środa, 18 stycznia 2017

#7 Przegląd filmowy - filmy na podstawie powieści Nicholasa Sparksa

Sesja się zbliża wielkimi krokami i zapewne wszyscy studenci jednoczą się teraz ze mną w bólu. Wczoraj cały dzień pisałam jakieś prace, dziś może zacznę uczyć się do egzaminu. Dla relaksu postanowiłam napisać napisać dziś post z przeglądem filmowym. Dawno go już tu nie było, a mi nagromadziło się sporo filmów, które obejrzałam. Chciałabym stopniowo dzielić się z Wami tymi tytułami. Dziś jednak nie będzie to jeszcze przegląd filmów, które ostatnio obejrzałam, a spis kilku filmów opartych na książkach Nicholasa Sparksa. Do napisania tego posta skłoniło mnie to, że jakiś czas temu skończyłam czytać jedną z jego książek, po czym obejrzałam film.

#1 NAJDŁUŻSZA PODRÓŻ (2015)
Film opowiada historię dwojga młodych ludzi, Sophii Danko, która interesuje się sztuką i studiuje w tym kierunku oraz Luke'a Collinsa - ujeżdżacza byków. Akcja filmu rozpoczyna się od przypadkowego spotkania powyższych bohaterów na jednym z licznych pokazów rodeo organizowanych na terenie Karoliny Północnej. Między dziewczyną a chłopakiem od razu zaiskrzyło. Niewątpliwie wpadają sobie w oko, czego konsekwencją jest długa randka, którą zorganizował chłopak w malowniczej okolicy położonej nad jeziorem. Niestety czar wiszącej w powietrzu miłości pryska, gdy okazuje się, że ich pierwsze spotkanie jest zarazem ostatnim. W drodze do domu, deszczowego i burzowego wieczora, bohaterowie dostrzegają wypadek starszego człowieka - Iry Levinsona. Parze udaje się wydostać poszkodowanego z samochodu i odwieźć go do szpitala. Od tego momentu życie Lukea i Sophii zmienia się nie do poznania. Film przeplata dwie historię miłosne. Są to historię Sophii i Luke'a oraz przeplatane między nimi retrospekcje Iry Levisona, opowiadające o jego miłości oraz jej wzlotach i upadkach. Czy są one ze sobą jakoś powiązane? Czy historia starszego człowieka może mieć wpływ na rozwój uczucia między dwojgiem młodych, z pozoru nie pasujących do siebie ludzi? Wiecie co robić, by się tego dowiedzieć. Obejrzałam ten film, przeczytałam również książkę i choć wiele wątków się tu różni, to i tak polecam obejrzeć i przeczytać jedno i drugie.

#2 SZCZĘŚCIARZ (2012)
Jest to film z gatunku melodramatów. Opowiada o żołnierzu wracającym z wieloletniej misji w Iraku. Podczas jej trwania, główny bohater - Logan, znajduje na ziemi zdjęcie kobiety. Czas, który stracił na podniesienie fotografii ocalił mu życie. Postanawia więc odnaleźć kobietę ze zdjęcia i osobiście podziękować jej za ocalenie. Dziewczyna, której szuka to Beth, która wraz z rodziną prowadzi schronisko dla zwierząt. Logan najmuje się tam do pracy - przyjmuje go matka Beth, jednak jej córka pozostaje nieufna w stosunku do nieznanego przybysza. Jak rozwinie się cała sytuacja? Jak na wieść o odnalezionym zdjęciu zareaguje Beth? Czy coś połączy tę parę? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie oglądając film.
#3 OSTATNIA PIOSENKA (2010)
Siedemnastoletnia Ronnie nie może się otrząsnąć po fakcie, że jej rodzice się rozwiedli. Ojciec, były pianista i nauczyciel, wyprowadził się z domu w Nowym Yorku i zamieszkał na Tybee Island w Georgii. Nastolatka nie potrafi pogodzić się z tym i alienuje się od wszystkich. Jej matka wpadła na pomysł, by wakacje Ronnie spędziła ze swoim ojcem, któremu w dalszym ciągu na niej zależało i starał się on odbudować ich relacje, by było tak jak dawniej. Niestety córka nie ułatwiała mu zadania. Podczas wakacji Ronnie poznaje przystojnego siatkarza Willa. Jak rozwinie się ich znajomość? Czy córka pogodzi się ze swoim ojcem?
#4 BEZPIECZNA PRZYSTAŃ (2013)
Do małego miasteczka w Północnej Karolinie (swoją drogą, chyba Sparks bardzo lubi ten stan) przyjeżdża tajemnicza kobieta. Na imię ma Katie. Jest młoda i ładna, ale wiedzie życie samotne i pustelnicze. Jest wycofana, cicha, nie garnie do ludzi, wręcz przeciwnie, unika kontaktów za wszelką cenę. Pozostaje na uboczu miejscowej społeczności. Pewnego dnia poznaje właściciela małego sklepiku - Alexa. Jest on wdowcem i samotnie wychowuje dwójkę dzieci. Pojawia się między nimi nić sympatii. Katie powoli otwiera się przed Alexem i wpuszcza go do swojego świata. I wtedy pojawia się widmo upiornej przeszłości. Ciekawi jak rozwinie się cały wątek? Zachęcam do obejrzenia.

Znacie te filmy? Lubicie twórczość Sparksa? Wolicie czytać jego książki czy oglądać filmy na ich podstawie? A może jedno i drugie?

Czytaj dalej

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Dzień Babci i Dziadka - co im podarować?

Babcia i Dziadek - na dźwięk tych słów usta same składają się do uśmiechu. Mam bardzo ciepłe wspomnień, szczególnie te związane z moją babcią. Często lubię do nich wracać i rozmawiać o nich z bliskimi. No bo kto jak nie babcia i dziadek rozpieszczali nas jak byliśmy mali? U kogo szukaliśmy schronienia, kiedy podpadliśmy swoim rodzicom? Oczywiście u nich! A do tego, zawsze znalazło się w ich domu coś słodkiego dla nas. Zatem dzień 21 i 22 stycznia jest dla mnie dniem szczególnym. Za wszystkie dobre rzeczy, które spotkały nas ze strony dziadków powinniśmy być im wdzięczni każdego dnia i zapewne większość z nas potrafi się zrewanżować choćby miłym słowem. W te dni, obdarowujemy również swoje babcie i swoich dziadków upominkami.

 
Jeżeli o mnie chodzi, bardzo lubię prezenty spersonalizowane - lubię je dostawać, jak również je wręczać. Dzięki temu nabierają one na oryginalności i wyjątkowości, kiedy stworzone są z sercem, które niewątpliwie w to wkładamy. Możemy stworzyć coś, co będzie jedyne w swoim rodzaju, a do tego uszczęśliwi osobę obdarowywaną. Dlatego mam dla Was kilka propozycji ze strony Foto4u.

#1 FOTOKALENDARZ - bardzo podoba mi się idea wręczania fotokalendarzy, bo poza tym, że niesie to ze sobą aspekt praktyczny, bo kalendarz posłuży nam przez cały rok i każdego dnia będziemy mogli na nim zaznaczyć jakąś ważną datę czy wydarzenie, to dodatkowo będzie dekoracją pomieszczenia. Wspaniałe jest również to, że jeżeli w takim kalendarzu umieścimy zdjęcia osób, to na koniec roku spokojnie możemy te zdjęcia wyciąć i schować do albumu - będzie to pamiątka na całe życie. Obecnie można kupić takie kalendarze z rabatem 66% i nabyć je już za 19,98 zł. Nie jest to zbyt wygórowana cena za prezent, który niesie ze sobą tyle korzyści.

#2 FOTOOBRAZY - może jest to mniej praktyczny prezent niż fotokalendarz, ale z pewnością fotoobraz z podobizną wnucząt powieszony w pokoju, będzie cieszył oko dziadków, szczególnie jeżeli nie widzicie się na co dzień. Możecie zorganizować mini sesję fotograficzną, zaangażować w nią również swoich rodziców i stworzyć coś naprawdę wyjątkowego i specjalnego na tę okazję. Na stronie producenta produkt ten kupicie z 60% zniżką, już od 25.80 zł.

#3 DYPTYKI, TRYPTYKI, KWADRYPTYKI, PENTAPTYKI – stworzenie czegoś w tym stylu jest bardzo zbliżone do poprzedniej propozycji, z tym, że dzięki dyptykom, tryptykom, kwadryptykom czy pentaptykom możemy w świetny sposób zaaranżować większą przestrzeń i zrobić to w naprawdę ciekawy sposób, chociażby poprzez nietypowe rozmieszczenie elementów z fotografiami. Obecnie możecie je nabyć kolejno z takimi zniżkami jak 65%, 60%, 50% i 45%.

#4 ALBUM ZE ZDJĘCIAMI - jeżeli dziadkowie nie korzystają z kalendarzy, to zakup takiego może okazać się pomysłem nietrafionym. To samo tyczy się fotoobrazu - niektórzy po prostu nie lubią takich dekoracji. Wtedy świetnym rozwiązaniem może okazać się zakup albumu do zdjęć i wypełnienie go fotografiami, które przywołuję miłe wspomnienia. To wspaniała okazja, by skryć najpiękniejsze momenty i wspomnienia do jednej "książeczki", by móc po nie sięgać, kiedy tylko najdzie nas na to ochota. Na Foto4u obecnie trwa promocja na odbitki Kodak o wymiarach 10x15 cm, które można nabyć już za 20 gr. Atrakcyjna okazja - niewątpliwie.

Przykre jest trochę to, że niektórzy choćby bardzo chcieli, nie mają komu wręczyć takich prezentów. Jednak pamięć o osobach bliskich powinna być w nas na tyle mocna, że z pewnością znajdziemy inne rozwiązanie, by pokazać, że wciąż pamiętamy.

Czy obchodzicie ze swoimi dziadkami to święto? Czy odwiedzacie dziadków z prezentami?
Co w tym roku dla nich przygotujecie?
Czytaj dalej

niedziela, 15 stycznia 2017

Manicure hybrydowy - Dolce Vita Nails 424 Marine + SemiFlash efekt lustra

Przedwczoraj prezentowałam Wam post dotyczący tego, jak nakładać SemiFlash Metallic, a dziś chciałabym pokazać go Wam w stylizacji. Efekt lustra prezentuje się super, ale jest strasznie nie fotogeniczny i bardzo ciężko jest go fajnie uchwycić na zdjęciu, co pewnie widzicie poniżej. Gdyby na dworze nie było tak zimno i nie sypał straszny śnieg, na pewno wybrałabym się na sesję paznokci tam. Ale jeszcze kilka dni temu sami wiecie, że pogoda nie rozpieszczała. Teraz jak patrzę na te zdjęcia trochę żałuję, ale mam nadzieję, że jednak jakiś efekt jest widoczny. 



Do tej stylizacji użyłam pięknego granatu 424 Marine marki Dolce Vita Nails. Na zdjęciu wyszedł bardziej niebiesko niż w rzeczywistości. Nie wyobrażałam sobie tej stylizacji z użyciem SemiFlash bez tego koloru. Zakochałam się w tej mieszance już wtedy, kiedy robiłam ten efekt na wzorniku. Wszystkie odcienie niebieskiego pięknie komponują się ze srebrem i pewnie się ze mną zgodzicie. Jest to mój kolejny kolor hybryd Dolce Vita Nails w kolekcji i z kolejnego jestem bardzo zadowolona. Jak pewnie wiecie, hybrydy te zajęły pierwsze miejsce w moim hybrydowym rankingu i nadal jestem tego samego zdania. Niebawem będę testowała pewne hybrydowe nowości, więc w rankingu tym pojawi się pewnie jeszcze jedna pozycja dotycząca nowej marki. 



- Mam też pewne uwagi co do efektu lustra, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Moje paznokcie jak zwykle robiłam w nocy. Byłam trochę zmęczona, ale musiałam zmienić manicure, bo następnego dnia miałam iść na kolację, więc nie mogłam iść z takim odrostem. Oczywiście starałam się malować jak najlepiej potrafię, ale nie miałam zbyt dobrego światła i nawet nie zauważyłam, że w niektórych miejscach hybryda jest rozłożona nierówno. I gdybym pomalowała paznokcie tylko kolorem i w takim stanie je zostawiła, wtedy na pewno nie byłoby tego widać, ale kiedy nałożyłam efekt lustra... Niestety wyszła każda jedna nierówność. Jeżeli wcześniej do lakieru czy topu przyczepił się Wam jakiś paproszek - efekt szkła strasznie go uwydatni. Dlatego jeżeli planujecie w swojej stylizacji użyć tego efektu, płytka musi być pomalowana nieskazitelnie. 

- Kolejną uwagą jest używanie topu. Jak wicie z wcześniejszego wpisu, efekt trzeba aplikować na top NO WIPE. Po wtarciu pyłku należy oczyścić paznokieć pędzelkiem, by pozbyć się jego nadmiaru. Potem pokryć paznokieć jeszcze raz topem i... Nie wkładajcie go tylko do buteleczki! Za każdym razem wytrzyjcie pędzelek w wacik bezpyłowy, najlepiej nasączony cleanerem. Ja tego nie zauważyłam i ubrudziłam sobie cały top. Te drobne brokaciki nawet ładnie wyglądają, więc to nie przeszkadzałoby mi tak bardzo, ale... Kiedy nakładamy top z takimi drobinkami na efekt lustra, wtedy te wolne drobiny odznaczają się i niszczą cały piękną taflę.

- Ostatnią uwagą jest trwałość. Producent zaleca pokrycie efektu dwoma warstwami topu No Wipe. Należy tez pamiętać o podwójnym zabezpieczeniu brzegu. Do tej czynności bardzo się przyłożyłam, a mimo to na drugi dzień pyłek się już wytarł. Efekt, jaki można dzięki temu uzyskać jest naprawdę fantastyczny, ale w kolejnych stylizacjach nie pokuszę się o zaaplikowanie pyłku na cały paznokieć, a np. tylko na jego górę, jako takie ombre, lub do pokrycia jakiegoś wzoru - wtedy nie zetrze się z końców.


A Wy co macie na pazurkach?

Czytaj dalej

sobota, 14 stycznia 2017

Evonails - nowości - swache lakierów hybrydowych z linii Kaleidoscope, Magnetic i inne

Jeżeli chodzi o hybrydy - przepadłam do reszty. Nie korzystam jednak z hybryd jednej marki, bo nie lubię się ograniczać. Wiele firm na do zaoferowania różne produkty, z którymi wcześniej nie miałam styczności, więc ja z miłą chęcią te nowości poznaję. Dziś chciałam pokazać Wam nowości jakie do mnie zawitały od firmy Evonails. Są to hybrydy z serii Kaleidoscope, Magnetic oraz zwykłe kolory. Odkąd po raz pierwszy zobaczyłam linię Kaleidoscope, którą ja nazywam sobie linią kameleonów - zakochałam się bez pamięci. W dzisiejszym wpisie chciałam zaprezentować Wam swatche 11 kolorów hybryd Evonails w świetle dziennym i sztucznym.


Najpierw chciałabym pokazać serię zwykłych lakierów hybrydowych. Mówię zwykłe, ponieważ są to hybrydy z typowym, jednolitym wykończeniem (trafił się też jeden glitter). Takich kolorów mam 4 i są to kolejno: 59 Coriander (jest to taka miętka), 66 Siberian Iris (nietypowy, głęboki kobalt), 103  Marigold (piękne, ciepłe złoto) oraz 127 Rose Quartz (jasny roż). Na każdym wzorniku są dwie warstwy. Lakiery mają bardzo dobre krycie - szczególnie brokat jest dla mnie dużym zaskoczeniem pod tym względem.





W paczce znalazłam również hybrydy z serii Magnetic, dzięki którym można uzyskać efekt kociego oka. Wcześniej (w trakcie robienia swatchy) wydawało mi się, że to po prostu lakiery metaliczne, ale jednak się myliłam. W niedalekiej przyszłości pokażę Wam jaki efekt można uzyskać przy użyciu magnesu. Póki co mogę powiedzieć, że rewelacyjnie się je nakłada, mają cudowną konsystencję. Idealne krycie już przy pierwszej warstwie. Kolory mam dwa i są to: 136 Magnetic Brown-Gold oraz 137 Magnetic Lila - brąz oraz fiolet.



Wszystkie te kolory razem prezentują się tak jak widzicie poniżej. Kobalt pięknie komponuje się tu z miętą, z kolei róż z glitterem. Coś czuję, że niebawem powstaną manicure właśnie w takim połączeniu kolorystycznym.
 

W końcu przyszła pora na gwoździe programu, czyli hybrydy z linii Kaleidoscope. Są to hybrydy, które w zależności od rodzaju i kąta padania światła mają różne kolory. Są one bardzo nietypowe i piękne. Producent zalecaby kolorem bazowym, na który są nakładane była czerń, by jak najlepiej wydobyć ich barwę. Ja chciałam sprawdzić ich krycie i zrobiłam to bezpośrednio na wzornik. Niebawem zaprezentuję Wam jak wyglądają nakładane na kolor czarny. W paczce znalazłam wszystkie kolory z serii i są to: 193 Crazy Aurora (połączenie niebieskich, zielonych i fioletowych odcieni), 194 Freaky Olive (zieleń przełamana srebrem), 195 Brisk Blond (zieleń przełamana złotem), 196 Cherry Amethyst (głęboki fiolet i złoto - choć w moim odczuciu jest to bardziej fiolet i malinowy róż) oraz 197 Spicy Russet ( złoto i fiolet - choć mi się wydaje, że to bardziej bordo i złoto).  Najlepsze krycie miał kolor 195, bo już przy pierwszej warstwie wyglądał dobrze, a najsłabsze kolor 194.  Jestem ciekawa jak spiszą się na czerni.












A tak prezentują się wszystkie kolory z serii Kaleidoscope razem. Jestem oczarowana efektem, jaki dzięki nim można uzyskać. Nigdy nie maluję kolorów na jeden kolor, ale w tym przypadku na pewno to zrobię. Hybrydy potrafią ukazać całą serię barw, więc teoretycznie kolorów będzie kilka.


Zrobiłam tez kilka zdjęć hybryd w świetle sztucznym, przy lampie bezcieniowej. Efekty, szczególnie hybryd-kameleonów wyszły zaskakująco ciekawie. Same widzicie, że o każdej porze dnia paznokcie mogą wyglądać inaczej. Pokazuję kolejno: hybrydy Magnetic, zwykłe i Kaleidoscope.




W paczce znalazłam również dwa efekty - jednym z nich jest srebrny efekt chromu. Drugi pyłek to zwykły bordowy brokat. Ponadto High Gloss Cleaner - całkowita nowość dla mnie, bo jest to nabłyszczacz po stylizacji high shine finish. Muszę przyznać, że fajnie usuwa warstwę dyspersyjną, a dodatkowo ma nieco tłustą konsystencję, więc rewelacyjnie nabłyszcza paznokcie. A może przełoży się to również na nawilżenie skórek? Kto wie! Zobaczę jak to wyjdzie w praniu. Było też również coś słodkiego, tj. krówki oraz cukierki czekoladowe z logo firmy, a także naklejki ze śmiesznymi napisami oraz podkładki z logo, na których można prezentować wykonany manicure.



Paczuszka od Evonails wypełniona była po brzegi samymi wspaniałościami. Nie spodziewałam się takiej ilości produktów, gdyż sama wybrałam w sumie tylko 1 lakier. Cieszę się, że przetestuję Kaleidoscopowe i metaliczne nowości. Wyczekujcie efektów!

Znacie marke Evonails? Co sądzicie o linii Kaleidoscope?

Czytaj dalej

piątek, 13 stycznia 2017

Akcja "Biały Miesiąc" z marką Wendre

Styczeń okrzyknięty został mianem "białego miesiąca". Z pewnością ma to związek z tym, że styczeń obfituje w śnieg - niewątpliwie. Miesiąc ten nazywa się tak też z innych względów. Biel obecna jest również w alejkach większości sklepów. Styczeń, to najlepszy moment na to, by zakupić tekstylia sypialniane w bardzo atrakcyjnych cenach. W tym roku na mojej liście rzeczy, które chciałabym, by przydźwigał Mikołaj, znalazła się duża pościel. Zaplanowałam również zakup kołdry i niespodziewanie zostałam zaproszona do akcji organizowanej przez markę Wendre, FB. W styczniu marka Wendre wprowadziła na rynek innowacyjne produkty antybakteryjne. ANTIBACTERIAL to kołdry i poduszki, które zapewniają higieniczną czystość podczas snu.


Jako alergik bardzo dobrze wiem, co to znaczy spać w nieodpowiedniej pościeli. Wypełnienie z pierza zdecydowanie mi nie służy, a dermatolog stanowczo mi tego odradził. Od paru lat kupuję już poduszki i kołdry hipoalergiczne, by cieszyć się spokojnym snem. Kołdra Wendre posiada innowacyjne wypełnienie ANTIBACT - jest ono specjalnie opracowanym włóknem, które działa przeciwbakteryjnie. Poszycie kołdry minimalizuje rozwój roztoczy i ich alergenów. Wysoka jakość kołdry została potwierdzona przez instytut Hohenstein.


Kołdra jest przyjemna w dotyku, bardzo delikatna, wygodna i śnieżnobiała. Jest to zdecydowanie kołdra całoroczna - nie jest ani za cienka, ani za gruba. Cieszę się, bo do tej pory miałam na stanie kilka kołder, które zmieniałam zależnie od pory roku. Poszycie wykonane jest z mikrofibry, natomiast wypełnienie, to 100% ANTIBACT™ 300g/m². Jest to wyrób medyczny. Wymiary kołdry to 200x220. Jest ona bardzo lekka.


Jest to moja pierwsza tak duża kołdra, której używam. Do tej pory na moim łóżku miałam 2 normalne kołdry - jedna dla mnie, druga dla narzeczonego. Każdy, kto miał okazję chociaż raz z kimś spać pod zwykłą kołdrą wie, że to mało komfortowa sytuacja. Nie ma nic gorszego niż obudzenie się nad ranem, gdy skóra ciała jest zimna jak lód - nie znoszę się kłócić o kołdrę, więc ostatecznie rezygnowałam i spałam bez. Potem, jak już wspomniałam, każdy z nas miał swoją kołdrę - wygodne to jest, jak najbardziej, ale na dłuższą metę męczące, bo... Jest dwa razy więcej przebierania i dwa razy więcej prania. O ile przebieranie jakoś bym zniosła, tak pranie jest bardzo uciążliwe, ponieważ dwa komplety pościeli ciężko jest suszyć na suszarkach do prania zimą. Teraz kiedy mam taką dużą kołdrę, nie muszę się o to martwić. Oboje jesteśmy przykryci i żadne z nas nie marznie. Po okryciu się jest nawet mały zapas.


Przebrałam kołdrę w pościel, którą przydźwigał Mikołaj i jest bajka. Chciałam pokazać Wam ją, ale zdjęcia nie wychodziły zbyt ładnie, więc pozwoliłam sobie skorzystać ze zdjęcia ze strony producenta tj. Holland Home. Pościel przedstawia krajobraz, a dodatkowo widnieje na niej cytat "Follow your dream, they know the way".


Na opakowaniu widnieją powyższe napisy, dzięki którym bardzo szybko zdasz sobie sprawę, że jest to kołdra idealna dla Ciebie. Nie jest ona droga, w sklepie online kosztuje 78,90 zł. Śnieżnobiała, przyjazna alergikom kołdra i poduszka z linii Antibacterial, czy oryginalna, drukowana w kwiatowy motyw pościel Blommenslyst, to tylko niektóre z produktów marki Wendre, które w styczniu pojawią się w ofertach sklepów w niezwykle atrakcyjnych cenach. Produkty Wendre w czasie Białego Miesiąca będą dostępne w: Auchan, Carrefour, Marko, Selgros, E. Leclerc, Intermarche, Mrówka, Black Red White i Biedronka.

 Skusiliście się na nową pościel? Wiedzieliście o akcji "Biały miesiąc"?

Czytaj dalej