piątek, 24 lutego 2017

Zainwestuj w siebie - zabiegi medycyny estetycznej

Do tej pory nie interesowałam się gabinetami, które oferowały zabiegi z zakresu medycyny estetycznej. Dziś z czystej ciekawości zerknęłam na jedną stronkę i przekonałam się, jak wiele fajnych zabiegów można tam sobie zafundować dla poprawy własnego samopoczucie. Poza tym, każdy człowiek jest swoją najlepszą inwestycją, więc idąc tym tropem, o dobre inwestycje trzeba po prostu dbać. Dziś chciałabym omówić kila zabiegów, które kobiety na całym świeci wykonują sobie na porządku dziennym. Mi każdy z tych zabiegów jest póki co obcy, ale wszystko w swoim czasie. Opisy poszczególnych zabiegów stworzyłam w oparciu o opisy widniejące na stronie gabinetu http://www.esteti-med.pl/. Tymczasem zapraszam Was do krótkiej lekturki i dodatkowo życzę Wam miłego dnia!
 
 
#1 DEPILACJA LASEROWA - Jak działa? Światło lasera jest pochłaniane przez melaninę, (melanina to nic innego, jak barwnik włosów), a następnie niszczy cebulki włosów. Włosy w fazie aktywnego wzrostu, potraktowane laserem, już nigdy nie odrosną! Laser najlepiej działa na ciemnych włosach - im ciemniejsze i grubsze włosy, tym zabieg będzie bardziej spektakularny. Jednak, żeby nie było tak kolorowo, wymagana jest seria pięciu takich zabiegów. Zabiegi te należy wykonywać w równych odstępach czasowych (twarz 5-6 tygodni, pachy, bikini, nogi i pozostałe partie (8-12 tygodni). Warto pamiętać, że skóra przed zabiegiem nie powinna być opalona. Poddawać się temu zabiegowi nie mogą kobiety ciężarne. Dodatkowo nie można wyrywać włosów 4-6 tygodni przed planowanym zabiegiem laserowym.

#2 USUWANIE PRZEBARWIEŃ - skuteczne usuwanie przebarwień na twarzy prowadzi do ujednolicenia kolorytu naszej skóry. Jest to proces długotrwały, który wymaga cierpliwości i współpracy. Ponadto, niezbędna jest odpowiednia pielęgnacja i ochrona przeciwsłoneczna. W zależności od rodzaju i głębokości przebarwień, należy dobrać indywidualną terapię np. peelingi chemiczne lub laser VPL. To znakomity sposób na przebarwienia. Zabiegi usuwają przebarwienia, ale jeżeli nasz organizm jest skłonny do wytwarzania nowych, to niestety nic tu nie poradzimy. Pomiędzy zabiegami oraz po zakończeniu terapii należy stosować kremy z filtrem i chronić naszą skórę przed słońcem. Pielęgnacja domowa powinna być oparta o składniki hamujące proces powstawania przebarwień. Są to kwas azelainowy, retinol, arbutyna, kwas kojowy czy wit. C.

#3 KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW - wypadanie włosów i leczenie tej przypadłości interesuje coraz większą liczbę osób. Obecnie na rynku można skorzystać z szeregu zabiegów, które mają pomóc w odbudowie włosów i poprawie ich kondycji. Przyczyna wypadania włosów jest często powiązana z różnymi chorobami czy niedoborami, np. problemami z tarczycą lub niedoborem żelaza. Przed rozpoczęciem terapii w gabinecie należy przeprowadzić różnego rodzaju badania. Najlepszym zabiegiem na problem wypadania włosów jest mezoterapia igłowa lub mikroigłowa. Kuracja przeciw wypadaniu włosów, podobnie jak depilacja laserowa, wykonywana jest w seriach. Podobno już po pierwszych zabiegach można zaobserwować, że nasze włosy się wzmocniły i mniej wypadają. Wzmocnieniem terapii jest odpowiednia pielęgnacja domowa oraz suplementacja diety.

#4 ZABIEGI ODMŁADZAJĄCE - odmładzanie skóry, by można było uznać za skuteczne, musi przebiegać wielopłaszczyznowo. To znaczy, że zanim przystąpimy do jakichkolwiek czynności, należy przygotować indywidualny i dopasowany do konkretnego klietna plan działania. W pierwszej kolejności powinniśmy zafundować sobie peeling, który złuszczy stary naskórek i poprawi ogólny wygląd skóry. Świetnie sprawdzi się np. kwas kawowy. Drugim krokiem jest rewitalizacja skóry. Jednym z lepszych sposobów jest mezoterapia igłowa lub mikroigłowa. Dzięki tym zabiegom, skóra dostaje niezbędne składniki odżywcze. Jeżeli interesują Cię mniej inwazyjne sposoby poprawienia kondycji skóry, wypróbuj zabiegi z ultradźwiękami. 

Muszę przyznać, że chętnie skusiłabym się na trzy z tych zabiegów. Przebarwień nie mam, ale chętnie zafundowałabym sobie depilację laserową (szczególnie latem, to byłaby super sprawa). O ile chciałabym, by moje włosy z nóg czy innych stref ciała zniknęły, tak na głowie wolałabym by jednak pozostawały, dlatego kuracja przeciw wypadaniu włosów mogłaby okazać się pomocna. Na koniec zabiegi odmładzające - mogłabym sobie takie zafundować przed ślubem, by moja twarz wyglądała tego dnia lepiej.

Chodzicie na tego typu zabiegi? A może korzystacie z innych? Podzielcie się swoimi doświadczeniami.
Czytaj dalej

Tła do zdjęć na bloga - z czego je zrobić? - cz. 2

Postanowiłam przygotować drugą część posta dotyczącą teł do zdjęć. Może samo ograniczenie tytułu do teł jest tu napisane na wyrost, bo często urok dobrego zdjęcia tkwi głównie w dodatkach. Poprzedni wpis bardzo przypadł Wam do gustu, a w wyszukiwaniach na blogu często to hasło się przewija.  Dlatego dziś przychodzę do Was z kolejnymi pomysłami na tła i dodatki do zdjęć, które może wykorzystać każde z Was.


#1 GAZETY
Od niedawna zaczęłam systematycznie kupować gazety. Z racji, że wybór w sklepie mam raczej ograniczony, a kiosku w okolicy brak, skupiłam się Cosmopolitanie. Okładki tej gazety wyróżniają się na tle innych, więc skłoniło mnie to do pewnych wniosków. Poza sporą dawką wiedzy, jaką można wynieść z gazet, rewelacyjnie sprawdzają się jako dodatek do zdjęć. Dzięki kolorowym okładkom idealnie wyróżniają się na zdjęciu i robią świetne tło. Przykładem wykorzystania gazety był wpis, w którym pokazywałam Wam swatche lakierów hybrydowych Evonails. Mimo, że gazeta była niebieska, to miała czerwone dodatki i świetnie skomponowała się z czerwonymi lakierami. Na zdjęciach ciekawie wyglądają nie tylko okładki, ale i wewnętrzne strony. Przykład na następnym zdjęciu.



#2 KWIATY
To tak oczywista propozycja, ale nie jest zbyt popularna - przeglądając blogi z mojej listy rzadko w kompozycjach widuję kwiaty. Może spowodowane jest to porą roku, ale... Naprzeciw wychodzą nam różne markety, w których praktycznie każdego dnia można kupić wiązkę żywych kwiatów w niewygórowanej cenie. Ostatnio udało mi się kupić pęk tulipanów (9 sztuk) za niecałe 7 zł. Wczoraj były również Walentynki, więc na pewno wiele kobiet otrzymało tego dnia kwiaty, niebawem mamy również Dzień Kobiet - pewnie kwiaty również się posypią. Fajnie byłoby, by poza faktem, że cieszą one oko w pokoju, cieszyły także oczy czytelników na Waszych blogach. Przemyćcie kwiaty do Waszych kompozycji. Ja dziś zrobiłam sobie dzień fotografowania i użyłam wspomnianych wcześniej tulipanów i mojego bukietu Walentynkowego. Kwiaty nie są wieczne, ale na fotografii będą cieszyć oko cały czas.



#3 BRYSTOL
Kiedyś, kiedy jeszcze nie miałam białego stolika z IKEA, moim białym tłem był brystol. Poniższe zdjęcie nie jest do końca takie, jak bym chciała, ale... To zdjęcie jest sprzed roku, a wtedy dopiero zaczynałam przykładać wagę do zdjęć i kompozycji. Niemniej jednak brystol jest świetnym rozwiązaniem, kiedy chcecie wykonywać zdjęcia na białym tle.


#4 DODATKI
Wszelkiego rodzaju dodatki mogą sprawić, że zdjęcie nabierze stylu. Jak już niejednokrotnie wspominałam, kupując różne dodatki do pokoju, dobieram je tak, aby przydały się również do zdjęć. Dodatkami, których używam w swoich zdjęciach, poza tymi, które wymieniłam wcześniej, są: cottonballs (zdjęcie wygląda bardzo optymistycznie, bo kule są pastelowe i kolorowe. Idealnie sprawdzą się o każdej porze roku), kosmetyki - głównie układam je wtedy, kiedy recenzuję inne kosmetyki czy gadżety, biżuteria, która dodaje elegancji na zdjęciu, papierowe podkładki do jedzenia czy inne ledowe gadżety, które dodatkowo rozświetlą zdjęcie.





Warto dbać o tła i dodatki na zdjęciach. Dzięki nim zdjęcia wyglądają przede wszystkim ciekawiej, a poprzez fotografowanie na białym tle schludniej. Ładne zdjęcia na blogu przyciągają czytelników - wiem to po sobie. Dużo chętniej dodaję do obserwowanych blogi, które mają ładne zdjęcia. Wiem, że pogoda często nie rozpieszcza, ale na szczęście istnieje wiele programów, które w każdej chwili można poprać i zainstalować i dzięki nim rozjaśniać czy wyostrzać swoje zdjęcia. Ja do obróbki używam głównie Photoscape (bardzo prosty w obsłudze program, który ma dużo funkcji).

Zwracacie uwagę na zdjęcia na swoim blogu czy u innych blogerek? Co najczęściej Wam służy jako tło?

Moje ferie właśnie dobiegły końca. Sama nie wiem kiedy ten czas zleciał, przecież jeszcze niedawno trwała sesja, a tu muszę na nowo zmierzyć się z kolejnym, ale już moim ostatnim semestrem na studiach. Ferie spędziłam niezbyt intensywnie, raz wybrałam się na wycieczkę na Górę Czterech Wiatrów do Mrągowa na narty - w zasadzie ja stałam i robiłam zdjęcia, a moi mężczyźni (tata i narzeczony) oddawali się zimowym szaleństwom. W związku z czym wcale nie udało mi się wypocząć. Kiedyś, kiedy jeszcze miałam prawdziwe ferie, bo chodziłam do szkoły - wtedy wszystko wyglądało inaczej. Każdy dzień był na wagę złota, a szaleństwom nie było końca. Były również wyjazdy na różne obozy czy kolonie, jak np. za pośrednictwem  http://www.jaworzyna.com.pl/. Jednak wszystko co dobre, szybko się kończyło. Ja właśnie kończę wpis i zabieram się za pakowanie plecaka na pierwszy w tym semestrze zjazd.
Czytaj dalej

Motyl na hybrydzie - tutorial - krok po kroku

Odkąd po raz pierwszy zobaczyłam motyle malowane ręcznie na hybrydzie - zakochałam się w nich. Nigdy jednak nie próbowałam sama ich malować, ponieważ z góry założyłam, że to zdecydowanie wykracza poza moje umiejętności. Minęło wiele czasu, zanim zdecydowałam się to sprawdzić. Okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Mój motylek nie dorasta do pięt większości motylkom, które zapewne widzieliście, ale pierwsze próby poczynione. Do jego namalowania użyłam pastelowych lakierów. W środku zrobiłam różowo-niebieskie ombre, ale niestety na zdjęciach niezbyt to widać. Powoli przygotowuję się do wiosny i tylko pastele mi w głowie. Następnym razem postawię na nieco ciemniejsze kolory. Przygotowałam dla Wam mały tutorial, jak namalować takiego motylka.


W pierwszej kolejności musicie zdecydować się na kolor bazowy - ja wybrałam biel, bo na niej tego typu wzorki prezentują się najlepiej (pomijam opis uprzednich czynności, jak matowienie płytki, położenie bazy, bo to chyba oczywiste). Nałożyłam dwie warstwy bieli, każdą utwardzałam w lampie. Następnie przechodzimy do narysowania zarysu motyla i wypełnienia go kolorem, jaki wybraliśmy. Moim błękitem jest limitka Semilac 000 Lazure Dream. Namalowane skrzydełka utwardzamy w lampie i powtarzamy czynność jeżeli są prześwity (jeżeli chcecie cieniowanego motylka, nanieście drugi wybrany przez Was kolor i delikatnie rozcierajcie z nieutwardzoną 2 warstwą błękitu , po czym utwardźcie w lampie). Jeżeli Wasz wzór jest już gotowy, wytrzyjcie za pomocą cleanera warstwę dyspersyjna lakieru, po czym przejdźcie do zmatowienia wzoru. Robimy to dlatego, że na "śliskim" lakierze nie będzie się nam trzymał tusz (ja używam tuszu kreślarskiego Rystor) - będzie się rozjeżdżał, a dodatkowo wolno tak wysycha.


Przechodzimy do malowania stylografem i tuszem. Ja zaczęłam od namalowaniu korpusu motylka. Najprościej mówiąc, namalowałam dwie kropki, z czego tą dolną rozciągnęłam do dołu. W następnej kolejności zabrałam się za malowanie czułek. Również namalowałam dwie kropki i od nich pociągnęłam kreski do głowy motyla. Trzeba również obrysować całego motyla, tak jak na zdjęciu nr 3. Czarne kreski rozchodzące się po skrzydełkach motyla możecie sobie darować jeżeli nie przypadły Wam do gustu i ozdobić go w inny sposób (może coś brokatowego?). Za pomocą sondy namalowałam też białe kropeczki różnych rozmiarów na czarnych elementach.


Całość należy pokryć topem i utwardzić w lampie. Jeżeli czujecie jakieś wypukłości, nanieście drugą warstwę topu. I to cała filozofia! Motyl może nie wyszedł mi idealnie, ale jak na pierwszy raz jestem zadowolona z tego małego "dzieła". Myślę, że w niedalekiej przyszłości pokuszę się o namalowanie kolejnych odsłon motylków.


Motyl kojarzy mi się z wiosną i ciepłym latem. Wiosną wszystko budzi się do życia i ja powoli zaczynam mieć w sobie więcej energii i chęci do jakiegokolwiek działania. Wiosna, to też czas przemian, głównie tych wewnętrznych. W tym roku nie miałam postanowień noworocznych, ale mam postanowienie wiosenne. W 2018 roku ślub, więc pora zrzucić trochę zbędnych kilogramów. Bacznie obserwuję dietę pudełkową http://apeteat.pl/ - to byłaby świetna alternatywa dla takiego lenia jak ja, nie musiałabym gotować (ogólnie lubię, ale nie podczas odchudzania, bo nudzi mi się to wymyślanie i liczenie kcal), a wszystko miałabym dostarczone pod nos. Musze tylko zorientować się, czy jest na to szansa, skoro mieszkam tu, gdzie mieszkam. Ktoś zdecydował się na taką dietę i powie o niej kilka słów? Sprawdziła się? Jak efekty?

Skusicie się na namalowanie własnego motylka?
Czytaj dalej

czwartek, 23 lutego 2017

Jak ochronić swój telefon przed uszkodzeniami?

Jak już wielokrotnie wspominałam, ochrona mojego telefonu jest dla mnie bardzo ważna. I pewnie byłaby ważna dla każdego, kto nacieszył się nowym telefonem zaledwie chwilę, bo potem skończył on z potłuczonym ekranem. Od czasu tego feralnego zdarzenia dbam o swój telefon i staram się zabezpieczać go jak mogę, by nie stracić kolejnego. Dzisiejszy post chciałabym właśnie poświęcić na pokazanie Wam swoich komórkowych zabezpieczeń.


#1 ETUI-SASZETKA STILGUT
Etui Stilgut, to jedno z fajniejszych etui jakie miałam w życiu. Jest ze mną od września i jak widać wciąż wygląda nienagannie. Jest to etui zamykane na zamek, w środku ma kilka kieszonek, w które można schować dokumenty lub pieniądze. Etui to ma 5,6" i jest trochę za duże na mój telefon, ale wcale mi to nie przeszkadza. Wykonane jest z niezwykłą starannością, nie ma mowy o żadnych odstających nitkach czy puszczających szwach. Zamek również "chodzi" bez zarzutu, nigdy się nie zaciął. Przez tyle miesięcy nie mam mu nic do zarzucenia. Jest to produkt skórzany w kolorze granatu i z dodatkami brązu i jest ultra lekki. Będąc w domu używam go rzadziej, najczęściej sięgam po niego,  kiedy gdzieś wychodzę. Wtedy wkładam telefon  do środka i rzucam swobodnie do torebki. Gdybym wcześniej nie użyła saszetki,mój ekran byłby cały porysowany, a ja już to przerabiałam, więc dziękuję. Wygląd etui jest dość skromny, klasyczny i to chyba podoba mi się w nim najbardziej. Dzięki temu jest ono eleganckie i ładnie się prezentuje.



#2 ETUI SILIKONOWE
Mój telefon jest dodatkowo zabezpieczony w etui silikonowe. Chroni ono mój sprzęt przed różnego rodzaju zarysowaniami. Gdy telefon upadnie z niewielkiej wysokości może również ochronić przed pobiciem szybki, ponieważ etui zawsze delikatnie wystaje ponad ekran. Chyba, że będziemy mieli pecha i telefon upadnie na kant "czegoś". Poza tym, często pełni rolę upiększającą. Tym razem jest to zwykłe, bezbarwne etui Goospery. Lubię tę markę, bo etui są solidne i idealnie dopasowane, świetnie przylegają do telefonu. Kupiłam je za ok. 20 zł w komisie.



#3 SZKŁO HARTOWANE
Nobla temu, kto je wymyślił! Szkło hartowane uratowało mój telefon kilka tygodni temu w Pepco. Przechadzałam się po tym sklepie pisząc sms. Kiedy chciałam już schować telefon do kieszeni, zaczepiłam się o jakąś bluzkę i mój telefon upadł na płytki z dość dużej wysokości. Oczywiście w takiej sytuacji działa podobne prawo, jak w przypadku kanapki, która upadając zawsze spada masłem do dołu. Tu zamiast kanapki był mój telefon, który spadł oczywiście ekranem do dołu. Podnoszę telefon w nerwach, bo huk upadku był spory, odkręcam ekranem do siebie i... Pęknięcie przez sam środek. Telefon mam stosunkowo niedługo, bo kupiłam go w sierpniu, a przed oczami już miałam czarny scenariusz, że jednak poza szkłem hartowanym, pękła również szybka właściwa i mój telefon tym sposobem straci gwarancję. Drugiego dnia popędziłam do komisu z duszą na ramieniu i poprosiłam o wymianę szkła. Ulżyło mi, kiedy okazało się, że pękło tylko szkło hartowane - kamień z serca po prostu. Koszt nowego szkła, to tylko 30 zł (u mnie) razem z założeniem, które jest w cenie, jednak koszt pękniętego ekranu i utrata gwarancji zrujnowałyby mój portfel, zatem nigdy przenigdy nie pozwolę sobie na brak takiego szkła na moich ekranach. Sklep Stilgut posiada wiele szkieł i folii na różne rodzaje telefonów, więc warto się rozejrzeć.



A czy Wy dbacie o swoje telefony? Jakie rodzaje zabezpieczeń stosujecie?
Czytaj dalej

piątek, 17 lutego 2017

Golden Rose - Matte Lipstick Crayon - matowa pomadka w kredce nr 08

Firma Golden Rose, a ściślej mówiąc jej produkty, nie słabną na popularności.  Matowe pomadki stały się już produktem kultowym i must-have w każdej damskiej kosmetyczce. Zapewne większość z Was miała styczność z tą marką, a jeżeli nie, to z pewnością ma ochotę zapoznać się z nią bliżej. Wcale się nie dziwię. Dzięki świetnej jakości, schludnym opakowaniom i przede wszystkim niskiej cenie mam chęć powiększać swoją szminkową kolekcję każdego dnia i gdyby tylko mój portfel to wytrzymał, na pewno tak by się stało. Do tej pory poznałam pomadki w sztyfcie oraz w kredce. O szminkach już pisałam na blogu, teraz przyszła pora na kredkę Matte Lipstick Crayon. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda mi się także poznać matowe pomadki w płynie tej samej marki, bo jestem ich bardzo ciekawa.


Dzięki wygranemu rozdaniu u Kasi, miałam okazję wybrać sobie kolor oraz "formę" wygranej pomadki (sztyft czy kredka). Z racji, że wcześniej nie kupiłam żadnej pomadki w kredce tej marki wybór okazał się prosty. Gorzej było tylko ze zdecydowaniem się na konkretny jeden kolor. Oferta jest dość bogata, bo w jej skład wchodzą 24 odcienie - każdy równie piękny. Poczytałam kilka postów ze swatchami, obejrzałam parę filmików - wcale nie ułatwiło mi to zadania, ponieważ na każdym zdjęciu czy filmie, kolory wyglądały inaczej. Ostatecznie zadecydowałam, że wybieram kolor 08.


Wiedziałam, że nie będzie to kolor z kategorii tych codziennych, ale wybrałam go celowo, ponieważ szminek delikatnych mam, aż nadto. Liczyłam, że kolor będzie wpadał delikatnie w fiolecik, ale bliżej mu niestety do brązu. Następnym razem będąc w galerii przyjrzę się wszystkim odcieniom na żywo, by w przyszłości wiedzieć, co wybrać. Mimo wszystko kolor wpisuje się w mój gust. Zauważyłam, że całkiem dobrze wyglądam w ciemnych kolorach.


Pomadkę nakłada się bardzo dobrze - trwa to trochę dłużej, niż przy aplikacji pomadki w sztyfcie, ale kredka jest za to dużo bardziej precyzyjna i zdecydowanie ładniej podkreślimy nią usta. Jest miękka, więc świetnie się rozprowadza. Jej trwałość jest również na zadowalającym poziomie. Bez jedzenia i picia wytrzymuje na ustach bez skazy do 4 godzin. Po takim czasie potrzebne są delikatne poprawki. Kredka mieści się w plastikowej obudowie - zastanawiałam się, co zrobię, kiedy zużyję już wystającą kredkę. Myślałam, że może wykręca się ją za pomocą dolnej końcówki. Niestety tak nie jest (choć to fajne rozwiązanie). Kredkę trzeba temperować lub strugać. Muszę zaopatrzyć się w temperówkę odpowiednich rozmiarów (najlepiej na wyspie Golden Rose), bo te, które mam w domu niestety nie są odpowiednie. Na szczęście kredka jest dość wydajna i starczy mi w takim stanie jeszcze na kilka użyć. 


Koszt takiej kredki, to 11,90 zł. Widziałam, że w niektórych sklepach online można je kupić nieco taniej. W dalszym ciągu uważam, że niezależnie od formy jaką wybierzecie, kosmetyki do ust Golden Rose są produktami godnymi uwagi. Pięknie prezentują się na ustach - warto zaznaczyć, że mówię o ustach zadbanych, bo spierzchnięte będą prezentowały się źle nawet z najlepszą szminką na świecie. Tak na marginesie, matowe pomadki mają to do siebie, że lubią uwydatniać niedoskonałości, więc fajnie przed ich nakładaniem zrobić sobie mały peeling, by poprawić ich kondycję, lub wyleczyć je różnymi smarowidełkami, by następnie nanosić pomadki. Piękną ozdobą naszej twarzy jest również uśmiech. W połączeniu z pięknym odcieniem szminki dodaje nam +100 do wyglądu. Oczywiście dużą rolę odgrywa tu również stan naszego uzębienia. Nawet najdroższe kosmetyki do ust nie będą prezentowały się ładnie, jeżeli nasze zęby będą pozostawiały dużo do życzenia. Warto zawczasu coś z nimi zrobić. Polecam zapoznać się ze stronką http://www.orto.info.pl/ wszystkim, którzy w tej kwestii chcieliby coś poprawić.

Znacie kolorówkę Golden Rose? Miałyście do czynienia z matowymi pomadkami w sztyfcie, kredce czy płynie?
Czytaj dalej