzję paletki cieni Salted Caramel, a dziś przyszła pora powiedzieć nieco więcej na temat jej siostry, czyli paletki Makeup Revolution Naked Chocolate, zwanej potocznie białą czekoladą. Wygląd tych paletek jest po prostu cudowny! Chyba każda kobieta się nad nimi zachwyca!


Jest to paleta 16 cieni do powiek w tonacji brązów i beżów - piękne czekoladowe i orzechowe odcienie przełamane delikatnymi nudziakami. Każdy cień ma swoją piękną  nazwę i to fajny pomysł. Dziewczyny robiące tutoriale makijażowe będą mogły dodatkowo operować tymi nazwami np. na swoich filmikach. Znajdują się w niej zarówno cienie matowe, satynowe, jak i takie z połyskującymi drobinkami. Paletka rewelacyjnie sprawdza się do wykonywania dziennego makijażu, dzięki delikatniejszym kolorom, jak i wyjściowego, dzięki obecności kolorów ciemnych. Można pokusić się również o wykonanie smoky eye.


Cienie łatwo się rozprowadzają, równie dobrze się ze sobą łączą podczas blendowania. Dobrze przylegają do skóry, szczególnie jeżeli uprzednio na powiekę nałożymy bazę. Bez niej trzymają się też dobrze, ale jednak z bazą ich trwałość jest zdecydowanie dłuższa - wiadomo! Używam jej również do wypełniania brwi. Cienie sprawdzają się u mnie do tego zadania najlepiej i dają mi taki stopień podkreślenia jakiego potrzebuję. Widać, którego cienia używam do brwi, bo jest tak inaczej "porysowany" niż wszystkie.


Paleta jest bardzo uniwersalna i można z niej wyczarować makijaż na każdą okazję. Mieści się w pięknym opakowaniu imitującym czekoladę. Opakowanie jest plastikowe, w środku wyposażone w duże lusterko na całej długości "klapki". Dodatkowo znajdziemy tam pacynkę, czasem używam jej, gdy chcę nałożyć jaśniejszy cień w kąciku oka - do tego sprawdza się super, bo do aplikacji cieni na powieka raczej średnio się nadaje - pędzle jednak są lepsze bez dwóch zdań. W opisie producenta wyczytałam, że paletka wzbogacona jest o aromat imitujący białą czekoladę, jednak ja nie wyczuwam niczego takiego. Czuję po prostu zapach cieni. Paletka do kupienia na Iperfumy.pl. W niedalekiej przyszłości postaram się również uzupełnić tę recenzję o swatche, bądź przykładowe makijaże.

Znacie czekoladki Makeup Revolution? Który wariant czekoladki podoba się Wam najbardziej?
Czytaj dalej

czwartek, 5 stycznia 2017

L'Oréal Paris Volume Million Lashes - tusz podkręcająco-rozdzielający Féline

Ostatnio wykończyłam opakowanie pierwszego tuszu L'Oreal. Był on również z wersji Volume Million Lashes, z tym, że wariant extra black. Był to tusz z prostą silikonową szczoteczką, dlatego tym razem miałam ochotę na coś fikuśnego. Uwagę moich oczu przykuła mascara Féline, której zadaniem jest podkręcenie oraz rozdzielenie rzęs. W sprzedaży dostępny jest również podobny wariant, tj. L'Oreal Volume Million Lashes Féline Noir, który ma prostą szczoteczkę i dodatkowo pogrubia rzęsy. Następnym razem skuszę się na niego. Tymczasem zapraszam do zapoznania się z moją opinią na temat tej maskary.


Tusz do rzęs L'Oreal Volume Million Lashes Féline mieści się w pięknym, szmaragdowo-złotym opakowaniu, które dzięki złotym dodatkom sprawia wrażenie produktu luksusowego, eleganckiego i z wyższej półki. Szczoteczka jest silikonowa, dość długa, więc bardzo szybko można nią pomalować rzęsy. Jest wyprofilowana (wygięta) tak, by jak najlepiej podkręcać nasze rzęsy. Na szczoteczkę nie nabiera się zbyt dużo tuszu, co pozytywnie wpływa na to, że tusz nie odbija się na powiekach.


Jestem zachwycona tą szczoteczką, która już przy kilku ruchach potrafi świetnie wydłużyć (choć nie jest to wcale jej zadanie) i podkręcić rzęsy. Nie wymagają one rozczesywania inną, suchą szczoteczką, więc obietnica producenta, co do właściwości dobrze rozdzielających jest jak najbardziej spełniona. Tusz ma piękny, głęboki i czarny kolor.


Na powyższym zdjęciu prezentuję Wam swoje rzęsy po jednej warstwie tuszu. Niestety, nie zaprezentuję Wam większej ilości warstw, bo zanim udało mi się zrobić dobre zdjęcie, na których rzęsy były wyostrzone, to tusz zdążył już wyschnąć. Same pewnie doskonale wiecie, jak kończy się dokładanie tuszu na już wyschnięte rzęsy - grudek i sklejania się nie uniknie. Tusz zaczyna się osypywać dopiero pod koniec dnia, do 8 godzin wygląda nieskazitelnie, więc uważam to za bardzo dobry wynik. Podsumowując, jestem  zadowolona z efektów jakie dzięki niemu uzyskałam, z opakowania, które jest bardzo wygodne w użytkowaniu i szczoteczki, która dla mnie jest idealna. Tusz nie należy do najtańszych, ale ja zamówiłam go na Iperfumy.pl korzystając z promocji -25% na asortyment L'Oreal, więc zapłaciłam za niego lekko ponad 30 zł.

Znacie tusze L'Oreal? Która wersja jest Waszą ulubioną?
Czytaj dalej

środa, 4 stycznia 2017

Calvin Klein - Beauty - woda perfumowana

Odkąd po raz pierwszy kupiłam perfumy z wyższej półki, zawsze kiedy jakieś zaczynają sięgać dna, zaopatruję się w kolejne. Wcześniej zadowalały mnie tańsze zapachy, nie widziałam potrzeby wydawania setek złotych na inne, jednak odkąd zakochałam się w perfumach Versace Bright Crystal, wiem co to prawdziwy i długo utrzymujący się zapach. Nie powiem, że w ogóle nie kupuję tańszych perfum, bo bym skłamała. Kupuję je, ale używam ich na co dzień. Na wielkie wyjścia, sięgam po prostu po coś lepszego, bo mam pewność, że woń nie ulotni się po kilku chwilach. Tym samym zaopatrzyłam się ostatnio w dwie lepsze perfumy. O jednych z nich dziś Wam opowiem. Jest to zapach Calvin Klein Beauty, w który zaopatrzyłam się w sklepie internetowym Iperfumy.pl.

"Calvin Klein Beauty to promienny zapach, który ukazuje wewnętrzne piękno, pozostawiając niezapomniane wrażenie. To wręcz ikoniczna wersja kwiatowej woni dla kobiet, która definiuje kobiecość, wyrafinowanie i zmysłowość. Flakon zapachu Beauty odzwierciedla delikatne, kobiece kształty, zamknięte w szklanej, luksusowej buteleczce. Metalowy pierścień otaczający szkło flakonu wyraża kobiecą siłę i pewność siebie, natomiast jasnozłoty kolor perfum symbolizuje jej wewnętrzne piękno. Metalowy korek nawiązuje do prostych kształtów charakterystycznych dla projektów Calvina Kleina" - opisując kosmetyki i różne zapachy od bardzo długiego czasu nie wklejam opisów producenta, bo wiem, że przychodzicie tu w innym celu, niż czytanie akurat tego, bo dostępność do tych opisów jest bardzo szeroka. Tym razem zrobiłam wyjątek, ponieważ ten opis bardzo mi się spodobał i chciałam, abyście i Wy mogły go poznać. Bardzo podoba mi się zamysł producenta co do flakonu - każdy element czy kształt wygląda tak, a nie inaczej z jakiegoś powodu. Nutami zapachowymi CK Beauty są: nasiona Ambrette, różowy pieprz i zielona konwalia, które stanowią nuty głowy. Kalia, jaśmin i akord magnolii, które stanowią nuty serca oraz drzewo cedrowe, cashmeran (nuta kadzidlana), które stanowią nuty bazy.


Zapach jest bardzo przyjemny, kwiatowy i delikatnie słodki. Jedno psiknięcie wystarczy, by pachnieć już dość intensywnie. Najbardziej wyczuwalna jest tu dla mnie nuta głowy jaką jest konwalia. Zamykam oczy, wącham ten zapach i czuję się jak na spacerze w lesie majową porą, kiedy to właśnie kwitną konwalie. Inne wonie są gdzieś daleko w tle. Na szczęście nie wybija się na przód nuta kadzidlana, bo za takimi nie przepadam. Butelka ma 100 ml i jest dość masywna i ciężka. Zatyczka "chodzi" bez zarzutów. By dobrze rozpylić zapach, należy nacisnąć atomizer dość szybko i zdecydowanie. W przeciwnym razie psikamy trochę taką... Strugą. Zapach bardzo długo utrzymuje się na ubraniach, na ciele troszkę krócej, ale mimo to zadowalająco. Obecnie na Iperfumy można kupić ten zapach w takiej pojemności za 116 zł, ponieważ trwa promocja.

Znacie wodę toaletową Calvin Klein Beauty? Podoba się Wam ten zapach? A może wolicie inne zapachy CK?
Czytaj dalej

czwartek, 3 listopada 2016

Jak poprawić sobie samopoczucie jesienią?

Jesień to taki czas, kiedy wielu z nas dopada chandra, niemoc i ogólna niechęć do robienia czegokolwiek. Czy można się w sumie temu zjawisku dziwić? Za oknem deszczowo, na dniach według prognoz pogody ma również spaść śnieg, jednym słowem, będzie niewesoło. Dodatkowo zmiana czasu z letniego na zimowy bardzo dobiła mnie i moich najbliższych. Dzień jest zdecydowanie za krótki, co jest bardzo przygnębiające. Co zatem robić by w tych ciemnościach nie zwariować? My kobiety mamy na to swoje sposoby, więc pora je czym prędzej ujawnić.


#1 WEŹ GORĄCA KĄPIEL - najbardziej uniwersalnie jak tylko się da! Gorąca kąpiel jest dobra na wszystko. Pomaga w walce z przeziębieniem, jeżeli nie osiągnęło ono jeszcze zaawansowanego stadium i przede wszystkim pozwala odprężyć się po męczącym i wyczerpującym dniu. Kąpiel w towarzystwie blasku świec i pięknie pachnącego płynu do kąpieli to jest to! Rzadko mam okazję zażyć kąpieli w wannie, ale jeżeli już jest taka okazja, korzystam ile mogę.

#2 AROMATERAPIA - to nic innego jak wykorzystywanie olejków eterycznych lub innych substancji zapachowych, które korzystnie wpływają na nasz nastrój oraz nasze zdrowie. Nie wyobrażam sobie rozpocząć jesieni bez konkretnych woskowych zapasów. Jak wicie najchętniej sięgam po woski Yankee Candle, ponieważ mam do nich najlepszy dostęp. Jestem także w posiadaniu  olejków Optima Plus - pomarańczowego i miętowego, które mają szerokie spektrum zastosowań. Poza pięknymi woniami, mają także dobry wpływ na moje samopoczucie.

 #3 SPOTKAJ SIĘ Z RODZINĄ/PRZYJACIÓŁMI -  spędzanie czasu z osobami, na których nam zależy i których po prostu lubimy to jeden z milszych sposobów na spędzenie wieczoru. Zawsze lepiej spotkać się z kimś bliskim, niż siedzieć samemu. Plotkowanie z przyjaciółką przy lampce wina czy wspólne oglądanie filmów i seriali wydaje się rewelacyjnym sposobem na to, by poprawić sobie humor. A może dawno nie odwiedzałaś dziadków, swojego rodzeństwa czy innych członków rodziny? Teraz nadarza się wspaniała okazja. Kup coś słodkiego i ruszaj w drogę!


#4 ODWIEDŹ KOSMETYCZKĘ - wiem, że większość z nas najlepiej zaszyłaby się pod kołdrą i nie wystawiała nosa poza pokój, a co dopiero dom. Jednak czasem warto przemóc się i wybrać się do kosmetyczki, by zażyć troszkę przyjemności. Zafunduj sobie manicure, make up lub po prostu jakiś zabieg, który rozpogodzi twarz. Zamiast do kosmetyczki, możesz wybrać się do fryzjera, bo... Zmiany są po prostu dobre.

#5 CZYTAJ KSIĄŻKI - kiedy za oknem ciemno i nieprzyjemnie, weź do ręki ulubioną książkę lub książkową nowość i przenieś się do innego, lepszego świata. Mimo, że będzie to tylko "teleportacja" w wyobraźni, to na pewno sprawi, że poczujesz się lepiej. Jakiś czas temu czytać książkę "Najdłuższa podróż" Nicholasa Sparksa i jakoś nie mogę jej dokończyć. Czuję, że teraz jest najlepszy moment na to, by ją dokończyć.

#6 ZRÓB ZAKUPY - czy jest coś, co lepiej poprawi kobiecie humor niż zakupy? Ja po prostu uwielbiam kupować! Najczęściej do mojego koszyka zarówno wirtualnego jak i prawdziwego trafiają ubrania i kosmetyki. Ubrania bardzo często kupuję w second-handzie, bo kupowanie i to za dużo mniejsze pieniądze cieszy jeszcze bardziej. Zakupy kosmetyczne najczęściej robię online na Iperfumy.pl. Jest to internetowa drogeria, na której zawsze znajdę to, co potrzebuję i to za małe pieniądze. Tym razem powoli zaczynam już planować prezenty świąteczne dla najbliższych, co mnie relaksuje, a wirtualny koszyk powoli się napełnia. Poza planowaniem świątecznych prezentów, muszę też uzupełnić swoje zapasy kosmetyczne. Moja lista nie jest zbyt rozbudowana, bo potrzebuję naprawdę niewiele. Dobrze się składa, ponieważ w portfelu piszczy bieda.


#1 Bardzo lubię micela z Biedronki, ale nie wystarcza mi on na tak długo, jak płyn micelarny Garnier. Dodatkowo dedykowany jest on do cery wrażliwej, czyli niewątpliwie do takiej jaką posiadam. Teoretycznie jest bezwonny, nie uczula mnie i nie podrażnia mojej skóry, a takie produkty są u mnie naprawdę na wagę złota.

#2 Bardzo polubiłam się z podkładem Catrice All Matt i właśnie kończę 3 opakowanie. Pora więc uzupełnić zapasy. Pewnie kupię od razu 2 opakowania. Podkład ten ma fajną, dość gęstą konsystencję, ładny, jasny kolor, który świetnie stapia się z moim kolorem skóry i dobrze matuje. Dla mnie to podkład niemal idealny. Obecnie poluję też na podkład Catrice HD Liquid Coverage, ale niestety nigdzie nie mogę go dostać. Gdzie się nie pojawi od razu zostaje wyprzedany. Może kiedyś w końcu się uda. 

#3 Moja kolekcja lakierów hybrydowych liczy ponad 80 sztuk. Teraz coraz rzadziej zdarza mi się malować komuś paznokcie, więc taka ilość, to aż za dużo jak dla jednej osoby. Mimo to, apetyt rośnie w miarę jedzenia i od kiedy na Iperfumy pojawiły się w sprzedaży lakiery hybrydowe Semilac zapragnęłam nowości. Obecnie w centrum mojego zainteresowania są kolory takie jak: 028 Classic Wine, 123 Szeherezada i 138 Perfect Nude.

A Wy jak radzicie sobie z ponurymi, jesiennymi wieczorami? Jak je sobie umilacie?
Czytaj dalej

niedziela, 16 października 2016

Rimmel Volume Colourist i Smart Gils Get More Curly Up - tusze do rzęs, których aktualnie używam

Tuszów do rzęs jest u mnie dostatek. Obecnie mam napoczętych wiele opakowań - przyczyniły się do tego różne Spotkania Blogerek, w których uczestniczyłam, testowania, ale i też zakupy robione na własną rękę. Nie powiem, że to dobrze. W zasadzie nie ma się z czego nawet cieszyć, bo wiadomo, że tusze nie są wieczne, wysychają i po prostu się marnują. Mimo to, tusze do rzęs to kosmetyki, które lubię testować najbardziej. Tuszu używam każdego dnia, bez względu na to, czy gdzieś wychodzę czy cały dzień spędzę przed telewizorem. Mam małe oczy, więc z tuszem do rzęs prezentują się zdecydowanie ładniej. Dziś chciałabym przedstawić Wam dwa tusze, których obecnie najczęściej używam i z których efektów jestem najbardziej zadowolona. Jednym z nich jest Rimmel Volume Colourist, a drugim Smart Girls Get More Curly Up!


Smart Girls Get More, to w sumie nie jest zbyt znana marka. Wiele z Was z pewnością nigdy nie miało z nią do czynienia. Jakoś specjalnie mnie to nie dziwi, ponieważ ja do niedawna sama nie miałam o niej zielonego pojęcia, jednak bardzo żałuję. Kosmetyki te kojarzone są z nastolatkami, głównie ze względu na szaty graficzne czy chociażby ceny. Ja nie widzę niczego złego w kupowaniu tanich kosmetyków, kiedy jego działanie lub efekty za jego pomocą uzyskane przemawiają zdecydowanie na jego korzyść. Ciężko jest znaleźć dobry tusz, który podkręci rzęsy, nie poskleja ich, a dobrze rozczesze i dodatkowo kosztuje niewiele.


Mi taki tusz udało się znaleźć i to za cenę 7,99 zł. Czy to nie wspaniałe mieć ładnie wyglądające rzęsy i nie wydać przy tym fortuny? Tusz ten ma silikonową szczoteczkę z dość ostrymi "ząbkami", która świetnie radzi sobie z rozczesywaniem rzęs. Sprawia, że na powiekach tworzy się z nich ładny wachlarz. Przyzwyczaiłam się, że tusze podkręcające mają zaokrągloną (wygiętą) szczoteczkę. Z kolei na moich rzęsach lepiej spisują się te proste i o dziwo, w przeciwieństwie do tych półokrągłych świetnie moje rzęsy podkręcają. Tusz ma ładny, intensywny, czarny kolor. Dodatkowo jego formuła jest bez parabenów, a z pantenolem. Tym samym przeznaczony jest on dla osób o wrażliwych oczach. U mnie nie wystąpiły żadne przykre reakcje, pieczenie czy swędzenie. Nie osypuje i trzyma się pięknie praktycznie cały dzień.


Mogłoby się wydawać, że skoro tusz SGGM jest taki świetny, to czemu nie używam go cały czas, tylko zamiennie z Rimmel'owym Volume Colourist. Otóż sprawa jest bardziej złożona. By rzęsy wyglądały spektakularnie, w parze z pięknym wydłużeniem i ładnym rozczesaniem rzęs idzie również pogrubienie. Producent podkreśla, że tusz Curly Up! gwarantuje jedynie delikatne pogrubienie. W tym przypadku nie bardzo mnie to satysfakcjonuje, dlatego na wytuszowane już różowo-białym tuszem rzęsy nakładam jeszcze ten od Rimmela, którego zadaniem jest wydłużenie i pogrubienie. Tusz ma ładne i elegancko wyglądające opakowanie. Ma fajny kształt i włosiastą szczoteczkę. Ogólnie wolę silikonowe, ale tej używa mi się bardzo dobrze, nie mogę na nią narzekać. Tusz ma podobno przyciemnić również rzęsy. Ja nakładam go już na wytuszowane rzęsy, więc ciężko mi określić, czy naprawdę przyciemnia. Postaram się poużywać go trochę solo i zdać Wam relację. Bardzo podoba mi się efekt, jaki dzięki nim mogę uzyskać. Tusz Rimmel Volume Celebrities świetnie radzi sobie z pogrubieniem rzęs, przy czym ich nie skleja, a to bardzo ważne. Tusze, poza tym, że w większości przypadków robią dużo dobrego i wpływają pozytywnie na nasz look, to czasem mogą też wyrządzić dużo szkody. Zamiast pięknego wachlarza rzęs, potrafią zrobić na powiekach 5 kikutów - tego raczej nie chciałaby żadna z nas. Cieszę się, że skusiłam się na wypróbowanie ich w duecie, bo świetnie ze sobą współgrają.


Jakich tuszów do rzęs obecnie używacie? Zdarza Wam się czasem używać kilku maskar jednocześnie?

Czytaj dalej

sobota, 1 października 2016

Garnier Pure Active - żel oczyszczający ze szczoteczką

Oczyszczanie twarzy to moja codzienna rutyna. Zazwyczaj używam do tego celu różnego rodzaju żeli do oczyszczania twarzy oraz peelingów, które stosuję 2-3 razy w tygodniu. Czasem urozmaicam to także różnymi tonikami. Nie bez powodu oczyszczanie nazwałam rutyną, ponieważ każdego dnia robię to niemal w ten sam sposób i tymi samymi, bądź podobnymi produktami. Prędzej czy później każda z nas potrzebuje jakiejś zmiany. Chciałam zatem wypróbować coś nowego. I takim oto sposobem przeglądając asortyment sklepu Iperfumy.pl natknęłam się na żel oczyszczający ze szczoteczką Garnier Pure Active. Pokazywała go Wam w poście z nowościami i zrobił na Was pozytywne wrażenie, większość bardzo zaciekawił, więc postanowiłam napisać o nim kilka słów.


Do zakupu tego produktu w głównej mierze skłoniła mnie szczoteczka, ponieważ nigdy wcześniej nie miałam takiego produktu. Od razu wydało mi się to świetnym rozwiązaniem i przerwaniem pielęgnacyjnej monotonii. Już sam wygląd zachęca do zakupu. Opakowanie jest wykonane z dość miękkiego plastiku i utrzymane w biało-niebieskiej kolorystyce z czerwonymi akcentami. Zatyczka jest również plastikowa. Pojemność żelu to 150 ml, a jego koszt to 18,10 zł. Szczoteczka ma bardzo przyjemne w dotyku silikonowe "ząbki". Na środku szczoteczki znajduje się otwór, którym na zewnątrz wydobywa się delikatnie niebieska pianka. By jednak do tego doszło, należy przekręcić główkę o 180 stopni, w przeciwnym razie substancja nie wydobędzie się z opakowania. Jest to swoją drogą bardzo fajne zabezpieczenie.


Aplikacja na twarz jest bardzo wygodna i dziecinnie prosta. Wystarczy lekko nacisnąć dość miękkie  opakowanie i wykonywać okrężne ruchy na twarzy. Należy to robić ostrożnie, by żel nie dostał się do oka. W składzie widziałam mentol, żel ma właściwości chłodzące, więc w kontakcie z oczami to na pewno nie jest nic przyjemnego. Na twarzy - zdecydowanie co innego. Uczucie nie jest nachalnie mocne, a dość delikatne, takie orzeźwiające.


Szczoteczka super radzi sobie z oczyszczaniem twarzy. Przed jej użyciem wykonuję demakijaż płynem micelarnym, jednak nie jest on w stanie w 100% usunąć całego makijażu. Wtedy z pomocą przychodzi powyższa szczoteczka, która z tymi pozostałościami bardzo dobrze sobie radzi. Zaobserwowałam to po kolorze szczoteczki, na której odznaczała się delikatna obecność podkładu. Mycie twarzy tym sposobem jest również relaksem, ponieważ podczas aplikacji jest przyjemnie masowana. Po skończonym oczyszczaniu zmywam piankę za pomocą letniej wody. Twarz jest gładka i przyjemna w dotyku, a przede wszystkim dobrze oczyszczona. Używaniem tego produktu można by zastąpić peeling. Jestem nim pozytywnie zaskoczona i to na pewno nie moje ostatnie opakowanie.

Znacie ten żel ze szczoteczką? Jak spisał się u Was?
Czytaj dalej

poniedziałek, 26 września 2016

Kolorowe mydełka w płynie - limitowana Balea oraz orzeźwiająca Nivea

Do mycia rąk w moim domu używane są tylko mydła w płynie. Według mnie ładniej prezentują się na łazienkowej umywalce i przede wszystkim są bardziej higieniczne, a jednak rozmawiając o tego typu produkcie, higiena powinna być na pierwszym miejscu. Do tej pory, najczęściej używanymi przeze mnie mydełkami były te od marki ISANA - są tanie i ładnie pachną. Ostatnio nadarzyła się okazja by swoje mydlane zbiory (uwierzcie, są dość pokaźne) powiększyć o nowe marki i takim oto sposobem moja szuflada powiększyła się o kolejne mydełka Balea oraz nowość u mnie - mydełko Nivea, które kupiłam na Iperfumy.pl.


#1 BALEA - MYDŁO W PŁYNIE LIEBESTOLL - mydełko o zapachu słodkiego jabłka. Fanom wszelkiej słodyczy na pewno się spodoba. Nie jest to typowy, cukierkowy zapach. Jest to mydło, które po powąchaniu ma kilka wymiarów - słodki i kwaśny. Te dwa zapachy w połączeniu są niesamowite. Sprawiają, że w powietrzu unosi się piękny zapach, który nie jest do końca oczywisty, który da kopa na cały dzień. Jest to mydło z edycji limitowanej, która jakiś czas temu zagościła w DM. Opakowanie piękne, przedstawia jakąś cyrkową karuzelę, całość utrzymana w przyjemnej dla oka kolorystyce. Dozownik się nie zacina, chodzi bez zarzutu. Konsystencja dość rzadka, pieni się średnio. Zapłaciłam za nie 6 zł / 300 ml.


#2 BALEA - MYDŁO W PŁYNIE BLÜTENTRAUM - zaciekawiło mnie co oznacza ta nazwa i tłumacz niestety tego nie przetłumaczył, jednak jest to połączeniu dwóch słów "kwiaty" i "śnić", więc tę zagadkę pozostawiam Wam, może ktoś zna niemiecki i rozwieje wszystkie wątpliwości. Obecnie te mydełko jest u mnie praktycznie na wykończeniu. Zabrałam się za jego testowanie w pierwszej kolejności, ponieważ zaciekawiły mnie te drobiny i to czy zostają na rękach. Otóż niestety nie zostają, a szkoda, bo fajnie wyglądałoby takie delikatne brokatowe wykończenie na dłoniach. Mydło ma zapach średnio ładny, dość świeży, ale taki łazienkowy, jak dla mnie nijaki. Konsystencja gęsta, ale i dziwna, śmiesznie się rozsmarowuje na suchych dłoniach i dość słabo się pieni. Dobrze oczyszcza dłonie z różnego rodzaju zabrudzeń. Zapach utrzymuje się przez jakiś czas na rękach. Zapłaciłam za nie 6 zł / 300 ml.


#3 NIVEA - MYDŁO W PŁYNIE LEMONGRASS & OIL - mydełko o zapachy trawy cytrynowej z olejkiem. Lubię cytrusy, więc musiałam się na to mydełko skusić, tym bardziej, że zaciekawił mnie już sam wygląd. Butelka ma ładny, opływowy kształt. Jest dość mała jak na tego typu produkt, bo mieści tylko 250 ml mydła. Mimo to, wygląda zgrabnie i ładnie prezentuje się na umywalce. Dozownik nie zacina się, dozuje odpowiednią ilość mydła na jednorazowe umycie dłoni, które po jego stosowaniu są dobrze oczyszczone nawet z sadzy. Na dłoniach utrzymuje się piękny, cytrusowy zapach. W powietrzu również jest wyczuwalny. Mydełko pieni się dość dobrze, konsystencja jest przezroczysta o zielonym zabarwieniu. Zapłaciłam za nie ok. 8 zł / 250 ml.


Pomyślałam, że co jakiś czas będę robiła zbiorczą recenzję mydełek. Nie są to produkty o jakimś spektakularnym działaniu czy właściwościach, więc poświęcanie jednej sztuce całego posta wydaje mi się marnotrawstwem Waszego czasu. Najważniejsze mydle jest to, czy dobrze oczyszcza i czy pachnie przyzwoicie, więc mylę, że takie zbiorcze wpisy będą odpowiedniejsze, by na te pytanie odpowiedzieć.  

Używacie mydeł w płynie do mycia rąk czy wolicie te w kostce? Jakie mydełka są Waszymi ulubieńcami?
Czytaj dalej

piątek, 23 września 2016

Bohemia Gifts & Cosmetics - żele pod prysznic dla fanów motoryzacji

Pamiętam, że kiedy pokazywałam Wam swoje kosmetyczne nowości, to furorę zrobiły żele por prysznic przypominające różnego rodzaju płyny samochodowe. Są to żele marki Bohemia Gifts&Cosmetics, które kupiłam na stronie Iperfumy.pl. Niebawem mamy Dzień Chłopaka, więc pomyślałam, że to dobry moment, by napisać o nich kilka słów i przygotować dla Was recenzję. Będzie ona oparta na wrażeniach i spostrzeżeniach mojego brata - to on je testował i myślę, że opinia mężczyzny w tym przypadku jest najbardziej wiarygodna. Podczas zakupów skusiłam się na dwie sztuki żeli, ponieważ mój brat zużywa je w błyskawicznym tempie.


Butelki, w których mieszczą się żele, to istne mistrzostwo świata. Brawa na stojąca dla firmy produkującej za taki pomysł. Butelki na pierwszy rzut oka są tak łudząco podobne do jakichś olei czy płynów samochodowych, że nabrać się może naprawdę każdy. Kiedy wręczyłam żele mojemu bratu (z okazji urodzin), nie mogłam się doczekać jego miny w chwili otworzenia pudełka. W pierwszej chwili dezorientacja, bo niby po co mu takie płyny, a następnie wczytywanie się w etykiety. Potem był już tylko śmiech.


Ceny tych żeli nie są wygórowane. Za litrową butelkę zapłaciłam jedynie 14,90 zł i uważam, że to bardzo korzystna cena.  W przeliczeniu na małe żele cena jest bardziej niż satysfakcjonująca.  Oba żele poza opakowaniem różnią się również zawartością. Żel w czarnym opakowaniu dedykowany jest specjalnie dla mężczyzn. Pachnie jak męskie perfumy, co jak najbardziej jest na plus. Zapach spodobał się mi i przede wszystkim mojemu bratu, co było priorytetem.  Konsystencja ma biały kolor, jest gęsta, co wpływa na dobrą wydajność. Po używaniu tego żelu mój brat czuł, że skóra jest dobrze oczyszczona, a samo używanie go przyjemne ze względu na zapach. Butelka jest nadal w użyciu.


Żel w białym opakowaniu miał zieloną, przezroczystą konsystencję, która była dość wodnista, a co za tym idzie mniej wydajna. Taką butelkę mój brat wykończył w ok. miesiąc. Zapach żelu przypomina zapach zielonego jabłuszka, więc jeżeli macie koleżankę, która jest fanką motoryzacji - ten wariant zapachowy powinien się jej spodobać.  


Żele bardzo się bratu spodobały. Spodobały na tyle, że wyszedł na podwórko by pokazać je znajomym - prezent-niespodziankę uważam za bardzo udany.  Butelki mają praktycznie wszystko to, co powinny - grube zakrętki, różnego rodzaju znaczki czy miarki i etykiety, więc na pewno zrobią wrażenie na osobie obdarowanej. Dostępne są w dwóch wariantach pojemnościowych - moje są litrowe, a kupić można jeszcze takie, które mają 250 ml, ale kosztują 9,90 zł, więc raczej bardziej opłacalne jest kupowanie dużych butli. Marka Bohemia Gifts&Cosmetics ma w swojej ofercie dużo fajnych zestawów typowo dla kobiet - mają one piękne opakowania, musicie sami zobaczyć. 

Co sądzicie o takim pomyśle na żel? Kupiłybyście go swoim partnerom?
Czytaj dalej

środa, 20 lipca 2016

Nowości kosmetyczne i wygrane rozdanie

Dawno nie pokazywałam Wam swoich nowości, a nagromadziło się ich trochę, dlatego w związku z tym, postanowiłam rozdzielić je na dwa posty. Dzisiejszy w całości będzie dotyczył mojego zamówienia ze sklepu internetowego Iperfumy.pl. Udało mi się kupić dość sporo kosmetyków w przystępnych cenach, więc nie pozostaje nic innego jak tylko się cieszyć.


Pierwsze dwa kosmetyki to opalizujący olejek do kąpieli i pod prysznic oraz kremowy peeling myjący z linii Let's Celebrate marki Farmona.  Oba produkty są o zapachu pinacolady i muszę przyznać, że pachną obłędnie. Taki duet można kupić za 21 zł, jednak... Na stronie Iperfumy widnieje zakładka dotycząca aktualnych promocji. Warto ją odwiedzać, ponieważ często do zamówienia mogą zostać dołączane gratisy. Przy zakupie jednego z produktów marki Farmona dostałam drugi w prezencie, zatem cały zestaw kosztował mnie jedynie 15 zł.


Odżywka Kallosa w tubce zrobiła na mnie dobre wrażenie, więc tym razem skusiłam się na inne produkty tej marki. Dodałam do koszyka dwie odżywki Kallos do włosów suchych i zniszczonych bez spłukiwania. Kupiłam ją dla siebie i dla mamy. Dawno nie miałam odżywki bez spłukiwania, więc dla odmiany sięgnęłam właśnie po taki wariant. Mam nadzieję, że się sprawdzi. 

Na powyższym zdjęciu nie ma produktów przydatnych do samochodu - uwierzcie na słowo. To świetne, ociekające męskością litrowe żele pod prysznic marki Bohemia Gifts&Cosmetics. Kupiłam dwie sztuki, które mają już swojego właściciela i mam nadzieję, że zrobią na nim tak samo dobre wrażenie jak na mnie.


Kolejne nowości to żel po prysznic Tesori d'Oriente oraz żel oczyszczający Garnier ze szczotką. Żel kupiłam ze względu na fajne opakowanie, które wyposażone jest dodatkowo w plastikowy łańcuszek, dzięki czemu żel możemy powiesić pod prysznicem. Skusiłam się na wersję o zapachu kwiatu lotosu i mleka akacjowego. Niestety zapach nie przypadł mi do gustu - pachnie dość męsko. Z kolei żel oczyszczający jest super fajną sprawą i bardzo się cieszę, że skusiłam się na niego.


Powyższe podkłady są Wam chyba bardzo dobrze znane, ponieważ Catrice All Matt był na blogu recenzowany. Moje dobre zdanie na jego temat się nie zmieniło, więc zrobiłam mały zapas. Na pewno nie są to moje ostatnie buteleczki tego podkładu.

Tu mamy męski zestaw. Kupiłam go dla swojego taty i w jego skład wchodzą żel do golenia Gilette oraz 3 maszynki Gilette Blue 3. Tata bardzo lubi żele do golenia, wiec zakup tego był strzałem w dziesiątkę. Maszynki zawsze się przydadzą, więc prezent jak najbardziej zadowalający.


Latem nasze stopy odpoczywają w sandałkach i mają dostęp do świeżego powietrze. Są też sytuacje, że musimy założyć adidasy - staram się wtedy zawsze psikać swoje stopy, ponieważ wysoka temperatura nie sprzyja zachowaniu higieniczności. Skusiłam się na dezodorant do stóp 4w1 marki Farmona. Skończyły mi się też lekkie psikadełka. Dodałam do koszyka dezodorant z atomizerem Adidas Friuty Rhythm.


Ostatnim zakupem z Iperfumy jest szczotka do włosów Tigi Tigi Pro. Jest ona bardzo duża i idealna do moich w miarę gęstych włosów. Do tego fajnie wygląda.


Na sam koniec chciałabym pochwalić się Wam wygraną w rozdaniu u Magdy z bloga Immenseness Bloguje. Dostałam w paczuszce same wspaniałości. Najbardziej ucieszyła mnie paletka Wibo, ponieważ moja poprzednia nieco się uszkodziła. Cieszę się, że wzięłam udział w tym rozdaniu i serdecznie dziękuję Magdzie za jego organizację.

A do Was jakie kosmetyki wpadły w ostatnim czasie?
Czytaj dalej