piątek, 29 listopada 2013

DIY- Świąteczne pocztówki 2

Dziś obiecany, drugi tutek z pomysłem na kartkę świąteczną :)

Standardowo przygotowujemy stanowisko pracy. Z wszystkim przygotowanym zdecydowanie lepiej się pracuje.

Potrzeba nam:
- baza (kartka pocztowa),
- 2 rodzaje papieru, bloku kolorowego, 
- nożyczki, 
- klej, 
- dziurkacz, 
- taśmy dwustronne (płaska i piankowa),
- scrapki (gotowe elementy typu: gwiazdka, śnieżek),
- obrazek Mikołaja,
- koronka

Bazy zostały mi w samych niefajnych dla mnie kolorach, więc postanowiłam na początek to zmienić. Jeżeli też macie tylko kartki w brzydkich kolorach, możecie zrobić to samo. Jeżeli kartka ma odpowiedni kolor, pomińcie pierwszy obrazek.
 1. Przygotowujemy papier, blok w wybranym przez nas kolorze. Papier musi być rozmiaru bazy aby ładnie pokrył niechciany przez nas kolor. 
2. Staramy się przykleić go prosto, aby nie było widać (w moim przypadku) pomarańczowego koloru.
 
 3. Oklejamy drugi wybrany przez nas kolor taśmą dwustronną płaską i przyklejamy do niej koronkę. Koronkową kartkę przyklejamy do naszej bazy. Wcześniej zza koronki przebijałby pomarańcz (a to mi się nie podobało).

 4. Chciałam przykleić mikołaja od razu do kartki, jednak wydało mi się to zbyt ponure. Postanowiłam podłożyć nieco większy kawałek czerwonego papieru, aby rozjaśnić kartkę. Przykleiłam ją jak i Mikołaja na płaską taśmę dwustronną. 
5. Pod Mikołajem przykleiłam listki (to chyba jemiołka ;p) w odpowiedniej odległości, by...

6. ... przykleić napis, który zakryje łodyżki jemioły. Napis przykleiłam na taśmę piankową, aby odstawał. 
7. Pocztówka była dla mnie dalej za skromna, wiec postanowiłam przykleić jeszcze kilka śnieżynek :)
8. Przy napisie również brakowało mi jakiegoś wyraźnego akcentu, więc wycięłam dziurkaczem po 3 czerwone kuleczki i przykleiłam je klejem do jemiołki.

Skończona kartka prezentuje się tak:


Mam nadzieję, że instrukcja Wam się podoba i będzie przydatna ;)



Czytaj dalej

czwartek, 28 listopada 2013

DIY- Świąteczne pocztówki!

Ktoś prosił mnie czy mogę wykonać tutorial, jak robić pocztówki :) Mam przy tym niezłą zabawę, wiec pomyślałam: Czemu nie! ;) Mam nadzieję, że tutoriale (mam dwa- drugi jutro) okażą się dla Was proste i przydatne, oraz że pokusicie się o zrobienie własnych kartek :)

Najbardziej spodobała się Wam kartka z choinka i guziczkami, więc pierwszy tutek będzie poświęcony jej :) Kartka będzie troszkę inna niż poprzednia- wydaje mi się, że jeszcze ładniejsza ;)

Na sam początek przygotowujemy sobie stanowisko pracy:
 Dodatkowo:
- nożyczki
- taśma dwustronna
- taśma dwustronna (pianka)
- klej


 
1. Przygotowujemy bazę (kartkę) w wybranym przez siebie kolorze i wycinamy drugi prostokąt nieco mniejszy od bazy.
2. Oklejamy go taśma dwustronną i przytwierdzamy do kartki.

3. Jeżeli ktoś umie rysować, może od razu narysować choinkę na zielonym papierze. Jeżeli nie (jak ja) może wziąć kartkę rysunkową, odrysować wybraną przez siebie z googli choinkę, wyciąć ją i odrysować na zielonym papierze.
4. Następnie wycinamy choineczkę ;)

5. Choinkę przyklejamy za pomocą piankowej, dwustronnej taśmy, aby ładnie odstawała i robiła nam mały efekt 3D :D

 6. Przyklejamy, na taśmę dwustronną guziczki (ja wybrałam płaską taśmę). Na samym początku miałam brzydkie guziki, ale mama później odpruła mi z jakiejś starej bluzki takie ładne, kolorowe ;)
7. Przyklejamy napis (można tez napisać go ręcznie) i na górze ozdobną gwiazdkę.
8. Ze wstążeczki robimy kokardkę.
9. Kokardkę oklejamy taśmą dwustronną...
  10. ...i przyklejamy do kartki tuż pod pniem.

 11. Gwiazdek-śnieżynek już niestety nie miałam, więc zrobiłam śnieżek dziurkaczem i przykleiłam klejem :)

Mam nadzieję, że znajdą się osoby, które zmobilizowałam do wykonania własnych kartek świątecznych. Jeżeli tak, koniecznie się pochwalcie.

Drugi tutorial już jutro! :D

Kto się skusi na wykonanie własnych kartek?

Czytaj dalej

środa, 27 listopada 2013

Kartki świąteczne- zrób to sam! ;D

W tym roku postanowiłam sama zrobić kartki na święta ;D Myślę, że jak na pierwszy raz wyszły mi całkiem fajnie, ale ocenę zostawiam Wam :D





 I wszystkie razem :) Chętnie zrobiłabym więcej, ale zabrakło mi materiału ;p

Jeżeli ktoś z Was ma jakieś świąteczne elementy do scrapbookingu (scrapki, bazy do pocztówek itp) chętnie przyjmę/odkupię/wymienię się za np. serwetki do decoupag.

Która (o ile wgl jakaś) pocztówka podoba Wam się najbardziej?


Czytaj dalej

niedziela, 24 listopada 2013

Testery perfum

Dziś dość krótki artykuł na temat testerów perfum :) Uważam, że jest to wspaniała okazja, aby być w posiadaniu naszych ulubionych perfum, za często bardzo okazyjną cenę.

W świecie krąży przeświadczenie, że testery prezentowane nam w drogeriach są lepszej jakości niż same perfumy, które mamy zamiar kupić. Otóż jest to bujda! Wspominałam już o tym, przy artykule o perfumach, jednak pokuszę się o rozwinięcie tego tematu dla niedowiarków.

Produkowanie testerów lepszej jakości niż same perfumy byłoby niezgodne z prawem i szanująca się firma nigdy nie zrobiłaby tego- byłby to dla niej strzał w stopę! Jeżeli tester miałby różnić się od perfum, to znaczy, że różniłyby się one składem, a w świetle prawa jest to wprowadzanie klienta w błąd, a jak wiecie, to jest zabronione.

Różnica między testerem a perfumą może być jedynie w opakowaniu. Opakowania testerów są zazwyczaj skromniejsze, brak im kartonika i przeważnie zatyczki. Tym sposobem perfumerie zachęcają do kupna prawdziwych perfum, które kuszą pięknym opakowaniem i przeróżnymi- często nawet dziwacznymi, lecz nadającymi efektu zatyczkami czy dodatkami.
Nawiązując właśnie do tego, ostatnio bardzo spodobało mi się opakowanie perfumy Lady Gaga
http://www.iperfumy.pl/lady-gaga/fame-woda-perfumowana-dla-kobiet/
 Zatyczka w kształcie jakby złotego szponu. Czyż nie wygląda to efektownie? Dodatkowo kolor pefumy- chyba muszę je kupić!
Kolejnym dowodem, który mam nadzieję przekona Was na dobre jest fakt, że testery oferowane są nam za darmo w drogeriach- producent na nich nie zarabia (to, że jest to reklama, to już inna sprawa). Perfumy są testerami, ponieważ są wtedy produktami wolnymi od podatku od towarów i usług.

Z tego co czytałam, a przeczytałam na ten temat naprawdę sporo, wybór testerów jest często losowy. Z całego kartonu? perfum, losowo wybierane jest kilka, które stają się testerami.


Mam nadzieję, że ten krótki artykuł uzmysłowił wielu z Wam (tym, którzy jeszcze nie wiedzieli), że nie ma różnicy jakościowej miedzy perfumami, a testerami. Jeżeli taka występuje, jest to najzwyczajniej w świecie oszustwo. Często wydaje się nam, że perfumy różnią się zapachem, jednak ta różnica może wynikać z tego, że zamiast EDP kupujemy EDT- podobno jest różnica w trwałości, zapachu- jednak sama, nigdy nie zwracałam na to uwagi.


Zdarza się Wam kupować testery ulubionych perfum?



Czytaj dalej

czwartek, 21 listopada 2013

Eveline- slim 4D - recenzja

Cześć. Czas na kolejną recenzję. Ostatnim kosmetyki, który dostałam w ramach współpracy od Eveline Cosmetics jest 


Slim 4D- intensywne serum redukujące tkankę tłuszczową ;)


Informacje od producenta

  Intensywne serum zwalcza odkładający się tłuszcz, zwłaszcza w obrębie brzucha. Innowacyjna technologia wyszczuplająca
A SizeDown gwarantuje intensywną redukcję podskórnej tkanki tłuszczowej, zwłaszcza w obrębie fałdów brzusznych, powodując szybką utratę centymetrów
w obwodzie ciała, rzeźbiąc wcięcie w talii i nadając sylwetce kształt klepsydry.
  
Efekt 4D:
- zmniejsza obwód brzucha o 1 rozmiar*,
- wyraźnie wyszczupla,
- zwalcza cellulit,
- działa do 48 godzin.
 
  
Cena ok. 22zł / 250ml

Moja opinia:
W cuda to ja już przestałam wierzyć dawno temu, jednak i tak nie jest źle!

Opakowanie:
- plastikowa tuba, zamknięcie typu "klik".

Konsystencja:
- nie za gęsta, nie za rzadka- w sam raz! Dobrze się rozsmarowuje.

Zapach:
- orzeźwiający, mentolowy
Na wstępnie od razu zaznaczę, że jako takich efektów po stosowaniu tego kosmetyku nie zauważyłam, jednak uważam, że dla osób, które się odchudzają, mają dobrze dobraną dietę, dużo ruchu- serum może okazać się pomocne. Ja wiem i wy wiecie, że bez ciężkiej pracy, żadne serum się nie przyda- nawet najlepsze, ponieważ nie przyniesie oczekiwanych efektów.

 Aplikacja jest bardzo fajna. Tubka jest wygodna, poręczna, dobrze wyciska się z niej zawartość. Produkt szybko się wchłania, nie jest tłusty ani lepki. Pozostawia na ciele uczucie chłodu. Skóra po nim z pewnością jest wygładzona i bardziej naciągnięta, więc w zapewnienia o zwalczaniu cellulitu wierzę. Dodatkowo ładnie i świeżo pachnie. Przy ćwiczeniach - serum może zdziałać sporo- w mojej opinii.

Wyszczuplenie brzucha raczej po nim nie wystąpiło. Cena moim zdaniem nie jest zawyżona. Produkt co prawda nie wyszczuplił, ale wygładził skórę i pomógł w walce z cellulitem. Kosmetyku jest sporo, poza tym jest wydajny i starcza na długo. Mi zostało go jeszcze duużo, ale stosuję codziennie.

PLUSY:
+ opakowanie;
+ konsystencja;
+ zapach; 
+ wygładza;
+ nawilża;
+ napina skórę;
+ chłodzi;

MINUSY:
- "rozmiar w dół"- nie zauważyłam ;p

Produkt mnie jakoś widocznie nie odchudził, jednak i tak wniósł wiele dobrego. Polecam dla osób borykających się z cellulitem.

Dziękuję firmie za zaufanie i przesłanie mi do testów kosmetyków! 

Używacie tego typu kosmetyków? Ktoś może testował slim 4D? Jak spisał się u Was?
Czytaj dalej

wtorek, 19 listopada 2013

Dafi- i życie jest zdrowsze

W ramach współpracy z firmą Dafi dostałam do przetestowania drugi, unowocześniony dzbanek o pojemności 4l ;)

Informacje od producenta:
Ten estetyczny dzbanek jest przede wszystkim funkcjonalnym sprzętem kuchennym skutecznie oczyszczającym wodę z kamienia, chloru, pestycydów, rdzy oraz innych zanieczyszczeń mechanicznych i organicznych.

Dzbanek wyposażony w:
* czytelny wskaźnik zużycia filtra (indykator)

* wygodny w stosowaniu wlew

* ergonomiczną rączkę;

Moja opinia:
Pewnie wszyscy wiecie jak bardzo pokochałam poprzedni dzbanuszek. Tak samo wielkim uczuciem żywię i ten :) Życie z nim jest o wiele prostsze, a każdy dzień o wiele smaczniejszy ;) 

W czasach, kiedy nawet wodzie butelkowej nie można ufać, tego typu dzbanuszek jest wspaniałą alternatywą na zdrową, pozbawioną kamienia, chloru i pestycydów wodę.

Używanie tego dzbanuszka to przysłowiowa kaszka z mleczkiem. Jednak dla pewności zamieszczam zdjęcia "co i jak" ;)




Po włożeniu filtra i uruchomieniu indykatora możemy zacząć filtrować naszą wodę:


Swoją drogą indykator to wspaniałe udogodnienie. Świeci się na niebiesko- kiedy filtr jest jeszcze dobry, natomiast kiedy zapali się na czerwono- przypomina nam o konieczności wymiany. W poprzedniej wersji, migające liczby można było ignorować. W tym wypadku, jak i w każdym innym, czerwony kolor nie zwiastuje nic dobrego, tym samym zmusi nas do zmiany filtra.

Woda przefiltrowana pozbawiona jest pływających drobinek, czy białego osadu. Woda jest krystalicznie czysta, co widać na powyższym zdjęciu. Serwowana w towarzystwie cytryny czy limonki doda orzeźwiającego smaku. Warto też pomyśleć o mięcie.

Dodatkowo jest wspaniałym rozwiązaniem dla osób odchudzających się, które muszą spożywać dużo litrów wody dziennie. W przypadku dzbanuszka będzie to pewność, że spożywana w hektolitrach;p woda jest zdrowa. Dzbanuszek może nam też służyć podczas gotowania- gotujmy w zdrowej wodzie dla swoich najbliższych!

Dzbanek występuje w wielu opcjach kolorystycznych, dlatego mam pewność, ze wpasuje się do każdej kuchni. Ja mam w wersji grafitowej i białej. Według mnie dzbanuszek do idealny pomysł na prezent dla każdego, zarówno starszego i młodszego. Picie zdrowej wody jest ważne w każdym wieku. Otrzymanie takiego prezentu sprawi posiadaczowi wiele frajdy- gwarantuję!

Macie już swoje dzbanuszki filtrujące?

Czytaj dalej

poniedziałek, 18 listopada 2013

Eveline Cosmetics- kwas hialuronowy- recenzja

Zbliżam się ku końcowi z recenzjami kosmetyków Eveline Cosmetics, i dziś ruszam z przedostatnią recenzja. A będzie nią recenzja kwasu hialuronowego.

Informacje od producenta:
100% kwas hialuronowy Eveline przywraca skórze idealną jędrność i elastyczność. Doskonale napina, wygładza i rozjaśnia naskórek. Skóra nabiera młodzieńczego blasku i świeżości, jest napięta, wygładzona i nawilżona. Doskonały efekt liftingujący uzyskuje się po 7-dniowej intensywnej kuracji odmładzającej z zastosowaniem formuły opartej na 100% kwasie hialuronowym raz dziennie. Po tygodniowej kuracji zaleca się zachować minimum 3 tygodnie przerwy w stosowaniu preparatu. Tygodniowa kuracja wpływa na hamowanie procesu powstawania zmarszczek, poprawia jędrność i pigmentację skóry oraz aktywnie przeciwdziała negatywnym skutkom promieniowania słonecznego. 

 20zł / 15ml

Moja opinia:
Kwas hialuronowy okazał się dla mnie zbędny, zaraz dowiecie się dlaczego.

Opakowanie:
- mała, 15 ml'owa próbka na zakrętkę, z wąskim 'dziubkiem'

Konsystencja:
- żelowa, lepka

Zapach:
- dla mnie bezwonny

Kwas hialuronowy okazał się dla mnie zbędnym kosmetykiem. Rzadko kiedy używam produktów przeciwzmarszczkowych, ponieważ jako takich zmarszczek u siebie nie zauważam. Chciałam jednak przetestować ten preparat na moje zmarszczki na czole, ponieważ strasznie marszczę czoło i mam jedną widoczną zmarszczkę (reszta jest w miarę niewidoczna), z którą sobie nie poradził.

Nanosiłam preparat wg zaleceń producenta, jednak żadnych efektów, czy chociażby poprawy nie zauważyłam. Kuracja trwała 7 dni. Możliwe, ze zmarszczka jest już za głęboka.

Konsystencja jest żelowa i lepka, jednak po rozsmarowaniu dość szybko się wchłania i lepki film nie pozostaje na skórze - duży plus. Aplikacja jest łatwa, ponieważ tubka wyposażona jest w dzióbek, dzięki temu preparat można łatwo nanosić w wymagane miejsca. Sama tubka jest mała i poręczna, idealna do torebki - jednak myślę, że takowej potrzeby noszenia jej w niej nie ma.

Kwas hialuronowy fajnie nawilża i sprawia, ze skóra jest gładka, jednak szkoda, że z moją brzydką zmarszczką nie zrobiła nic. Cena to 20 zł niby nie dużo, jednak jeżeli produkt nie zrobił nic pozytywnego - okazuje się, że sporo.

PLUSY
+ opakowanie;
+ łatwa aplikacja;
+ wydajny;
+ nawilża i szybko się wchłania;

MINUS:
- nie przyniósł pożądanych efektów;
- cena 

Z pewnością więcej po niego nie sięgnę ;p

Co myślicie o nim? Testował już ktoś?

Czytaj dalej

piątek, 15 listopada 2013

Eveline Cosmetics - nawilżający peeling "Młode dłonie" z ekstraktem z wanilii

Cześć. Dziś trzeci kosmetyk, który opisze, a dostałam go dzięki współpracy z firmą Eveline Cosmetics. Jest nim peeling do rąk 8w1z ekstraktem z wanilii.

Informacje od producenta:
"Nawilżający peeling do rąk 8 w 1 jest szczególnie polecany dla osób o przesuszonych, szorstkich i zniszczonych dłoniach. Innowacyjna formuła bogata w zaawansowane składniki aktywne doskonale wygładza skórę, niweluje uczucie suchości i szorstkości. Przełomowa technologia YOUNG HAND & HYALURON™długotrwale nawilża, odżywia i regeneruje. Nadaje skórze aksamitną gładkość i miękkość w dotyku".

KOMPLEKSOWE DZIAŁANIE 8 w 1:
1. Skutecznie i delikatnie złuszcza martwe komórki naskórka.
2. Niweluje suchość i szorstkość skóry.
3.Wygładza nierówności.
4. Głęboko nawilża i odżywia.
5. Intensywnie regeneruje i odmładza.
6. Przywraca sprężystość i elastyczność.
7. Rozjaśnia przebarwienia i poprawia koloryt.
8. Koi i łagodzi podrażnienia.

Moja opinia:
Peeling okazał się tak samo dobry, jak ładnie pachnie ; )

Opakowanie:
- 75ml'owa tubka, z zamknięciem typu "klik". 

Konsystencja:
- gęsta, z peelingującymi drobinkami.

Zapach:
- boska wanilia!

Jak wiecie nie przepadam za peelingami. Nie, żeby źle działały na moją skórę, jednak zawsze trafiałam na albo za mocny zdzierak, albo za delikatny, dlatego nie łudziłam się, że tym razem będzie inaczej, jednak myliłam się!

Peelingu używałam 2 razy w tygodniu, ponieważ moja skóra rąk nie jest zbytnio wymagająca i sama w sobie jest w miarę delikatna. Efekty były bardzo zadowalające, a zapach cudowny. Utrzymuje się na rękach nie za długo- a szkoda. Peeling doskonale radzi sobie ze złuszczaniem martwego naskórka oraz szorstkością skóry, która po użyciu jest bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Nie jest to mocny zdzierak, powiedziałabym średniaczek- czyli w sam raz dla mnie. Używanie nie wywołuje uczucia dyskomfortu czy bólu- jak to czasem miewałam. Produkt w mojej ocenie jest bardzo wydajny. Już nie wielka ilość starcza aby rozprowadzić produkt po całych dłoniach.

Peeling miał głęboko nawilżać, jednak ja powiedziałabym, że nawilżenie jest na średnim poziomie- jednak dla mnie zadowalającym. Dla osób potrzebujących właśnie silnego nawilżenia- może okazać się za słaby.
PLUSY:
+ zapach!
+ wydajność;
+ usuwa martwy naskórek;
+ usuwa wszelkie niedoskonałości, suche miejsca;
+ skóra jest po nim gładka i przyjemna;

MINUSY:
- nawilżenie na średnim poziomie;

Peeling bardzo mi się spodobał. Niestety nie mogę ustosunkować się do wszystkich obietnic producenta, co do możliwości tego peelingu, ponieważ nie mam przebarwień na skórze, jako takich podrażnień czy nierówności. Mimo minusiku, chętnie sięgnę po niego jeszcze kiedy.

Używacie peelingów do rąk?


Czytaj dalej

środa, 13 listopada 2013

Eveline Cosmetics- Kremowy balsam do ciała SOS

Drugim kosmetykiem, który dostałam od Eveline Cosmetics jest kremowy balsam do ciała SOS ;) Dziś pokuszę się o napisanie jego recenzji :)


Informacje od producenta:

Kremowy balsam do ciała z innowacyjnym kompleksem bioHyaluron Plus Complex, został opracowany specjalnie z myślą o codziennej pielęgnacji bardzo suchej, szorstkiej i wrażliwej skóry, wymagającej głębokiej regeneracji i odżywienia. Unikalna formuła bogata w zaawansowane składniki aktywne, skutecznie stymuluje procesy odnowy komórek oraz dostarcza skórze niezbędnych lipidów, wyraźnie ujędrniając, zmiękczając i wygładzając. Skóra staje się aksamitnie gładka, sprężysta i miękka w dotyku. Kremowa konsystencja sprawia, że balsam łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, nie obciąża skóry i nie pozostawia tłustej warstwy. Przyjemny, delikatny zapach zapewnia uczucie świeżości i komfortu.

 Cena: ok. 15zł / 350ml

Moja opinia:
 
Nie byłam za bardzo przekonana do firmy Eveline, nie z samego działania kosmetyków, ponieważ większości kosmetyków nie mogłam wypróbować, a ze złego doboru, np. za ciemnego fluidu. Podczas testowania Eveline podbija moje serducho :)

Opakowanie:
- plastikowe, z pompką- za to wielki, wielki plus, z możliwością zablokowania pompki.


Konsystencja:
- ani gęsta, ani rzadka, w sam raz, kremowa.

Zapach:
- piękny, jak dla mnie z nutą słodyczy- zakochałam się w nim!

 Balsam pokochałam od pierwszego użycia chociażby za jego zapach. Jest słodki, przyjemny i dość długo utrzymuje się na skórze. Aplikacja jest banalnie prosta, a balsam szybko się wchłania nie pozostawiając na skórze tłustego, czy lepkiego filmu.

Jeżeli chodzi o opakowanie duży plus za pompkę. Uwielbiam takie sposób dozowania- moim zdaniem jest najbardziej higieniczny. Pompka ma możliwość blokady- fajna sprawa jeżeli balsam pojechałby z nami w podróż. Jedyny minus opakowania jest taki, że nie widać ile balsamu pozostało, jednak wierzę, że pompka jest w stanie zużyć go do końca :)
Skóra po codziennym stosowaniu balsamu staje się nawilżona i gładka, dodatkowo ślicznie pachnąca, jednak systematyczność w tym przypadku jest bardzo ważna, ponieważ efekt gładkości szybko mija. Staram się stosować balsam dwa razy dziennie- rano i wieczorem. Używam go także jako kremu do rąk i tu spisuje się równie dobrze. 

Innowacyjna formuła bogata w zaawansowane składniki aktywne:
- bioHyaluron Plus Complex – podwójna moc nawilżania! Wyjątkowe połączenie biokwasu hialuronowego i 5% UREA w jednej formule, intensywnie nawilża i chroni naskórek przed wysuszeniem,
- Oligoceane – minerały wód termalnych północnej Bretanii nawilżają i wygładzają skórę, przywracając jej miękkość i elastyczność,
- bioOlejek makadamia – silnie regeneruje i odżywia. Opóźnia procesy starzenia się, utrzymuje skórę w doskonałej kondycji,
- kompleks witamin (A, E, F) – poprawia elastyczność i miękkość naskórka.


PLUSY:
+ cena;
+ wydajność;
+ zapach! 
+ dość długo utrzymuje się na skórze;
+ opakowanie z pompką;
+ dobrze się wchłania;
+ nie pozostawia tłustej czy lepkiej warstwy;
+ daje efekt nawilżenia;
+ nie podrażnia;
 
NEUTRAL:
+/- efekt gładkości szybko mija, trzeba być systematycznym w stosowaniu.
 
MINUSY:
- nie widać ile zostało nam balsamu;


Mimo małego minusiku, balsam jest godny uwagi. Powiem to po raz setny, ale pięknie pachnie i sprawia, że skóra jest dobrze nawilżona. Nie wywołuje zaczerwienień czy podrażnień skóry. Cena za tak dużą ilość produktu uważam, że jest odpowiednia :)

Używaliście jakiegoś kosmetyku z tej linii?



Czytaj dalej