wtorek, 16 maja 2017

Elfapharm - garść recenzji kosmetycznych - Vis Plantis, O'Herbal, Dr. Sante

Kiedyś zapisałam się do klubu Elfapharm. Jako jedna z klubowiczek, dostałam kilka produktów do przetestowania. Ostatnio moja łazienka wypełniona jest kosmetykami tej marki. Ogólnie uważam, że to fajne produkty, więc tym bardziej ucieszyłam się z kolejnych nowości. Najbardziej uradował mnie fakt, że w kartoniku znalazłam szampon oraz maskę do włosów, bo tych produktów byłam ciekawa od dawna. Zacznę więc od szamponu.


#1 VIS PLANTIS - BASIL ELEMENT - SZAMPON WZMACNIAJĄCY PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW - może zacznę od aspektu czysto technicznego, czyli wyglądu, który bardzo mi się podoba. Butelka jest plastikowa i podłużna. Ma piękny, butelkowo-zielony kolor i ładną, schludną etykietę. Zamknięcie typu "press". Skład, na tyle ile orientuję się w składnikach, uważam za bardzo dobry. Opiera się on na łagodnych detergentach i wzbogacony jest dużą ilością gliceryny i innych olejów, takich jak rycynowy, słonecznikowy czy kokosowy. W połowie składu znajdziemy ekstrakt z bazylii, który w tym przypadku jest dość kluczowym składnikiem - mamy go w nazwie i to właśnie on odpowiedzialny jest tu za zapobieganie wypadaniu włosów. Jeżeli chodzi o działanie, to... Jestem troszkę zawiedziona. Szampon słabo się pieni, przez co mam wrażenie, że moje włosy są niedomyte (to pozorne wrażenie), do tego nie jest on zbyt wydajny. Po umyciu włosów nie obejdzie się bez jakiejś odżywki, bo ciężko jest rozczesać włosy. Za pierwszym razem jej nie użyłam, to wiele czasu upłynęło zanim dobrze rozczesałam włosy - wyrwało się ich znacznie więcej niż zwykle. Nie zauważyłam zbyt dużej poprawy jeżeli chodzi o zahamowanie wypadania włosów i bardzo żałuję. To, co poza butelka najbardziej podoba mi się w tym szamponie, to jego rewelacyjny zapach! Myślałam, że będzie to zapach ziołowy - nic podobnego! Zapach jest piękny, słodki i uwodzicielski, ale to niestety za mało byśmy się polubili. Pojemność szamponu, to 300 ml, więc sporo, a jego cena to ok. 20 zł.


#2 O'HERBAL - KREM DO STÓP NA SUCHE I POPĘKANE PIĘTY - jest to krem z ekstraktem z prawoślazu. Mieści się w ładnej, zgrabnej i schludnej tubce. Zamknięcie na "klik", czyli takie jak lubię najbardziej przy tego typu produktach. Pomijając fakt, że nie mam problemu z pękającymi piętami, używałam produktu profilaktycznie. Zapach na początku mało zachęcający, jak się wchłonie pachnie zdecydowanie lepiej, choć ciężko mi określić co tak naprawdę czuję. Zapach jednak nie zniechęcił mnie do używania. Skład przepełniony jest składnikami pochodzenia naturalnego. Już na drugim miejscu w składzie, tuż po wodzie, znajdziemy masło shea. Krem zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia. Stopy są gładsze i milsze w dotyku. Do tego dobrze nawilżone. Cena kremu, to 9 zł za 75 ml.

#3 O'HERBAL - ODŻYWCZA POMADKA DO UST Z EKSTRAKTEM JAGODY GOJI - pomadka ma klasyczne opakowanie, choć bardzo słabe. Łatwo się samodzielnie otwiera, więc nie polecam nosić jej luzem w torebce. Pomadka uprzednio zapakowana była w kartonowe "pudełeczko", na którym widniały wszystkie informacje. Na samej pomadce nie ma ich praktycznie wcale. Pomadka jest bezbarwna, ma dziwny ziołowy zapach, który mnie odrzuca (pachnie trochę, jak te czarne żelki - bodajże lukrecjowe, których nie znoszę). Przyznaję się bez bicia, użyłam jej tylko kilka razy i po paru minutach ścierałam z ust, bo nie mogłam zdzierżyć zapachu. Na podstawie tych kilku użyć  mogę powiedzieć, że nakłada się ona bez zarzutu, łatwo sunie po ustach. Pomadka ma również smak, bo jest bardzo słodka. Kosztuje ok. 7,50 zł za sztukę.


#4 VIS PLANTIS - ODŻYWCZE KREMOWE MASŁO DO CIAŁA  - przechodzimy zatem do smarowidła z dodatkiem żurawiny i maliny moroszki. Balsamy i masła do ciała, to produkty, których używam najmniej, ponieważ moja skóra nie jest jakoś mocno sucha, bym musiała używać ich codziennie, a skoro nie muszę tego robić, to najzwyczajniej odzwyczaiłam się od systematyczności w tym zakresie. Podeszłam z dużym dystansem do tego masła i teraz muszę przyznać, że niepotrzebnie. Masło okazało się być najlepszym kosmetykiem z całej przesyłki. Ma białą, kremową, aczkolwiek zbitą konsystencję, jak na masełko przystało. Pachnie cudownie, przyjemnie, ale nienachalnie. Zapach ten przypomina mi nieco subtelniejszą wersję kremu Nivea. Rozsmarowuje się błyskawicznie, jeszcze szybciej się wchłania. Nie bieli podczas smarowania. Na skórze pozostawia piękny zapach na dość długi czas. Masło to sprawdzi się do pielęgnacji całego ciała, można by powiedzieć, że od stóp do głów. Dość wysoko w składzie znajdziemy tu mocznik, a dopiero na 13 i 14 miejscu ekstrakt z żurawiny i maliny moroszki - szkoda. Masło ma dawać delikatny opalizujący efekt - nie zauważyłam go, ale za to dobrze nawilża, pozostawia skórę gładką. Nie mam potrzeby używania go codziennie (na szczęście), a poziom nawilżenia dobrze się utrzymuje. Kupimy do za około 17 zł, a jego pojemność to 250 ml.


#5 DR. SANTE - MASKA DO WŁOSÓW MAKADAMIA I KERATYNA - maska ta ma za zadanie odbudować i ochronić nasze włosy. Znajduje się ona w mega dużym opakowaniu, bo ma aż litr! Opakowanie utrzymane jest w ciemnej kolorystyce. Otwór ma duży, więc bez problemu wydobędę tę maskę do samego końca, ale trzeba tu dodać, że będę ją zużywała miesiącami. Po odkręceniu wieka widać dodatkowe zabezpieczenie w postaci przezroczystej nakładki. Po jej zdjęciu ukazuje nam się produkt o gęstej konsystencji, w ładnym, biszkoptowym kolorze. Zapach specyficzny, ciężki do określenia, ale ładny, dość słodki przyjemny. Produkt jest bardzo wydajny, nakładam go od nasady, aż po same końce i zostało mi go naprawdę dużo po dwóch miesiącach użytkowania. Maskę nakłada się na osuszone ręcznikiem włosy i pozostawia na dwie minuty. Często zdarza mi się zostawić ją na włosach nieco dłużej i wtedy uzyskuję naprawdę fajne efekty.  Włosy prezentują się zdecydowanie lepiej, wyglądają na bardziej odżywione i nawilżone. Są przyjemne w dotyku i dobrze się rozczesują. Zapach nie utrzymuje się zbyt długo na włosach. Cena za to opakowanie wynosi około 22 zł, ale teraz można kupić tę maskę w promocji za około 17 zł.

Jak widzicie, kosmetyki Elfapharm spisały się u mnie różnie. Szampon, który ciekawił mnie najbardziej okazał się u mnie niewypałem - może wypadłby lepiej, gdybym używała go w duecie z odżywką tej samej marki? Z kolei masło, do którego podeszłam z wielkim dystansem okazało się strzałem w 10! Pomadka rozczarowała mnie swoim zapachem, przez co nie mogłam jej po prostu używać, a maska do włosów i krem do stóp, to kosmetyki bez których bym sobie poradziła, ale nie chcę, bo wypadły u mnie bardzo dobrze.Czasem myślę, jak fajnie byłoby ubezpieczyć się od nieudanych zakupów. Dajmy na to, dany kosmetyk się u Ciebie nie sprawdza, a Ty dostajesz odszkodowanie. To byłoby ciekawe, ale pewnie zaraz znaleźliby się tacy Janusze, którzy korzystaliby z takiej okazji nawet wtedy, kiedy dana rzecz by się u nich sprawdziła. Gdyby tak dobrze to przemyśleć, mogłoby być fajnie. Póki co zostają nam zwykłe ubezpieczenia, np. inwestycyjne czy kapitałowe w ubezpieczenia-inwestycyjne.com.pl. Ale kto wie, może kiedyś doczekamy się takich fajnych czasów (bez krętaczy)!

Znacie powyższe kosmetyki? Jak spisały się u Was? Co sądzicie o szamponie?

Czytaj dalej

wtorek, 9 maja 2017

Shinybox - Spełnij marzenia - kwiecień 2017 - minirecenzje

Długi weekend majówkowy powoli dobiega końca. Mam nadzieję, że wypoczęliście i naładowaliście baterie, przynajmniej na jakiś czas. Ja po części spędziłam majówkę na uczelni, kolejne dni na relaksie w domu - nic szczególnego. Miałam więc trochę czasu na przetestowanie nowości, które do mnie zawitały. Jedną z nich był kwietniowy box Spełnij marzenia od Shinybox. Czy po testowaniu moje marzenia zostały spełnione?


#1 -417 PIENIĄCY SIĘ ŻEL DO MYCIA TWARZY Z LUFĄ - to właśnie na ten produkt było największe "bum", kiedy wszyscy dowiedzieli się, że znajdzie się on w kwietniowym pudełku Shiny. Nie wiedziałam za bardzo skąd te zachwyty, bo marka była mi obca. Jeszcze tego samego dnia przeszłam do testowania. Żel mieści się w miękkiej, plastikowej tubie, której zamknięcie na "klik" zabezpieczone jest dodatkowo folią. Konsystencja jest dość gęsta, żółtawa i ma w sobie małe drobinki, które nie są zbyt ostre. Pieni się słabo. Żel dobrze oczyszcza skórę twarzy, ale przeszkadza mi jego ostry, chemiczny zapach, z którym totalnie się nie polubiłam. Pachnie dla mnie niczym jakiś detergent. 


#2 DR IRENA ERIS - BŁYSZCZYK DO UST PROVOKE - to mój pierwszy produkt z serii Provoke i ogólnie od Dr Ireny Eris. Wcześniej kupowałam tylko te kosmetyki mamie. Nie bardzo ucieszyłam się z błyszczyku, bo ich nie używam, ale skoro ludzie na fanpage Shiny zaczęli się cieszyć, mimowolnie i ja nabrałam entuzjazmu. Trafił mi się błyszczyk w odcieniu beżowym. Opakowanie jest piękne, eleganckie i widać na pierwszy rzut oka, że ekskluzywne. Na plus również zapach. Błyszczyk ma wiele drobinek świecących i bardzo lepka konsystencję, która mi nie odpowiada.


#3 FABERLIC - BALSAM TLENOWY Z SERII AIR STREAM LINII LEGENDARNY TLEN - tego produktu jak i marki nie znam kompletnie. Ma małe poręczne opakowanie w pięknym, niebieskim kolorze ze srebrnymi napisami. Pojemność to tylko 50 ml, więc świetnie sprawdzi się jako balsam podróżny. Konsystencja jest jakby żelowa, po rozsmarowaniu nieco wodnista. Dość szybo się wchłania, nie pozostawia tłustej, ani lepkiej warstwy.  Skóra po nim jest bardzo przyjemna w dotyku. Taka delikatna i gładka od razu po zastosowaniu. Często smaruję nim ręce. Uważam, że jest godny polecenia. 


#4 KRYNICKIE SPA - ROZŚWIETLAJĄCY KREM POD OCZY - jego pojemność, to 30 ml i starczy na prawdę bardzo długi czas. Jest zakręcany, wydobywa się go za pomocą długiego dzióbka. Konsystencja jest biała, dość gęsta, szybko i fajnie się rozsmarowuje. Zapach bardzo delikatny, mało wyczuwalny, ale w tle gdzieś czuję jakby mieszankę cytrusową. Jest to krem zarówno na noc jak i na dzień. Data ważności dość krótka, należy zużyć produkt przed upłynięciem 3 miesięcy. Nie mam zbyt wielkich problemów z opuchlizną pod oczami czy wielkimi cieniami, więc produkt nie miał zbyt wielkiego pola do popisu. Dobrze nawilżał skórę wokół oczu, sprawił, że była ona delikatna i prezentowała się wizualnie lepiej.


#5 JOKO MAKE-UP - SPIEKANY RÓŻ DO POLICZKÓW - różów do policzków mam tyle, że gdyby na ten moment zawieszono ich produkcję, starczyłoby mi ich do końca życia. Róż Joko, wpada bardziej w brzoskwiniowe i pomarańczowe tony, niż różowy, jednak świetnie prezentuje się nałożony w okolicy kości policzkowej. Pięknie się błyszczy! Kiedy po raz pierwszy naniosłam go tylko na rękę, by sprawdzić kolor, od razu przypadł mi do gustu. Odpowiednio roztarty daje bardzo naturalny i delikatny efekt, a nie nachalny błysk, za co należą mu się brawa. Wygląda dość niepozornie i tandetnie, ale ma moc i na pewno będę go często używała!


W pudełku znalazłam również próbkę szamponu Lab One, ale jeszcze nie miałam okazji jej używać. Dodatkowym "produktem" w pudełku była ulotka z Katalog marzeń. Był to voucher na 30 zł do wykorzystania na usługi tam widniejące. Bardzo fajny dodatek, może uda mi się wykorzystać go w jakiś sposób w Olsztynie. Pudełko nie do końca spełniło marzenia. Lepiej spisały się u mnie te tańsze produkty, jak np. róż czy balsam, niż te, o których było głośno. W każdym razie, Shinybox mam wrażenie, że z każdym miesiącem bardzo stara się, by sprawić przyjemność swoim subskrybentom. Udoskonalają swoje pudełka oraz ich zawartość. Shiny ma dużo wspólnego z firmą http://www.e-opex.pl/. OpEx Group to firma zajmująca się dostarczaniem wiedzy i rozwiązań z zakresu ciągłego doskonalenia, przede wszystkim w obszarach takich jak: zarządzanie produkcją, logistyka produkcji, a także szeroko pojęta optymalizacja procesów produkcyjnych, administracyjnych, transakcyjnych i serwisowych.

A jak produkty spisały się u Was? Skusiłyście się na zamówienie kwietniowego pudełka Shinybox?
Czytaj dalej

wtorek, 18 kwietnia 2017

Liferia - cały świat w małym pudełku - marzec 2017

Od jakichś 8-9 miesięcy, namiętnie testuję różnego rodzaju pudełka. Nie dziwi mnie również fakt, że co i rusz powstają nowe pudełka z coraz bardziej oryginalną zawartością. Ideą większości pudełek jest to, by poznawać nowe marki i produkty, które nie są dostępne na wyciągnięcie ręki. Dzięki temu mamy szansę poznać nowe kosmetyki, o których do tej pory nie mieliśmy pojęcia. Dodatkowo ten dreszczyk emocji przy otwieraniu pudełka - ja zawsze nie mogę się doczekać zawartości! W moje łapki wpadło nowe pudełko - nowe dlatego, że jeszcze nigdy go u siebie nie miałam. Mowa oczywiście o pięknie różowym pudełku Liferia. Marcowe pudełko wywołało sporo nerwów z uwagi na długi czas oczekiwania - oczywiście, każdy miał prawo się niecierpliwić i to jest jak najbardziej zrozumiałe, ale... Liferia kryje w swoim wnętrzu kosmetyki z całego świata, więc ich dostarczenie czasem po prostu się wydłuża, co nie do końca jest zależne od ekipy Liferii, więc po prostu to trzeba wybaczyć. Jeżeli jesteście ciekawi mojego wrażenia odnośnie kosmetyków, to zapraszam do dalszej części wpisu.





#1 PŁYN MICELARNY BALNEOKOSMETYKI, POLSKA - odpowiedni kosmetyk w odpowiednim czasie, bo mój obecny micel sięga dna. Jest to płyn micelarny z wyciągiem z kaktusa, wodą oczarową i d-pantenolem. Mimo, iż marka na polskim rynku znajduje się już dość długo, to ja nie miałam nigdy okazji używać żadnego z tych produktów. Czytałam za to wiele pozytywnych recenzji na ich temat, więc cieszę się, że mogę poznać tę markę bliżej. Płyn przeznaczony jest dla cery wrażliwych. Po kilku użyciach płynu zgodzę się z tym, nie szczypie w oczy, ani nie piecze. Ma ładny, świeży zapach. Kosztuje 29 zł / 200 ml.



#2 AHAVA - ESSENTIAL DAY MOISTURIZER - marka AHAVA jest marką izraelską. Do tej pory nie miałam z nią styczności. Pełnowartościowy krem kosztuje w granicach 180 zł, więc w moim odczuciu jest to produkt ekskluzywny. W pudełku znalazłam miniaturę kremu nawilżającego (15 ml) i z wielką przyjemnością przystępuję do testów. Póki co mogę powiedzieć, że kremik pięknie pachnie.

#3 APPLE&BEARS - POMEGRANATE &ALOE VERA - tym razem mamy kosmetyk, który reprezentuje Wielką Brytanię. Jest to miniaturowy żel pod prysznic o zapachu aloesu i granatu o pojemności 50 ml - idealny do zabrania w podróż. Jest to kolejny produkt luksusowy w mojej opinii, ponieważ cena zwala z nóg. Koszt pełnowymiarowego opakowania oscyluje w granicach 75 zł, więc jak żel pod prysznic jest to bardzo dużo. Poza wysoką ceną, na dobrą jakość produktu wskazuje jego przyzwoity skład. Na drugim miejscu znajdziemy bowiem wodę aloesową, w dalszej części składu wiele ekstraktów.


#4 NATURALIS - TONIK WIESIOŁKOWY - mamy też drugiego polskiego przedstawiciela i drugi produkt pełnowymiarowy. Jest nim tonik wiesiołkowy bez parabenów.  Marki nie znam - znowu, więc kolejne zaskoczenie. Tonik ładnie pachnie, ma przyjemną dla oka butelkę i szatę graficzną. Co do składu mam mieszane uczucia. Po kilku użyciach nie zauważyłam, by mnie uczulił czy wywołał jakieś pieczenie czy swędzenie, więc kilka niezbyt fajnych produktów w składzie mi nie przeszkadza. Żeby nie było, dobrych składników też jest sporo, takich jak aloes, Tonik nie kosztuje wiele, bo ok. 11 zł / 200 ml.


#5 THE VINTAGE COSMETICS COMPANY - SLANTED TWEEERS - ostatnim produktem, choć bardzo intrygującym jest piękna pęseta, która w tym pudełku reprezentuje Anglię. Z tego co się orientuję, to marcowe pudełko jest pierwszym pudełkiem, w którym jednym z produktów jest gadżet kosmetyczny. Z takiego urozmaicenia bardzo się cieszę.  Pęsety dostępne są w dwóch kolorach - różowym oraz złotym. Obie mieszczą się w pięknym i kwiecistym opakowaniu w stylu Vintage. Pęseta, to bardzo praktyczny gadżet, z którego my kobiety korzystamy bardzo często. Poza oczywistą funkcją, jaką jest regulacja brwi, pęseta posłuży mi również przy robieniu manicure, np. do aplikacji naklejek czy cyrkonii. Jej cena, to 40 zł.



Z pudełka Liferia jestem bardzo zadowolona z tego względu, że na 5 marek występujących w pudełku znalałm tylko jedną (Balneokosmetyki) i to w dodatku nie z własnego doświadczenia, a z blogowych recenzji koleżanek. Zawartość pudełka jest dla mnie dużym kosmetycznym zaskoczeniem, a testowanie ogromną frajdą. 

Jeżeli zainteresowała Was zawartość marcowego pudełka Liferia i tak samo jak ja chcielibyście przetestować jego zawartość, to mam dla Was dobrą nowinę. Podczas składania zamówienia, wpisz w polu komentarze: jpbk_march, a otrzymasz dodatkowy SZÓSTY produkt do swojego pudełka. Może to być pomadka Professional PIERRE RENE lub Mgiełka odżywczo-nawilżająca do włosów BEAVER PROFESSIONAL (produkty dodawane są losowo). Myślę, że warto skorzystać i cieszyć się dodatkowym kosmetykiem

Znacie pudełka Liferia? Co sądzicie o ich zawartości i produktach z różnych zakątków świata?

Czytaj dalej

niedziela, 2 kwietnia 2017

Shinybox - Pani wiosna marzec 2017 - minirecenzje

Ostatnio pudełka bardzo przypadają mi go gustu. W każdym znajduję jakąś perełkę, a w najlepszym wypadku nawet kilka, co jest wspaniałe. Wiele osób zachwycało się tym pudełkiem i muszę przyznać, że specjalnie się temu nie dziwię. Nie dziwi mnie również to, że pudełko w błyskawicznym tempie zostało wyprzedane. Obecność odżywki Lashvolution w pudełku zaowocowała wyprzedaniem pudełek w oka mgnieniu. Przyszła pora, abym podzieliła się z Wami swoją opinią dotyczącą produktów, jakie znalazłam w marcowym pudełku Shinybox - Pani Wiosna.


#1 GLOV - MINIRĘKAWICA DO POPRAWY MAKIJAŻU - obecność tej rękawiczki w tym pudełku, to jeden z fajniejszych pomysłów, na jakie wpadł Shinybox. Wypełniając ankietę dotyczącą tego produktu byłam jak najbardziej na TAK - głównie z czystej ciekawości, bo produkty tej marki są mi nieznane. Po rozpakowaniu pudełka od razu chwyciłam za jednorożcowe opakowanie, które od pierwszego wejrzenia przypadło mi do gusty. Po otwarciu w środku znalazłam minirękawicę, którą zakłada się oczywiście na jeden palec. Mi trafiła się w łososiowym kolorze. Rękawica jest to wykonywanie poprawek w makijażu w ciągu dnia i w tej funkcji spisuje się rewelacyjnie. Posunęłam się o krok dalej i za jej pomocą usunęłam cały makijaż twarzy tylko przy użyciu jej i wody - byłam bardzo zaskoczona jak szybko i sprawnie ta rękawica się z nim rozprawiła. Po demakijażu umyłam rękawicę wodą z mydełem - zabrudzenie zniknęło z rękawicy tak szybko, jak makijaż z mojej twarzy. Produkt ma starczyć na 3 miesiące używania i kosztuje tylko 15 zł, więc na pewno kupię kolejne rękawiczki.


#2 LASHVOLUTION - SERUM POBUDZAJĄCE WZROST RZĘS - do tej pory stroniłam od tego typu odżywek głównie z tego względu, że kosztują dość sporo, a mi brakuje systematyczności. Oglądając jednak efekty, jakie wiele blogerek uzyskało na swoich rzęsach dzięki niej, postanowiłam się spiąć i ją zużyć. Zrobiłam zdjęcie "przed" dopiero po 5 dniach stosowania - tak wyszło, ale myślę, że rzęsy przez ten czas nie urosły, by taką różnicę było widać. O efektach stworzę osobny post, bo jeszcze jest za wcześnie, by cokolwiek powiedzieć. Póki co mogę dodać, że odżywka znajduje się w fajnym, wysuwanym opakowaniu. Aplikator wygląda, jak eyeliner, jest prosty w użyciu.


#3 DELIA - KREM DO STÓP - REGULATOR POTLIWOŚCI Z LINII GOOD FOOD - to dla mnie najsłabszy punkt pudełka, ponieważ brak mi systematyczności w stosowaniu produktów do stóp, bo moje stopy nie wymagają jakiejś szczegółowej pielęgnacji, stąd moje olewactwo. Krem ma fajny zapach, dobrą konsystencję, szybko się wchłania. Jeżeli chodzi o  nawilżenie - dla stóp niewymagających jest ok.


#4 JADWIGA - POLSKA PAPKA DO CERY TRĄDZIKOWEJ - wstępnie pomyślałam, że jest to produkt totalnie nie dla mnie, ponieważ nie mam cery trądzikowej. Ale ktoś zasugerował mi, by stosować ją punktowo na różne "niespodzianki". Potraktowałam takowe na moim czole. Papka jest biała, ma silny, mentolowy zapach i po naniesieniu na niechcianego "gościa" czuć pewien dyskomfort, ponieważ czuć pewnego rodzaju pieczenie, co przy tych właściwościach jest normalne. Na szczęście ustaje po jakiejś minucie. Produkt ma działanie bakteriobójcze i przyspiesza gojenie.


#5 SCHWARZKOPF - SUCHY SZAMPON GOT2BE - bardzo przyzwoity suchy szampon, idealny do wyjazdowej kosmetyczki. Nie starczy na zbyt wiele użyć, dlatego więc na takim wyjeździe sprawdzi się super. Ma ładny, energetyczny kolor, aerozol działa bez zarzutu. Włosy są odświeżone, uniesione od nasady i prezentują się rewelacyjnie. Do tego ładnie pachnie. Z chęcią zakupię opakowanie pełnowymiarowe.


#6 SCHAUMA - SZAMPON DO WŁOSÓW FARBOWANYCH - jestem pozytywnie zaskoczona tym szamponem. Jest duży (ma aż 400 ml) i przy tym kosztuje niewiele. Konsystencja jest przezroczysta, raczej z tych gęstszych (nie przecieka przez palce). Szampon pięknie pachnie i dedykowany jest włosom farbowanym - więc trafiony idealnie w moje potrzeby. Dobrze odświeża i myje włosy, nie wywołał łupieżu. Mam wrażenie, że przedłuża świeżość włosów, bo zazwyczaj moje włosy drugiego dnia po myciu wyglądają już niezbyt ładnie, a po użyciu tego szamponu, były całkiem przyzwoite. Chętnie wypróbuję inne warianty.


#7 BELL - KREMOWY RÓŻ DO POLICZKÓW - nie przepadam za kosmetykami tej marki, rzadko który się u mnie sprawdza, ale tym jestem pozytywnie zaskoczona! Tego typu kosmetyk mam po rz pierwszy. Trafił mi się kolor 02 - jest bardzo ładny, ciepły. Konsystencja, jak kosmetyk wskazuje, jest kremowa, dość miękka. Róż nakładam za pomocą palców, dzięki czemu fajnie mogę go rozetrzeć. Intensywność można fajnie dawkować takim sposobem, im delikatniejszy, tym bardziej musimy rozcierać. Jest to kosmetyk trwały i prezentuje się naprawdę ładnie. Kosztuje ok. 13 zł za sztukę.


#8 BIELENDA - PROFESSIONAL FORMULA MIKRODERMABRACJA 3 - jest to zabieg podzielony na 3 fazy, tj. peeling, serum i maskę. Dzięki zastosowaniu takiego trio, twarz prezentuję się zacnie. Pozbawiona jest suchych skórek (u mnie najczęściej pojawiają się one na nosie), dzięki zastosowaniu peelingu, z kolei działanie serum i maski wpływa pozytywnie na stan nawilżenia skóry, jej gładkość i ogólny wygląd. Jestem z maseczki zadowolona.


Pudełko Shinybox wypadło w mojej ocenie bardzo dobrze! Oby więcej takich pudełek wypuszczała na rynek firma, ponieważ te okazało się dla mnie strzałem w 10 (pomijając krem do stóp, ale przymykam na to oko)! Widziałam już opakowanie kwietniowego pudełka i muszę przyznać, ze wygląda rewelacyjnie, mam nadzieję, że tak samo będzie wyglądała zawartość.

Co sądzicie o tym pudełku? Kto zdecydował się na zakup?

Czytaj dalej

poniedziałek, 27 marca 2017

Wiosenne rozdanie - 27.03.-27.04 - WYNIKI

Tak jak obiecałam, ruszam z kolejnym rozdaniem. Chyba wiosna, która zawitała tak pozytywnie na mnie wpływa, że postanowiłam znów kogoś z Was nagrodzić. Nawet baner wyszedł mi taki optymistyczny i kolorowy! Wybrałam takie nagrody, które przypadną do gustu wielu osobom. Jest coś dla hybrydomaniaczek, mejkapomaniaczek i osób, które polują na słynny podkład Catrice, ale nigdzie nie mogą go dostać. Rozdanie trwa zarówno na Fanpage Jak pięknie być kobietą jak i na blogu, więc możecie zgłosić się w dwóch miejscach i zwiększyć swoje szanse na wygraną. W skład nagród wchodzą: Zestaw 1: najnowsza paletka Makeup Revolution Golden Bar oraz paleta do konturowania Light & Glow. Zestaw 2: Podkład Catrice Liquid Coverage w odcieniu 10 oraz korektor Catrice Camouflage. Zestaw 3: 3 dowolnie wybrane lakiery hybrydowe oraz mini cleaner. Proszę o zapoznanie się z regulaminem. Miłej zabawy!




ROZDANIE ZAKOŃCZONE



REGULAMIN
1. Organizatorem i fundatorem nagród rozdania jestem ja - jakpiekniebyckobieta.pl.
2. Rozdanie skierowane jest dla osób zamieszkałych na terenie Polski lub mających polski adres do wysyłki.
3. W skład nagród wchodzi: Zestaw 1: paletka Makeup Revolution Golden Bar oraz paleta do konturowania Light & Glow. Zestaw 2: Podkład Catrice Liquid Coverage w odcieniu 10 oraz korektor Catrice Camouflage. Zestaw 3: 3 dowolnie wybrane lakiery hybrydowe (z oferty sklepu Iperfumy.pl) oraz mini cleaner.
4. W rozdaniu mogą wziąć udział osoby nie prowadzące blogów.
5. Rozdanie trwa od 27 marca 2017 do 27 kwietnia 2017 do godziny 23:59:59.
6. Zwycięzca zostanie wyłoniony do 7 dni od zakończenia rozdania, a wyniki pojawią się w tym poście.
7. Osoby, które zaobserwują bloga/fanpage tylko w czasie rozdania zostaną wykluczone z możliwości brania udziału w kolejnych rozdaniach oraz konkursach.
8. W rozdaniu wygrywa 1 osoba. Po ogłoszeniu wyników, zwycięzcę prosi się o wysłanie adresu, na które mają zostać wysłane nagrody na adres natalyyjka@wp.pl lub w wiadomości prywatnej na FP.
9. Wygranych produktów nie można wymienić na nagrodę pieniężną.
10. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
11. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu.
12. Zastrzegam sobie prawo do odwołania rozdania, jeżeli frekwencja będzie niska.
13. Zwycięzca proszony jest o wstawienie na FP mojego bloga zdjęcia wygranej z odpowiednim oznaczeniem.

POWODZENIA!


 
Czytaj dalej

piątek, 24 marca 2017

Moc pielęgnacji z Elfapharm, Green Pharmacy, Vis Plantis i Mincer

Wczoraj mieliśm astrologiczną wiosnę, dziś mamy już tę kalendarzową. Pogoda za oknem średnio na to wskazuje przynajmniej u mnie. Skoro witamy wiosnę, pora też pożegnać się z zimą i zaległymi zimowymi recenzjami. W lutowym Shinybox Winter Spa królowała pielęgnacja - było jej naprawdę dużo. Poza tym, każda ambasadorka dostała kilka dodatkowych produktów do przetestowania, więc dziś chciałabym Wam troszkę o nich napisać. Są to kosmetyki do pielęgnacji całego ciała, jak i włosów. Na ich przetestowanie miałam dość sporo czasu i okazji.


#1 O'HERBAL - BALSAM DO CIAŁA ORZEŹWIAJĄCY - najpierw chciałabym napisać kilka słów o zapachu, bo dla przy temacie balsamów dla wielu osób kluczowa kwestia. Otóż mi nie przypadł on do gustu. Pachnie znajomo, ale przypomina mi bardziej jakieś cytrynowe mleczko do czyszczenia. Cytryna jest to bardzo wyczuwalna, werbena znacznie mnie. Konsystencja bardzo lekka, przy rozsmarowywaniu mam wrażenie, że nieco wodnista, ale ja lubię akurat takie. Nie bieli, szybko się wchłania i pozostawia skórę fajnie nawilżoną. Nie stosowałam go zbyt długo, bo zapach skutecznie mnie zniechęcał. Aplikacja za pomocą pompki bardzo na plus, a kolejnym jest świetna wydajność.

#2 O'HERBAL - MASKA WZMACNIAJĄCA WŁOSY - maska ma za zadanie wzmocnić nasze włosy - robi to, ale w stopniu nie do końca zadowalającym. Nie dostrzegam żadnego efektu wow po prawie mieszęcznym stosowaniu. Włosy są delikatnie nawilżone, nie są obciążone. Produkt nie wzmaga przetłuszczania. Maska ułatwia rozczesywanie moich długich włosów. Pachnie mocno ziołowo, co nie do końca mi odpowiada.Konsystencja zaskakująco lekka.


#3 GREEN PHARMACY - KOJĄCY KREM DO STÓP PRZECIW PĘKANIU PIĘT - ani ja, ani żaden z moich domowników na szczęście nie zmaga się z pękającymi piętami. Cieszy mnie ten fakt, ponieważ jest to bardzo uciążliwy problem. Krem stosowałam więc profilaktycznie. Ma ciekawy, lekko orzechowy zapach. Przy regularnym stosowaniu skóra stóp jest bardziej delikatna, nawilżona i miękka. 

#4 VIS PLANTIS - SERUM ODMŁADZAJĄCE Z FILTRATEM ZE ŚLUZU ŚLIMAKA - produkt ten oddałam do testów mojej mamie. Wszystkie kosmetyki, których przeznaczeniem jest odmładzanie w głównej mierze przekazuję właśnie jej do testowania. Mam z serum jest zadowolona. Kosmetyk wyposażony jest w pompkę air-less, więc to bardzo ułatwia aplikację i sprawia, że jest ona bardziej higieniczna. Serum ma ładny zapach, dość delikatny. Dobrze się rozsmarowuje i szybko wchłania. Zbyt mocnego efektu zniwelowania oznak starzenia nie ma, ale skóra dzięki niemu jest dobrze nawilżona i przez to prezentuje się wizualnie zdecydowanie lepiej.


#5 MINCER PHARMA - DAILY CARE - ROZŚWIETLAJĄCA MASKA W KREMIE DO TWARZY - w moim odczuciu to bardzo ciekawy produkt. Efekt rozświetlenia jest zdecydowanie widoczny. Twarz wygląda na zdrowszą, bardziej promienną i odżywioną. Maska zawiera masło mango, olej chia, camu camu (owoce te mają mnóstwo mikro i makro składników odżywczych). Przyjemnie pachnie i dobrze się rozsmarowuje. Wydobywa się go bez problemu. Cena całkiem zachęcająca, bo kosztuje 16,99 zł / 75 ml.

Na dworze wiosna w pełni - nie ukrywam, aż chce się żyć! Korzystając z pięknej pogody wybrałam się na zakupy do miasta. Z racji, że mam do niego ok. 20 km, muszę jechać samochodem. Fajnie jest jechać drogą wiodącą przez las - promienie słońca przebijające się przez drzewa wyglądają pięknie. Wraz z wyjściem słonka, z domów powychodzili chyba również drogowi piraci. Słońce niektórym za mocno już przygrzało i szaleją na drodze. Takim oto sposobem o mało nie miałam stłuczki! Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, choć niewiele brakowało. Jedynym pocieszeniem, gdyby jednak doszło do wypadku jest to, że można skorzystać z odszkodowania OC, ponieważ nie byłoby to zdarzenie z mojej winy. Często jest tak, że poruszając się po drodze trzeba mieć oczy z tyłu głowy. To, że my jeździmy przepisowo, nie znaczy, że inne osoby włączające się do ruchu postępują tak samo.

Znacie te kosmetyki? Co o nich sądzicie? Stosujecie je w swojej pielęgnacji?
Czytaj dalej

sobota, 11 marca 2017

MINIRECENZJE - SHINYBOX - Winter SPA - luty 2017

Luty minął jak z bicza strzelił, więc pora w końcu napisać minirecenzje lutowego pudełka Shinybox Winter Spa. Było to pudełko, które od pierwszych chwil przypadło mi do gustu. Produkty pielęgnacyjne, to zazwyczaj kosmetyki, które mają największą szansę na to, że się sprawdzą. Ile razy zdarzyło się Wam trafić na niedopasowaną kolorówkę? Mi wiele razy, a obecnie mam na tyle dużo kosmetyków, że gromadzenie kolejnych zbędnych nie jest mi potrzebne. Pielęgnacja to całkiem co innego, a poza tym, przynosi dużo pożytku dla naszego ciała czy włosów.


#1 GREEN PHARMACY - ŻEL POD PRYSZNIC MASŁO SHEA I ZIELONA KAWA - jest to mój drugi żel tej marki, wcześniej miałam chyba jakiś wariant różany. Zapach tego żelu zdecydowanie bardziej przypada mi do gustu. Dobrze się pieni i tak samo dobrze myje nasze ciało. Nie czułam, by przesuszył moją skórę. Pieni się przyzwoicie, szczególnie na gąbce. Zapach utrzymuje się na skórze, ale nie jakoś wybitnie długo. Cena: 8,99 zł / 500 ml.

#2 MINCER PHARMA - DAILY CARE - ROZŚWIETLAJĄCA MASKA W KREMIE DO TWARZY - W moim odczuciu to bardzo ciekawy produkt. Efekt rozświetlenia jest zdecydowanie widoczny. Twarz wygląda na zdrowszą, bardziej promienną i odżywioną. Maska zawiera masło mango, olej chia, camu camu (owoce te mają mnóstwo mikro i makro składników odżywczych) Jest to produkt dodatkowy dla Ambasadorek. Cena: 16,99 zł / 75 ml.

#3 DELIA COSMETICS - MUSUJĄCE KULKI DO KĄPIELI STÓP - w tym produkcie nie zauważyłam zbyt wielu właściwości, ale sam fakt moczeniu stópek w wodzie z ich dodatkiem sprawia, że jest ona bardziej relaksująca. Dodatkowo wydziela się przyjemny zapach.. Cena: 7,60 zł / op.


#4 MAMA'S - KREM PRZECIW ROZSTĘPOM - Bardzo liczyłam na to, że w udziale przypadnie mi krem do biustu. Jednak dobrym kremem na rozstępy też nie pogardzę. Po kilkutygudniowym smarowaniu rozstępy w magiczny sposób nie zniknęły, ale skóra wokół nich stała się bardziej nawilżona, więc i one prezentowały się zdecydowanie ładniej. Krem ma fajną konsystencję, dobrze się wchłania i ładnie pachnie. Cena: 34,90 zł / 150 ml.
#5 PIXIE COSMETICS - REVIVING - KOREKTOR POD OCZY - Bardzo cieszyłam się z obecności tego korektora w pudełku. Marka Pixie Cosmetics jest zawsze u mnie mile widziana. Niestety korektor jest dla mnie zdecydowanie za ciemny, obawiam się, że nawet latem będzie zbyt ciemny, więc podaruję go mamie. Dla niej latem będzie w sam raz. Korektor łatwo się aplikuje. Cena: 48 zł / szt.
#6 ALPHA-H LIQUID GOLD - INTENSYWNY PREPARAT ODBUDOWYJĄCY - to miniaturka kosmetyku, więc ciężko mi tak naprawdę coś więcej powiedzieć, po kilku ml. Skóra wygląda jakby promienniej, ale efektu spłycenia zmarszczek po tylu ml niestety nie zauważyłam.



#7 MEMORABLE MASK - MASKA DO WŁOSÓW FARBOWANYCH -  Odżywka dość ładnie pachnie, fajnie rozprowadza się na włosach. Jest dość wydajna. Ułatwia rozczesywanie włosów, co dla mnie jest bardzo istotne. Szampony o właściwościach przeciwłupieżowych lubią plątać moje włosy, więc pomoc w ich rozczesywaniu jest dla mnie cenna. Poza tym aspektem nie zauważyłam żadnych innych oznak poprawy kondycji moich włosów. Cena: 29,99 zł / 250 ml.

 #8 ELFA PHARM - PEELING DO CIAŁA Z FILTRATEM ZE ŚLUZU ZE ŚLIKAMA VIS PLANTIS - Jest to dla mnie bardzo fajny peeling. Może nie jest to zbyt mocny zdzierak i dla fanek mocnego zdzierania nie sprawdzi się, ale jeżeli ktoś ma wrażliwą skórę, to z pewnością będzie zadowolony. Konsystencja nie jest zbyt gęsta, jest biała. Peeling pięknie pachnie. Cena: 14,90 zł / 200 ml.



#9 CONSSONI - CIASTKO OWSIANE - Zjadłam je od razu po sesji - było przepyszne! Może odrobinkę za twarde, ale w smaku, to było jedno z lepszych ciasteczek tego typu jakie jadłam. 10,50 zł / 200g.
#10-11 AA BEAUTY BAR - KREMOWA MASKA NAWILŻAJĄCA ORAZ MASKA WĘGLOWA OCZYSZCZAJĄCA -  ostatni bardzo rzadko sięgam po tak zwane maseczki "na raz". Nigdy nie zwracam na nie uwagi w drogeriach, ale jak się trafią w jakiejś przesyłce, to staram się je zużyć. Te maseczki dobrze się spisały - podzieliłam się z mamą. Ja wybrałam węglową, mamie dałam nawilżającą. Nawilżająca dobrze spełniła swoją funkcję - twarz po niej była miękka, gładka w dotyku i nawilżona. Co do węglowej, zafundowałam naprawdę fajne oczyszczenie skóry, bez przesuszenia. Cena: 3 zł / 8ml.

#12 CUPANDYOU - HERBATA - Herbatka to totalnie nie moja bajka. Obecność korzennych nut smakowych sprawia, że odechciewa mi się herbaty. Jednak jestem miłośniczną czarnej herbaty, albo jakichś ziółek. Mama z kolei wypiła ją z wielkim smakiem. Cena: 39,90 zł / 12 szt.

Który produkt z pudełka najbardziej przypadł Wam do gustu?
Czytaj dalej

sobota, 4 lutego 2017

MINIRECENZJE - SHINYBOX - Party Time - styczeń 2017

Styczeń dobiegł końca. Przyszedł więc czas na podsumowanie i opis styczniowego pudełka Shinybox. Pudełko to miało składać się z produktów idealnych na karnawał, a jego nazwa to Party Time, czyli nic innego jak czas na zabawę. Ja utożsamiam go szczególne z błyskiem i brokatem, którego trochę mi tu zabrakło. Uważam jednak, że pudełko to ogólnie jest bardzo przyzwoite i cena, jaką musimy za nie zapłacić, to dobrze zainwestowane pieniądze. Zapraszam do zapoznania się z minirecenzjami.



#1 L'ORIENT - REGENERACYJNY KREM POD OCZY - jego konsystencja jest dość gęska i zwarta. Nie ma żadnego zapachu. Dobrze się rozsmarowuje i dość szybko wchłania. Krem zawiera kombinację minerałów z Morza Martwego oraz witamin, protein i naturalnych ekstraktów roślinnych. Jeżeli jest stosowany regularnie, wpływa pozytywnie na stan skóry pod oczami, ponieważ usuwa  opuchliznę i cienie pod oczami. Nie spłyca wyraźnie zmarszczek, ale dzięki niemu skóra staje się bardziej elastyczna i zdecydowanie mniej je widać. Dzięki usunięciu cieni pod oczami, skóra wygląda na promienną i pełną naturalnego blasku. Idealnie sprawdza się w codziennej pielęgnacji zarówno na noc jak i na dzień. Do każdego rodzaju cery. Cena: 64 zł / 15 ml.


#2 SCHWARZKOPF GLISS KUR - FIBER THERAPY - REGENERACJA W OLEJKU - jest to eliksir w olejku i jest dla mnie dużym zaskoczeniem tego pudełka. Przeznaczony jest do włosów, które zostały przeciążone poprzez różne zabiegi, takie jak koloryzacja czy stylizacja na gorąco. Pachnie po prostu przepięknie, słodko - to mobilizuje mnie do częstego używania. Od bardzo dawna nie prostuję już włosów, ale często zdarza mi się je suszyć, więc idealnie sprawdza się jako ochrona przed ciepłem. Olejek zapewnia podwójny efekt. Wszystko za sprawą dwufazowej formuły. Olejek dodaje blasku i sprawia, że włosy stają się miękkie, a regenerująca formuła spaja włókna włosa. Bez spłukiwania. Cena: 18,99 zł / 100 ml.


#3 FARMONA - ZIMOWY KREM DO TWARZY -20 PROTECT - jest to krem przeznaczony dla "zimowych" sportowców, czyli nie bardzo dla mnie, ale... Moja skóra dość często wystawiana była na mróz i mimo, że wielkich minusów ostatnio nie ma, to miło było go stosować. Według producenta odbudowuje on ochronny płaszcz hydrolipidowy skóry, dzięki czemu zabezpiecza ją przed szkodliwymi działaniami promieniowania słonecznego, a także odmrożeniem. Ma właściwości odżywiające, regenerujące i delikatnie natłuszcza. Krem świetnie radzi sobie z nieprzyjemnym uczuciem napięcia, pierzchnięcia i suchości skóry, pozostawia ją miękką i gładką w dotyku. Konsystencja jest dość rzadka, jakby lekko wodnista. Szybko się rozsmarowuje i wchłania. Zapach przyjemny i delikatany. Cena: 11,50 zł / 75 ml.


#4 NEICHA - LUKSUSOWE RZĘSY - rzęsy, które znalazłam w tym pudełku, były dla mnie przyjemną niespodzianką. Nigdy nie przyklejałam sobie jeszcze rzęs, więc byłam bardzo ciekawa, jak moje oczy będą w nich wyglądać. Wypróbowałam, bo rzęsy są wielokrotnego użytku, więc będę mogła używać ich również w przyszłości. Są podobno ręcznie wykonane. Dzięki nim oczy wyglądają na zalotne i seksowne. Do tego wydają się być większe. Są one bardzo proste w aplikacji, świetnie pasują na każdą okazję, gwarantują efekt zniewalającego spojrzenia. Cena: 16,90 zł / komplet. W zestawie znalazł się również klej do rzęs tej samej marki, co ucieszyło mnie podwójnie, bo sama takiego nie mam. Aplikuje się go wygodnie, a pędzelek ma niemalże identyczny, jak odżywki, które nanosi się wzdłuż linii rzęs. Jego cena to 14,90 zł.


#5 JOKO - EMULSJA ROZŚWIETLAJĄCA GLOW PRIMER NR 201 LOVE YOURSELF - rozświetlacz w kremie. Można go stosować do całego ciała, np. na twarzy (na kości policzkowe), szyję, dekolt. Można również połączyć go z podkładem i zrobić tym samym podkład rozświelający. Z moim Catrice All Matt współgra super. Daje efekt rewelacyjnego rozświetlenia, więc trzeba uważać, by nie przesadzić. Świetnie odbijają światło i bardzo ładnie pachnie - słodko. Cena: 9,90 zł / 25 ml.


#6 FABERLIC - CIEŃ DO POWIEK W KREDCE - według producenta kosmetyk ten idealnie sprawdzi się w charakterze eyelinera lub cienia - co do cienia się zgodzę, jednak z eyelinerem nie. Końcówka jest zbyt gruba, by namalować nią cienką, precyzyjną kreską. Konsystencja jest jedwabista, delikatna, przyjemna, bardzo łatwo się ją aplikuje. Nie rozmazuje się oraz nie roluje na powiekach w ciągu dnia. Trwałość określam na średnią. Cena: 22,50 zł / szt.


#7 BELL - MODELUJĄCY ŻEL DO BRWI - to mój drugi żel Bell. Nie wykorzystałam jeszcze pierwszego, ponieważ nie jest to mój ulubiony kosmetyk, do podkreślania brwi. Przede wszystkim jest dla mnie za ciemny. Świetnie spisze się u osób, które lubią mocno podkreślać swoje brwi - ja do takich osób nie należę.  Cena: 9,99 zł / 9 g. 


#10 CUCCIO NATURALE - LUKSUSOWE MASŁO DO DŁONI KOKOS I IMBIR - jest to produkt jeden z trzech. Bardzo się cieszę, że w udziale przypadło mi masełko do dłoni, a nie lakier do paznokci, bo takich już nie używam, mimo, że te były piękne (widziałam u Was). Ten produkt jest kosmetyczną niespodzianką. Bardzo lubię w nim zapach kokosowy, za imbirem nie przepadam, jednak wyczuwany jest delikatnie, przez co nie gryzie się z moim nosem. Super nawilża suche skórki.
 

#9 BLANX MED - PASTA DO ZĘBÓW ANTY-OSAD - muszę się przyznać, że nie użyłam jeszcze tej pasty. Zostawiam sobie ją na jakiś jednodniowy wyjazd, żeby nie brać wielkiej pasty. Ogólnie pasty Blanx nie są mi obce. Nie wydaje mi się, by miały jakieś duże właściwości wybielające - a szkoda, ale przyjemnie się ich używa. Mają dobry smak - o ile mogę tak powiedzieć. Pasta zawiera naturalne wyciągi z porostu islandzkiego oraz mikroproszek z bambusa. Miniaturka 15 ml. Cena: 22,90 zł / 75 ml. 



Co sądzicie o karnawałowej edycji pudełka Shinybox?

Czytaj dalej

piątek, 6 stycznia 2017

Shinybox - All I want for Christmas is Shinybox - minirecenzje

Przyszła pora na minirecenzje grudniowego boxa All I want for Christmas is Shinybox. W głównej mierze, sądząc po opiniach przy openboxie, pudełko przypadło Wam do gustu. Znalazło się również kilka osób, na których box nie zrobił wrażenia, więc szkoda, ale może styczniowy bardziej przypadnie Wam do gustu. Zazwyczaj robiąc zdjęcia do openboxa robię je 2x żeby potem mieć również zdjęcia do minirecenzji. Tym razem jakoś mnie zaćmiło i zrobiłam tylko jeden komplet, a kosmetyki już dawno w użyciu, więc posłużę się starymi.




#1 FARMONA - EKSTREMALNY KREM DLA SPORTOWCÓW SPF50 - ze sportem mam mało wspólnego (niestety!), więc krem podarowałam mojemu bratu, który lubi biegać, więc na pewno mu się przyda, szczególnie teraz, kiedy na dworze temperatura spadła znacząco poniżej zera (u mnie w nocy było -19 stopni). Krem zawiera bogactwo składników aktywnych AntiFrost System, alantoinę, witaminą E, d-pantenol, lanolinę i filtry UV, które zabezpieczają skórę przed mrozem. Cena: 11,50 zł / 50 ml.


#2 CONSTANCE CARROLL - LAKIER  DO PAZNOKCI Z WINYLEM - lakier ma bardzo ciekawy i nietuzinkowy kolor, choć niespecjalnie w moim guście. Świetnie sprawdzi się u osób, które lubią się wyróżniać swoimi paznokciami. Użyłam go na wzorniku. Krycie ma dość słabe, przy trzeciej warstwie prezentuje się całkiem ok. Pomyślałam, że mógłby się sprawdzić jako mgiełka na inny lakier. Efekt mógłby być ciekawy. Cena: 6,30 zł / 10 ml.


#3 BIOOLEO - MIX 100% OLEJÓW NATURALNYCH - bardzo lubię olej ze słodkich migdałów, więc cieszę się, że znalazł się w tym pudełku. Poza tym, znam markę Biooleo i to z dobrej strony, więc tym bardziej powód do radości jest. Olej ze słodkich migdałów ma bardzo szerokie spektrum zastosowań. Pomaga w walce z rozstępami, ponieważ posiada silne właściwości nawilżające. Ma w sobie bardzo dużo witaminy E, więc to też bardzo ważne. Przyda się także w walce z rozdwojonymi końcówkami, czy też do nawilżenia dłoni czy skórek wokół paznokci. Świetnie sprawdza się także w pielęgnacji niemowląt. Cena: 60 zł / 30 ml.


#4 PERFECT BEAUTY BY ADOS - TUSZ DO RZĘS - określiłabym go jako tusz codzienny. Nie zdecydowałabym się nałożyć go na rzęsy na wielkie wyjścia, ponieważ trzeba się trochę napracować żeby ładnie rozczesać rzęsy. Dzięki prostej silikonowej szczoteczce i bardzo malusieńkim ząbkom, można nabrać go trochę za dużo i rzęsy mogą się posklejać, więc warto uważać. Poza tym, tusz ma bardzo ciemny, czarny kolor, utrzymuje się dość długo. Osypuje się tylko delikatnie i muszę przyznać, że jak na taką cenę jest całkiem niezły. Jest to najtańszy tusz do rzęsy jaki w całym swoim życiu miałam. Cena: 6,30 zł / 12 g. 



 #5 PROSALON PROFESSIONAL - KERATYNA W PŁYNIE BEZ SPŁUKIWANIA - zadaniem sprayu jest odbudowa włosów od środka i wypełnienie ubytków w strukturze. W cuda nie wierzę, więc testowałam go bardziej jako ochronę przed wysokimi temperaturami - podczas suszenia włosów i raz podczas prostowania włosów (bo na ogół nie używam już prostownicy). Ciężko powiedzieć czy spray chroni włosy po dwóch tygodniach używania. Na pewno im nie szkodzi. Ułatwia rozczesywanie, ładnie pachnie i dobrze się rozpyla. Plusem jest też niska cena w stosunku do pojemności.  Cena: ok. 12 zł / 275 g.


#6 MIESZADEŁKO - ZESTAW SKŁADNIKÓW DO WYKONANIA KOSMETYKÓW DIY - zestaw to idealny pomysł na produkt do pudełka. Ja byłam nim oczarowana. Nie robię zazwyczaj produktów DIY, nie ukrywam, że z lenistwa. Nie mam też gdzie kupować składników, a zamawianie ich przez internet często mija się z celem, bo niestety przesyłki są coraz droższe. Kiedyś robiłam swój peeling do ciała, do ust i stóp i podobała mi się ta zabawa, więc fajnie było pobawić się również teraz. Bardzo fajne było też to, że do zestawu dołączona została karteczka z podanymi recepturami na dane kosmetyki. Ja skusiłam się na wykonanie balsamu do ust i peelingu malinowego. Do wykonania balsamu użyłam 2g wosku pszczelego bielonego, 15 ml oleju kokosowego, 8 ml oleju z orzecha włoskiego z olejkiem eterycznym. Z kolei do peelingu malinowego użyłam: 10 g peelingu z pestek malin oraz 5 ml oleju z pestek malin. Tworzenie własnych kosmetyków to świetna zabawa! Poza tym mamy pewność, że dodajemy tam tylko naprawdę dobre produkty, bez grama chemii. Cena: 30 zł / zestaw. 


#6 BISPOL - ŚWIECE ZAPACHOWE "GRZANE WINO" -  zapachy świeczek jakie można było znaleźć w tym pudełku były dwa: grzane wino oraz czekolada z wiśnią. Żałuję, że mi przypadło w udziale grzane wino, bo są to świeczki z dodatkiem nut korzennych, za którymi ja nie przepadam, więc oddałam je mamie. Świeczki wydzielają delikatny i subtelny zapach, mama odpala w kuchni. Cena: 4,00 zł / opakowanie.



#8 OLEOFARM - LEN MIELONY - mamy tu do czynienia z kolejnym produktem wielofunkcyjnym, ponieważ nadaje się zarówno jako produkt spożywczy oraz jako dodatek do kosmetyków, np. maseczek. Nasiona lnu mają dobry wpływ na funkcjonowanie układu trawiennego. UPOMINEK. Cena: 8,50 zł / 200 g


Tak wygląda cała zawartość pudełka grudniowego All I want for Christmas is Shinybox. Najsłabszym punktem tego pudełka jest dla mnie kolejny lakier, z kolei najlepszym produktem okazał się zestaw do robienia kosmetyków DIY. Bardzo się cieszę, że z okazji Świąt pudełko zostało powiększone, co świadczy o tym, że marka wspólnie z nami chce celebrować ten świąteczny czas obdarzając nas dodatkowymi produktami. 

Zamówiliście grudniowego boxa? Spełnił on Wasze oczekiwania?

Czytaj dalej