niedziela, 31 maja 2015

Biometryczny Paszport Makijażu - co to jest?

Hej. Ostatnio buszując w Internecie natknęłam się na dość ciekawy wpis dotyczący Biometrycznego Paszportu Makijażu. Zaintrygowało mnie to, dlatego postanowiłam nieco zagłębić się w prezentowaną treść i dowiedzieć więcej na jego temat. Po krótkiej analizie stwierdziłam, że jest to coś idealnego dla mnie, czyli dla laika, który piękne makijaże może oglądać tylko na Waszych blogach i w gazetach. Jeżeli ktoś ma takie same problemy w tworzeniu pięknych makijaży jak ja, na pewno ten post przypadnie mu go gustu. Zacznijmy może najpierw od tego, co to jest biometria.
http://img.urodaizdrowie.pl/wp-content/uploads/2011/01/biom2.jpg
Źródło: portal urodaizdrowie

Biometria - może być zdefiniowana jako sposób rozpoznawania i identyfikacji osobistej opartej na cechach fizycznych i behawioralnych. Są to miedzy innymi: linie papilarne, kształt twarzy czy dłoni, charakterystyczne cechy tęczówki oka, pisma ręcznego, jak również mowa, sposób uderzania w klawisze, a nawet układ żył nadgarstka.

Biometryczny Paszport Makijażu to książeczka, która zawiera od kilkunastu do kilku dziesięciu stron i przedstawia fotografie, rysunki, wykresy, porady i tricki, które są opracowane indywidualnie dla jego posiadacza. Wszystko zawdzięczamy dzięki komputerowemu pomiarowi twarzy. Uwzględnia on wiele szczegółów naszego wyglądu jak np. kolor tęczówek, skóry, długość i strukturę włosów. Dzięki temu przedstawia najkorzystniejszy kierunek makijażu i stylizacji. Komputer wykrywa szczegóły w budowie naszej twarzy, które nie są zauważalne na pierwszy rzut oka i podaje sposoby, na rozwiązanie niechcianych problemów.
Źródło: portal urodaizdrowie

Co zawiera BPM:
1. Sugerowaną kolorystykę makijażu,
2. Precyzyjnie określone części twarzy (np. owal twarzy, oczy - położenie, wielkość, kształt),
3. Osadzenie światła,
4. Tricki wizażysty (np. powiększanie, pomniejszanie optyczne),
5. Techniki posługiwania się pędzlami i innymi "narzędziami", by uzyskać jak najlepszy efekt,
6. Zdjęcia, rysunki wraz z opisem.
Źródło: portal urodaizdrowie

Źródło: portal urodaizdrowie




Biometryczny Paszport Makijażu, to więc nic innego jak mapa naszej twarzy, dzięki której zgłębimy tajniki dobrego makijażu, dopasowanego do walorów, ale i wad naszej twarzy. To książeczka, dzięki której mamy ściągę jak powinnyśmy się malować, by nie wyrządzić sobie krzywdy. Wydaje mi się, że jest to rewelacyjny pomysł i sama chętnie zaopatrzyłabym się w taki paszport.


Słyszałyście kiedyś o BPM? Co o nim sądzicie?


Czytaj dalej

sobota, 30 maja 2015

Oczyszczanie twarzy u kosmetyczki. Czy warto?


Cześć. Nie ukrywam, że do tej pory chyba wszystkie zabiegi pielęgnacyjne wykonywałam w domu. Nigdy nie byłam u kosmetyczki, ponieważ nie miałam takiej potrzeby. Zabiegi, które wykonywałam w domu, okazywały się na tyle zadowalające, że nie potrzebowałam wydawać pieniędzy na wizyty w salonach. Ostatnio coś się zmieniło. Pielęgnacja, którą wykonuję sama, przestała być wystarczająca. Postanowiłam poszperać w Internecie na temat wizyt u kosmetyczki oraz ich przebiegach i na tej podstawie zdecydować, czy powinnam się wybrać na taki zabieg czy nie. Najbardziej interesuje mnie oczyszczanie twarzy. Poniżej chciałabym przedstawić Wam kilka sposobów na jej oczyszczenie i może powiecie, którym zabiegom się poddawałyście i czy przyniosły pożądane skutki


1. Oczyszczanie twarzy manualne: Celem zabiegu jest ręczne usunięcie wągrów i zanieczyszczeń, które gromadzą się pod powierzchnią naszej skóry. Odbywa się to w kilku krokach. Pierwszy to dokładny demakijaż skóry. Następnie kosmetyczka nakłada peeling, by pozbyć się ewentualnych zrogowaceń, potem nakłada na skórę preparat o działaniu rozmiękczającym i kieruje na twarz strumień pary, która ma za zadanie rozszerzyć pory i tym samym sprawić wzmocnienie działania preparatu. Po kilkunastu minutach, usuwa zalegającą w porach treść, poprzez uciskanie skóry (oczywiście w rękawiczkach jednorazowych). Po usunięciu zaskórników nakładany jest krem o działaniu łagodzącym i przeciwzapalnym. Na sam koniec, aplikuje się na twarz krem adekwatny do naszych potrzeb. Zabieg nadaje się do każdego rodzaju skóry, z wyjątkiem naczynkowej.

2. Oczyszczanie twarzy metodą hydrabrazji: Jest to metoda nazywana inaczej mikrodermabrazją wodną i używa się tu wody. Standardowo, pierwszym etapem jest oczyszczenie skóry z zalegającego łoju i zaskórników przez zasysanie podciśnieniowe. Następnie złuszcza się naskórek poprzez użycie głowic ściernych o różnej grubości. Podczas zabiegu, woda chłodzi skórę, łagodzi ją i nawilża, a także zapewnia uczucie komfortu. Można zastosować na każdym rodzaju skóry. 
    
   3. Mikrodermabrazja diamentowa: zwana inaczej mikropeelingiem kontrolowanym. Polega na ścieraniu naskórka, warstwa po warstwie, aż do pożądanego efektu - jest to działanie w pełni kontrolowane. Używa się do tego diamentowych głowic z wykorzystaniem próżni. Zabieg przeznaczony dla osób z cerą problematyczną i zanieczyszczoną, głównie cera mieszana, tłusta i trądzikowa. 
     
  4. Oczyszczanie za pomocą laseru IPL: Podczas leczenia trądziku stosuje się zabiegi mikrodermabrazji oraz naświetlanie laserem IPL. Po zabiegu mikrodermabrazji stosuje się laser, który ma działanie antybakteryjne i zapobiega powstawaniu nowych stanów zapalnych. Na skórę nakłada się specjalnie dobrane do naszych potrzeb ampułki, następnie wprowadza je wgłąb skóry za pomocą ultradźwięków lasera. Jest to najbardziej kosztowny zabieg z wszystkich wymienionych.  


Poddawałyście któremuś z tych zabiegów? Korzystacie z usług kosmetyczki?
Czytaj dalej

piątek, 29 maja 2015

Inspiracje z tapetami ściennymi

Cześć. Obecnie tematy wnętrzarskie, z uwagi na planowane odświeżenie pokoju, są mi bardzo bliskie. Każdego dnia poświęcam kilka chwil na przewertowanie różnych stronek z inspiracjami. Szukam czegoś, co będzie prezentowało się pięknie i jednocześnie nie nadwyręży mojego portfela. Jak już wspominałam, noszę się z zamiarem kupienia tapety, głównie zwrócę uwagę na tapety do pokoju młodzieżowego, bo w sumie kiedy mogę pozwolić sobie na nie jak nie teraz? Biorąc pod uwagę, że planuję położyć to na jedną, małą ścianę, nie będzie to duży wydatek, a w ciekawy i znaczny sposób odmieni mój pokój. W kładzeniu tapet mam już małą wprawę, kładę je razem z mamą, więc i tym razem pewnie będzie podobnie. Przeglądając Pinterest znalazłam kilka fajnych inspiracji, którymi chcę się z Wami podzielić. Mam nadzieję, że osoby, które nie przepadają za tapetami, po obejrzeniu tych inspiracji, zmienią na ich temat zdanie. Patrząc na poniższe inspiracje wysuwa się wniosek, że zapomniane do niedawna tapety wracają na salony. I to w wielkim stylu! Wcale się nie dziwię, ponieważ dają one dużą swobodę w wykreowaniu całkiem nowego wnętrza. Pozwalają nadać zupełnie nowy charakter danemu pomieszczeniu i przenieść nas w nowy i odmienny klimat. Dzięki nim na co dzień możemy obcować z florą i fauną, a także patrzeć na panoramę uwielbianego przez nas miasta czy miejsca. Jeżeli mami mały pokój, to wybierając fototapetę z otwartą przestrzenią, zdecydowanie powiększamy tym pokój.


 Ściany dzielą wnętrza, ale dają nam także wielkie pole do popisu i pozwalają użyć swojej kreatywności, by jak najlepiej je zaaranżować. W swoim pokoju widziałabym zdecydowanie nie jedną z nich. Mam nadzieję, że uda mi się wybrać coś ładnego i zarazem niedrogiego. Trzymajcie kciuki!
 
Gdybyście mieli wybrać dla siebie jakąś tapetę/fototapetę, co ona by przedstawiała? 
Czytaj dalej

czwartek, 28 maja 2015

Odświeżenie garderoby oraz moje tricki w jej organizacji

Cześć. Mamy wiosnę, choć poza zielonymi drzewami, mało na to wskazuje. Pogoda ciągle jest nie taka jak trzeba. Czy upragnione ciepło w końcu nadejdzie? Mimo to, wiosna to czas zmian, tych wewnętrznych jak i zewnętrznych, dlatego miło byłoby znaleźć chwile czasu, by odświeżyć swoją garderobę. Troszkę późno się za to zabrałam, ale jak to mówią "lepiej późno niż wcale". Wcześniej miałam sporo ważniejszych wydatków, teraz udało mi się odłożyć troszkę zaskórniaków, które pozwolą mi rzucić się w wir zakupów. Zanim jednak do tych zakupów dojdzie, muszę posegregować swoje ubrania.

http://www.slask.komandor.pl/upload/galleries/21-52878.jpg

Kiedy w końcu nadejdzie ta chwila, staram się zorganizować swoją szafę i półki jak najlepiej. Kieruję się wtedy kilkoma zasadami. Staram się, by ubrania w szafie nie były powieszone zbyt ciasno, ponieważ dzięki temu mogą swobodnie "oddychać" i na dłużej pozostaną świeże. Ubrania grupuję według kategorii, na półce układam po lewej stronie piżamy, po środku koszulki, w których chodzę sporadycznie, a po prawej stronie spodnie. Oddzielne miejsce mają u mnie zawsze ubrania okazjonalne. Wszystkie koszule i spódnice przechowuję na wieszakach. Tak samo sprawy mają się jeżeli chodzi o ekskluzywne spodnie damskie


Na wieszakach wieszam także ubrania, w których chodzę najczęściej i które wolałabym, aby się nie pogniotły. Tu również sortuję ciuchy na kategorie. Od prawej zaczynam od ubrań najkrótszych (są to głównie t-shirty) i kończę ubraniami dłuższymi (letnie sukienki, sweterki, bluzy) po lewej stronie. Jeżeli nie masz ochoty układać rzeczy według długości, możesz układać je kolorystycznie. Nie dość, że ładnie to wygląda, to zapewne szybciej odnajdziesz poszukiwaną przez siebie rzecz. Na dnie szafy przeważnie kładę kartony z butami lub pudełko na akcesoria sezonowe, np. szaliki, rękawiczki i czapki. Wisienką na torcie jest zawieszenie odświeżacza w ulubionym zapachu. Mimo, że straszna ze mnie bałaganiara, to takie zorganizowanie szafy pozwala mi znacznie dłużej cieszyć się porządkiem. Moim marzeniem od bardzo dawna jest mieć garderobę. Póki co nie jest to realne, ale kiedy będę miała własny dom, na pewno jednym z pomieszczeń będzie właśnie ona.

A Wy kierujecie się jakimiś zasadami przy porządkach w szafie/szafkach?



Czytaj dalej

środa, 27 maja 2015

Obuwie - moja lista "chciejstw"

Cześć. Dzisiejszy post postanowiłam w całości poświęcić butom. Niewątpliwie jest to jeden z ważniejszych elementów kobiecej garderoby, bo o ile niektórzy mogą chodzić "Boso przez świat", ja raczej należę do osób, które wolą coś na stopy wrzucić. Odpowiednio dobrane obuwie powinno być wygodne, by nieść nam komfort podczas długich spacerów czy pracy. Przeglądając moją garderobę i obuwie na próżno szukać tam można eleganckich rzeczy. Ubieram się raczej na sportowo, bo taka opcja jest dla mnie najbardziej wygodna. W mojej szafie przeważają różnego rodzaju t-shirty, bluzy, legginsy i dressy. Jeżeli chodzi o obuwie, prym wiodą adidasy oraz tenisówki - zwykłe, a także wersje slip-on. Choćbym nie wiem jak bardzo chciała, nie zawsze mogę chodzić w sportowym obuwiu. Są w życiu takie okazje, w których takie obuwie raczej nie pasuje. Oczywiście nawiązuję do eleganckich okazji, typu romantyczna kolacja, wesele, komunia czy chrzciny. Wtedy do akcji wkroczyć muszą buty eleganckie.

Wstyd się przyznać, ale w szafce mam tylko jedne buty na obcasie i to w dodatku niskim. Z uwagi na swój wzrost raczej nie mogę sobie pozwolić na coś wyższego. Z wysokim wzrostem, w parze idzie też duża stopa, dlatego przez to także nie mogę sobie kupować butów jakie bym chciała. Możliwe, że mój "sportowy styl" z tego względu tak do mnie przylgnął, ponieważ ta rozmiarówka bardziej mi odpowiada. Przechodząc do sedna sprawy, chciałabym przedstawić Wam swoją obuwniczą chciej-listę.

1. Nowe czółenka: Niebawem idę na wesele, przydałoby się kupić nowe buty, które dopełniłyby moją całą kreację. Niewysokie gabor czółenka spisałyby się tu znakomicie. Jako osoba, która do wysokich obcasów nie jest przyzwyczajona, na niskich mogę przetańczyć całą noc.

2. Buty na koturnie: To buty, które zawsze chciałam mieć i które zawsze były dla mnie za małe, dlatego do tej pory ich jeszcze nie kupiłam. Marzą mi się te piękne buty, szczególnie na sezon letni. Piękny, słomiany koturn - rozmarzyłam się.

3. Baleriny: W prawdzie niedawno kupowałam sobie czarne baleriny, ale strasznie mi farbują... Chciałabym coś nowego, wygodnego, co mogłabym przebrać, kiedy moje nogi odmówiłyby mi posłuszeństwa na weselu.

4.  Tenisówki slip-on: Zakochałam się w tych butach. Są wygodne, ładnie się prezentują i mają tyle pięknych i ciekawych wzorów, że zdecydować się na jedne graniczy z cudem. Dodatkowo brak sznurówek - koniecznie muszę kupić kolejne pary. Na razie mam tylko czarno-białe.

5. Sandałki: Każdego roku kupuję 2-3 pary jakichś sandałków. Najbardziej lubię te w czarnym kolorze, ponieważ pasują do wszystkiego. Lubię kiedy są proste, ponieważ pasują na co dzień jak i od święta.

6. Japonki: Często kupuję te najtańsze, np. z Pepco czy Biedronki. Kosztują od 5 do 7 zł, a chodzę w nich cały sezon. Tu również kupuję kilka par i przydają się one w podróży, często biorę je pod hotelowy prysznic.

Na obecną chwilę tak przedstawia się moja obuwnicza lista życzeń. Mam nadzieję, że uda mi się kupić choć część z nich - uwierzcie, to niestety nie jest takie proste.

Jakich butów macie w swojej kolekcji najwięcej?


Czytaj dalej

wtorek, 26 maja 2015

Metamorfozę mojego pokoju czas zacząć!

Cześć. Chciałabym wprowadzić nową serię wpisów, która nieco odbiega od postów kosmetycznych. Jak na blog lifestylowy, zrobiło się tu strasznie monotematycznie, a ja chciałabym, aby każdy czytelnik znalazł tu coś, co zatrzyma go tu (może nawet przyciągnie) i pozwoli ciekawie spędzić swój czas. Od kilku już miesięcy noszę się z zamiarem odświeżenia swojego pokoju, głównie chodzi o zmianę dekoracji i malowanie ścian. Ogólnie robię to dość często, ponieważ lubię zmiany, szczególnie jeżeli chodzi o wnętrza. Do końca tygodnia część prac powinna być w nim już zrobiona.
Mój pokój
Ściany w moim pokoju miały już naprawdę wiele kolorów. Był to kolor żółty, niebieski, brązowy, obecnie jest to kolor zielony. Kolory, które do tego dopasowałam to biały i brązowy. Połączenie podobało mi się, ale już nieco mi się znudziło. Tym razem postawię na klasykę i ściany w moim pokoju będą... Białe. Uważam, że jest to kolor bardzo uniwersalny i rozjaśni cały pokój. Poza tym, gdy coś mi się zabrudzi, z łatwością będą mogła to zamalować jakąkolwiek białą farbą. W przypadku farb, które mieszałam sama, uzyskanie kolejny raz takiego samego koloru graniczy z cudem.



Biel jest piękna - niewątpliwie - jednak chciałabym, aby w pokoju był także jakiś inny motyw. Pomyślałam, że fajnym rozwiązaniem mogłaby być fototapeta młodzieżowa, którą przykleję na jednej ścianie, tam, gdzie mam łóżko. Nadałaby mojemu pokojowi fajny charakter, a także sprawiłaby, że stałby się on bardziej oryginalny i wyróżniający się na tle innych pokoi. W kilku pomieszczeniach w moim domu przykleiłyśmy z mamą tapetę i zdecydowanie to była dobra decyzja. Jeżeli nie uda mi się kupić czegoś młodzieżowego, postawię na jakiś ornament, który na pewno równie fajnie będzie się prezentował. Uważam, że za niewielkie pieniądze, można nadać wnętrzu charakter i sprawić by był jeszcze bardziej "nasz".

Macie w swoim domu tapety? Co sądzicie o nich?

Czytaj dalej

poniedziałek, 25 maja 2015

Youpibag i nowy pokrowiec na mój laptop 17"

Cześć. Chciałabym dziś zapoznać Was bliżej z nowym ubrankiem jakie ma mój laptop. Jest to filcowy pokrowiec, który zaprojektowałam w sklepie Youpibag. Laptop był jednym z moich pierwszych poważnych zakupów, na który odkładałam sobie ze stypendium. Na samym początku zawsze jest faza dbania do bólu o coś tak cennego i ja w tej fazie właśnie się znalazłam. Mam już pokrowiec na laptopa na ramię, ale chciałam również mieć coś bardziej schludnego i udało się to znaleźć.

 
 Bardzo cieszę się z nowego przebrania mojego laptopa. Jest on teraz zdecydowanie bardziej dziewczęcy i budzi zachwyt innych koleżanek. Swój projekt stworzyłam sama i kosztował on 85 zł. Na samym początku myślałam, że ta grafika, którą sami możemy dodać, to po prostu ozdoba. Dopiero podczas projektu zorientowałam się, że jest to kieszeń, co przy tak dopasowanym pokrowcu jest bardzo przydatne, by schować ładowarkę i myszkę. 


Podczas projektowania dopasowujemy niektóre elementy do swoich potrzeb. Mamy możliwość wyboru jeżeli chodzi o zapięcie. Ja wybrałam pokrowiec na zamek, a dostępne były jeszcze takie możliwości jak: karabińczyk, magnes, guzik. Dodatkowo możemy dodać do pokrowca skóry zdobnicze - ja z nich zrezygnowałam, a także dodać tekst - co także sobie podarowałam. Skupiłam się jedynie na głównej grafice i padło na kwiaty, czyli coś, co w moim odczuciu jest bardzo uniwersalne. Samo projektowanie trwa dosłownie niecałą minutę i zapewniam, że każdy na tej stronie się odnajdzie, bo jest bardzo prosta w obsłudze. 
 

Pokrowiec, jak już wspominałam, jest filcowy i idealnie skrojony do mojego 17-calowego laptopa. Kieszeń przednia to jakiś inny materiał, jednak znawca ze mnie żaden, więc nie powiem dokładnie co to jest. Laptop świetnie leży w pokrowcu, praktycznie nieruchomo, co zdecydowanie zapobiega ewentualnym zadrapaniom czy uszkodzeniom. 


Zamek zapina się bez żadnych trudności. Z pokrowca jestem bardzo zadowolona, ale dałabym do niego jeszcze jedną opcję: pokrowiec z rączkami lub bez. Mój laptop należy do tych dużych, a co za tym idzie - jest ciężki. Czasem po prostu wolałabym złapać go za rączki. Mimo to i tak jestem z niego bardzo zadowolona, ponieważ jest wykonany z twardego, nie byle jakiego filcu i bardzo ładnie i estetycznie zszyty. Cenę uważam za adekwatną do jakości produktu. Zapraszam Was na stronę YOUPIBAG!

Jak Wam się podoba mój pokrowiec? W czym Wy przenosicie swoje laptopy?

Czytaj dalej

sobota, 23 maja 2015

Emergency basket - weselny koszyk ratunkowy do damskiej toalety - DIY

Dawno nie robiłam żadnego projektu DIY, więc najwyższa pora. 5 czerwca mój brat żeni się. Dostałam zadanie od przyszłej Panny Młodej żeby zrobić koszyczek ratunkowy do łazienki w sali weselnej. Pomyślałam, że pokażę Wam co zrobiłam i może kogoś zainspiruję do wykonania czegoś podobnego. Wiem, że nie wszędzie takie koszyczki się robi i niektórzy nawet nie słyszeli o czymś takim, dlatego ucieszę się, jeżeli ktoś dzięki tej notce z takim koszyczkiem się zapozna i może w przyszłości nawet go wykona - na swoje wesele lub kogoś bliskiego. Koszyczek to bardzo fajna sprawa, ponieważ nie jedną z nas może uratować z opresji. A czym jest koszyczek ratunkowy? To nic innego, jak zbiór produktów pierwszej potrzeby, które mogą przydać się gościom podczas wesela. Koszyk ten stawia się w łazienkach. Dzięki niemu wiele osób może uniknąć krępujących sytuacji, np. kiedy mężczyźnie pękną spodnie, w koszyczku znajdzie zestaw do szycia.

Co może znaleźć się w takim koszyczku? 
W sumie wszystko, co uważamy za potrzebne. Mój koszyczek nie jest jeszcze w 100% kompletny, ale mam jeszcze trochę czasu na jego dopracowanie. Póki co w moim koszyku znajduje się:

- pilniczki papierowe, rajstopy (x4), antyperspirant, krem do rąk, lakier bezbarwny, tampony, podpaski, tabletki przeciwbólowe, plastry, patyczki do uszu (na poprawki w makijażu) i chusteczki nawilżane. Planuję jeszcze dokupić: wykałaczki, gumy miętowe, tic-tac, przybory do szycia - jedna z ważniejszych rzeczy w koszyczku, woda utleniona, chusteczki zwykłe.


Zaprojektowałam karteczkę, która będzie przyczepiona do koszyczka. Dla Was zaprojektowałam również kilka. Zostawiłam miejsce na dopisanie daty i imion - ale to już każdy we własnym zakresie musi to zrobić.




Wydrukowałam ją na papierze wizytówkowym, w kremowym odcieniu - niestety za wielkiego wyboru nie miałam. Następnie przycięłam do odpowiednich rozmiarów:



Całość spakowałam do koszyka:


Następnie przykleiłam w odpowiednim miejscu karteczkę i dodałam kokardkę, aby rozweselić całość.



Jak pewnie zauważyliście, karteczki są dwie, ponieważ i koszyczki będą dwa. Mężczyźni nie zostaną pominięci, jednak ich koszyk będzie znacznie uboższy z wiadomych względów. Znajdą się w nim takie rzeczy jak:


Robiłyście na swoich weselach takie koszyczki? A może macie w planach? Co byście jeszcze dodały do moich koszyczków?
Czytaj dalej

czwartek, 21 maja 2015

Woda perfumowana Noemi Addiction for woman (15ml)

Cześć. Ostatnio jestem tak zalatana, że nawet nie mam czasu napisać dla Was notki, a co dopiero stworzyć coś na zapas, dlatego ostatnio tak mało mnie tu. Korzystając z wolnego wieczora, napiszę recenzję wody perfumowanej Addiction, która pochodzi z Bexpress.pl.

Informacje od producenta:
Noemi Addiction to zmysłowa energia zamknięta w malej perfumetce. Pobudza, długo pachnie i przede wszystkim – nie przytłacza. Owoce takie jak grejpfrut, pomarańcza i ananas, w połączeniu z kwiatem lotosu to świeżość, lekkość, kobiecość – czego od perfumy oczekiwać więcej?
 

Nuty głowy: bergamotka, grejpfrut, pomarańcza, ananas, melon
Nuty serca: kwiat lotosu, gardenia, frezja, delikatna konwalia
Nuty bazowe: drzewo sandałowe oraz piżmo 
 Cena: 9,99 zł / 15 ml


Moja opinia:
 Zacznę od tego, że bardzo lubię takie małe perfumetki. To idealne rozwiązanie, kiedy zapełniamy swoją kosmetyczkę i ruszamy w podróż. Są to małe buteleczki, które wszędzie się zmieszczą. Zawsze tego typu perfumki noszę w torebce, bym kiedy tylko dusza zapragnie mogła ich użyć. I tak samo jest z tym zapachem, który już od kilku tygodni gości w najczęściej noszonej przeze mnie listonoszce.


Owocowo-kwiatowe nuty, to zdecydowanie najlepsze zapachy dla mnie. Lubię ich słodycz, a zarazem świeżość. Są idealne na lato i wiosnę. Ja natomiast używam takich zapachów o każdej porze roku. Nie będzie to pewnie wielkim zdziwieniem, jeżeli powiem, że zapach Addiction bardzo mi się spodobał. Sama perfumetka nie zacina się, dobrze rozpyla zapach. Jego trwałość oceniam przeciętnie - niestety rewelacji nie ma. Nie jestem mimo to zawiedziona, ponieważ nie spodziewałam się cudów za takie pieniądze. Cena jest według mnie adekwatna do trwałości. Na stronie producenta trwają przeróżne promocje. Do każdej zakupionej perfumetki akcesoria Babyliss dodawane są w gratisie, a do każdego zamówienia powyżej 59,99 zł możemy wybrać gratis. Producent poza zapachami, ma w swojej ofercie przeróżne środki czystości, kosmetyki dla dzieci, do makijażu itp.

Jakie nuty zapachowe lubicie najbardziej? 
 
Czytaj dalej

niedziela, 17 maja 2015

Mokosh - sól do kąpieli o zapachu pomarańczy i cynamonu oraz olejek arganowy do paznokci

Hej. Na Spotkaniu Blogerek dostałyśmy bardzo świetny upominek od firmy Mokosh, który ukrywał się w ładnym, złotym kartoniku. Kartonik ten skrywał w sobie dwa kosmetyki takie jak sól do kąpieli o zapachu pomarańczy i cynamonu oraz olejek arganowy do paznokci.

http://static.shoplo.com/1482/files/38-znaki_szare_trzy_mm.png

Informacje od producenta:
Regenerująca sól jodowo-bromowa o aromacie pomarańczy z cynamonem pobudza zmysły, odpręża i relaksuje. Zawiera kompleks biopierwiastków, który odżywia skórę, opóźnia procesy starzenia i działa detoksykująco. Apetycznie i słodko pachnąca sól zamieni zwykłą kąpiel w niezwykły domowy rytuał. Niezwykły relaks w zaciszu łazienki. 24,90 zł / 600 g.

SKŁAD (INCI): sodium chloride, parfum, limonene, cinnamal, linalool, benzyl alcohol, eugenol, citral, geraniol, citronellol. 

Olej arganowy składa się z nienasyconych kwasów tłuszczowych, głównie oleinowego i linolowego. Zawiera niezwykle dużą liczbę naturalnych przeciwutleniaczy, chroniących organizm przed wolnymi rodnikami, a także liczne związki o działaniu antyoksydacyjnym, regeneracyjnym i promieniochronnym, między innymi karotenoidy,polifenole, fitosterole, witaminę E. 9,90 zł / 7,5 ml

SKŁAD (INCI): Argania Spinosa Kernel Oil (Ecocert).

Moja opinia:
Miałam już wcześniej styczność z produktami Mokosh i są to niewątpliwie produkty, w moim odczuciu, ekskluzywne. Bardzo podobają mi się ich opakowania, ponieważ są skromne i nie ma tu przerostu formy nad treścią. Chciałabym najpierw powiedzieć kilka słów o soli do kąpieli. Jej zapach to pomarańcza z cynamonem czyli absolutnie nie moje "klimaty", dlatego jej testowaniem zajęła się mama. Sól zamknięta jest w sporych rozmiarach butli, która zamykana jest aluminiową zakrętką. Butelka posiada białą etykietę, na której widnieją wszystkie potrzebne informacje jak skład, opis, działanie i sposób użycia- uważam to za świetny pomysł, szczególnie jeżeli chodzi o zastosowanie.


A można jej używać bezpośrednio do kąpieli lub też jako peeling - ten sposób wydaje mi się znacznie bardziej interesującym pomysłem. Z powodu braku wanny, mama używała jej do moczenia stópek oraz częściej właśnie jako peeling. Przygotowanie takiej peelingującej mieszanki to dosłownie kilka sekund. Wystarczy nasypać do jakiegoś pojemniczka sól, dodać do niej swój ulubiony olejek, wymieszać i voila! Jest to bardzo aromatyczna mieszanka i długo unosi się w pomieszczeniu. 


Bardzo spodobałaby się osobom, które lubią mocne zdzieraki. Skóra po użyciu jest gładka i miękka w dotyku. Ponad to jest jędrniejsza i bardziej napięta. Jest nawet nawilżona i niepodrażniona. Wszelkie czynności pielęgnacyjne dla osoby, która lubi zapach cynamonu, to będzie czysta przyjemność. Zapach jest intensywny, długo się utrzymuje, potrafi zrelaksować - mówi mama. 



Jeżeli chodzi o olejek, to miałam już przyjemność go testować, jednak z inną formą aplikacji. Wcześniejszy olejek był z pędzelkiem, ten jest z "dzióbkiem" i jest dla mnie mniej wygodny. Wolałam jednak aplikację pędzelkiem, była zdecydowanie mniej kłopotliwa. Zdania co do olejku nie zmieniłam, dalej uważam, że to świetny produkt w pielęgnacji paznokci, nawet tych wymagających. Skład się nie zmienił, dalej jest to czysty olej arganowy. Nie będę pisała dwa razy tego samo, bo to nie ma sensu, więc nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do wcześniejszej recenzji: >Olej arganowy do paznokci<

Zapraszam na FP producenta:
https://www.facebook.com/mokoshcosmetics?fref=ts


Znacie produkty Mokosh? Przygotowujecie własne peelingi?

Czytaj dalej

piątek, 15 maja 2015

Zakupy oraz nowości kosmetyczne - maj 2015


Cześć. Dawno nie pokazywałam Wam swoich nowości, a ostatnio uzbierało się ich sporo. Najwyższa pora je Wam zaprezentować. Post będzie bardziej do oglądania niż czytania, co trochę odciąży Was od ślęczenia nad opasłymi notkami.

1. Skromne Rossmannowe zakupy, na tak zwanej "szybkości", tj. żel antybakteryjny Carex, lakier Lovely Pastel Pepper, eyeliner Lovely matt.


2. Wykonałam szablon na bloga dla pewnej blogerki z Niemiec. Otrzymałam od niej za to przesyłkę z kosmetykami Balea. W ich skład wchodzą żel i dezodorant Cabana Dream oraz żel Tropical Sunshine - tegoroczne limitki.

A także żel waniliowo-jagodowy, dezodorant o zapachu kokosa i nektarynki oraz żel o zapachu granata z olejkiem.

 3. Te nowości już znacie, więc nie trzeba ich przedstawiać. Powiem jedynie, że to zakupy zrobione korzystając z promocji -49%.

+ wiosenne mydełko Isana i lakier Lovely Butterfly colors w odcieniu żółtego neonu.

Teraz zakupy z iperfumy.pl.
Ceny w porównaniu z innymi drogeriami bardzo konkurencyjne.


4. Farby do włosów L'Oreal Casting Creme Gloss - dwie dla mnie i jedną kupiłam dla mamy.

 5. Tacie skończyły się perfumy, więc jako dobra córka nie mogłam koło tego przejść obojętnie i kupiłam mu zapach Versace pour home, które są po prostu cudne! A jak długo się utrzymują! Sobie natomiast kupiłam zapach od Avon - Perceive. Znałam go wcześniej z roletek i mgiełem, teraz skusiłam się na fiolkę.

6. Zamówiłam w końcu osławionego Garniera - micela, kiedy wąchałam go na sklepowej półce - po prostu śmierdział, tym razem nie czuję żadnego zapachu - na szczęście. Kupiłam także kolejne opakowanie tuszu Eveline Cosmetics - Volume Celebriti i szczotkę Dtangler, z wzorem w zeberkę.

7. Kolejne lakiery, skusiłam się po raz drugi na biały 60 secons nr 703 Whote hot love by Rita Ora, oraz na dwa nowe lakiery z jej serii w kolorach 498 Rain rain go away oraz 408 Peachella.

8. Zrobiłam także zapas swojego ulubionego podkładu Rimmel Match Perfection w odcieniu Ivory oraz Rimmel Stay Matte również Ivowy - tu na wypróbowanie.

9. Na koniec mój ulubiony puder Rimmel Stay Matte w odcieniu transparentnym. 


To byłoby na tyle. A wy zaszalałyście w tym miesiącu?

Czytaj dalej

wtorek, 12 maja 2015

Paznokcie - Rimmel Rain rain go away oraz Wibo Hello Summer nr 4.

Hej. Wróciłam z wypoczynku. Bardzo miło spędziłam kilka ostatnich dni w najlepszym na świecie towarzystwie. Naładowałam akumulatorki i wracam do Was! Czeka mnie pracowity tydzień, ale mam nadzieję, że znajdę trochę czasu żeby Was poodwiedzać. Dziś szybciutki pościk paznokciowy.


Lakiery, których użyłam, to:
Rimmel by Rita Ora 498 Rain rain go away
Wibo Hello Summer nr 4




Lakiery Rimmela to nudziak, który wpada według mnie w szare tony, dlatego fajnie spasował się z różem. Paznokcie pomalowane tymi lakierami mam już 4 dni, różowy trzyma się świetnie, nudziakowi pościerały się lekko końcówki.

A Wy co macie na pazurkach?

Czytaj dalej