wtorek, 30 czerwca 2015

Pędzel i paski do frencza od Born Pretty Store

Cześć! Przepraszam, że jest mnie tak mało, ale ostatnio miałam do załatwienia sporo spraw związanych z licencjatem. Wczoraj byłam oprawić i złożyć prace, zostało się jeszcze tylko obronić i upragnione wakacje nadejdą. Tymczasem znalazłam chwilkę, by opisać Wam pędzel, który wybrałam od Born Pretty Store, a także paski do manicure.


Przyznam się szczerze, że tak naprawdę nie wiem do czego jest ten pędzel, ale kiedy tylko go zobaczyłam, chciałam go mieć, by w końcu posiadać coś konkretnego do rozprowadzania podkładu. Do tej pory miałam płaski, dość twardy pędzel z BrushArt, który nie spisywał się najlepiej, ponieważ bardzo smużył. Tu spodobało mi się włosie i pomyślałam, że może się spełnić się w tej funkcji znacznie lepiej i... Nie myliłam się!


 Włosów jest dużo, są bardzo przyjemne w dotyku i w kontakcie z twarzą. Pędzel jest po kilku myciach i nie wypadł póki co, ani jeden włos. Jest on dość dużych rozmiarów, więc szybko operuje się nim rozprowadzając fluid. Rączka jest drewniana, dobrze trzyma się ją w dłoni - bardzo wygodnie. Pędzel nie zostawia śladów na twarzy, jak w przypadku jego poprzednika. Z tego co pamiętam, kosztował lekko ponad $4, czyli nie dużo. Jestem z niego bardzo zadowolona - to już mój drugi pędzel zagraniczny, który kosztuje niewiele, a świetnie się spisuje.


Chciałabym także napisać kilka słów paskach do frencza, z którymi nie było już - niestety - tak fajnie jak z pędzlem. Aplikacja jest oczywiście bardzo prosta, paseczki dobrze się odrywają od papierka i całkiem fajnie trzymają na paznokciach. Niestety czar pryska, kiedy trzeba je odklejać. Zostawiają bardzo dużo kleju, przy czym cały manicure wygląda dość nieestetycznie z ciągnącym się klejem. Nie wiem co mogłabym więcej dodać - nie przypadły mi do gustu, musiałam malować paznokcie od nowa, z frencza zrezygnowałam. Koszt takich paseczków to $0,99 - niedużo, ale nie spełniają według mnie swojej funkcji.


Pasków używałam robiąc pazurki mamie - efekty były niezadowalające zarówno dla mnie jak i dla niej. Niestety nie mam zdjęcia. Paskom dam jeszcze jedną szansę, tym razem na swoich paznokciach i na pewno napiszę Wam jak też spisały się u mnie.

Używacie pędzla do podkładu i pasków do frencza?

Czytaj dalej

czwartek, 25 czerwca 2015

Życie w kolorze!

Cześć. Dawno nie zaserwowałam Wam żadnego wpisu wnętrzarskiego, a trochę stęskniłam się za wyszukiwaniem jakichś ciekawych wnętrz dla Was. Dziś postanowiłam napisać nieco kolorowy wpis, a na czym będzie polegał ten kolor - dowiecie się za chwilę. Malowanie mojego pokoju zostało na razie wstrzymane. Postanowiłam, że najpierw trzeba wymienić okno, które zostało już zamówione, a dopiero potem wziąć się za malowanie. We wszystkich napisanych do tej pory wpisach wnętrzarskich dominował (tak mi się przynajmniej wydaje) styl skandynawski. Białe, czyste ściany, przełamane nierzadko ciekawymi dodatkami. Kolorowe ściany przechodzą już trochę do przeszłości, ale czy na pewno warto się z nimi rozstawać? Przygotowałam dla Was kilka inspiracji na wnętrza, w których kolor prezentuje się po prostu rewelacyjnie. Pokoje dzięki nim otrzymały swój niebanalny, nieoklepany i ciekawy styl. Ocenę pozostawiam Wam.

The Art of Viewing : Ausgefallener Flur, Diele & Treppenhaus von Gisbert Pöppler Architektur Interieur
Gisbert Pöppler Architektur Interieur / homify
The Art of Viewing : Ausgefallener Flur, Diele & Treppenhaus von Gisbert Pöppler Architektur Interieur
Gisbert Pöppler Architektur Interieur / homify
The Art of Viewing : Ausgefallene Schlafzimmer von Gisbert Pöppler Architektur Interieur
Gisbert Pöppler Architektur Interieur / homify

The Art of Viewing : Tische und Sitzmöbel von Gisbert Pöppler Architektur Interieur The Art of Viewing : Schreibtische von Gisbert Pöppler Architektur Interieur
Gisbert Pöppler Architektur Interieur / homify

Jeżeli o mnie chodzi, to bardzo dobrze czuję się we wszystkich wnętrzach, zarówno tych białych i tych kolorowych, o ile kolory nie są zbyt intensywne, rażące (w przypadku ścian) - wtedy zapewne jak większość z Was, zamiast miło spędzać czas, po prostu się męczę. Jest wiele ciepłych i przyjemnych kolorów, które sprzyjają relaksowi i odprężeniu. Jeżeli jesteś zwolennikiem lub zwolenniczką bieli na ścianach, wtedy może warto ożywić ją pięknymi dodatkami? Już wspominałam Wam jaką słabość mam do neonowych dodatków w czarno-białych wnętrzach. Są to małe ozdoby, rzucające się w oczy, ale nie przeszkadzające w niczym, nierozpraszające. Kolor może się wydawać dla niektórych ostry, ale... Nie u każdego muszą to być neony. Paleta kolorów jest tak wielka i nieograniczona, że na pewno każdy znajdzie takie, w otoczeniu których będzie żyło mu się najlepiej.

Home Staging Bereich Wohnen : Moderne Wohnzimmer von MK ImmoPromotion Home Staging Kinderzimmer : Moderne Kinderzimmer von MK ImmoPromotion
 MK Immopromotion / homify

Uważam,  że warto otaczać się z każdej strony kolorami i ożywiać tym swoje wnętrza, ale i również siebie. Kolorowe otoczenie działa, przynajmniej na mnie, bardzo pozytywnie, mobilizuje mnie do działania i sprawia, że po prostu chce się żyć. Kolor można wprowadzić, jak już wspominałam, w postaci dodatków różnej postaci, ale mogą to być także kwiaty. Jest to zdecydowanie jedna z piękniejszych ozdób jakie można zafundować swojemu domowi. Mimo, iż trzeba wymieniać je często, to poza pięknym wyglądem, roznoszą w całym domu zapach świeżości.

 

Czy w Waszych domach królują kolory?
Czytaj dalej

środa, 24 czerwca 2015

Paczka wspaniałości

Hej. Jak zapewne większość z Was wie, w wolnej chwili robię szablony na blogi. Prowadzę drugiego bloga http://szablonowooo.blogspot.com, na którym prezentuję wszystkie wykonane przeze mnie prace. Swoją drogą, gdyby ktoś był zainteresowany nowym szablonem, to wystarczy napisać na adres: natalyyjka@wp.pl, a postaram się pomóc jeżeli czas mi na to pozwoli. 


W blogowej przemianie postanowiłam pomóc Marysi, znanej bliżej jako Joko, z bloga Arcy Joko (http://arcy-beauty.blogspot.com). Wykonałam dla niej wilczy szablon, który możecie zobaczyć na jej blogu, na który zapraszam Was serdecznie. W ramach podziękowania, Joko wysłała mi paczkę, w sumie całkiem niepotrzebnie, ponieważ pomogłam z czystej sympatii do tak fajnej blogerki jaką jest. Zawartość paczki mnie po prostu zwaliła z nóg. Nie było w niej rzeczy, której bym nie potrzebowała, albo której bym nie chciała. Bardzo mnie ona uradowała, ponieważ większość rzeczy opisywałam na blogu, że chciałabym je (w chwili kiedy paczka prawdopodobnie była już w drodze), albo muszę kupić - tymczasem Joko wcześniej to przewidziała (Jasnowidz z niej chyba!) i tak oto przygotowała tak wspaniałą zawartość:






 


Każda rzeczy była opisana, miała przyklejoną do opakowania karteczkę. Samo ich czytanie było już dużą frajdą, a gdy odpakowywałam poszczególne części paczki - banan na całą twarz. Jak widzicie dostałam cudowny zegarek, na który nie mogę się napatrzeć, przyspieszacz wysychania lakieru, płyn micelarny do twarzy i oczu, żel i szampon Balea, próbki oraz piękną kartkę z miłymi w środku słowami, która już stoi na półeczce. Dziękuję Marysiu i cieszę się, że zaufałaś mi na tyle, by powierzyć mi swój blog! <3

Życzę Wam miłego dnia, pozdrawiam,
Natalia!




Czytaj dalej

wtorek, 23 czerwca 2015

Wibo - Matching foundation - rozświetlający podkład dopoasowujący się do kolorytu skóry - Ivory

Cześć. Korzystając z promocji -49% w Rossmannie chciałam kupić rozświetlający podkład Rimmel Wake me up. Niestety odcień Ivory rozszedł się niczym świeże bułeczki. W niedrogich i rozświetlających podkładach nie miałam za dużego wyboru - jednak za namową koleżanki skusiłam się na dopasowujący się do odcienia skóry podkład Wibo Matching foundation. Czy był to dobry wybór? Dowiecie się niżej.

Informacje od producenta:
Podkład Matching Foundation, który dzięki lekkiej, satynowej konsystencji dopasowuje się do koloru skóry. Nadaje jednolitą barwę skórze i matowi ją na wiele godzin. Dzięki zawartości witaminy A, C, E i B3 fluid pielęgnuje i odżywia cerę, a prowitamina B5 zapewnia odpowiednie nawilżenie.
Formuła Skin Adapting gwarantuje naturalny efekt oraz idealny blask i wygląd cery. Cena: ok. 10-12 zł / 25 g.

  
 

Moja opinia:
Podkład mieści się w plastikowym opakowaniu - tubce, niczym nie wyróżniającej się na drogeryjnej półce. Jest ona w odcieniu beżowo-brązowym, jak większość podkładów w tubce. Pomijam fakt, że biorąc pod uwagę ile w środku jest podkładu, to opakowanie powinno być jakieś 5 x mniejsze - pod światło wygląda to źle - myślałam, że wzięłam używany, ale koleżanka miała taki sam, więc albo obie wzięłyśmy wymacany, albo tak te podkłady już po prostu mają. Zakręca się go jak i odkręca bez najmniejszych problemów. Można go postawić na "głowie", co powoduje ściekanie podkładu i jego lepsze wydobycie.

 

Konsystencja nie jest ani za rzadka, ani za gęsta - taka w sam raz. Dobrze rozprowadza się ją po twarzy. Zapach podkładu nie przypadł mi do gustu - kojarzy mi się z bazarowymi, tandetnymi kosmetykami. Po jakimś czasie jednak ulatnia się z twarzy - na szczęście! Całkiem fajnie kryje niedoskonałości, aczkolwiek bardzo subtelnie, nie tworzy efektu maski na twarzy, zostawia delikatnie rozświetlającą poświatę - twarz nie świeci się jak choinka, a pięknie skrzy w słońcu, dając efekt promiennej i wypoczętej twarzy. Według mnie faktycznie dopasowuje się do kolorytu skóry, jednak z matowieniem jest średnio. Nie wysusza, nie podkreśla suchych skórek, nie podrażnia, ani nie uczula. Cena według mnie bardzo fajna - ja na promocji kupiłam go za ok. 5 zł.

 Efekt przed i po:

 Na powyższym zdjęciu, z lewej strony widać kawałek mojego uczulenia. Niżej dość dobrze zakryte.


Ogólnie jest to niedrogi, aczkolwiek warty wypróbowania podkład. Ma kilka niedociągnięć, ale są one mniej ważne, niż jego zalety, które posiada niewątpliwie.

Lubicie podkłady rozświetlające? Jakiego używacie obecnie?

* * *

Ostatnio sporo rozmyślam na temat swojej przyszłości, a dokładniej pracy, z którą wiadomo, że ciężko - szczególnie w moim zawodzie. By ubiegać się o jakieś stanowisko, niezbędne jest odpowiednie wykształcenie, dodatkowym atutem po studiach może okazać się podyplomówka. Ciekawą opcją wydają się także szkolenia. Patrząc na oferty różnych centrów organizacji szkoleń każdy znajdzie coś dla siebie, np. ktoś po finansach może udać się na szkolenie z zamówień publicznych, a przyszły nauczyciel jak ja, np. na edukację medialną, czy szkolenie na temat ADHD w szkole - metody postępowania. Czy ktoś z Was był kiedyś na jakimś fajnym szkoleniu, które miło wspomina?
Czytaj dalej

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Pastelowe kropeczkowe paznokcie

Hej. Od jakiegoś czasu chciałam zmalować na paznokciach coś wesołego. Szukałam jakiejś inspiracji, nic konkretnego mnie nie natchnęło. Wtedy mój wzrok uciekł w kierunku pudełka lakierowego. Znalazły się w nim 3 pastele, które od razu przykuły moje spojrzenie, kolejne dwa odkopałam z odmętów szafki i w taki oto sposób powstały pastelowe, kolorowe paznokcie z białymi kropeczkami. Wyglądają na maksa uroczo i myślę, że jeszcze nie raz zmaluję je na swoich paznokciach. Do ich wykonania użyłam następujących lakierów: lakiery Mariza: 62 (niebieski), 83 (róż), 86 (miętowy), Wibo Perfume nr 3 (żółty), Sensique Flowery Meadow (brzoskwiniowy), Rimmel by Rita Ora 703 White hot love (biały).






Ogólnie samo malowanie paznokci trwało dość długo, ktoś skutecznie mi przeszkadzał. Zazwyczaj idzie mi to sprawnie. Czasem zastanawiam się ile czasu w ciągu swojego życia poświęciłam na malowanie paznokci - przydałby się rejestrator czasu pracy, który skutecznie by mi to wyliczył. Chociaż może lepiej nie widzieć? To mógłby być szokujący wynik!

I jak Wam się podoba efekt końcowy?


Czytaj dalej

niedziela, 21 czerwca 2015

Evree - Feel good with Power Fruit - nawilżający olejek dwufazowy

Cześć. Co tam u Was słychać? Ja napisałam wczoraj ostatni egzamin i mam nadzieję, że go zaliczę, chociaż nie było łatwo. Dziś chciałabym napisać kilka słów na temat olejku do ciała marki Evree. Ogólnie kosmetyki tej firmy bardzo lubię, dlatego z wielkim entuzjazmem zabrałam się za testowanie tego olejku. Wcześniejszy olejek, jego krewniak, spisał się u mnie świetnie. Jeżeli jesteście ciekawi, czy równie bardzo polubiłam ten olejek, to zapraszam do lektury.

Informacje od producenta:
Power Fruit to innowacyjny, dwufazowy nawilżający olejek do ciała. To pierwszy tak wyjątkowy produkt na rynku. Łączy w sobie działanie olejku i balsamu. Wchłania się w mgnieniu oka a skóra pozostaje idealnie nawilżona i gładka. Jak to możliwe? Poprzez połączenie olejku malinowego i kwasu hialuronowego. Obydwa te składniki samodzielnie mają bardzo silne działanie nawilżające, a dzięki ich połączeniu możliwe jest osiągnięcie efektu maksymalnego nawilżenia. Cena: 27,99 zł / 100 ml (w Rossmannie)


 Moja opinia:
Zacznę od wyglądu opakowania i butelki olejku, nie mogę tego pominąć. Marka Evree doskonale wie co robi i swoimi produktami skutecznie kusi nas do wypróbowania nowości. Wszystkie kosmetyki występują w pięknych, rzucających się w oczy opakowaniach, które z daleka krzyczą "Weź mnie!" - nie można im się oprzeć. Olejek Fruit ma pięknie dobrane kolory: biel, błękit, czerwony róż i fiolet - może nawet kapka granatu - idealne połączenie (swoją drogą muszę chyba zastosować je na paznokciach). Opakowanie kartonowe jest bardzo dobrze i treściwie opisane. Sama buteleczka wykonana jest z twardego plastiku - podoba mi się to, ponieważ w przypadku tak rzadkich kosmetyków nie można za mocno ścisnąć butelki i tym samym wylać zawartość. Zamknięcie typu "press", według mnie dobrze się sprawdza, kiedy mamy tłuste ręce po olejku, nie muszę się mordować z otwarciem czy zamknięciem.

Zapach rozczarował mnie pod tym względem, że ja nie czuję tam owoców, ale... Mimo wszystko jest to piękny, według mnie bardziej kwiatowy, pudrowy zapach - jest cudowny, choć spodziewałam się czegoś całkiem innego. Teraz przejdźmy do działania. Pierwszy raz mam do czynienia z olejkiem dwufazowym do takiej pielęgnacji. Faza górna to połączenie olejków: Malinowego, winogronowego, jojoba, sezamowego oraz avocado. Natomiast faza dolna to czysty kwas hialluronowy, który odgrywa znaczącą rolę, ponieważ utrzymuje prawidłowe nawilżenie skóry poprzez wiązanie wody w naskórku.


Skóra po jego użyciu jest gładka, sprężysta, idealnie nawilżona. Olejku nie stosuję codziennie - nie mam takiej potrzeby, ponieważ jego działanie jest długofalowe. Szybko się wchłania i pozostawia skórę pięknie pachnącą. Jest bardzo wydajny. Skład zasługuje na pochwałę, ponieważ już na pierwszym miejscu jest olej ze słodkich migdałów i wiele, wiele innych. Cena wydaje mi się adekwatna do jakości i wydajności produktu.

A tu kilka informacji, między innymi skład: 
   

Znacie kosmetyki Evree? Lubicie?



Czytaj dalej

sobota, 20 czerwca 2015

Wibo - Hello Summer nr 4

Cześć. Dziś szybciutki post, w którym chciałabym opisać lakier Wibo - Hello Summer, który kupiłam na promocji -49%. O lakierach tej marki miałam i mam bardzo dobre zdanie, więc od razu na wstępie zaznaczę, że i ten lakier podołał swojemu zadaniu.

Informacje od producenta:
 Kolekcja 10 lakierów do paznokci w letniej kolorystyce. Nowa formuła pozwala na uzyskanie efektu błyszczących i perfekcyjnych paznokci już po jednej aplikacji. Lakiery charakteryzują się również doskonałą trwałością a perfekcyjnie wyprofilowany pędzelek gwarantuje idealne krycie. Bogata kolorystyka z pewnością doskonale dopasuje się do każdej modnej stylizacji.
Cena: 6 zł / 8,5 ml 


Moja opinia:
  Lakier mieści się w małej buteleczce z czarną zakrętką, na której widnieje kolorowy napis HELLO summer. Pędzelek jest z tych wąskich, ale nie sprawia problemu przy malowaniu. Można nim pomalować bardzo dobrze paznokcie, docierając we wszystkie zakamarki.
 

Lakier dobrze się rozprowadza po paznokciach, nie smuży, nie bąbelkuje. Dwie warstwy do pełnego krycia. Szybko schnie, co jest dużym plusem. Cena przystępna, paleta kolorów świetna - iście letnia! Lakier trzyma się na moich paznokciach bez odprysków jakieś 4 dni, widoczne jedynie lekkie przetarcia. Pokryty top coatem trzyma się nawet do tygodnia. Jestem z niego bardzo zadowolona i chętnie wypróbuję inne kolory. Lakier połączyłam z szarakiem Rimmela:


 Znacie lakiery Wibo Hello Summer? Podobają się Wam? Macie je w swojej kolekcji?

* * *

 Od jakiegoś czasu ciekawią mnie różne ubezpieczenia. Ostatnio pytałam Was co sądzicie o pewnej formie ubezpieczenia, ale chyba wiele osób po prostu w tych tematach się jeszcze nie orientuje. Ja zaczęłam i ciekawi mnie także ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym - macie jakieś zdanie na jego temat?
Czytaj dalej

piątek, 19 czerwca 2015

Yves Rocher - peelingujący żel pod prysznic - truskawka/poziomka

Cześć. Zebrało mi się na recenzowanie produktów do kąpieli. Dziś chciałabym napisać coś o peelingującym żelu pod prysznic firmy Yves Rocher. Kupiłam go bardzo dawno temu, więc czas napisać o nim co nie co, póki jeszcze pamiętam jak bardzo mi się spodobał. Truskawki to ostatnio temat na czasie, ponieważ można je kupić w każdym sklepie i na każdy rogu. Ja mam swoje, ogródkowe - żadna kupna truskawka nie dorówna im w smaku.

Informacje od producenta:

Moja opinia:
 Żel kupiłam, bo skusił mnie jego piękny, słodki zapach. Uwielbiam wszystko co truskawkowe/poziomkowe. Swoją drogą, to producent coś niezdecydowany, bo jak żel truskawkowy może być o zapachu poziomek? Ja twierdzę, że to taki mix tych dwóch zapachów. Konsystencja jest w sam raz, nie przecieka przez palce. Jest przezroczysta o czerwonawym zabarwieniu i z wieloma bardzo drobnymi drobinkami. Te osoby, które spodziewają się mocnego zdzieraka raczej się zawiodą, ale... To nie peeling by w taki sam sposób jak on miał zdzierać naskórek. 


Opakowanie to poręczna, plastikowa tuba z zamknięciem na "klik", którą łatwo się otwiera i zamyka. Jest ona miękka, więc dobrze wydobywa się z niej zawartość produktu. Zapach jest po prostu cudowny, taki słodki i zarazem prawdziwy. Na pochwałę zasługuje fakt, że żel zawiera 98% składników naturalnych, tj. składniki pochodzenia roślinnego, wyciąg z truskawek, pestki z truskawek, puder z pestek, a cała formuła jest bez parabenów i łatwo ulega biodegradacji. 

 

Produkt dobrze się pieni, bardzo fajnie oczyszcza skórę, która nie jest po jego użyciu wysuszona. Nie wymaga nakładania balsamu czy olejku. Jak już wspominałam, zdzierak z niego słaby, ale nie takie jest według mnie jego zadanie, co potwierdza opis producenta, który pisze, że jest on do stosowania codziennego. Zapach przez jakiś czas utrzymuje się na skórze, a znacznie dłużej w powietrzu. Idealny na lato! Cena według mnie troszkę za wysoka, bo jest to 16 zł za 200ml.

Znacie ten produkt? Lubicie?

* * *

Wczorajszy dzień był dla mnie okropny. Cały poświęciłam licencjatowi. Pod koniec dnia łzy leciały mi z oczu jak grochy - za długo pracowałam przy komputerze. Poza tym, kiedy biegłam na dół po dzwoniący telefon o mało się nie zabiłam - o odszkodowanie za wypadek musiałabym zgłosić się do mojego chłopaka, który w tamtym momencie dzwonił. Dobrze, że wczorajszy dzień szybko dobiegł końca. Ja dziś się pakuję i jadę do Olsztyna. W sobotę egzamin z logopedii, trzymajcie kciuki!

Czytaj dalej

czwartek, 18 czerwca 2015

Plany wakacyjne 2015

Cześć. Od godziny 11 do teraz pisałam pracę licencjacką. Napisałam 16 stron i mam nadzieję, że wieczorem uda mi się dobić do 20. Na razie muszę chwilę odsapnąć. Postanowiłam napisać post na odstresowanie, w którym przedstawię swoje wakacyjne plany oraz miejsca, w które chciałabym się udać. Mam nadzieję, że we wszystkie te miejsca uda mi się dotrzeć. Wakacje to najpiękniejszy czas, w którym można zwiedzić tyle pięknych i ciekawych miejsc, że chciałoby się, aby ta chwila trwała wiecznie.

1. Wyjazd nad morze - jest to wyjazd priorytetowy. Stęskniłam się za szumem morza, powiewem wiatru, gorącym słońcem i ciepłym piaskiem. Morze od zawsze napełnia mnie pozytywną energią, uwielbiam spędzać tam wolny czas, spacerować brzegiem morza o każdej porze dnia, podziwiać zachód słońca z Ukochanym. Swoją drogą kiedy chciałabym także zobaczyć jego wschód. Dodatkowo przechadzać się promenadą, oglądać wszystkie drobiazgi na straganach, jeść włoskie lody i grać w gry pod namiotami - to jest to!

2. Wyjazd na Kierwik - tam pracuję, tam również się relaksuję. Spędzam czas z R. w domku nad jeziorem, z pięknym widokiem. Całe podwórko porośnięte jest tam drzewkami owocowymi jak jabłonie, czereśnie, porzeczki, borówki amerykańskie - istny raj na ziemi. Niestety nie mogę jechać tam zawsze kiedy tylko bym tego chciała, ale zdarza się to dość często.

3. Wyjazd na spływ kajakowy - mój brat każdego roku organizuje spływ kajakowy. Wyruszamy z Babięt a kończymy trasę w Ukcie lub w Nowym Moście. Pokonanie tej trasy zajmuje nam 3 dni, jest ciężko, wieczorem ledwo ruszam rękami, w nocy nie mogę spać, bo jest tak twardo w namiocie, ale zawsze warto, bo całej wyprawie towarzyszy fajna atmosfera, świetni ludzie i piękne krajobrazy.

http://hotel212.pl/wp-content/uploads/2014/04/Warszawa-panorama-blue-7518x2936-6365x2486-cm-300-dpi-ChromaStock_10690281.jpg
http://apm-development.com.pl/mieszkania-warszawa-mokotow/
4. Wyjazd do Warszawy - mój kolega przeprowadził się do Warszawy już dość dawno temu, a ja ciągle go nie odwiedziłam. Byłam kilka razy w tym mieście, poznałam wiele jego walorów i ciekawych miejsc, ale było to dawno. Chciałabym odświeżyć sobie pamięć i któregoś razu tam pojechać. Mam nadzieję, że będzie to właśnie w te wakacje.

Ogólnie marzeń wyjazdowych mam wiele, ale wymieniłam tylko te, które wiem, że mają szansę się spełnić. Inne póki co dalej pozostaną w mojej głowie. Ciepłe kraje - nie martwcie się, jeszcze kiedyś Was odwiedzę!

A Wy jakie macie plany wakacyjne?

Czytaj dalej

Kąpiel Agafii - błękitna maska do twarzy na wodzie chabrowej

Cześć. Dziś szybciutki post o fajnej maseczce, którą zakupiłam jakiś czas temu, już nawet sama nie pamiętam gdzie. Jest to maseczka na bazie wody chabrowej. To właśnie woda chabrowa w nazwie zachęciła mnie do jej zakupu. Zapraszam do czytania. 

Informacje od producenta:
Aktywna maska na bazie niebieskiej glinki skutecznie oczyszcza cerę, zwęża pory, a także usuwa nadmiar sebum i przywraca naturalny balans skóry. Naturalne składniki zapewniają dodatkowe odżywienie i nawilżenie. Idealny dla cery tłustej i mieszanej.
Sposób użycia: nanieść maskę na oczyszczoną skórę twarzy, omijając obszary wokół oczu. Po 10 minutach zmyć ciepłą wodą. Maskę stosować 1-2 razy w tygodniu. 
100 ml / 5,39 zł


Skład: Aqua, Kaolin (blue clay), Glycerin, Organic Centaurea Cyanus Flower Water (organic cornflower water), Cetearyl Alcohol, Zinc Oxide, Bentonite (and) Xanthan Gum, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Organic Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract (organic mallow extract), Avena Sativa (Oat) Kernel Powder (oatmeal oatmeal), Sodium Cetearyl Sulfate, Benzyl Alcohol, Parfum.

Moja opinia:
Bardzo lubię opakowania tych kosmetyków. Zakręcana saszetka to świetne rozwiązanie, ponieważ maseczka się nie zsycha, a dodatkowo można ją z łatwością wydobyć do samego końca, ponieważ tworzywo, z którego jest wykonane, jest bardzo plastyczne. Po odpowiednim rozłożeniu jej po opakowaniu, można ją także swobodnie postawić. 

 

Konsystencja maseczki jest gęsta, ale nie ma problemu z jej nakładaniem. Stosuje ją na wilgotną skórę twarzy. Maseczka zachowuje się jak typowa glinka - po kilku minutach zasycha na twarzy. Zapach ma też bardzo typowy jak dla takich kosmetyków. Najlepiej jest ją stosować po "parówce" ziołowej, która otworzy nasze pory, a maseczka będzie miała lepsze pole do popisu. Poza lekkim ściągnięciem skóry, nie czuję niczego więcej, tj. chłodzenia, rozgrzewania czy szczypania. Zmywa się ją dobrze i bez większych trudów. Skóra po jej stosowaniu jest gładka, miękka i przyjemna w dotyku. Pory dość fajnie oczyszczone, choć bez wcześniejszej "parówki" efekt jest mizerniejszy. Opakowanie starcza na około 12 aplikacji. Ogólnie jestem z niej zadowolona i chętnie wrócę do niej w niedalekiej przyszłości, ponieważ to fajna alternatywa dla typowych glinek, które trzeba rozrabiać samemu. Cena bardzo przystępna.

Znacie maseczki Babuszki? Lubicie chabrową?


* * *

Ostatnio dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak ubezpieczenie z funduszem inwestycyjnym. Zaciekawiłam się tym tematem i myślę, że takie ubezpieczenie byłoby odpowiednie dla mnie. Jeśli macie jakieś doświadczenia związane z tego typu ubezpieczeniami to byłabym wdzięczna za podzielenie się Waszymi spostrzeżeniami w komentarzach.
Czytaj dalej