czwartek, 7 marca 2019

3 stylizacje i jeden wspólny mianownik - biustonosz

Każdy człowiek ma swój styl. Jedni ubierają się na sportowo, inni elegancko, a jeszcze inni mieszają różne style ciągle kombinując. Fajne jest to, że nie wszyscy wyglądamy tak samo. Niektórzy ubierają się "bezpiecznie", inni eksperymentują i są barwnymi ptakami. Każdą stylizację, bez względu na "styl" łączy jeden wspólny mianownik - biustonosz. Bielizna damska odgrywa tu niewątpliwie ważną rolę. Ktoś mógłby pomyśleć, że przecież bielizny nie widać spod ubrań. To fakt! Jednak często to, jak dobrze "ułoży" się nasz biust warunkuje ostateczny look. Warto więc zadbać, by bielizna była odpowiednio dobrana zarówno do naszych "gabarytów", jak i do stylu czy konkretnego ubrania.


STYLIZACJA 1 - SPORTOWA ELEGANCJA

Sportowa stylizacja, to nie tylko dresy. Według mnie, to po prostu luźna propozycja, bez nadęcia, tj. jeansy, płaskie buty. Tu połączyłam je z czymś eleganckim samym w sobie, czyli z koszulą. Spodobał mi mi się jej wzór oraz kieszonki i mankiety z innym motywem. Podkreśleniem stylizacji będą srebrne dodatki, jak zegarek czy kolczyki, a wisienką na torcie miodowo-brązowa torebka, która kolorem pasuje do motyli na koszuli. Pod spodem biustonosz w beżowym/cielistym odcieniu, który nie będzie prześwitywał spod koszuli.


STYLIZACJA 2 - ELEGANCJA Z PAZUREM

Są takie momenty w życiu, że trzeba się ogarnąć i wyglądać pięknie. Mąż/chłopak zaprasza Cię na romantyczną kolację? A może ktoś bliski zaprosił Cię na swoje wesele? Jedno jest pewne, trzeba prezentować się wtedy ładnie. Mała czarna jest zawsze niezawodna, a z seksownymi, aczkolwiek niewielkimi wycięciami prezentuje się naprawdę ładnie. Do takiej sukienki niezbędny jest odpowiedni biustonosz. Popularne stały się biustonosze samonośne, które podtrzymają biust, ale nie będą widoczne np. ramiączka czy zapięcie z tyłu. Do tego czarne puzderko, złote dodatki w postaci bransoletki i kolczyków - look prawie gotowy. Kropką nad "i" będą czerwone szpilki oraz podkreślone usta.


STYLIZACJA 3 - SPORTOWY LOOK

Idzie wiosna, a wraz z nią kilka postanowień dotyczących aktywności na świeżym powietrzu. Wiosną każda z nas stara się nieco bardziej zadbać o swoją sylwetkę, by potem ładnie prezentować się latem. Wykonywanie ćwiczeń w domu, tak samo, jak na świeżym powietrzu wymaga odpowiedniego ubioru. Dresowy komplet wydaje się być idealny. Czarne spodnie i wzorzysta bluza, która doda nam samą kolorystyką powera - to jest to! Do tego wygodne buty, pokrowiec na telefon, który można założyć na ramię, a także odpowiedni biustonosz sportowy - i można ruszać w drogę. Staniki sportowe są bardzo wygodne i odpowiednio dobrane fajnie podtrzymają nasz biust i sprawią, że nie będzie nam przeszkadzał podczas uprawiania sportu.

Jak widzicie, bielizna damska czasem potrafi uratować niejedną stylizację. Podtrzyma co trzeba, nie rzucając się w oczy czy ułatwia nam sportowe aktywności. Warto znać swój rozmiar, by kupić właściwy. Nie ma nic gorszego, niż wylewające się zza biustonosza piersi, co niestety jest często spotykane.  Nie warto zaniedbywać tego "tematu" tłumacząc się tym, że bielizny nie widać gołym okiem, bo czasem, choć faktycznie nie rzuca się ona w oczy, to może zrobić niemałą krzywdę.

Czy i dla Was bielizna odgrywa ważną rolę i dobieracie ją pod konkretną stylizacje?
Czytaj dalej

wtorek, 5 marca 2019

5 gadżetów kuchennych bez których można żyć, ale po co?

Jestem gadżeciarą - to wiadomo nie od dziś. Lubię różnego rodzaju nowinki i przedmioty, które ułatwiają mi codzienne funkcjonowanie. Z pozoru są to zawsze rzeczy zwykłe, proste, ale bardzo pomagają w codziennym życiu. Dziś chciałabym pokazać Wam 5 gadżetów ze strony Dresslily, które wpadły mi w oko.


KOŁO DO KROJENIA BISZKOPTÓW - KLIK

Tor w swoim życiu robiłam już nie raz, jednak zawsze do krojenia biszkoptu wołałam mamę. Ona miała lepsze oko, a ja robiłam to po prostu krzywo. Z takim gadżetem żaden biszkopt nie byłby mi straszny. Można będzie go pokroić zarówno na małe, jak wi większe części. 


Lubię kroić warzywa nożem, ale czasem nie ma na to czasu. Podczas krojenia brudzi się nóż, jak i samą deskę. Mając takie nożyczki, nie dość, że pokroilibyśmy szczypiorek czy pietruszkę szybciej, to bez zbędnego brudzenia dodatkowych rzeczy. Wszystko byłoby też pokrojone na równiutkie kawałeczki.

MISKO-DURSZLAK - KLIK

Ta rzecz to super wynalazek. Mamy miskę, do której możemy wkładać różne produkty, np. pozbawione szypułek truskawki, po czym nalewamy do środka, wody, myjemy i ruchomym sitkiem odcedzamy nadmiar wody. Jak dla mnie strzał w 10.

STOJAK NA POKRYWKĘ I ŁYŻKĘ - KLIK

Gotując pod przykryciem prędzej czy później ściągamy je, by np. doprawić naszą potrawę. Pokrywkę kładziemy gdzie popadnie. Tak samo dzieje się z łyżką, którą mieszamy w garnkach. Po wymieszaniu, brudną łyżkę kładziemy na blacie roboczym i robi się niepotrzebny bałagan. Z takim stojakiem wszystko miałoby swoje miejsce.

SILIKONOWE "POKRYWKI" - KLIK

W lodówce trzymamy różne rzeczy - wędliny, mięso, coś słodkiego, warzywa czy owoce. Mamy zatem do czynienia z kumulacją zapachów. Nikt nie chce wsadzać do lodówki ciasta, by tam "przeszło" zapachem kiełbasy. Zawsze wsadzałam je w jakieś pudełko, lub zawijałam w folię aluminiową. Mają takie silikonowe nakładki na miski byłoby to na pewno prostsze. Mieszkając w domu jednorodzinnym, często korzystam zimą z chłodnej temperatury za oknem i wystawiam do schłodzenia ciasto, galaretkę i inne tego typu rzeczy. Nie chciałabym by dostały się tam jakieś paprochy, więc wtedy też można byłoby taką fajną nakładką to zakryć.

Wyżej wymienione rzeczy na pewno nie są rzeczami niezbędnymi. Można przeżyć życie bez nich, ale jeżeli świat oferuje nam różne możliwości, szkoda byłoby z nich nie skorzystać. Wiosenne okazje: https://www.dresslily.com/promotion/spring-is-in-the-air.html?lkid=19953969. To czas by odświeżyć swoją garderobę. DressLily przygotowały bardzo dużo fajnych ofert w niskich cenach. Dobre okazje przez cały tydzień!

KODY ZNIŻKOWE DLA WAS:


Na hasło: DLAnniversary - 12% zniżki. Jeżeli użyjesz kodu DLAnniversary robiąc zakupy za $25 - zaoszczędzisz 3 dolary. Jeżeli Twoje zamówienie będzie opiewać na kwotę $50 - zniżka wyniesie $6. Wszystkie zamówienia powyżej $100 zostaną obniżone o $12, jeżeli użyjesz kodu, czyli DLAnniversary. 

Czy któryś z tych gadżetów wpadł Wam w oko?
Czytaj dalej

poniedziałek, 4 marca 2019

Alexander - gry planszowe dla całej rodziny || Gorący ziemniak, Słowo daję i Moje na górze

W mojej rodzinie nie ma już praktycznie małych dzieci - zarówno ja, jak i mój brat założyliśmy już własne rodziny. Każdy z nas ma swoje sprawy czy problemy, które go zajmują. Kiedy zbliża się jakiś świąteczny okres i wszyscy jesteśmy razem, lubimy celebrować ten czas. Jemy wspólnie posiłki, które często przygotowujemy razem, rozmawiamy, a wieczorami... Gramy w planszówki czy inne tego typu gry. Gorący ziemniak (w wersji podstawowej) wywołał dużo emocji i śmiechu z wypowiadanych odpowiedzi. Lubimy tak spędzać czas, bo nie ma nic fajniejszego niż dobra zabawa w gronie najbliższych osób. Ostatnio dotarły do mnie 3 gry planszowe od Alexander. Są to: Gorący ziemniak (edycja specjalna), Słowo daję oraz Moje na górze. Chciałabym o każdej z tych gier powiedzieć Wam co nieco.


GORĄCY ZIEMNIAK - - MYŚL, KOJARZ, RZUCAJ - EDYCJA SPECJALNA

W skład opakowania wchodzą takie elementy, jak: plansza do gry, gorący ziemniak, karty pytań (165 szt.), pionki (8 sztuk), bączek oraz instrukcja. Przygotowanie do gry: By przygotować się do gry rozłóż planszę. Potasuj karty pytań i ułóż w stos obok planszy (obok połóż również ziemniaka). Wybierzcie pionki i ustawcie je na polu START. Złóż bączek (naklej naklejkę, a także wsuń w odpowiednie miejsce kołek) i połóż obok planszy. Zakręcenie tym bączkiem jest wbrew pozorom dość trudne, by kręcił się on przez dłuższy czas, więc możecie skorzystać z darmowej aplikacji, która będzie odliczała czas. My kręciliśmy sami, przez co czas na udzielanie odpowiedzi był zawsze inny. Poza tym, kręcący się bączek zawsze dodaje adrenaliny i zarazem rozprasza, więc często można palnąć jakieś głupstwo, przez co jest więcej śmiechu.

O co chodzi w tej grze: Grę rozpoczyna najniższy z graczy, biorąc do ręki ziemniaka. Osoba siedząca po jego prawej stronie  bierze z góry kartę i czyta na głos jedno z pytań. Następnie energicznie kręci bączkiem (lub uruchamia apkę). Osoba, która trzyma ziemniaka musi udzielić odpowiedzi na pytanie, a następnie rzucić go kolejnej osobie. Ruch każdego gracza kończy się po udzieleniu odpowiedzi i podaniu ziemniaka, nawet jeżeli kolejny uczestnik nie zdążył go złapać. Ziemniak jest przekazywany zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Odpowiedzi można udzielać do czasu zatrzymania się bączka (lub apki). Osoba, która będzie w tym momencie w posiadaniu ziemniaka lub go nie złapała właśnie się sparzyła, tym samym przesuwa swój pionek o jedno pole do przodu. Im bliżej grilla znajduje się pionek, tym gorzej, bo jesteśmy bliżsi spalenia. W następnej rundzie osoba, która właśnie się sparzyła odpowiada na pytanie, a czyta je osoba, która siedzi po jej prawej stronie.

Co ja myślę o grze: Uważam, że ta gra to super opcja na spędzenie czasu z rodziną, nawet tą najmłodszą. Pytania są bardzo proste. Np. Czym można się oparzyć? Dlaczego ktoś kłamie? Jaka może być pogoda? - Na te pytania łatwo wymyślić wiele odpowiedzi. Kręcący się bączek rozprasza uwagę, co motywuje do większego skupienia, choć nie zawsze się to udaje. Skutkiem tego bardzo często padają komiczne odpowiedzi, które wywołują dużo śmiechu. Pytań jest wiele. Mamy 165 kart, a na każdej są 4 pytania, także taka ilość wystarczy do przeprowadzenia wielu rozgrywek. Jeżeli chodzi o materiały wszystko wygląda solidnie. 


MOJE NA GÓRZE  - DYNAMICZNA GRA DLA TYCH CO MAJĄ REFLEKS

W skład opakowania wchodzą takie elementy, jak: Plansza, klepsydra, pionki (6 szt.), łapki (6 szt.), karty pytań (165 szt.), kolorowa kostka losująca, podkładka, instrukcja. Przygotowanie do gry: Rozłóż planszę na stabilnym podłożu. Obok połóż podkładkę tak, aby gracze siedzieli dookoła niej i mieli dobry dostęp do niej. Pionki i łapki rozdzielamy między graczy, by każdy miał parę tego samego koloru (np. różowa łapka i pionek). Wszystkie pionki stawiamy na polu START. Karty tasujemy i układamy w stosie obok planszy, rewersem do góry.

O co chodzi w tej grze: Gracz prowadzący czyta pytanie wskazane przez kostkę i uruchamia czas rundy. Pozostali gracze na wyścigi kładą swoje łapki na podkładce podając jednocześnie odpowiedzi (nie mogą się one powtarzać). Udzielając kolejnych odpowiedzi wyciągają łapki z dołu stosu i kładą je na jego górze. Osoba prowadząca (która zmienia się co rozgrywkę) obserwuje klepsydrę i oznajmia koniec czasy na udzielanie odpowiedzi mówiąc STOP. Zawodnik, którego łapka znajduje się na górze wygrywa rundę i przesuwa swój pionek o jedno pole.  Osoba, która jako pierwsza dotrze do ostatniego pola na planszy wygrywa. 

Co ja myślę o grze: Na pewno jest to dla mnie coś nowego. O ile karty z pytaniami nie, bo są one obecne przy większości planszówek, tak opcja z łapkami - świetna sprawa. Można być przecież kłaść swoje ręce, ale ten dodatek wydaje się po prostu fajniejszy. Przy kładzeniu łapek ważna jest też precyzja - jeżeli będzie znajdowała się ona poza podkładką odpowiedzi nie bierze się pod uwagę. Jeden gracz może udzielić wielu odpowiedzi, ponieważ w grze tej odpowiedzi nie udziela się po kolei. Kto ma pomysł, ten od razu może go wypowiedzieć. Na początku jest mały chaos, bo każdy chce coś powiedzieć, jednak z czasem pomysły się wyczerpują i jest coraz ciężej. Podoba mi się również to, że w grze jest osoba prowadząca rundę. To ona czyta pytanie i pilnuje czasu, dzięki czemu nie ma kłótni o to, czy ktoś zmieścił się w wyznaczonym czasie czy nie. Osoba ta zmienia się co rundę, więc nie ma nikogo pokrzywdzonego. Podoba mi się tez opcja z kostką, która wyznacza pytania. Nikt nie kombinuje ani nie wybiera pytania pod siebie - tu decyduje los. Przykładowe pytania, to np. Co można znaleźć w torebce? O czym rozmawia się przez telefon? Wymień sztywną rzecz. Nie są to pytania, które kogoś mogą przerosnąć. Bardzo polubiłam tę grę, tak jak i moi domownicy.


SŁOWO DAJĘ - ZAGADKOWA GRA TOWARZYSKA
 
W skład opakowania wchodzą takie elementy, jak: kolorowa kostka, karty (165 szt.), notes, żetony (100 szt.), klepsydra, plansza, pionek z podstawką (1 szt.), instrukcja. Przygotowanie do gry: Rozłóż planszę na stabilnej, płaskiej powierzchni. Potasuj karty i ułóż je w stos tak, aby nie było widać haseł. Kartonowy pionek na podstawce ustaw na polu START. Połóż obok planszy pozostałe elementy, takie jak kostkę, klepsydrę, notes, żetony (pchełki), tak by były łatwo dostępne dla każdego z graczy.

O co chodzi w tej grze: Uczestnicy dzielą się na dwie drużyny. Każda wybiera swojego kapitana (osobę opisującą hasło. Pozycja kapitana jest zmienna co kolejkę). Następnie losuje się kartę z hasłami. Jeden z kapitanów rzuca kostką. Obaj kapitanowie zapoznają się z hasłem zapisanym na polu w kolorze wyrzuconym na kostce i nie pokazują go pozostałym. Na stole kładziemy 8 pchełek - to punktacja danej rundy. Pierwszy z kapitanów podaje swojej drużynie na głos tylko jedną podpowiedź (jedno słowo), które wg niego najlepiej opisuje wylosowane hasło (np. adidasy - buty). Na podstawie takiej podpowiedzi drużyna musi próbować zgadnąć hasło. Mają tylko jedną próbę i muszą podać tylko 1 słowo. Jeżeli im się uda zdobędą pulę żetonów. Jeśli się nie uda, należy odjąć ze stosu pchełek jedną i wrzucić ją do woreczka z pozostałymi, a kolejka przechodzi na drugą drużynę. Hasło można zgadywać bez limitu czasowego lub w czasie wyznaczonym przez klepsydrę. Gdy runda trwa dalej, kapitan drugiej drużyny podaje własną podpowiedź (jedno słowo) swojej drużynie, np. sport (w nawiązaniu do hasła adidasy i udzielonej przez pierwszego kapitana odpowiedzi buty). Drużyny wszystko słyszą, zarówno podpowiedzi kapitanów, jak i domysły drużyn, więc tylko do nich zależy czy je zapamiętają i wydedukują o jakie słowo chodzi.  Runda trwa dopóki ktoś nie odgadnie hasła lub nie skończą się pchełki. Drużyna dostaje tyle punktów, ile pchełek było na stole pod koniec rozgrywki. Jeżeli pchełki się skończą i nikt nie odgadnie hasła, nikt nie dostaje punktów i zaczyna się kolejna runda z nowym hasłem. Pionek wędruje na kolejne pole, czyli rundę nr 2 i każda drużyna wskazuje nowego kapitana.

Co ja myślę o grze: Gra jest dużo trudniejsza niż poprzednie, co nie znaczy, że gorsza. Trzeba bowiem wymyślić jedno słowo, które idealnie odzwierciedli słowo "klucz" i dobrze naprowadzi drużynę na dane hasło. Presja spoczywa więc na barkach kapitanów. Niektóre hasła są proste i zapewne mogą zostać odgadnięte już przy pierwszej odpowiedzi, ale są też takie, które na pewno będą potrzebowały wielu rozgrywek. Podoba mi się opcja z kostką wskazująca kolor hasła - podobnie, jak przy grze "Moje na górze" nie ma tu kombinowania i hasło podsuwa nam po prostu los. Kostka poza kolorami ma również jeden znak, który oznacza ponowny rzut. Fajne jest tez to, że można w nią grać na dwa sposoby - tj. z użyciem klepsydry pod presją czasu lub na pełnym luzie do wyczerpania pchełek. To jaką opcje wybierzecie zależy tylko od Was. Przetestowałam oba warianty i gra na czas jest bardziej dynamiczna i doprowadza do szybszych rozgrywek, nie ciągnąc się tym samym jak przysłowiowe flaki z olejem. Na plus oceniam również notes - byłoby miło, gdyby w zestawie znalazł się tez chociaż mały ołówek, by wszystko mieć pod ręką. Trzeba przyznać, ze gra ta niewątpliwie porusza wyobraźnię i może być dobra zarówno dla starszych, jak i młodszych czy też drużyn mieszanych. Minimalna ilośc graczy to 3 osoby. Jeżeli chodzi o max - bez ograniczeń.


Podsumowując, każda z tych gier super się u mnie sprawdziła. Pudełka, w których znajdziemy poszczególne elementy są solidne, więc nie zniszczą się tak szybko. Można je też przewozić - na pewno nie ucierpią w transporcie. W środku mamy tez plastikowe wnętrze, gdzie fajnie możemy wszystko poukładać przykrywając to planszą. Pionki, łapki czy sam ziemniak wykonane są bardzo dobrze i na pewno posłużą na wiele rozgrywek. Jestem zadowolona, że zdecydowałam się właśnie na takie gry. Każda zapewniła nam mnóstwo rozrywki, zabawy, frajdy, ale i śmiechu. Mam nadzieję, że moja kolekcja powiększy się jeszcze bardziej, bo gry Alexander są naprawdę świetnymi propozycjami na nudne wieczory i co ważne, kosztują niewiele. 

Lubicie grać w gry planszowe? Macie swoją ulubioną?

Czytaj dalej

Gazetki promocyjne - Pepco, Lidl, Netto, Biedronka

Idzie wiosna, a ja mam chęć zaszaleć z zakupami. Pora wymienić dodatki w domu na nowe i kupić kilka gadżetów. Korzystam z aplikacji na telefonie, w której mam dostęp do wszystkich gazetek (Blix) i dziś postanowiłam zrobić mały przegląd i pokazać Wam rzeczy, które po prostu wpadły mi w oko w poszczególnych sklepach. Prawdopodobnie na jesień będziemy już z mężem "na swoim", także może uda się nam kupić kilka fajnych rzeczy przydatnych w domu. No to lecę z koksem! 


GAZETKA PROMOCYJNA LIDL POLSKA

W Lidlu same praktyczne rzeczy! W nowej gazetce, która obowiązuje od 04.03. do 9.03. znajdziemy zarówno fajne ubrania (męskie koszule, kurtki, spodnie, t-shirty, damskie bluzki, spodnie dresowe, kurtki jeansowe, spodnie czy sukienki) i bieliznę (body, biustonosze braletki, balkonetki, bokserki męskie), rzeczy przydatne w domu (odkurzacz, żelazko, stół rozkładany, deski do krojenia, herbaciarki, stojaki do przypraw, noże, rzeczy do przechowywania idealne do garderoby), a także rzeczy do ogrodu (urządzenia, jak pompa zanurzeniowa, reflektory, lampy led, doniczki, stojaki na rośliny czy regały.

Co mi wpadło w oko: Fajną opcją wydają się buty z opcją Air&fresh. Kosztuja niewiele i myślę, że fajnie mogłyby się sprawdzić do użytku codziennego. Są również męskie i dziecięce. Fajnie prezentuje się równiez odkurzacz akumulatorowy 2 w 1 (odkurzacz podłogowy i wyjmowany ręczny) z wieloma końcówkami. Jest to odkurzacz bezprzewodowy, więc fajnie byłoby odkurzać bez ciągnięcia za sobą kabla. Czas pracy:  min w trybie ECO i 22 minuty w trybie High. Myślę, że w tym czasie zdążyłabym odkurzyć dom. Na sam koniec ława rozkładana. Dobra opcja do małych pomieszczeń - na co dzień złożona, na przyjście gości rozłożona, dzięki czemu zyskujemy dużą powierzchnię. Nie jest to rzecz, którą kupię, ale zdecydowanie zasługiwała na wyróżnienie.


GAZETKA PROMOCYJNA BIEDRONKA 

Najnowsze gazetki nie skusiły mnie niczym, dlatego pokaże starszą, która obowiązuje od 18.02. do 6.03. czyli jeszcze przez jakiś czas. Znajdziemy w niej meble (komody, szafy półki czy wieszaki), jak i różnego rodzaju kosze do przechowywania czy ozdoby w postaci lampionów porcelanowych czy obrazów led. Fajnie prezentuje się również nawilżacz powietrza w niewygórowanej cenie do nawilżenia pomieszczenia o pow. 35 m2. Jest też coś do spania, tj. poduszki dostosowujące się do kształtu głowy czy kołdry, a także zasłony, firany czy poduszki w kwieciste wzory, które dodadzą trochę wiosennego wyrazu pomieszczeniu.

Co mi wpadło w oko: Koszyki są w bardzo przystępnej cenie, tj. 9,99 zł  za sztukę lub komplet, a także okrągła półka. To ostatni krzyk mody we wnętrzach. Obraz led wygląda ciekawie, chciałabym zobaczyć go na żywo, czy nie jest to jakiś kicz. Komody wyglądają solidnie - jeżeli tylko pasują do danego wnętrza, to czemu by nie zaryzykować. Cena niewygórowana, bo 199 zł.

Przy wykańczaniu własnego domu będzie potrzeba naprawdę sporo rzeczy, by móc się wprowadzać. Meble, różne zabudowy, dodatki czy niezbędne urządzenia - to kosztuje. Póki co działaliśmy bezkredytowo, ale nie wiemy czy uda nam się działać tak do końca. Myślimy o kredycie. Skorzystanie z usług doradcy finansowego, np. z https://www.podlaskiefinanse.pl/ wydaje się rozsądnym pomysłem, szczególnie, że nie znamy się na tym za bardzo, bo nigdy takiego kredytu nie braliśmy.


GAZETKA PROMOCYJNA NETTO / NON FOOD

Netto jest to jedyny sklep z tej wyliczanki, w którym nigdy nie byłam. Gazetkę oglądam jednak systematycznie, ponieważ mój brat mieszka niedaleko tego sklepu, więc zawsze służy pomocą i wskoczy tam gdy coś mi się spodoba. Ta gazetka obowiązuje od 18.02. do 06.03.  W ofercie widnieje dużo fajnych walizek czy różnego rodzaju zestawów idealnych dla osób podróżujących. Ponadto wiele akcesoriów do auta, np. maty ochronne, piankowane maty na siedzenie czy poduszki do masażu na siedzenie. Są tez urządzenia np. czujnik parkowania, wskaźnik poziomu naładowania akumulatora, cyfrowy miernik ciśnienia w oponach czy pompka nożna z manometrem. Na 5 stronie znalazłam także fajne, przezroczyste parasole czy kalosze. Znajdziemy tam również wiele urządzeń do stylizacji włosów, jak np. prostownice, suszarki czy lokówko-suszarki. Przeróżne organizery czy kosmetyczki. 

Co wpadło mi w oko: Spodobała mi się dwustronna narzuta. Ma rozmiar idealny na moje łóżko czyli 200 x 220, a do tego ma dwa kolory. Moją uwagę zwróciły również organizery czy kosmetyczki w fajne wzory. Ale najbardziej spodobały mi się urządzenia do stylizacji, szczególnie prostownica Remington za 99 zł. Ostatnim produktem, który chciałabym mieć jest nawilżacz powietrza. Suche powietrze nie służy cerze. Wysusza ją, sprawia, że staje się ona napięta. Wtedy czas zafundować sobie domowe spa. Po prostu zainwestować w siebie. Fajnym dodatkiem może okazać się również Masaż w Warszawie w Healthybeauty. W tym filmiku https://youtu.be/Ysh-ocK4RP4 nawet eksperci doradzą Wam, jaki masaż będzie dla Was odpowiedni.


GAZETKA PROMOCYJNA PEPCO

W pepco jak zwykle dużo dodatków do domu. Większość w iście wiosenny klimacie. Gazdetka obowiązuje od 7.03. do 20.03. Gazetkę rozpoczynają wszelkiej maści ubrania dla dzieci, młodzieży, kobiet i mężczyzn. Są też dekoracje do pokoju dziecięcego (łańcuchy led, poduszki, koce), łazienki (akcesoria ceramiczne, ręczniki, komplety koszyków) i typowe homedecor, jak wazony, koce, poduszki, pudełka czy sztuczne kwiaty.
Co wpadło mi w oko: Planuję się w czwartek wybrać do Pepco po... wieszaki. Są piękne, kosztują niewiele,  a przy tym są solidne. Są to wieszaki zamszowe, dzięki czemu ubrania się z nich nie zsuwają. Mają dekoracyjną kokardę. Żałuję, że nie są w ofercie pepco na stałe. Kosztują 4,99 zł / 5 sztuk, więc żal nie wziąć.  Podoba mi się też kwitnąca, sztuczna gałązka, jak i poduszka w kształcie serca z pomponikami. 





Czytaj dalej

sobota, 2 marca 2019

Oriflame - 3 zapachy dla niej - Sublime Nature Tonka Bean, Born to fly oraz Friends World

Jestem uzależniona! Przyznaję otwarcie, mam ostatnio manię zamawiania perfum. Wcześniej namiętnie kupowałam żele pod prysznic, teraz mi się odmieniło i powiększam kolekcję zapachów. Mam ich naprawdę sporo! Myślę, że spokojnie przez ponad miesiąc mogłabym codziennie używać innego zapachu. Lubię to, że mam wybór. Tym bardziej cieszę się z kolejnych 3 zapachów, które sobie wybrałam z katalogu Oriflame. Są to zapachy: Born to fly, Sublime Nature Tonka Bean oraz Friends World. Jeżeli jesteście ciekawi


ORIFLAME - WODA TOALETOWA BORN TO FLY

Ten zapach w katalogu wydawał mi się taki... Prosty. Oczywiście nie mam nic przeciwko prostocie, ale powstrzymywałam się przed zamówieniem, bo nie mogłam trafić na pachnącą stronę z tym zapachem w katalogu. Na blogu zaczęły natomiast pojawiać się same pozytywne opinie, więc pomyślałam,  że zaufam koleżankom po fachu i zamówię ten zapach w ciemno. Po otwarciu paczki oczom ukazał się fioletowy kartonik z charakterystycznymi zabytkami dla różnych państw przeplatane "pulsem". Z tego co zaobserwowałam mamy tam np. Wieżę Eiffla, Big Ben, Statuę Wolności czy London Eye. To fajne nawiązanie do nazwy "Born to fly". W środku niepozorny flakonik o opływowym kształcie z "płynem" o fioletowym zabarwieniu. Jest bardzo prosty. Ma na sobie grafikę z opakowania. Zatyczka srebrna. Wiodące zapachy, to: nektar z agawy, japońska gruszka nashi i francuska magnolia oraz. różowy pieprz z Madagaskaru. Ta mieszanka daje nam bardzo soczysty i słodkawy aromat. Woń ta jest niewątpliwie wielowymiarowa. Nie jest to taka przytłaczająca słodycz, ponieważ przełamuje ją kwasowość mandarynek. Zapach mimo słodyczy jest dość lekki, ale i otulający. Wydaje mi się idealny na ten czas, kiedy już przygotowujemy się na nadejście wiosny, ale pogoda za oknem nie do końca jeszcze nam ją zwiastuje. Zapach nas pobudzi, a kiedy trzeba otuli. Woń Born to fly wydaje się być idealna do używania na co dzień. Jeżeli chodzi o trwałość, to na ubraniach jest naprawdę zaskakująca. Czuć ją całkiem wyraźnie na drugi dzień. Na skórze trwałość jest mniejsza. Pod koniec dnia wyczuwam jeszcze jakieś pozostałości zapachu. Seria Born to fly składa się z dwóch zapachów - wersji dla niej i dla niego. Jestem ciekawa męskiego zapachu i zastanawiam się czy nie sprawić go mężowi.


ORIFLAME - WODA TOALETOWA FRIENDS WORLD

Kolejny zapach, który chciałabym Wam opisać, to Friends World. Opakowanie, to kartonik z imitacją desek, na którym nadrukowane są jakieś kwiatki. Ten flakonik, podobnie jak poprzedni, też należy do prostych. Przypomina kształtem prostokąt z zaokrąglonymi rogami na dole. Zatyczka plastikowa, atomizer złoty, podobnie, jak napisy na szkle. Jest to zapach z serii kwiatowo-owocowych, czyli taki, jak lubię najbardziej. Nutę głowy stanowi tu brzoskwinia, nutą serca cynia, a nutą bazy wanilia. Cynie wysiewam co roku, bardzo lubię te kwiaty, ale dla mnie one nie mają zapachu. Jak widać i z nich można coś wydobyć. Główną rolę musi tu odgrywać brzoskwinia z cynią, ponieważ wanilia jest bardzo słabo wyczuwalna. Może to i dobrze? Wanilia, to taki ciepły aromat, otulający, idealny na zimę, a na wiosnę potrzeba czegoś zgoła innego, więc fajnie, że stanowi ona tu jedynie tło. Zapach jest orzeźwiający, dodaje energii i takiego powera. Bije z niego taka... radość, która towarzyszy nam chociażby przy spotkaniach z przyjaciółmi, co znajduje odzwierciedlenie w nazwie zapachu. Jeżeli chodzi o trwałość, to ten zapach ma ją przeciętną. Na ubraniach jest bardzo dobra, ze skóry natomiast wietrzeje trochę szybciej niż poprzednik. Ten zapach podobnie, jak Born to fly też możemy nabyć w dwóch wariantach - dla kobiety i mężczyzny, np. na Notino.pl.


ORIFLAME - PERFUMY SUBLIME NATURE TONKA BEAN

Na sam koniec zostawiłam perełkę, czyli zapach Sublime Nature w wersji Tonka Bean. Sublime Nature (w wersji zielonej) recenzowałam Wam kiedyś. Tamten zapach bardzo polubiłam, był taki nietypowy. Postanowiłam wypróbować drugi wariant, czyli Tonka Bean. Wygląda niemal identycznie, jak wersja podstawowa. Różni je jedynie kolor opakowania oraz płynu. Tu opakowanie jest bordowe, a płyn czerwono-różowy. Dodatki złote. Warto podkreślić, że nie jest to woda perfumowana czy toaletowa, a prawdziwe perfumy. Jaka jest między nimi różnica? Otóż tkwi ona w stężeniu procentowym olejków eterycznych (co ma wpływ na moc i trwałość zapachu). Przy perfumach jest to wynik pomiędzy 20-43%, gdzie przy wodzie toaletowej 5-10%, a wodzie perfumowanej 10-20%. Główną nutą zapachu Sublime Nature Tonka Bean jest cascalone z soczystą czarną porzeczką, a także pływającymi, nasączonymi płatkami jaśminu. Serce bukietu stanowi głębia tonki otulonej purpurowym heliotropem. W tle można wyczuć kompozycję dymnego aromatu paczuli z wanilią i białym piżmem. Zapach jest nietuzinkowy. Cała kompozycja jest bardzo treściwa i intensywna. Wydaje mi się, że ta woń może być zapachem idealnym na wieczór. Spryskanie się tymi perfumami, to będzie kropka nad "i" przed wyjściem. Kompozycja ta jest idealna dla kobiety pewnej siebie, która wie czego chce, ale ma też w sobie odrobinę szaleństwa. Trwałość jest świetna. Na ubraniach mocno wyczuwalna na drugi dzień, na ciele trzyma się dobrze ko końca dnia. Mam nadzieję, że świat zapachów Sublime Nature powiększy się kiedyś o kolejny zapach, bo to istna poezja dla nosa.


Bardzo polubiłam się z tymi zapachami. Mając to trio mogę ładnie pachnieć zarówno na co dzień, jak i na większe wyjście. Mogę użyć zapachu, który doda mi energii, by na wieczór użyć woni, która doda pewności siebie. Te zapachy, to dla mnie strzał w 10! Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z nowymi zapachami Oriflame. 

Lubicie kupować perfumy? Lubicie zmieniać zapachy czy macie swój ulubiony, którego używacie cały czas?

Czytaj dalej