środa, 23 sierpnia 2017

Liferia - Bon Voyage - sierpień 2017

Pudełka wywołują zawsze tyle emocji (szczególnie u subskrybentek), że nie ma się czemu dziwić, że każda z nas wypatruje listonosza, który w końcu je przydźwiga. Wiem, że i Wy lubicie oglądać zawartość pudełek i ostatecznie decydować, czy żałujecie, że się nie skusiłyście, a może wręcz przeciwnie, cieszycie się, że tym razem odpuściłyście. Wczoraj przyleciało do mnie sierpniowe pudełko Liferia, które można było kupić pod hasłem Bon Voyage. Chciałabym je Wam teraz zaprezentować. Produkty okazały się na tyle duże, że nie zmieściły się w całości do pudełka, co zdarzyło się po raz pierwszy.


#1 FIGS & ROUGE - IDEAL EQUULIBRE CC CREAM - krem CC doskonale dopasowuje się do koloru skóry i wyrównuje jej koloryt. Dzięki kwasowi hialuronowemu zapewnia optymalny poziom nawilżenia a zawarte w kremie witaminy Ci E przyspieszają proces produkcji kolagenu. Jest to produkt z Anglii. Jego pojemność, to 50 ml, a cena 112 zł. // Kiedy dowiedziałam się, że produkt będzie w pudełku, to ucieszyłam się, ale mój entuzjazm opadł, kiedy zobaczyłam kolor. Trafiłam na 02 Ideal Peach. Niebawem wypróbuję go na twarzy, ponieważ użyty na ręce szybko dopasował się do jej koloru, choć początkowo i tam wydawał mi się mocno za ciemny, także jest nadzieja.


#2 TERMISSA - WYSZCZUPLAJĄCY BALSAM ANTYCELLULITOWY -  wyjątkowa formuła opracowana na bazie bogatej w cenne minerały wody termalnej z Podhala wzbogacona o unikatowy kompleks roślinny DRENALIP zapewnia nawilżenie i odżywienie skóry. Ekstrakt z kawy i aloesu redukuje tkankę tłuszczową i zwiększa jędrność, a zawarte w balsamie ekstrakty z traganka chińskiego, ruszczyku, skórki cytryny i nawłoci przyspieszają metabolizm oraz zmniejszają obrzęki. Produkt z Polski. Jego pojemność, to 250 ml, a cena 38 zł. // Ten produkt ucieszył mnie bardzo, szczególnie teraz, gdy postanowiłam, że pora wziąć się za siebie i zrzucić kilka kilogramów. Nigdy nie wierzę w moc takich produktów, kiedy sami też niczego poza smarowaniem nie dajemy od siebie. W połączeniu z dobrą dietą oraz aktywniejszym trybem życia produkt ma szansę, by dać mi jakieś rezultaty.


#3 JANTAR - KURACJA DO WŁOSÓW NA GORĄCO -  kuracja na gorąco Jantar jest bogata w składniki aktywne, które odżywiają, wzmacniają i chronią włosy od cebulek, aż po same końce. Opakowanie zawiera: maskę olejową, która intensywnie regeneruje włosy; szampon nawilżający, który przywraca włosom witalność i sprężystość; balsam wygładzający, który nadaje włosom gładkość. Do zestawu dołączony jest również czepek. Jest to produkt polski, a jego cena wynosi 7 zł. // Jeżeli kuracja ta ma przynieść jakieś efekt, a gorąco w to wierzę, to cena za taką kuracje jest niezbyt wysoka. Jeśli będę zadowolona z pewnością będę powtarzała zabieg.



#4 SANASE - MORELOWA MASECZKA DO TWARZY - maseczka dogłąbnie nawilża, poprawia elastyczność i wyrównuje kolory skóry. Nałóż na oczyszczoną skórę twarzy, zmyj wodą po 15-20 minutach, aby cieszyć się gładką skórą. Produkt hiszpański, a jego cena to 38 zł za 10 ml. // Nie wiem co tak wspaniałego mojego być w takiej niepozornej maseczce, że kosztuje, aż 38 zł, ale w związku z tym mam co do niej wygórowanie wymagania.


#5 BEAUTY DROPLET - PROFESJONALNA GĄBKA DO MAKIJAŻU - gąbka służy do nakładania korektora, podkładu, pudru oraz różu. Specjalne antybakteryjne włókna zapobiegają rozwijaniu się bakterii. Dzięki temu, że gąbka ma zaokrąglony kształt, dociera nawet do trudno dostępnych partii twarzy, np. skrzydełek nosa lub wewnętrznych kącików oczu. Jeśli aplikjesz produkt kremowy, najpierw zmocz gąbkę i odciśnij nadmiar wody. Produkt z Hiszpanii. Cena, to 25 zł / szt. // Gąbeczka do złudzenia przypomina mi Blotterazzi, jeżeli chodzi o wygląd. Przeznaczenie mają całkiem inne. Gąbeczka ma wszechstronne zastosowanie, ale ja będę starała się używać jej tylko w jednym celu - jeszcze nie wiem jakim, ale prawdopodobnie do podkładu lub korektora.


#6 GRATISY - w pudełku znalazłam też dwie próbki. Jedną z nich był szampon przeciw wypadaniu włosów Radical Med, a druga próbka to krem odżywczy z olejkiem arganowym od Herbal Care.


Oceniając ogólnie pudełko - jestem zadowolona, aczkolwiek nie jest to takie WOW, jakie towarzyszy mi zawsze podczas otwierania tego pudełka. Bardzo cieszy mnie wyszczuplający balsam Termissa, ponieważ sama rodzima marka jest mi obca, poza tym, ten produkt wpisuje się w moje aktualne potrzeby. Jestem również otwarta na różne nowinki, zatem gąbeczka to fajny gadżet i podobnie, jak niegdyś znaleziona w pudełku Liferia pęseta bardzo mnie cieszy (oby więcej takich gadżetów). Zabieg na gorąco Jantar też mnie ucieszył, bo ostatnio większą wagę przykładam do dbania o włosy. 

Co sądzicie o zawartości pudełka? Który produkt przypadł Wam najbardziej do gustu?

Czytaj dalej

wtorek, 22 sierpnia 2017

Buty sportowe do sukienki

Noszenie przez kobiety sukienek nieodłącznie kojarzy się z elegancją. Sukienki zakłada się przeważnie na jakieś specjalne okazje. Niektóre kobiety tak bardzo je kochają, że noszą je niemal codziennie i to jest piękne. Ja zdecydowanie nie należę do tej grupy osób. Nie czuję się w nich komfortowo, więc zakładam je tak naprawdę wtedy kiedy muszę. Kiedy myślimy o naszych sukienkowych kreacjach z tyłu głowy zawsze pojawia się myśl, jakie dobrać do nich dodatki. Dla mnie, największe wyzwanie stanowi dobór odpowiednich butów. Jestem wysoka, mam ok. 180 cm wzrostu i w pakiecie z centymetrami dostałam także większą stopę. Dopasowanie odpowiednich szpilek czy balerinek często jest dla mnie sporym wyzwaniem (jak chociażby ostatnio, kiedy wybierałam się na wesele). Moda jednak cały czas się rozwija. W gazetach czy na pokazach mody wciąż królują nowe trendy. Nowym trendem kiedyś były również buty sportowe noszone do sukienek. Teraz jest to już całkiem normalne, a mnie ten fakt bardzo raduje, ponieważ buty sportowe w odpowiednim rozmiarze zawsze jest mi łatwiej dobrać. Dziś chciałabym pokazać Wam kilka stylizacji sukienkowych w zestawieniu z obuwiem sportowym. 
#1 ZESTAW FLORAL - pierwsze miejsce w moim zestawieniu musiały zająć kwiaty. Uwielbiam ten motyw. Jest bardzo wdzięczny w stylizacjach, bo nie potrzeba do tego zbyt wielu dodatków, by prezentować się zjawiskowo. Sukienka jest na ramiączka, odcinana w pasie, do tego na chłodniejszy dzień można założyć krótką jeansówkę w jasnym odcieniu. Sportowe buty, na jakie tu postawiłam, to Converse Ct Lux Mid 547200C. Są to trampki sneakersy. Obuwie to jest wygodne, mimo, że wysokie. Dodadzą kilka centymetrów osobom, które nie są zadowolone ze swojego wzrostu. Sukienka nie jest zbyt długa, pokaże zatem nogi w całej okazałości, a dobór tych butów idealnie je uwydatni. Całość dopełnią jasna torebka z modnym frędzlem oraz złota biżuteria.

#2 ZESTAW LUZ BLUES - każda z przedstawionych tu dziś stylizacji skomponowana została przeze mnie tak, by były to luźne outfity. Buty sportowe wyglądają fajnie, ale nie do wszystkich sukienek, szczególnie tych eleganckich. Ta propozycja wydaje mi się najbardziej luzacka, stąd też pomysł na jej tytuł. Prostą, jednolitą sukienkę na ramiączka połączyłam tu z kurtką bomberką w liściasty, bardzo modny teraz wzór. Całość uzupełnia miętowy plecak oraz białe buty sportowe. W tej stylizacji postawiłam na adidasy Gazelle J BY9147. Są to czyste, białe buty, ze skromnym złotym napisem, który wpasowuje się kolorem w dołączoną przeze mnie do kolażu biżuterię.

#3 ZESTAW JUICY - nie trudno się domyślić, że nazwa tego zestawu narodziła się w mojej głowie od soczystych kolorów, jakie tu przodują. Mam chyba słabość do trampek, ponieważ tym razem znów one wydały mi się najbardziej odpowiednie. Model widoczny na kolażu to Converse 350154C. Idealnie sprawdzą się do tej zwiewnej stylizacji. Trampki świetnie komponują się z lekkim, nieco plisowanym i tiulowym dołem. Stylizacja jest wesoła, świetnie sprawdzi się w ciepły dzień. Obyśmy takich doświadczyli jeszcze w tym roku.

Bardzo lubię tworzyć tego typu wpisy, ponieważ sama mam niezłą frajdę przy komponowaniu stylizacji. Ze względu na moją niezbyt ciekawą figurę, sama nie mogę nosić wszystkich ubrań, które bym chciała i które mi się podobają, a przy takim tworzeniu nikt mnie z niczego nie rozlicza. Sportowe obuwie w połączeniu ze zwiewnymi i lekkimi sukienkami uważam za świetny pomysł. Może dodać sobie nieco elegancji, ale ciągle czuć się dobrze i swobodnie. W mojej garderobie królują ubrania na styl sportowy. Mam tez kilka sukienek i bardzo chętnie je w taki sposób łączę.

A Wy łączycie obuwie sportowe z sukienkami? Która ze stylizacji podoba się Wam najbardziej?
Czytaj dalej

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Manicure hybrydowy - Semilac 008 Intensive Pink, 018 Cobalt oraz kameleon w płatkach

Dawno nie pojawił się tu żaden post z manicure, ale... Wstyd się przyznać, bo w ostatnim manicure z Claresy chodziłam ponad 6 tygodni! Trwałość tych hybryd powaliła mnie na łopatki. A do tego nie miałam wiecznie czasu na nic nowego. Na horyzoncie pojawiła się jednak pewna okazja, która wymagała odświeżenia paznokci, mianowicie, był to ślub mojej koleżanki ze studiów. Postanowiłam się spiąć i skoro świt przygotować nowe paznokcie. Miało to miejsce w sobotę. Dziś chciałabym pochwalić się Wam efektami. 


Kolory na jakie się skusiłam, to granat (Semilac 018 Cobalt), który pasował mi do sukienki, a całość postanowiłam przełamać mocnym różem (Semilac 008 Intensive Pink). Wydało mi się to jednak nieco nudne, a że nie miałam czasu na jakieś wymyślne zdobienia, postawiłam na płatki z Beauty Bigbang o numerze 2A, które miały utworzyć efekt kameleona. Od jakiegoś czasu mam w swoich paznokciowych zbiorach dwa nowe efekty w dwóch różnych formach. Jeden jest efektem drobnym, tak samo jak oryginalny mirror, a kameleon jest w płatkach. Nie ukrywam, że ta druga opcja zaciekawiła mnie bardziej. Od razu postanowiłam nałożyć ją na wzornik. Najfajniejsze w tym efekcie jest to, że dzięki formie (płatki) można zrobić coś na wzór lustra, taką gładką taflę, jeżeli od początku będziemy wcierać je pacynką w top no wipe. Jeżeli będziemy przyklepywać efekt, to powstaną nam nierównomierne plamki, którego wyglądają dla mnie niesamowicie. 


Na poniższym wzorniku widać, jak fajną taflę można tym kalameonem uzyskać. Nie jest to tafla typowa, jak przy efekcie lustra, ale też daje radę.  W zbiorach mam też drugi pyłek, typowy efekt lustra. Chciałam pokazać go Wam na wzorniku, ale gdzieś zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Pokaże go zatem w opakowaniu. Jest to zielono-żółty efekt lustra w prosztu, który znajdziecie pod nazwą Chameleon Neon Nail Powder.


Jak widzicie, płatki mają tu kolor zielony, a na paznokciach przeobrażają się w fiolet, niebieski i róż. Kształty ich są nieregularne. Otwierać opakowanie należy ostrożnie, ponieważ bardzo łatwo można je rozsypać. Początkowo zabezpieczone są taką "naklejką" ale przy jej odrywaniu rozsypałam najwięcej produktu.  Pyłek zielony jest bardzo drobny, a w opakowaniu jest go niewiele.



W zależności od kąta padania światła, efekt ten ma różne kolory. Głównie jest to fiolet i róż, choć czasem przemienia się w zieleń i żółć. Gdybym miała to lepiej opisać, to kolory te przypominają mi benzynę w kałuży. Czasem  po deszczu na ulicy widujemy takie kolorowe kałuże. Ten efekt i kolory mu towarzyszące bardzo fajnie to odwzorowują. Nie wiem, czy efekt będzie trzymał się na zwykłym topie. Pewnie tak, choć z racji ograniczonego czasu wolałam nie ryzykować i od razu sięgnęłam po top no wipe. Całość zabezpieczyłam topem i czynność tę powtórzyłam dwa razy.


Z efektu jestem bardzo zadowolona! Niewątpliwie to zdobienie, choć proste, przykuwa wzrok każdej kobiety. Płatki 2A idealnie prezentują się na kobaltowym tle i myślę, że będzie tak na każdym, ciemnym kolorze. Z chęcią powiększyłabym swoją kolekcję o kolejne płatki Beauty Bigbang, ponieważ niewielkim nakładem finansowym można stworzyć coś oryginalnego i innego, a do tego nawet się przy tym nie napracujemy. Zdobienie to troszkę przypomina mi folię transferową z tym, że lepiej się nakłada - przynajmniej mi.

Lubicie takie dodatki na paznokciach? Podoba się Wam ten efekt?
Czytaj dalej

piątek, 18 sierpnia 2017

Lirene - balsam do ciała w sprayu - azjatycki lotos

Muszę przyznać, że balsamowanie ciała, to nie jest moja ulubiona czynność. Często o tym zapominam, dlatego staram się nawilżać już podczas kąpieli, stosując różnego rodzaju balsamy pod prysznic. Od jakiegoś czasu w tym aspekcie nastąpił u mnie mały przełom. Wszystko za sprawą pewnej kowinki kosmetycznej, z którą mam do czynienia po raz pierwszy. Mowa o balsamie w sprayu Lirene o zapachu azjatyckiego lotosu.


Balsam wygląda niczym antyperspirant. Kiedy chciałam go wstrząsnąc miałam wrażenie, jakbym wstrząsała piankę do golenia W środku jest coś zbitego, dość ciężkiego. Balsam jest wysoki, a jego pojemność to 200 ml, czyli całkiem sporo. Szata graficzna przypadła mi do gustu, jest delikatna, kobieca i subtelna. Główny motyw opakowania to azjatycki lotos, jak domniemam. Z tyłu znajdziemy wszystkie niezbędne informacje.


Balsam nanosimy na skórę z odległości ok. 10 cm. Na skórze widzę ciekawą maź w kolorze ecru, która wchłania się w skórę błyskawicznie już po jednym przejechaniu dłonią. To bardzo ciekawe doświadczenie, bo do tej pory nie znałam produktu, który moja skóra tak szybko przyjmowała. Po rozsmarowaniu skóra otulona jest po prostu cudownym zapachem. Jest delikatny, kwiatowy, ale i uwodzicielski. Mój narzeczony bardzo lubi, kiedy się nim wysmaruję. Po dotknięciu skóry mam wrażenie, jakbym niczego nie robiła, bo nie ma żadnego tłustego filmu, co jest w moim odczuciu bardzo dobre. Nie lubię się lepić. Jedyny minus jaki dostrzegłam jest taki, że nie używam balsamu zaraz po depilacji, ponieważ skóra piecze. Na drugi dzień już jest ok, więc po prostu ten jeden dzień trzeba użyć czegoś innego. Skóra po systematycznym stosowaniu jest nawilżona i miękka w dotyku. Największymi plusami produktu są niewątpliwie jego zapach i szybka aplikacja, które sprawiają, że z pewnością nie będzie to ostatnie opakowanie balsamu w sprayu, w którego będę posiadaniu. 

Mieliście balsamy w sprayu? Znacie ten produkt? Jak się u Was spisywał?
Czytaj dalej

czwartek, 17 sierpnia 2017

Kolorowe nowości ze sklepu Zaful

Jakiś czas temu po raz pierwszy złożyłam zamówienie na Zaful. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tym sklepem, dlatego długo przeglądałam asortyment zanim się na cokolwiek zdecydowałam. Tym razem postanowiłam odpuścić sobie ubrania, bo moje wszystkie zakupy (dokładniej mówiąc 3 zamówienia) z ostatnich tygodni nie nadają się do niczego. Tym razem postawiłam jedynie na dodatki. Następnym razem skuszę się chyba na jakieś narzutki, poncza czy chusty, np.plaid scraf.


#1 GEOMETRYCZNA TOREBKA - inspirowana (i to mocno) Bao Bao, ale kiedy tylko zobaczyłam ją po raz pierwszy, od razu wiedziałam, że musi znaleźć się w moich torebkowych zbiorach. Muszę przyznać, że torebka ma tak fajną powłokę, że pod światło wygląda, jak odblask, także nocne piesze wycieczki z nią na ramieniu mi nie straszne. Kolorystyka pastelowa, bardzo mi się podoba. Jest idealna na lato. KLIK


#2 GEOMETRYCZNA CHUSTA - bardzo lubię geometrię dlatego mile widziane są u mnie różne gadżety i dodatki tego typu. Oglądając bloga Żanety (babskikacik.pl) w oko wpadła mi właśnie ta chusta, więc też postanowiłam, że ją kupię. Ma piękne kolory i wzory, a do tego na końcu urocze dwukolorowe frędzelki. Niby nadal mamy lato, ale na dworze coraz szybciej zapada zmierzch, więc tylko patrzeć, jak powita nas jesień. Lepiej się już zaopatrzyć w różnego rodzaju chusty, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będziemy ich potrzebować. KLIK


#3 KOLCZYKI - zamówiłam je z myślą o weselu, na które wybieram się w tę sobotę. Obawiałam się czy zdążą one dotrzeć przed czasem. Owszem, zdążyły, ale niestety w jednym kolczyku brakuje diamencika. Nie było go również w opakowaniu, więc domniemam, że w takiej formie został już wysłany. Szkoda, bo kolczyki są naprawdę piękne, eleganckie i okazałe, a do tego wcale nie takie ciężkie, jak mogłoby się wydawać. KLIK


#4 MATERIAŁ WE FLAMINGI - do zakupu tego materiału skusił mnie wzór. Uwielbiam motyw flamingów, dlatego pomyślałam, że taka chusta może stanowić fajny dodatek do zdjęć, szczególnie latem. Chusta ma wymiar 50x50 cm. Na zdjęciach na stronie sklepu jest obszyta ze wszystkich stron, w rzeczywistości jest inaczej, bo obszyta jest tylko z 3, a jedna jest poszarpana jakby ktoś ją uciął nożyczkami. Wygląda to nieestetycznie i słabo. Materiał gniecie się. Żałuję tego wyboru, bo wbrew pozorom wcale nie była to tania zachcianka, bo kosztowała w przeliczeniu na złotówki niemal 17 zł. KLIK


Mimo wszystko z zakupów jestem zadowolona. Najbardziej zależało mi na torebce, a ta doszła w świetnym stanie, a do tego prezentuje się naprawdę pięknie. Chusta też okazała się bardzo dobrym wyborem, więc cieszę się, że się na nią skusiłam. Kolczyki mogłyby być strzałem w dziesiątkę, gdyby jednak był ten brakujący diamencik chociaż w kopercie - jakoś bym go przykleiła. Niestety, nie było go, ale może uda mi się wkleić, jakiś inny kryształek ze starych kolczyków. Może jakimś cudem je jeszcze uratuję, a może nawet i założę na te wesele. Najbardziej rozczarował mnie materiał we flamingi.

Zamawiacie na Zaful? Jeżeli tak, to na co się ostatnio skusiłyście?
Czytaj dalej

środa, 16 sierpnia 2017

Makeup Revolution - Paletki Renaissance Day, Renaissacne Night oraz Renaissance Glow w akcji - makijaż

Wśród tylu wspaniałości Makeup Revolution, jakie teraz mam w kolekcji, trudno przejść obojętnie nawet największemu kolorówkowemu ignorantowi. Produkty tej marki zawsze mają nietuzinkowe opakowania i odznaczają się przyzwoitą jakością. Wśród wielu opakowań, do gustu przypadły mi bardzo małe ciemne i jasne pozłacane pudełeczka. W nich skrywały się opakowania, które swoim wyglądem przypominają portfeliki. Uprzednio zapakowane były w dodatkowe woreczki, jakby aksamitne. To dodawało całości uroku i elegancji, a ponad to sprawiało wrażenie, że producent zaplanował wygląd tych opakować w najmniejszym szczególe. Nawet w taki sam sposób się otwierają. Wiedziałam, że będą to produkty, które przetestuję w pierwszej kolejności i tak się stało. Zapraszam Was na recenzję paletek Renaissance Day, Renaissance Night oraz Renaissance Glow.


Z tego trio można wyczarować chyba naprawdę wszystko, począwszy od delikatnych makijaży, które możemy nosić każdego dnia, kończąc na ciemne, mocne i wieczorowe makeupy, które możemy sobie "zafundować" na większe wyjście, np. na jakąś imprezę czy wesele - sprawdzi się idealnie. Paleta Renaissance Day, to małe, jasne opakowanie, które mieści w sobie 5 kolorów cieni. W głównej mierze są to odcienie matowe, co mi się podoba. Renaissance Night to paletka, która posiada zdecydowanie ciemniejsze odcienie. Ich również jest 5  w głównej mierze składają się z brokatów. Środkowy odcień, takie nieco miedziane złotko, kupił mnie w całości. Ma rewelacyjną pigmentację i świetnie się nakłada. Obie paletki mają cechę wspólną - obie mają na początku jasny odcień, który zawsze nakładam na całą powiekę, by później łatwiej móc blendować  cienie. Kolejnymi cechami wspólnymi są sporych rozmiarów lusterko oraz pędzelek dwustronny, jednak nie jest on zbyt wygodny, wolę swoje (mimo to, miło, że się tam znalazł), mimo to w ekstremalnych warunkach mógłby się przydać.


Moje serce skradła również paletka Renaissance  Glow. Jest to zestaw do konturowania twarzy. Z lewej strony mamy bronzer, z kolei z prawej rozświetlacz. Oba produkty mają fajnie tłoczone wzory. Jeżeli chodzi o opakowanie, to jest identyczne jak przy paletce dziennej i nocnej z tym, że jest nieco większe. Odcienie nie są zbyt mocne, także przy konturowaniu raczej nie można sobie wyrządzić krzywdy, a to jest ważne, szczególnie dla początkujących, do których ja jak najbardziej się zaliczam. Gdybym miała jechać w podróż i miałabym ograniczyć zawartość swojej kosmetyczki do minimum, to skusiłabym się na paletę Renaissance Day. Mimo, że jest to paleta kolorów dziennych,  to można za jej pomocą pomalować oko nieco mocniej. Wszystko za sprawą ostatniego, dość ciemnego cienia. Teraz chciałabym zaprezentować Wam swój ostatni makijaż, który wyczarowałam za pomocą palety dziennej.
 

Z efektów jakie uzyskałam jestem bardzo zadowolona. Jeżeli chodzi o makijaże, to uchodzę raczej za osobę, która ma do tego dwie lewe ręce, dlatego też jestem z siebie dumna, że udało mi się zrobić taki makijaż. Oczywiście ma on jeszcze braki, ale na pewno będę nad nimi pracowała. Paletkami Renaissance malowało mi się naprawdę dobrze. Cienie super się blendowały, można było nimi fajnie stopniować efekty. Makijaż zdecydowanie zaliczam do tych dziennych. Świetnie sprawdzi się jako makijaż do pracy, ponieważ jest subtelny i niezbyt mocny. Ładnie podkreśli oko. Poza paletami użyłam również czarnego eyelinera w płynie oraz białej kredki, którą naniosłam na linię wodną, by powiększyć oko. Usta pokryłam matową pomadką. Podczas wykonywania makijażu pomocne okazały mi się pędzle Makeup Revolution - podkład i korektor naniosłam za pomocą silikonowych pędzli, z kolei do blendowania cieni posłużył mi pędzel do blendowania z zestawu Ultra Sculp and Blend Collection.

Co sądzicie o paletach Renaissance od Makeup Revolution? Która podoba Wam się bardziej, wersja Day czy Night? Podoba Wam się wykonany przeze mnie makijaż?
Czytaj dalej

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

CeCe of Sweden - Hello Nature - szampon oraz odżywka do włosów z olejem z konopi inpirowana naturą

Ostatnio trafia do mnie bardzo dużo produktów do włosów. W tej sferze nie bardzo lubię testować nowości, ponieważ moja skóra głowy ma tendencję do łupieżu, więc jeden niewłaściwy kosmetyk i borykam się z tym problemem przez długie miesiące. To nie jest nic miłego, a tym bardzo ładnego, szczególnie kiedy jest się szatynką. Jak wiadomo, łupież na ciemnych włosach jest bardzo widoczny. Mimo mojej niechęci do testowania kosmetyków do pielęgnacji włosów, postanowiłam wypróbować nowe produkty. Były to szampon oraz odżywka do włosów Cece of Sweden z serii Hello Nature z olejek z konopi.
 

Eksperci marki Cece of Sweden stworzyli gamę wyjątkowych produktów inspirowanych tym, co dała nam natura. Seria ta zjednała sobie wielu sympatyków. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, bo formuły produktów Hello Nature składają się nawet w 93% ze składników pochodzenia naturalnego. Nie jestem zbyt wielką znawczynią składów, dlatego w tej kwestii zawierzę producentowi. Opakowania produktów są ładne, schludne, podłużne i wykonane z ciemne plastiku. Etykiety są przejrzyste i znajdziemy na nich wszystkie niezbędne informacje, począwszy od składu, kończąc na sposobie użycia. Konsystencja szamponu jest dość rzadka o perłowym zabarwieniu, z kolei odzywka jest gęsta i ma biały kolor. Zapach jest świeży i przyjemny - ciężko jest mi go jednak do czegoś porównać. W każdy razie jest ładny. Oba produkty mieszczą po 300 ml substancji.


Szampon przez swoją rzadką konsystencję jest mało wydajny. Nie pieni się tak bardzo jakbym chciała. Dodatkowo jestem posiadaczką bardzo długich włosów, które prawie sięgają pupy, więc by dokładnie je umyć, potrzebuję sporej ilości szamponu. Podejrzewam, że wystarczy mi go na niedługi czas. Włosy po jego użyciu są dobrze oczyszczone i ładnie pachną, bo zapach utrzymuje się na włosach jakiś czas. Odżywka jest zdecydowanie bardziej wydajna niż szampon. Wszystko za sprawą jej gęstej konsystencji oraz faktu, że nie powinno się nakładać jej na skalp. Postanowiłam nakładać ją na włosy od wysokości ucha. Na włosach powinna pozostać ok. 2-3 minuty. Po takim czasie nie widzę zbyt efektownych rezultatów. Włosy są jakby miększe oraz lepiej się rozczesują. Postanowiłam wydłużyć czas trzymania odżywki do 10 minut i uzyskałam zdecydowanie lepsze efekty. Włosy były fajnie sypkie, ale nie obciążone, do tego gładkie i nie puszyły się tak mocno, jak zawsze. Odżywka według Men'sHealht została okrzyknięta mianem produktu roku 2017.


Mówią, że nie powinno się oceniać książki po okładce oraz że nie liczy się wygląd zewnętrzny, a samo wnętrze. Oczywiście, bez dwóch zdań zgadzam się z tym, jednak gdy dobra jakość idzie w parze z pięknym opakowaniem, to raduje mnie podwójnie. W swojej blogerskiej "karierze" miałam przyjemność współpracować z wieloma firmami. Jedne po prostu pakują swoje produkty owijając je folią bąbelkową, co ma zapobiec ewentualnemu uszkodzeniu kosztem wyglądu, inne, tak jak CeCe od Sweden kładą nacisk, by było estetycznie i po prostu ładnie. Pakowanie paczek w ten sposób, a ponadto dokładnie do nich dodatków sprawia, że wiem, że firmie zależy na naszej współpracy, że dba o każdy detal i pierwsze wrażenie. Dodatek w paczce w postaci świeczki niezmiernie mnie uradował. Chciałoby się zawsze otrzymywać tak pięknie zapakowane produkty. 

Znacie markę Cece of Sweden? Mieliście produkty z linii Hello Nature?
Czytaj dalej

niedziela, 13 sierpnia 2017

Freedom - pomadki Pro Lipstick Kit - Now i Bare Collection

Uwielbiam testować pomadki! Szminki wszelkiej maści to po prostu coś, co uwielbiam! Każdego dnia nakładam na usta jedną z kolekcji. Zazwyczaj na co dzień używam czegoś delikatnego - lekko brudne róże, nudziaki i brązy, z kolei na większe wyjścia, czy jakieś wydarzenia szaleję z kolorami i stawiam na fuksje, czy malinowe czerwienie. Bardzo dobrze czuję się w pomalowanych ustach, więc cieszy mnie każda jedna dodatkowa szminka w kolekcji. Dziś chciałabym pokazać Wam 10 kolorów marki Freedom Makeup z kolekcji Now Collection i Bare Collection.


Przygotowałam dla Was prezentację pomadek na ustach - zajęło mi to sporo czasu, ale kolory są dość trafnie odwzorowane, więc praca nie poszła na marne. Zanim pokażę Wam efekty, najpierw chciałabym co nie co powiedzieć o tych pomadkach pod kątem technicznym. 


Mieszczą się one w typowym dla tego produktu opakowaniu. Jest ono plastikowe, dość mocne, ponieważ przetrwało upadek z dość dużej wysokości. Świetne jest to, że na spodzie mamy tak fajnie ukazane kolory. Nie są to papierowe naklejki, które po czasie się wytrą, a świetnie odwzorowane kolory.  Każdy z nich ma swój numer oraz odpowiadającą mu nazwę. Sama pomadka jest twarda, więc fajnie się nią aplikuje na usta. Konsystencja dobrze sunie po wargach. Nie są one mocno napigmentowane, dają delikatne i naturalne wykończenie.
    

Pomadki Bare Collection, to nic innego jak seria brązów i beżów.  Idealnie sprawdzi się do używania na co dzień. Pomadki te nadadzą delikatności ustom i dopełnią codzienny makijaż. Kolory są do siebie nieco zbliżone. Teraz najważniejsze, czyli prezentacja kolorów. Z tej piąteczki do gustu najbardziej przypadł mi kolor 113 Whispers. Nadaje ustom ładny, aczkolwiek nienachalny kolor. Wyróżnia je, ale w sposób bardzo codzienny. Z tej grupki tego właśnie koloru używam najczęściej. Wydaje mi się, że najlepiej do mnie pasuje.


Teraz przejdę do piąteczki, w której trochę więcej się dzieje pod względem kolorystycznym. Poprzednie pomadki były bardzo codzienne i stonowane, tu z kolei mamy do czynienia z kolorami, których możemy używać na co dzień, a pozostałe na większe wyjścia, ponieważ mamy tu kolory jasne-dzienne oraz ciemne-wyjściowe. Jest to kolekcja o nazwie Now Collection, która kupuje mnie w całości. Sami ją zobaczcie.



Zapomniałam zrobić zdjęcia pomadek po wysunięciu z opakowania i żałuję, bo wyglądają zdecydowanie lepiej pod względem wizualnym, dzięki swojej różnorodności. Pierwsze dwa kolory z serii sa bardzo codzienne. Wpadają w ciepłe, brzoskwiniowe tony. Nie do końca są to moje kolory. Z całej tej piątki, najbardziej podoba mi się kolor środkowy, tj. 118 You had me at hello, ale nie bardzo mi pasuje nad czym mocno ubolewam. Jak widzicie jestem ciemnowłosa, więc pasują do mnie kolejne dwa, ciemne kolory. W nich czuję się dobrze.


Nie są to pomadki najwyższych lotów, ponieważ ich trwałość jest przeciętna. Jak pisałam, nie są to pomadki mocno pigmentowane, więc nie wżerają się w usta, że tak to ujmę. Z jednej strony to plus, bo schodzą z ust równomiernie, ale z drugiej, jeżeli pomadki wtopią się nieco w ustach, efekt utrzymuje się zdecydowanie dłużej. Nie wysuszają, mam wrażenie nawet, że nieco nawilżają. Nie ma jednak co wymagać od nich cudów, bo pomadki są niedrogie. Cena za cały zestawik to jedynie 25 zł na Iperfumy.pl. Jedna pomadka kosztuje zatem 5 zł. Nie znam lepszych pomadek w tej lub nieco wyższej cenie, więc ostatecznie wypadają one bardzo dobrze w mojej ocenie. Dodałam już do wirtualnego koszyka kolejną piątkę kolorów. Skusiłam się na serię Pink Collection i już nie mogę się doczekać, kiedy do mnie przybędzie. Moje zamówienie niech będzie zatem najlepszym dowodem tego, że warto zainwestować te niewielkie pieniądzie i cieszyć się kolejnymi kolorami, nie rujnując przy tym swojego portfela

Znacie pomadki Freedom? Używacie na co dzień szminek?

Czytaj dalej

sobota, 12 sierpnia 2017

Freedom makeup - kosmetyki kolorowe do makijażu

Ostatnio w moich kolorówkowych zbiorach, aż wrze. Kosmetyczki i półki łazienkowe pękają w szwach i uginają się pod ciężarem nowości. Ostatnio pokazywałam Wam moje nowości Makeup Revolution, dziś przyszła pora troszkę pochwalić się tymi wszystkimi wspaniałościami od Freedom Makeup. Niektórzy z Was widzieli je już na moim Instastory, ale nie kady tam zagląda, więc chętnie pokaże Wam je również tu. Wiele osób było zaciekawione całą paczką i muszę przyznać, że ja również, ponieważ marka Freedom Makeup po raz pierwszy gości u mnie. Ostatnio ostro ćwiczyłam robienie makijażu, by móc zaprezentować Wam różne kosmetyki w akcji. Dziś jedynie pokaz na "sucho". 


#1 HD HIGHLIGHTER AND CONTOUR SET - zestaw składa się z palety pudrów brązujących (4) oraz rozświetlaczy (4). Pozwoli na perfekcyjne wykonturowanie twarzy i nada jej odpowiednich kształtów. Produkty nie osypują się, nie tworzą plam. Łatwo się rozprowadzają i rozcierają. Sprawdzą się doskonale do codziennego użytku. Pod pokrywą zamykającą umieszczone zostało lusterko. Do kompletu dołączono dwustronny pędzel ułatwiający aplikacje.

#2 PRO STROBE CREAM - kremowy zestaw do konturowania twarzy. Składa się z rozświetlacza, trzech bronzerów oraz dwóch jaśniejszych odcieni. Nie powoduje powstawania plam i smug. Może być stosowany zarówno pod podkład, jak i samodzielnie. Do kompletu dołączono spłaszczony pędzel z włosia syntetycznego. Ułatwi on precyzyjną aplikację kosmetyków. Neutralna kolorystyka sprawia, że dopasuje się do różnych cer. Barwy można też swobodnie łączyć ze sobą.



#3 HOUSE OF GLAMDOLLS - zestaw do makijażu. Zawiera cztery pudry do brwi, trzy pudry rozświetlające, dziesięć cieni, dwa róże oraz cztery pomadki. Różnorodne wykończenia sprawiają, że dzięki temu zestawieniu powstanie wiele kompozycji wizażowych. Matowe produkty do brwi doskonale podkreślą oprawę oczu. Rozświetlacze delikatnie zaznaczą łuk brwiowy. W komplecie znajdują się cienie matowe (6), perłowe (3) oraz z drobinami (1). Matowe róże subtelnie podkreślą policzki i wykończą makijaż. Pomadki w intensywnych kolorach nadadzą makijażowi charakteru. Opakowanie wzbogacone zostało o duże lusterko



#4 PALETY 12 CIENI - Paleta 12 cieni do powiek. Doskonałe zestawienie kolorystyczne sprawdzi się na co dzień, jak i na wieczór. W skład zestawu wchodzą odcienie matowe, metaliczno-perłowe i z drobinami. Produkt sprawdzi się też w zawodzie wizażysty. Wysoka jakość pozwoli na stworzenie perfekcyjnych makijaży. Nie tworzy smug i łatwo się rozprowadza. Kosmetyk jest bardzo wydajny, przez co wystarczy na długi czas. Plastikową kasetkę wyposażono w dwustronny aplikator.


#5 PRO CREME & HIGHLIGHT - paleta rozświetlaczy. W jej skład wchodzi sześć produktów kremowych oraz dwa wypiekane. Każdy odcień jest jedyny w swoim rodzaju i indywidualny. Różnorodność barw sprawi, że każdy znajdzie odpowiednią wersje dla siebie. Opakowanie wzbogacone zostało o duże lusterko pod pokrywą zamykającą.



#6 PALETA PRO ARTIST PAD STUDIO TO GO - paleta kosmetyków do makijażu. Zawiera 32 cienie o różnych wykończeniach. W ich skład wchodzą odcienie matowe (7), satynowe (4), satynowo-perłowe (4), metaliczne (16) oraz z mikrodrobinkami (1). Neutralna kolorystyka oparta jest głównie o brązy, róże i beże. Pozwolą na wykonanie kompozycji wieczorowych, jak i dziennych. Można dzięki niej stworzyć błyszczące oraz bardziej stonowane makijaże. Cienie nie osypują się i łatwo rozprowadzają. Można je bez żadnych przykrych konsekwencji łączyć ze sobą, co da znakomite rezultaty. W skład palety wchodzą też dwa matowe pudry brązujące, matowy róż oraz delikatny rozświetlacz. Pigmentacja pozwala na budowanie intensywności koloru. Ciekawy design przyciąga uwagę. Paleta przypomina etui na tablet, posiada gumkę zabezpieczającą przed otwarciem oraz mechanizm umożliwiający postawienie jej pod kątem. Wierzchnia część wykonana została z tworzywa imitującego skórę naturalną. Neonowe, różowe etui wzbogacono również o lusterko.



#7 PALETA PRO ARTIST PAD - EXTREME VICE - paleta 48 cieni do powiek. Składa się z produktów o wykończeniu matowym, perłowym i z drobinkami. Produkty posiadają bardzo dobrą pigmentację. Nie osypują się i nie rolują na powiekach. Sprawdzą się doskonale do makijaży na wiele okazji. Kolorystyka oparta jest o beże i brązy, a także zielenie, róże i niebieskie odcienie. Paleta przypomina etui na tablet, posiada gumkę zabezpieczającą przed otwarciem oraz mechanizm umożliwiający postawienie jej pod kątem. Wierzchnia część wykonana została z tworzywa w ciekawy zwierzęcy wzór w cętki. Etui wzbogacono o lusterko. Doskonały produkt dla osób lubujących się w sztuce makijażu.



#8 PRO CONTOUR KIT - zestaw składający się z dwóch produktów do konturowania twarzy. Rozświetlacz i bronzer ułatwią nadanie kształtu twarzy i sprawią, że makijaż nabierze głębi. Nie pozostawia smug i plam. Kosmetyk z łatwością rozprowadzić można przy pomocy pędzla. Sprawdzi się nawet u osób nie związanych profesjonalnie z makijażem. Produkt dostępny w trzech wariantach kolorystycznych.



#9 POMADKI PRO LIPSTICK KIT - NOW I BARE COLLECTION - komplet 5 pomadek do ust. Pozostawiają na wargach matowe wykończenie. Mocna pigmentacja oraz długotrwała formuła sprawiają, że produkt utrzymuje się na skórze przez bardzo długi czas. Nie wysusza, nie rozmazuje się. Naturalne odcienie doskonale sprawdzą się do subtelnego, codziennego make-upu. Poręczne opakowanie zmieści się w każdej torebce czy kosmetyczce.


#10 PRO HD LONGWEAR - korektor. Posiada delikatną konsystencję, która idealnie stapia się ze skórą, nie pozostawiając nieestetycznych smug i plam. Pędzelek ułatwia aplikację oraz sprawia, że jest niezwykle precyzyjna. Produkt perfekcyjnie zakrywa niedoskonałości, a także zapewnia długotrwałe wykończenie. Jest dostępny aż w 12 wersjach kolorystycznych, dzięki czemu każda kobieta znajdzie idealny dla siebie odcień.

#11 POMADY DO BRWI -  pozwalają w precyzyjny i wyrazisty sposób podkreślić oprawę oczu. Nadają się do podkreślenia kształtu oraz dopełnienia brakujących włosków. Bardzo dobra pigmentacja sprawia, że wystarczy odrobina aby uzyskać zadowalający efekt, dzięki czemu jest też bardzo wydajna. Konsystencja pozwala na sprawne rozprowadzenie bez obaw o przerysowany wygląd. Produkt dostępny w 11 odcieniach. Mam kolory: blonde, soft brow oraz ebony.


#12 KAMUFLAŻ - PRO CAMOUFLAGE & CORRECT - specjalistyczny kamuflaż do twarzy. Dostępny w trzech wersjach kolorystycznych: żółtej, fioletowej i zielonej. Sprawdzą się do zakrywania niedoskonałości. Formuła z łatwością się rozprowadza. Nie tworzy plam ani smug. Idealnie sprawdzi się w domowym oraz profesjonalnym użytku. Kosmetyk umieszczony został w poręcznym, szklanym słoiczku.Nie pokazałam środka, bo zdjęcie się zamazało.


#13 PRO MELTS NAKED COLLECTION - 3 błyszczyki do ust. Doskonale wygładzają wargi. Aplikator w postaci gąbeczki nie sprawia trudności podczas nakładania. Naturalne odcienie pasują do każdego typu urody i sprawdzą się zarówno na co dzień, jak i na wieczorowe wyjścia. Kosmetyk nadaje piękny kolor i lśniące, satynowe wykończenie. Niezbędny produkt w każdej damskiej kosmetyczce lub torebce.

#14 PRO MELTS LIPGLOS - to błyszczyk, który zachwyci Cię swoją lekkością i kryciem jakie daje pomadka do ust. Gęsta formuła zapewnia komfortowe uczucie, pozostawia pełne krycie intensywnym kolorem i błyszczące wykończenie, dzięki któremu usta wyglądają na pełniejsze.


Sama nie dowierzam, że w tak krótkim czasie stałam się posiadaczką tak ogromnej kolekcji kolorówki. Cieni wystarczy mi do końca życia i jeden dzień dłużej. Bardzo cieszę się, że każdego dnia mogę nakładać sobie inne kolory na usta czy powieki. Nie powiem, niektóre są dla mnie zbyt odważne, ale może kiedyś się do nich przekonam. Póki co, wciąż poznaję tajniki makijażu, każdego dnia staram się choć chwilę popracować nad czymś (konturowanie czy samo malowanie powiek) i cieszy mnie każdy, nawet najmniejszy progres. Spodziewajcie się niebawem pierwszych recenzji tych produktów.

Czy coś wpadło Wam w oko? Znacie markę Freedom Makeup?

Czytaj dalej