piątek, 23 czerwca 2017

Manicure hybrydowy - Semilac 131 Lovely Mickey, 001 Strong White oraz Victoria Vynn 055 SIlver Cristal

Ubiegły weekend spędziłam w pięknym Poznaniu. Relację z wyjazdu mogliście oglądać na moim Instagramie, na story. Pojechałam na imprezę urodzinową mojego brata. Wielu moich czytelników czy followrsów na Instagramie pomogło mi w akcji #30stkaRosy. Osoby te zrobiły dla mnie zdjęcia z karteczkami właśnie z tym hasztagiem na tle charakterystycznych miejsc z danego miasta czy Państwa. Ze zdjęć tych wyszedł rewelacyjny album - z tego miejsca chciałam wszystkim jeszcze raz podziękować za zaangażowanie w tę akcję. Można na Was liczyć! Wracając do sedna sprawy, chciałam zaprezentować Wam moje paznokcie, które wykonałam właśnie na tę imprezę. Manicure robiłam w czwartek, tydzień temu, a zdjęcia przedwczoraj, więc widać już delikatny odrost, mimo to nie rzuca się on w oczy na tyle, by Wam tych pazurków nie pokazać.


Długo zastanawiałam się co tu wykombinować na tych moich nieszczęsnych paznokciach. Myślałam, że pójdę w klasykę - czerń + biel, a do tego zdobienie przedstawiające marmur. Ostatecznie wydało mi się to dość smutnym pomysłem, więc główkowałam dalej. Potem myślałam o jakiejś naklejce na cały paznokieć, ale wszystkie te, które miałam jakoś nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Sporo czasu upłynęło zanim coś wymyśliłam.


W końcu postanowiłam zajrzeć do kuferka z nadzieją, że jakiś kolor mnie zainspiruje. Mój wzrok przykuł kolor 131 Lovely Mickey od Semilac. Jest to kolor, który leży w moim kuferku już od ponad roku, a ja jeszcze nigdy go nie używałam. Wydało mi się więc zasadne, by w końcu go wykorzystać. Poza tym, takiego odcienia różu jeszcze nie miałam na swoich paznokciach. Postanowiłam poszukać dla tego pięknego różu jakiś lakier do pary. Dawno nie miałam na paznokciach glittera, więc połączenie 131 ze srebrem od Victoria Vynn wydał mi się fajnym pomysłem.


Z racji tego, że zdjęcie starych hybryd, wypiłowanie paznokci, przygotowanie ich do kolejnego manicure i nałożenie wszystkich warstw lakieru poszło mi bardzo sprawnie (znacznie szybciej niż zwykle) postanowiłam coś jeszcze namalować. Wiedziałam, że nie mam dziś weny na nic ambitnego, więc postawiłam na coś prostego, co mimo wszystko robi jakieś wrażenie i ożywia cały manicure. Postawiłam więc na biały trójkącik na palcach wskazujących. Jeden namalowałam od strony skórek, drugi od strony końcówki paznokcia. Do tego dodałam jeszcze troszkę sreberka.


Przez jakiś czas nie mogłam się oswoić z tym odcieniem różu na swoich paznokciach. Coś mi w nim nie pasowało. Teraz kiedy już się przyzwyczaiłam jestem zadowolona, że w końcu się na niego zdecydowałam. W towarzystwie srebra kolor wygląda naprawdę fajnie. Zdobienie, choć niezbyt wyszukane, sprawia, że manicure wygląda atrakcyjniej. W kolory Semilac zaopatruję swój kuferek na stronie Iperfumy.pl. Poza lakierami na tej stronie znajdziecie również płyny i akcesoria tej marki. 

Co sądzicie o moim manicure? Co Wy macie na pazurkach?

Czytaj dalej

środa, 21 czerwca 2017

Inwestuj w siebie i swoje dobre samopoczucie!

Dzisiejszy post jest dość nietypowy, ponieważ rzadko zdarza mi się pisać o zabiegach plastycznych. Z reguły nie jestem zwolenniczką poprawiania własnej urody, ale od każdej reguł są jakieś wyjątki. Mój sceptycyzm wynika głównie z tego, że bardzo często piękne dziewczyny oszpecają się zbędnymi zabiegami. Może wszystko byłoby inaczej, gdyby udawały się do odpowiednich specjalistów, a nie konowałów, którzy zrobią zabieg "po taniości"? Powiedzmy sobie szczerze, niska cena tak ważnej ingerencji w nasze ciało przełoży się na jakość zabiegu, więc warto szukać odpowiedniego miejsca, jeżeli już do takiej operacji ma dojść.


Mówi się, że nikt nie jest idealny i coś w tym stwierdzeniu jest. Na pewno wśród Was nie ma takiej osoby, która podoba się sobie w 100%. Natura kobiety już taka jest, że nigdy nie będzie idealnie, choćby nawet inni twierdzili inaczej. Niektóre z nas uważają, że są za niskie, za grube, mają odstające uszy czy zadarty nos. O ile ze wzrostem nie jesteśmy w stanie za wiele zrobić, poza np. nałożeniem szpilek, tak z brzuchem, nosem czy uszami, jak najbardziej. Odstające uszy czy zadarty lub zdeformowany nos bardzo często są przyczynami kompleksów zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn, więc absolutnie nie dziwi mnie to, że ludzie chcą się tych mankamentów pozbyć. W młodzieńczych latach te "defekty" urody potrafią naprawdę dać się we znaki, ponieważ dzieci bywają naprawdę okrutne. Chciałabym teraz co nie co napisać Wam o takich zabiegach, posiłkując się informacjami znalezionymi na stronie aestheticmed.com.pl.

#1 OPERACJA NOSA - plastyka korekcyjna nosa wykonywana jest po to, by zmienić kształt czubka nosa, wykonać korektę kształtu nosa (np. usunąć garb) czy w celu korekty skrzywienia przegrody nosowej. Zabieg ten można wykonać u osób pełnoletnich, które ukończyły 20-21 rok życia, z uwagi na zakończenie rozwoju szkieletu kostnego. Gdybyście chcieli zobaczyć EFEKTY takiej operacji, albo dowiedzieć się jeszcze więcej informacji o zabiegu (znieczulenie, czas pobytu w szpitalu, ewentualne powikłania), to zalinkowałam drukowane słowo.

#2 OPERACJA USZU - zwana inaczej otoplastyką, może przebiegać na dwóch płaszczyznach. Poprawa może nastąpić tu poprzez zmianę kształtu, bądź kąta odstawania. Jest to najczęściej wykonywana operacja plastyczna, w tym w głównej mierze u dzieci i u mężczyzn. Towarzystwo ISAPS przedstawiło dane statystyczne, z których wynikało, że w 2013 roku wykonano, aż 23 miliony takich zabiegów.

#3 OPERACJA BRZUCHA - nie jestem zwolenniczą odsysania tłuszczu. Wydaje mi się, że to bardzo duże pójście na łatwiznę i lenistwo. U mnie samej nagromadziło się zbyt wiele zbędnych kilogramów , których muszę się pozbyć. Bardzo często utrata sporej masy wiąże się z pewnymi skutkami ubocznymi. Ludzie, którzy utracili na wadze dziesiątki kilogramów, teraz borykają się z problemem obwisłej skóry. Na szczęście istnieje zabieg, który pomoże się z tym problemem uporać. Operacja brzucha, in. abdominoplastyka jest operacją polegającą na usunięciu nadmiaru luźnej skóry i tkanki tłuszczowej na brzuchu, i w niektórych przypadkach zszyciu mięśni. Pełna operacja brzucha polega na wykonaniu nacięcia od biodra do biodra, tuż nad linią włosów łonowych, a następnie oddzielnego nacięcia wokół pępka. Jeśli  mięśnie są rozciągnięte w linii prostej, zostaną zebrane razem i zszyte, w celu zmniejszenia obwodu brzucha i wzmocnienia mięśni brzucha, co zapobiegnie w przyszłości tworzeniu się przepukliny brzusznej. Po zszyciu tkanki podskórnej i mięśni, skóra będzie ściągana w dół, dzięki czemu nadmiar skóry można usunąć. Następnie wykonywany jest mały otwór, aby wszyć pępek w nowym miejscu. Jednocześnie przeprowadzana jest niewielka liposukcja brzucha, która pozwala na uzyskanie lepszego efektu kosmetycznego, a dodatkowo przy niewielkim napięciu skóry, można przy tym wyciąć większy fałd skórno – tłuszczowy brzucha. Więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie aestheticmed.

Ingerowania we własną urodę tylko i wyłączenie dla własnej zachcianki czy kaprysu nie pochwalam. Uważam, że jest wiele innych sposobów na spożytkowanie takiej gotówki, jednak poddawanie się zabiegom w celu zmniejszenia lub całkowitego usunięcia mankamentów naszej urody, które wprawiają nas w kompleksy i są powodami bardzo częstych i przykrych sytuacji jest dla mnie logicznym rozwiązaniem. My sami jesteśmy swoją najlepszą inwestycją, więc warto robić wszystko, by żyło nam się lepiej, by poczucie naszej wartości rosło. Nie tak trudno jest pokochać drugą osobę, ale pokochać samego siebie już tak, więc życzę Wam wszystkim, w tym sobie również, by kiedyś taki dzień dla każdego nastąpił, w którym każdy z Was pokocha siebie i swoje ciało, a jeżeli już tak się stało, to nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć gratuluję!

Co sądzicie o operacjach plastycznych?
Czytaj dalej

wtorek, 20 czerwca 2017

Lista rzeczy do zrobienia "po obronie"

Znacie te sytuacje, kiedy odkładacie coś do poniedziałku, a kiedy przychodzi poniedziałek stwierdzacie właściwie, że nie określiliście dokładnie, o który poniedziałek Wam chodziło? Ja znam to, aż za dobrze. Szczególnie od strony przechodzenia na dietę. Mój poniedziałek ewoluował na "po obronie". Nie powiem, mam teraz gorący okres związany z obroną tytułu magistra, dlatego nie mam na nic czasu, ale... Obiecuję sobie uroczyście, że już na początku lipca biorę się za siebie i inne czynności, które sobie obiecałam. Dzisiejszy post ma charakter bardzo luźny, nie mam dziś weny na nic, więc postanowiłam sobie wypunktować te wszystkie rzeczy, które muszę zrobić, nie ma przeproś. Kiedy zrobię to przed Wami, może będę miała większą motywację.



#1 DOKOŃCZENIE METAMORFOZY POKOJU - obecny wygląd mojego pokoju całkiem mi się podoba, więc troszeczkę spoczęłam na laurach. Obiecałam sobie, że przemaluję wszystkie swoje meble na biało i wymienię np. gałki. Pierwszy krok już poczyniłam, zamówiłam 20 pięknych, diamentowych gałek na Aliexpress, a teraz powinna przyjść pora na to, by wziąć pędzel w dłoń i zacząć działać.

#2 ZRZUCENIE KILOGRAMÓW - nie wiem, który to już raz sobie to obiecuję. Tym razem jednak moja motywacja jest nieco większa, bo za rok wychodzę za mąż, więc muszę się jakoś prezentować. Nie przejdę raczej na żadną restrykcyjną dietę, pewnie na początek ograniczę słodycze, napoje gazowane i pieczywo oraz zacznę nieco bardziej aktywnie spędzać swój wolny cza, niż tylko przed komputerem.

#3 POZBYCIE SIĘ ZBĘDNYCH KLAMOTÓW - jestem typem zbieracza. Może nie takiego maniakalnego, jak to czasem pokazują w telewizji, ale często łapię się na tym, że kupuję rzeczy, których wcale nie potrzebuję, a potem trudno jest mi się z nimi rozstać. Jestem sentymentalna, każdy, nawet najmniejszy klamot ma dla mnie sporą wartość. Muszę jednak odgruzować trochę swój pokój. Może z pozoru nie jest on zbyt przepełniony, ale w szafkach jest po prostu kosmos. Musze pozbyć się wszystkiego, czego przez miniony rok nie używałam, albo nawet o istnieniu tej rzeczy nie wiedziałam. Mimo wszystko, bardzo lubię minimalizm, ale bardzo ciężko jest go w zasadzie utrzymać. Muszę przestać również kupować dodatki  myślą o zdjęciach na bloga. Moja kolekcja tego typu rzeczy jest przeogromna, a te gadżety służą mi najwyżej do 1-2 sesji.

#4 POFARBUJĘ WŁOSY - od lat planuję zmienić kolor włosów. W całym moim życiu nigdy nie zaszalałam, ani z fryzurą, ani zmianą koloru. Niby włosy szybko odrastają, a kolor można zmienić, ale... Przed każdą wizytą u fryzjera boję się, czy nie wyjdę oszpecona. Została mi trauma po jednej wizycie u fryzjera, dzień przed Sylwestrem, kiedy chodziłam jeszcze do liceum. Do tej pory podcinałam tylko końcówki. Mimo stresu, jaki towarzyszy każdej wizycie, wygodny fotel nieco rekompensuje mi te n dyskomfort psychiczny. W salonach spotyka się coraz to fajniejsze fotele czy nawet dekoracje. Sami możecie zobaczyć np. tu https://activeshop.com.pl/fryzjerstwo-i-wyposazenie/meble-fryzjerskie/fotele-i-myjnie-fryzjerskie.html, jakie niektóre fotele są czaderskie. Wracając do kolejnego postanowienia poobronnego... Na mojej głowie królowały głównie brązy: orzechowy brąz, czekoladowy brąz, a z ciemniejszych barw, to palona kawa i dwa razy w życiu skusiłam się na czerń. Tym razem chciałabym, by na mojej głowie było trochę bardziej... Płomiennie. Myślę o jakimś odcieniu rudego. Jeżeli nie stchórzę, jak zawsze, to może już niebawem zobaczycie mnie w takiej odsłonie.

#5 ZAPISZĘ SIĘ NA BADANIE ALERGOLOGICZNE - ten punkt powinien znaleźć się na czele mojej listy, a nie na szarym końcu. W tym przypadku odznaczam się sporą nieodpowiedzialnością, bo badanie to odkładam już od lat. Nie dlatego, że się boję, ale dlatego, że po prostu zawsze coś innego mi wyskoczy. Niestety takich badań nie mogę zrobić w swojej okolicy, muszę jechać do Olsztyna, stąd pewnie ta zwłoka. Teraz jednak obiecuję sobie, że wezmę się za siebie i w końcu to badanie zrobię.

#6 ZADBAM O BLOGA - to kolejny ważny punkt z listy. Ostatnio trochę go zaniedbałam. Nie chcę po raz kolejny zwalać tego na obronę, ale taka jest prawda. Dziś robię małą sesję zdjęciową przedmiotom, by niebawem je Wam opisać. Mam nadzieję, że nowe wpisy przypadną Wam do gustu.

Tak wyglądają moje postanowienia na czas wakacyjny. Wydaje mi się, że wtedy będę miała najwięcej czasu, by to wszystko ogarnąć. Bronię się pod koniec tego miesiąca, więc od 1 lipca mogę już zacząć wprowadzać swoje postanowienia i plany. A Was proszę o trzymanie za mnie kciuków!

Macie jakieś postanowienia na wakacje albo najbliższy czas? Macie takie sprawy, które odkładacie w czasie, a wypadałoby się już za nie zabrać?
Czytaj dalej

Manicure hybrydowy - Semilac 008 Intensive Pink, 033 Pink Doll oraz 037 Gold Disco + ombre

Przez ostatnie dwa dni pogoda była wymarzona, dziś z kolei u mnie rano deszczowo, teraz bardzo duszno - wręcz nieznośnie. Przez ostatnich kilka dni ciągle przemieszczam się autobusami czy pociągami - warunki w nich są jeszcze cięższe, ale już niebawem, te przymusowe podróże się skończą. Dla rozluźnienia, chciałam pokazać Wam moje paznokcie. Nie są zbyt ambitne jeżeli chodzi o zdobienia, ale mają to coś, co sprawia, że mogłabym je nosić ciągle. Wszystko zawdzięczam chyba tym soczystym kolorom, które uwielbiam. Manicure wykonany jest lakierami 008 Intensive Pink, 033 Pink Doll oraz 037 Gold Disco.




Bardzo ciężko jest uchwycić te piękne kolory na zdjęciu. W rzeczywistości to bardziej neony. Na zdjęciach wyszły dość spokojnie, a na żywo rzucają się w oczy, co lubię! Na serdecznym i wskazującym palcu zrobiłam ombre również z tych kolorów. Niestety widoczne tylko dla bardzo spostrzegawczych. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z całokształtu. Mam nadzieję, że i Wam takie połączenie przypadnie do gustu. Bardzo podobny manicure zrobiłam swojej koleżance na wyjazd na wakacje na Kretę. Kolorki są iście wakacyjne, więc na pewno będą tam wyglądać super w otoczeniu pięknych widoków. Ja sama niedawno wróciłam z weekendu w Poznaniu, było świetnie, ale nie pogardziłabym wycieczką za granicę. Przez tyle lat studiowania wprawiłam się w pakowanie walizek, więc spakowałabym wszystkie swoje rzeczy w mig i popędziła niczym wiatr na lotnisko. Nie musiałabym się nawet martwić o to, gdzie zostawię auto, bo w Warszawie modlinparking.pl jest już 50 metrów od lotniska - czy można chcieć większej wygody? Potem pewnie stresowałabym się okropnie lotem, ale całość wynagrodziłyby mi te piękne, błękitne wody, plaża, szum fal, słońce i gorący piasek.

Podoba Wam się zestawienie powyższych kolorów? Co macie teraz na paznokciach?
Czytaj dalej

środa, 14 czerwca 2017

Eprezenty.pl - spraw przyjemność sobie i najbliższym

Bardzo często zdarza mi się obdarowywać swoich bliskich - najczęściej są ku temu jakieś powody, jednak równie często zdarza się, że sprawiam im drobne przyjemności bez okazji. Tak jest chyba najfajniej, wręczyć komu prezent, gdy on się tego totalnie nie spodziewa. Tym razem postąpiłam jednak inaczej i... Postanowiłam obdarować siebie. Pomyślałam, że w końcu musi się obudzić we mnie trochę tej egoistki i że sobie też co jakiś czas powinnam sprawić nieco przyjemności. Jak pomyślałam, tak uczyniłam i zamówiłam kilka fajnych gadżetów z pewnie dobrze znanej Wam strony eprezenty.pl


Przeglądając asortyment sklepu naprawdę bardzo ciężko jest coś wybrać, ponieważ chciałoby się zamówić przynajmniej połowę przedmiotów wystawionych w sklepie. Gadżety z personalizacją zawsze mnie radują, bo są oryginalne, wyjątkowe i... Takie moje. Skusiłam się więc na kolejny kubek do kolekcji z napisem "Natalia, Shine bright like a diamond" oraz dwa notesy. Jeden z nich będzie służył mi do prywatnych zapisków, może też do planów związanych z postami na blogu i jest to notes "Hello Beauty", z kolei drugi pełni rolę plannera ślubnego. W prawdzie jeden już mam, ale na ten mam inny pomysł.


Mam już jeden kubek z tego sklepu - w zasadzie, to ma go mój tata. Dostał go ode mnie na Dzień Ojca. Używa go niemal każdego dnia - nadruk na kubku nie uległ zniszczeniu, ma ciągle piękny i intensywnie czarny napis, mimo mycia w zmywarce, z czego jestem zadowolona. Na podstawie tej informacji myślę, że z moim kubkiem będzie podobnie. Wygodnie się z niego pije, ma 500 ml pojemności i aż 15,5 cm wysokości. Jest to kubek naprawdę pokaźny. Nadruk wykonany jest technika sublimacji. Producent gwarantuje, że nadruk nie wyblaknie i ja w 100% w to wierzę.


Z kolei notatniki są solidnie wykonane. Okładki są grube i twarde, na pewno szybko się nie zniszczą. Nie przepadam zbytnio za notesami na kole, ale te były tak piękne, że nie mogłam przejść koło nich obojętnie. Mają piękne, nasycone kolory. W środku znajduje się wypełnienie w postaci kartek w linie. Jeżeli coś w naszych zapiskach ulegnie zmianie, to kartkę w bardzo łatwy sposób można wyrwać i zacząć tworzyć nowe informacje. 



Zarówno z kubka latte, jak i notatników jestem bardzo zadowolona. Są to gadżety, które w całości personalizowałam pod siebie. Do wyboru w sklepie mamy na prawdę wiele wzorów i motywów, więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie lub kogoś bliskiego. Firma gwarantuje również dostawę DHL lub Pocztexem (nawet w sobotę). Opłacić zamówienie można również na kilka sposobów (dokładniej precyzując, to na 5), co jest po prostu fajne. Za 9 dni mamy Dzień Ojca, więc może warto wybrać się na wirtualną wędrówkę po sklepie eprezenty.pl i sprawić troszkę przyjemności swoim ojcom.

Lubicie personalizowane gadżety?

Czytaj dalej