wtorek, 25 kwietnia 2017

Płytki na podłodze a wystrój mieszkania

Płytki na podłodze do nie dawna kojarzyły mi się tylko z łazienką. W tym pomieszczeniu zawsze jest najbardziej mokro, więc drewniana czy panelowa podłoga nie sprawdziłyby się tu wcale. Płytki są najlepszym rozwiązaniem. Dziś nie uważam, że tylko w tym pomieszczeniu mają one rację bytu, bo mam je też w innych częściach swojego domu, gdzie świetnie się spisują. Płytki, poza łazienką, mam również w korytarzach i kuchni, które zajmują dość sporą powierzchnię mojego domu. Pod płytkami oczywiście znajduje się ogrzewanie podłogowe, więc sprzątanie tych pomieszczeń jest niezwykle szybkie. Podłoga w kuchni brudzi się w błyskawicznym tempie, a wystarczy szybko umyć ją mopem, a ciepłe płytki schną w mig. Tam samo sprawa wygląda w korytarzach. Teraz na podłodze mam płytki imitujące parkiet - poszukiwania ich trwały długo i choć wspólnie z mamą szukałyśmy czegoś innego, to wyszło jak zawsze. Ja w swoim domu na pewno będę chciała skusić się na coś innego. Producenci prześcigają się w pomysłach i kształtach płytek, by zadowolić nawet tych najbardziej wybrednych konsumentów. Nic więc dziwnego, że powstają takie cuda, jak widzicie na załączonych inspiracjach z Pinterest.



W płytkach w kształcie plasterków miodu jestem zakochana! Bardzo chciałabym mieć takie w swojej łazience. Prezentują się po prostu zjawiskowo. Nie są to zwykłe, jednokolorowe płytki, bo jak widzicie, mają dodatkowo wzór marmuru, który uwielbiam. Bardzo popularne stały się teraz płytki z różnego rodzaju wzorami. Mój tata kładzie teraz w pracy mega fajne płytki w łazience. Mają własnie fajne, nietypowe wzory. Płytka pojedynczo nie wygląda jakoś mega zachwycająco, ale kiedy na ziemi jest ich już kilka, efekt jest fantastyczny. Z nowoczesnym wzorem idzie w parze również wysoka cena. Bardzo ważne jest zatem, by dobrze je podocinać, aby było jak najmniej odpadów. Z kolei by dobrze je dociąć, trzeba wcześniej to dobrze przemyśleć, kiedy zajmujemy się montowaniem różnego rodzaju rur czy zaworów. Warto wybrać te dobrej jakości, by służyły na jak najwięcej lat. Takie produkty w swojej ofercie ma firma http://www.medynski.pl/. Warto więc przejrzeć jej asortyment i zdecydować się na porządnej jakości produkty i spać spokojnie wiedząc, że nic złego nam się nie przydarzy.



W salonie można położyć płytki, które imitują drewnianą podłogę czy panele. Muszę przyznać, że kiedy widziałam je po raz pierwszy na żywo, zrobiły na mnie naprawdę ogromne i przede wszystkim dobre wrażenie. Wcale nie odbiegają wyglądem od prawdziwego drewna. Mają jakies wypukłości czy wklęsłe części, co daje prawdziwie złudne wrażenie drewna. Kiedy dojdzie w końcu do tej chwili, w której będę stała przed wyborem płytek do swojego domu, mam wrażenie, że chyba zwariuję zanim zdecyduję się na jeden wzór. Kiedyś płytki były kładzione tylko w łazienkach, bo są bardzo zimne, ale teraz, kiedy można zafundować sobie ogrzewanie podłogowe, ja chętnie widziałabym je w wielu pomieszczeniach w domu.

A Wy lubicie płytki w różnych pomieszczeniach czy wolicie je tylko w łazience?
Czytaj dalej

Relaks i piękne widoki - zamieszkaj nad morzem!

Nie przypuszczałam, że kiedyś to powiem, ale... Jestem marzycielką. Nie bujam w obłokach każdego dnia, ale zdarza mi się położyć i myśleć, jak wyglądałoby moje życie, gdybym podjęła w życiu inne decyzje, gdybym urodziła się w innym mieście, czy kraju. Kiedyś bardzo często marzyłam o tym, że chciałabym mieszkać nad morzem, każdego dnia raczyć swoje oczy pięknym widokiem przybywających do brzegu fal, raczyłabym też swoje uszy ich uspokajającym szumem, a wiatr owiewałby moje ciało, a ja byłabym naprawdę szczęśliwa. Realia są nieco inne, ale nie jestem tak do końca pokrzywdzona, ponieważ mieszkam na Mazurach, a jak wiadomo, to kraina tysiąca lasów i jezior. Mimo to nadal chciałabym zamieszkać nad morzem i myślę, że wiele osób miałoby takie marzenie, by zamieszkać np. na plaży i z tarasu móc patrzeć na taki piękny widok, jak na poniższych inspiracjach z Pinterest.


Takie marzenie jest bardzo kosztowne, więc takimi widokami cieszę się tylko raz w roku, albo i rzadziej. Gdyby moje życie ułożyło się inaczej, może teraz mieszkałabym sobie nad morzem. Ale kto wie, może kiedyś wzbogacę się na tyle (oby! trzymajcie kciuki), że będę mogła sobie pozwolić na zakup mieszkania czy domu nad morzem i będę tam wtedy znacznie częściej. Takie marzenia pomaga spełnić firma burco.pl. Przedsiębiorstwo Burco Development Polska prezentuje bogatą ofertę dla osób, których marzeniem jest własny dom lub apartament nad morzem. Szeroki wybór przeznaczonych na sprzedaż lokali (domy szeregowe, wolnostojące oraz apartamenty), a także duża gama metraży sprawią, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Domy oraz apartamenty posiadają widok na morze, zostały wykonane z niezwykłą starannością i dbałością o szczegóły. Do ich budowy wykorzystano tylko materiały  z najwyższej półki. W obrębie chronionych i stale monitorowanych obiektów, do dyspozycji potencjalnych klientów oddano korty tenisowe, basen, plac zabaw oraz inne tereny rekreacyjne.


Cały kompleks mieszkań i apartamentów znajduje się nad samym Morzem Bałtyckim, w pięknych miejscowościach, takich jak Rogowo oraz Ustronie Morskie. Obie są wyjątkowo malownicze i od lat stanowią główne punkty turystyczno-uzdrowiskowe polskiego wybrzeża. Pomyślcie sobie jak wspaniale byłoby się budzić każdego ranka i mieć przed oczami takie piękne widoki! Marzenie! Ja widząc morze, jego potęgę, zawsze nabieram pokładów energii. Poza tym, każdy wie, że nad morzem warto mieszkać również ze względów zdrowotnych. Jod, którego tam pod dostatkiem, jest bardzo ważnym składnikiem, który wspomaga prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu. Ma pozytywny wpływ na tarczycę. Mieszkanie nad morzem, to więc przyjemne z pożytecznym. Z tego co wiem, w większości ludzi dzielą się na fanów gór i morza. W zależności od tego ich marzenia ukierunkowują się własnie w takie strony.

A jakim typem człowieka Ty jesteś? Wolelibyście mieszkać nad morzem czy w górach?
Czytaj dalej

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Koktajle i smoothies dla zdrowia i ochłody - przepisy

Uwielbiam koktajle! Zarówno te na bazie kefirów i jogurtów naturalnych, jak i wody. Jesienią, będąc w Empiku skusiłam się na książkę z przepisami. Zachęciła mnie ona swoimi pięknymi kolorami i fotografiami, a przepisy przekonały do kupna. Tą książką jest "Koktajle, smoothies... i nie tylko". Książka jest przygotowana przez Olimp Media, a przepisy w niej zawarte są autorstwa Iwony Czarkowskiej. Postanowiłam przygotować dzisiejszy wpis i podzielić się z Wami fajnymi przepisami, jakie tam znalazłam. Lato zbliża się wielkimi krokami, choć może tego nie widać, ale już niebawem będzie nam potrzebna odrobina ochłody. Poza tym zastrzyk witamin dla zdrowia i urody, to jeden z większych plusów picia tych pożywnych napojów. Zatem do dzieła!


#1 KOKTAJL Z AWOKADO I BANANA
Koktajl ten jest bardzo zdrowy ponieważ awokado zagwarantuje nam nienasycone tłuszcze, a banan bogactwo magnezu i potasu, co jest gwarancją jasnego umysłu. Co potrzebujemy? Składniki: 3 awokado, 1 banan, 0,5 szklanki jogurtu naturalnego, 1 łyżeczka soku z cytryny, 1 łyżeczka miodu, 4 kostki lodu. Jak go przygotować? Obieramy awokado (wyciągamy również pestkę) i banana. Składniki kroimy i wrzucamy do blendera. Dokładamy również pozostałe składniki, tj. jogurt, sok z cytryny, miód oraz lód. Miksujemy do połączenia składników. Napój przelewamy do szklanek. Najlepiej jest przyrządzić ten koktajl i wypić go od razu, bo awokado szybko ciemnieje.

#2 JOGURTOWY KOKTAJL JABŁKOWY
Jabłka, to owoce, które możemy kupić na każdym kroku. Są niedrogie, a smaczne. Często sami mamy je w swoich ogórkach, więc to wspaniała okazja, by przyrządzać je również w formie płynnej, nie tylko jako kompot. Dokoktajlu możemy dodać również melisę, co sprawi, że koktajl nie tylko nas orzeźwi, ale również uspokoi. Co potrzebujemy? 2 jabłka, 2 szklanki jogurtu naturalnego, 1 szklanka mleka, 2 łyżki miodu, garść listków melisy. Jak go przygotować? Jabłka obrać i oczyścić z gniazd nasiennych, pokroić w małe kawałki, następnie wrzucić do blendera, dodać pozostałe składniki i zmiksować wszystko do ich połączenia (zostaw kilka listków melisy/mięty do dekoracji).

#3 SMOOTHIE Z OGÓRKA, NATKI PIETRUSZKI I SELERA NACIOWEGO
Jest to prawdziwe, wiosenne i przede wszystkim zdrowe smoothie. Nasz organizm dzięki niemu się odtruwa, ale i odświeża. Te smoothie wspomaga walkę z odchudzaniem, koi nerwy oraz wspiera prawidłowe działanie układu moczowego. Co potrzebujemy? Składniki: 1 zielony ogórek, 1 pęczek natki pietruszki, 2 łodygi selera naciowego, 0,5 szklanki wody, 5 kostek lodu. Jak go przygotować? Ogórka obieramy i kroimy w plastry, natkę myjemy i osuszamy. Seler obieramy i kroimy. Zostawiamy kilka łodyżek pietruszki do dekoracji. Wszystkie składniki dodajemy do blendera, miksujemy do połączenia składników. 

#4 SMOOTHIE POMARAŃCZOWE Z CYTRYNĄ
Kluczową rolę pełnią tu odpowiednio dobrane pomarańcze. Te najlepsze mają skórkę grubości ok. 0,5 cm, jednak na zakupach nie bardzo możemy to sprawdzić. Warto więc wybierać te pomarańcze, które mają coś w rodzaju pępka - są najsmaczniejsze. Co potrzebujemy? Składniki: 7 pomarańczy, 2 cytryny, 2 szklanki wody, 5 kostek lodu. Jak go przygotować? 6 pomarańczy i cytryny sparzamy wrzątkiem, szorujemy, obieramy, miąższ oczyszczamy z białych błonek, by nie nadawały goryczy naszemu smoothie. Pozostałą pomarańczę myjemy o kroimy ze skórką w plasterki i odkładamy do dekoracji. Składniki wrzucamy do blendera i miksujemy do połączenia składników.

Pewnie większość z Was zauważyła, że panuje teraz trend na bycie eko. Objawia się to niemal w każdej dziedzinie i dotyczy praktycznie każdej sfery życia. Ubrania z eko-skóry, jedzenie ekologiczne, kosmetyki na bazie naturalnych składników, koktajle też świetnie się w to wpisują. Rzadko kiedy podążam ślepo za jakimiś trendami, ale ten mi się bardzo podoba. Na domkach wczasowych, na których pracuję coraz więcej wczasowiczów instaluje sobie przydomowe oczyszczalnie, jak np. http://www.sedyment.com.pl/. Jest to z pewnością ekologiczne, ergonomiczne i ekonomiczne! A Wam podoba się trend bycia eko?

Lubicie koktajle, smoothie czy lemoniady? Macie swoje sprawdzone przepisy?
Czytaj dalej

Nowości marki Bell do makijażu - produkty z serii hypoallergenic

Kochani, witam Was w 2017 roku i od razu przechodzę do działania! Końcówka roku, pod względem makijaży jakie proponowała nam jedna telewizja śniadaniowa, odbiła się bardzo głośnym echem. Wszystko za sprawą okropnych propozycji, które zamiast zrobić furorę swoim wyglądem, wywołały salwę śmiechu i kpin. Zapewne każda z Was wie o czym mowa. Mój post również będzie dotyczył makijażu, jednak z innej strony. Bez obaw, żadnych drastycznych widoków tu nie uświadczycie (choć zapewne rezultaty moich poczynań mogłyby być podobne do prezentowanych na wizji), bo chciałabym jedynie powiedzieć kilka słów o nowościach marki Bell z serii HYPOAllergenic.


Zacznę od tych produktów, które najbardziej polubiłam, czyli korektor korygujący pod oczy i do twarzy oraz cień do powiek w kredce. Oba produkty, poza kolorystyką i przeznaczeniem wyglądają tak samo. Aplikuje się je w ten sam sposób, wydobywa, zamyka. Są to kosmetyki w formie kredek, które wykręca się i chowa za pomocą obrotowej końcówki na dole. Zatyczki są dość uciążliwe, bo ciężko się je zamyka i otwiera.




Korektor trafił w mi się w pomarańczowych tonach, czyli takich jakich na co dzień używam. Przy cieple twarzy idealnie się rozprowadza, kredka jest dość miękka.Warto podkreślić, że nie sprawdzi się u osób z suchą skórą twarzy bo lubi podkreślać suche skórki. Dobrze byłoby przed jego nałożeniem wykonać jakiś peeling twarzy. Krycie ma całkiem przyzwoite, choć do idealnego daleko mu brakuje. Jest wydajny.


Cień do powiek - bardzo podoba mi się jego kolor. Jest to błyszczący brąz. W swoich makijażach używam tylko odcieni brązu, beżu i złota, więc ten cień w kredce jak najbardziej wpasowuje się w tę kolorystykę. Na zdjęciu nie za dobrze udało mi się ukazać jego prawdziwą barwę, za to błysk pierwsza klasa. Jest to podobno cień wodoodporny - nie pływałam w nim, nie płakałam w nim - ciężko mi powiedzieć, ale zmyć go można jednym pociągnięciem palca, więc trwałość nie jest jakaś powalająca, dlatego często aplikuję go tylko w kąciku oka. Jednak efekt, jaki można dzięki niemu uzyskać wynagradza wszystko.


Największym rozczarowaniem jest dla mnie ten eyeliner w pisaku. Producent nazywa go trwale barwiącym flamastrem do kresek. Nigdy nie umiałam za bardzo malować kresek pisakami, bo kreska nie wychodzi prosta, tylko taka poszarpana i kilka minut zajmuje mi korygowanie tego. Z tym flamastrem było podobnie. Użyłam go tylko raz, nie mogłam go w ogóle zmyć. Zanim mi się to udało, miałam całe czerwone oczy i granatowe powieki, mimo, że flamaster jest czarny. Jeżeli już się nim pomalujecie i w trakcie zauważycie jakąś nierówność, raczej nie ma szans na drobne poprawki ze zmywaniem, bo się po prostu nie da. Nie pokazałam kolory ani linii jaką można nim zrobić, ponieważ nie długi czas bym jej nie zmyła.


Ostatnimi produktami są kosmetyki do brwi - korektor oraz wosk modelujący. Wosk okazał się bardzo ciekawym produktem. Mimo swojego ciemnego koloru, efekty daje dość delikatne przez trochę tępą konsystencję. No ale czego spodziewać się po wosku? Kolor to piękny brąz i idealnie sprawdza się w delikatnym makijażu - takim jaki najczęściej preferuję.




Nigdy nie umiałam się posługiwać korektorami z "wirowym" pędzelkiem, ponieważ produktu zawsze nabiera się za dużo, nawet jak staram się go dobrze obetrzeć o szyjkę. Kolor jest dość intensywny, więc produkt ten super spisze się u osób, które na co dzień noszą ciemne brwi - ja w tym temacie jednak stawiam bardziej na naturalność. Podkreślam brwi, delikatnie wypełniając ubytki. Nie "jara" mnie idealnie podkreślona, nieskazitelna brew, wręcz przeciwnie. Biorąc pod uwagę wcześniej wspomnianą delikatność jaką preferuję ten produkt nie jest dla mnie, choć jego trwałość jest godna podziwu.



Lubicie kosmetyki kolorowe marki Bell?

Pogoda daje mi się we znaki. Wczoraj byłam na chrzcinach i tak zmarzłam na dworze i w kościele, że później pół wieczora nie mogłam się zagrzać. Niby mamy wiosnę, ale póki co mało na to wskazuje. Pamiętam, jak jakiś czas temu w moim pokoju było stare okno, przez które ciągle wpadało zimno, kiedy tylko mocniej wiało. Na szczęście okno już wymieniłam, ale pomocna mogła okazać się tu taśma uszczelniająca. Okno wcale nie było brzydkie, tylko niepraktyczne, bo uciekało ciepło Gdybym wcześniej użyła takiej taśmy miałabym mniejszy wydatek i mniej sprzątania. Tak czy inaczej, mój Ukochany nagrzał tak w pokoju, że tak mi było gorąco, że nie mogłam spać do 2 w nocy. Musiałam otwierać okna i wpuścić trochę zimnego powietrza. Dopiero wtedy usnęłam. Dziś ciężki dzień przede  mną, bo strasznie się nie wyspałam.
Czytaj dalej

Manicure hybrydowy - Dolce Vita Nails 424 Marine + SemiFlash efekt lustra

Już dość dawno temu pokazywałam Wam post dotyczący tego, jak nakładać SemiFlash Metallic, a dziś chciałabym pokazać go Wam w stylizacji. Efekt lustra prezentuje się super, ale jest strasznie nie fotogeniczny i bardzo ciężko jest go fajnie uchwycić na zdjęciu, co pewnie widzicie poniżej.



Do tej stylizacji użyłam pięknego granatu 424 Marine marki Dolce Vita Nails. Na zdjęciu wyszedł bardziej niebiesko niż w rzeczywistości. Nie wyobrażałam sobie tej stylizacji z użyciem SemiFlash bez tego koloru. Zakochałam się w tej mieszance już wtedy, kiedy robiłam ten efekt na wzorniku. Wszystkie odcienie niebieskiego pięknie komponują się ze srebrem i pewnie się ze mną zgodzicie. Jest to mój kolejny kolor hybryd Dolce Vita Nails w kolekcji i z kolejnego jestem bardzo zadowolona. Jak pewnie wiecie, hybrydy te zajęły pierwsze miejsce w moim hybrydowym rankingu i nadal jestem tego samego zdania. Niebawem będę testowała pewne hybrydowe nowości, więc w rankingu tym pojawi się pewnie jeszcze jedna pozycja dotycząca nowej marki. 



- Mam też pewne uwagi co do efektu lustra, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Moje paznokcie jak zwykle robiłam w nocy. Byłam trochę zmęczona, ale musiałam zmienić manicure, bo następnego dnia miałam iść na kolację, więc nie mogłam iść z takim odrostem. Oczywiście starałam się malować jak najlepiej potrafię, ale nie miałam zbyt dobrego światła i nawet nie zauważyłam, że w niektórych miejscach hybryda jest rozłożona nierówno. I gdybym pomalowała paznokcie tylko kolorem i w takim stanie je zostawiła, wtedy na pewno nie byłoby tego widać, ale kiedy nałożyłam efekt lustra... Niestety wyszła każda jedna nierówność. Jeżeli wcześniej do lakieru czy topu przyczepił się Wam jakiś paproszek - efekt szkła strasznie go uwydatni. Dlatego jeżeli planujecie w swojej stylizacji użyć tego efektu, płytka musi być pomalowana nieskazitelnie. 

- Kolejną uwagą jest używanie topu. Jak wicie z wcześniejszego wpisu, efekt trzeba aplikować na top NO WIPE. Po wtarciu pyłku należy oczyścić paznokieć pędzelkiem, by pozbyć się jego nadmiaru. Potem pokryć paznokieć jeszcze raz topem i... Nie wkładajcie go tylko do buteleczki! Za każdym razem wytrzyjcie pędzelek w wacik bezpyłowy, najlepiej nasączony cleanerem. Ja tego nie zauważyłam i ubrudziłam sobie cały top. Te drobne brokaciki nawet ładnie wyglądają, więc to nie przeszkadzałoby mi tak bardzo, ale... Kiedy nakładamy top z takimi drobinkami na efekt lustra, wtedy te wolne drobiny odznaczają się i niszczą cały piękną taflę.

- Ostatnią uwagą jest trwałość. Producent zaleca pokrycie efektu dwoma warstwami topu No Wipe. Należy tez pamiętać o podwójnym zabezpieczeniu brzegu. Do tej czynności bardzo się przyłożyłam, a mimo to na drugi dzień pyłek się już wytarł. Efekt, jaki można dzięki temu uzyskać jest naprawdę fantastyczny, ale w kolejnych stylizacjach nie pokuszę się o zaaplikowanie pyłku na cały paznokieć, a np. tylko na jego górę, jako takie ombre, lub do pokrycia jakiegoś wzoru - wtedy nie zetrze się z końców.

A Wy co macie na pazurkach?

* * *

Niebawem wszystko się zazieleni i w końcu będzie pięknie! My z mamą powoli ruszamy do ogrodu, zaczynamy sadzić kwiatki i krzewy. Tata zbudował nam małą szopkę, w której trzymamy wszystkie swoje przydatne akcesoria. Czasem myślę, że w środku przydałoby się tę szopkę lepiej zaaranżować. Myślałam o jakiejś konstrukcji stalowej, jak np. http://www.sandc.pl/, z pewnością byłoby to coś trwałego i stałego, a przede wszystkim coś innego i dużo bardziej praktycznego. Co o tym myślicie?

Czytaj dalej