środa, 21 lutego 2018

Porady dla podróżnych - jak przygotować się do pierwszego lotu samolotem?

Rozmyślania na temat wakacji zwykle rozpoczynają się dużo wcześniej. Osoby pracujące rezerwują sobie urlop, poza tym, wybór odpowiedniego biura podróży czy też planowanie wakacji na własną rękę jest bardzo czasochłonne, więc to, by zająć się tym odpowiednio szybko jest bardzo istotne. Nigdy nie leciałam samolotem. Do tej pory jakoś się nie składało. Jak wiecie, w czerwcu wychodzę za mąż i jeżeli nic się nie zmieni, to planujemy wyjazd na jakiś tydzień w podróż poślubną. Jeszcze nie wiemy gdzie, ale na pewno coś fajnego wymyślimy. Jako totalni nowicjusze w temacie lotów samolotem, zaczęliśmy czytać z czym to się tak naprawdę je i postanowiłam tą wiedzą się z Wami podzielić.


PO PIERWSZE - NIE BÓJ SIĘ!

Wiem, że łatwo powiedzieć, ale dobre nastawienie jest gwarancją bardziej udanego lotu. Wiele osób boi się po prostu tego, że samolot się rozbije, ale prawda jest taka, że podróżowanie samolotem to najbezpieczniejsza z możliwych opcja, którą potwierdzają wszystkie statystyki. Poza tym, warto słuchać obsługi i przestrzegać ich próśb.

GRUNT TO DOBRZE PRZYGOTOWANIE

Zbierz, jak najwięcej informacji na temat wagi bagażu - dbaj o to, by jej nie przekroczyć, ponieważ wtedy będzie trzeba dopłacić nadbagaż. Sprawdź to odpowiednio szybko, by potem nie było niemiłych "niespodzianek". Warto przeczytać wytyczne linii lotniczej, którą będziecie się przemieszczać, ponieważ każdy ma inny regulamin i zasady. Kolejnym ważnym aspektem jest karta pokładowa - często odwożę swoją sąsiadkę na lotnisko, która jeździ do swojej córki do Londynu, więc kartę tę drukowałam jej już nie jeden raz (swoją drogą jest to pani w podeszłym wieku a leciała już 14 razy! A ja ani razu haha). 

PIENIĄDZE LICZĄ SIĘ WSZĘDZIE

Nie od dziś wiadomo, że to pieniądz rządzi światem, więc jadąc do jakiegoś kraju warto zaopatrzyć się w walutę, która tam obowiązuje. Zrób to wcześniej, najlepiej w lokalnym kantorze, bo będzie to najbardziej korzystna opcja. Na lotniskach często są kantory, ale przy tej wymianie sporo gotówki można stracić.

ZATROSZCZ SIĘ O SWÓJ SAMOCHÓD

Zazwyczaj jest tak, że na lotnisko odwozi nas ktoś bliski. Czasem jest tak, że od najbliższego lotniska  dzielą nas setki kilometrów - wtedy musimy jechać na własną rękę. Podróże zagraniczne, często odbywają się na tydzień i więcej (jeżeli to urlopy), więc warto zatroszczyć się o swój samochód. Najlepiej zostawić go na parkingu https://orangeparking.pl/lotnisko/pl.

WYBIERZ WYGODNY STRÓJ

Bez względu na to gdzie polecisz, wygodny strój jest bardzo ważny! Czasem samoloty mają opóźnione loty - niektórzy spędzają wiele godzin na lotniskach czekając na swój samolot czy na przesiadkę. Warto więc ubrać wygodne buty. Jeżeli planujecie zabrać ze sobą kurtkę - załóżcie ją na siebie (oczywiście w środku lata może to wyglądać głupio, ale późną jesienią jest jak najbardziej ok) ponieważ to nie wlicza się do wagi bagażu i tym samym zaoszczędzicie ok. 1 kg wagi np. na prezenty z podróży.

WYBIERZ SOBIE NAJBARDZIEJ ODPOWIEDNIE MIEJSCE

Lecąc samolotem możesz wybrać miejsce, które będzie Ci najbardziej odpowiadać. Ja, nawet w moim lękiem wysokości zdecydowałabym się na miejsce przy oknie - nie mogłabym przegapić takich widoków! Najmniej pożądane jest miejsce w środku z wiadomej przyczyny. Jeżeli lubisz od czasu do czasu rozprostować kości - najbardziej odpowiednie wydaje się miejsce od strony przejścia. 

Jest jeszcze wiele innych spraw, ale starałam się skupić na najważniejszych. Jest też coś takiego jak "jet lag" czyli zespół nagłej zmiany czasowej. Wylatujemy nocą, gdy dolatujemy na miejsce, po kilku godzinach mamy środek dnia. Na pewno ciężko jest się do tego przyzwyczaić, ale zalecana jest wtedy udanie się na spacer, aniżeli pójście spać. Myślę, że w dzisiejszych czasach bardzo wiele osób podróżuje samolotem i wśród moich czytelników na pewno znajdą się też takie osoby.

Podzielcie się swoimi wrażeniami z lotów. Może macie inne wskazówki i rady, które przydadzą się nowicjuszom?
Czytaj dalej

poniedziałek, 19 lutego 2018

Jak dbać o piękny uśmiech?

Piękny uśmiech to marzenie każdego człowieka. Niektórzy mają to szczęście, że ładne uzębienie posiadają od urodzenia. Inni, by doprowadzić zęby do dobrego stanu muszą w to zainwestować, np. zaczynając od wizyty u ortodonty, jak np. http://www.orto-magic.eu/. Jednak inwestowanie w siebie, to chyba jeden z najlepszych sposobów ulokowania gotówki. Śliczny uśmiech dodaje nam pewności siebie, sprawia, że chętniej uśmiechamy się w towarzystwie i po prostu uchodzimy za bardziej pozytywne osoby. Nie ma się czemu dziwić! W końcu ja sama chętniej podeszłabym do roześmianej osoby, niż do ponuraka. Dlatego dziś chciałabym trochę opowiedzieć o sposobach dbania o piękny uśmiech.


HIGIENA JAMY USTNEJ PRZEDE WSZYSTKIM

To, że zęby należy myć przynajmniej dwa razy dziennie, mam nadzieję, że wie każdy i na ten temat nie należy się zbyt wiele rozwodzić. Poza samą wykonywają czynnością, ważne są również produkty, które do nich używamy. Podobnie, jak z ciałem, ważne jest byśmy używali past, które są odpowiednie do naszych zębów. Np. osoby cierpiące na nadwrażliwość powinny stosować produkty do tego przeznaczone. Ważna jest również fluoryzacja - ja na co dzień używam właśnie pasty z fluorem.

SZCZOTECZKA MANUALNA CZY ELEKTRYCZNA?

Jeżeli chodzi o mnie, ja jestem zatwardziałą fanką szczoteczek manualnych, choć wiem, ze te elektryczne są lepsze. Może po postu nie trafiłam jeszcze na fajny model szczoteczki elektrycznej, by się do nich przekonać, ale mam w planach nieco poeksperymentować w tym zakresie. Tego typu szczoteczki skuteczniej czyszczą zęby z płytki bakteryjnej, a przy okazji masują nasze dziąsła. Jeżeli jednak wolicie szczoteczki manualne, ważne jest dopasowanie odpowiedniego rodzaju włosia. Ja na ten moment używam szczoteczki Curaprox Ultra Soft i jest to już moja 3 szczoteczka tej marki. Są one delikatne i nie ranią moich dziąseł, a przy tym bardzo zbite, że świetnie radzą sobie z czyszczeniem.

ZDROWE ODŻYWIANIE PODSTAWĄ PIĘKNEGO UŚMIECHU

Nadmierne spożywanie słodyczy nie wpływa dobrze na nasze uzębienie, ponieważ sprzyja powstawaniu próchnicy. Słodkie przekąski warto zastąpić tymi zdrowymi. Np. surową marchewką, której spożywanie w naturalny sposób oczyszcza płytkę nazębną oraz w jakiś sposób masuje dziąsła. Warto również ograniczyć spożywanie kawy, palenie papierosów czy picie czerwonego wina, ponieważ produkty te wytwarzają osad na naszych zębach, a dodatkowo je żółcą. Wiadomo, że czasem, najzwyczajniej w świecie, ciężko jest z tego zrezygnować, więc warto pamiętać, by po spożyciu tych produktów dokładnie umyć zęby.

NIĆ DENTYSTYCZNA  - TWÓJ PRZYJACIEL

Nici dentystycznych używam od kilku lat. Dzięki nim moje przestrzenie między zębowe są dokładnie oczyszczone z resztek jedzenia, które dostają się tam podczas spożywania posiłków. Czynność ta zajmuje ok 1-2 minuty, a oczyszczone każdego dnia zęby posłużą nam na wiele lat, ciesząc się dobrą formą.

SYSTEMATYCZNE WIZYTY U DENTYSTY/ORTODONTY

Jeżeli ktoś decyduje się na założenie aparatu ortodontycznego, to raczej o wizytach u specjalisty nie trzeba mu przypominać. W przypadku wizyt kontrolnych u dentystów już nie jest tak kolorowo. Niektórzy kierują się podejściem, że póki nie boli, to nie ma co po co się tam zgłaszać, a to największy błąd. Warto zapisywać się systematycznie na "przegląd" uzębienia raz na 3 miesiące lub maksymalnie pół roku. 

A jak Wy dbacie o swoje zęby? Używacie specjalnych produktów? Wybieracie szczoteczkę manualną czy elektryczną?


Czytaj dalej

Nowości hybrydowe Claresa + stylizacja paznokci

Nowości hybrydowe, to jest to, co lubię najbardziej. Poznawanie nowych kolorów, nanoszenie i na wzornik, a następnie kombinowanie, jak je ze sobą połączyć, by powstała spójna całość. Nie lubię nudy, jednokolorowe paznokcie zdecydowanie nie są dla mnie, dlatego nie mogłam się doczekać, kiedy dotrą do mnie nowości hybrydowe Claresy. Trafiło do mnie 7 nowych kolorów. Są to kolory zwykłe, metaliczne i brokatowe.


Tak lakiery prezentują się w całej okazałości. Kolory są dość intensywne, dlatego nie mam wątpliwości, co do tego, że ożywią każdy manicure. Kiedy nakładałam je na wzornik, miałam wrażenie, że są jeszcze gęstsze niż zazwyczaj. Nie wpłynęło to jednak na jakość wykonanego manicure. Wręcz przeciwnie, lakier nie zalewał skórek, a cała aplikacja była przyjemnym procesem. Teraz poświęcę każdemu kolorowi odrobinę uwagi.



CLARESA HYBRIDE PRO-NAILS - 312 GREEN DONKEY

Odcień Green Donkey oznacza zielonego osła, a ten kolor bardziej wpada mi w niebieskie tony, więc nazwa nieco mnie dziwi. Odcień ten jest nieco przygaszony, więc świetnie pasuje do tej jesiennej aury za oknem.


CLARESA HYBRIDE PRO-NAILS - 313 GREEN ZEBRA 

Ten kolor jak najbardziej pasuje mi na zielony odcień, więc tu co do nazwy nie mam zastrzeżeń. Kolejny zgaszony kolor, powiedziałabym nawet, że nieco butelkowy. Podobno bardzo popularny tej jesieni.


CLARESA HYBRIDE PRO-NAILS - 707 BLUE ELEPHANT

Tu z kolei mamy pierwszy i zarazem ostatni lakier metaliczny. Jest to dla mnie dość ciemny granat z zatopionymi srebrnymi, bardzo małymi drobinkami. Bardzo ładnie się mieni. Odcień nie jest zbyt nachalny, bardziej pasuje mi do zimowych stylizacji. Już widzę ten kolor w połączeniu z białymi śnieżynkami. 


CLARESA HYBRIDE PRO-NAILS - BLINK BLUE

Pora przejść do pierwszego brokatowego odcienia w tym zestawieniu. Jest nim odcień Blink Blue. Co ciekawe, cała ta seria nie ma numerów, jak poprzednie lakiery, jedynie same nazwy. Kolor ten jest dużo jaśniejszy, niż poprzedni metaliczny lakier. Ma w sobie zatopione grubsze drobinki, które zdecydowanie bardziej się mienią. Ten kolor również kojarzy mi się z zimą. 


CLARESA HYBRIDE PRO-NAILS - BLINK BROWN

Blink Brown to jasne drobinki brokatu zatopione w bardzo jasnym, brązowym kolorze. Lakier jest jakby półtransparentny, a co za tym idzie, ma słabsze krycie. Polecam aplikować go na jakiś inny kolor bazowy, a nie od razu na płytkę paznokcia. Ten kolor podoba mi się i pasuje do jesiennego klimatu.


 CLARESA HYBRIDE PRO-NAILS - BLINK PURPLE

Piękny, soczysty i brokatowy odcień purpury. Teraz, kiedy już mamy jesień, bardzo chętnie sięgam po tego typu kolory. Bordo ożywia stylizację, ale nie sprawia, że jest ona mocna, żarówiasta. Wręcz przeciwnie - jest ładna, spójna i stonowana. Odcień ten ma bardzo dobre krycie.


CLARESA HYBRIDE PRO-NAILS - BLINK GRAY

Ten kolor, to nic innego, jak szary brokat. Początkowo miałam wrażenie, że wpada on bardziej w kolor szampański, ale każda kolejna warstwa uświadamiała mi, że nie mam racji. Kolor jest bardzo ładny i będzie pasował do każdej pory roku. Odcień jest delikatny i subtelny, idealne sprawdzi się w roli rozjaśniacza manicure.


Teraz chciałabym zaprezentować Wam swoją stylizację paznokci, do której użyłam jednego z kolorów z nowości Claresy. W swojej stylizacji użyłam odcienia 313 Green Zebra i naniosłam go na palec serdeczny oraz na kciuk. Całość chciałam ożywić liściastym stemplem, ale oczywiście, jak na złość, żaden nie chciał mi się odbić poprawnie. Zawsze były jakieś braki, więc z tego zdobienia po prostu zrezygnowałam. Myślę jednak, że całość, mimo braku zdobień i tak się broni. Mamy tu bowiem, aż 3 kolory, które według mnie tworzą zgraną całość.



Nowości hybrydowe Claresy, to kolory, które w większości sprawdzą się również w stylizacjach wykonywanych w różnych porach roku. Takich odcieni nie miałam w swojej kolekcji, więc cieszę się, że właśnie się ona o takie nowe nabytki wzbogaciła. Nie mogę się doczekać, kiedy użyję zimą niebieskiego brokatu - ten kolor ma moc! Mam też nadzieję, ze ten manicure będzie utrzymywał się tak samo długo na moich paznokciach, jak poprzedni, wykonany tymi lakierami. Powyższe kolory trafiły do sprzedaży dopiero z dniem dzisiejszym. Na moim blogu mogliście zobaczyć ich premierę. Jeżeli chcielibyście powiększyć swoją kolorystyczną kolekcję hybryd o jakiś kolor z tej siódemki, to zapraszam na stronę sklepu Claresa. Tam czekają na Was wszystkie te i wiele innych kolorów.

Dużą ozdobą poza pięknym manicure są też dodatki. ja zawsze ozdabiam swój nadgarstek pięknym zegarkiem. Nie wyobrażam sobie wyjść bez niego z domu. Ostatnio przybywa mi ich coraz więcej, ale mi wciąż mało. Jakiś czas temu przeglądałam ofertę sklepu zegarmistrzlodz.com.pl i znalazłam tam kila fajnych modeli dla siebie. Polecam zajrzeć!

Znacie hybrydy Claresa? Który odcień podoba się Wam najbardziej?

Czytaj dalej

sobota, 17 lutego 2018

Lirene C+D PRO Vitamin Energy - żel myjąco-energetyzujący

Markę Lirene poznaję praktycznie od wakacji. Wcześniej oczywiście miałam z nią do czynienia, ale były to raczej sporadyczne "spotkania". Odkąd miałam okazję wypróbować wiele kosmetyków - polubiłam tę markę na tyle, że co i rusz będąc w Rossmannie czy robiąc zakupy w internetowych drogeriach dodaję jakiś produkt do koszyka. Dziś chciałabym poświęcić ten post żelowi myjąco-energetyzującemu C+D PRO Vitamin Energy.




Żel mieści się w naprawdę fajnym opakowaniu. Wygląda prosto, nie wyróżnia się zbytnio niczym, ale podobnie, jak żel, który kiedyś już Wam recenzowałam, ma po prawej stronie dość spore wgłębienie, dzięki czemu otwieranie tego produkty mokrymi rękami pod prysznicem nie stanowi żadnego problemu. Konsystencja dość rzadka, pomarańczowa i przezroczysta. Ma w sobie zatopione mnóstwo pomarańczowych i żółtych kapsułek (zdjęcie robiłam, kiedy miałam ten żel jeszcze w całości). Żel dzięki temu nadaje się do codziennego użycia, ponieważ te drobiny nie są mocnymi zdzierakami, są raczej delikatne i nie zrobią nam krzywdy.



Nie pieni się zbyt mocno, ale mi to nie przeszkadza. Nie bez powodu  produkt ten opisany jest jako energetyzujący. Już sam widok nas o tym przekonuje, a w użyciu jest podobnie. Zapach jest rześki i soczysty i dodaje energii. Przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry - lubię takie uniwersalne produkty.


Produkt ten zrobił na mnie dobre wrażenie. Świetnie oczyszcza twarz z pozostałości makijażu i codziennych zabrudzeń. Ma pozytywny wpływ na pory - na szczęście u mnie nie są one, aż tak bardzo widoczne mimo wszystko. Żel nie wysuszył mojej skóry, nie sprawił, że była napięta czy ściągnięta. Nie ma również mowy o żadnym podrażnieniu czy zaczerwienieniu. Ten, jak i inne produkty marki Lirene możecie kupić na stronie Iperfumy.pl. Ostatnio skusiłam się na żele pod prysznic - pachną obłędnie. Kiedy zdenkuję te, które teraz mam pod prysznicem, to zaraz się za nie biorę. Czuję, że będzie sztos.

Lubicie kosmetyki Lirene? Macie swojego ulubieńca w kategorii produktów do mycia twarzy?
Czytaj dalej

Lily Lolo - krem BB, pomadka oraz złota kosmetyczka

Kosmetyki mineralne na dobre zagościły w mojej łazience i kosmetyczce. Z chęcią po nie sięgam, bo czuję, że robią one bardzo dużo dobrego dla mojej twarzy. Te kosmetyki nie należą do najtańszych, jednak czego nie robi się dla siebie i swojej skóry. Dziś chciałabym napisać Wam co nieco o kolejnych produktach marki Lily Lolo od Costasy, które przez ostatni czas poznawałam. Są to: krem BB, pomadka oraz złota kosmetyczka


LILY LOLO - ZŁOTA ELEGANCKA KOSMETYCZKA

Każdy kosmetyk musi mieć swoje miejsce - bez tego po prostu robi się bałagan. Postanowiłam oddzielić kolorówkę zwykłą od mineralnej, by mieć ją zawsze pod ręką i w jednym miejscu. Pomogła mi w tym ta piękna, w odcieniu szampańskiego złota, kosmetyczka. Nie jest ona wielkich rozmiarów, bo jest to ok. 19 x 13 cm. Jest to jednak wystarczająca wielkość, by pomieścić moje wszystkie kosmetyki tej marki. Trzymam w niej podkład, puder, krem BB oraz dwie pomadki. W środku jest w odcieniu pudrowego różu, co wygląda naprawdę ładnie i uroczo. Zamek "chodzi" bez zarzutu, nie zacina się zasuwa kosmetyczkę z wielką łatwością, a robi się to pociągając za złote logo marki. To bardzo fajny pomysł! Na środku znajdziemy również wytłoczoną nazwę i logo marki. Kosmetyczka jest idealna do noszenia jej w torebce, ponieważ jest dość mała, ale pojemna i pomieści wszystko to, co potrzebne kobiecie do wykonania poprawek makijażu.


LILY LOLO - SZMINKA DO UST ROMANTIC ROSE

Pomadka mieści się uprzednio w kartonowym pudełeczku. Po otwarciu widzimy pomadkę w sztyfcie w czarno-białych kolorach. Jednym słowem: klasyka! Zatyczka po zamknięciu zatrzaskuje się, więc nie otwiera się w torebce. Pomadka Romantic Rose jest moją drugą z serii szminek Lily Lolo. Poprzednia była w odcieniu takiego nude brązu - była bardzo codzienna. Teraz chciałam trochę zaszaleć i wybrać coś mocniejszego. Skusiłam się więc na tę pomadkę, Romantic Rose, która miała być intensywnym różem. W rzeczywistości nie ma ona w sobie różowych tonów, a koralowe. Nie powiem, trochę mnie to rozczarowało, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo w tym odcieniu też całkiem dobrze się czuję.

Pomadka ma fajną konsystencję - jest dość twarda i dobrze się nią operuje, ale nie jest tępa. Świetnie sunie po ustach i ładnie je pokrywa. Bezwonna. Jest świetnie wyprofilowana, dzięki czemu bardzo wygodnie aplikuje się ją na usta.Na ustach daje naturalny efekt - usta nie są sucho matowe, ale też nadmiernie się nie świecą. Pomadka nie uwydatnia suchych skórek, ani też nie wysusza ust. Wręcz przeciwnie, fajnie je nawilża.


LILY LOLO - NATURALNY KREM BB - ODCIEŃ FAIR

Są takie dni, że nie nakładam na twarz kosmetyków. Kiedy wiem, że cały dzień spędzę w domu - nie widzę powodów, by się malować. Poza tym, takie dni no-makeup też są naszej skórze potrzebne, by pooddychała i odpoczęła. W takie dni lubię nałożyć na twarz krem BB. Skusiłam się na ten od Lily Lolo. Zapakowany był on, jak (chyba) wszystkie produkty tej marki w kartonowe pudełeczko. Po wyjęciu mamy tubkę z plastikową zatyczką, która fajnie się zatrzaskuje. Po zdjęciu zatyczki, mamy pierwszą niespodziankę, mianowicie jest to pompka! Pierwszy raz przy kremie BB mam styczność z takim sposobem wydobywania produktu i muszę przyznać, że bardzo mi to odpowiada. Konsystencja jest bardzo jasna, a po naniesieniu i wsmarowywaniu w twarz, robi się bardziej biała. Rozsmarowuje się ją dość długo. Krycie ma bardzo delikatne, niemal znikome. Podczas aplikacji uwalnia się ładny i przyjemny, jakby ziołowy zapach. Krem ten delikatnie ujednolica koloryt skóry, dodatkowo nawilża ją i sprawia, że wygląda ładniej. Można go używać również jako bazy pod podkład mineralny, z którym świetnie współgra. Jeżeli ktoś oczekuje jakiegoś znacznego krycia, to go nie otrzyma. Ale jeżeli chcecie nawilżyć Waszą skórę i sprawić, by wyglądała promienniej i po prostu zdrowiej, to polecam!


Kolejne spotkanie z kosmetykami Lily Lolo od Costasy okazało się bardzo owocne. Poznałam nowy produkt, jakim jest krem BB, po który sięgam z dużą przyjemnością. Powiększyłam również kolekcję pomadek i nie mogę się doczekać, kiedy znajdzie się u mnie kolejny kolor.

Na koniec trochę prywaty. Byłam dziś na poczcie, wysyłałam paczkę oraz kilkanaście zaproszeń ślubnych do rodziny z daleka. Jestem w szoku, jak ceny przesyłek idą w górę z każdym rokiem. Znaczek kosztuje już blisko 3 zł! O paczkach nie wspomnę, bo ceny sięgają już 20 zł. Doszłam do wniosku z mamą, że niebawem będzie się bardziej opłacało zamówić kuriera epaka.pl i wysyłać za jego pośrednictwem listy i paczki, niż do niedawna, całkiem niedrogą pocztą. A Wy co sądzicie o tym? 

Znacie kosmetyki Lili Lolo? Lubicie mineralną kolorówkę?
Czytaj dalej