niedziela, 12 marca 2017

Jojo Moyes - zanim się pojawiłeś - poruszająca historia miłosna dwojga ludzi, którą musisz poznać

Staram się wypełniać moje noworoczne postanowienia dość skrupulatnie. Jednym z nich było częstsze czytanie książek. Może nie pochłaniam ich w zaskakujących zwykłego śmiertelnika ilościach, ale sam fakt, że przeczytam chociażby jedną w danym miesiącu jest już dla mnie sporą poprawą. Jak pewnie pamiętacie, co jakiś czas robię przeglądy filmowe, w których pokazuję Wam filmy według mnie godne uwagi. Na jednej z takich list znalazł się film Zanim się pojawiłeś, który w czerwcu ubiegłego roku miał premierę w Polsce, co wzbudziło niemałe emocje. Po obejrzeniu filmu, wiedziałam, że muszę również przeczytać książkę, która zawsze bogatsza jest w różnego rodzaju opisy i sytuacje. Udało mi się wygrać ją w rozdaniu, więc od razu wzięłam się za czytanie. Nie ocenia się książki po okładce, ale na pierwszy rzut oka może ona wskazywać nam na to, że będzie to książka jakich wiele. Lekki romans, w którym miłość kwitnie, a całość zakończy się happy endem, bo książe z bajki pozna Kopciuszka i będą żyli długo i szczęśliwie z gromadką dzieci u boku. Jednak czy jest tak na prawdę? Ci, którzy czytali lub oglądali ekranizacje już znają odpowiedź na to pytanie. Ja Wam jej nie udzielę, bo książka jest na tyle wartościowa, że byłoby naprawdę świetnie, gdyby każdy mógł ją przeczytać i odpowiedzieć sobie na to pytanie na własną rękę.


Główną bohaterką bestselleru jest młoda i zwariowana dziewczyna Louisa Clark. Jest to osoba, która z pozoru wiedzie dość spokojne życie. Na co dzień pracuje w kawiarni i bardzo lubi swoją pracę. Pewnego dnia nad jej posadą pojawiają się czarne chmury - Lou traci pracę i grunt pod nogami. Dziewczyna nie wywodziła się ze zbyt zamożnej rodziny, więc kiedy miała pracę, mogła również wspierać finansowo swoich rodziców. W chwili kiedy ją straciła, straciła również grunt pod nogami. Jak wielu młodych ludzi musiała zmierzyć się z bezrobociem jakie ją dopadło. Los chciał, że na horyzoncie pojawiła się szansa na pracę i choć z początku Clark nie była do niej przekonana - musiała spróbować. Miała opiekować się niepełnosprawnym mężczyzną, Willem Traynorem. Nie jest to "łatwy" podopieczny - przede wszystkim jest to rozgoryczony człowiek, który w jednej sekundzie stracił wszystko. Wcześniej prowadził hulaszcze życie, uprawiał sporty wyczynowe - brał z życia garściami, ale kiedy feralnego dnia doszło do wypadku z udziałem motocyklu wszystko się zmieniło. Ze szczęśliwego i energicznego mężczyzny, stał się cieniem człowieka, człowiekiem niemalże całkowicie sparaliżowanym. Spotkanie tych dwojga ludzi, choć z pozoru wcale się na to nie zapowiada, staje się przełomowym momentem zarówno dla Lou jak i Willa.


To, co w głównej mierze można powiedzieć o tej książce, to to, że z pewnością nie przedstawia ona zwyczajnej historii. Do zwyczajności naprawdę jej daleko. Z pełnym przekonaniem śmiem twierdzić, że jest to książka, która potrafi zaskoczyć i to już od samego początku. Na próżno szukać w niej lukru, bo go tam nie znajdziecie. Jest za to dużo prawdy i autentyczności, którą potwierdzają chociażby osoby, które ze środowiskiem osób sparaliżowanych mają wiele do czynienia. Po przeczytaniu książki czy obejrzeniu filmu, zatrzymałam się na chwilę. Niewątpliwie skłania ona do myślenia, do analizowania, do zadawania sobie samemu pytań typu "Jak ja zachowałabym się w takiej sytuacji?". Historia Louisy i Willa wywołała we mnie bardzo wiele różnych emocji - były momenty zabawne, ale i takie, w których łzy cisnęły mi się do oczu. Z pewnością większość osób sięgając po tę książkę nie takiego zakończenia się spodziewa. 


Zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogą by wręcz rozczarowani, ale niestety życie nie zawsze usłane jest różami oraz nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli i zakończenie tej książki jest tego idealnym przykładem. Do dzisiejszego dnia nie pogodziłam się z tym, jednak po przeanalizowaniu wszystkich "za" i "przeciw" jest to jednak zakończenie logiczne. Czytelnicy z pewnością podzielili się na dwa obozy - na tych, którzy z zakończeniem się pogodzili i sami wybraliby takie rozwiązanie oraz na tych, którzy zachowaliby się wręcz przeciwnie. By opowiedzieć się za jednym z tych obozów, musicie przeczytać książkę, bądź obejrzeć film. Jeżeli już to zrobiliście, bardzo chętnie pozna m Wasze zdanie na temat zakończenia. Starałam się opisać to wszystko w taki sposób, by nie zrobić z tego wpisu spoilera i nie zdradzić najważniejszych wątków. Mam nadzieję, że mimo to udało mi się wzbudzić w Was ciekawość i jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, to prędzej czy później sięgniecie po tę książkę. Jak widzicie na pierwszym zdjęciu, w kolejce czeka już druga część - mam nadzieję, że będzie równie ciekawa. Wiele fajnych książek można kupić na stronie internetowego antykwariatu http://tezeusz.pl/. W głównej mierze są to książki, które mają naprawdę korzystne ceny, więc warto się tam rozejrzeć, bo asortyment jest naprawdę bogaty.

Znacie tę historię miłosną? Oglądaliście film czy czytaliście książkę? A może jedno i drugie?

11 komentarzy

  1. Jak przeczytam książki, które obecnie czytam to sięgnę po tą ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam książkę, a ekranizację już widziałam - wyłam jak bóbr!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam "Zanim się pojawiłeś" i "Kiedy odszedłeś". Piękna, wzruszająca historia <3

    OdpowiedzUsuń
  4. OGlądałam film... A po nim w ogólnie nie mogłam się otrząsnąć... Ale książkę też chce przeczytać... Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki nie czytałam, oglądałam fil. Piękny wzruszający.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam książkę, oglądałam film i pod koniec wyłam jak bóbr.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam "Zanim się pojawiłeś" ale oglądałam wzruszający film na jej podstawie, piękny był.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja oglądałam film na podstawie książki, MEGA, chociaż ja jestem w gronie osób, które do końca wierzyły w happy end :D. Teraz pasuje przeczytać książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam książkę, a filmu nie miałam okazji zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam w planach zarówno książkę jak i film!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarze i opinie, które niewątpliwie mobilizują mnie do tworzenia dla Was i sprawiają, że mam poczucie, że to co robię ma sens. To wiele dla mnie znaczy!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...