środa, 21 października 2020

BIELENDA JUICY JELLY MASK - NAWILŻAJĄCA MASKA Z ARBUZEM I ALOESEM

Na te maseczki od firmy Bielenda czaiłam się od dawna, ale jakoś nie było nam po drodze. W końcu się skusiłam. Wzięłam 3 warianty, ale... Dwa rozdałam (jak do tego doszło, nie wiem!). Została mi chyba najfajniejsza, czyli arbuzowa. Zamówiłam je swojego czasu na Notino.pl, gdzie bielendowy asortyment jest bardzo bogaty. Przy każdych zakupach zawsze dorzucę coś do koszyka.

Maska mieści się w szklanym słoiczku z plastikową zakrętką. W środku zabezpieczenie w postaci sreberka. Słoiczek dodatkowo spakowany jest do kartonika. Kartonik zafoliowany. Pancerne zabezpieczenie przed klientami, co uważam za dobre, ponieważ maska ma krótki termin przydatności po otwarciu (są to tylko 3 miesiące). Sam kartonik bardzo ładny, kolorowy, "soczysty", przyciąga wzrok i zachęca do wrzucenia produktu do koszyka. Po zerwaniu sreberka naszym oczom ukazuje się dość rzadka galaretka, która ma zatopione w sobie różne drobinki - czarne i czerwone. Wygląda bardzo zachęcająco, tak... Do zjedzenia.

Zapach jest słodki, arbuzowy i bardzo przyjemny. Przyjemność sprawia także sama aplikacja. Z uwagi na żelkową konsystencję, to fajna sprawa. Tym bardziej, że mamy tam drobinki. To taki swojego rodzaju masaż. Po nałożeniu maski na twarz należy masować kolistymi ruchami przez minutę, następnie zostawić na twarzy przez kolejne 15 minut. Po tym czasie spłukać letnią wodą. Do stosowania 2 razy w tygodniu. Producent zapewnia, ze starcza na 12 aplikacji i zgadzam się z nim. W składzie i to wysoko, bo na 4 miejscu, mamy sok z arbuza, na kolejnym miejscu nasiona chia. Aloes na 8 miejscu. Maseczka ma zapobiegać utarcie wody z naskórka, co sprawi, że skóra będzie nawilżona. I ja się z tym zgadzam. Pięknie wyglądająca twarz gwarantowana, choć ten efekt nie utrzymuje się jakoś mega długo. Jednak tak sobie myślę, czy można wymagać od produktu w cenie 12-13 zł efektów na tygodnie? ;)

Bardzo chętnie poznam pozostałe warianty tej maseczki. O ile się nie mylę, są to kiwi oraz ananas. Teraz trochę żałuję, że wcześniej je rozdałam. Ale nic straconego, cena jest bardzo niska, więc każdy może sobie na nie pozwolić.

 Znacie maski żelkowe z Bielendy? Jeśli tak, macie swój ulubiony wariant?

Czytaj dalej

BIELENDA MAKE-UP ACADEMIE MAGIC WATER - MGIEŁKA 3W1

 Ostatnio zaniedbałam kosmetyczne recenzje, więc pora nadrobić zaległości. Tym bardziej, że zdjęcia gotowe od dawna. Grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Dziś na tapecie mgiełka opalizujące Bielenda Make-up Academie Magic Water. Kosmetyki Bielenda na stałe rozgościły się w mojej kosmetyczce i używam ich zarówno w pielęgnacji ciała, jak i włosów. Najczęściej kupuję je na Notino.pl. Mam swoje hity wśród produktów tej marki i jeśli jesteście ciekawi, czy ten produkt do nich dołączy, to zapraszam.

Mgiełka mieści się w plastikowej butelce z atomizerem. Bardzo dobrze radzi on sobie z rozpylaniem produktu. Nie zacina się i tworzy idealny obłoczek mgiełki. Bardzo podoba mi się jej zapach. Przyjemny dla nosa, słodki. Gdy mgiełka długo stoi w miejscu, drobinki opadają na dno i widać wyraźne warstwy.  Po potrząśnięciu wszystko się miesza a drobinki pięknie krążą po opakowaniu. To naprawdę fajny widok. Produkt ten jest bardzo uniwersalny. Może nam posłużyć, jako baza pod makijaż, a dzięki swoim opalizującym drobinkom sprawi, że nasz makijaż nabierze blasku, a skóra będzie bardziej promienna i rozświetlona. Ostateczny efekt będzie jednak bardzo subtelny. Jeśli zależałoby Wam na większym rozświetleniu, mgiełkę można zaaplikować na gotowy makijaż. Rozświetlenie będzie zdecydowanie bardziej rzucało się w oczy. Jego trzecią funkcją jest nawilżenie. Może się fajnie sprawdzić przy typowo matowych makijażach.


Stosowałam ją zarówno na makijaż, jak i na całe ciało. Efekt rozświetlenia nie jest "chamski". Drobinki pięknie mienią się w świetle. Dlatego można stosować ją o każdej porze roku. Latem wygląda przepięknie, ale i jesienią czy zimą może sprawdzić się używana na jakieś większe wyjścia. Producent proponuje, że można stosować ją nie tylko na twarz czy ciało, ale także na włosy. Tej opcji nie próbowałam z obawy przed przyspieszonym przetłuszczaniem się włosów. Ogólnie jestem zadowolona z tego produktu. Warto go mieć i nawet jeśli rozświetlenie nie spełni Waszych oczekiwań (z uwagi na swoją subtelność), to zawsze pozostaną właściwości nawilżające i piękny zapach.

Lubicie takie produkty rozświetlające? Używacie mgiełek?

Czytaj dalej

wtorek, 20 października 2020

Mix produktów od Dermacol

Jakiś czas temu dotarła do mnie paczka niespodzianka z Notino.pl. Znalazły się w niej kosmetyki marki Dermacol. Miałam kiedyś już produkty tej marki - głównie żele pod prysznic. Była to bomba zapachowa, pamiętam je do dziś. Kolorówki za bardzo nie znałam, więc cieszę się, że miałam taką możliwość i mogłam przetestować co nieco. Zapraszam Was na zbiór mini recenzji.

DERMACOL CAVIAR LONG STAY- MAKE UP & CORRECTOR

Tego produktu nie przetestowałam. Był dla mnie zdecydowanie za ciemny. Na co dzień jestem blada, więc podkład z korektorem w odcieniu 3 zrobiłby mi na twarzy masakrę. Gdybym sama wybierała, na pewno skusiłabym się na odcień 0 - Ivory. Jedyne co mogę na jego temat powiedzieć, to przekazać kilka informacji od producenta. Ma on ujednolicić kolor skóry oraz zakryć drobne niedoskonałości. Ma również rozjaśnić oraz wygładzić skórę. Warto dodać, że ten produkt jest hipoalergiczny. Opakowanie ma ładne, dość "niskie", ale ładne.

DERMACOL INVISIBLE FIXING POWDER - LIGHT

Puder Dermacol Invisible Pixing Powder z kolei ma idealny odcień dla mnie. Jest on sypki. W opakowaniu są dziurki, przez które wydobywa się produkt, a także gąbeczka, którą można go nakładać. Ja zdecydowanie wolę to robić pędzlem. Produkt dobrze się rozprowadza, fajnie stapia się ze skórą i jej odcieniem dzięki swojej transparentności. Ostatnio solidnie dbam o skórę twarzy, więc nie mam żadnych przesuszeń, stąd nie wiem, czy produkt ten je uwydatnia. Chciałabym wierzyć, że nie. Tuszuje nadmiar sebum i idealnie matuje skórę. Wizualnie bardzo mi się podoba, wygląda subtelnie.

DERMACOL MAGNUM MAXIMUM VOLUME MASCARE

Kolejny w ostatnim czasie tusz z włosiastą szczoteczką. Zaczynam się do nich coraz bardziej przyzwyczajać. Tusz Magnum od Dermacol  wygląda niezbyt zachęcająco. Może inaczej... Wygląda dość pospolicie.  Ale to nie jego opakowanie jest najważniejsze, a to, jak sprawuje się na rzęsach. Nazwa Magnum, przynajmniej w moim odczuciu, daje mi informację, że... Będzie się działo. Wyobrażam sobie same najlepsze rzeczy, ale tak się nie dzieje. To dobry tusz, lecz do stosowania na co dzień. Lekko pogrubia, całkiem przyzwoicie wydłuża, ale nie daje spektakularnych efektów. Na pochwałę zasługuje fakt, że się nie osypuje.

DERMACOL SATYNOWA BAZA POD MAKIJAŻ

Rzadko używam tego typu produktów, ale jeśli już, to najczęściej na powieki czy strefę T. Mam skórę mieszaną i podkład z nosa znika mi błyskawicznie. Ta baza świetnie wygładza, delikatnie matowi i z pewnością przedłuża trwałość makijażu. Jej konsystencja jest przezroczysta. Dzięki niej, mój make up trzyma się na swoim miejscu zdecydowanie dłużej, a o to właśnie chodzi. Bazę można nabyć w 3 pojemnościach - 10, 20 i 30 ml. Mnie ta najmniejsza pojemność zdecydowanie wystarcza.

DERMACOL 16H LIP COLOUR - 2w1

Na sam koniec zostawiłam najlepsze, czyli pomadki 16H lip Colour. Mam je w dwóch odcieniach - czerwonym i różowym. Czerwień mi nie pasuje, ale róż... Bardzo się polubiliśmy. Te pomadki stosuje się w dwóch krokach. Po nałożeniu kroku 1 (z kolorem) usta po minucie stają się matowe. Możemy je zostawić w takim stanie lub nałożyć krok 2 i dodać im blasku. Z suchej konsystencji usta stają się śliskie i... Myślałam, że przez to pomadka straci na trwałości. Nic bardziej mylnego.

Myślę, że najlepiej zobrazują to swatche. Na nr 1 naniosłam oba kolory i zrobiłam zdjęcia po wyschnięciu. Na zdjęciu nr 2 na kolor różowy nałożyłam krok 2. Od razu widać ten blask. Na fotce nr 3 postanowiłam spróbować zetrzeć serduszka na sucho - z mizernym, jak widać, rezultatem. Na zdjęciu nr 4 użyłam płynu micelarnego. Tarłam solidnie i nie udało mi się pozbyć tej pomadki. Próbowałam też mydłem i żelem pod prysznicem, a mimo to miałam tę pomadkę na ręku jeszcze przez 3 dni. To był szok. Myślę, że płyn dwufazowy poradziłby sobie lepiej z tymi swatchami, ale akurat go nie miałam.

To najlepszy dowód na niebywałą trwałość tego produktu. Już wiem, że będę używała tej pomadki na specjalne wyjścia, bo mnie nie zawiedzie. Dodam, że pomadki te mają w składzie wosk pszczeli i witaminę E. Dzięki krokowi drugiemu pomadka nie wysusza ust, więc możemy cieszyć się ich ładnym wyglądem. Cieszę się, że mogłam wypróbować produkty Dermacol. Znalazłam wśród nich produkty przeciętne, jak i totalne hity. Najbardziej jestem zadowolona z pomadki i pudru.

Znacie kosmetyki Dermacol? 

Czytaj dalej

niedziela, 18 października 2020

Jesienne pomadki do ust

Nigdy nie przepadałam za jesienią, jako porą roku, ale to właśnie wtedy moje makijaże odżywają. Nie jestem żadną makeup artist, ale lubię od czasu do czasu podkreślić to i owo. Najwięcej w mojej kolekcji (bez wątpienia) jest pomadek. Ukochałam sobie te z aplikatorami, jednak tych w sztyfcie też nie odstawiłam całkowicie w kąt. Dziś do tego postu wybrałam sobie swoje ulubione pomadki, których w tym okresie używam najczęściej. 
 

MAYBELLINE MATTE INK - 15 LOVER

Te pomadki lubię od pierwszego wypróbowania. Mam w kolekcji jedynie 3, ale obie lubię tak samo. Kolor to ciemny, brudny róż. To pomadki, które są nie do zdarcia. Nakładam je rano i mam na ustach cały dzień, nawet jeśli coś piję i jem (wyjątkiem, który potrafi tę pomadkę ruszyć, jest coś tłustego, np. rosół, o czym przekonałam się na jednym weselu). Jednak potem bez problemu ją poprawiłam i trzymała się do końca wesela. Wybór kolorów jest dość spory, każdy znajdzie coś dla siebie. Zapach pomadek - poezja. Kojarzy mi się z budyniem. Lubię ten ten aplikator. Ma kształt łezki i ułatwia malowanie.

GOLDEN ROSE STAY MATTE 03

To była moja pierwsza matowa pomadka. Najpiękniejszy kolor na świecie, który uwielbiam! Poznałam go dzięki przyjaciółce. W duecie z konturówką - sztosik. Może nie jest tak trwała, jak Maybelline, ale odcień wynagradza wszystko. W nim czuję się najlepiej. Stosuję zarówno na co dzień, jak i od święta.

BOURJOIS - ROUGE VELVET EDITION - 10 DON'T PINK OF IT!

Bourjois Rouge Velvet Edition w odcieniu Don't Pink od it! będzie idealnym odcieniem dla osób, które lubią podkreślić swoje usta w delikatny sposób. To świetny, lekko zgaszony różowy odcień. Wspaniale prezentuje się na ustach. Nie tworzy skorupki, tylko piękny kolor z fajną, lekko aksamitną poświatą. Sama pomadka jest mała, więc bardzo poręczna. Idealna, by wrzucić ją do torebki i by móc poprawić swój makijaż w każdej chwili. Na pochwałę zasługuje również zapach.

MAYBELLINE MATTE INK - 15 LOVER

Te pomadki lubię od pierwszego wypróbowania. Mam w kolekcji jedynie 3, ale obie lubię tak samo. Kolor to ciemny, brudny róż. To pomadki, które są nie do zdarcia. Nakładam je rano i mam na ustach cały dzień, nawet jeśli coś piję i jem (wyjątkiem, który potrafi tę pomadkę ruszyć, jest coś tłustego, np. rosół, o czym przekonałam się na jednym weselu). Jednak potem bez problemu ją poprawiłam i trzymała się do końca wesela. Wybór kolorów jest dość spory, każdy znajdzie coś dla siebie. Kolekcja Maybelline Matte Ink liczy pl Zapach pomadek - poezja. Kojarzy mi się z budyniem. Lubię ten ten aplikator. Ma kształt łezki i ułatwia malowanie.

GOLDEN ROSE STAY MATTE 03

To była moja pierwsza matowa pomadka. Najpiękniejszy kolor na świecie, który uwielbiam! Poznałam go dzięki przyjaciółce. W duecie z konturówką - sztosik. Może nie jest tak trwała, jak Maybelline, ale odcień wynagradza wszystko. W nim czuję się najlepiej. Stosuję zarówno na co dzień, jak i od święta.

ORIFLAME GIORDANI GOLD 

Oriflame Giordani Gold na pierwszy rzut oka wygląda bardzo elegancko. Piękne złote opakowanie z wyżłobionymi logo wygląda świetnie. W środku sztyft w intensywnym bordowo-malinowym kolorze. Trwałość nie jest tak idealna, ale sama pomadka wżera się w usta. Gdy zejdzie z nich ta główna warstwa, kolor pozostaje. Co lepsze, ciężko go zmyć, tak mocno się wtapia. Osobiście uważam to za zaletę. Pachnie równie ładnie, jak poprzednicy. Nie jest to moja pierwsza pomadka GG, ale ostatnia na pewno też nie.

POMADKA DO UST NABLA

Ta pomada jest również w sztyfcie. Ma piękny, w zasadzie dość codzienny odcień. Jest to taka bardzo zgaszona czerwień, jakby z dozą nudziaka. Pięknie pokrywa usta niebanalnym kolorem i dość długo się na nich utrzymuje. Została mi jej w zasadzie końcóweczka, więc to może świadczyć za jej najlepsza recenzję. Po prostu często jej używam. Wygląd też mi się podoba. Mieści się w grafitowym, odbijającym światło opakowaniu.

Przygotowałam dla Was swatche tych kolorów (są ułożone w takiej kolejności, jak podałam we wpisie, patrząc od lewej strony), jednak nie jestem z nich zadowolona. Pogoda za oknem nie rozpieszcza, więc te odcienie nie do końca odwzorowują stan faktyczny.

To pomadki, których w tym czasie używam najczęściej. Jak widzicie, są to głównie pomadki w odcieniach różu. Myślę, że w takich odcieniach jest mi po prostu najlepiej. Mogę je Wam polecić z czystym sumieniem. Wiele pomadek z zaprezentowanych tu znajdziecie na Notino.pl. Moje w większości stamtąd pochodzą. Myślę, że przy kolejnych zakupach skuszę się na kolejne pomadki.

Jaki kolor najczęściej gości na Waszych ustach?

Czytaj dalej

czwartek, 15 października 2020

Belhom.pl - piękne dodatki do Twojego domu

Otaczanie się ładnymi rzeczami każdemu sprawia przyjemność. Nie ma się co dziwić, bo w ładnie urządzonych pomieszczeniach znacznie milej spędza się czas. Jakiś czas temu trafiłam do sklepu Belhom.pl. Sklep ten wyposażony jest w elementy codziennego użytku, jak również dodatki, które upiększą Twój dom. Przedmioty te są starannie dobierane pod szersze grono klientów, by każdy znalazł tam coś dla siebie. Moda, oryginalność i miłość do piękna - te trzy cechy idealnie odzwierciedlają ten sklep. Jeżeli jesteście ciekawi, co zamówiłam, to zapraszam do oglądania!

 
 TALERZ DESEROWY BADEM - CERAMICZNY RÓŻOWY

Zastawę do swojego gniazdka mam już kupioną. Postawiłam na kolor biały - uniwersalny. Ale w kuchni lubię ładnie serwować różne dania, więc wiedziałam, że prędzej czy później kupię też jakieś inne talerze w kolorze. Postawiłam na talerze deserowe, ceramiczne w różowym kolorze w liczbie sztuk 10. Seria ta nazywa się Badem. Są to okrągłe talerze, które po obwodzie mają piękne zdobienia. Kolor tych talerzy podświadomie już podpowiada mi, że fajnie byłoby na nich serwować coś słodkiego. Ciasto, naleśniki, gofry? Czemu nie! Ja dziś całkiem przypadkiem trafiłam na Instagramie na urocze pankejki. Poprosiłam o przepis i zabrałam się do dzieła. Efekt widzicie na poniższym zdjęciu. Talerze ładnie się błyszczą, a ich średnica to 21 cm. Zdobienia są na tyle szerokie, że dobrze czyści się z nich pozostałości po jedzeniu. Talerze są ciężkie i solidnie zrobione, a cena niezbyt wysoka.


METALOWY, ZŁOTY WAZON DEKORACYJNY CEDRIC

Ten wazon robi ostatnio furorę, szczególnie na Instagramie. Bardzo często zdarzało mi się na niego natknąć. Nasze "spotkania" były na tyle częste, że sama zapragnęłam go mieć. I takim sposobem jest już u mnie i cieszy moje oczy.  Temu wazonowi nie można odmówić oryginalności. Sam metalowy "stelaż" jest dość spory, a w jego środku znajduje się szklana fiolka na kwiaty. Wygląda to naprawdę świetnie. Zamiast wody, wsadziłam do środka żelowe kulki, co widać na zdjęciu.  Wtedy jeszcze w 100% nie napęczniały, ale teraz wygląda to naprawdę ciekawie. Wbrew pozorom wazon pomieści sporą liczbę kwiatów, choć wydaje mi się, że najładniej prezentują się w nim skromniejsze kompozycje. Ja postawiłam na róże, a kiedy już zwiędną, wstawię tam gałązkę eukaliptusa. Wazon ma bardzo nowoczesny design, więc świetnie wpasuje się w nowoczesne wnętrza. W moim domu na pewno zajmie wyjątkowe miejsce. Jego konstrukcja jest stabilna, nie wywraca się.


CERAMICZNA, DEKORACYJNA LAMPKA STOŁOWA LENA

Moja poprzednia lampka już trochę mi się znudziła. Zachciałam czegoś nowego. I kiedy zobaczyłam Lenę, to zakochałam się z miejsca. Niestety na moim zdjęciu nie do końca widać to, jak jej abażur pięknie opalizuje, ale pokazywałam to na Instastory. Efekt ten robi naprawdę ogromne wrażenie. Lampka opalizuje jakby na złoto. Jej dół jest ceramiczny, biały w krateczkę. Z danych technicznych: jej wysokość, to 49 cm, a szerokość 30 cm. Napięcie 220V, a moc 40W. Przewód ma 115 cm długości. Jak widzicie, jest to sporych rozmiarów przedmiot. Za dnia piękna dekoracja, zaś wieczorem niepowtarzalny, romantyczny klimat - to zagwarantuje ta lampa.



Z każdej z tych rzeczy jestem bardzo zadowolona! Wszystko zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Piękne, różowe, zdobione i przede wszystkim urocze talerze na pewno spodobają się moim przyszłym gościom. Lampa doda nastroju romantycznym wieczorom spędzanym z mężem lub doda klimatu podczas spotkań z przyjaciółkami. Do żywych kwiatów mam słabość - a teraz podwójną od kiedy mogę wyeksponować je w tak pięknym wazonie. Koniecznie wpadnijcie do Belhom.pl. Sprawdźcie ile pięknych rzeczy tam się znajduje.
 
Jeśli poza dodatkami do domu lubicie także kupować dodatki bezpośrednio dla siebie, a ściślej mówiąc swoich telefonów, to zapraszam Was do sklepu PANCERNIK. Znajdziecie tam wszelkiego rodzaju akcesoria, takie jak case'y, szkła hartowane, które są bardzo ważne szczególnie przy telefonach z wyższej półki, kable, ładowarki czy uchwyty. Moc przydatnych rzeczy! 

Lubicie kupować dodatki do domu?
 
Czytaj dalej