Evree- serum do rąk Max Repair

Hej :*

Muszę zacząć pisać pracę licencjacką, ale jakoś nie mogę się zebrać. Ktoś powinien zasadzić mi mocnego kopniaka, to może w końcu napisałabym ten pierwszy rozdział :( A wracając do notki to... Chciałam dziś napisać kilka słów na temat kremu do rąk Max Repair marki Evree


Informacje od producenta:
- Działanie intensywnie regenerujące

- Do skóry bardzo suchej, podrażnionej i popękanej

- Silnie skoncentrowana formuła serum przynosi natychmiastowe ukojenie i regenerację. Efekt nawilżenia utrzymuje się przez długi czas.


DZIAŁANIE:

  • zapewnia skuteczną regenerację naskórka
  • przynosi ulgę podrażnionym lub mocno przesuszonym dłoniom
  • dogłębnie nawilża i zmiękcza skórę


Pojemność: 50ml
Cena:  8-9 zł

Moja opinia:
Mimo, że kremy do rąk stosuję niechętnie, to ten stanowi u mnie wyjątek, bo używam go w miarę systematycznie (co uwierzcie, w moim przypadku jest dość dziwne). Serum ma czerwone, rzucające się w oczy opakowanie - swoją tubkę postawiłam w łazience i dzięki właśnie tej czerwieni pamiętam o jego używaniu. Poza tym, myślę, że dla kobiet, które noszą kremy w torebkach, odnalezienie go w odmętach dziwnych babskich rzeczy stanie się prostsze. 

Zamknięcie na 'klik', otwiera się i zamyka bez problemu. Krem stawia się "na głowie", dzięki czemu serum zawsze jest na początku i od razu po naciśnięciu wylatuje z opakowania. Konsystencja jest biała, kremowa, lekka i puszysta, która dobrze się rozprowadza i szybko wchłania, nie pozostawiając tłustego czy lepkiego filmu na dłoniach.
Zapach delikatny, świeży, jednak z niczym konkretnym mi się nie kojarzy, abym mogła go Wam go czegoś porównać. Jeżeli chodzi o działanie, to nawilża na przyzwoitym poziomie. Skóra po stosowaniu jest gładka i miła w dotyku. Efekt nie jest chwilowy, a systematyczne używanie prowadzi do trwałych efektów. Ja używałam go 1-2 razy dziennie, praktycznie codziennie i muszę przyznać, że się spisał. Jednak mimo, iż jest to seria MAX Repair nie wiem czy poradziłby sobie z bardzo wymagającymi dłońmi- pozostaje mi tylko głęboko w to wierzyć. W składzie ma dużo fajnych składników jak np. mocznik, olej awokado, masło shea, glicerynę roślinną czy olejek arganowy. 


Cena jest przystępna, dostępność dobra. Krem możemy kupić m.in. w Rossmannie, Hebe, Naturze czy Super-Pharm. 


Znacie produkty Evree?

BingoSpa- Szampon Borowinowy i 5 ziół

Cześć :*

Na dworze coraz zimniej, aż nie chce wystawiać się nosa poza drzwi. Jednak czasem trzeba i raczej miło nie jest. Ale jest też tego jakiś plus- jest czas na napisanie kilku recenzji. Dziś chciałam napisać o szamponie borowinowym i 5 ziół od BingoSpa.


Informacja od producenta:
Szampon borowinowy BingoSpa zawiera starannie dobraną kompozycję pięciu naturalnych ekstraktów  ziołowych. Włosy są optymalnie nawilżone i odżywione. Odzyskują witalność i sprężystość, są pełne blasku, miękkie i delikatne w dotyku.
Doskonały rezultat:
- skutecznie oczyszczone włosy i skóra głowy,
- odświeżone i puszyste włosy
- włosy lekkie i pełne życia
Pojemność: 300 ml
Cena: 9,50 zł
Moja opinia:
 Szampon zamknięty jest w smukłej, przezroczystej butelce, która posiada skromną, ale moim zdaniem ładną grafikę. Przezroczystość pozwala nam kontrolować zużycie, więc plus za to. Zamknięcie na klik, nie ma problemów z otwieraniem i zamykaniem. Konsystencja żelowa, o czerwonym zabarwieniu, dość gęsta.  Zapach borowinowy kojarzy mi się z jakimiś męskimi nutami, które nie każdemu mogą przypaść do gustu- wg mnie kwestia przyzwyczajenia. Zapach nie utrzymuje się na włosach.
Jeżeli chodzi o działanie, to nie mam mu nic do zarzucenia. Dobrze oczyszcza skórę głowy i włosy. Nie przyśpiesza przetłuszczania. Nadaje połysku oraz nie sprawia, że włosy się puszą. Szampon wzbogacony jest w ekstrakty z pięciu ziół takich jak: rumianek, arnika, bluszcz, nagietek i jasnota biała. Są one dość wysoko w składzie, więc jak dla mnie super! Jeżeli chodzi o minusy, to jest nim na pewno to, że szampon słabo się pieni, trzeba wylać naprawdę sporo, aby zrobić pianę, co prowadzi do tego, że jest mało wydajny. Cena mogłaby być troszkę niższa biorąc pod uwagę wydajność. Ma w składzie sls, ale ten składnik jest chyba we wszystkich produktach BingoSpa- mnie nie przeszkadza.

Mimo kilku minusów, mam wrażenie, że szampon pozytywnie płynął na moje włosy. Nie wywołał pieczenia, swędzenia czy łupieżu. 


Znacie borowinowe produkty BingoSpa?



Hair up! - suchy szampon do wszystkich rodzajów włosów

Hej ;)

Dziś chciałam napisać kilka słów o suchym szamponie, który skusił mnie pewnego razu w Biedronce. Mowa o Hair up ;)

Informacje od producenta:
Suchy szampon Hair Up do wszystkich rodzajów włosów sprawia, że włosy są puszyste i pełne blasku. Zawiera kompleks witamin oraz składniki chroniące przed szkodliwym działaniem promieni UV. Zapewnia dodatkowy dzień świeżości włosów bez konieczności mycia. 

Pojemność: 200 ml
Cena: 7,99 zł

Moja opinia:
 Suchy szampon zamknięty jest w ładnym, przyciągającym wzrok opakowaniu. Dostępny jest w dwóch wersjach: różowej (zapach kwiatowy) oraz zielonej (zapach owocowy)- szczerze, to nie zauważyłam tych napisów, bo pewnie skusiłabym się jednak na owocową wersję, mimo, że kwiatowa bardzo ładnie pachnie ;) Jeżeli chodzi o atomizer, to ciężko się go używa, bo nie jest wysunięty jak to przy tego typu produktach bywa, tylko schowany i trzeba mieć trochę siły by go wcisnąć.

Sam 'proszek' jest słabo widoczny na włosach. Producent zaleca pryskać szamponem, w krótkich seriach- robiłam tak i też jakby wcale ten proszek nie wypadał. Postanowiłam pryskać jednym ciągiem i po paru sekundach dopiero zauważyłam coś na włosach. Odczekałam ok 30-60 sekund i rozczesałam włosy, następnie ewentualne pozostałe ślady wytarłam delikatnie ręcznikiem. Efekt był bardzo słaby. Włosy były lekko przetłuszczone, bo były jednodniowe, a szamponu użyłam tylko po to, by go wypróbować ;p I skoro nie poradził sobie z tak lekkim przetłuszczeniem, to wolę nie myśleć nawet, gdybym miała użyć go w jakiejś kryzysowej sytuacji, bo raczej nic by nie zrobił- poza rozczarowaniem mnie. Kiedy tak stałam przy tych szamponach, nie mogąc się zdecydować, którą wersję wybrać, zastanawiałam się, czy nie wziąć obu. Głos zdrowego rozsądku podpowiadał mi, żebym najpierw przetestowała jeden- bardzo dobrze, że go posłuchałam. Cena niby nie jest wysoka, ale lepiej dołożyć kilka złotych i kupić szampon ISANA albo Batiste.


Skusiliście się na zakup tego szamponu? Jak sprawdził się na Waszych włosach?


* * *

Wczoraj wybiła magiczna liczba 500 000 wyświetleń! :D Pierwsza połowa miliona za mną, teraz kolej na drugą połowę, bo tej smutno! ;D Niestety tego momentu nie załapałam ;(