wtorek, 13 sierpnia 2019

Desenio - stylowe dekoracje ścian | moja galeria

Pisałam niejednokrotnie, że powoli wijemy z mężem nasze własne gniazdko. Budowa domu, to długi proces zważywszy na to, że na każdą usługę trzeba czekać, czasem nawet kilka miesięcy. Budowę zaczęliśmy w maju 2018, a teraz, czyli w sierpniu 2019 jesteśmy na etapie wykończenia. Druga posadzka została wylana, więc nie pozostało nic innego, jak malować ściany oraz kłaść płytki i panele. Potem już tylko raj, na który czekam, czyli dekorowanie. Nie zamierzam w tym temacie przesadzać. Mniej zagracone wnętrza znacznie szybciej się sprząta, dlatego różnego rodzaju kurzołapaczy będzie u mnie, jak najmniej. Upust emocjom dam jednak podczas dekorowania ścian. Bardzo pomocna okazała się przy tym strona Desenio, z której zamówiłam całą galerię plakatów na ścianę w naszym salonie. Ale zanim Wam ją pokażę, chciałabym napisać kilka słów o Desenio


Firma Desenio powstała z miłości do pięknych wnętrz, szczególnie w stylu skandynawskim. Oferta jest szeroka, bo poza plakatami w naprawdę wielu wymiarach oraz rodzajach kategorii, mamy też do wyboru różnokolorowe ramy, a także, co jest dla mnie bardzo ważne, możliwość tworzenia wirtualnej galerii. Co to znaczy? Otóż, za pomocą odpowiedniego projektanta dostępnego na stronie, możecie wybrać gotowy układ ram na ścianie i wsadzić w nie wybrane plakaty. Dzięki temu możecie zobaczyć, czy wybrane przez Was motywy do siebie pasują. Ja nie omieszkałam z tego skorzystać.


Moja galeria prezentuje się tak jak powyżej. Niestety na razie nie mogę pokazać jej Wam całej w swoim wnętrzu, gdyż największy z plakatów ma metr długości i najzwyczajniej w świecie nie mieści mi się na żadnej ścianie. Chciałam Wam jednak pokazać każdy wybrany plakat, jak i efekt końcowy (oraz screen z projektanta). Wybrałam ramki czarne i drewniane. Wydały mi się fajniejsze niż plastikowe. Są one dość grube i wyglądają solidnie. "Szybki", to tak zwane płytki plexi, więc na pewno nie pobiją się, jeżeli jakimś cudem plakat spadnie ze ściany. Zabezpieczone są one foliami ochronnymi. Jeżeli chodzi o plakaty, to jakość ich wykonania robi wrażenie. Sam papier ma bardzo dobrą gramaturę, a nadruk jest wysokiej jakości. 


W swoim domu mam w planach trzymać się odcieni bieli, czerni, szarości i drewna oraz rozweselać je dodatkami, których kolory będę mogła co jakiś czas zmieniać. Co mam na myśli? Standardowe meble będą białe czy szare, a rozweselą je dodatki, jak np. poduszki w odcieniu butelkowej zieleni, granatu czy złota. W przypadku plakatów zawsze najbardziej podobały mi się te różowe, ale... Przy urządzaniu, podstawowym celem jest dla mnie to, żebyśmy zarówno ja, jak i mój mąż czuli się dobrze w tym wnętrzu. Nie mogłam zatem wybrać samych różowych plakatów, bo to przeszkadzałoby Robertowi. Dlatego Postanowiłam wybrać plakaty w większości black&white i dobrać do nich mniejsze plakaty w kolorach różowym i zielonym. Dodatek różu jest - ja jestem szczęśliwa, ale nie ma tu cukierkowej przesady - szczęśliwi jest też mój mąż. Kompromis osiągnięty. Poza tym, mam w planach właśnie te dwa plakaty co jakiś czas wymieniać i wkładać tam motywy w innych kolorach. Teraz chciałabym pokazać Wam kilka z tych plakatów w moim obecnym wnętrzu.



Jestem zakochana w tych plakatach, począwszy od ich jakości, po to, jak odmieniają one mój pokój. Dostępnych wzorów są setki, a każdy z nich oryginalny i na czasie. Można z nich stworzyć wiele fajnych galerii, które ozdobią niejedną domową ścianę.

Jeżeli chcielibyście kupić jakieś plakaty Desenio, to zapraszam do skorzystania z mojego kodu. Kod: JAKPIEKNIEBYCKOBIETA obniża wartość koszyka o 30% i jest ważny od dziś (wtorek) do czwartku. Zniżka nie dotyczy ramek oraz plakatów z serii Handpicked oraz Collaboration.

Podobają Wam się moje plakaty? Co sądzicie o całej zaprojektowanej przeze mnie galerii?

Czytaj dalej

piątek, 26 lipca 2019

Oriflame - zapachy Sunkiss Garden, Posses i Volare

Perfumy Oriflame recenzuję Wam dość często. Cieszę się, że mogę znów do Was "przyjść" i zaprezentować kolejne zapachowe opcje. Mamy tu wonie owocowe, kwiatowe, pudrowe - dla każdego coś fajnego. Zapraszam do zapoznania się z opinią na temat zapachów: Sunkiss Garden, Posses oraz Volare. 


ORIFLAME - SUNKISS GARDEN - WODA TOALETOWA

"Inspirowany lekkim, soczystym aromatem pitaji, lśniący i słoneczny zapach, który pozwala zanurzyć się w zmysłowych przyjemnościach letniego popołudnia. Poczuj moc płynącą z piękna natury i zapomnij o codziennych stresach". - tak pięknie opisuje swój zapach producent. Czyż nie jest to zachęcająca opinia? Jest to zapach z kategorii kwiatowo-owocowo-drzewnych. Zapach ten otwiera tropikalna nuta pitai, marakui i cytryny. W swoim sercu wyczuwalną nutę stanowią konwalia, malina i frangipani, a nutę głębi piżmo, praliny i drzewo cedrowe. Zapach oceniam jako słodki, nawet bardzo, choć trochę przełamuje go woń cytrusa. Nuty owocowe wiodą tu prym. Jest to idealny zapach na lato, choć mógłby być bardziej trwały. Bije od niego energia i radość. Przyjemne dla oka jest również opakowanie. Geometryczna buteleczka ujawnia fioletowo-różowy kolor perfum, który idealnie współgra z opakowaniem.


ORIFLAME - POSSESS - WODA PERFUMOWANA

"Tajemnica nieprzemijającej legendy Kleopatry, zaklęta w formę uwodzicielskiego zapachu. Połączenie orzeźwiającej słodyczy z kobiecą zmysłowością tworzy kompozycję, która działa na mężczyzn zniewalająco. Kuszące nuty ylang ylang rzucają na każdego zaklęcie, spowijając go hipnotycznym czarem." - ten zapach ma w sobie magię i nie mam co do tego wątpliwości. Sam flakon już robi wrażenie. Jest prosty, smukły. Nie ma korka, a górę butelki oplatają łańcuchy lub węże - ciężko mi to rozgryźć. Na pochwałę zasługuje tu atomizer - fajnie rozprasza zapach i wydobywa się z flakony delikatną mgiełką, a nie strumieniem robiąc plamy na ubraniach. Jest to według mnie mieszanka typowo jesienna lub zimowa. Jest bowiem ciepła i otulająca. Nutami głowy są tu: ananas, frezja i grejpfrut, nutami serca ylang ylang, kwiat pomarańczy i malina, a nutą bazy paczula, drzewo sandałowe i madagaskarska wanilia. Wanilia bardzo ociepla ten zapach. Początkowo ta woń wydała mi się bardzo... babcina. Po czasie, gdy trochę wywietrzeje jest zdecydowanie ładniejsza. Zostawię sobie jednak ten zapach na jesień, bo do tych upałów zdecydowanie mi nie odpowiada.


ORIFLAME - VOLARE - WODA PERFUMOWANA

"Nic nie odzwierciedla kobiecej elegancji lepiej niż delikatna i zmysłowa róża. Łącząc ekskluzywne nuty liści fiołka, peonii, płatków róży i pralinek, woda perfumowana Volare otuli Cię aurą luksusu i romantyczności" - Róża, to królowa kwiatów nie bez powodu. Dlatego nie mogłam przejść koło tego zapachu obojętnie. Butelka swoim wyglądem przypomina różę. Spód ma tłoczenia, które odzwierciedlają jej wygląd, korek stanowi "zieloną" jej część. Butelka jest zgrabna i ładnie prezentuje się na półce. Nutami jakie dodatkowo się tam znajdują są: bez, irys, brzoskwinia, morela, drewno sandałowe, ambra, piżmo. Zapach ten jest otulający, nieco pudrowy, a zawarte w nim składniki tworzą udaną kompozycję. Lubię takie słodkie wonie i chętnie po niego sięgam.


Znam bardzo wiele zapachów Oriflame i do mojej gromadki dołączają kolejne zapachy - mam nadzieję, że nie ostatnie. Bardzo lubię poznawać nowości tej firmy i dzielić się z Wami opinią na ich temat.

Niektóre perfumy mają tak piękne opakowania, że ciężko od nich oderwać wzrok. Niektóre są wręcz biżuteryjne. Lubię takie dodatki, bo ładnie wyglądają na półce w łazience czy na toaletce. Tak samo, jak piękna biżuteria. Choć zaręczyny już za mną, to czasem zdarza mi się jeszcze przeglądać pierścionki. Lubię patrzeć co jest teraz w modzie. Największe wrażenie robi na mnie pierścionek zaręczynowy z brylantem. Są naprawdę piękne! A jak wiadomo, kobiety kochają brylanty *.* Nie wiem, jak Wam, ale mi brylant kojarzy się z czymś większym, jednak nic bardziej mylnego. Pierścionki zaręczynowe z brylantem mogą być zarówno pokaźne, jak i skromne Niejeden mężczyzna znajdzie wśród nich idealny pierścionek dla swojej wybranki.

Który z tych zapachów najbardziej przypadł Wam do gustu?

Czytaj dalej

poniedziałek, 15 lipca 2019

Lato z Oriflame - od dodatków po pielęgnację

Oriflame w tym roku bardzo poważnie podeszło do tematu wakacji i przygotowało bardzo dużo fajnych dodatków, które uprzyjemnią niejeden urlop. Kosmetyków u mnie dostatek, dlatego z tego katalogu postanowiłam wybrać również coś poza nimi. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jakością tych produktów. Jeżeli jesteście ciekawi mojej opinii na ich temat, to zapraszam do czytania o dodatkach i pielęgnacji od Oriflame.



ORIFLAME - SZAL CALM

Po co mi szal latem? Niekoniecznie na szyję! Można zrobić z niego fajne pareo, a zwisające po obwodzie pomponiki, dodają mu uroku. Szal jest w kształcie prostokąta i jest spory (190x80 cm). Ma piękne kolory, wpisujące się w klimat morski. Można się nim okryć na plaży, kiedy na dworze robi się chłodno, a także na nim usiąść jeśli pod ręką nie mamy koca. Jak widzicie, ma wiele zastosowań. Ciekawostką jest to, że 30% poliestru, z którego jest wykonany, jest z recyklingu.



ORIFLAME - KAPELUSZ ENERGY

W kapeluszu można spotkać mnie tylko podczas opalania, czyli niezwykle rzadko. Podobno mi pasuje, ale ja nie koniecznie dobrze czuję się w nakryciach głowy. Dlaczego więc skusiłam się na kapelusz Energy? Prawda jest taka, że nie mogłam przejść obojętnie obok jego kuszącego wyglądu. Uznałam, że fajnie będzie prezentował się jako dodatek do wakacyjnych flat lay. Nie myliłam się, jest bardzo fotogeniczny. Kapelusz jest solidny, jego splot mocny. Jest spory! Opaska na nim jest ruchoma, więc można także związać nią włosy. POLECAM!


ORIFLAME - RĘCZNIK PLAŻOWY CALM

Stylowy i funkcjonalny ręcznik plażowy, który dzięki najnowocześniejszej technologii tekstylnej jest wyjątkowo lekki, superchłonny, wytrzymały i bardzo szybko schnie. Może służyć nie tylko jako ręcznik plażowy - doskonale sprawdzi się także w podróży, na jodze, basenie etc. Z wygodnym uchwytem. Drukowany z jednej strony - jedna jest granatowa, jak na poniższym zdjęciu, a druga wzorzysta. Składając go odpowiednio mamy małą i poręczną kostkę, która zmieści się w każdej torebce. 


ORIFLAME - FEET UP MANGO INFUSION - DUET DO STÓP SPRAY I KREM

Pielęgnacja stóp latem, to podstawa. Szczególnie, gdy lato jest upalne i mamy stopy na "widoku", np. w klapkach. Warto wtedy odpowiednio o nie zadbać - dobrze je nawilżyć, by były miękkie i odżywione, a co za tym idzie, dobrze się prezentowały w sandałach. Zaciekawił mnie duet Feet Up o zapachu jednego z najbardziej letnich owoców, jakim jest mango. Sama szata graficzna już zwraca na siebie uwagę i zachęca do wypróbowania. Zapach tych produktów, to bomba owocowa! Jest soczysty, jak na mango przystało, ale ma też w sobie pewną kwaskowatą nutę, która dodaje mu odświeżenia! Jest to edycja limitowana. Spray przynosi ulgę zmęczonym stopom i niewątpliwie je odświeża. Fajne jest też to, że można stosować go nie tylko na stopy, ale także do wnętrz butów. Cieszę się, że skusiłam się na tę nowinkę. Wybrałam również krem - on miał zadbać o moje stopy i tak się stało! Konsystencja jest dość lekka, aczkolwiek bogata w składniki, które sprawiają, że skóra stóp jest zdecydowanie gładsza i miększa. To wpływa pozytywnie na ich wizualny wygląd. Zapach mango i żeń-szenia dośc długo utrzymuje się na skórze. Po posmarowaniu nim stóp, jego zapach długo pozostaje na dłoniach, więc śmiem twierdzić, że na stopach jest podobnie. W zestawie mamy również scrub do stóp o tym samym zapachu (ale zielonym kolorze), na który się jednak nie skusiłam. Może kiedyś.




ORIFLAME - LOVE NATURE - BALSAM DO UST O ZAPACHU MELONA

Na zdjęciu widzicie dwa balsamy, ale jeden z nich recenzowałam Wam już innym razem (mango). Najlepszym dowodem na to, jak fajnie się u mnie sprawdzał jest fakt, że skusiłam się na kolejny wariant, tj. balsam o zapachu melona. Pachnie bardzo ładnie, intensywnie i soczyście. Pierwsze skojarzenie, to jednak arbuz - przynajmniej dla mnie. Nie mniej jednak bardzo w moim guście. Konsystencja jest zbita, ale pod wpływem ciepła palców fajnie się pod nimi roztapia. Balsam systematycznie używany fajnie odżywia nasze usta, a dodatkowym atutem jest fakt, że pięknie pachnie pod nosem. Dostępny jest również balsam o zapachu kokosa, ale na ten skusiłabym się chyba zimą.


Jestem bardzo zadowolona z tego zamówienia! Wszystko ma u mnie zastosowanie i świetnie się spisuje. Nie potrafię wybrać najlepszego produktu z tej gromadki, bo każdy na swój sposób jest świetny. Dodatki, nie dość, że mogą przydać się w użyciu (np na kapelusz na głowie, szal jako pareo, a ręcznik, jako koc), to jeszcze fajnie wyglądają na zdjęciach - dwa zastosowania w jednym! Kosmetyki zadbały o mnie odpowiednio, więc też cieszy mnie ten fakt. Polecam Wam każdą rzecz z tego zamówienia. Jeżeli mam być szczera, to chyba moje najbardziej udane zamówienie z Oriflame.

Lato jest fajną pora roku, bo kupić możemy masę świetnych dodatków, które dopełnią naszą stylizację. Poza typowo plażowymi dodatkami, latem lubię nosić też bransoletki, które super wyglądają w towarzystwie zegarków. Ostatnio na nowo pokochałam srebro, więc coraz częściej noszę bransoletki srebrne. Ładnie wyglądają na nadgarstku, szczególnie tym opalonym. Najbardziej lubię te z zawieszkami lub dodatkowymi elementami. Ostatnio w oko wpadła mi bransoletka z jaskółką. Była świetna i muszę ją mieć!


Lubicie tego typu dodatki, jak tu zaprezentowałam? Dbacie bardziej o swoje stopy latem czy tak samo, jak w inne pory roku?

Czytaj dalej

niedziela, 30 czerwca 2019

Piekarnik - który wybrać? | Electrolux 700 SenseCook COE7P31X

Mury naszego domu stanęły już w tamtym roku. By jednak móc zacząć zastanawiać się nad urządzaniem wnętrza czekało nas mnóstwo pracy. Elektryka, hydraulika, tynki i drobne przeróbki, to główne prace, które musieliśmy i nadal musimy poczynić, by po prostu móc się wprowadzić. Hydraulik powoli kończy swoją pracę i następnym etapem będzie wylanie posadzki. Potem... Będzie można wpaść w szał zakupów i stawać przed wyborem odpowiednich produktów. My już powoli poczyniliśmy pewne kroki w kierunku wyposażenia. Dziś chciałabym napisać o jednym z nich czyli o piekarniku. Zanim zdecydujemy się na zakup odpowiedniego modelu, musimy zadać sobie kilka pytań, które w pewnym stopniu pozwolą nam określić nasze oczekiwania, na podstawie których dokonamy właściwego wyboru.


PIEKARNIK WOLNOSTOJĄCY CZY DO ZABUDOWY? - WADY I ZALETY

Pierwszy pytaniem, jakie musimy sobie zadać, to jaki typ piekarnika wybieramy. Czy będzie to piekarnik wolnostojący czy taki do zabudowy? Każdy z tych typów ma swoje wady i zalety. Piekarniki do zabudowy dobrze prezentują się w kuchniach nowoczesnych i minimalistycznych. Bardzo często mamy do wyboru piekarnik czy mikrofalę w takich samym stylu, co podczas montażu wygląda ładnie i spójnie. W przypadku dobierania sprzętów wolnostojących, tak by do siebie pasowały jest dość pracochłonnym zajęciem, o czym zapewne mieliście okazję się przekonać chociażby podczas wędrówek po sklepach. Odpowiedni kolor sprzętu, uchwyty czy nawet materiałów - to ciężkie zadanie. Kolejna sprawa, to praktyczność. Piekarnik do zabudowy możemy umieścić na najodpowiedniejszej, dostosowanej do nas wysokości. Dzięki takiemu zabiegowi wyciąganie ciast czy potraw będzie zdecydowanie wygodniejsze. Poza tym, nawet samo zerkanie na wypiek będzie łatwiejsze. W przypadku sprzętów wolnostojących piekarnik mamy na dole. Jeżeli ktoś często go używa, to ciągłe schylanie się jest nieuniknione. Jeżeli jesteśmy młodzi, to nie stanowi to dla nas takiego wyzwania. Z kolei dla osób starszych może być to problematyczne. Piekarnik w odpowiedniej zabudowie wydaje się wtedy zbawienny. Póki co sprzęty w zabudowie mają przewagę - czy jest jednak coś, co przemawia na korzyść sprzętów wolnostojących? Otóż... Sprzęty do zabudowy robimy w tym samym miejscu na bardzo długie lata. Z kolei AGD wolnostojące możemy przestawiać z miejsca na miejsca jak tylko nam się to spodoba. Na ich korzyść przemawia również niższa cena.

WYPOSAŻENIE PIEKARNIKA - RZECZY POTRZEBNE I ZBĘDNE 

Czasy, w których piekarnik miał się jedynie nagrzać i pozwolić nam coś upiec dawno minęły. Oczywiście, pieczenie to nadal jego podstawowa i główna misja, ale bardzo często możemy wykonywać tę czynność wprowadzając dodatkowe udogodnienia. 
  • termosonda - często zdarza nam się coś piec i wyciągamy danie nie mając 100% pewności czy jest ono tak samo dobrze upieczone w środku, jak na zewnątrz. Mając termosondę problem ten wydaje się nie mieć racji bytu. Dzięki niej mamy możliwość kontrolowania temperatury wewnątrz naszej potrawy. A jest to nic innego, jak po prostu szpikulec z czujnikiem,
  •  Dual Cook - w piekarniku z taką funkcją możesz upiec dwa dania jednocześnie. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że dane potrawy będą się piekły np. w różnych temperaturach, a ponadto zapachy się nie wymieszają. Można zatem piec pieczeń i ciasto w tym samym czasie,
  • timer - na starych piekarnikach zawsze trzeba było zapamiętać godzinę, w której wstawiło się np. ciasto, by móc potem odmierzyć czas, w którym ma ono siedzieć w "piecu". Z timerem problem ten mamy z głowy. Po wsadzeniu ciasta/dania wystarczy jedynie ustawić czasomierz np. na 40 min. Po upływie tego czasu piekarnik zasygnalizuje nam, że pora wyjąc już potrawę czy ciasto,
  • automatyczne programy - już nie musisz zastanawiać się, jaka temperatura będzie odpowiednia dla Twojego dania. Po wybraniu odpowiedniego programu, wszystko ustawi się samo,
  • podtrzymywanie ciepła - spodziewasz się gości, godzina, na którą się umówiliście minęła, a gości nadal nie ma? Funkcja podtrzymania ciepła sprawi, że potrawa będzie nadal w odpowiedniej temperaturze, lecz nie będzie narażona na przypalenie czy wysuszenie,
  • szybki nagrzew - jak sama nazwa wskazuje, dzięki tej funkcji szybko nagrzejesz piekarnik do odpowiedniej temperatury,
  • rożen - to fajna opcja np. dla wszystkich smakoszy drobiu. Rożen, to nic innego jak obrotowy szpikulec, który zagwarantuje równomierne upieczenie mięsa z każdej strony, 
  • rozmrażanie - bardzo wiele osób rozmraża coś w sposób tradycyjny, tj. rozmrażając w garnku z wodą lub po prostu wystawiając poza zamrażarkę. Jeżeli zależy nam na czasie, można skorzystać z opcji rozmrażania także w piekarniku.
Oczywiście nie są to jedyne funkcje, w jakie może zostać wyposażony piekarnik. Wybrałam moim zdaniem te najciekawsze. Teraz od was zależy, które z nich uznacie za potrzebne, a które za zbędne.


CZYSZCZENIE PIEKARNIKA - PAROWE, KATALITYCZNE, PYROLITYCZNE

Kiedyś, jedynym sposobem na wyczyszczenie piekarnika było czyszczenie ręczne. Dla osób, które bardzo często korzystają z piekarnika, na dłuższą metę może być to uciążliwe. Na szczęście producenci co i rusz wymyślają nowe opcje na oczyszczanie się piekarnika jedynie z naszym drobnym działem. W jaki sposób? Jest ich kilka.
  • czyszczenie parowe - polega ono na wlaniu odpowiedniej ilości wody na jedną z piekarnikowych blach (ew. do specjalnego pojemnika) i uruchomić funkcję czyszczenia. Woda podczas podgrzewania zaczyna parować i tym samym zmiękcza nagromadzone w piekarniku zabrudzenia, takie jak tłuszcz czy ogólny brud. Po tym procesie musisz jedynie wziąć szmatkę i przetrzeć środek ściereczką bez dodatkowej chemii,
  • czyszczenie katalityczne - polega ono na stosowaniu wkładów katalitycznych, które montuje się na ścianach bocznych piekarnika. Ich zadaniem jest absorbowanie tłuszczu i ogólnych zanieczyszczeń. Po skończonym pieczeniu uruchamiamy program czyszczenia. Podczas tej czynności piekarnik zostaje rozgrzany do 220-350 stopni, a nagromadzone zanieczyszczenia utlenione. Dobrą wiadomością jest to, że zabrudzone wkłady można myć z zmywarce,
  • czyszczenie pyrolityczne - polega na czyszczeniu wnętrza piekarnika w bardzo wysokiej temperaturze. Ten sposób oczyszczania jest uznawany za najbardziej efektywny. Piekarnik pozostaje włączony na kilkadziesiąt minut. W tym czasie zabrudzenia zostają spalone na popiół. Po skończeniu opcji czyszczenia musimy ten popiół zebrać wilgotną szmatką.

DODATKOWE ZABEZPIECZENIA

Piekarniki miewają również dodatkowe zabezpieczenia na wypadek naszego gapiostwa lub jeżeli w domu przebywają dzieci. Piekarniki są wyposażone w naprawdę wiele ciekawych funkcji, które mogą się najzwyczajniej w świecie przydać. Co zalicza się do nich?
  • blokada drzwi / blokada przed przypadkowym włączeniem - jedno z najpopularniejszych zabezpieczeń. Dzięki niej osoby niepożądane (czyt. dzieci) nie będą w stanie otworzyć piekarnika i np. poparzyć się,. Tak samo sprawa ma się w przypadku gdy dziecko będzie próbowało włączyć piekarnik,
  • chłodne drzwi - w tej opcji piekarnik wyposażony jest w kilka dodatkowych szyb, dzięki którym temperatura szyby, z którą mamy kontakt jest po prostu niższa, nawet gdy w piecu mamy najwyższą temperaturę.
  • automatyczne wyłączenie - ta funkcja wydaje się bardzo przydatna dla osób gap. Kiedy po określonym czasie, np. godzinie, osoba nie podejmie się żadnego pieczenia, piekarnik 

NA JAKI PIEKARNIK ZDECYDOWALIŚMY SIĘ? | ELECTROLUX 700 SENSECOOK COE7P31X

Postanowiliśmy zaufać marce Electrolux i weszliśmy w posiadanie sprzętów z nowej linii produkcyjnej. Jest to piekarnik z serii 700 SenseCook, model COE7P31X. Jest to piekarnik do zabudowy. Utrzymany jest w srebrno-czarnej kolorystyce, jak większość tego typu sprzętów. Posiada on bardzo wiele funkcji i elementów wyposażenia, które wymieniłam wyżej. Niżej, pokrótce Wam je opiszę.


Wyposażony jest w wyświetlacz LCD z piktogramami. Steruje się nim dotykowo. Czytelny wyświetlacz umożliwia elektroniczną regulację czasu i temperatury, a także wybór programów automatycznych. Jak już wspominałam w punkcie o wyposażeniu piekarnika, ta funkcja może się okazać bardzo przydatna. Ustawiając program automatyczny nie muszę się martwić czy odpowiednią temperaturę do danej potrawy podczas swoich kulinarnych eksperymentów.


Pierwsze pieczenia mam już za sobą. Piekarnik jest u mnie dość mocno eksploatowany. Po raz pierwszy użyłam go przy pieczeniu pizzy. To, co zauważyłam w pierwszej kolejności, to bardzo intuicyjny panel. Kolejna sprawa - szybkie nagrzewanie Piekarnik osiągnął ustawioną przeze mnie temperaturę dosłownie w moment. Według producenta jest to nagrzewanie o 40% szybsze. Wolny czas zawsze możemy zagospodarować na jakąś przyjemność.


Rzadko kiedy zwracałam uwagę na wnętrze piekarników, które kupowali moi rodzice. Jakoś nie interesowało mnie to specjalnie, dlatego ciężko mi porównać je z tym, który mam teraz. W każdym razie wszystko wygląda na solidnie wykonane. W środku mamy 2 blachy o różnej głębokości oraz ruszt. W zestawie dołączone zostały również prowadnice, które trzeba przykręcić. Podczas robienia zdjęć jeszcze ich nie było. Prowadnice te pozwalają na całkowite wysunięcie blachy z pieca.


Electrolux 700 SenseCook COE7P31X, to sprzęt wyposażony w termosondę. Dla młodej żony i przyszłej pani domu, to fajny gadżet. Lubię gotować, ale brak mi jeszcze takiej wprawy, którą ma chociażby moja mama. Termosonda pomoże mi przygotowywać potrawy, które będą odpowiednio upieczone zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Pod zdjęciem termosondy pozwoliłam sobie dodać zdjęcie od producenta, które przedstawia mięso upieczone w zwykłym piekarniku (które, jak widać, jest przeciągnięte i zapewne będzie suche) oraz mięso upieczone przy użyciu termosondy, które jest wypieczone na zewnątrz i soczyste w środku. Przeciętnemu "kucharzowi", jak ja bardzo ciężko jest trafić z tym w punkt. Na szczęście teraz nie muszę się tym martwić.



Jeśli chodzi o opcję z samooczyszczaniem, to ten model zaopatrzony jest w funkcję pyrolizy. Przy włączeniu oczyszczania piekarnik rozgrzewa się do temperatury ok. 500 stopni. W tej temperaturze tłuszcz oraz inne zanieczyszczenia zmieniają się w popiół. Ale o tym też już wspominałam. Przy tej funkcji można zapomnieć o uporczywym szorowaniu wnętrza piekarnika, a także o zakupie  odpowiedniej chemii. Wystarczy jedynie wilgotna ściereczka.


Ponadto, w dużym skrócie, piekarnik ma takie funkcje, jak: grzanie dolne, konwencjonalne/tradycyjne pieczenie, rozmrażanie, szybkie grillowanie, grill, utrzymywanie ciepła, nawilżanie, specjalny program do pizzy, powolne gotowanie, termoobieg, grillowanie turbo. Jakby tego było mało, mamy również możliwość pieczenia na 3 poziomach jednocześnie, wskaźnik ciepła pozostałego, zabezpieczenie przed dziećmi (przed przypadkowym uruchomieniem), halogenowe oświetlenie piekarnika oraz wentylator chłodzący.



Wybór odpowiedniego piekarnika wydaje się nie lada wyzwaniem, ale jest to dużo prostsze niż można by pomyśleć. Jeżeli w skrócie odpowiemy sobie na podstawowe pytanie: "Czego tak naprawdę potrzebuję?", wybór wydaje się prosty. Mam nadzieję, że ten piekarnik będzie służył mi na wiele lat i wyjdą z niego pyszne potrawy, które zachwycą moją rodzinę czy przyjaciół.

Często zdarza Wam się korzystać z piekarnika? Lubicie piec ciasta? A może wolicie przyrządzać w nim mięso? Która z podanych tu funkcji wydaje się Wam najbardziej praktyczna i potrzebna?
Czytaj dalej

czwartek, 27 czerwca 2019

Oriflame - minirecenzje produktów pielęgnacyjnych i dodatków

Z katalogów Oriflame zamawiam systematycznie. Wybieram produkty wszelkiej maści - perfumy, dodatki i akcesoria, a także kosmetyki pielęgnacyjne do całego ciała. W katalogach bardzo często można kupić fajne produkty w zestawach i w bardzo okazyjnych cenach. Takim oto sposobem trafiło do mnie kilka z poniższych rzeczy.


ORIFLAME - FEET UP - KREM DO STÓP CHERRY DELIGHT

W skład katalogowej trójki, którą udało mi się zamówić jako zestaw wchodził ten krem, poniższy balsam Tender care oraz mydełko, które zrecenzuję niżej. Pielęgnacja stóp, szczególnie latem, stanowi dla mnie podstawę. Sandałki goszczą na moich stopach najczęściej latem, dlatego ważne jest dla mnie, by moje stopy wyglądały ładnie i były zadbane. Skusiłam się dlatego na krem Feet Up o wiśniowym zapachu. Mieści się on w miękkiej tubie w niebiesko-wiśniowej kolorystyce. Zamykany na zakrętkę, która jest matowa. Zapach tego kremu jest wiśniowy z dodatkiem korzennych nut, bodajże goździka. Niestety nie zauważyłam tego zamawiając ten produkt, bo nie jestem fanką tego typu kompozycji zapachowych. Jednak krem jest do stóp - te są wystarczająco daleko od nosa, więc woń ta nie jest dla mnie tak uciążliwa. Jeżeli chodzi o o efekty, to jestem zadowolona. W duecie z peelingami do stóp czy pumeksem, krem nawilżył moje stopy, pozbawił ich suchych skórek i wygładził jest. Skórki wokół paznokci też prezentowały się znacznie lepiej.



ORIFLAME - TENDER CARE CHERRY ORAZ BALSAM LOVE NATURE MANGO

Bardzo lubię matowe pomadki do ust, jednak mają one tendencję do ich wysuszania. Staram się odpowiednio nawilżać je wtedy, gdy nie maluję ust, by gdy przyjdzie okazja prezentowały się nienagannie. Pielęgnację tej części mojego ciała wspierały dwa smarowidła - kultowy Tender Care o zapachu wiśni oraz balsam Love Nature o zapachu mango. Nie potrafię wybrać, która woń podoba mi się bardziej, dlatego używałam ich naprzemiennie. Sposób aplikacji jest wygodniejszy w przypadku balsamu mango - słoiczek jest prosty, więc wydobywanie jest łatwe. Tender care jest węższy, więc nie można w nim swobodnie manewrować i mając długie paznokcie zawsze coś dostanie się pod nie. Oba balsamy mają zbitą konsystencję, która pod wpływem temperatury ciała roztapia się i nie sprawia problemu w nanoszeniu produktu na usta. Oba balsamy świetnie nawilżają, a do tego dostarczają bardzo pozytywnych odczuć zapachowych. Zapachy są słodkie, takie prawdziwe, soczyste - idealne na lato. Takie bomby owocowe! Oba warianty bardzo Wam polecam!


ORIFLAME - MYDEŁKO FROSTED BERRY CAKE 

Nie używam mydełek w kostce, ale to było dołączone do zestawu. Jest spore, bo ma aż 75g. Kształtem przypomina mi kwiatek. Ma ładne tłoczenia - wizualnie prezentuje się naprawdę ładnie zarówno w opakowaniu, jak i poza nim. Sama konsystencja mydła jest zbita, jakby półprzezroczysta. Zapach owocowy z zimowym akcentem. Pieni się dobrze, tak samo poprawnie oczyszcza ciało. Nie mam mu nic do zarzucenia, aczkolwiek nadal wolę mydełka w płynie.



ORIFLAME - A-Z CREAM - KREM KOLORYZUJĄCY SPF 30

W lato nie maluję się zbyt ambitnie. Powiem więcej, staram się ograniczyć swój makijaż do minimum. Przy obecnie panujących upałach nie chcę nazbyt obciążać swojej cery, szczególnie że teraz (nie zapeszając) jest w dobrej kondycji. Postanowiłam, że zamówię produkt łączący w sobie zalety kremu i podkładu. Do kremu A-Z przekonała mnie również obecność dość wysokiego filtra SPF 30. Wybrałam odcień Fair i jest to najjaśniejszy odcień tego produktu. Wygląda nibym bardzo delikatny podkład. Sam kolor jest bardzo neutralny. Nie łapie zbyt różowych, ani pomarańczowych tonów. Ładnie wyrównuje koloryt skóry i sprawia, że wygląda ona wizualnie lepiej. Samo krycie jest delikatne, ale odpowiednie. Jeżeli ktoś nie oczekuje pełnego krycia po tego typu produkcie, to się nim nie rozczaruje. Dostanie za to fajne ujednolicenie cery oraz ochronę przed szkodliwymi czynnikami promieniowania.


ORIFLAME - KOMPLET RĘCZNIKÓW ARTIPELAG

Nie mogę się doczekać, kiedy w końcu zaczniemy urządzać z mężem nasz dom. Na razie jeszcze działają tam różni fachowcy, byśmy w końcu mogli wziąć się za wykończenie. Postanowiłam, że małymi krokami będę dbać o wyposażenie, by potem nie musieć kupować tego wszystkie na raz i nie doznać szoku cenowego. Takim oto sposobem trafiły do mnie dwa komplety. Jeden ręcznik duży, idealny do użycia po kąpieli, drugi mniejszy, np. do wytarcia rąk. Kolor - coś na pograniczu granatu i fioletu. Ręczniki są miękkie i przyjemne w dotyku. Dobrze chłoną wodę. Cieszę się, że je zamówiłam.



Moje ostatnie zamówienie okazało się bardzo udane. Trafiłam na kosmetyki, które spełniły swoje zadanie. Najbardziej jestem zadowolona z kremu do stóp oraz z kremu A-Z.

Znacie któryś z tych kosmetyków? Wiedzieliście, że w katalogu Ori są również takie dodatki, jak ręczniki?

Czytaj dalej