środa, 13 czerwca 2018

Must have na lato - ubrania i dodatki

Każda pora roku rządzi się swoimi prawami. Kalendarzowe lato już niebawem, a ja jeszcze nie skompletowałam w 100% swojej szafy. Brakuje mi kilku rzeczy by dopiąć temat na ostatni guzik. Postanowiłam się z Wami podzielić moimi zakupowymi planami na najbliższy czas. Mam nadzieję, że uda mi się je spełnić chociaż w jakiejś części. Poniżej prezentuję listę rzeczy, na które w tym sezonie ostrzę sobie pazurki.


WIKLINOWA TOREBKA / TOREBKA KOSZ

To ostatni krzyk mody. Torebki te pojawiły się nie wiadomo kiedy i nie wiadomo skąd, a szturmem podbiły serca setek kobiet. Bardzo często spotykam się z takimi torebkami na Instagramie i sama chciałabym ją mieć. Idealna na lato, a do tego bardzo oryginalna.

KOMBINEZON NA LATO

Na jakiś fajny kombinezon choruję już drugi sezon, ale jeszcze nie udało mi się upolować żadnego, który byłby dla mnie odpowiedni. Mam blisko 180 cm wzrostu i większość z nich jest dla mnie po prostu za krótka. Liczę jednak, że w tym roku uda mi się upolować jakiś i w końcu punkt z mojej listy chciejstw, który figuruje na niej już naprawdę długo zostanie wykreślony.

BRANSOLETKA PAUL HEWITT

Zarówno zegarki, jak i bransoletki Paul Hewitt są w centrum mojego zainteresowania. Bardzo lubię oryginalne dodatki, a ta bransoletka właśnie taka jest. Niby prosta, ale dzięki iście marynarskiemu wzorowi ma to "coś", co skradło moje serducho. Ostatnio na nowo pokochałam srebro, więc muszę też skompletować sobie kilka dodatków w tym kolorze.

ZEGAREK Z RÓŻOWYM PASKIEM

Zegarki, to dodatki, których mam najwięcej z kolekcji. Brakuje mi w niej jednak zegarka w różowym kolorze. Od dawna już marzę o różowym zegarku Cluse lub Ice Watch z https://kuck.pl/.  W tym roku pastelowy odcień różu jest u mnie bardzo na topie. Ostatnio kupiłam sobie torebkę i sandały w tym kolorze, a także sukienkę na poprawiny. Kupiłam również bardziej sportową sukienkę - czarną w różnego rodzaju kwiaty i tam niektóre również są w tym odcieniu. Sami rozumiecie, że do kompletu brakuje zegarka i mam nadzieję, że niebawem to marzenie uda mi się spełnić i z tego miejsca proszę Was o trzymanie za mnie kciuków.

A Wy macie swoje letnie must have?
Czytaj dalej

Aktywności na świeżym powietrzu z Kronos-shop

W sobotę wychodzę za mąż! Pamiętam, jak niedawno czas oczekiwania na ten dzień wynosił 2 lata, a teraz ten wielki dzień już lada moment. Przygotowywałam się do niego na każdej płaszczyźnie. Zapuszczałam włosy, starałam się o nie bardziej dbać. Przyłożyłam się i udało mi się również schudną 13-14 kg. Można by pomyśleć, że mogę już spocząć na laurach, bo skoro udało mi się schudnąć do ślubu, to mogę już sobie odpuścić. Otóż nie. Planuję dalej trwać w swoich postanowieniach i może uda mi się zgubić jeszcze więcej. Nie jestem typem sportowca. Wypady na siłownie nie są dla mnie - za bardzo mnie krępują. Ale lubię zażywać różnych aktywności na świeżym powietrzu. Do nich zalicza się np. przejażdżka rowerowa - je urządzam sobie często. Kiedyś lubiłam też jeździć na rolkach i zastanawiam się czy do jazdy na nich nie wrócić. Moje przemyślenia skłoniły mnie do napisania tego posta i wypisania wszystkich fajnych sposobów na aktywne spędzanie czasu.



JAZDA NA ROLKACH / WROTKACH

Kiedy chodziłam do podstawówki i gimnazjum tak spędzałam praktycznie każdą wolną chwilę na wiosnę i lato. Uwielbiałam zakładać rolki na nogi i sunąć ze znajomymi. Mój tata sprawił mi bardzo fajne rolki na Dzień Dziecka. Mój kolega miał z kolei wrotki i tak sobie razem kursowaliśmy po wiosce. Jazda na nich, to wspaniałe uczucie, ale warto pamiętać też o zachowaniu szczególnej ostrożności i poruszać się na nich tylko w miejscach do tego przeznaczonych. Frajda z jazdy to super sprawa, ale bezpieczeństwo to podstawa. A wspominam o tym, ponieważ niedaleko mojej miejscowości doszło do takiego wypadku, więc lepiej dmuchać na zimne. Fajnie też mieć pod ręką jakieś ochraniacze czy też kask.

JAZDA NA HULAJNODZE

To kolejny pomysł na fajne spędzenie czasu wolnego. W dawnych latach jeździłam na hulajnodze i muszę przyznać, że nadal mam na to ochotę. Ostatnio nawet myślałam, czy jakiejś sobie nie kupić, bo nie jest to sprzęt przewidziany jedynie dla dzieci. Na rynku jest dużo hulajnóg dla dorosłych, np. w sklepie https://kronos-shop.pl/pol_m_SKATING_HULAJNOGI_Hulajnogi-klasyczne-359.html. Z wszystkich wymienionych tu sprzętów do jeżdżenia ten wydaje się najbardziej bezpieczny. Nie wymaga od nas bowiem specjalnych umiejętności czy wysoce wykształconego zmysłu równowagi. Po prostu odpychamy się i jedziemy w świat.


JAZDA NA DESKOROLCE

Deski ostatnio są dużo bardziej popularne niż rolki czy wrotki. Nie ma dnia bym nie widziała dziecka, które na nich jeździ. Ja sama nigdy nie próbowałam, ale bardzo mnie to korci. Wydaje mi się to jednak dużo trudniejsze niż rolki i trochę się obawiam, czy z jazdy próbnej wróciłabym cała i zdrowa czy wręcz przeciwnie, poobijana. Dajcie znać, czy kiedyś jeździliście na desce i czy to takie straszne czy po prostu takie się wydaje.

NORDIC WALKING

Nordic walkin zwany potocznie spacerem z "kijkami", to sposób na spacery i wprawienie w ruch całego ciała. Używając kijków pracujemy bowiem również rękami/ramionami. Jest to coraz bardziej popularny sposób na spacerowanie zarówno wśród młodszych osób, jak i tych starszych. 2 km od mojej miejscowości powstał pas dla rowerów i pieszych, po którym spaceruje naprawdę masa ludzi, bo napawa optymizmem. Coraz więcej osób woli aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzy niż przed telewizorem.

SKAKANIE NA SKAKANCE

To dyscyplina, która nie wymaga od nas poświęcenia kilku godzin czasu. Możemy skakać na skakance w formie przerywnika od jakiejś czynności. Teraz skakanie na skakance może być przyjemniejsze, dzięki różnym bajerom, które są wbudowane w ich rączki, jak np. licznik skoków. Miałam kiedyś taką skakankę, ale nie była ona zbyt kosztowna (wręcz przeciwnie) i nie przetrwała próby czasu, dlatego chętnie zainwestowałabym w coś porządniejszego. 

A Wy lubicie aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu? Lubicie jeździć na rolkach/wrotkach/hulajnogach lub uprawiać nordic walking czy skakać na skakance?

Czytaj dalej

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Meble do pokoju młodzieżowego

Młodość rządzi się swoimi prawami i przechodzi przez różne okresy. Młodzi ludzie próbują odnaleźć siebie, swój styl i zainteresowania. Niektórzy mogą wyrażać to stylizacjami czy dając upust fantazji podczas urządzania swojego pokoju. Jakie meble są więc niezbędne w pokoju młodego człowieka, by czuł on się w swoich czterech kątach dobrze? Otóż jest kilka niezbędnych propozycji, które muszą się tam znaleźć. 


SOFY KOLOROWE JAKO NOWOCZESNY AKCENT

Punktem niezbędnym w pierwszej kolejności wydaje się łóżko czy sofa młodzieżowa. Odpowiednie łóżko z wygodnym materacem to podstawa. Dziecko musi zregenerować siły i odpowiednio wypocząć, by stawić czoła wyzwaniom, jakie stawi przed nimi nowy dzień. Fajnym rozwiązaniem jest też dodatkowa sofa, np. taka pojedyncza. Kiedy Twoją córkę lub syna odwiedzi koleżanka/kolega i będzie chciał zostać na noc, to rozłożysz sofę i problem z noclegiem rozwiązany. Sofa amerykanka to też swojego rodzaju dodatek. Ta w kolorowym odcieniu nada pokojowi wyrazu i charakteru. Sofy tego typu mogą być podwójne, jeżeli mamy do zagospodarowania większy metraż lub pojedyncze, niczym fotel, kiedy miejsca nie ma za wiele.

ODPOWIEDNIO DOPASOWANE BIURKO

Dziecko musi mieć swój kącik do odrabiania prac domowych i nauki. Odpowiednio dopasowane biurko z wieloma szufladami i szafkami zapewni mu tę strefę komfortu. Należy również pamiętać o wygodnym i odpowiednim pod względem wysokości krześle. Ergonomiczne stanowisko "pracy", to klucz do sukcesu.

SZAFA/KOMODA NA UBRANIA

Tu nie trzeba się za wiele rozpisywać. Każdy z nas potrzebuje miejsca do przechowywania swoich ubrań, nawet jeżeli nie ma ich za wiele. W przypadku dzieci i młodzieży nie potrzeba wiele miejsca, ponieważ one szybko wyrastają z ubrań i na ich miejsce kupujemy nowe i po prostu musimy je gdzieś włożyć.

SKRZYNIA NA ZABAWKI/GADŻETY

W zależności od wieku skrzynia ta może stanowić schowek na zabawki lub bardziej poważne gadżety, jak np. rolki czy deskorolkę. To także miejsce, w które po szkole będzie można schować plecak, by nie "walał" nam się pod nogami. Skrzynia wygląda schludnie i dzięki niej łatwiej utrzymać ład i porządek w pokoju. 

Co dodalibyście do tej listy? Jaki mebel w pokoju młodzieżowym jest niezbędny?
Czytaj dalej

wtorek, 5 czerwca 2018

Torebki Eva Minge w nowoczesnym wydaniu



Eva Minge przygotowała ofertę wyjątkowych torebek na każdą okazję. Bez względu na to, jaki rodzaj potrzebujemy, mamy pewność, że będzie to wybór nowoczesny i elegancki. Poznaj najmodniejsze torebki od Evy Minge. 

Prostokątne torebki listonoszki – skórzane i zamszowe

Wybierając listonoszki od Evy Minge pierwsze, na co musimy się zdecydować to kolor. Marka oferuje szeroki wybór barw, ale w gładkiej, pozbawionej ozdób odsłonie. Dzięki temu zyskujemy produkt, który będzie ozdobą każdej stylizacji. Listonoszki Evy Minge są niewielkich rozmiarów i występują w dwóch podstawowych fasonach. Pierwszy to wygodne mini kuferki, drugi praktyczne, prostokątne listonoszki. Największą popularnością cieszą się oczywiście modele w kolorze chabru, ciepłego i zimnego beżu. Do wyboru mamy także listonoszki wykonane z naturalnej skóry licowej lub zamszowej. Dużą popularnością cieszą się modele dwukomorowe, które dodatkowo zostały wyposażone w praktyczną kieszeń na telefon.


Eleganckie kopertówki – czarne i złote

W tym sezonie kopertówki to nie tylko szykowne modele wybierane na wieczorne lub eleganckie wyjścia. Mini torebki wkradły się do łask mody w zupełnie nowej odsłonie. Aktualnie stanowią one zupełnie nowy trend wśród modeli wybieranych na co dzień. Eva Minge przygotowała wyjątkową ich ofertę w bardzo eleganckim wydaniu. Dwa sztandarowe modele dostępne są w klasycznej czerni i eleganckim, połyskującym złocie – zobacz tutaj. Dbając o wygodę klientek, marka oferuje aż dwa rozmiaru tych wyjątkowych kopertówek. Większa będzie idealnym wyborem na co dzień, mniejsza świetnie sprawdzi się na wieczorne wyjścia. Wygodę użytkowania zwiększa dołączany długi pasek również wykonany z naturalnej skóry licowej. Całość uzupełniona o złote logo marki prezentuje się niezwykle szykownie. 

Modne plecaki z dekoracyjnymi perłami

W tym sezonie w ofercie Evy Minge znajdziemy także szeroki wybór modnych plecaków. Największą popularnością cieszy się model w kolorze różu z perłowymi zdobieniami. W ofercie znajdziemy również praktyczne plecaki w kolorze czerni i bieli wyposażone w wygodne zewnętrzne kieszenie zamykane na zamek błyskawiczny. Ciekawą propozycją jest również model w kolorze czarnym bogato zdobiony ze srebrnymi gwiazdkami. Marka stawia również na eleganckie modele. Najlepszym przykładem będzie tutaj plecak wykonany z naturalnej skóry licowej w jasnym beżu z łańcuszkowy rączką i srebrnymi dodatkami. Eva Minge nie zapomniała również o bardziej aktywnych kobietach, oferując wygodne sportowe modele. 




Uniwersalne torebki typu worek zamykane na sznurek


W tym sezonie dużą popularnością cieszą się torebki typu worek. Fashionistki doceniają ten model głównie za praktyczne zamknięcie, które jest w postaci praktycznego sznurka. Jak dostać się do środka wystarczy więc pociągnąć, natomiast ściągając troczki, torebka zostanie zamknięta. Mimo że jest to dość sportowy model, to znajduje swoje szerokie zastosowanie również w stylizacjach biznesowych. Dużym atutem jest również to, że torebki typu worek nawiązują wyglądem do plecaków. Można mieć w szybki sposób stworzyć zestaw, który sprawdzi się zarówno na co dzień do pracy, jak i na weekendowe wyjazdy. Jeżeli chodzi zaś o kolorystykę, dominują ciepłe węże róże, a także klasyczne czernie czy granaty. Dla pań poszukujących świeżości w stylu marka oferuje modele dostępne połyskującym srebrze. Pozbawione dodatkowych ozdób, jak cała wiosenno — letnia kolekcja, są doskonałym uzupełnieniem każdej stylizacji. 
Wygodne torebki z saszetką

W tym sezonie w ofercie Evy Minge znajdziemy również praktyczne torebki uzupełnione o wygodną saszetkę. Jest to bardzo praktyczne rozwiązanie, gdyż możemy oddzielnie nosić wszelkiego rodzaju karty czy bilety bez konieczności długiego szukania ich. Ceny torebek Evy Minge można porównać na portalu https://lamoda.pl/katalog/torby/torebki/eva-minge-m. Wygodna saszetka umieszczona jest bowiem na wąskim pasku w związku z tym, może znajdować się albo w środku torebki, albo na zewnątrz. Komora główna zamykana jest w ten sam sposób co torebki typu worek, czyli przez ściągnięcie pasków oraz na pojedynczy zatrzask. To niecodzienne zapięcie pomagało również zastosowania dodatkowej saszetki, aby rzeczy wartościowe były jednak dodatkowo chronione. Model ten dostępny jest w połyskującym srebrze i złocie a uzupełniony o elegancki brelok z logiem firmy, tworzy naprawdę wyjątkowy model, który wyróżnia się w tłumie. 

Czytaj dalej

piątek, 1 czerwca 2018

La Fare - Krem nawilżający na dzień

Na samym wstępie chciałabym Was przeprosić, że tak Was zaniedbuje, ale ślubne przygotowania pochłaniają tyle mojego czasu, że... Nawet się tego nie spodziewałam. Ślub i wesele za 2 tygodnie, więc czasu zostało niewiele, by wszystko dopiąć na ostatni guzik. Tęsknię jednak za pisaniem dla Was i robieniem zdjęć, więc dziś w ramach relaksu postanowiłam napisać recenzję kremu nawilżającego do twarzy na dzień marki La Fare. Firma ta, jest firmą francuską. Nie będą to moje pierwsze kosmetyki z tego kraju. Miałam ich już kilka i każdy spisywał się u mnie naprawdę świetnie, dlatego już na początku mojej przygody z marką La Fare nie miałam żadnych obaw, że teraz mogłoby być inaczej.


Kremik jest mały, ponieważ ma 30 ml. Mieści się w szklanym, zgrabnym słoiku. Zamyka się go za pomocą aluminiowej zakrętki. Uprzednio krem zapakowany był jeszcze w papierową ulotkę/kartonik - wyglądało to oryginalnie, więc żałuję, że nie zrobiłam mu zdjęcia w pierwotnej postaci. Mogę jednak naprawić ten błąd chociaż w taki sposób, że zaproszę Was na stronę drogerii Estrella, na której ten, jak i wiele innych produktów marki La Fare, możecie obejrzeć.


Jak widzicie, krem ma gęstą konsystencję. Jest gęsta na tyle, że postawiona na boku nie wycieka z opakowania. Jest spójna i trzyma się w jednym miejscu.  Zapach jest przyjemny, nieco ziołowy, ale nie przypomina mi niczego konkretnego. Wydaje mi się, że spodoba się większości kobiet. Jest to produkt o właściwościach silnie nawilżających i wiedziałam o tym, kiedy tylko spojrzałam na konsystencję. Jest naprawdę treściwa! W składzie znajdziemy: aloes, olejek jojoba, liść oliwny, masło shea, olejek macadamia, algi Coralline, zieloną herbatę, ogórek, szarotkę alpejską, olejek z drzewa cedrowego, olejek z cytryny - to połączenie idealnie odżywia skórę, pobudza produkcję kolagenu i wygładza zmarszczki. Te wszystkie drogocenne składniki w jednym miejscu robią wrażenie, prawda? Na mnie ogromne!


Przy systematycznym stosowaniu skóra twarzy jest odpowiednio nawilżona, dzięki czemu wygląda również na promienną i wypoczętą. Jest gładka i przyjemna w dotyku, aż chce się ją co chwilę dotykać i gładzić. Teoretycznie nie mam żadnych zmarszczek (poza tymi mimicznymi) i wierzę, że dzięki tak dużej dawce nawilżenia tak szybko się one u mnie nie pojawią. Skóra sprawia wrażenie odżywionej. Produkt dobrze współpracuje z kosmetykami kolorowymi, tj. z podkładem czy pudrem. Poza tym, odpowiednio nawilżona skóra twarzy lepiej prezentuje także po makijażu. Jestem bardzo zadowolona z tego kremu i jego działania. Wiem, że dzięki niemu moja skóra otoczona jest najlepszą, kosmetyczną opieką. 

Znacie kosmetyki La Fare? Czy zaciekawił Was ten krem?

Czytaj dalej

poniedziałek, 21 maja 2018

Oriflame - Love nature - żele pod prysznic

Żele pod prysznic to produkty, które idą u mnie, jak przysłowiowa woda. Nie ma w tym nic dziwnego, przecież używa się ich minimum dwa razy dziennie. Do tej kategorii produktów nie mam zbyt wielu oczekiwań. Głównie chodzi mi o zapach, który uprzyjemni kąpiel oraz o to, by żel nie wysuszał mojej skóry. Czy te dwa żele Oriflame z serii Love nature wpisują się w ten opis? Tego dowiecie się czytając dalszą część wpisu.


Oba żele wyglądają wizualnie niemal identycznie. Różni je jedynie pojemność. Żel malinowo-miętowy ma pojemność 500 ml, więc jest to spory żel, z kolei  żel oliwkowo-aloesowy ma pojemność o połowę mniejszą, czyli 250 ml. Fajni, że mamy tu wybór. Większe żele możemy używać na co dzień, a te mniejsze zabierać ze sobą w podróż. Butelki są poręczne. Zamykane są na "klik", który uprzednio zabezpieczony jest zawleczką, więc wiemy, że nikt przed nami ich nie otwierał. Konsystencje obu produktów są różne. O ile gęstość jest taka sama, tak różni je (że tak to ujmę) zawartość. Wariant malinowy ma zatopione w sobie zielone drobinki, które wizualnie podwyższają walory estetyczne. Jeżeli chodzi o zapach, to wersja malinowo-miętowa jest bardziej orzeźwiająca, dzięki mięcie i świetnie sprawdzi się stosowana przy porannym prysznicu, a wersja oliwkowo-aloesowa jest nieco słodsza, idealna na wieczór.


Oba żele bardzo dobrze się pienią. Są wydajne. Otulają pięknym zapachem naszą skórę, a także łazienkę. Mimo SLS w składzie nie wysuszają mojej skóry ( o nawilżeniu też nie ma mowy). pośród tych dwóch wariantów ciężko wybrać mi ten, który podoba mi się bardziej. Oba zapachy mają coś w sobie, co bardziej podoba mi się o konkretnej porze dnia. Żele możecie nabyć np. w sklepie Iperfumy.pl. Ja robię tam zakupy bardzo często, więc chętnie wrzucę do koszyka jakieś nowe warianty zapachowe.

Znacie żele Oriflame? Który wariant kusi Was bardziej?
Czytaj dalej

4 modowe trendy na 2018 rok

Każdego roku moda się zmienia. O każdej porze roku modne jest  co innego. Inny kolor, inny fason i krój. Moda jednak ma to do siebie, że lubi zataczać koło i to jest w niej piękne. Mamy wiosnę i to ostatni dzwonek na to, by odświeżyć swoją garderobę. Brakuje mi kilku podstawowych ubrań i myślę, że po ślubie wybiorę się na jakieś większe zakupy. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o trendach modowych w roku 2018.


KOLORY PANTONE MODNE W 2018 ROKU

Poza rodzajem garderoby główną rolę w modowych trendach odgrywają kolory. Kolorami najmodniejszymi w 2018 roku będą według Pantone są: pomidorowa czerwień, nasycony, zimny odcień niebieskiego, brudny róż, jasna zieleń, żółty, ciepły, brzoskwiniowy kolor, mocny fiolet, ciepły brąz, lawendowy róż, pastelowy, jaśniutki róż, zgaszony, ciemniejszy róż i mocna, jaskrawa limonka. W palecie bazowej są za to: klasyczny granat, jasna szarość, piaskowy beż i kremowa biel. Kolory te przewijają się nie tylko w ubiorze, ale również w makijażach. Szczegółowo o make-upie przeczytasz tu: najmodniejszy makijaż na rok 2018 to ten w kolorach pantone.

 LOGOTYPY NA TOPIE

Jak się okazuje, logotypy wracają do łask. Ostatnio jednym z najbardziej popularnych logotypów przewijających się na Instagramie jest Levis. Biały T-shirt z czerwonym i rozpoznawalnym logo to część garderoby, którą teraz można spotkać bardzo często. Do równie znanych zaliczyć można logotyp FILE czy GAP. Wszystkie te marki w moim odczuciu charakteryzuje prostota i to jest w nich po prostu piękne.

Fot. Pinterest.com

SZEROKIE SPODNIE WRACAJĄ DO ŁASK

To właśnie w przypadku tego punku moda zatoczyła przysłowiowe koło, ponieważ spodnie tego typu były modne w latach 70. Najwspanialsze w nich jest to, że pasują one do każdego typu sylwetki. Można je łączyć z naprawdę wieloma ciekawymi ubraniami. Z elegancką koszulą stworzą fajny i elegancki zestaw do pracy, z kolei w połączeniu z koronkowym body, które fajnie podkreśli sylwetkę idealnie sprawdzą się na wieczorne wyjście.

Fotokolaż: Avanti24.pl

SUKIENKI BOHO WIODĄ PRYM KOLEJNY SEZON

Mam wrażenie, że styl boho dominuje już kolejny sezon. Bardzo mnie ten fakt jednak cieszy. Stylizacje boho są dziewczęce i romantyczne, a przede wszystkim lekkie, zwiewne i bardzo wygodne. Białe, piękne ażurowe sukienki w połączeniu z ostatnim hitem, czyli torebkami-koszykami to strzał w 10. Sukienki boho nie są jednak tylko jednolite - mogą być również wersje multikolorowe czy z mnóstwem wzorów. 

Fot. Pinterest.com

Zarówno typowe trendy modowe, jak i kolorystyka panująca w tym roku bardzo mi się podoba. Odcienie brudnego różu są mi bliskie, szczególnie w makijażu. Wydaje mi się, że w tym sezonie panuje naprawdę duża różnorodność, co bardzo cieszy.

Który z tych trendów cieszy Was najbardziej? Jaki kolor Wpadł Wam najbardziej w oko?
Czytaj dalej

piątek, 18 maja 2018

Czego potrzebują nasze włosy?

Każdy człowiek jest inny. Ma różne potrzeby. Każdy z nas ma też inną skórę czy włosy. Są kosmetyki, które u jednych się sprawdzają, a u innych otrzymują miano bubli. Co zrobić, by uniknąć kupowania produktów, które po prostu się nie sprawdzą? Na dobrą sprawę ciężko zapobiec temu całkowicie, ale złe wybory można zminimalizować poznając lepiej potrzeby naszego ciała. Dla mnie największą zagadką są włosy, bo o ile w pielęgnacji ciała wiem, co tak naprawdę mi szkodzi, a co sprzyja, tak w kategorii włosów ciągle czegoś się uczę. Jest tyle rodzajów włosów, że aż ciężko to sobie wyobrazić. Są włosy wysokoporowate, niskoporowate, normalne, suche, przetłuszczające się, takie którym brakuje objętości oraz te, które mają jej, aż nadto. Do tego są włosy naturalne czy farbowane. Istnieją pewnie jeszcze jakieś podziały, o których zapomniałam. Warto więc kupować produkty, które z góry są przypisane naszemu rodzajowi włosów, co zwiększy prawdopodobieństwo ich dobrego wpływu na naszą fryzurę. Kosmetyki kerastase z Gobli.pl mogą pomóc na wiele "dolegliwości".


CZEGO POTRZEBUJĄ WŁOSY FARBOWANE?

Zacznę od tej kategorii włosów, ponieważ sama jestem ich posiadaczką.  Farbuję włosy nie dlatego, że mam taki kaprys, a dlatego, że po prostu jak na swój wiek mam bardzo dużo siwych włosów, co chyba odziedziczyłam po rodzicach. Farbowanie jest więc nieuniknione, ponieważ siwe włosy na tle moich kasztanowych prezentują się kiepsko. Nie od dziś wiadomo, że farbowanie znacząco wpływa na osłabienie naszych włosów. Osłabieniu ulega tu cała struktura włosa, ale również jego cebulka. Dlatego najczęściej włosy takie można zaliczyć do kategorii suchych, pozbawionych blasku czy łamliwych, więc czego im tak naprawdę potrzeba? Przede wszystkim regeneracji oraz utrzymania jak najdłużej koloru, by farbowania nie powtarzać zbyt często. W tej roli fajnie sprawdzi się seria Kerastase Reflection. W skład serii chodzi kilka produktów z przeznaczeniem do różnego rodzaju włosów, np. grubych czy cienkich.  Znajdziecie tam Kąpiel Chromatique, która pielęgnuje i chroni koloryzowane lub rozjaśniane włosy. Zapewnia trwałą ochronę koloru i upiększa teksturę włosów. Jest również maska do włosów grubych, której zadaniem jest korekcja kolory, ochrona, nadanie połysku i odżywienie, a maska Chromatique do włosów cienkich odżywia cienkie, uwrażliwione włosy. Trwale chroni kolor i podkreśla jego głębię. Ciekawą innowacją jest też tusz Chromatique. Tusze te dodaje się do maski chroniącej kolor, dzięki czemu jeszcze bardziej zapobiega ona blaknięciu włosów.


CZEGO POTRZEBUJĄ WŁOSY NIEZDYSCYPLINOWANE I PUSZĄCE SIĘ?

Taki rodzaj włosów daje popalić kobietom. Nie ma nic gorszego niż włosy, których tak naprawdę nie można ogarnąć, bo ciągle płatają nam figle. Moje włosy nie lubią się z wilgocią i taki problem ma chyba większość kobiet.  Wystarczy, że na świeżym powietrzu robi się już trochę bardziej mokro i moje włosy zaczynają przypominać afro. Na takie problemy marka Kerastase również ma odpowiedź. Stworzyła linię produktów z serii Oleo Relax, która dzięki zawartości pochodnych silikonów, olejów (shoera i palmowego) odżywiają dogłębnie łuskę włosową. Produkty te nie powodują natłuszczenia włosów, a jedynie efekt dociążenia. Z tej serii zaciekawił mnie najbardziej fluid wygładzający Oleo-Relax, który pomoże uporać się z niesfornymi włosami, a także maska do włosów nieposłusznych, suchych i puszących się, która wygładza, nadaje sprężystości oraz ułatwia rozczesywanie. Warto pamiętać, by poza pielęgnacją takim włosom poświęcać więcej uwagi, np. nie powinno się ich czesać na mokro (chyba, że są to loki) lub prostować czy kręcić gdy są mokre i wilgotne.Osuszanie za pomocą pocierania ręcznikiem, to też nie jest dobre rozwiązanie. Najlepiej jest zawinąć takie włosy w bawełnianą koszulkę i delikatnie je odsączyć.

CZEGO POTRZEBUJĄ WŁOSY Z TENDENCJĄ DO PRZETŁUSZCZANIA SIĘ, WYPADANIA I ŁUPIEŻU?

Pisząc ten post mam wrażenie, że mam wszystkie problemy świata związane z włosami. Używając różnego rodzaju szamponów muszę uważać, bo łupież w moim przypadku powraca jak bumerang. Muszę również myć włosy codziennie, by ciągle były świeże. Jak sprawić, by nasze włosy dłużej zachowywały świeżość oraz jak uchronić skórę głowy przed niechcianym i znienawidzonym łupieżem? Trzeba używać odpowiednich produktów. Seria Kerastase Specyfique znajduje tu swoje zastosowanie. Gama Kérastase Spécifique została opracowana w odpowiedzi na problemy skóry głowy, takie jak podrażnienia, swędzenie, łupież, wypadanie włosów i przetłuszczanie się skóry głowy. Produkty należące do tej gamy skutecznie rozwiązują te problemy, przywracając równowagę skórze głowy. W tej serii zaciekawił mnie szampon oczyszczający, który pielęgnuje skórę głowy oraz pomaga wyeliminować łupież, zarówno suchy, jak i tłusty, nawet na 8 tygodni. A do tego spray Stimuliste, który przeznaczony jest do codziennego stosowania. Przeciwdziała wypadaniu włosów. Utrzymuje odpowiednią gęstość włosów wykazujących skłonności do utraty grubości i objętości oraz pomaga stymulować ich wzrost.


Na co dzień jestem posiadaczką bardzo długich włosów, które widzieliście zapewne nie raz. Mimo to przygotowałam mały kolaż, by je Wam pokazać. Nie jestem może typową dziewczyną, która robi sobiecodziennie selfie - u mnie ich na lekarstwo. Robię je głównie pod kątem makijaży lub jakichś konkretnych stylizacji. Na tych 3 zdjęciach widać je jednak dobrze. Pierwsze zdjęcie dobrze ukazuje, że moje włosy mają sporą tendencję do puszenia się. Warto byłoby więc zastosować środki, które by je zdyscyplinowały.

Każda z serii Kerastase ma w swojej gamie po kilka produktów. Ja wymieniłam te, które wzbudziły moje zainteresowanie. Jeżeli chcecie poznać ich więcej, to nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zaprosić Was do zajrzenia na stronę Gobli, gdzie znajdzie wyżej wymienione serie, jak i wiele więcej, np. produkty dla mężczyzn, produkty utrwalające czy dodające objętości i blasku.


Czy Wasze włosy dostarczają Wam jakichś kłopotów?
Czytaj dalej

wtorek, 15 maja 2018

Przegląd produktów dla niemowląt

Jakiś czas temu wspominałam Wam chyba, że za kilka miesięcy będę dumną ciocią. Muszę poczynić pewne przygotowania w tym zakresie i zacząć orientować się w tym, co mogłoby przydać się mojemu bratu i bratowej przy opiece nad dzieckiem. Znalazłam kilka fajnych produktów na stronie modino.pl i chcę się nimi z Wami podzielić. Wiem, że na co dzień czyta mnie dużo mam, więc może i wy doradzicie co z tej listy faktycznie jest przydatne, a co można sobie darować.
LEŻACZEK USPOKAJAJĄCY FISHER PRICE

Nowoczesny leżak, który wyróżnia się ładnym o oryginalnym kształtem, a także piękną kolorystyką. Dziecko przebywając w nim ma gwarancję wygodnej pozycji, która jest kluczowa podczas zasypiania czy też zabawy. Dodatkową funkcją jest możliwość włączenia wibracji, które pomogą dziecku zasnąć czy też się uspokoić. Z daszku zwisają dwa zwierzątka. Każdy ruch dziecka w leżaczku skutkuje delikatnym kołysaniem się leżaczka. Plusem jest tu również opcja ściąganego pokrowca.

USPOKAJAJĄCA ŻYRAFA

Zabawka ta opiera się o emitowanie spokojnej i łagodnej muzyki, która zrelaksuje, odpręży i uspokoi maluszka. Przydatna jest w podróży, ponieważ jest to produkt przenośny, ale i na co dzień. Można ją zabrać na spacer czy wycieczkę, ale również postawić na komodzie czy szafce koło łóżeczka. Zwierzątko ma wbudowane, aż 20 minut takiej muzyki. Do wyboru mamy 10 utworów, w których skład wchodzą relaksujące piosenki, szumy czy też odgłosy przyrody.

MATA EDUKACYJNA 3w1

Mata edukacyjna Wesoły samochodzik 3w1 od Fisher Price posłuży maluchowi od niemowlęctwa, aż po czas stawiania pierwszych kroczków. Jest to produkty stymulujący zmysły dziecka. Stymulacja pomaga w prawidłowym rozwoju dziecka. Podczas zabawy zwisające zabawki będą świecić i wydawać różne dźwięki. Zabawki klekoczą, grzechoczą i brzęczą! Mata służy do zabawy leżąc na pleckach, ale i na brzuszku. Kładąc maluszka na brzuchu wystarczy obniżyć kierownicę, by mógł ją dosięgnąć, uruchamiać i słuchać dźwięków. Mata przyda się na wielu etapach dorastania dziecka, ponieważ gdy posiądzie ono umiejętność samodzielnego siedzenia, wystarczy ustawić obręcz pod kątem 45*, dzięki czemu stworzymy samochodową "deskę rozdzielczą". Użycie klaksonu powoduje uruchomienie 30 minut muzyki, światełek i dźwięków. Pomysł z matą bardzo mi się podoba i sama miałam okazję zobaczyć, jak dziecko z rodziny mojego narzeczonego było nią zainteresowane.

KARUZELA Z MISIAMI I PROJEKTOREM

Kiedy myślę o dziecięcym łóżeczku, w głowie mam od razu karuzelę. Na rynku dostępnych jest tyle pięknych wariantów, że ciężko jest się na jakąś zdecydować. Karuzela Fisher Price, to gadżet do zadań specjalnych.  Wyciszy każdego malucha! Poza tym stanowi również piękną dekorację łóżeczka i pokoju dziecka. Dźwięki, które wydobywa karuzela dają poczucie bezpieczeństwa i zadowolenia. Kolory zabawek są delikatne i przyjemne dla oka. Nie rozpraszają. Karuzelka wyposażona jest w pilot, by umożliwić zdalne włączanie zabawki, co stanowi bardzo fajne rozwiązanie i zarazem wygodę dla rodziców.
 Czy w zaprezentowanych tu produktach jest jakiś, które same stosujecie mamuśki?
Czytaj dalej

poniedziałek, 14 maja 2018

Jak szybko i łatwo zwrócić swoje zakupy?

Chcesz dokonać zwrotu zakupionego towaru? Za pośrednictwem zwracam.pl wygenerujesz niezbędne dokumenty a nawet zamówisz kuriera po odbiór paczki z Twojego domu/pracy. To bardzo proste. Wystarczy podać kilka niezbędnych informacji, a reszta roboty zostanie zrobiona za Ciebie.


Zanim zrealizujesz zwrot towaru zakupionego przez Internet, sprawdź, czy wciąż masz możliwość zwrócenia przesyłki. Możesz zrobić to na Zwracamy.pl. Musisz jedynie podać datę zakupu towaru, a system sprawdzi, ile czasu pozostało Ci na odstąpienie od umowy oraz odesłanie paczki. Ustawowo przysługuje Ci czas do 14 dni na rezygnację z zakupu oraz kolejne 14 dni na zwrot (odesłanie) zakupionego towaru. Niektórzy sprzedawcy jednak indywidualnie wydłużają ten termin.

Formularz zwrotu towaru, jaki znajduje się w serwisie, to proste w obsłudze, intuicyjne narzędzie, które pozwoli Ci szybko, sprawnie i naprawdę wygodnie zrealizować zwrot i odesłać paczkę. Wypełnienie formularza zajmie Ci zaledwie kilka chwil. Gdy to zrobisz, wydrukuj dokument, a następnie dołącz go do zwracanej przesyłki. I gotowe! Za pośrednictwem Zwracam.pl możesz także przesłać bezpośrednio do sprzedawcy oświadczenie o odstąpieniu od umowy (wystarczy tylko zaznaczyć w formularzu odpowiednią opcję).

Korzystając z serwisu Zwracam.pl i realizując w ten sposób zwrot towaru zakupionego przez Internet, masz możliwość nie tylko uzyskania potrzebnych informacji oraz wygenerowania niezbędnych dokumentów. W tym serwisie zlecasz także przesyłkę, czyli fizyczny zwrot, nadanie, odesłanie towaru. Jak to zrobić? Wypełniając formularz zwrotu towaru wystarczy zaznaczyć odpowiednią opcję – Zamów kuriera. Innym rozwiązaniem jest nadanie przesyłki w jednym z punktów kurierskich lub punktów Poczty Polskiej. 
 
Często zdarza Wam się zwracać paczki, które zamówiliście?
Czytaj dalej

piątek, 11 maja 2018

Nivea Sun - Protect & Bronze - mleczko do opalania

W Klubie Przyjaciółek Nivea jestem stosunkowo niedługo, a już miałam okazję wypróbować tyle nowości, że głowa mała. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak ta marka fajnie się rozwija i jak często wypuszcza na rynek coraz to fajniejsze nowości. Jedną z najaktualniejszych jest mleczko do opalania Nivea Sun Protect&Bronze. Kiedy go dostałam, trochę się zdziwiłam. Jeszcze nie zdarzyło mi się opalać w maju, ale Nivea ma chyba kogoś zaufanego na górze, bo jakby wywróżyli, że nadejdą takie upały, w które taki produkt będzie niezbędny. Zapraszam Was na jego recenzję.


Jest to mój pierwszy produkt Nivea do opalania od bardzo dawna. Kiedyś pamiętam, że miałam jakieś smarowidełko. Ogólnie w tej kategorii nie przywiązuję się zbytnio do marki - co roku wychodzą coraz ciekawsze produkty, które po prostu chcę wypróbować. Ten można zdecydowanie do tej listy dopisać i cieszę się, że wpadł w moje łapki. Marka Nivea dba o nas w każdej sferze, więc nie może być inaczej w przypadku opalania. Butelka, w której znajduje się mleczko jest bardzo przyjemna dla oka. Jest niebieska, a zza logo marki wyłania się słonko, co daje nam skojarzenie, że butelka jest niebem (ale jestem odkrywcza). Jest to proste rozwiązanie, a bardzo mi się podoba. Ochrona jaką gwarantuje ten produkt, to 30 SPF.


Poza tym, że mleczko chroni nas przed szkodliwym działaniem promieniowania, to dodatkowo delikatnie muska nasza skórę opalenizną, co nie jest zasługą samoopalacza, bo go tu nie znajdziecie. Wszystko dzieje się za sprawą ekstraktu Pro-Melanin, który w naturalny sposób pobudza proces opalania. Butelka ma pojemność 200 ml i ma starczyć nam na 6 użyć (na całe ciało, dla dorosłego człowieka). Ja smaruję tylko poszczególne partie ciała, które wystawiam na słonko, więc mi starczy na dłużej. Zapach jest dla mnie bardzo typowy dla tej marki, a więc ładny Po prostu go lubię. Sama aplikacja jest przyjemna, ponieważ mleczko ładnie się rozprowadza i błyskawicznie wchłania.


Warto pamiętać o odpowiedniej ochronie jeżeli eksponujemy nasze ciało na działanie promieni UV. Skóra bez odpowiedniej ochrony może się za mocno spiec, a dodatkowo szybciej się starzeje, a chyba tego nie chcemy. Moim bodyguardem w ochronie przed słońcem jest w tym roku Nivea i na pewno się to nie zmieni, przynajmniej podczas tego lata.

Pamiętacie by odpowiednio zadbać o swoją skórę na dworze? Smarujecie się kremami/mleczkami z filtrem?
Czytaj dalej

wtorek, 8 maja 2018

Foods By Ann - zdrowe przekąski

Bycie fit jest ostatnio bardzo popularne i od długiego już czasu na topie, ale na każdym kroku czyha na nas jakas pokusa. Fajnie więc znaleźć jakieś przekąski, które w jakims stopniu zaspokoją ochotę na coś słodkiego, a przy tym nie sprawią, że w jakimś stopniu odbije się to na naszej figurze. Nic więc dziwnego, że przodowniczki zdrowego stylu życia "produkują" zdrowe przekąski dla każdego. Jedną z takich osób jest Anna Lewandowska, której przekąski możecie kupić w sklepie Foods by Ann, a stacjonarnie widziałam je ostanio w Kauflandzie.



BIO MUS KOKOSOWY

Ten produkt rozchodzi się w sklepach niczym świeże bułeczki (a w sklepie ma miano bestsellera) i tak naprawdę wcale mnie to nie dziwi, ponieważ jest przepyszny. Nie powiem, zdarza mi się jeść go łyżeczką ze słoika. Dodawałam go również do ciasteczek, które dzięki niemu otrzymały kokosowy posmak. Pokusiłam się raz o dodanie go do naleśników - to również fajna i smaczna opcja. Jeżeli mus trzymany jest w lodówce, to robi się twardy, jak kamień. W temperaturze pokojowej ma całkiem fajną formę, choć nadal zbitą. Kosztuje jedynie 20 zł i kiedy go zużyję, na pewno kupię kolejny słoik.


TRUSKAWKA LIO SHAKE - NATURALNE WITAMINY I MINERAŁY

Ten produkt był dla mnie małym zaskoczeniem. Ogólnie wiem, jak smakują liofilizowane batoniki, ale w takiej formie sypkiej tego produktu nie znałam. Jest to produkt uniwersalny i można używać go do różnego rodzaju napojów, domowych jogurtów czy nawet musli. Smak ma dość... Oryginalny i nie wiem czy każdemu posmakuje. Mimo to uważam, że warto go wypróbować. Jego cena to niecałe 15 zł, a torebka jest spora.


OWOCOWO-WARZYWNE SMOOTHIE I SHAKE

Te mieszanki wypróbowałam jako pierwsze. Na pierwszy ogień wybrałam shake truskawkowy. Shake idealny do przygotowania napoju bądź jako dodatek do koktajlu owocowego. Jedna paczuszka wystarcza oczywiście na jeden raz. Ja rozrobiłam go z wodą (może być również mleko roślinne) i posmak truskawek rzeczywiście był dość mocno wyczuwalny, a sam napój smaczny, choć delikatnie jałowy. Myślę, że z mlekiem byłby smaczniejszy. Mimo to, jest to fajna alternatywa dla koktajli ze świeżych owoców, których możemy nie mieć zawsze pod ręką. W ofercie, w sklepie jest również Smothie już gotowe, takie w butelce - chętnie bym go spróbowała.



WARZYWNO-OWOCOWE MUSLI

Do wyboru miałam naprawdę wiele ciekawych wariantów smakowych. Z polecenia skusiłam się najpierw na wariant Malina & Wiśnia & Truskawka, bo to w sumie owocowe składy są u mnie najbardziej mile widziane. Musli było smaczne, a przede wszystkim stanowiło zdrową przekąskę. Któryś z tych wariantów miał słonawy posmak - to tez było coś ciekawego dla moich kubków smakowych. Jedna torebka to idealnie odmierzona porcja musli na jeden posiłek i to bardzo mi się podoba. Zawsze mamy pod ręką świeżą porcję. W przypadku dużych opakowań zawartość lubi po prostu wietrzeć, "starzeć" się i odbierać smak.


KIESZONKOWE BATONY MOCY - ENERGY BAR

Te batoniki znałam już wcześniej. Moje pierwsze zetknięcie miałam z nimi podczas otwierania Shinybox. Trafiłam wtedy na wariant jabłkowo-cynamonowy (chyba) i mimo, iż cynamonu nie lubię, to ten wariant bardzo mi smakował. Nie wiem czy wpływ na to miał fakt, ze byłam na diecie i ogólnie byłam spragniona "słodkiego" czy po prostu powoli przekonuję się do tego smaku. Najbardziej jednak smakowały mi wszystkie warianty z kakaem, a szczególnie kakaowo-kokosowy. Niebo w gębie! Z kolei najmniej smakowało mi jabłko i baobab. Batony mają ciekawą konsystencję, nie są takie gumowe, nie kleją się do zębów (czego obawiałam się, jak tylko wyciągnęłam pierwszy batonik z opakowania). Są poręczne, zmieszczą się do nawet najmniejszej torebki. Nigdy nie wiadomo, kiedy głód da o sobie znać, więc fajnie jest mieć taką przekąskę pod ręką.





Ogólnie z całej paczki jestem bardzo zadowolona, większośc rzeczy naprawdę mi smakowało. Szczególnie uwielbiłam sobie te batoniki i mus kokosowy - pyszności.

Znacie jedzono Foods By Ann?
Czytaj dalej

Victoria Vynn - Swatche wiosennych odcieni z serii Pure oraz manicure

Już dość dawno temu dotarły do mnie kolory z serii Pure od Victoria Vynn. Jest to moje drugie zetknięcie z tą serią. Pierwsze nie było zbyt udane, bo... Miałam wtedy tylko lampę UV, a ta seria utwardza się prawidłowo jedynie w lampie LED. Teraz, kiedy w końcu taką mam mogę zabrać się za ich testowanie i ocenić, jak się na nich pracuje i jak sprawa ma się z trwałością. Przygotowałam dla Was swatche oraz manicure.


Dotarły do mnie 4 kolory - są to odcienie 110 Light peach, 111 Creamy papaya, 114 Dusty Orchid oraz 115 Lavender Mist, a także baza i top z rej samej serii Pure (creamy hybrid). Buteleczki prezentuję się naprawdę fajnie od strony wizualnej. Są białe i przyciągają wzrok. Są również dobrze oznaczone. Kolor widnieje bowiem na wieczku oraz dookoła zakrętki. Jest na niej również numer, nazwa koloru i marki.


Pierwsze dwa kolory, czyli 110 i 111 są do siebie bardzo podobne. Różni je tylko to, że 110 jest jaśniejszy, a 111 nieco ciemniejszy. Oba to dla mnie takie neonki, które świetnie będą współgrały z opaloną skórą, szczególnie latem. Dwa pozostałe to typowe pastele. Mamy tu do czynienia z pięknym, delikatnym i subtelnym różem oraz fioletem, które razem tworzą naprawdę zgrany duet, co zresztą zobaczycie za chwilę. Jeżeli chodzi o ich nakładanie, nie sprawiają żadnego problemu. Dobre krycie uzyskałam już przy drugiej warstwie (i tyle właśnie warstw jest na wzorniku). Pędzelek jest dośc krótki, prosto ścięty, ale dobrze aplikuje się nim lakiery. Konsystencja jest w sam raz - ani rzadka, ani gęsta. Nie spływa i nie zalewa skórek.


A tak hybrydki prezentują się na pazurkach. Pokusiłam się o naniesienie dwóch odcieni, tj. 114 i 115. Według mnie bardzo one do siebie pasują. Chciałam użyć wszystkich kolorów, ale pierwsze dwa są zbyt krzykliwe i zburzyłyby tę harmonię, do której dążyłam. Teraz jestem na etapie testowania delikatnych odcieni różu z myślą o moim ślubie. Szukam  swoich ulubieńców i ten ma wielkie szanse na to, by ozdobić moje paznokcie 16 czerwca. Jeżeli chodzi o trwałość, to mam je na paznokciach od czwartku, więc zbliża się 6 dzień ich noszenia. Nie mam żadnych przetarć czy odprysków, także póki co jest bardzo dobrze.


W przesyłce znalazłam również kompleks 10 witamin w postaci tabletek musujących do rozrobienia z wodą. Skład jest imponująco... długi. Same tabletki mają dobry smak i mają wesprzeć walkę o zdrowe włosy i paznokcie. Wypiłam kilka i spektakularnych efektów nie zauważyłam, ale też na nie nie liczyłam. 

Znacie hybrydy Victoria Vynn z serii Pure? Podobają Wam się te odcienie?

Czytaj dalej

poniedziałek, 7 maja 2018

Pomysły na prezent dla dzieci w różnym wieku

W dzisiejszych czasach, kiedy praktycznie na każdym kroku mamy dostęp do przeróżnych zabawek, gadżetów i urządzeń, kupowanie ich nie sprawia żadnego problemu. Możemy je nabyć stacjonarnie, jak i online. Problem sprawia dopiero sama kwintesencja, czyli co kupić dziecku. Obecnie dzieci mają naprawdę wiele i ciężko jest je zaskoczyć jakąś nowinką. Warto więc postawić na coś fajnego i oryginalnego. Dziś chciałabym pokazać Wam swoje zestawienie ze sklepu smarkacz.pl. Znajdziecie tam zabawki różnej maści, począwszy od gier planszowych, przez maskotki, kończąc na zabawkach interaktywnych.


GRY PLANSZOWE DLA STARSZYCH I NAJMŁODSZYCH

Odkąd pamiętam bardzo lubiłam planszówki. Wiele z nich skłania do myślenia, analizowania czy też poznawania. Warto w nie grać z dziećmi już od najmłodszych lat i wzbudzać za ich pomocą ciekawość świata. Wyszukałam więc grę "Zwierzaczki i ich mamy", w którą można grać już z trzylatkami. Kolejną grą jest "Odkrywcy Sahara", dzięki której dzieciaki dowiedzą się więcej na temat fauny zamieszkującej tamte rejony.

ROWEREK BIEGOWY

Rowerek należy do rodzaju pojazdów biegowych i w związku z tym nie posiada pedałów. Przygotowuje dziecko do nauki jazdy na tradycyjnym rowerze poprzez wykształcenie umiejętności utrzymywania równowagi, właściwej oceny odległości, a także przyzwyczajenia dziecka do przemieszczania się na rowerze. Dla mnie nauka jazdy na rowerze była koszmarem - kiedy przewróciłam się na nim dość... dotkliwie, tak na parę lat nawet nie chciałam na niego spojrzeć. Gdybym była odpowiednio przygotowana, to pewnie poszłoby mi to sprawniej, jednak wtedy tak fajnych rowerków nie było.

INTERAKTYWNY PIESEK

Każde dziecko marzy o zwierzątku - są to głównie kotki i pieski. Zwierzątko w domu to jednak wielka odpowiedzialność. Małemu dziecku ciężko uzmysłowić, jak dużo jest to wyzwanie i choć pada wiele zapewnień, że dziecko podoła, będzie wyprowadzało zwierzaka, karmiło go i po nim sprzątało, to jednak te rajskie obietnice kończą się dnia następnego. Fajnie więc sprawić dziecku zabawkę, która choć w małym stopniu uzmysłowi mu, jakim obowiązkiem jest zwierzak w domu. Ten na kolażu, to Lucy. Lucy ma fantastyczne umiejętności - reaguje na wydawane komendy i zachowuje się jak żywy piesek.
 
MISIOWA MATA Z DŹWIĘKAMI FISHER PRICE
 
Ta muzyczna mata to dla Twojego dziecka idealne miejsce do leżenia i zabawy lub spędzania wesołych chwil na pleckach i brzuszku.  Jest to "zabawka" stymulująca różnego rodzaju bodźce (wzrokowe, słuchowe, dotykowe) oraz rozwijająca zmysły dziecka. Moja przyszła szwagierka kupiła taką matę na chrzciny maluszkowi i uwielbiał spędzać w niej czas.

HULAJNOGA TRÓJKOŁOWA

Hulajnoga to niezapomniana zabawa dla każdego dziecka. Dzięki takiej hulajnodze można się przemieszczać szybciej niż wyłącznie na własnych nogach, a w razie potrzeby można także łatwo przenosić - hulajnoga jest bardzo lekka. Rozwija umiejętności ruchowe i uczy równowagi. Podejrzałam ją u blogowej koleżanki (pozdrawiam Moja Dzieciolandia) i widziałam jaką frajdę miały jej dzieci jeżdżąc na takich hulaśkach.

Który z tych pomysłów najchętniej sprawilibyście swojemu dziecku lub dziecku z rodziny?

Czytaj dalej

niedziela, 29 kwietnia 2018

Ingrid Wonder Matt - matowe pomadki do ust

Uwielbiam malować usta. Moja kolekcja pomadek jest naprawdę pokaźna. Lubię mieć kolor na każdą okazję. Mam sporo odcieni codziennych, takich jak brudne róże czy delikatniejsze brązy, ale równie dużo jest u mnie kolorów krzykliwych i ostrych, jak fuksje, fiolety czy czerwienie. Dziś chciałabym pokazać Wam kolekcję pomadek Ingrid z serii Matt oraz zaprezentować Wam, jak prezentują się na ustach. Miałam pokazać w jednym poście dwie serie (dodatkowo Shine), ale wyszedł mi wpis z kategorii tasiemców, dlatego postanowiłam rozdzielić go. Zapraszam na pierwszą część.


Pomadki znajdują się w podłużnym, prostokątnym opakowaniu, przeważa w nim czerń z białymi dodatkami w postaci napisów. Dół pomadek jest przezroczysty, dzięki czemu wiemy z jakim kolorem mamy do czynienia. Brakuje mi tu oznaczenia "matt" na zatyczkach lub w innym, widocznym miejscu. Taka informacja znajduje się dopiero na spodzie. Mamy nazwę serii "matt" + numer danego koloru pomadki.


A tak pomadki prezentują się po otwarciu. Kolory jak widzicie są różne - od lżejszych, codziennych, po te mocniejsze, na większe wyjścia.  Produkty są ścięte i ostro zakończone na górze, dzięki czemu na samym początku bardzo fajnie można obrysować usta. Jest to tak wygodne, jak użycie konturówki. Po czasie góra się zaokrągla, ale i tak jest ok. Nie wiem od czego to zależy, ale niektóre pomadki mają na sobie taką "poświatę", jakby "mróz". Nie wiem, jak mogłabym to lepiej porównać. Na pewno nie ma związku z ty data ważności, bo ta jest, aż do 2020 roku.


Na pochwałę zasługuje zapach - jest delikatny, taki trochę budyniowy. W każdym razie bardzo przyjemny i miło czuć go pod nosem. Kiedy tylko zobaczyłam w kartoniku takie piękne odcienie różu i fioletu, aż przebierałam nogami kiedy w końcu będę mogła je wypróbować. Kiedy w końcu zrobiłam sesję, nareszcie mogłam się do nich dobrać. Efekty tej zabawy zobaczycie za chwilkę na moich ustach.


Pierwsza trójka odcieni, to 2 czerwienie i lekki brąz. Kolor 307 określiłabym jako ciemniejszą i głęboką czerwień. Kolor 308, to nieco żywsza wersja czerwieni z domieszką pomarańczu. Odcień 309 to brąz, który wygląda bardzo podobnie do koloru naturalnego moich ust.
 

Kolor 310 ciężko mi sprecyzować. Niby to taki łososiowy odcień, ale ma w sobie coś z różu. W rzeczywistości jest nieco ciemniejszy niż na zdjęciu. Odcień 311 to ciepły odcień różu, który wpada delikatnie w fuksję. Kolor 312 rozkochał mnie w sobie i jest moim niekwestionowanym ulubieńcem. Jest to fiolet w odcieniu bzu. To porównanie idealnie go odzwierciedla.


Pomadka 313 to jasny róż, które określiłabym mianem różu barbie. Następny kolor, czyli 314 to typowy koral - pomarańczowy, bardziej ostry odcień. Ostatnim odcieniem z tej serii jest kolor 315, który dla mnie jest pomarańczem z nutą czerwieni.


Muszę przyznać, że ta seria (Matt) zrobiła na mnie duże wrażenie, ponieważ jest dość różnorodna, a mimo to znalazłam wśród niej wiele odcieni, w których dobrze się czuję i które mi pasują. Do tych kolorów należą odcienie: 309, 310, 311, 312 i 313. Najmniej spodobały mi się odcienie 314 i 315, bo nie lubię pomarańczowych pomadek, bo najzwyczajniej w świecie mi nie pasują. Pomadki ładnie prezentują się na ustach - dają fajne, matowe wykończenie, ale nie jest to mat wysuszający. Produkt ten zostawia usta w dobrej kondycji. Są one dobrze napigmentowane i ładnie pokrywają usta już po chwili. Bez jedzenia wytrzymują na ustach zaskakująco długo. Mimo, że nie zastygają na ustach w 100%, to i tak nie odbijają się np. na szklance, za co duży plus. Kosztują ok. 11-12 zł za sztukę, więc uważam, że przy takich rezultatach jest to niewiele.

 Znacie matowe pomadki Ingrid Wonder Matte? Czy jakiś kolor z zaprezentowanych tu wpadł Wam w oko?
Czytaj dalej

Oriflame - Love Potion Secrets - woda perfumowana

Kolekcja moich zapachów powiększa się z każdym miesiącem. Myślę, że na ten  moment mam ich ponad 20, więc codziennie pachnę czymś innym. Lubię zmiany, więc nic dziwnego, że lubię eksperymentować także w tym zakresie. Jednym z moich najnowszych zapachów jest woda perfumowana Love Potion Secrets od Oriflame


"Uzależniający, dekadencki zapach, który oszałamia iskrzącym aromatem owoców, z zaskakująca białą truskawką w roli głównej. Jego serce otwiera się łożem białych kwiatów, a w nucie głębi odsłania swą seksowną naturę, zaklętą w kremowej ambrze, drzewie sandałowym i smakowitej, białej czekoladzie." - tak o zapachu wyraża się producent. Muszę przyznać, że brzmi bardzo kusząco i to właśnie ten opis skłonił mnie do wyboru tego zapachu spośród wielu innych. Jestem fanką owocowych zapachów, więc truskawka spełnia tu moje oczekiwania. Uwielbiam również wanilię, a ona także się tu znalazła.


Trzeba przyznać, że opakowanie zwraca na siebie uwagę. O ile sam pudrowo-różowy kartonik niczym szczególnym nie przyciąga, tak to, co się w nim kryje już tak. Zatyczka perfum, to nic innego, jak długi szpikulec.Wygląda to dość zjawiskowo. Całe desing jest uroczy - różowe perfumki i koronkowa kokardka tworzą zgrany duet. Zapach ten składa się z białych składników takich, jak: biała truskawka, białe kwiaty i biała czekolada. To połączenie tworzy bardzo słodki, aczkolwiek kuszący i uwodzicielski zapach. Wydaje mi się, że dla niektórych może być za słodki, ale nie dla mnie. Już po pierwszym potarciu pachnącej story wiedziałam, że się polubimy.


Trwałość oceniam na dobrą - na ciele utrzymuje się ok. 4-5 godzin, z kolei na ubraniach do dnia następnego, co jest dobrym wynikiem. Cena w katalogu 06-2018, to jedyne 50 zł. Zapach ten jest teraz w promocji, bo jego cena to 119 zł. Podsumowując, jest to bardzo udana kompozycja zapachowa i powinna się znaleźć na toaletce każdej szanującej się fanki słodkich aromatów.

Znacie zapach Love Potion Secrets? Lubicie słodkie zapachy?
Czytaj dalej