poniedziałek, 3 grudnia 2018

Fotograf ślubny – jak wybrać najlepszego?

Organizacja wesela, to nie lada wyzwanie. Ogrom spraw do załatwienia spędza sen z powiek nie jednej Młodej Parze. Nowożeńcy pragną, aby uwiecznić ten wyjątkowy i magiczny dzień za sprawą zdjęć. Dlatego oprócz sali weselnej, garnituru i sukni ślubnej, niezwykle istotną kwestię stanowi wybór odpowiedniego fotografa ślubnego. Jak wybrać najlepszego? 
 

Fotograf ślubny – potrzebny czy nie?

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że każda Młoda Para, która decyduje się na ślub, chce mieć później pamiątkę do końca życia w postaci albumu ze zdjęciami ślubnymi. Jeżeli i Wy pragniecie w późniejszym czasie, oglądać zdjęcia z tego wyjątkowego dnia, to obecność profesjonalnego fotografa jest obowiązkowa. Mimo iż ceny nie są zbyt niskie, to warto zdecydować się na profesjonalistę. W tym przypadku stawia się przede wszystkim na jakość. I niech Wam nie przyjdzie na myśl, aby poprosić znajomego lub kogoś z rodziny o robienie zdjęć. Mogą one źle wyjść i nie będziecie z nich zadowoleni. Uchwycenie odpowiedniego kadru, głębi ostrości to wcale nie łatwe zadanie. Profesjonalny fotograf ślubny daje Wam gwarancję dobrych jakościowo zdjęć. A przecież taki dzień zdarza się raz w życiu!

Co musi mieć dobry fotograf ślubny?


Decydując się na wybór fotografa ślubnego, musicie pamiętać o kilku istotnych kwestiach. Po pierwsze, koniecznie umówcie się na spotkanie z tymi fotografami, których oferta Was zainteresowała. Zróbcie z nimi dokładny wywiad, dotyczący ceny za usługę, ilości zdjęć. Zapytacie również o sprzęt, którym fotografują, możliwość dodatkowych opcji, a także ustalcie w jakim stopniu chcecie ingerować w zdjęcia, jakich kadrów oczekujecie itd. Koniecznie dopytajcie się, co się stanie w przypadku gdy podczas uroczystości sprzęt fotograficzny ulegnie wypadkowi. Profesjonalny fotograf ślubny zawsze ma przy sobie dodatkowy aparat i jest przygotowany na tego typu sytuacje. Po drugie, dokładnie obejrzyjcie portfolio fotografa. Upewnijcie się, że pasuje Wam jego styl robienia zdjęć, a także zapytajcie czy jest w stanie dostosować się do Waszych oczekiwań. Wybierzcie tego, który stawia na jakość, a nie na ilość zdjęć. Lepiej mieć 50 świetnych zdjęć, niż 500, które nie nadają się do wywołania i są niewyraźne.

Usługa klasyczna czy niestandardowa? Czym się różnią


Usługa klasyczna to nic innego jak konkretny pakiet, który jest w standardowej ofercie danego fotografa. Taki pakiet możecie zobaczyć np. na stronie fotografa lub w jego studio. W skład wchodzi określona ilość zdjęć, wywołanych oraz zgranych na płycie z ceremonii, zabawy oraz sesji narzeczeńskiej. Natomiast oferta niestandardowa tworzona jest na indywidualne zamówienie dla klientów, którzy proszą o naniesienie zmian w podstawowym pakiecie lub chcą czegoś więcej. W takiej sytuacji fotograf dostosowuje się do życzeń Młodej Pary. Pamiętajcie jednak, że wybierając pakiet niestandardowy, musicie liczyć się z dodatkowymi kosztami.

Fotograf ślubny – jak szukać?


Poszukiwania fotografa ślubnego warto rozpocząć od wywiadu ze znajomymi. Zapytajcie czy nie znają lub nie polecają jakiegoś profesjonalisty. A może sami są zadowoleni ze swojego fotografa, który robił zdjęcia na ich ślubie? Jeśli tak, koniecznie niech Wam pokażą swój album ślubny. W ten sposób zobaczycie, jaki styl preferuje fotograf ślubny i czy Wam odpowiada. Warto również zaopatrzyć się w gazetę lokalną. Często są w niej zamieszczane ogłoszenia fotografów. Możecie również udać się do studia fotograficznego w Waszym mieście lub znajdującego się niedaleko Waszego miejsca zamieszkania. Zapytajcie czy świadczą takie usługi, jaka jest cena oraz poproście o pokazanie przykładowej realizacji. Jeśli to wciąż dla Was za mało, skorzystajcie z pomocy internetu. Jedną z opcji jest wykorzystanie portalu ślubnego, jak ten tutaj – https://wedding.pl/fotograf-slubny/warszawa. Możecie również zdać się na potencjał portalu społecznościowego, jakim jest Facebook. Warto zapisać się do grup związanych z tematyką ślubną, najlepiej z Waszego miasta lub okolic. Warto poprosić członków grupy o polecenie fotografa. Użytkownicy chętnie się dzielą swoją opinią. Koniecznie prześledźcie również tzw. „fanpage” czyli biznesową stronę profesjonalisty. Znajdziecie tam jego portfolio – zdjęcia z różnych sesji. Dzięki temu, wybór okaże się o wiele łatwiejszy.


Jesteście już po ślubie czy ten wielki dzień dopiero przed Wami? Zdecydowalibyście się na wynajęcie fotografa?
Czytaj dalej

piątek, 30 listopada 2018

Bielenda - żel micelarny do mycia twarzy - zielona herbata

Kosmetyki Bielenda są w mojej pielęgnacji systematycznie już od bardzo dawna. Co i rusz kupuję poszczególne produkty z nowych serii, by móc je poznać. Moją ukochaną jest seria różana, a teraz przymierzam się do tej niebieskiej (kokosowej). W między czasie skusiłam się na micelarny żel zielona herbata do mycia twarzy do cery mieszanej. Jeżeli jesteście ciekawi, jak się u mnie sprawdza, to zapraszam do zapoznania się z recenzją.


Żel mieści się w smukłej, podłużnej, plastikowej butelce. Utrzymana jest ona w złoto-zielonej kolorystyce. Produkty wydobywa się za pomocą pompki i to rozwiązanie lubię najbardziej. Pompka jest standardowa, dzięki przekręceniu jej w odpowiednią stronę blokujemy wydobywanie się produktu, co jest dobrą opcją w podróży. Żel jest przezroczysty o lekko zielonym zabarwieniu. Zapach zielonej herbaty jest tu bardzo mocno wyczuwalny. Czasem mam wrażenie, że aż za bardzo, co nie do końca mi odpowiada. Do twarzy wolę bardziej subtelne zapachy.


Produkt nie pieni się zbyt obficie. Jest wydajny, bo używam go już od bardzo dawna, a mam go troszkę mniej niż połowę. Podbiera mi go też czasem mama, a pomimo to wciąż jest go dużo. Jedna pompka wystarczy do jednego mycia. W pierwszej kolejności zmywam makijaż płynem micelarnym, a potem resztki usuwam za pomocą tego żelu i z efektu końcowego jestem zadowolona. Twarz jest dobrze umyta z resztek makijażu i przygotowana do dalszych zabiegów. Żel micelarny przeznaczony jest do cery mieszanej i ja właśnie taką mam. Produkt niweluje świecenie się skóry, co bardzo mi odpowiada. Obecnie jest w promocyjnej cenie (tańszej o 22%) i można go kupić na Iperfumy.pl za 14,90 zł.

Lubicie kosmetyki Bielenda? Znacie serię z zieloną herbatą? Używacie żeli micelarnych?
Czytaj dalej

czwartek, 29 listopada 2018

Avon Rebel - perfumy buntowniczki

Ostatnio tonę w perfumach. Zamawiam ich naprawdę wiele, sporo też dociera do mnie z zaskoczenia. Dzięki uprzejmości wielu firm w tym roku miałam okazję poznać naprawdę wiele nowych zapachów. Kilka stało się moim ulubieńcami już od pierwszego powąchania. Z dobrym zapachem jest, jak z miłością od pierwszego wejrzenia - kilka sekund wystarczy, by stwierdzić: "tak, to jest to!". I tak było z wodą perfumowaną Avon Rebel.


Perfumy wizualnie już do siebie zachęcają. Ich ciemna, fioletowa buteleczka wprowadza w tajemniczy nastrój. Ciemny kolor kojarzy się idealnie z buntowniczką! Flakon jest poniekąd prosty, aczkolwiek nieoczywisty. Złote dodatki w postaci atomizera czy napisów dodają całości elegancji. Przejdźmy do najważniejszego, czyli zapachu. Nutami głowy są w nim czarna porzeczka i bita śmietana, nutę serca stanowi kwiat pomarańczy i jaśminu, a bazę tworzą toffi i czekolada.


Sami przyznajcie, że te nuty robią wrażenie. Bita śmietana, czekolada, toffi i nieco świeższe dodatki w postaci kwiatu pomarańczy, jaśminu czy porzeczki tworzą bardzo otulającą kompozycję idealną na jesień i zimę. Pisząc tę recenzję nasunął mi się pewien wniosek. Te perfumy są jak my - kobiety. Z zewnątrz twarde, silne i buntownicze, a w środku... bije od nich po prostu ciepło. Cieszę się, że mogłam je poznać, bo to kolejne fajne spotkanie z zapachem Avon.

Znacie zapach Rebel od Avon? Lubicie takie nuty zapachowe w perfumach?

Czytaj dalej

środa, 28 listopada 2018

Maybelline - matowa pomadka Super Stay Matte Ink - 10 Dreamer

Matowe pomadki goszczą u mnie już od kilku lat i te błyszczące czy metaliczne raczej ich nie wyprą i to jeszcze przez bardzo długi czas. Lubię mat na twarzy i mat na ustach, dlatego co i rusz zaopatruję się w nowe matowe pomadki. O pomadce Maybelline Super Stay Matte Ink krążą bardzo dobre opinie. Mówi się, że jest to pomadka, która ma świetną trwałość, piękne kolory i super zapach. Postanowiłam to sprawdzić i zamówiłam odcień 10 Dreamer na próbę z Iperfumy.pl.


Trzeba przyznać, że już wizualnie prezentuje się bardzo ładnie. Opakowanie w biało-różowej kolorystyce  z matowym wykończeniem od razu daje nam do zrozumienia z jakiego rodzaju pomadką mamy do czynienia. Na górze zakrętki z aplikatorem widnieje numer oraz nazwa produktu, więc łatwo można znaleźć kolor, którego szukamy.


Po odkręceniu z opakowania od razu wyłania się piękny zapach pomadki. Jestem nim oczarowana. Jest słodki, taki lekko budyniowy - po prostu poezja. Aplikator ma kształt łezki i robi się szpiczasty ku górze, dzięki czemu łatwo można pomalować usta przy łuku kupidyna. Konsystencja jest dość gęsta, po wyciągnięciu z opakowania troszeczkę się ciągnie, ale nie sprawia to problemów podczas aplikacji.


Kolor określiłabym jako lekko brudny róż, choć w jaśniejszej odsłonie. Jedna warstwa idealnie pokrywa usta. Kolor jakby się w nie wżerał, bo odznacza się niebywale wielką trwałością. Trzeba uważać podczas aplikacji, ponieważ produkt dość szybko zasycha i potem (biorąc pod uwagę tę trwałość) możemy mieć problem z usunięciem produktu, jeżeli wyjechaliśmy poza kontur ust. U mnie na szczęście nie miało to miejsca, bo całkiem dobrze udawało mi się operować tym aplikatorem


Pomadka niestety trochę wysusza usta, dlatego dobrze jest wcześniej nanieść jakąś bazę czy po prostu pomadkę ochronną (jednak przy pomadce będzie to miało wpływ na nieco mniejszą trwałość). Przy odpowiednim zabezpieczeniu wysuszenia brak. Wysuszanie jest typową cechą pomadek matujących, więc nawet nie jestem zaskoczona. Ważne jest dla mnie to, że podczas ważnych wyjść, moje usta wyglądały nienagannie. Były ładnie podkreślone i wyglądały, jak świeżo pomalowane. Malowanie uprzyjemniał dodatkowo piękny zapach. Chętnie poznam inne odcienie tych pomadek!

Znacie pomadki Maybelline Super Stay Matte Ink? Jeżeli tak, to jaki odcień macie?

Czytaj dalej

poniedziałek, 26 listopada 2018

Blix - aktualne gazetki - oferty sklepów na wyciągnięcie ręki

Niemalże we wszystkich sklepach dostępne są gazetki, które reklamują asortyment sklepu lub produkty, które dostępne będą w niedalekiej przyszłości. Gazetki te mają wszelkie markety spożywcze, hurtownie czy markety budowlane. Jest to wygodna opcja, ale... Dodatkowo jest to również zbędna makulatura. Jak zatem mieć dostęp do nich nie gromadząc przy tym zbędnych "śmieci"? Odpowiedź jest prosta i jest nią BLIX. 



Blix jest to aplikacja na telefon, w której znajdują się najpopularniejsze gazetki promocyjne. Wszystko w jednym miejscu na wyciągnięcie ręki. Znajdziesz tam gazetki reklamowe do takich sklepów, jak: Biedronka, Lidl, Tesco, Rossmann, Netto, Kaufland, Auchan, Pepco, KIK i wiele innych. Każda z tych gazetek jest do zobaczenia tam całkowicie za darmo.


10 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO ZAINSTALOWAĆ APLIKACJĘ BLIX?

Po pierwsze, możesz śledzić aktualne promocje sklepowe bez wychodzenia z domu. Po drugie, wszystkie te gazetki dostępne są w jednym miejscu. Po trzecie, możesz zaplanować swoją listę zakupową, dzięki czemu aplikacja ta może stać się swojego rodzaju fajnym asystentem. Poza tym, niczego dzięki niej nie zapomnisz. Po czwarte, ilość sklepów, których gazetki można oglądać jest bardzo duża (ok. 100 sklepów z całej Polski). Po piąte, możesz wyszukiwać konkretny produkt dzięki wyszukiwarce. Po szóste, możesz stworzyć listę swoich ulubionych sklepów (opcja dodania gazetki do ulubionych, dzięki czemu będzie się ona wyświetlać zawsze na górze) i tym samym nie tracić czasu na przeglądanie gazetek, które Cię nie interesują. Po siódme, dodawane gazetki są zawsze aktualne i można obejrzeć je nawet ze sporym wyprzedzeniem (mam na myśli to, że np. dziś możemy oglądać gazetkę, której oferta pojawi się w sklepie dopiero pod koniec tygodnia).  Po ósme, jest to aplikacja całkowicie DARMOWA! Po dziewiąte, jest to aplikacja bardzo intuicyjna i nieskomplikowana, dlatego każdy poradzi sobie z jej obsługą. Po dziesiąte, zajmuje bardzo mało miejsca.
 
Sami widzicie, że bardzo dużo przemawia na korzyść tej aplikacji. Ja korzystam z niej już od kilku lat i jestem na bieżąco ze wszystkimi sklepowymi nowościami. Przy zmianie telefonu jest to jedna z pierwszych aplikacji, które instaluję. Całkowicie zrezygnowałam z papierowych gazetek, co jest również z korzyścią dla ekologii. Dodatkowo, dzięki niej zapisywanie listy zakupowej na papierze (co w moim przypadku często skutkowało zgubieniem kartki podczas zakupów lub w ogóle zostawieniem jej w domu) przechodzi już do lamusa - wiedzę na temat tego, czego w domu brakuje (np. chleba, napojów) masz zawsze przy sobie.

Korzystacie z aplikacji Blix? Jeżeli nie, to może teraz się skusicie?

Czytaj dalej