niedziela, 17 stycznia 2016

Lakiery hybrydowe Cosmetics Zone - swatche

Cześć. Jak wiecie od niedawna robię paznokcie lakierami hybrydowymi. Bardzo mi się to spodobało, co chwilę powiększam swoją kolekcję o kolejne kolory i marki. Do niedawna używałam tylko hybryd Semilac - teraz natomiast jestem otwarta na wszystkie marki, bo czemu niby miałabym ograniczyć się do jednej firmy? Każda ma nam coś innego do zaoferowania - inne ceny, paletę kolorów czy konsystencję. Warto więc wypróbować kilka marek, by wybrać najlepszą dla siebie. Dziś chciałabym pokazać Wam swatche kolorów lakierów hybrydowych marki Cosmetics Zone.


Kolory na powyższym zdjęciu to: PST 13 Pistachio, 011 Classic Red, N1 Neon Dark Pink, 085 Silver Patina. Pistachio jest ideantyczny jak 022 Mint Semilaca. 011 jest piękną, klasyczną czerwienią, którą powinien mieć każdy. N1 jest to żywy, ostry róż - idealny na lato. Z Kolei Silver Patina jest idealnym dodatkiem do ożywienia całego manicure.


 Kolejne kolorki to 124 Tropic Blue, PST3 Blue Sky, 000 Ivory. Biorąc Ivory liczyłam na coś innego, bardziej białego - tymczasem kolor jest prawie taki jak sam wzornik. Mimo to na prwno się przyda. PST3 jest pięknym, chłodnym błękitem, natomiast Tropic blue intensywnym niebieskim kolorem.


Ostatnie kolorki, w większej, 15 ml pojemności: 033 Black Cat, 088  Sand Azure, 188 Black Hole, 125 Seafoam, 123 The August Plum. Te kolory są Wam bardzo dobrze znane. Prezentowałam je na wzorniku kołowym w jednym z wcześniejszych postów. Czarny jest boski - dwie cienkie warstwy do pełnego krycia. Inne kolorki również bardzo mi się podobają.


 Skuszona pozytywnymi opiniami na temat chińskich lakierów hybrydowych marki Bling, postanowiłam kupić kilka sztuk. Skusiłam się na 5 odcieni, jednak podczas zamawiania coś zrobiłam nie tak i zamówiłam 5 kolorów 01. Dwa już rozdałam koleżankom, 3 są jeszcze w moim posiadaniu. Zamówiłam je na Aliexpress, szły do mnie ponad 2 miesiące, ale w końcu doszły. Ostatnio bardzo dużo zamawiam na Aliexpress i na Ebay. O ile na Alie mogę płacić opcją "przelewy 24", tak na Ebayu operuję dolarami i euro. Od kilku miesięcy kursy walut nie są mi obce - lubię mieć orientację w tym zakresie. Kursy potrafią być zdradliwe. Przekonali się o tym swojego czasu frankowicze, którzy zaciągnęli kredyty we frankach szwajcarskich. Nie chciałabym być na ich miejscu. Zazwyczaj nie jestem na tle odważna, by podejmować takie działania, jednak byli ryzykanci, którzy spróbowali i nie wyszło im to na dobre. Jeżeli jesteś w takiej grupie osób lub znasz kogoś, komu ten problem ciąży, zapoznaj się lub poleć stronę http://www.franki.biz/. Właścicielem strony jest Kancelaria Lex zajmuje się wytoczeniem pozwu zbiorowego przeciw bankom dla klientów, którzy wzięli kredyt we frankach szwajcarskich. Interesuje ich przewalutowanie kredytu. Myślę, że taka strona może pomóc nieszczęśliwym frankowiczom.

Znacie lakiery marki Cosmetics Zone? Który kolor podoba się Wam najbardziej?
Czytaj dalej

Yankee Candle - Under The Palm - pod palmami

Cześć. Miałam w pudełeczku z woskami kilka sztuk, które schowałam w woreczki strunowe. Nigdy jednak ich tu nie opisywałam, a szkoda, by odeszły w zapomnienie, szczególnie jeżeli chodzi o lubiany przeze mnie. Dziś opiszę zapach Under The Palm. Zazwyczaj staram się robić zdjęcia woskom od razu po otwarciu koperty, ale kiedyś robiłam inaczej. Zafascynowana Yankee Candle otwierałam tartaletki i od razu przystępowałam do palenia. Teraz mam trochę więcej dystansu i nie jestem tak narwana.

Kupiłam ten wosk zimą rok temu - chciałam poczuć powiew wakacji i lata, kiedy za oknem było tak brzydko. Skusiłam się także na wosk z tego względu, że miałam sampler, który bardzo przypadł mi do gustu. Nie od dziś wiadomo, że czasem się tak zdarza, że jeżeli przypadnie nam do gustu wosk, świeca czy sampler, to w innym wydaniu zapach lubi się różnić i tak też było w tym wypadku.



Under The Palm był moim najintensywniejszym samplerem jaki do tej pory miałam. Wyczuwałam w nim bardziej trawę cytrynową niż morską, co stanowiło świetne przełamanie liści palmowych i kokosa. Skuszona tą piękną wonią postanowiłam kupić też wosk. Jakie było moje zdziwienie, gdy zapach po odpaleniu był całkiem inny niż ten, który pamiętałam z samplera. Tu wosk z kolei był taki jak opisywał producent. Czuć było wonie trawiaste, liściaste z domieszką kokosa - swoją drogą słabo wyczuwalną. Ogólnie wosk jest średnio intensywny, w pomieszczeniu czuć go przez dłuższy czas. Mimo braku tej wyrazistej, wosk ostatecznie i tak był całkiem fajny, jednak gdybym miała skusić się na niego jeszcze raz - zdecydowanie wybieram sampler. Wosk ten w każdej postaci możecie kupić na Goodies.pl.

Czy Under The Palm również zaskarbił sobie Waszą sympatię?

Czytaj dalej

sobota, 16 stycznia 2016

Yankee Candle - Witches brew

Cześć. Przez ostatnie dwa dni opisywałam Wam zimowe woski Yankee Candle. Teraz chciałabym napisać kilka słów na temat Halloweenowego wosku Witches Brew. Wiem, że tematycznie nie pasuje on za bardzo i nikt po takie zapachy teraz nie sięga, jednak mimo wszystko postanowiłam zaryzykować.

Zazwyczaj staram się dobierać woski w taki sposób, żeby już po samym opisie wpasowywały się w mój gust. Witches brew to wosk, który składa się tylko z jednego zapachu - paczuli. Nie wiedziałam jak ona pachnie, pamiętałam, że w większości moich perfum się znajduje i odpowiadają mi te wonie. Ale czy sam na sam też jest taka ładna?


Niestety nie. Totalnie nie polubiłam się z tym zapachem. Jest dla mnie bardzo intensywny i taki męski. Wiem, że jest sporo zwolenniczek takich zapachów, ale ja zdecydowanie do nich nie należę. Skusiłam się też na ten wosk ze względu na jego wygląd. Nie miałam chyba do tej pory żadnego wosku w tym kolorze, więc ogólna ciekawość zwyciężyła w tym wyborze. Wosk odpaliłam raz, zapach bardzo mnie rozczarował, spodziewałam się czegoś owocowego, bo woni paczuli nie znalazłam, a tu taka niespodzianka. Ostatecznie nie żałuję, bo przynajmniej teraz wiem jak pachnie paczula, ale więcej do niej nie wrócę. Jeżeli też chcielibyście przekonać się jak pachnie paczula, to zapach ten dostępny jest na stronie Goodies.pl.

Znacie wosk Witches Brew? Jak Wam się podoba?

Czytaj dalej

piątek, 15 stycznia 2016

Yankee Candle - Berry Trifle

Cześć. Nadrabiam dalej woskowe zaległości na blogu i dziś chciałabym napisać Wam o jednym z moich zimowych ulubieńców, mianowicie o wosku Berry Trifle. Udało mi się napisać kilka recenzji na zapas, sama w tym czasie muszę zmierzyć się z kolejnym zjazdem na swojej uczelni. Mam do zaliczenia język angielski, więc trzymajcie kciuki. Wracając do głównego tematu, zapraszam do przeczytania recenzji.


Trochę zaskakuje mnie opis producenta, z którego wynika, że jest to zapach owoców jagodowych skąpanych w kremie waniliowym. Na etykietce widzimy jednak maliny - trochę to dziwne, jednak etykieta i tak jest jedną z ładniejszych jakie widziałam. Jest to jeden z moich niekwestionowanych ulubieńców.


Od dawna pałam miłością do wosków owocowych. Wanilię kocham bezwarunkowo od zawsze i to się już nie zmieni. Połączenie woni z woski Berry Trifle jest bardzo trafne. Wyczuwam tu słodkie owoce (nie jestem pewna do końca czy jagody) skąpane w kremie waniliowym. Polubiłam ten wosk od czasu, w którym powąchałam go po raz pierwszy. Po zapaleniu było już tylko lepiej. Jest to wosk o średniej intensywności, jednak długo utrzymuje się w powietrzu. Można go kupić na stronie Goodies.pl w cenie 8 zł.

Lubicie owocowe zapachy? Co sądzicie o Berry Trifle?


Czytaj dalej

czwartek, 14 stycznia 2016

Yankee Candle - Winter Glow - zimowy blask

Cześć. Dawno nie pisałam recenzji wosku, a nazbierało się ich w kolejce sporo. Zima sprzyja paleniu przeróżnych pachnideł, więc pora, by palenie wosków szło w parze z systematycznym ich recenzowaniem. Śnieg sypie u mnie na potęgę, więc żeby spasować się klimatycznie z aurą za oknem, postanowiłam napisać kilka słów na temat wosku Winter Glow.


Dodałam ten wosk do koszyka, ponieważ skusiła mnie piękna naklejka. Białe śnieżynki w towarzystwie pięknej klimatycznej latarenki wyglądają magicznie. Kiedyś miałam awersję do białych wosków, jednak po kilku udanych zakupach białych tart przekonałam się do nich na nowo i takim oto sposobem cieszę się zapachem Winter Glow. 


 Zanim go odpaliłam, prosiłam, bym nie czuła w nim żadnych nut korzennych, bo to dyskwalifikowałoby go już na starcie. Na szczęście tak się nie stało. Wyczuwalne aromaty to głównie bursztyn oraz świerkowe gałązki, co sprawia, że wosk jest jak najbardziej odpowiedni na tę porę roku. Intensywność oceniam na średnim poziomie, nie jest to zdecydowanie intensywny wosk, więc fani mocnych zapachów trochę się rozczarują. Ogólnie mieszankę uważam za całkiem fajną, świeżą, idealną do odpalenia zimą, tuż po sprzątaniu. Ten jak i wiele innych wosków możecie kupić na stronie Goodies.pl w cenie 8 zł.

Znacie zapach Winter Glow? Lubicie?
Czytaj dalej