czwartek, 14 marca 2019

MyGiftDna - Prezenty na Dzień Kobiet

8 marca, jak wiadomo, jest dość popularnym Świętem. Nasi mężczyźni zazwyczaj o nim pamiętają i wręczają nam tego dnia różnego prezent na Dzień Kobiet. Najczęściej są to kwiaty i słodkości. Fakt otrzymania od mężczyzn prezentów tego dnia wcale nie jest przeszkodą do tego, by samej sprawić sobie małe prezenty. Ja właśnie tak zrobiłam! Jeżeli jesteście ciekawi, jakie prezenty zrobiłam od siebie dla... siebie i dla kogoś bliskiego, to zapraszam do oglądania! 


PERSONALIZOWANY KOC  "DZIASIAJ JESTEM POD KOCYKIEM"

Kocyków nigdy dość! Bardzo lubię się okrywać, np. oglądając jakiś film czy serial. Nawet, jak w pokoju jest gorąco, to wolę zdjąć bluzę i wskoczyć pod kocyk w t-shircie, niż leżeć bez niego. Dlatego skusiłam się na kocyk grafitowy z fajnym haftem. Pełen tekst, który tam widnieje, to: "Dzisiaj mnie nie ma... Dzisiaj jestem pod kocykiem. NATALIA". Także jest to mój imienny kocyk na wyłączność. Haft powstaje przy pomocy hafciarki komputerowej i jest starannie wykonany. Powiedziałabym, że jest to typowy kocyk jednoosobowy. Jest dość długi, bo ma 200 cm, ale wąski, bo ma 140 cm szerokości. Kocyk w sam raz na samotny wieczór z książką czy przed TV. Jest bardzo mięciutki i delikatny w dotyku. W kontakcie ze skórą bardzo przyjemny i cieplutki, choć nie jest za gruby. Leżenie pod nim, to jak leżenie pod chmurką, bo jest lekki. Jestem z niego bardzo zadowolona! Okrywam się nim każdego wieczora.



Mam w domu jedną paterę, ale prawdopodobnie ja jesień wyprowadzę się z domu rodzinnego do własnych czterech kątów, dlatego postanowiłam zamówić sobie paterę, bo starą zostawię w domu. Lubię piec i robię to często. Na większe okazje, jak np. urodziny, piekę torty dla najbliższych. Ładne podanie, w tym wypadku na paterze, doda uroku całemu wypiekowi. Jest ona wykonana ze szkła i wygląda dość topornie, ale fakt jest taki, że jest bardzo lekka, co mnie też trochę zdziwiło. Bok  wygląda niczym falbanka. Nóżka nie jest za wysoka, ale idealna, by ją złapać i np. postawić tort przed gośćmi czy przestawić go. Jej średnica, to 32 cm, a wysokość to 11,5 cm. Grawer jest laserowy. Producent zapewnia, że nawet po długim użytkowaniu zostanie nienaruszony - chętnie się o tym przekonam w przyszłości. Samo jego wykonanie jest bardzo precyzyjne i dokładne. Wszystko fajnie przemyślane, bo napis głosi, że coś na paterze jest pieczone z miłością i... W czcionce mamy zamiast kropek serduszka. To fajnie do siebie pasuje.




Mój tata 17 marca ma imieniny. Pomyślałam też o nim. Z racji, że jest wielkim łasuchem, wybór padł na belgijskie czekoladki w personalizowanym opakowaniu. Z przodu widnieje dedykacja, z kolei z tyłu możemy napisać własne życzenia. Pozwolę sobie zachować je dla siebie. Po ściągnięciu papierowej nakładki, mamy granatowy kartonik. Po jego otwarciu mamy czekoladki, które są zabezpieczone folią. Jest ich 12. Każda, ma inne, proste, aczkolwiek efektowne zdobienie czy kształt. Muszę przyznać, ze wyglądają bardzo apetycznie, a czy faktycznie takie będą - przekonam się w niedzielę, o ile tata mnie poczęstuje haha.



Tak prezentuje się moje zamówienie z MyGiftDna. Zrobiłam przyjemność sobie i mam nadzieję, że też mojemu tacie, który z przyjemnością zje te apetycznie wyglądające słodkości. Nie jest to moje pierwsze zamówienie z tego sklepu. Wszystko jest zawsze solidnie zapakowane i wykonane z należytą starannością. To na pewno nie moje ostatnie zakupy tam.

Lubicie personalizowane gadżety? Wpadło Wam coś w oko?
Czytaj dalej

czwartek, 7 marca 2019

3 stylizacje i jeden wspólny mianownik - biustonosz

Każdy człowiek ma swój styl. Jedni ubierają się na sportowo, inni elegancko, a jeszcze inni mieszają różne style ciągle kombinując. Fajne jest to, że nie wszyscy wyglądamy tak samo. Niektórzy ubierają się "bezpiecznie", inni eksperymentują i są barwnymi ptakami. Każdą stylizację, bez względu na "styl" łączy jeden wspólny mianownik - biustonosz. Bielizna damska odgrywa tu niewątpliwie ważną rolę. Ktoś mógłby pomyśleć, że przecież bielizny nie widać spod ubrań. To fakt! Jednak często to, jak dobrze "ułoży" się nasz biust warunkuje ostateczny look. Warto więc zadbać, by bielizna była odpowiednio dobrana zarówno do naszych "gabarytów", jak i do stylu czy konkretnego ubrania.


STYLIZACJA 1 - SPORTOWA ELEGANCJA

Sportowa stylizacja, to nie tylko dresy. Według mnie, to po prostu luźna propozycja, bez nadęcia, tj. jeansy, płaskie buty. Tu połączyłam je z czymś eleganckim samym w sobie, czyli z koszulą. Spodobał mi mi się jej wzór oraz kieszonki i mankiety z innym motywem. Podkreśleniem stylizacji będą srebrne dodatki, jak zegarek czy kolczyki, a wisienką na torcie miodowo-brązowa torebka, która kolorem pasuje do motyli na koszuli. Pod spodem biustonosz w beżowym/cielistym odcieniu, który nie będzie prześwitywał spod koszuli.


STYLIZACJA 2 - ELEGANCJA Z PAZUREM

Są takie momenty w życiu, że trzeba się ogarnąć i wyglądać pięknie. Mąż/chłopak zaprasza Cię na romantyczną kolację? A może ktoś bliski zaprosił Cię na swoje wesele? Jedno jest pewne, trzeba prezentować się wtedy ładnie. Mała czarna jest zawsze niezawodna, a z seksownymi, aczkolwiek niewielkimi wycięciami prezentuje się naprawdę ładnie. Do takiej sukienki niezbędny jest odpowiedni biustonosz. Popularne stały się biustonosze samonośne, które podtrzymają biust, ale nie będą widoczne np. ramiączka czy zapięcie z tyłu. Do tego czarne puzderko, złote dodatki w postaci bransoletki i kolczyków - look prawie gotowy. Kropką nad "i" będą czerwone szpilki oraz podkreślone usta.


STYLIZACJA 3 - SPORTOWY LOOK

Idzie wiosna, a wraz z nią kilka postanowień dotyczących aktywności na świeżym powietrzu. Wiosną każda z nas stara się nieco bardziej zadbać o swoją sylwetkę, by potem ładnie prezentować się latem. Wykonywanie ćwiczeń w domu, tak samo, jak na świeżym powietrzu wymaga odpowiedniego ubioru. Dresowy komplet wydaje się być idealny. Czarne spodnie i wzorzysta bluza, która doda nam samą kolorystyką powera - to jest to! Do tego wygodne buty, pokrowiec na telefon, który można założyć na ramię, a także odpowiedni biustonosz sportowy - i można ruszać w drogę. Staniki sportowe są bardzo wygodne i odpowiednio dobrane fajnie podtrzymają nasz biust i sprawią, że nie będzie nam przeszkadzał podczas uprawiania sportu.

Jak widzicie, bielizna damska czasem potrafi uratować niejedną stylizację. Podtrzyma co trzeba, nie rzucając się w oczy czy ułatwia nam sportowe aktywności. Warto znać swój rozmiar, by kupić właściwy. Nie ma nic gorszego, niż wylewające się zza biustonosza piersi, co niestety jest często spotykane.  Nie warto zaniedbywać tego "tematu" tłumacząc się tym, że bielizny nie widać gołym okiem, bo czasem, choć faktycznie nie rzuca się ona w oczy, to może zrobić niemałą krzywdę.

Czy i dla Was bielizna odgrywa ważną rolę i dobieracie ją pod konkretną stylizacje?
Czytaj dalej

środa, 6 marca 2019

Suplementy na odchudzanie - placebo czy skuteczny sposób na walkę z kilogramami?

Jak schudnąć bez morderczych treningów i odpowiedniej diety? Nie ma odpowiedzi na to pytanie, bo tak się po prostu nie da. Ciężka praca nad sobą, ćwiczenia, walka z pokonaniem chęci do podjadania, to tylko jedne z nielicznych wyzwań, jakie czekają na osoby, które postanawiają rozprawić się z ponadprogramowymi kilogramami. Na rynku mamy dostępnych masę suplementów, które mają wspomóc tę walkę. Czy faktycznie mają one na to wpływ? A może to tylko efekt placebo? 


Prawda jest taka, że bez ciężkiej pracy nie uzyskamy sylwetki marzeń. Nawet najlepsze tabletki nie sprawią, że leżąc na kanapie przed telewizorem kilogramy zaczną spadać (a mogłoby być tak pięknie, nie?). Czy jednak zażywanie suplementów jest w tym przypadku "robotą głupiego"? Uważam, że nie. Jakie są więc wady i zalety zażywania suplementów?

WADY: Tabletki nie załatwią za nas roboty, mogą jedynie wspomagać nasz proces, który jest długotrwały. Kolejną wadą jest systematyczność - trzeba ją w sobie wypracować. Zażywanie suplementów raz na tydzień nic nie da. Produkty tego typy nierzadko kosztują dość sporo, więc nie każdy może sobie na nie pozwolić. Jeżeli za zażywanie suplementów weźmie się osoba nieodpowiedzialna, to może je przedawkować. Trzeba zażywać je z głową.

ZALETY: Dobre suplementy wzbogacają nasz organizm o drogocenne składniki. Wspierają naszą walkę z nadmierną wagą poprzez zahamowanie łaknienia, jak http://medicot.pl/. Kolejną zaletą jest wachlarz dostępnych produktów - każdy znajdzie taki z odpowiednimi składnikami dla siebie. Poza mnogością suplementów jest też do nich ogólny dostęp. Suplementy diety można kupić w każdej aptece.

Na rynku poza skutecznymi suplementami jest tez wiele, które w niczym nam nie pomogą. Przed zażyciem jakiejkolwiek tabletki należy dokładnie przeczytać ulotkę, a także przeanalizować skład - pamiętajcie o tym. Artykuł ten ma charakter neutralny - nie namawiam nikogo do zażywania jakichkolwiek suplementów, ale też nie odradzam. Każdy z nas jest istotą rozumną i musi brać odpowiedzialność za swoje decyzje. Pomocna przy tworzeniu tego artykułu okazała się strona http://medicot.pl/. Znajdziecie tam dużo ciekawych artykułów o odchudzaniu, kaloryczności potraw czy innych związanych z tym tematem. 

Zażywacie jakieś suplementy?
Czytaj dalej

wtorek, 5 marca 2019

5 gadżetów kuchennych bez których można żyć, ale po co?

Jestem gadżeciarą - to wiadomo nie od dziś. Lubię różnego rodzaju nowinki i przedmioty, które ułatwiają mi codzienne funkcjonowanie. Z pozoru są to zawsze rzeczy zwykłe, proste, ale bardzo pomagają w codziennym życiu. Dziś chciałabym pokazać Wam 5 gadżetów ze strony Dresslily, które wpadły mi w oko.


KOŁO DO KROJENIA BISZKOPTÓW - KLIK

Tor w swoim życiu robiłam już nie raz, jednak zawsze do krojenia biszkoptu wołałam mamę. Ona miała lepsze oko, a ja robiłam to po prostu krzywo. Z takim gadżetem żaden biszkopt nie byłby mi straszny. Można będzie go pokroić zarówno na małe, jak wi większe części. 


Lubię kroić warzywa nożem, ale czasem nie ma na to czasu. Podczas krojenia brudzi się nóż, jak i samą deskę. Mając takie nożyczki, nie dość, że pokroilibyśmy szczypiorek czy pietruszkę szybciej, to bez zbędnego brudzenia dodatkowych rzeczy. Wszystko byłoby też pokrojone na równiutkie kawałeczki.

MISKO-DURSZLAK - KLIK

Ta rzecz to super wynalazek. Mamy miskę, do której możemy wkładać różne produkty, np. pozbawione szypułek truskawki, po czym nalewamy do środka, wody, myjemy i ruchomym sitkiem odcedzamy nadmiar wody. Jak dla mnie strzał w 10.

STOJAK NA POKRYWKĘ I ŁYŻKĘ - KLIK

Gotując pod przykryciem prędzej czy później ściągamy je, by np. doprawić naszą potrawę. Pokrywkę kładziemy gdzie popadnie. Tak samo dzieje się z łyżką, którą mieszamy w garnkach. Po wymieszaniu, brudną łyżkę kładziemy na blacie roboczym i robi się niepotrzebny bałagan. Z takim stojakiem wszystko miałoby swoje miejsce.

SILIKONOWE "POKRYWKI" - KLIK

W lodówce trzymamy różne rzeczy - wędliny, mięso, coś słodkiego, warzywa czy owoce. Mamy zatem do czynienia z kumulacją zapachów. Nikt nie chce wsadzać do lodówki ciasta, by tam "przeszło" zapachem kiełbasy. Zawsze wsadzałam je w jakieś pudełko, lub zawijałam w folię aluminiową. Mają takie silikonowe nakładki na miski byłoby to na pewno prostsze. Mieszkając w domu jednorodzinnym, często korzystam zimą z chłodnej temperatury za oknem i wystawiam do schłodzenia ciasto, galaretkę i inne tego typu rzeczy. Nie chciałabym by dostały się tam jakieś paprochy, więc wtedy też można byłoby taką fajną nakładką to zakryć.

Wyżej wymienione rzeczy na pewno nie są rzeczami niezbędnymi. Można przeżyć życie bez nich, ale jeżeli świat oferuje nam różne możliwości, szkoda byłoby z nich nie skorzystać. Wiosenne okazje: https://www.dresslily.com/promotion/spring-is-in-the-air.html?lkid=19953969. To czas by odświeżyć swoją garderobę. DressLily przygotowały bardzo dużo fajnych ofert w niskich cenach. Dobre okazje przez cały tydzień!

KODY ZNIŻKOWE DLA WAS:


Na hasło: DLAnniversary - 12% zniżki. Jeżeli użyjesz kodu DLAnniversary robiąc zakupy za $25 - zaoszczędzisz 3 dolary. Jeżeli Twoje zamówienie będzie opiewać na kwotę $50 - zniżka wyniesie $6. Wszystkie zamówienia powyżej $100 zostaną obniżone o $12, jeżeli użyjesz kodu, czyli DLAnniversary. 

Czy któryś z tych gadżetów wpadł Wam w oko?
Czytaj dalej

poniedziałek, 4 marca 2019

Alexander - gry planszowe dla całej rodziny || Gorący ziemniak, Słowo daję i Moje na górze

W mojej rodzinie nie ma już praktycznie małych dzieci - zarówno ja, jak i mój brat założyliśmy już własne rodziny. Każdy z nas ma swoje sprawy czy problemy, które go zajmują. Kiedy zbliża się jakiś świąteczny okres i wszyscy jesteśmy razem, lubimy celebrować ten czas. Jemy wspólnie posiłki, które często przygotowujemy razem, rozmawiamy, a wieczorami... Gramy w planszówki czy inne tego typu gry. Gorący ziemniak (w wersji podstawowej) wywołał dużo emocji i śmiechu z wypowiadanych odpowiedzi. Lubimy tak spędzać czas, bo nie ma nic fajniejszego niż dobra zabawa w gronie najbliższych osób. Ostatnio dotarły do mnie 3 gry planszowe od Alexander. Są to: Gorący ziemniak (edycja specjalna), Słowo daję oraz Moje na górze. Chciałabym o każdej z tych gier powiedzieć Wam co nieco.


GORĄCY ZIEMNIAK - - MYŚL, KOJARZ, RZUCAJ - EDYCJA SPECJALNA

W skład opakowania wchodzą takie elementy, jak: plansza do gry, gorący ziemniak, karty pytań (165 szt.), pionki (8 sztuk), bączek oraz instrukcja. Przygotowanie do gry: By przygotować się do gry rozłóż planszę. Potasuj karty pytań i ułóż w stos obok planszy (obok połóż również ziemniaka). Wybierzcie pionki i ustawcie je na polu START. Złóż bączek (naklej naklejkę, a także wsuń w odpowiednie miejsce kołek) i połóż obok planszy. Zakręcenie tym bączkiem jest wbrew pozorom dość trudne, by kręcił się on przez dłuższy czas, więc możecie skorzystać z darmowej aplikacji, która będzie odliczała czas. My kręciliśmy sami, przez co czas na udzielanie odpowiedzi był zawsze inny. Poza tym, kręcący się bączek zawsze dodaje adrenaliny i zarazem rozprasza, więc często można palnąć jakieś głupstwo, przez co jest więcej śmiechu.

O co chodzi w tej grze: Grę rozpoczyna najniższy z graczy, biorąc do ręki ziemniaka. Osoba siedząca po jego prawej stronie  bierze z góry kartę i czyta na głos jedno z pytań. Następnie energicznie kręci bączkiem (lub uruchamia apkę). Osoba, która trzyma ziemniaka musi udzielić odpowiedzi na pytanie, a następnie rzucić go kolejnej osobie. Ruch każdego gracza kończy się po udzieleniu odpowiedzi i podaniu ziemniaka, nawet jeżeli kolejny uczestnik nie zdążył go złapać. Ziemniak jest przekazywany zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Odpowiedzi można udzielać do czasu zatrzymania się bączka (lub apki). Osoba, która będzie w tym momencie w posiadaniu ziemniaka lub go nie złapała właśnie się sparzyła, tym samym przesuwa swój pionek o jedno pole do przodu. Im bliżej grilla znajduje się pionek, tym gorzej, bo jesteśmy bliżsi spalenia. W następnej rundzie osoba, która właśnie się sparzyła odpowiada na pytanie, a czyta je osoba, która siedzi po jej prawej stronie.

Co ja myślę o grze: Uważam, że ta gra to super opcja na spędzenie czasu z rodziną, nawet tą najmłodszą. Pytania są bardzo proste. Np. Czym można się oparzyć? Dlaczego ktoś kłamie? Jaka może być pogoda? - Na te pytania łatwo wymyślić wiele odpowiedzi. Kręcący się bączek rozprasza uwagę, co motywuje do większego skupienia, choć nie zawsze się to udaje. Skutkiem tego bardzo często padają komiczne odpowiedzi, które wywołują dużo śmiechu. Pytań jest wiele. Mamy 165 kart, a na każdej są 4 pytania, także taka ilość wystarczy do przeprowadzenia wielu rozgrywek. Jeżeli chodzi o materiały wszystko wygląda solidnie. 


MOJE NA GÓRZE  - DYNAMICZNA GRA DLA TYCH CO MAJĄ REFLEKS

W skład opakowania wchodzą takie elementy, jak: Plansza, klepsydra, pionki (6 szt.), łapki (6 szt.), karty pytań (165 szt.), kolorowa kostka losująca, podkładka, instrukcja. Przygotowanie do gry: Rozłóż planszę na stabilnym podłożu. Obok połóż podkładkę tak, aby gracze siedzieli dookoła niej i mieli dobry dostęp do niej. Pionki i łapki rozdzielamy między graczy, by każdy miał parę tego samego koloru (np. różowa łapka i pionek). Wszystkie pionki stawiamy na polu START. Karty tasujemy i układamy w stosie obok planszy, rewersem do góry.

O co chodzi w tej grze: Gracz prowadzący czyta pytanie wskazane przez kostkę i uruchamia czas rundy. Pozostali gracze na wyścigi kładą swoje łapki na podkładce podając jednocześnie odpowiedzi (nie mogą się one powtarzać). Udzielając kolejnych odpowiedzi wyciągają łapki z dołu stosu i kładą je na jego górze. Osoba prowadząca (która zmienia się co rozgrywkę) obserwuje klepsydrę i oznajmia koniec czasy na udzielanie odpowiedzi mówiąc STOP. Zawodnik, którego łapka znajduje się na górze wygrywa rundę i przesuwa swój pionek o jedno pole.  Osoba, która jako pierwsza dotrze do ostatniego pola na planszy wygrywa. 

Co ja myślę o grze: Na pewno jest to dla mnie coś nowego. O ile karty z pytaniami nie, bo są one obecne przy większości planszówek, tak opcja z łapkami - świetna sprawa. Można być przecież kłaść swoje ręce, ale ten dodatek wydaje się po prostu fajniejszy. Przy kładzeniu łapek ważna jest też precyzja - jeżeli będzie znajdowała się ona poza podkładką odpowiedzi nie bierze się pod uwagę. Jeden gracz może udzielić wielu odpowiedzi, ponieważ w grze tej odpowiedzi nie udziela się po kolei. Kto ma pomysł, ten od razu może go wypowiedzieć. Na początku jest mały chaos, bo każdy chce coś powiedzieć, jednak z czasem pomysły się wyczerpują i jest coraz ciężej. Podoba mi się również to, że w grze jest osoba prowadząca rundę. To ona czyta pytanie i pilnuje czasu, dzięki czemu nie ma kłótni o to, czy ktoś zmieścił się w wyznaczonym czasie czy nie. Osoba ta zmienia się co rundę, więc nie ma nikogo pokrzywdzonego. Podoba mi się tez opcja z kostką, która wyznacza pytania. Nikt nie kombinuje ani nie wybiera pytania pod siebie - tu decyduje los. Przykładowe pytania, to np. Co można znaleźć w torebce? O czym rozmawia się przez telefon? Wymień sztywną rzecz. Nie są to pytania, które kogoś mogą przerosnąć. Bardzo polubiłam tę grę, tak jak i moi domownicy.


SŁOWO DAJĘ - ZAGADKOWA GRA TOWARZYSKA
 
W skład opakowania wchodzą takie elementy, jak: kolorowa kostka, karty (165 szt.), notes, żetony (100 szt.), klepsydra, plansza, pionek z podstawką (1 szt.), instrukcja. Przygotowanie do gry: Rozłóż planszę na stabilnej, płaskiej powierzchni. Potasuj karty i ułóż je w stos tak, aby nie było widać haseł. Kartonowy pionek na podstawce ustaw na polu START. Połóż obok planszy pozostałe elementy, takie jak kostkę, klepsydrę, notes, żetony (pchełki), tak by były łatwo dostępne dla każdego z graczy.

O co chodzi w tej grze: Uczestnicy dzielą się na dwie drużyny. Każda wybiera swojego kapitana (osobę opisującą hasło. Pozycja kapitana jest zmienna co kolejkę). Następnie losuje się kartę z hasłami. Jeden z kapitanów rzuca kostką. Obaj kapitanowie zapoznają się z hasłem zapisanym na polu w kolorze wyrzuconym na kostce i nie pokazują go pozostałym. Na stole kładziemy 8 pchełek - to punktacja danej rundy. Pierwszy z kapitanów podaje swojej drużynie na głos tylko jedną podpowiedź (jedno słowo), które wg niego najlepiej opisuje wylosowane hasło (np. adidasy - buty). Na podstawie takiej podpowiedzi drużyna musi próbować zgadnąć hasło. Mają tylko jedną próbę i muszą podać tylko 1 słowo. Jeżeli im się uda zdobędą pulę żetonów. Jeśli się nie uda, należy odjąć ze stosu pchełek jedną i wrzucić ją do woreczka z pozostałymi, a kolejka przechodzi na drugą drużynę. Hasło można zgadywać bez limitu czasowego lub w czasie wyznaczonym przez klepsydrę. Gdy runda trwa dalej, kapitan drugiej drużyny podaje własną podpowiedź (jedno słowo) swojej drużynie, np. sport (w nawiązaniu do hasła adidasy i udzielonej przez pierwszego kapitana odpowiedzi buty). Drużyny wszystko słyszą, zarówno podpowiedzi kapitanów, jak i domysły drużyn, więc tylko do nich zależy czy je zapamiętają i wydedukują o jakie słowo chodzi.  Runda trwa dopóki ktoś nie odgadnie hasła lub nie skończą się pchełki. Drużyna dostaje tyle punktów, ile pchełek było na stole pod koniec rozgrywki. Jeżeli pchełki się skończą i nikt nie odgadnie hasła, nikt nie dostaje punktów i zaczyna się kolejna runda z nowym hasłem. Pionek wędruje na kolejne pole, czyli rundę nr 2 i każda drużyna wskazuje nowego kapitana.

Co ja myślę o grze: Gra jest dużo trudniejsza niż poprzednie, co nie znaczy, że gorsza. Trzeba bowiem wymyślić jedno słowo, które idealnie odzwierciedli słowo "klucz" i dobrze naprowadzi drużynę na dane hasło. Presja spoczywa więc na barkach kapitanów. Niektóre hasła są proste i zapewne mogą zostać odgadnięte już przy pierwszej odpowiedzi, ale są też takie, które na pewno będą potrzebowały wielu rozgrywek. Podoba mi się opcja z kostką wskazująca kolor hasła - podobnie, jak przy grze "Moje na górze" nie ma tu kombinowania i hasło podsuwa nam po prostu los. Kostka poza kolorami ma również jeden znak, który oznacza ponowny rzut. Fajne jest tez to, że można w nią grać na dwa sposoby - tj. z użyciem klepsydry pod presją czasu lub na pełnym luzie do wyczerpania pchełek. To jaką opcje wybierzecie zależy tylko od Was. Przetestowałam oba warianty i gra na czas jest bardziej dynamiczna i doprowadza do szybszych rozgrywek, nie ciągnąc się tym samym jak przysłowiowe flaki z olejem. Na plus oceniam również notes - byłoby miło, gdyby w zestawie znalazł się tez chociaż mały ołówek, by wszystko mieć pod ręką. Trzeba przyznać, ze gra ta niewątpliwie porusza wyobraźnię i może być dobra zarówno dla starszych, jak i młodszych czy też drużyn mieszanych. Minimalna ilośc graczy to 3 osoby. Jeżeli chodzi o max - bez ograniczeń.


Podsumowując, każda z tych gier super się u mnie sprawdziła. Pudełka, w których znajdziemy poszczególne elementy są solidne, więc nie zniszczą się tak szybko. Można je też przewozić - na pewno nie ucierpią w transporcie. W środku mamy tez plastikowe wnętrze, gdzie fajnie możemy wszystko poukładać przykrywając to planszą. Pionki, łapki czy sam ziemniak wykonane są bardzo dobrze i na pewno posłużą na wiele rozgrywek. Jestem zadowolona, że zdecydowałam się właśnie na takie gry. Każda zapewniła nam mnóstwo rozrywki, zabawy, frajdy, ale i śmiechu. Mam nadzieję, że moja kolekcja powiększy się jeszcze bardziej, bo gry Alexander są naprawdę świetnymi propozycjami na nudne wieczory i co ważne, kosztują niewiele. 

Lubicie grać w gry planszowe? Macie swoją ulubioną?

Czytaj dalej

Gazetki promocyjne - Pepco, Lidl, Netto, Biedronka

Idzie wiosna, a ja mam chęć zaszaleć z zakupami. Pora wymienić dodatki w domu na nowe i kupić kilka gadżetów. Korzystam z aplikacji na telefonie, w której mam dostęp do wszystkich gazetek (Blix) i dziś postanowiłam zrobić mały przegląd i pokazać Wam rzeczy, które po prostu wpadły mi w oko w poszczególnych sklepach. Prawdopodobnie na jesień będziemy już z mężem "na swoim", także może uda się nam kupić kilka fajnych rzeczy przydatnych w domu. No to lecę z koksem! 


GAZETKA PROMOCYJNA LIDL POLSKA

W Lidlu same praktyczne rzeczy! W nowej gazetce, która obowiązuje od 04.03. do 9.03. znajdziemy zarówno fajne ubrania (męskie koszule, kurtki, spodnie, t-shirty, damskie bluzki, spodnie dresowe, kurtki jeansowe, spodnie czy sukienki) i bieliznę (body, biustonosze braletki, balkonetki, bokserki męskie), rzeczy przydatne w domu (odkurzacz, żelazko, stół rozkładany, deski do krojenia, herbaciarki, stojaki do przypraw, noże, rzeczy do przechowywania idealne do garderoby), a także rzeczy do ogrodu (urządzenia, jak pompa zanurzeniowa, reflektory, lampy led, doniczki, stojaki na rośliny czy regały.

Co mi wpadło w oko: Fajną opcją wydają się buty z opcją Air&fresh. Kosztuja niewiele i myślę, że fajnie mogłyby się sprawdzić do użytku codziennego. Są również męskie i dziecięce. Fajnie prezentuje się równiez odkurzacz akumulatorowy 2 w 1 (odkurzacz podłogowy i wyjmowany ręczny) z wieloma końcówkami. Jest to odkurzacz bezprzewodowy, więc fajnie byłoby odkurzać bez ciągnięcia za sobą kabla. Czas pracy:  min w trybie ECO i 22 minuty w trybie High. Myślę, że w tym czasie zdążyłabym odkurzyć dom. Na sam koniec ława rozkładana. Dobra opcja do małych pomieszczeń - na co dzień złożona, na przyjście gości rozłożona, dzięki czemu zyskujemy dużą powierzchnię. Nie jest to rzecz, którą kupię, ale zdecydowanie zasługiwała na wyróżnienie.


GAZETKA PROMOCYJNA BIEDRONKA 

Najnowsze gazetki nie skusiły mnie niczym, dlatego pokaże starszą, która obowiązuje od 18.02. do 6.03. czyli jeszcze przez jakiś czas. Znajdziemy w niej meble (komody, szafy półki czy wieszaki), jak i różnego rodzaju kosze do przechowywania czy ozdoby w postaci lampionów porcelanowych czy obrazów led. Fajnie prezentuje się również nawilżacz powietrza w niewygórowanej cenie do nawilżenia pomieszczenia o pow. 35 m2. Jest też coś do spania, tj. poduszki dostosowujące się do kształtu głowy czy kołdry, a także zasłony, firany czy poduszki w kwieciste wzory, które dodadzą trochę wiosennego wyrazu pomieszczeniu.

Co mi wpadło w oko: Koszyki są w bardzo przystępnej cenie, tj. 9,99 zł  za sztukę lub komplet, a także okrągła półka. To ostatni krzyk mody we wnętrzach. Obraz led wygląda ciekawie, chciałabym zobaczyć go na żywo, czy nie jest to jakiś kicz. Komocy wyglądają solidnie - jeżeli tylko pasują do danego wnętrza, to czemu by nie zaryzykować. Cena niewygórowana, bo 199 zł. 


GAZETKA PROMOCYJNA NETTO / NON FOOD

Netto jest to jedyny sklep z tej wyliczanki, w którym nigdy nie byłam. Gazetkę oglądam jednak systematycznie, ponieważ mój brat mieszka niedaleko tego sklepu, więc zawsze służy pomocą i wskoczy tam gdy coś mi się spodoba. Ta gazetka obowiązuje od 18.02. do 06.03.  W ofercie widnieje dużo fajnych walizek czy różnego rodzaju zestawów idealnych dla osób podróżujących. Ponadto wiele akcesoriów do auta, np. maty ochronne, piankowane maty na siedzenie czy poduszki do masażu na siedzenie. Są tez urządzenia np. czujnik parkowania, wskaźnik poziomu naładowania akumulatora, cyfrowy miernik ciśnienia w oponach czy pompka nożna z manometrem. Na 5 stronie znalazłam także fajne, przezroczyste parasole czy kalosze. Znajdziemy tam również wiele urządeń do stylizacji włosów, jak np. prostownice, suszarki czy lokówko-suszarki. Przeróżne organizery czy kosmetyczki. 

Co wpadło mi w oko: Spodobała mi się dwustronna narzuta. Ma rozmiar idealny na moje łóżko czyli 200 x 220, a do tego ma dwa kolory. Moją uwagę zwróciły również organizery czy kosmetyczki w fajne wzory. Ale najbardziej spodobały mi się urządzenia do stylizacji, szczególnie prostownica Remington za 99 zł.


GAZETKA PROMOCYJNA PEPCO

W pepco jak zwykle dużo dodatków do domu. Większość w iście wiosenny klimacie. Gazdetka obowiązuje od 7.03. do 20.03. Gazetkę rozpoczynają wszelkiej maści ubrania dla dzieci, młodzieży, kobiet i mężczyzn. Są też dekoracje do pokoju dziecięcego (łańcuchy led, poduszki, koce), łazienki (akcesoria ceramiczne, ręczniki, komplety koszyków) i typowe homedecor, jak wazony, koce, poduszki, pudełka czy sztuczne kwiaty.
Co wpadło mi w oko: Planuję się w czwartek wybrać do Pepco po... wieszaki. Są piękne, kosztują niewiele,  a przy tym są solidne. Są to wieszaki zamszowe, dzięki czemu ubrania się z nich nie zsuwają. Mają dekoracyjną kokardę. Żałuję, że nie są w ofercie pepco na stałe. Kosztują 4,99 zł / 5 sztuk, więc żal nie wziąć.  Podoba mi się też kwitnąca, sztuczna gałązka, jak i poduszka w kształcie serca z pomponikami. 





Czytaj dalej

sobota, 2 marca 2019

Oriflame - 3 zapachy dla niej - Sublime Nature Tonka Bean, Born to fly oraz Friends World

Jestem uzależniona! Przyznaję otwarcie, mam ostatnio manię zamawiania perfum. Wcześniej namiętnie kupowałam żele pod prysznic, teraz mi się odmieniło i powiększam kolekcję zapachów. Mam ich naprawdę sporo! Myślę, że spokojnie przez ponad miesiąc mogłabym codziennie używać innego zapachu. Lubię to, że mam wybór. Tym bardziej cieszę się z kolejnych 3 zapachów, które sobie wybrałam z katalogu Oriflame. Są to zapachy: Born to fly, Sublime Nature Tonka Bean oraz Friends World. Jeżeli jesteście ciekawi


ORIFLAME - WODA TOALETOWA BORN TO FLY

Ten zapach w katalogu wydawał mi się taki... Prosty. Oczywiście nie mam nic przeciwko prostocie, ale powstrzymywałam się przed zamówieniem, bo nie mogłam trafić na pachnącą stronę z tym zapachem w katalogu. Na blogu zaczęły natomiast pojawiać się same pozytywne opinie, więc pomyślałam,  że zaufam koleżankom po fachu i zamówię ten zapach w ciemno. Po otwarciu paczki oczom ukazał się fioletowy kartonik z charakterystycznymi zabytkami dla różnych państw przeplatane "pulsem". Z tego co zaobserwowałam mamy tam np. Wieżę Eiffla, Big Ben, Statuę Wolności czy London Eye. To fajne nawiązanie do nazwy "Born to fly". W środku niepozorny flakonik o opływowym kształcie z "płynem" o fioletowym zabarwieniu. Jest bardzo prosty. Ma na sobie grafikę z opakowania. Zatyczka srebrna. Wiodące zapachy, to: nektar z agawy, japońska gruszka nashi i francuska magnolia oraz. różowy pieprz z Madagaskaru. Ta mieszanka daje nam bardzo soczysty i słodkawy aromat. Woń ta jest niewątpliwie wielowymiarowa. Nie jest to taka przytłaczająca słodycz, ponieważ przełamuje ją kwasowość mandarynek. Zapach mimo słodyczy jest dość lekki, ale i otulający. Wydaje mi się idealny na ten czas, kiedy już przygotowujemy się na nadejście wiosny, ale pogoda za oknem nie do końca jeszcze nam ją zwiastuje. Zapach nas pobudzi, a kiedy trzeba otuli. Woń Born to fly wydaje się być idealna do używania na co dzień. Jeżeli chodzi o trwałość, to na ubraniach jest naprawdę zaskakująca. Czuć ją całkiem wyraźnie na drugi dzień. Na skórze trwałość jest mniejsza. Pod koniec dnia wyczuwam jeszcze jakieś pozostałości zapachu. Seria Born to fly składa się z dwóch zapachów - wersji dla niej i dla niego. Jestem ciekawa męskiego zapachu i zastanawiam się czy nie sprawić go mężowi.


ORIFLAME - WODA TOALETOWA FRIENDS WORLD

Kolejny zapach, który chciałabym Wam opisać, to Friends World. Opakowanie, to kartonik z imitacją desek, na którym nadrukowane są jakieś kwiatki. Ten flakonik, podobnie jak poprzedni, też należy do prostych. Przypomina kształtem prostokąt z zaokrąglonymi rogami na dole. Zatyczka plastikowa, atomizer złoty, podobnie, jak napisy na szkle. Jest to zapach z serii kwiatowo-owocowych, czyli taki, jak lubię najbardziej. Nutę głowy stanowi tu brzoskwinia, nutą serca cynia, a nutą bazy wanilia. Cynie wysiewam co roku, bardzo lubię te kwiaty, ale dla mnie one nie mają zapachu. Jak widać i z nich można coś wydobyć. Główną rolę musi tu odgrywać brzoskwinia z cynią, ponieważ wanilia jest bardzo słabo wyczuwalna. Może to i dobrze? Wanilia, to taki ciepły aromat, otulający, idealny na zimę, a na wiosnę potrzeba czegoś zgoła innego, więc fajnie, że stanowi ona tu jedynie tło. Zapach jest orzeźwiający, dodaje energii i takiego powera. Bije z niego taka... radość, która towarzyszy nam chociażby przy spotkaniach z przyjaciółmi, co znajduje odzwierciedlenie w nazwie zapachu. Jeżeli chodzi o trwałość, to ten zapach ma ją przeciętną. Na ubraniach jest bardzo dobra, ze skóry natomiast wietrzeje trochę szybciej niż poprzednik. Ten zapach podobnie, jak Born to fly też możemy nabyć w dwóch wariantach - dla kobiety i mężczyzny, np. na Iperfumy.pl.


ORIFLAME - PERFUMY SUBLIME NATURE TONKA BEAN

Na sam koniec zostawiłam perełkę, czyli zapach Sublime Nature w wersji Tonka Bean. Sublime Nature (w wersji zielonej) recenzowałam Wam kiedyś. Tamten zapach bardzo polubiłam, był taki nietypowy. Postanowiłam wypróbować drugi wariant, czyli Tonka Bean. Wygląda niemal identycznie, jak wersja podstawowa. Różni je jedynie kolor opakowania oraz płynu. Tu opakowanie jest bordowe, a płyn czerwono-różowy. Dodatki złote. Warto podkreślić, że nie jest to woda perfumowana czy toaletowa, a prawdziwe perfumy. Jaka jest między nimi różnica? Otóż tkwi ona w stężeniu procentowym olejków eterycznych (co ma wpływ na moc i trwałość zapachu). Przy perfumach jest to wynik pomiędzy 20-43%, gdzie przy wodzie toaletowej 5-10%, a wodzie perfumowanej 10-20%. Główną nutą zapachu Sublime Nature Tonka Bean jest cascalone z soczystą czarną porzeczką, a także pływającymi, nasączonymi płatkami jaśminu. Serce bukietu stanowi głębia tonki otulonej purpurowym heliotropem. W tle można wyczuć kompozycję dymnego aromatu paczuli z wanilią i białym piżmem. Zapach jest nietuzinkowy. Cała kompozycja jest bardzo treściwa i intensywna. Wydaje mi się, że ta woń może być zapachem idealnym na wieczór. Spryskanie się tymi perfumami, to będzie kropka nad "i" przed wyjściem. Kompozycja ta jest idealna dla kobiety pewnej siebie, która wie czego chce, ale ma też w sobie odrobinę szaleństwa. Trwałość jest świetna. Na ubraniach mocno wyczuwalna na drugi dzień, na ciele trzyma się dobrze ko końca dnia. Mam nadzieję, że świat zapachów Sublime Nature powiększy się kiedyś o kolejny zapach, bo to istna poezja dla nosa.


Bardzo polubiłam się z tymi zapachami. Mając to trio mogę ładnie pachnieć zarówno na co dzień, jak i na większe wyjście. Mogę użyć zapachu, który doda mi energii, by na wieczór użyć woni, która doda pewności siebie. Te zapachy, to dla mnie strzał w 10! Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z nowymi zapachami Oriflame. 

Lubicie kupować perfumy? Lubicie zmieniać zapachy czy macie swój ulubiony, którego używacie cały czas?

Czytaj dalej

środa, 27 lutego 2019

Torebki Monnari

Listonoszki czy torebki do ręki? Które wybrać Listonoszki, kopertówki, shopper bag to tylko kilka modeli torebek, które są nieodłącznym elementem każdej stylizacji. Świetnie dopełnią outfit, a jednocześnie są praktyczne. Jeśli masz zamiar zaopatrzyć się w jeden z nich, koniecznie postaw na torebki Monnari. Mnogość wzorów, kolorów i fasonów sprawi, że z pewnością znajdziesz coś dla siebie. A jaką wybrać?


Torebki Monnari do ręki

Wybór torebek do ręki jest ogromny. Zanim zdecydujemy się na zakup, musisz określić przeznaczenie torebki. Jeśli potrzebujesz jej na imprezę okolicznościową, postaw na niewielkie modele tzw. kopertówki. To synonim klasy i elegancki oraz nieodłączny element wieczorowej kreacji. Do pracy najlepszym wyborem będą kuferki, które są lekkie i pojemne. Śmiało pomieścisz w nich niezbędne rzeczy takie jak dokumenty, portfel, telefon i inne drobiazgi bez których nie wyjdziesz z domu. 

Czarne torebki Monnari

Czarna torebka to absolutny must have. Każda kobieta powinna mieć przynajmniej jeden model w tym kolorze. Czerń jest tak uniwersalna, że pasuje do wszystkiego. Jako uzupełnienie biurowej stylizacji, postaw na większe modele. Najlepszym wyborem na uczenie będzie torebka typu shopper bag, ponieważ jest niezwykle pojemna. Na romantyczną kolację we dwoje, wybierz sukienkę mini i małą, czarną torebkę. Dobrze, aby miała pasek, byś mogła ją zawiesić na ramię. 

Torebki listonoszki Monnari

Fenomen listonoszki tkwi w połączeniu praktyczności z uniwersalnością. Można ją założyć zarówno do pracy, na randkę, jak i nosić na co dzień. Co więcej, coraz częściej Panie wybierają je, jako dopełnienie wieczorowej kreacji. Mała, elegancka listonoszka, na długim i cienkim pasku dobrze komponuje się z elegancką sukienką oraz klasycznym damskim garniturem – sprawdź inspiracje np. na stronie https://lamoda.pl/katalog/tag-torebki-listonoszki. Taki dodatek podkreśli formalny charakter, a jednocześnie doda lekkości i nonszalancji. 

Torebki Monnari w kwiatowe wzory

Kwiaty to wzór, po który sięgamy niezależnie od pory roku. Ten ponadczasowy print w każdej kolekcji zachwyca świeżością pomysłów i nowymi rozwiązaniami. Wśród dodatków, koniecznie zaopatrz się w torebki Monnari w kwiatowe wzory. Są fantastycznym dopełnieniem wielu stylizacji. Dla fanek romantyzmu, polecamy modele mniejszych rozmiarów w pastelowych odcieniach. Będą pięknie współgrać ze zwiewną sukienką z falbanką na dole. Do kreacji na imprezy okolicznościowe czy firmowy bankiet, możesz śmiało postawić na kopertówkę w kwiaty. 

Metaliczne torebki Monnari


Metaliczne ubrania i dodatki wciąż święcą triumfy w świecie mody. Powracają jak bumerang co sezon, w nowej odsłonie. Pokochały je miłośniczki mody i projektanci największych domów mody. Jeśli jeszcze nie masz nic, co błyszczy w swojej szafie, koniecznie postaw na metaliczne torebki Monnari. Dominują modele srebrne i złote. To wyraziste i mocne propozycje dla Pań, które lubią wyróżniać się z tłumu. Takie torebki możesz śmiało nosić na co dzień. pasują do prostych i minimalistycznych outfitów. Klasyczne czarne jeansy, elegancka koszulka oraz płaszcz, do tego szpilki i metaliczny akcent w postaci torebki. 
 A Wy jakie torebki lubicie najbardziej?
Czytaj dalej

Shinybox - Loveliness - Luty 2019

Luty zbliża się ku końcowi, a wraz z końcem każdego miesiąca zawsze dociera do mnie Shinybox. W tym miesiącu wyjątkowo szybko, ponieważ wczoraj został wysłany, a dziś jest już u mnie. Lutowe pudełko Shinybox można nabyć pod hasłem: Loveliness - nazwa miłosna, jak na walentynkowy miesiąc przystało. Jeżeli jesteście ciekawi, co kryje w sobie to pudełko, to zapraszam Was do dalszego czytania.



BIOVAX - REGENERUJĄCA ODŻYWKA DO WŁOSÓW W PIANCE - ZŁOTE ALGI I KAWIOR

Intensywnie nawilża suche włosy, ułatwia ich rozczesanie oraz nadaje im zdrowy wygląd i blask. Zapewnia pielęgnację włosów cienkich, pozbawionych objętości. Zawiera ekstrakt z kawioru, dogłębnie nawilżający włosy oraz algi morskie, które wzmacniają je i zapobiegają puszeniu się. Cena: 9,99 zł / 150 ml.

BIOTANIQE - SERUM LIFTINGUJĄCE

Poprawia koloryt i strukturę skóry oraz dostarcza długotrwałego, głębokiego nawilżenia. Cera staje się wyraźnie odmłodzona, zachowuje naturalny i zdrowy blask. Kosmetyk idealny dla każdego rodzaju skóry. Cena: 31,99 zł / 30 ml.


BELL HYPOALLERGENIC - PUDER BRĄZUJĄCY

Subtelnie modeluje owal twarzy, nadając skórze świeży i wypoczęty wygląd. Dzięki kremowej formule, jaką zapewniają pigmenty w otoczkach z esterów ojejku jojoba, aplikacja produktu staje się niezwykle łatwa. Kosmetyk w prosty sposób pozwala na uzyskanie efektu naturalnie wyglądającej opalenizny. Mix kolorów. Cena: 16,99 zł / szt. 
 
REVERS COSMETICS - ROZŚWIETLACZ STROBE & GLOW
 
Absolutny must-have w kosmetyczce każdej wymagającej kobiety, który idealnie wpisuje się obowiązujące trendy makijażowe. Nadaje cerze zdrowy, promienny i wypoczęty wygląd i idealnie konturuje rysy twarzy poprzez rozświetlenie wybranych jej partii. Optycznie odmładza twarz, nie pozostawia smug, ani przebarwień, idealnie łączy się z cerą. Nie zmienia koloru podkładu. Mix kolorów. Sposób użycia: Przy pomocy pędzla rozprowadź kosmetyk w miejscach, które chcesz rozświetlić (kości policzkowe, kąciki oczu, łuk brwiowy, nos, łuk kupidyna), a następnie rozetrzyj go, aby uzyskać naturalny efekt. Możesz stopniować intensywność błysku, nakładając kolejne warstwy kosmetyku. Cena: 9,99 zł / szt.


7th HEAVEN - MIESIĘCZNY PROGRAM PIELĘGNACYJNY

Postaw na piękną, czystą i pełną blasku skórę twarzy! Rozpocznij już teraz swój miesięczny program pielęgnacyjny z zestawem ośmiu oczyszczających mini masek błotnych i ciesz się zdrową, miękką i gładką w dotyku skórą. Błotna maska doskonale oczyszcza skórę twarzy i wysusza drobne niedoskonałości. Gwarantuje natychmiastowy efekt odświeżenia i zmatowienia skóry. Zawarty w niej aloes, wiesiołek i oczar wirginijski działa kojąco, nawilża i wyraźnie zwęża pory. Kosmetyk z najwyższą oceną na portalu Wizaż. Cena: 48 zł / 8 szt.

MULTIBIOMASK - MASKA AKTYWNIE ODŻYWCZA I ULTRA OCZYSZCZAJĄCA

Idealne rozwiązanie dla skóry wymagającej regeneracji oraz dogłębnego oczyszczenia. Maska Aktywnie Odżywcza poprawia napięcie i ujędrnienie skóry oraz przywraca jej odpowiedni poziom nawodnienia. Maska Ultra Oczyszczająca usuwa zanieczyszczenia, zapobiega powstawaniu zaskórników i reguluje wydzielanie sebum. Cena: 4,99 zł / szt.


MASMI NATURAL COTTON - ZESTAW DO HIGIENY INTYMNEJ

Bardzo poręczny i dyskretny zestaw do higieny intymnej, który zapewnia bezpieczeństwo i komfort każdej kobiecie. Idealny do damskiej torebki, bardzo pomocny w awaryjnych sytuacjach. Cena: 6,79 / op.

KUPON RABATOWY

-10% na zakupy w Drogerii Olmed na hasło: SHINYOLMED


KILKA SŁÓW NA TEMAT CAŁEGO PUDEŁKA

Nie jest to jedna z moich ulubionych edycji. Pudełko ma swoje mocne, jak i słabe strony. Mocnymi punktami są niewątpliwie produkty, które opisałam w pierwszej kolejności, czyli odżywka w piance Biovax oraz serum liftingujące Biotaniqe. Odżywka, mimo, że tania, to bardzo fajna sprawa. Nie miałam nigdy tego typu produktu w piance, więc z dużym zaciekawieniem przystąpię do testów. Był to produkt 1 z 3 (w zamian mógł być puder rozświetlający Revers <który w moim pudełku też się znalazł> lub nierafinowane mało shea od Natur Planet. Z Biotaniqe miałam stosunkowo niewiele rzeczy, a ta seria bardzo mnie kusiła, więc cieszę się, że dzięki Shinybox wypróbuję ten produkt (był on jako 1 z 3 - w pudełku zamiast tego mógł się pojawić tusz Affect lub maska do twarzy Biały Jeleń). Z kolejnymi produktami już nieco gorzej. O ile zestaw maseczek 7th Heaven to dla mnie super sprawa (bo na pewno lepiej można ocenić ich działanie po wypróbowaniu setu, niż po jednej sztuce), tak dodawanie kolejnej maseczki jest już dla mnie dziwnym pomysłem. Skoro jest zestaw 8 sztuk, kolejna wydaje mi się zbędna. Na minus zasługuje według mnie kolejny raz produkt marki Bell. Większość osób subskrybuje boxy, by poznawać nowości. Produkt Bell był w styczniu - teraz znów... Nie pałam też wielką miłością do firmy Revers, ale jak już jest, to wypróbuję ten produkt. Ostatnim produktem jest zestaw do higieny intymnej i o ile ogólnie uważam to za fajny produkt, to mógł pojawić się w wersji pełnowymiarowej, nie travel size. 

Na rynku mamy teraz bardzo dużo boxów, które oferują najróżniejszy asortyment. Mam jednak wrażenie, że żaden box (z tej półki cenowej) nie chce się zbytnio wyróżniać i idzie na łatwiznę. Mam taki wniosek, że fajnie byłoby zadbać o detale. Skoro pudełko reklamowane jest jako box pełen miłości, to wydaje mi się, że miłość powinna się z niego wylewać. Czasem nawet najmniejszy drobiazg potrafi wywołać uśmiech na twarzy. W tym boxie mogłyby to być np. rozsypane po opakowaniu serduszka, mini podgrzewacz w kształcie serca czy chociażby spóźniona walentynka od zespołu - rzecz stosunkowo niedroga, ale pozwoliłaby pomyśleć klientowi "WOW, fajnie że o tym pomyśleli! Zależy im na dobry odbiorze". Na stronie Shinybox przeczytałam, że firma wraca do różnorodnych opakowań, co bardzo mnie cieszy. Może to właśnie dobry krok w stronę tych zmian czy detali, bo chociaż one będą personalizowane zapewne pod różne święta i okazje.

Czy wy podczas otwierania pudełek czy różnych paczek zwracacie uwagę na oprawę? Lubicie takie mini detale czy są dla Was obojętne? Co wpadło Wam w oko w tym pudełku?

Czytaj dalej

poniedziałek, 25 lutego 2019

Jakie nowoczesne lampy wiszące wybrać?

Prawidłowe oświetlenie pomieszczenia jest istotne z wielu powodów. Jednym z nich jest dobre samopoczucie oraz zapewnienie optymalnych warunków do odpoczynku, pracy i relaksu. Dowiedz się jakie nowoczesne lampy wiszące wybrać, aby nie tylko spełniały one swoja praktyczną funkcję, ale także doskonale się prezentowały. 
 

Aranżacja nowoczesnych lamp wiszących

Czym potrafią nas zaskoczyć nowoczesne lampy wiszące? Właściwie wszystkim. Bogaty wybór asortymentu sprawia, że dobór idealnego produktu zazwyczaj nie stanowi żadnego problemu. Wszystko za sprawą oryginalnych designów. Producenci wręcz prześcigają się w oferowaniu zupełnie nowych rozwiązań. Co więcej, nie brakuje także nowoczesnych lamp wiszących, które dla kontrastu, potrafią zaskoczyć minimalizmem i uniwersalizmem. Przy wyborze idealnego produktu zwracamy uwagę nie tylko na to, z czego jest wykonany, ale także, jaki ma kształt oraz w jaki sposób rozmieszczone są punktu świetlne. Na koniec odbieramy kolorystykę, aby uzyskany efekt zaskakiwał perfekcyjnym połączeniem nie tylko nas. Współcześnie wybór odpowiedniego oświetlenia stał się pewnego rodzaju sztuką. Dobrze dobrana nowoczesna lampa wisząca może być bowiem idealnym uzupełnieniem stworzonej aranżacji wnętrza lub nadać jej zupełnie nowego charakteru.

Nowoczesne lampy wiszące do salonu


Wielu osobom nowoczesne lampy kojarzą się głównie z tymi wykonanymi z metalu i szkła. Rzeczywiście jest w tym sporo prawdy, ponieważ moda na minimalizm nie opuszcza nas już od dłuższego czasu. Nie zmienia to jednak faktu, że pojawiają się także nowe trendy, o których nie można zapominać. Wśród nowoczesnych lamp wiszących do salonu miejsce na podium zajmują także te w loftowym stylu. Ciepłe światło zestawione z czarnym kloszem nadają niezwykle wyraźnego charakteru wnętrzu. Co ważne mogą one przyjmować najróżniejsze formy, zachwycając kształtem. Należy jednak pamiętać, że nowoczesność przejawia się nie tylko w wyglądzie oświetlenia, ale także w korzystaniu z innowacyjnych technologii. W tym wypadku szczególnie lubiane są kryształowy lampy wiszące, wyposażone w funkcję zmiany koloru światła. Tutaj dowiesz się więcej https://lampy-kinkiety-oswietlenie.dom.pl/828-nowoczesne-lampy-wiszace?q=%2F828-lampy-nowoczesne. Co ciekawe można korzystać z nich na wiele sposób. Najbardziej tradycyjnym jest przełącznik umieszczony przy włączniku światła. Zdecydowanie bardziej nowoczesnym rozwiązaniem jest korzystanie z pilota, a miłośnicy nowinek technologicznych chętnie wybierają modele sterowane ruchem. W przypadku takich lamp wystarczy klasnąć w dłonie, aby zmienić kolor oświetlenia.

Lampy do sypialni

Jakie lampy wybrać do sypialni? Wśród wiszących modeli dużą popularnością cieszą się te łączące przytulność pomieszczenia z minimalizmem. Właśnie z tego powodu najchętniej wybierane są modele o kształcie zbliżonym do kuli. Stworzona z pojedynczych elementów przypominających płatki kwiatów jest jednocześnie lekkim rozwiązaniem i bardzo stylowym. Wariant ten wielu osobom kojarzy się z lekka, puchową kulą, sprawiając jednocześnie, że wnętrze jest wyjątkowo przytulne. Aura ta sprawia, że wypoczynek relaksuje w naprawdę niezwykły sposób. Oczywiście nie powoduje to, iż jest to jedyny model, który możemy użyć w sypialni. Współcześnie jednak zdecydowanie chętniej wybierane są jasne lampy, które mają za zadanie zneutralizować nadmiar bodźców, które dotykają nas każdego dnia. Sprawdź tutaj różne warianty: https://lampy-kinkiety-oswietlenie.dom.pl/27-lampy-do-sypialni. Pamiętajmy bowiem, że sypialnie to miejsce odpoczynku i wytchnienia dlatego dobierając rodzaj oświetlenia, dobrze jest skupić się na tym, aby tworzyło one spójne połączenie z wyposażeniem.

Dlaczego warto wybrać lampy wiszące z abażurem?

Odpowiedź na to pytanie mieści się w upodobaniach związanych ze stylem. Lampy wiszące z abażurem to rozwiązanie, które perfekcyjnie sprawdzi się w przypadku osób lubiących minimalizm oraz prostotę. Gładka forma będzie idealnym uzupełnieniem wnętrz urządzonych właśnie w tym stylu. Lampy wiszące z abażurem doskonale sprawdzą się także wtedy, gdy zależy nam na kontraście. Wybierając wariant w kolorze czarnym, sprawimy, że lampa będzie prezentowała się w wyjątkowy sposób, szczególnie kiedy zostanie zestawiona z białym sufitem oraz wnętrzem urządzonym w jasnych barwach.


Czytaj dalej

niedziela, 17 lutego 2019

Zegarek - idealny detal do każdej stylizacji

Każdy ma jakieś swoje małe uzależnienie. Niektórzy nałogowo kupują perfumy, buty, inni ubrania. Ja jestem uzależniona od zegarów - bez dwóch zdań! Jak na zwykłego śmiertelnika mam ich naprawdę dużo, co wcale nie przeszkadza mi, by zamawiać kolejne. Bez zegarka czuję się po prostu, jak bez ręki. Nie wyobrażam sobie wyjść z domu nie zakładając na nadgarstek jednego z nich. W swojej kolekcji mam najwięcej zegarków Daniel Wellington.


A co możemy przeczytać o tych zegarkach na stronie zegarkicentrum.pl? "Zegarki Daniel Wellington, to szwedzkie czasomierze, które w ciągu zaledwie kilku lat swojej obecności na rynku zdążyły wyrobić sobie pozycję bestsellerów wśród modeli tzw. kategorii fashion. Ich prosty, a jednocześnie interesujący design sprawia, że z powodzeniem stają się dodatkiem do strojów na różne okazje. Liczne kolekcje dostępne w naszym sklepie z zegarkami Daniel Wellington, zróżnicowane pod względem wielkości i materiałów wykonania stanowią nie lada gratkę dla fanów modnych, a zarazem funkcjonalnych czasomierzy".


Najbardziej lubię te na bransolecie. Są eleganckie i dość drobne. Bransolety są elastyczne, dzięki czemu mamy wygodę w noszeniu. Zapięcie na zatrzask. Na bransolecie mamy do wyboru wiele wariantów kolorystycznych. Ja mam srebrny z białą tarczą, złoty z białą tarczą i czarny (z dodatkami rose gold) z czarną tarczą. Ponadto, są jeszcze zegarki na skórzanym pasku (do których można dokupić fajne charmsy) oraz zegarki na nylonowym pasku. Zegarki Daniel Wellington, jak i wiele innych modeli różnych marek możecie kupić na stronie https://zegarkicentrum.pl/zegarki-daniel-wellington. Oferta jest naprawdę bogata, więc wiele osób znajdzie tam odpowiedni model dla siebie spośród dziesiątek firm.


Zegarki te mają prosty design, dzięki czemu pasują do naprawdę wielu stylizacji.  Piękno tkwi w prostocie. Według mnie prostota też, jak widać, jest kluczem do sukcesu, ponieważ zegarki DW zna chyba każdy.

Lubicie nosić zegarki? A może tak, jak ja, jesteście od nich uzależnieni?


Czytaj dalej

środa, 13 lutego 2019

Seriale, które oglądam na Netflix

Chciałam troszkę odpocząć od różnego rodzaju recenzji i dać ten oddech również Wam, więc postanowiłam stworzyć wpis z serialami z Netflixa, które oglądam. Nie jest tego dużo, bo niestety nie mam na więcej czasu, ale wśród tych tytułów każdy znajdzie coś dla siebie. Jest bowiem komedia, akcja/sci-fi oraz dramat. Myślę, że każda osoba z Was zna chociaż jeden wymieniony tu tytuł. Planuję też stworzyć listę seriali, które mam w palnie obejrzeć. Jest ona dośc pokaźna, ale ograniczę się tylko do Netflixowych produkcji.


#1 RIVERDALE - DRAMAT
 
Serial ten składa się, póki co, z 3 sezonów (3 jest w trakcie - 12 odcinek). W pierwszym sezonie poznajemy miasteczko Riverdale. Życie jego mieszkańców zmienia się pod wpływem tajemniczej śmierci nastoletniego Jasona Blossoma. Był on synem najbardziej wpływowej rodziny w Riverdale. Kiedy wszelkie tropy lokalnej policji nie dostarczają odpowiedzi na pytanie "Kto popełnił tę zbrodnie" i wszelkie czynności spełzają na niczym, znajomi zmarłego próbują odkryć prawdę. Archie, Betty i Jughead starają się poznać tożsamość zabójcy. Do miasteczka przyjeżdża Veronica, która zaprzyjaźnia się z Archiem i stara się pomóc w rozwiązaniu sprawy. Kolejne sezony mają podobny przebieg - nastolatkowe próbują ujawnić tożsamość takich osób/zabójców, jak The Blackhood (2 sezon) oraz Król Gargulców (3 sezon). Co myślę o serialu? Pierwsze dwa sezony bardzo mi się podobały. Były pełne zwrotów akcji, napięcia, ciekawych historii i momentów. Obejrzałam je w kilka dni, nie mogłam się oderwać. Trzeci sezon jest bardzo abstrakcyjny, miejscami absurdalny, dzieją się tam rzeczy, o których nie śniło się filozofom i on podobał mi się najmniej, jednak oglądam, bo mimo wszystko ciekawi mnie, co się tam wydarzy. Sezony mają kolejno: 13 i 22 odcinków. Ciekawi mnie, ile będzie miał trzeci. Każdy odcinek trwa średnio 42 minuty.

#2 TITANS - AKCJA / SCI-FI

Jest to względnie nowa produkcja Netflixa, która składa się z jednego sezonu, jednak producenci zapowiadają, że pojawi się kolejny. Sezon składa się z 11 odcinków, które trwają od 41 do 53 minut. Serial "Titans" podąża śladami Robina (tego od Batmana), który wyłania się z mroków Gotham City jako przywódca nowej ekipy bohaterów. W skład tej ekipy wchodzą Raven (hybryda człowieka i demona), Starfire (przyswaja energię promieniowania słonecznego, co generuje płomienie, jest także bardzo silna) i Beast Boy (przemienia się w tygrysa). Młodzi superbohaterowie wspólnie muszą nie tylko ocalić planetę przed złem, lecz także stawić czoła swoim wewnętrznym demonom. Wkrótce odkrywają, że chociaż z osobna wszyscy są wewnętrznie poranieni, wspólnie są Tytanami. Co myślę o serialu? Wydaje mi się, że jest to bardzo fajna produkcja dla fanów DC Comics i fantasy. Mamy tu bowiem wielu superbohaterów o nadprzyrodzonych mocach.W każdym odcinku sporo się dzieje, trzyma on w napięciu. Pojawia się również wątek poboczny z Batmanem. Sezon pierwszy kończy się dość zagadkowo, więc jestem ciekawa, co wydarzy się w kolejnym.

#3 FRIENDS - KOMEDIA

Tego serialu chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest to serial z 1994 roku (trwał do 2004 roku) i mimo upływu wielu lat, wciąż jest zabawy i chętnie oglądany przez wiele osób. Doczekał się, aż 10 sezonów. Dostał 20 nagród i 107 różnych nominacji. Poza Netflixem, można go oglądać codziennie na TVN7, Comedy Central i Comedy Central Family. Serial opowiada o grupie sześciorga przyjaciół, którzy mieszkają w Nowym Jorku. Monica Geller jest szefową kuchni i mieszka w Green Village wraz ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa Rachel Green, rozpieszczoną dziewczyną, która porzuciła przyszłego męża przed ołtarzem i postanowiła rozpocząć nowe, samodzielne życie. Naprzeciwko mieszkania Moniki i Rachel mieszkają Chandler Bing, pracownik firmy zajmującej się przetwarzaniem danych o dużym poczuciu humoru oraz Joey Tribbiani, niezbyt inteligenty, bezrobotny aktor. Phoebe Buffay, była współlokatorka Moniki, pracuje jako masażystka. Ross, brat Moniki, jest paleontologiem, którego porzuciła żona dla innej kobiety. Cała szóstka spędza razem wolny czas w kawiarence Central Perk lub w jednym z mieszkań i wplątuje się w różne zabawne sytuacje życiowe. Co myślę o serialu? Jest to serial, który rozbawi chyba każdego! Sytuacje, dialogi, gra aktorska - to wszystko składa się na naprawdę świetną produkcję! Serial opiera się na przyjaźni, która w niektórych przypadkach przeistacza się w miłości. Ogląda się go lekko i przyjemnie, a po czasie, sami powoli dołączamy do tej paczki i razem z nią przeżywamy wszystkie radości i smutki. Ten serial, mimo że nie jest świeżynką zawsze chętnie oglądam. On się nie nudzi!

Znacie któryś z tych seriali? Oglądacie jakieś seriale na Netflix lub ogólnie w sieci?


Czytaj dalej

poniedziałek, 11 lutego 2019

Pobyt 7-dniowy na wczasach odchudzających – to ma sens!

Wczasy odchudzające to bardzo ciekawe rozwiązanie dla osób chcących poprawić swoją sylwetkę i zdobyć nowe doświadczenia. Na takich obozach naprawdę można zdobyć cenną wiedzę nie tylko w zakresie treningów, ale również zdrowego odżywiania.



Wczasy odchudzające – pobyt 7-dniowy co daje uczestnikowi?

Odpowiednio zorganizowane wczasy odchudzające będą zapewniały uczestnikowi poza planem treningowym całodzienną opiekę trenera, wsparcie emocjonalne, a także zajęcia dodatkowe. Mowa np. o wykładach na temat diety i treningów. Sam pobyt 7-dniowy to już wystarczający okres by nauczyć się poprawności wykonywania ćwiczeń, a także nabrać dobrych nawyków żywieniowych. Do tego dochodzi jeszcze niesamowita dawka dobrej energii i zdrowa motywacja do dalszych działań. Nie można zapominać o oczekiwanych efektach za sprawą których zapisuje się na wczasy odchudzające. By je sprawdzić na początku i na końcu turnusu wykonuje się pomiary masy, a także analizy składu ciała. Istotne są również testy sprawnościowe, które wprost ukazują zrobione postępy.



Wczasy odchudzające – pobyt 7-dniowy na świeżym powietrzu


Decydując się na wczasy odchudzające potencjalny uczestnik powinien brać pod uwagę kilka ważnych elementów. Jednym z nich jest miejsce odbywania się takiego obozu. Bardzo dobrą opcją, którą zdecydowanie jako pierwszą należy brać pod uwagę jest połączenie intensywnych treningów z przebywaniem na świeżym powietrzu. Taka aktywność bardzo dobrze wypływa na organizm, a także równowagę psychiczną. Okoliczności przyrody dają możliwość prawdziwego wypoczynku między poszczególnymi zajęciami, a także koją zajęte wieloma sprawami z życia codziennego zmysły.

Wczasy odchudzające – jak je znaleźć?

Wiemy już co daje taki 7-dniowy pobyt na wczasach odchudzających. Teraz przychodzi czas na znalezienie odpowiedniego organizatora wydarzenia. Można go szukać za pomocą tzw poczty pantoflowej, albo nowocześniej. Mowa tu oczywiście o sieci. W wyszukiwarkę należy wpisać hasło wczasy odchudzające i kliknąć w któryś z wyników wyszukiwania jak np. tutaj https://www.foxbootcamp.pl/odbierz-voucher/pobyt-7-dniowy. Takie działanie daje możliwość ogólnego rozeznania w tematyce. Warto za pomocą formularza kontaktowego, czy po prostu telefonicznej rozmowy dowiedzieć się więcej na temat obozu. Dobrze jest od razu zdobyć informację na tematy takie jak: kto prowadzi treningu, czy możliwy jest pobyt 7-dniowy (lub inny czas trwania), jak wyglądają miejsca noclegowe, a także posiłki i opieka medyczna. Wszystkie te aspekty są bardzo istotne i wiedza na ich temat pozwoli uniknąć nieporozumień.
Czytaj dalej

środa, 6 lutego 2019

Kolorówka Makeup Revolution - produkty, które lubię

Produkty kolorowe marki Makeup Revolution są ze mną już od paru lat. Na samym początku nieśmiało poznawałam przeurocze palety cieni imitujące tabliczki czekolady, a z czasem moja kolekcja kosmetyków do makijażu bardzo się rozrosła. Mam wśród tej marki swoich kosmetycznych ulubieńców. Pomyślałam, że dziś je Wam pokaże i poniekąd opiszę, za co ta naprawdę najbardziej je lubię.


MAKEUP REVOLUTION - PALETY CIENI

Cienie MUR są ze średniej półki cenowej. Nie należą do tych najtańszych, ale zdecydowanie są na każdą kieszeń. W paletkach jest mnóstwo kolorów o różnych wykończeniach. Są cienie matowe, metaliczne, jakby foliowe, satynowe - mnóstwo opcji, a do tego mix pięknych kolorów. Bardzo lubię MURowe czekoladki - mam ich najwięcej, bo około 5-6 palet. Cienie te mają dobrą pigmentację, nie osypują się za bardzo. Większość (jak nie wszystkie) wyposażonych jest w dodatkow lusterka i pacynki, więc można je zabierać ze sobą i poprawiać makijaż kiedy się chce. 


Poniższa paletka to Fortune Favours The Brave - równie piękna. Ma aż 30 kolorów. Produkt zamknięty jest w eleganckiej kasetce z dwustronnym pędzelkiem. W palecie znajdują się cienie matowe, połyskujące i błyszczące. Kolorystyka cieni jest bardzo różnorodna, pozwala na stworzenie wielu stylizacji makijażowych. Cienie w palecie to mieszanka kolorów: beże, brązy, róże, granaty, fiolety.



MAKEUP REVOLUTION - SŁYNNE SERDUSZKA

Tych produktów nie trzeba nikomu przedstawiać. Serduszka zna każdy. Kosztują niewiele, a dają mocny efekt glow. Poniższych nie używam za często, bo są dość nietypowe. Na co dzień używam tych o brzoskwiniowo-różowych odcieniach. Pokazujac je chciałam jednak ukazać, jak różnorodne one są. Z ciekawszych jest też jednorożcowa, która jest po prostu urocza. Produkty te są bardzo wydajne i pięknie rozświetlają.


MAKEUP REVOLUTION - RENNAISANCECE - PALETKI PUZDERKA

Poniżej pokazuję akurat puzderko z rozświetlaczami, ale w ofercie są również cienie. Czarne puzderko zawiera kolory idealne do makijażu wieczorowego, z kolei białe, do makijażu delikatniejszego stosowanego na co dzień. Produkty te są poręczne, idealne do zabrania w podróż. Mają kolory od jasnych, beżowych, po ciemne, nawet czarne, dzięki czemu na prawdę można zmalować ciekawy makijaż. 


Firma ma w ofercie również bardzo dużo fajnych pomadek o różnym wykończeniu i w różnych opakowaniach. Są pomadki w sztyfcie, te z pacynkami do nakładania czy a'la błyszczyki. Wykończenie matowe, błyszczące, metaliczne - dla każdego coś fajnego. Od niedawna marka ma nową linię, jest to seria Makeup Revolution PRO - to jest dopiero sztosik. Znalazłam wśród niej sporo ulubieńców.

Lubicie kosmetyki Makeup Revolution? Macie jakieś kosmetyki tej marki?

Czytaj dalej

wtorek, 5 lutego 2019

Oriflame - Tusz do rzęs The ONE 5 w 1 Wonder Lash Luminescence Blackout oraz zestaw czapka + szalik New York

Tusz do rzęs jest to produkt, którego na co dzień używa niemal każda kobieta. Jeżeli chodzi o mnie, mogę nie malować się prawie niczym, ale tusz, to podstawa. Latem, kiedy na dworze jest gorąco, stawiam tylko na podkreślanie rzęs. Dlatego zależy mi na tym, by używać produktu, który charakteryzuje się świetną jakością i podoła wydłużeniu i podkręceniu moich krótkich i prostych niczym druty rzęs. Jeżeli chcecie wiedzieć czy Wonder Lash Luminescence Blackout od Oriflame zdał egzamin, to zapraszam do dalszej części wpisu. W bonusie kilka słów o komplecie New York, czyli czapce i szaliku.



ORIFLAME THE ONE - WONDER LASH LUMINESCENCE BLACKOUT - TUSZ DO RZĘS 5W1

Zacznijmy od standardu, czyli wyglądu. Tusz początkowo zabezpieczony jest folią, więc mamy pewność, że nikt przed nami go nie otwierał i że nie jest wyschnięty, jak to często w drogeriach bywa. Jest podłużny o równym kształcie. Ma czarny kolor oraz ładne, odbijające światło napisy w fuksjowym kolorze. Szczoteczka jest silikonowa, długa i dość cienka. Ma różnej długości "ząbki" dzięki czemu dobrze maluje się nią rzęsy zarówno na górnej, jak i dolnej powiece. Dzięki długim "włoskom" rzęsy idealnie pokrywają się tuszem nie zlepiając się przy tym. Te ząbki idealnie radzą sobie z ich rozdzielaniem.


Na poniższym zdjęciu idealnie widać zróżnicowaną długość. Widać również to, jak fajnie szczoteczka pozbawiona jest nadmiaru tuszu. Jego odcień jest kruczoczarny. Na największą pochwałę zasługuje tu jednak wydłużenie. Jest po prostu spektakularne! Byłam w szoku, że po jednym pociągnięciu po rzęsach są one tak długie. Zazwyczaj taki efekt otrzymuję po długim i mozolnym malowaniu. A tu - efekt od tak, po prostu.  Rzęsy były długie i fajnie podkręcone, co też nie zdarza mi się za często. Tusz się nie osypuje, więc efekt pandy nam nie grozi. Przy demakijażu nie sprawia trudności. Jedyny minus jest taki, że tusz musi odrobinkę przeschnąć, żeby nie był taki mokry, wtedy jeszcze lepiej można nim operować. Kiedyś jest taki świeży, to ma tendencję do odbijania się na górnej powiece. Różnica w nanoszeniu widoczna jest już po paru otwarciach, a odbijanie z czasem zanika.


Jak widzicie na poniższym zdjęciu, efekt jest bardzo widoczny. Rzęsy po lewej są krótkie, niezbyt ciemne, a do tego bardzo proste. Nie zawaham się powiedzieć, że nawet rosną troszkę do dołu. Na drugim zdjęciu jakby wcale ich nie widać, więc sami widzicie, że potrzeba sporo pracy żeby je podkreślić. Na trzecim i czwartym zdjęciu mamy mega wydłużone rzęsy w intensywnym, czarnym kolorze i podwinięte ku górze. Jeżeli taki efekt kogoś nie przekonuje, to nie wiem, co miałoby to zrobić. Zdjęcia robione w innych dniach ponieważ przy pierwszej sesji aparat nie do końca wyostrzył mi rzęsy czego nie zauważyłam. Musiałam poprawić je na drugi dzień. Bardzo dużo tuszów do rzęs z linie The one znajdziecie na Iperfumy.pl.

ORIFLAME - CZAPKA I SZALIK  NEW YORK

Czapka i szalik/komin zimą, to u mnie must have. I choć jeszcze nie tak dawno stroniłam od ich noszenia, teraz wiem, że to był błąd. Teraz bardziej od cool fryzury cenię sobie swoje zdrowie, dlatego moja czapkowa i szalikowa kolekcja jest teraz naprawdę pokaźna. Jak to mówią Skandynawowie: "Nie ma czegoś takiego jak zła pogoda - jest tylko złe ubranie!", dlatego dobrze jest mieć w zanadrzu ciepły komplet na mroźny dzień. .Gdy przeglądałam katalog Oriflame nie mogłam przejść obojętnie obok duetu New York. Jest to czapka i szalik z pomponami. Są czarne, ale mają na sobie również metaliczną i połyskującą warstwę, która fajnie uwydatnia splot. Szalik ma na sobie tę poświatę tylko z jednej strony. Od wewnętrznej strony jest po prostu czarny.


Czapka ma fajny bajer - jej pompon jest odpinany, także można ją nosić w dwóch odsłonach. Ale... Jest ona dla mnie za duża. Moja głowa się w niej topi. Mama obiecała, że mi ją trochę zmniejszy, więc nie pozostaje mi nic innego, jak tylko trzymać ją za słowo. Szalik za to noszę codziennie, jak wychodzę. Idealnie pasuje do moich czarnych traperów ze srebrnymi dodatkami. W sumie do mojej khaki kurtki również. Pompony na końcach szalika dodają całości uroku. Szalik można również nosić odwrotnie, czarną stroną do przodu, ale lepiej wiązać go wtedy pod kapturem, bo w kontakcie ze skórą ta "faktura" nie jest zbyt przyjemna.


Co sądzicie o tym tuszu? Podoba Wam się efekt końcowy? A czy duet czapka +szalik wpadł Wam w oko? Bylibyście skłonni go  nosić?
Czytaj dalej

poniedziałek, 4 lutego 2019

Pielęgnacja ciała z Lirene - algowe mleczko do ciała oraz krem do rąk z minerałami z Morza Martwego

Lirene jest mi bliską marką. W swojej pielęgnacji, jak i makijażu systematycznie używam produktów tej marki. Często zabieram ją ze sobą także pod prysznic. Testowałam już wiele produktów. Jedne mają przyzwoite działanie, inne z kolei zachwycają. Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o dwóch produktach Lirene, tj. kremie do rąk z minerałami z Morza Martwego oraz rozświetlająco-nawilżającym mleczku do ciała z algą purpurową.


LIRENE - ULTRA WYGŁADZAJĄCY KREM DO RĄK Z MINERAŁAMI Z MORZA MARTWEGO

Kremy do rąk w tym okresie idą jak woda. Zimna temperatura na dworze oraz suche powietrze w domu skutecznie wysuszają naszą skórę. Odpowiednia dawka nawilżenia jest więc niezbędna. Znam kosmetyki z tej serii, aczkolwiek kremu do rąk nie miałam - z radością przystąpiłam do testów.  Produkt mieści się w elastycznej tubie, która fajnie reaguje na światło. Jest taka jakby metaliczna. Zamknięcie na "klik", typowe dla takich produktów. Szata graficzna w odcieniach niebieskich, co fajnie nawiązuje do tematu minerałów z morza. Krem ma ładny, świeży zapach. Z pewnością przypadnie do gustu większości osób. Zostaje na rękach przez jakiś czas. Konsystencja jest lekka. Po aplikacji niemal od razu, skóra staje się nieco gładsza, ponieważ krem pozostawia przyjemny, wręcz aksamitny film. Nie jest tłusty, nie klei się, ani nie lepi. Bardzo szybko się wchłania, co jest dobrą wiadomością dla tych niecierpliwych. Efekt nie jest jednak długotrwały. Nawilżenie jest jednak krótki. Wydaje mi się, że krem świetnie sprawdzi się na skórze niewymagającej. Ta potrzebująca wyraźnego nawilżenia może czuć niedosyt. Powinien być idealny na wiosnę czy lato.


LIRENE - ROZŚWIETLAJĄCO-WYGŁADZAJĄCE MLECZKO DO CIAŁA Z ALGAMI PURPUROWYMI

Dawno nie używałam mleczek do ciała. Jakiś czas temu przestawiłam się na masła i tak mleczka zostały przez nie wyparte. Jednak sposób aplikacji tego od Lirene skłonił mnie do powrotu do tego typu produktów, ponieważ mleczko to wyposażone jest w atomizer. Jest to na pewno higieniczne rozwiązanie. Możemy aplikować je na dłoń i rozsmarowywać lub też bezpośrednio na ciało. Jest to mleczko rozświetlająco-nawilżające i trzeba przyznać, że efekt rozświetlenia tu jest i to nie mały. Przez to wydaje mi się, że produkt nie jest odpowiedni do stosowania na co dzień. Głębszą pielęgnację ciała stosuję zazwyczaj na wieczór, gdy mam "5 minut" dla siebie. Do poduszki nie potrzebuję efektu "glow". Wydaje mi się, że ten produkt sprawdziłby się świetnie przed jakąś imprezą, np. minionymi Ostatkami czy Sylwestrem. Ewentualnie latem. Efekt rozświetlenia jest mocny, ale nie tandetny, przez co te drobinki fajnie skrzyłyby się w słońcu. Nie jest to raczej produkt, który zadba w 100% o naszą pielęgnację. Powiedziałabym, że może stanowić jeden z jej elementów. Mimo to fajnie jest coś takiego mieć w zanadrzu. Czasem każda z nas pragnie błyszczeć.


Kosmetyki tej marki możecie nabyć w wielu drogeriach stacjonarnie, ale również online, np. na Iperfumy.pl. Ja najczęściej właśnie tam robię zakupy. Polecam zapoznać się z ofertą, bo w wielu przypadkach jest naprawdę kusząca.

Co sądzicie o tych produktach? Lubicie balsamy/mleczka rozświetlające?

Czytaj dalej