niedziela, 22 grudnia 2019

Haul Zakupowy z Bonprix

Bonprix, to sklep, który bardzo lubię. Poza ubraniami i dodatkami można tam kupić również coś do domu. Znajdują się tam zarówno dekoracje, jak i tekstylia. To zatem wspaniałe miejsce do zrobienia zakupów - można uzupełnić swoją garderobę a przy okazji uzupełnić braki w domowym wyposażeniu za jednym razem i jedną wysyłką. Tym razem postawiłam na wyposażenie domu. Skłoniła mnie do tego niedawna przeprowadzka. Jeśli jesteście ciekawi co zamówiłam z Bonprix, to zapraszam do oglądania.


NARZUTA PIKOWANA Z WZOREM - NR KAT. 94948

Bardzo często pokazywałam Wam mój kącik sypialniany z niebieską narzutą. Pomyślałam, że w nowej sypialni przydałby się powiew świeżości i zmiany. Z bardzo dziewczęcej sypialni chciałam zrobić sypialnię bardziej kobiecą i minimalistyczną. Tym razem króluje w niej biel, szarość i odrobina zieleni. A całość zdobi półka z plakatami. Jest to nasza tymczasowa sypialnia - jest mała, więc sama narzuta stanowi dużą jej część. Wybrałam taką w szarym kolorze. Ma ona wymiar 220x250 cm i jest odrobinkę za długa, ale nie przeszkadza mi to. Nie jest ona zbyt gruba, ale dość ładnie i równo się układa. Pikowany wzór dodaje jej uroku.


CIEPŁE SKARPETKI 2 SZT - NR KAT. 938158 ; SKARPETKI ŚWIĄTECZNE 3 PARY - NR KAT. 973707

Nie pomyślałam o świątecznym sweterku, choć Bonprix ma ich w ofercie bardzo dużo, ale... Zamówiłam skarpetki z owcą i zwierzątkiem, które sama nie wiem czym jest(?). Są bardzo ciepłe, idealne na mrozy, których nie ma, a wewnątrz mają długi włos. Zamówiła też skarpetki ze świątecznymi motywami. Te w laski cukrowe mogliście zobaczyć w akcji na moim Instagramie. Skarpetki nie uciskają, wzór praktycznie się nie rozciąga. Są dłuższe, za kostkę. Niestety już nie ma ich w sprzedaży, zostały wykupione, co chyba jest najlepszym dowodem na to, że warto było je wziąć.



DŁUGIE ŁYŻECZKI - NR KAT. 931970

Nie był to produkt, który był koniecznym zakupem, ale wydaje mi się, że warto mieć takie długie łyżeczki w zanadrzu. Chociażby do deserów serwowanych w długich pucharkach czy do drinków.




ZAWIESZKI DO BOMBEK - GWIAZDKI

W tym roku ubieraliśmy pierwszą choinkę w nowym domu. Kupiłam bardzo dużo ozdób. Piękne zawieszki-gwiazdki wydawały się być fajną opcją. Nie dość, że ładnie wyglądają, to jeszcze oszczędzają nasz czas, który poświęcamy na wiązanie sznureczków. Żałuję, że wzięłam tylko jeden komplet (40 sztuk). Na stronie zawieszki wyglądają na metalowe - są jednak plastikowe. Wiedziałam to podczas składania zamówienia, bo ktoś wspomniał o tym w komentarzach. Warto je czytać przy wyborze ubrań, jak i dodatków.




SZKLANKI TERMICZNE 2 SZTUKI - NR KAT. 932153

To takie trochę "insta-szklanki". Nie mogłam się oprzeć pokusie, by ich nie zamówić. Jak na szklanki przystało, są bez uchwytów, ale dzięki podwójnemu szkłu nie parzą w ręce. Kawka z nich smakuje wybornie.




MULTIFUNKCYJNY PRZYRZĄD KUCHENNY 7W1 - NR KAT. 932587

Na koniec zostawiłam sobie mój hit, czyli przyrząd kuchenny. Używam go praktycznie codziennie. To świetna rzecz! Można dzięki niej bez problemu odlać ziemniaki czy makaron, można na niej piec, stawiać gorące naczynia czy nawet ozdobić ciasto. Cieszę się, że to wybrałam, choć początkowo nie miałam nawet do tego przekonania. Zaryzykowałam i było warto. Polecam!


I to już moje całe zamówienie. Tym razem jest dość pokaźne. Jeżeli chcielibyście coś kupić, to na stronie Bonprix trwa teraz zimowa wyprzedaż do -50%. Nic, tylko kupować.

Co najbardziej podoba Wam się z mojego zamówienia?



Czytaj dalej

sobota, 21 grudnia 2019

NAJLEPSZY PREZENT POD CHOINKĘ - ZAPACHY ADIDAS, MEXX, BRUNO BANANI I DAVID BECKHAM

Jak większość ludzi, bardzo lubię niespodzianki! A jedną z największych niespodzianek w ostatnim czasie była bardzo tajemnicza przesyłka o dużych rozmiarach. Byłam w szoku, gdy zdarłam folię, a moim oczom ukazały się dwa pokaźne pudełka w kolorze białym i czarnym. Wielkie czerwone kokardy tylko dodawały im uroku. Od razu przeszłam do otwierania przesyłki. Nie spodziewałam się takiej mnogości zapachów. Były to zapachy  takich marek, jak Adidas, Mexx, Bruno Banani i Davin Beckham w wariantach dla niej i dla niego.



ADIDAS STARK - WODA TOALETOWA

STRK, to dynamiczny męski zapach stworzony z myślą o piłkarzu. Woń tego zapachu określana jest jako pełna mocy, elegancji i wyrafinowania. Zapach otwierają cytrusowe nuty bergamotki i jabłka. Nutami serca są olejek lawendy i zapach liści brzozy, a baza to mech, paczula i bursztyn. Z całej tej szóstki to opakowanie robi największe wrażenie. Wygląda jakby było oplecione siateczką. Podczas używania nie ściąga się zatyczki, co bardzo mi się podoba.


BRUNO BANANI LOYAL MAN - WODA PERFUMOWANA

Długotrwały, fantazyjny i stylowy zapach dla mężczyzny przełamany owocową pikantnością i podkreślony świeżymi nutami oraz akcentem drzewnym i bursztynowym. Nuta serca, to kusząca mieszanka jodły balsamicznej, lawendy i geranium. W nucie bazy zapach jest połączony z żywicznym akordem AmberXtreme z drzewnymi nutami fasoli tonka, drewna cedrowego i paczuli. Ten fantazyjny i aromatyczny zapach jest wiernym towarzyszem i mistrzem uwodzenia zbyt równym - dla zdrowej porcji pewności siebie w każdej sytuacji. Zapachy Bruno Banani mają charakterystyczne i jedyne w swoim rodzaju opakowania. Przekrzywione buteleczki od razu rzucają się w oczy.


DAVID BECKHAM FOLLOW YOUR INSTINCT - WODA TOALETOWA

Znany na całym świecie angielski piłkarz Realu Madryt - David Beckham, z pomocą firmy Coty, stworzył własny zapach `Instinct`. Klasyczna kompozycja, która może towarzyszyc podczas dnia codziennego i zmysłowej nocy... Nutami głównymi, są: grejpfrut, włoska bergamotka, liście mandarynki. Nutami środkowymi: kardamon, ziele angielskie, pikantna papryczka chili, gwieździsty anyż. Nutami podstawowymi: haitańska trawa Vetiver, biała ambra, liście paczuli. Ten zapach z całego pudełka spodobał się mężowi najbardziej. Nie ukrywam, że mi też. Oboje mamy słabość do zapachów Beckhama.


MEXX BLACK MAN- WODA TOALETOWA

Mexx 'Black Man' emanuje świeżością i wilgocią leśnego mchu, które zaostrza czarny pieprz oraz mandarynka. Zapach świeżych lilii wodnych dodaje nucie serca zielonej iskry, którą uzupełnia głęboka woń cedru. Z kolei paczula, drzewo sandałowe i nuty ambrowe tworzą zmysłową, prawdziwie męską bazę.


MEXX -WHENEVER WHEREVER - WODA TOALETOWA

Świeży, aromatyczny, cytrusowy mix, który otwiera się żywymi nutami cytryny i grejpfruta,  dostarczając orzeźwiających doznań. Odświeżające, wodne akordy nuty serca podkreślają czystość i lekkość zapachu. Dopełnienie stanowią leśna wetiweria i ziemisty aromat paczuli. Zapach ciepły, głęboki i męski


ADIDAS CHAMPIONS LEAGUE - WODS TOALETOWA

Champions Edition to już czwarta z kolei, stworzona przez markę Adidas Body Care, propozycja produktów do pielęgnacji ciała spod znaku Ligi Mistrzów UEFA. Intensywny i pobudzający zapach przywodzi na myśl płynące prosto z serca marzenia oraz chwile przypływu ogromnej adrenaliny, które prowadzą do euforycznej wręcz radości ze zwycięstwa. Ta aromatyczna paprociowa kompozycja otwiera się cierpką eksplozją cytryny przeplatającej się z orzeźwiającą lawendą oraz rześkimi liśćmi fiołka, dzięki czemu otrzymujemy ożywczą świeżość. Następnie zapach ewoluuje przechodząc do eleganckich, męskich nut serca: piżmowo-drzewnych niuansów kaszmeranu połączonych z ożywiającymi akcentami zielonego jabłka oraz szałwii lekarskiej. W nucie bazy, ciepła i przypominająca woń ziemi wanilia, wędzona paczuli oraz mech tworzą pewną siebie i charyzmatyczną osobowość zapachu.


Mój mąż ma teraz tyle zapachów, że codziennie może pachnieć inaczej, więc teraz czas na coś dla mnie. Dostałam niemal taką samą paczkę, jak mąż, ale w damskim odpowiedniku. Różnica jest tylko jedna - mam dwa zapachy Bruno Banani i chętnie pokaże je wszystkie. 

ADIDAS UNLSH - WODA TOALETOWA

Kobiecy zapach UNLSH pobudza zmysły owocową kompozycją pomarańczy, mango i mandarynki, które uwalniają drzemiące pokłady wewnętrznej siły. W sercu skrywa świeże kwiatowe nuty fiołka i peonii, które kontrastują z bazą, w głębi której są akordy drzewa cedrowego, czekoladowych pralin i eleganckiego piżma.


MEXX BLACK WOMAN - WODA TOALETOWA

Mexx 'Black Woman' jawi się jako pełna temperamentu, musująca kombinacja kwiatów i owoców. Wdzięcznym, kobiecym piwoniom, kwiatom imbiru, radosnym frezjom oraz jasnopomarańczowym i żółtym aksamitkom towarzyszy słodki aromat czarnej porzeczki. Ukryty w samym sercu zapachu koktajl z wybornych owoców - moreli, liczi i gruszek - zaostrza bardziej intensywna nuta żywotnika zachodniego. Orzeźwiająca, wodna woń kwiatu lotosu dodaje całej kompozycji odrobiny pikanterii, a zmysłowe połączenie drzewa sandałowego, ambry i wanilii rozgrzewa bazę.


BRUNO BANANI WOMAN INTENSE - WODA PERFUMOWANA

Bruno Banani Women Intense, to pierwszy zapach wymyślony przez Bruno Banani, który jest skierowany do kobiet. Został stworzony dla zmysłowej i pewnej siebie damy. Perfumy idealne dla współczesnej femme fatale, która kocha sensualne pokusy i niekończące się flirty. To jej zabawa,która nie ma żadnych reguł ani granic. Bawi się nią zawsze, nie zależnie od tego gdzie się znajduje. Używa różnych środków, żeby osiągnęła swego celu. Perfumy Bruno Banani Bruno Banani Women to jeden z środków. Włóż na siebie ten zapach a zobaczysz, że żaden mężczyzna nie będzie mógł Ci się oprzeć. Bruno Banani Woman to odświeżająca, lekka woda zadedykowana zabawnym, śmiałym kobietom


BRUNO BANANI PURE WOMAN - WODA TOALETOWA

Zapach Bruno Banani `Pure Woman` to niebiańska kompozycja z piekła rodem - słodka i niegrzeczna. To zarazem niewinna słodycz i grzeszne uniesienie. To zapach subtelny, ale zarazem tajemniczy i pełen charakteru... To woń, którą chciałam kupić już jakiś czas temu. Bardzo mi się podoba.


MEXX WHENEVER WHEREVER WOMAN - WODA TOALETOWA

Maxx Whenever Wherever dla niej to nowoczesny, odświeżający zapach charakteryzujący sie kwiatowymi akordami i ciepłymi tonami. Zapach w typie kwiatowo-owocowym. Nuta głowy: mandarynka, zielone liście, gruszka. Nuta serca: mirabelka, rabarbar, jaśmin, fiołek. Nuta bazy: pizmo, drzewo cedrowe, wanilia.


ADIDAS UNLOCK - WODA TOALETOWA

Orientalno - owocowa kompozycja z nutą wanilii. Uwolnij swoją prawdziwą kreatywność wraz z zapachem Unlock dla Niej, czyli orientalną-owocową kompozycją z nutami wanilii dzięki której uda Ci się wyrwać z kręgu codziennej rutyny.



Nie każdy z męskich zapachów jest w 100% w guście mojego męża, więc postanowił podzielić się z bratem. Z kolei ja jestem bardzo zadowolona z każdej woni i sama nie wierzę, że wszystkie trafiają w mój gust. Opakowania są ładne, bardzo kobiece. Zapachy śliczne - czego chcieć więcej! Dodam tylko, że większość tych zapachów możecie kupić na Notino.pl (dawniej Iperfumy).

Znacie któryś z tych zapachów?

Czytaj dalej

środa, 11 grudnia 2019

iROBOT ROOMBA - CZY WARTO GO KUPIĆ?

Mówi się, że nic samo się nie zrobi. Ale czy na pewno? Wiele firm stara się wyręczać nas wieloma urządzeniami. W dzisiejszym zabieganym świecie, wszelkiego rodzaju maszyny i roboty stają się normalnością. Każda rzecz, która może odjąć nam pracy i pozwolić poświęcić zaoszczędzony czas na coś, co lubimy, wydaje się być na wagę złota. W jaki sposób ja zaoszczędziłam trochę czasu? Dzięki irobot.pl i robotowi Roomba 966 .


iROBOT ROOMBA 966 - JAK DZIAŁA I Z CZEGO SIĘ SKŁADA 

iRobot nie jest skomplikowanym urządzeniem. Składa się w zasadzie z dwóch elementów: samego robota oraz stacji dokującej (ładowania). Jeżeli chcemy przyjrzeć się bliżej samemu robotowi, to poza korpusem mamy również wyjmowany pojemnik na "śmieci", silikonowe rolki zbierające oraz obrotową szczotkę, która wymiata śmieci chociażby z rogów pokojów. Roombę można uruchomić ręcznie przyciskając przycisk "clean" lub za pomocą aplikacji "iRobot", którą można bezpłatnie pobrać na telefon. Urządzenie należy skonfigurować w tej aplikacji i połączyć z Internetem. Dzięki temu można uruchomić sprzęt nawet będąc poza domem. Dodatkowo można też sprawdzić poziom naładowania.


iROBOT ROOMBA - POWIERZCHNIE DO SPRZĄTANIA

Odkurzanie nie jest czynnością, której nie lubię najbardziej. Ale trzeba przyznać, że jest to czynność pracochłonna. Od tygodnia mieszkam już w nowym domu o dość sporej powierzchni. Dom nie jest zagracony. W sumie, to można śmiało stwierdzić, że na razie panuje tu minimalizm. 80% podłóg stanowią płytki, reszta to panele. Nie mam też dywanów. Na tak prostej i niezagraconej powierzchni Roomba spisuje się świetnie. By dom czy mieszkanie było jak najlepiej posprzątane dobrze jest pozbierać wszystkie niepotrzebne rzeczy z ziemi, założyć krzesła na stół - ja tak robiłam. Z powierzchni płaskich, takich, jak wspomniane panele czy płytki robot zbiera wszystko, co do ziarenka piasku. To było dla mnie niebywałe. Nie sądziłam, że będzie sprzątał, aż tak precyzyjnie. Chciałam wiedzieć, jak spisze się na dywanie. Zabrałam więc Roombę do teściów. Mają duży, ciemny dywan i biszkoptowego labradora. Urządzenie miało więc co robić. W porównaniu do paneli czy płytek wypadło więc gorzej. Muszę przyznać, że trochę się tego spodziewałam. Niejednokrotnie odkurzałam ten dywan ręcznie, a jak kończyłam byłam mokra i gorąca, jak piec - tak się przy nim trzeba napracować. Figa dodatkowo gubi dużo sierści.  Zbiornik na śmieci robota musiałam opróżnić 3x, a dywan nie był jeszcze odkurzony nawet w połowie. Po skończonym odkurzaniu na dywanie widać było jeszcze troszkę sierści, ale z grubsza wszystko było zgarnięte.


PLUSY I MINUSY iROBOTA ROOMBA 966

Ten robot, to tylko urządzenie. Nie posprząta tak dobrze, jak my sami, bo nie przestawi za nas mebli, nie odsunie łóżka, lecz do codziennego sprzątania sprawdza się świetnie. Jak każda rzecz na tym świecie, ma jednak swoje plusy i minusy. Chciałabym je przedstawić.


PLUSY:
  • idealnie czyści płytki i panele - wymiata wszystko, co do okruszka,
  • można sterować nim ręcznie, jak i z aplikacji - to wiele ułatwia,
  • można uruchomić go będąc poza domem - dzięki temu po pracy można wrócić do czystego mieszkania czy domu,
  • robot sam wraca do stacji dokującej, gdy się rozładowuje - to świetne, bo nie musimy tego kontrolować,
  • gumowe szczotki są wyjmowane - można je myć, są też dużo trwalsze niż typowe szczotki,
  • obrotowa szczotka dobrze wymiata brud z kątów,
  • robot nie spadnie ze schodów czy stopnia, więc śmiało można używać go na piętrze.
  • robot bez problemu wjeżdża na dywan,
  • manewruje wokół mebli, 
  • kiedy pojemnik na śmieci jest pełen na robocie świeci się czerwona kontrolka kosza na śmieci.

CECHY NEUTRALNE:
  • średniej wielkości pojemnik na śmieci (0,6l) - przy dywanach i sierści zbiornik jest mały, z kolei przy panelach czy płytkach i braku zwierząt jest odpowiedni i starcza na kilka sprzątań,
  • głośność - na dywanie nie jest zbyt głośny, ale na płytkach i panelach nieco tak. O ile włączony za dnia, nie zwraca na siebie większej uwagi, tak wieczorem nie polecam go włączać,s
  • cena - tu każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie czy cena jest wysoka czy niska. Model ze zdjęć kosztuje ok. 2100 zł.

MINUSY:

  • potrafi wjechać w miejsce, z którego nie może wyjechać - u teściów wjechał na nóżki od suszarki do prania i się na nich zablokował i nie potrafił się stamtąd wydostać.


iROBOT ROOMBA - CZY WARTO GO KUPIĆ?

W zależności od potrzeb, metrażu, powierzchni, każdy może mieć inne zdanie na ten temat. W moim domu, na póki co, nie zagraconej przestrzeni, bez zwierząt czy dywanów iRobot Roomba spisuje się świetnie. Dobrze wymiata różne zabrudzenia z kątów. Przy codziennym używaniu, piasku czy kurzu nie jest dużo, więc zbiornik opróżniam raz na kilka dni. Używanie tej "maszyny" pozwala nam zaoszczędzić sporo czasu w ciągu dnia. Fajnie jest móc przeznaczyć go na coś innego, niż sprzątanie. Podsumowując, jestem z niego zadowolona.



Czytaj dalej

czwartek, 28 listopada 2019

Klub TchiboCard - Czy warto dołączyć do klubu? | KUPUJ, ZBIERAJ, OSZCZĘDZAJ

Gdy pada słowo "Tchibo" - każdy ma na myśli kawę. Nie trudno się dziwić, ponieważ kawa tej marki towarzyszy każdego ranka wielu osobom. U mnie nie może być inaczej! Moi rodzice uwielbiają Tchibo Exclusive, z kolei mój mąż woli Tchibo Family. Ja zdecydowanie bardziej wolę kawy rozpuszczalne, jak np. przeróżne warianty "Crema". Jednak Tchibo, to nie tylko kawa. To również ekspresy do kawy, wszelkiego rodzaju ubrania (dla kobiet, mężczyzn, a nawet dzieci), rzeczy do domu i ogrodu, akcesoria pomocne podczas uprawiania sportu, a nawet multimedia (a to jeszcze i tak nie wszystko!). W sklepach stacjonarnych, jak i online na Tchibo.pl można kupić to wszystko! Dla swoich klientów marka Tchibo stworzyła program lojalnościowy - TchiboCard. Dziś chciałabym Wam trochę o tym programie opowiedzieć. 


TCHIBOCARD - NA CZYM TO POLEGA?

TchiboCard, to program lojalnościowy sklepu stacjonarnego Tchibo oraz sklepu online Tchibo.pl. Członkostwo w tym klubie wiąże się z otrzymaniem karty, dzięki której można korzystać ze wszystkich przywilejów klubowicza (jest ich wiele, ale o tym za chwilę!). 

CO ZROBIĆ BY DOŁĄCZYĆ DO KLUBU?

By stać się pełnoprawnym klubowiczem należy wypełnić formularz rejestracyjny (znajduje się on na stronie Tchibo.pl). Po wypełnieniu klubowicz otrzymuje indywidualny nr karty. Warto podkreślić, że rejestracja w klubie jest bezpłatna.


ZALETY BYCIA KLUBOWICZEM TCHIBOCARD

Zazwyczaj członkostwo w jakimś klubie gwarantuje nam dodatkowe profity. Będąc klubowiczem Tchibo jest ich naprawdę mnóstwo! Na samym początku chciałabym wspomnieć, że jako klubowicz możesz pobrać aplikację TchiboCard na swój telefon, dzięki czemu nie musisz się martwić o to, że zapomnisz z domu karty. Aplikacja w telefonie to zatem spore ułatwienie. A jakie są inne korzyści?

- Ulubiona kawa gratis - korzystając z TchiboCard przy zakupie każdego napoju kawowego otrzymasz wirtualną pieczątkę. Zbierz ich 10, a jedenastą kawę otrzymasz gratis! Nie lada gratka dla prawdziwego kawosza!
Zniżka za ziarna - każda złotówka wydana w sklepie Tchibo oraz na Tchibo.pl, to jeden punkt lojalnościowy, czyli wirtualne ziarenko. Zbieraj ziarna i wymieniaj je na zniżki na produkty, które sam wybierzesz. Tchibo ma w ofercie mnóstwo świetnych produktów przeróżnych kategorii, więc zbieranie ziaren idzie bardzo sprawnie.

- Niższe ceny TchiboCard - co tydzień wybieranych jest kilka produktów z najnowszych kolekcji, które dzięki karcie klubowicza można kupić taniej. Poniżej mam dla Was kilka przykładów. Niebawem Święta, więc takie świąteczne gadżety są teraz jak najbardziej na topie. Jak widzicie, obniżki są różne - raz jest to 5 zł, innym razem 20 zł. W każdym razie, jako klubowicz, zawsze wyjdziesz z tego na plusie.


- Darmowa dostawa - to coś, co ja osobiście uwielbiam! Nie ma nic lepszego, niż kupowanie online z dostawą do domu. Co lepsze, nie trzeba wydawać zawrotnych kwot, by móc korzystać z przywileju darmowej dostawy. Każde zakupy, bez względu na kwotę, jaką wydasz, przyjadą do Ciebie całkowicie za darmo! To wielka oszczędność czasu oraz pieniędzy. Idąc do sklepu stacjonarnego wypadałoby się jakość wyszykować i umalować, by nie straszyć ludzi ;) Mając darmową dostawę mogę siedzieć przed komputerem w piżamach, popijając ciepłą kawkę i zamawiając to na co mam ochotę, nie płacąc za wysyłkę.

- Wspólne świętowanie - urodziny, to ten czas w roku, który wiąże się z wieloma miłymi sytuacjami, jak życzenia od bliskich czy prezenty.  Tchibo również pamięta o swoich klubowiczach tego dnia. Na urodziny otrzymasz Newsletter z wyjątkową niespodzianką do wykorzystania stacjonarnie, jak i online. To bardzo miłe!

- Specjalne oferty - jako członek klubu masz również dostęp do dedykowanych promocji. Wliczają się do nich np. sezonowe kupony zniżkowe czy oferty na szybsze zbieranie Ziaren. A szybsze zbieranie ziaren, to nic innego, jak moc zniżkowych możliwości.

- Zawsze na bieżąco - zapisując się do Newslettera, poza 10%  zniżką na pierwsze zakupy  otrzymacie także informacje na temat nowych kolekcji, aktualnych promocji czy zbliżających się wydarzeniach.

Jak widzicie Tchibo ma w ofercie multum okazji, promocji, zniżek i innych profitów, dla swoich klubowiczów. Jeżeli nim nie jesteś, to jak widzisz, wszystko czeka na Ciebie na wyciągnięcie ręki. Wystarczy szybka rejestracja i od razu możesz cieszyć się przywilejami klubowicza.

Jesteście klubowiczami TchiboCard?  
Czytaj dalej

środa, 27 listopada 2019

Najbardziej trwała pomadka | Maybelline - Super Stay Matte Ink

Marka Maybelline podbija moje serce z każdym kolejnym poznanym kosmetykiem. Mam wśród niej kilka produktów, które są moimi hitami. Niejednokrotnie rozpływałam się nad moim ukochanym tuszem Lash Sensational, ale to Maybelline Super Stay Matte Ink ma u mnie złoty medal i pierwsze miejsce na podium, bo jest to najbardziej trwała pomadka, jaką znam. Latem rzadko się malowałam, więc na kilka miesięcy porzuciłam kosmetyki kolorowe. Na jesień i zimę zawsze do nich powracam, więc fajnie móc znów używać tych matowych pomadek. Dziś chciałam zademonstrować Wam kolejny kolor - 15 Lover.


Pomadka ma bardzo ładne opakowanie. Jego kolor idealnie odzwierciedla kolor pomadki, co jest całkiem fajnie ukazane nawet na zdjęciu. Podoba mi się to, że nie muszę otwierać jej w gąszczu innych pomadek czy szukać koloru na spodzie opakowania (bo tam zazwyczaj są odcienie), by poznać, jaki kolor kryje się w środku. W rzeczywistości kolor jest nieco ciemniejszy (zarówno opakowania, jak i zawartości). Konsystencja pomadki jest gęsta, troszkę ciągnąca się, ale nie sprawia problemów w aplikacji. Przy codziennym malowaniu ust mam wprawę w ich pokrywaniu, więc dobrze się składa, bo ta pomadka dość szybko zastyga na ustach. Po chwili ciężko jest zrobić ewentualne poprawki.


Aplikator jest twardy i dobrze wyprofilowany. Podoba mi się, bo nie wygina się na wszystkie strony i dobrze współpracuje. Zapach pomadki to jeden z największych atutów. Te pomadki pachną obłędnie (co dla mnie jest trochę zaskakujące, bo miałam wiele matowych pomadek i żadna nie miała choćby przyzwoitego zapachu). Te mają taką piękną, pudrowo-budyniową woń, że aż miło! Oznaczenia kolorów są na wierzchu opakowania, więc w drogerii łatwo jest znaleźć kolor, którego szukamy znając tylko jego numer.




Kolor 15 Lover tak właśnie prezentuje się na ustach. Jestem zakochana w tym odcieniu i jest to mój ulubiony kolor, którego używam na co dzień, jak i na większe wyjścia. Nie jest on zbyt nachalny, a pięknie podkreśla usta. Trwałość tej pomadki jest po prostu niebywała. Po 4h prezentuje się nienagannie, po 7 również. W zasadzie nawet po 12 godzinach niczego jej nie brakuje. Nie ma żadnych ubytków, pomimo picia napojów czy spożywania posiłków. Nie odbija się ona na szklankach. Mogę Wam tylko powiedzieć, że jedyna rzecz, która na tę pomadkę działa, to coś tłustego. Wtedy powłoka pomadki na ustach zmienia się ze skorupki w śliską.


Tak samo sprawa ma się w przypadku demakijażu. Zwykłym płynem micelarnym ciężko jest zetrzeć tę pomadkę z ust, mimo usilnych starań. Dlatego niezbędny do zmycia wydaje się płyn dwufazowy. Wtedy jest to zdecydowanie prostsze. Dzięki tak wielkiej trwałości pomadki te są idealne na wesela czy wszelkie inne imprezy czy wyjścia. Ten odcień, jak i inne pomadki Super Stay Matte Ink kupicie na LadyMakeup.pl. Ja z pewnością kupię jeszcze jakieś odcienie, bo dwa kolory, które mam (10 i 15) sprawiają, że czuję niedosyt i mam chęć na więcej.

Znacie pomadki Super Stay Matte Ink od Maybelline? Lubicie matowe pomadki?
Czytaj dalej

środa, 20 listopada 2019

MAKEUP REVOLUTION - MOJE HITY DO MAKIJAŻU

Jeżeli ktoś spytałby mnie, jaka marka króluje wśród moich kosmetyków kolorowych, to bez zastanowienia powiedziałabym, że jest to Makeup Revolution https://allegro.pl/strefa/uroda/marki/makeup-revolution. Mam mnóstwo palet (do malowania powiek czy konturowania), a także pomadek czy innych cudów, jak pędzle. Kolorówkę tej firmy używam namiętnie od paru lat. Są to produkty dobre jakościowo za niewielkie pieniądze. Dziś chciałabym pokazać Wam swoich ulubieńców z tej firmy.


PALETKI REINASSANCE - DZIENNA, WIECZOROWA I DO KONTUROWANIA

Polubiłam je od pierwszego użycia. Wszystko dlatego, że są takie poręczne, a na wyjeździe nie zajmują dużo miejsca. Wyglądają, jak takie małe puzderka. Paleta dzienna ma kolory jaśniejsze i matowe (4 maty i jeden brokat), z kolei wieczorowa ma ciemniejsze odcienie i bardziej szałowe (1 mat i 4 brokaty), z których śmiało można wyczarować smokey eye. Paletka do konturowania składa się z dwóch przegródek z ciemnym i jaśniejszym odcieniem. Od wielu miesięcy jestem nimi zauroczona.


POMADKI RENAISSANCE LIFELONG 

Lubię te pomadki za formułę. Kiedy chcę troszkę odpocząć od typowych matów, które zastygają na skorupkę, wtedy sięgam po te pomadki.  Rozprowadzają się one w bardzo łatwy sposób i pięknie pokrywają usta niebanalnymi kolorami. Wykończenie jest aksamitne. Pomadki wyglądają tez bardzo elegancko, gdyż umieszczone są w opakowaniach w odcieniu różowego złota.


PALETKI SHIMMER BRICK 

Każda kostka skrywa w sobie 5 kolorów. Dwie kostki utrzymane są w odcieniach brązu, beżu i miedzi, z kolei jedna jest piękna, subtelna, delikatna i... różowa. Mają one tak mocny pigment, że do teraz nie mogę wyjść z podziwu. Już po jednym przejechaniu palcem, był on pokryty mocnym kolorem. Co więcej, nie tak łatwo było mi to z niego usunąć, dlatego to najlepszy dowód na to, że produkty z tej linii cechuje nienaganna trwałość.


Pokażę Wam swatche jednej z tych paletek - robią wrażenie prawda? Pigmentacja zwala z nóg. I te kolory... Te paletki są po prostu niezwykłe!


POMADKI RETROLUXE W ZESTAWIE Z KONTURÓWKĄ

Tych pomadek raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Retroluxe kupują już samym opakowaniem. Jest naprawdę ładne! W środku mamy matowe pomadki oraz konturówki. Dzięki temu zestawowi można pięknie obrysować usta i wypełnić je kolorem, by prezentowały się nienagannie. Kolorów do wyboru jest mnóstwo. Mój ulubieniec, to kolor Grandee.


Marka Makeup Revolution ma wiele bardzo udanych kosmetyków. Kosmetyki z linii PRO też mają u mnie szczególne miejsce w serduchu, ale z racji, że to inna seria, może opowiem o niej kiedy indziej. Uważam, że warto kupować te kosmetyki, bo w parze z przyzwoitą jakością idzie też dobra cena.

Lubicie kosmetyki Makeup Revolution?

Czytaj dalej

niedziela, 10 listopada 2019

Rimmel - nowości do makijażu | Makijaż ust z pomadkami Lasting Finish i brwi z Brow Pro Micro

Z kolorówką Rimmel znam się nie od dziś. Słynne podkłady czy pomadki zawsze się u mnie świetnie sprawdzały i do produktów z tej kategorii bardzo często i chętnie powracam. Podkład Match Perfection czy Wake up to moje hity. Tak samo sprawa ma się w przypadku pomadek Lasting Finish. Moje pierwsze wyglądały trochę inaczej. Teraz wyglądają zdecydowanie lepiej, nowocześniej i są po prostu wygodniejsze, ale o tym później. Dziś chciałabym zaprezentować Wam kilka nowości tej firmy i pokazać swatche oraz napisać  kilka słów o samym testowaniu.


POMADKI RIMMEL LASTING FINISH 

Jak już wspominałam, ich wygląd troszkę ewoluował. Teraz pomadki są dłuższe i smuklejsze, a ich kształt bardziej dopasowany do ust. Zdecydowanie łatwiej pomalować nimi usta nie wyjeżdżając poza ich kontur, niż starszymi wersjami, za co duży plus. Podoba mi się również to, że kolor każdej pomadki widoczny jest tusz pod zatyczką. Już nie musimy przewracać pomadki do góry nogami (bo tam jest nr i pełna nazwa), by rozszyfrować, z jakim kolorem mamy do czynienia.  Konsystencja pomadek jest bardzo kremowa. W kontakcie z ustami pomadka jakby topniała. To fajne i przyjemne uczucie. Szminka sunie po ustach pokrywając je pięknym, głębokim kolorem. Lasting Finish nie zastyga na ustach całkowicie. Nie tworzy tej skorupki, która gwarantuje dłuższą trwałość. Przy mocniejszym dociśnięciu do kubka/szklanki, odbija się na nim. Nie jest to też taki 100% mat. Pomadka się nie błyszczy na ustach - na swatchach tak wygląda, ale... Zdjęcia pomadek robiłam zaraz po naniesieniu ich na usta. One nie zdążyły po prostu podeschnąć. Minusem tych pomadek  (a raczej ich opakowania) jest to, że niektóre nie chowają się w całości, do tej osłonki. Większość chowa się na  równi z nią - w obu przypadkach pomadki narażone są na uszkodzenia i ja robię to notorycznie. Wolałabym, by pomadki bardziej chowały się do środka. Z czasem, kiedy będę ich częściej używam, problem ustąpi, bo najzwyczajniej pomadka będzie się zużywała.


RIMMEL LASTING FINISH - 700 X-TREMELY BARE I 610 LIT!


Odcień 700, czyli X-tremely Bare, to nic innego, jak brąz. Utrzymany w ciepłej tonacji. Odcień 610 to kolor koralowy. Jest to czerwień zmieszana z pomarańczem i zarazem kolor, za który nie do końca przepadam. Nie czuję się w nim dobrze, choć sam w sobie  jest ładny.


RIMMEL LASTING FINISH - 550 THIRSTY BEA, 520 DAT RED, 210 MAUVE MAXX


Jako brunetka powinnam dobrze czuć się w czerwieniach, ale zazwyczaj nie mam do nich przekonania. Chociaż odcienie Lasting Finish 550 oraz 520 całkiem mnie do siebie przekonują.  Oba są do siebie bardzo podobne, choć wydaje mi się, że 550 jest ciut ciemniejszy. Jednak moich niekwestionowanym ulubieńcem jest odcień 210 Mauve Maxx. Kolor ten opisałabym, jako bardzo brudny róż z domieszką fioletu. W rzeczywistości jest ciemniejszy, niż na poniższym zdjęciu, ale światło zrobiło swoje.


RIMMEL LASTING FINISH - 200 BLUSH TOUCH, 130 BUZZ'N, 100 HELLA PINK


Te odcienie, szczególnie 100 i 200 jest mi ciężko opisać. Trudno powiedzieć, co to za kolory. Są do siebie podobne, z tym, że 100 jest jaśniejszy, a 200 ciemniejszy. Wydaje mi się, że to takie lekkie brązy połączone z domieszką koralu. Są najbardziej codzienne z całej ósemki. Kolor 130 jest piękny, soczysty, malinowy. Podoba mi się!


RIMMEL - BROW PRO MICRO - PRODUKTY DO BRWI

Na punkcie brwi mam fisia. Nie mam takiej wprawy w malowaniu, jaką mają niektóre dziewczyny prezentujące swoje makijażowe zdolności, ale też na takiej perfekcji mi nie zależy. Podkreślam brwi na swój sposób i staram się, by nie było to zbyt przerysowane. Póki mi się to udaje, jestem zadowolona. Przez bardzo wiele miesięcy używałam pudru do brwi. Teraz mogłam wypróbować coś innego. Mam tu 3 kredki oraz 3 mazaki w różnych odcieniach.


RIMMEL - BROW PRO MICRO - MAZAKI DO BRWI

Miałam kiedyś mazaki do brwi, ale nie używałam ich, ponieważ odcienie, które mi się trafiły, totalnie do mnie nie pasowały. Brąz wpadał w rude tony, a ja tego po prostu nie znoszę. Tym razem mam mazaki w 3 kolorach: Blonde, Honey Brown i Soft Brown. Dla siebie wybrałam odcień ostatni, czyli Soft Brown, choć tak naprawdę wolałabym po prostu Brown lub Dark Brown. Mazki mają bardzo precyzyjne końcówki, którymi można ładnie podkreślić to, co trzeba. Kolory nie są bardzo mocne, więc nie zrobimy sobie tymi mazakami krzywdy.


RIMMEL - BROW PRO MICRO - KREDKI

Kredki trafiły mi się w kolorach Blonde, Soft Brown i Drark Brown (szkoda, że te kolory nie pokrywają się z kolorami mazaków). W duecie z mazakiem w odcieniu Soft Brown używam kredki w kolorze Dark Brown. Razem tworzą naprawdę zgrany duet. Wszystko mogę ładnie podkreślić delikatniejszym mazakiem, a wypełnić ciemniejszą kredką. Kredki mają dość "suchą" konsystencję. Co mam na myśli? Ano to, że trzeba dość mocno je docisnąć, by dawały jakiś kolor. W tym przypadku jest to dobre rozwiązanie, bo efekt można tu dozować. Można zrobić brwi w jaśniejszym brązie o nawet taki wpadający nawet w czerń (choć tu się trzeba solidnie napracować). Mi to odpowiada, bo tak jak w przypadku mazaka, nie wyrządzimy sobie krzywdy i nie przerysujemy brwi, co mogłoby wyglądać komicznie. Kredki z drugiej strony wyposażone są w spiralki do rozczesywania brwi - fajny dodatek, bo ja wiecznie je gubię.


Nowości Rimmel przypadły mi do gustu. Mam swój nowy zestaw do brwi, który na ten moment zastąpi puder z GR (nie mówię, że kiedyś do niego nie wrócę). Kredka i mazak dają bardziej naturalny efekt. Włoski na brwiach są widoczne. Na pochwałę zasługuje również trwałość. Wśród pomadek też znalazłam swojego ulubieńca. Testowanie zatem wypadło bardzo udanie.

Malujecie na co dzień brwi lub usta? Jakiś produktów do tego używacie najczęściej (mam na myśli formę, np. cienie, pudry, kredki lub pomadki w sztyfcie, płynne itp)?
Czytaj dalej