niedziela, 30 marca 2014

Lambre- olive oil tonic- recenzja

Ostatnim produktem, który otrzymałam od Lambre jest oliwkowy tonik ;)
http://4.bp.blogspot.com/-GmDKj_O0Nmc/UQenYPKyI5I/AAAAAAAABjY/Cm1f02maRi0/s1600/logo.png 

Informacje od producenta:
  • Efektywnie i delikatnie oczyszcza skórę z naturalnych zanieczyszczeń i/lub pozostałości makijażu.
  • Zmiękcza i wygładza skórę.
  • Tonizuje i odświeża.
  • Kompleksowe użycie preparatów serii OLIVE OIL LINE pozytywnie wpływa na ogólny stan skóry, przyczyniając się do poprawy jej kondycji i wyglądu. Dlatego po zastosowaniu toniku użyj kremu z tej samej serii.


Sposób użycia:

Nawilżyć wacik tonikiem i delikatnie przetrzeć skórę szyi i twarzy. Następnie nanieść odpowiedni krem z serii oliwkowej.

Cena: 21 zł


Moja opinia:
Nigdy nie lubiłam używać toników. Każdy był taki... Bardzo alkoholowy i mocno mnie podrażniał. Ten tonik okazał się miłym zaskoczeniem :)

Opakowanie:
- biała, plastikowa buteleczka z oliwkową nakrętką i złotymi dodatkami. Mała dziurka w wylewie ułatwia dozowanie.
Konsystencja:
- jak woda ; )

Zapach:
- delikatny, przyjemna oliweczka ;)

Ten tonik dla odmiany okazał się całkiem przyjemną formą oczyszczenia skóry. Nie wywołał u mnie podrażnień, pieczenia czy zaczerwienień. Używałam go po demakijażu. Skóra po nim jest odświeżona i gładka- chociaż nie wiem, czy to mogę przypisać tylko jemu, bo jak wspomniałam, moja twarz bardzo dobrze wygładza pianka z Organic Therapy.


Nie pozostawia żadnego filmu na skórze, jednak sprawia, że jest lekko ściągnięta. Producent zaleca stosowanie po nim kremu z tej samej serii, jednak nie otrzymałam takiego, więc stosuję inny i też jest ok. Opakowanie bardzo mi się podoba. Jest takie klasyczne, ale ma też eleganckie elementy- złote dodatki. Nie mam problemu z zakręcaniem, jak to przy niektórych kosmetykach na zakrętkę bywa. Tonik oceniam na plus i może znów się do nich przekonam.

Dziękuję firmie Lambre za kolejną współpracę. Jestem zadowolona i zaszczycona.

Używacie toników? Jaki polecacie?


Czytaj dalej

piątek, 28 marca 2014

Organic Therapy - organiczny ekstrakt arcydzięgla, olej z wiesiołka - pianka do mycia twarzy

Cześć! :)

Już jakiś czas nie było recenzji, pora skończyć leniuchowanie i wziąć się za pisanie ;) Na dziś przygotowałam dla Was recenzję pianki do mycia twarzy Organic Therapy z organicznym ekstraktem z arcydzięgla i oleju z wiesiołka, który mam przyjemnośc testować dzięki uprzejmości

Zapraszam na stronę producenta do zapoznania się z asortymentem. Jeżeli coś wpadło Wam w oko, zapraszam do skorzystania z rabatu -15%, po wpisaniu słowa "DARMOSZKA" w odpowiednie pole:

 http://1.bp.blogspot.com/-EtKlSbHS46U/UwDe3kgs2HI/AAAAAAAAHLA/yaRFFU-G3rw/s1600/lawendowaszafa24.jpg

Informacje od producenta:
Bardzo delikatna pianka do mycia twarzy doskonale oczyszcza, zmiękcza i nawilża. Delikatny zapach  poprawia nastrój i wywołuje pozytywne emocje. Organiczny ekstrakt z arcydzięgla, wchodzący w skład pianki , zawiera duże ilości witamin i minerałów. Posiada działanie regenerujące i odżywcze, przywraca skórze gładkość , miękkość i naturalny blask. Organiczny olej z wiesiołka, bogaty w kwas gamma-linolenowy, posiada silne właściwości regenerujące, opóźnia pojawienie się pierwszych zmarszczek. Magnolia tonizuje a biała lilia zapobiega pojawieniu się zmarszczek i fotostarzeniu skóry.

Nie zawiera:  SLS i SLES, parabenów, glikoli, ftalanów, silikonów, syntetycznych barwników

Cena: 22 zł / 150 ml 

Moja opinia:
Kiedyś najczęstszym kosmetykiem, które używałam do twarzy były pianki. Później pojawiło się wiele innych ciekawych wynalazków wartych przetestowania, więc odeszłam od tej formy. Dzięki tej współpracy, mogłam do niej powrócić i nie żałuję.

Opakowanie:
- plastikowa, biała butelka z fajną etykietą (drzewo z listkami- niektóre srebrne), z pompką i zatyczką. Plastik nie jest przezroczysty, a taki mleczny- mimo to widać ile produktu zostało.
 
Konsystencja:
 - biała pianka

Zapach: 
- nie mam pojęcia jak pachnie wiesiołek czy arcydzięgiel, ale jeżeli tak jak ta pianka, to KOCHAM te zapachy. Jest delikatny ze słodką, nie przesadzoną nutką ;)

Pianką jestem po prostu zachwycona! Dawno nie byłam z żadnego produktu tak zadowolona. Stosowanie jej to czysta przyjemność. Do umycia twarzy używam 2 pompek, które w zupełności wystarczą. Dokładnie myję nią twarz, szczególnie w okolicach nosa i spłukuję. 
Twarz jest po tym miękka, gładka i przede wszystkim... Pozbawiona łuszczących się skórek na nosie czy czole- a o tej porze mam z nimi problem. Dużym plusem jest skład pozbawiony SLS, SLES, parabenów, itp. Moja skóra jest sucha ze skłonnością do alergii- pianka natomiast jest do wszystkich rodzajów skóry- na mojej spisuje się idealnie.
Produkt jest bardzo wydajny. Używam już jakiś czas, a ubytek niewielki. Cena w porównaniu do wydajności i jakości w sam raz (korzystając z promocji -15% staje się jeszcze przyjemniejsza). Opakowanie poręczne z bardzo fajną szatą graficzną. Pompka nie zacina się :)

Kiedy skończę to opakowanie z pewnością kupuję następne :)


Używacie kosmetyków Organic Therapy?



Czytaj dalej

czwartek, 27 marca 2014

Zakupy- czyli to, co kobiety lubią najbardziej! :)

Ostatnio wybrałam się na mini zakupy, w których przeważyły kosmetyki, ale jest tez kilka rzeczy spoza tej kategorii ;) Szału nie ma, ale że weny na inną notkę nie mam, to chwalę się ;))


 - perełki na paznokcie (3zł w Chińskim centrum)
 - podkład Ingrid porcelanowy
 - stały bywalec... Tusz Lovelu Pump Up
 - bebeauty- płyn micelarny ;) Zaczynam 3 opakowanie ;)
  
 - szampon z odzywką h&s
- Peeling Joanna
- kuleczki na paznokcie ;p
- spinacze babeczki
- gumy arbuzowe

+ spodnie na gumę, ciemno-szare:


 + soki do piątkowych drinów z Kamą:


 - kaktus - margarita - mojito - pina colada -

Tak jak mówiłam, zakupy drobne, ale zawsze jakieś! :)


A co ostatnio Wam przybyło?


Czytaj dalej

wtorek, 25 marca 2014

Paznokcie ;)

Cześć! :*

Dziś pokażę Wam moje weekendowe paznokcie, które pomalowałam i ozdobiłam na zjazd ;) Postawiłam na kolor czerwony, ponieważ ten odcień już dawno nie gościł na moich paznokciach, a bardzo go lubię ;)



 Niestety  niektóre cekiny nie wytrzymały podczas malowania lakierem bezbarwnym i czerwień się zmyła co widać na powyższym zdjęciu, ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadzało :)


Do malunku użyłam:
- Lemax Nail Enamel- czerwony
- Safari bezbarwny
- czerwone cekiny



Troszkę zasypałam Was zdjęciami. Mam nadzieję, że spodobał Wam się pomysł na to "zdobienie" :) 

Standardowe pytanko...
Jaki kolor gości na Waszych pazurkach? :)


Czytaj dalej

środa, 19 marca 2014

Lambre- Absorbent Mask- recenzja

Cześć ;) Dziś recenzje kolejnego kosmetyku od Lambre
http://lambre-perfect.ucoz.com/Lambre.jpg
a jest nim maska do twarzy :)

Informacje od producenta:
MASECZKA OCZYSZCZAJĄCA
- Regulacja wydzielania sebum;
- Oczyszczanie porów;
- Łagodzenie;
- Bakteriostatyczność;
- Równowaga;



W EFEKCIE:      

- czysta skóra bez zanieczyszczeń,
- zwężone pory,
- skóra gładsza i bardziej miękka w dotyku,
- wyrównany jasny, zdrowy kolor skóry,
- gładka, młoda, promienna cera.

Cena: 36 zł
Pojemność: 80 ml 


 Moja opinia:
Każdy, kto choć trochę przebywa na moim blogu wie, że nie lubię za bardzo peelingów i maseczek. Czasem z lenistwa, ale najczęściej ze strachu lub z obawy, że dany produkt zrobi mi krzywdę na twarzy- co zdarza się u mnie czasem- nic fajnego. Do każdej maseczki podchodzę nastawiona sceptycznie i po jednym użyciu albo używam dalej, albo oddaję komuś ;p Jeżeli chodzi o tą maseczkę, użyłam, używałam i będę używała! :)

Opakowanie:
Biała, elegancka, miękka tubka z rysami twarzy kobiety ze srebrnymi dodatkami. Zamknięcie typu 'klik'. Można postawić na zakrętce , by produkt spłynął i ułatwił wydobycie.

Konsystencja:
Żelowa, nie za gęsta, przezroczysta o żółtym/bursztynowym zabarwieniu. 

Zapach:
Pierwsze skojarzenie to cytrusy, a wiecie, że... Lubię to! :) Niestety dość szybko się ulatnia.

Po przeczytaniu sposobu użycia
 "Po dokładnym umyciu twarzy nałożyć warstwę maseczki oczyszczającej Absorbent Mask LAMBRE i pozostawić do wchłonięcia- nie zmywać! Stosować codziennie wieczorem jako intensywną kurację oczyszczającą przez tydzień lub dwa razy w tygodniu w celu utrzymania młodego i promiennego wyglądu skóry. Po nałożeniu maseczki nie stosować kremu."
byłam troszkę zmieszana. "Ale jak to? Nie zmywać jej?! :O " - myślałam. Postanowiłam spróbować. Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Konsystencja jak wspominałam nie jest za gęsta, jednak nie było problemów z aplikacją. Maseczka dobrze rozprowadza się na skórze. Testowałam ją codziennie przez tydzień, teraz 1-2 razy w tygodniu jak zaleca producent. Podobno lepiej zostawić ją na twarzy całą noc, ale mi towarzyszyło dziwne uczucie przy tym, dlatego po kilku godzinach (przy pierwszej aplikacji) zmyłam ją. Kolejnego dnia było już lepiej- wytrzymałam dłużej, ale znów zawitałam do łazienki. Kolejnego dnia, postanowiłam się przemordować i udało się- usnęłam z nią! :) Potem było już tylko lepiej.
 Z efektów jestem zadowolona. Maseczka nie uczuliła mnie, nie wywołała swędzenia, pieczenia, czy zaczerwienienia. Dobrze nawilżyła moją skórę i dodała jej blasku. Skóra stała się nieco gładsza- ale bez spektakularnych zmian. Nie odmłodziła się także (bo i tak jestem "piękna i młoda" buahahaha, taki żarcik), ale zdecydowanie wygląda na bardziej zdrową i rozpromienioną. Co do zwężonych porów- tu u mnie średnio wypadła. 

Jest bardzo wydajna i starcza na długo. Gdyby cena była niższa, myślę, że sięgałabym po nią częściej.

Spotkałam się z tą maseczką na wielu blogach. Jak Wam się podobała? Stosujecie maseczki bez zmywania?

Czytaj dalej

poniedziałek, 17 marca 2014

Lambre- błyszczyk Magic Shine nr 6

Cześć ;) Na dziś przygotowałam recenzję kosmetyku do ust, który otrzymałam od Lambre

http://4.bp.blogspot.com/-GmDKj_O0Nmc/UQenYPKyI5I/AAAAAAAABjY/Cm1f02maRi0/s1600/logo.png
a jest to błyszczyk :)

Informacje od producenta:





Dzięki kolekcji modnych, lśniących błyszczyków do ust Magic Shine poczujesz się prawdziwą gwiazdą. Wspaniała, trwała formuła dodaje ustom objętości i wypełnia drobne nierówności. Szeroka paleta kolorów pozwoli na każdorazowe urozmaicenie zarówno codziennego, jak i okazyjnego makijażu. Błyszczyki do ust LAMBRE zapewniają soczysty połysk i ochronę przed pierzchnięciem ust. Piękno i komfort użytkowania!
Cena: 20 zł



Moja opinia: 
Tak jak stroniłam od błyszczyków przez wiele lat, tak ostatnio trafiam na same fajne produkty :) Jednym z nich z pewnością jest ten :) 
 
Opakowanie:
Bardzo eleganckie, złote, z zatyczką. Błyszczyk wydobywa się poprzez wykręcenie go. Dodatkowo zapakowany również w złoty kartonik.
 Konsystencja:
 Dość gęsta, lepka jak na błyszczyk przystało, jednak bardzo przyjemna.

Nie miałam jeszcze błyszczyka w takiej formie. Owszem "pędzelek" nie jest mi obcy, jednak pierwszy raz mam wykręcany błyszczyk :D Bardzo fajny pomysł, mamy pewność, że nie wyjdzie go za wiele. Mój ma nr 6.


Dzięki pędzelkowi dobrze się rozprowadza. Dość długo trzyma się na ustach i nadaje im kolor- jednak nie nachalny. Po pomalowaniu moje usta moim zdaniem wyglądały trochę inaczej. Dopiero teraz przeczytałam, że błyszczyk nadaje ustom objętości i wydaje mi się, że u mnie ten efekt został osiągnięty :)
Tak prezentuje się na ustach (niestety tu efekt nie jest tak widoczny, szczególnie, że zdjęcia robiłam pod innym kątem):

Przed:
 

 Po:

Niewielka ilość wystarcza na ładne rozprowadzenie i podkreślenie ust. Za pierwszym razem, mimo małej ilości, na ustach było go zdecydowanie za dużo. Dlatego zapewniam o jego wydajności. Zapach jest ładny i delikatny.
Z miłą chęcią wypróbowałabym inne kolory, a jest ich jeszcze sporo, także kolejny plus i wszystko przede mną :)

Lubicie błyszczyki? Znacie ten?
 
Czytaj dalej

niedziela, 16 marca 2014

Paznokcie ;)

Cześć ;) Wróciłam ze zjazdu- miało być tak strasznie, tymczasem było całkiem spoko ;) Pierwszy wpis do indeksu za mną + zaliczony wf - (ćw) i (w) również! :) Cały czas do przodu :)

Dziś bardzo luźny post z paznokciami. Nie będzie to jakieś wyszukane zdobienie, ale chcę Wam pokazać lakier, który dostałam od Żanety- Cytruski :)

Zdjęcia robione są w sztucznym świetle (zaraz po malowaniu) oraz w świetle dziennym (2-3 dni od malowania- stąd zdarte końcówki, ale uważam, że i tak dobrze trzymał).

 

 





Zdobienie nie jest oszałamiające, nałożyłam tylko brokatowy liner, ale uważam, że wyszło całkiem nieźle. Nigdy nie lubiłam pomarańczowego koloru, ale ten odcień jest dość przyjemny. Użyty lakier to:



Standardowe pytanko: Co gości na Waszych paznokciach? :)


Czytaj dalej