środa, 30 grudnia 2015

Maybelline - żelowy eyeliner lasting drama

Chciałoby się pisać same pozytywne recenzje, ale niestety nie zawsze jest do tego sposobność. Tym razem chciałabym opisać Wam żelowy eyeliner marki Maybelline, co do którego miałam wielkie oczekiwania, a niestety okazał się wielkim rozczarowaniem.


 Korzystając z okazji, że w Rossmannie była promocja, poprosiłam koleżankę o wyświadczenie mi przysługi i zakup poniższego eyelinera. Na wielu blogach czytałam tyle pochlebnych opinii na jego temat, które jeszcze potęgowały moje pozytywne wyobrażenia o nim. Wiele blogerek pisało listy zakupów, które poczynią na Rossmannowej promocji i ten eyeliner znajdował się na większości list, które wiedziałam. Pomyślałam, że musi być niezły, skoro tak o nim głośno, ale jestem totalnie rozczarowana.


Pierwsze rozczarowanie miało miejsce, kiedy otworzyłam opakowanie. Produktu jest tam jak na lekarstwo. Opakowanie jest szklane i zauważcie, że żelu jest tam tak mało, że nawet nie widać niczego czarnego w słoiczku na powyższym zdjęciu. Pomyślałam, że efekt mi to wynagrodzi i przystąpiłam do malowania. Ucieszyłam się, że do eyelinera dołączony jest także pędzelek, bo sama nie miałam żadnego pędzla tego typu, którym mogłabym nałożyć dobrze produkt. Pędzelek z opakowania wydał mi się gruby, ale lepszy taki jak żaden.


Przez gruby pędzelek ciężko jest zrobić precyzyjną i delikatną, codzienną kreskę.  Mi wyszła ona dość gruba, chociaż całkiem przyzwoita. Jestem posiadaczką tłustej powieki i mam problem z doborem odpowiedniego eyelinera. Szukam takiego, który nie odbije mi się na powiece. Najdłużej do tej pory trzymał się u mnie eyeliner z Lovely. Pod jednym z postów z recenzją wspomnianego eyelinera Lovely, ktoś polecił mi na tłustą powiekę zastosowania eyelinera w żelu. Nigdy wcześniej nie próbowałam kosmetyku w takiej formie, więc postanowiłam wypróbować go.


 Niestety okazał się wielkim niewypałem i powinien nazywać się dramaT. Po niecałych trzech godzinach miałam oczy jak panda, całe czarne, nieestetycznie wyglądające, jakbym dopiero co skończyła płakać. Kosmetyk ten w cenie regularnej kosztuje ponad 30 zł i gdybym dała za niego tyle pieniędzy, to byłabym teraz zła. Zmniejszenie tej kwoty o połowę trochę zmniejszyło również moją złość, mimo wszystko niesmak pozostał. Zostanę wierna produktom Lovely, bo to one, mimo niskiej ceny, utrzymują się u mnie zdecydowanie najdłużej.

A Wy jaki macie stosunek do eyelinerów w żelu? Znacie Lasting Drama?

 Wyśmiałam eyeliner, że jest to nie drama, tylko dramaT, jednak prawdziwe ludzkie dramaty zdarzają się każdego dnia. Oglądając telewizję lub czytając gazety ciągle słyszy się o jakichś oszustwach czy wypadkach. Człowiek się ubezpiecza jak tylko może, ale nawet wtedy nie czuje się bezpieczny. Firmy ubezpieczeniowe często szybko pozyskują klientów, ale i równie szybko ich tracą, ponieważ nie potrafią wywiązać się z obietnic. Sprawy ciągną się latami, a oszukany człowiek ponosi jeszcze większe koszty. Wtedy z pomocą przychodzi firma http://www.ubezpieczenia-inwestycyjne.com.pl/, która pomoże odzyskać środki z polis na życie, które przecież nam się należą. Jeżeli potrzebujesz pomocy, zajrzyj tam.
Czytaj dalej

wtorek, 29 grudnia 2015

IKEA - zakupy - dodatki do pokoju

Tak jak brat obiecał, wczoraj wieczorem dotarł do mnie kurier z wybranymi przeze mnie rzeczami ze sklepu IKEA. Wszystkie są w kolorze turkusowym, ponieważ zdecydowałam ostatecznie, że taki kolor będzie jednym z głównych w moim pokoju. Do niego dojdzie brąz mebli oraz biel ścian i będzie cudnie! Jeżeli o zakupy chodzi, to nie ma tego jakoś wiele, jest to jedynie kilka drobiazgów, ale bardzo istotnych w moim pokoju. Zrobiłam zestawienie produktu ze sklepu i tego jak prezentuje się na żywo.

#1 ŚWIECZKI W SZKLE BRÄCKA
Skusiłam się na nie, bo były stosunkowo niedrogie, a prezentują się fajnie. Miałam już jeden taki komplet i fajnie się paliły, więc i tym razem poprosiłam, by brat mi je kupił. Ich cena to 9,99 zł za komplet. Świece składają się z parafiny oraz wosku warzywnego. Każda świeczka ma inny kolor, choć w rzeczywistości środkowa od prawej niewiele się różni. W sumie na zdjęciu też jest to dość widoczne.

 #2 PODKŁADKI PANNA
Wykonane są jakby z twardej, nieco chropowatej pianki (a dokładniej mówiąc, jeżeli ktoś ogarnia składniki to z kopolimeru etylenu z octanem winylu - dla mnie brzmi jak czarna magia), co bardzo mi odpowiada. Są przyjemne w dotyku, mają prosty, aczkolwiek bardzo fajny wzór. Nie różnią się praktycznie wcale jeżeli chodzi o kolorystykę. Na żywo tak samo intensywne jak na zdjęciu i bardzo się z tego cieszę, bo o taki odcień mi chodziło. Średnica tej podkładki to 37 cm, a jej koszt, to 7,99 zł/szt.


 #3 LAMPA STOŁOWA LAMPAN
Jest to nie za wielka lampka, którą kupiłam do dekoracji, bo światło z niej, mimo, że ma piękny kolor, jest dość stłumione i słabe. Jej wymiar to 29 cm, a średnica klosza, to 19 cm. Produkt wymaga złożenia, ale jest to tak dziecinnie proste, bo polega jedynie na nałożeniu klosza. Żarówa do lampki sprzedawana jest oddzielnie. Ja miałam odpowiednią w domu, więc darowałam sobie ten zakup. Koszt takiej lampki to jedyne 11 zł (żarówka do niej w IKEA kosztuje 16 zł, czyli więcej niż sama lampka).
 
#4 NARZUTA + 2 POSZEWKI KARIT
 Na zdjęciu nie pokazałam Wam narzuty, ponieważ jest tak wielka, że ciężko jest ją ładnie złożyć, więc pokazuję same poszewki, które swoją drogą są bardzo wymięte, ponieważ długo leżały w pokrowcu, takim a'la pokrowiec na śpiwór, więc trochę się przez to wygniotły. Mają one niestandardowe wymiary, więc poduszki będę musiała zrobić  na własną rękę. Kolorem tego zestawu jestem bardzo rozczarowana. Na zdjęciu jest to nieco zgaszony turkus, a na żywo jest to dość jasny turkus. Po rozłożeniu przykrycia na łóżko okazało się, ze jest tak duże, że mogłam wziąć narzutę na łóżko pojedyncze. Trzeba je jakoś przerobić. Jest to mój najdroższy zakup, bo kosztował 149 zł. Narzuta ma wymiary 260x280 cm, z kolei poszewki 65x40 cm.

#5 LAMPION BORRBY
Lampion jest w sumie zakupem mojej mamy, ale też postanowiłam Wam go pokazać, ponieważ bardzo mi się podoba. W chwili zakupu był objęty promocją. W renie regularnej kosztuje 19,90 zł, natomiast niedawno była na niego promocja i kosztował w granicach 16 zł, czyli bardzo przyjemna cena jak za tak duży lampion. Jego wymiary to 28x15x15 cm, a tworzywo z jakiego jest wykonany to stal i szkło. Przepraszam za zdjęcia ze strony IKEA, ale zapomniałam zrobić mu zdjęcie - taka gapa ze mnie.


 Tak prezentują się moje zakupy. Tak jak mówiłam, nie jest tego jakoś dużo, ale myślę, że wystarczy. Nie może być zbyt turkusowo. Zostało mi pomalować ściany i przykleić fototapetę i wtedy będę mogła Wam pokazać swój cały pokój przed i po, a Wy ocenicie, czy metamorfoza jest na plus czy minus.

Robicie zakupy w IKEA? Jakie produkty możecie polecić?

Tak jak ostatnio miałam wyśmienity humor, tak dziś trochę pozytywne emocje opadły. Czekam na przesyłkę od długiego czasu, po czym proszę sprzedawcę o nr nadania i okazuje się, że moja paczka jest od 10 grudnia w punkcie odbioru Inpost, bo została awizowana, a oczywiście nie muszę wspominać, że żadnego awizo nie dostałam. Gdybym się nie dowiedziała, to bym wcale nie dostała przesyłki, a ona z kolei wróciłaby do sprzedawcy. Musiałam jechać do miejscowości obok i szukać tego punktu (nawet nie wiedziałam, że tam jest). Po drodze był wypadek. Na drodze mała ślizgawka, trzeba uważać. Naszła mnie refleksja odnośnie tego wypadku i tego, że każdy z nas powinien o siebie zadbać i wykupić ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków. Fachowej pomocy w tym zakresie mogą nam udzielić w centrum odszkodowań. Warto się tam pofatygować.
Czytaj dalej

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Kneipp - esencja do kąpieli głęboki odpoczynek - paczula i drzewo sandałowe

  Recenzje produktów do kąpieli pojawiają się tu rzadko. Wszystko za sprawą tego, że niestety nie jestem posiadaczką wanny i relaksem właśnie w niej mogę się cieszyć tylko wtedy, gdy pojadę do Ukochanego. Mimo to, często zdarza mi się kupować produkty typowo do wanny, ponieważ kiedy już nadejdzie ten dzień, że wskoczę do wanny, lubię mieć pod ręką kilka rzeczy do wyboru, które stosuję według humoru jaki mam w danej chwili. Dziś chciałabym napisać kilka słów na temat esencji do kąpieli Kneipp i zapachu paczuli i drzewa sandałowego. 





Produkt marki Kneipp zapakowany jest w kartonowe pudełeczko, które grafiką bardzo przypomina opakowanie właściwe. W zasadzie to jest takie samo, jednak bardziej wykadrowane. Na kartoniku napisane są wszystkie niezbędne informacje dotyczące esencji, tj. dozowanie, skład, informacje od producenta. Opakowanie, w którym znajduje się esencja jest szklane, przez co jest bardziej eleganckie. Zamykane na plastikową zakrętkę. Nie ma problemów z odkręcaniem i zakręcaniem. 




Konsystencja produktu jest nieco gęstsza od wody o granatowym zabarwieniu. Przy dozowaniu należy uważać. Płyn, jeżeli wyleje się na ręce, strasznie ciężko potem z nich usunąć. Pojemność to 100 ml i starcza na 10 kąpieli, co znaczy, że na jedną kąpiel należy wlać 10 ml produktu. Woda staje się bardzo niebieska, wytwarza się słaba, pianka, która dość szybko znika. 





Następnie uwalnia się ciekawy i dość intensywny zapach. Gdybym nie wiedziała, ciężko byłoby mi zgadnąć, że jest to paczula i drzewo sandałowe. Nie dlatego, że tego zapachu nie przypomina, tylko dlatego, że ja w zasadzie nie wiem jak pachną te dwa składniki. Zapach jest orientalny, całkiem przeciwny do tych, które lubię, ale mimo wszystko bardzo mi się podoba. Podczas kąpieli dzięki niemu mogę się zrelaksować i cieszyć fajnym i nietypowym dla mnie jak do tej pory, kolorem wody. Mój chłopak dał mi zadanie specjalne - kupić prezent urodzinowy dla swojej chrześniaczki. Dziewczynka ma już lekko ponad 3 lata, więc nie chciałabym kupować jej zabawek typu miś czy lalka, a postawić na coś bardziej edukacyjnego lub kosmetycznego. Z kosmetyków dla małych dzieci najbardziej podoba mi się pomysł zakupy czegoś do kąpieli. Na rynku są fajne figurki z pianotworami, które na pewno by ją ucieszyły. Dodatkowo fajnym dodatkiem będzie ponczo z kapturem po kąpieli takie jak tu http://babydeco.eu/. Kiedy byłam opiekunką w wakacje, moje dzieciami miały właśnie takie poncza ze swoimi ulubionymi postaciami z bajek - bardzo lubiły w nich chodzić, więc chyba pójdę tym tropem.




Macie wannę? Lubicie tego typu produkty do kąpieli?
Czytaj dalej

niedziela, 27 grudnia 2015

Świąteczny manicure hybrydowy - Semilac 037 Gold disco, 067 Juicy Strawberry i 001 Strong White ze sweterkiem i śnieżynkami

Święta się skończyły - jak zwykle więcej przygotowań niż samego trwania tych pięknych dni. Mam nadzieję, że minęły Wam one jak najlepiej i że Mikołaj się spisał i nie przyniósł Wam rózg. Pora wrócić do pisania postów. Pokazywałam Wam ostatnio swój zimowy manicure hybrydowy, a teraz pokażę Wam drugą wersję kolorystyczną takiego manicure. Jest ona w sumie bardziej w wersji świątecznej. Paznokcie malowałam swojej "modelce" Ani. Skusiła się ona na czerwono-biało-złotą kolorystykę, która idealnie wpisuje się w klimat świąt, a poprzez namalowane i przyklejone wzory - klimat zimy. Bardzo spodobała mi się opcja z "dekoracją" paznokci za pomocą naklejek wodnych, bo to błyskawiczny sposób na ożywienie całego manicure, a do tego jaki estetyczny! Po raz pierwszy też robiłam sweterek. Naoglądałam się tyle pięknych wzorów, a ostatecznie namalowałam wersję bardzo skromną, ale myślę, że i tak sporo się dzieje na paznokciach, więc nie było to najgorsze rozwiązanie.



 Do powyższego manicure użyłam lakierów marki Semilac i są to: 037 Gold Disco - złoto, 067 Juicy Strawberry - czerwień oraz 001 Strong White - biel. Połączenie bardzo mi się podoba i pewnie zastosuję je jeszcze nie raz. Niebawem postaram się pokazać Wam swatche wszystkich lakierów hybrydowych jakie mam w kolekcji. Myślę, że przyda się to osobom, które mają swoje zestawy do robinia hybryd, ponieważ kolory na wieczkach butelek różnią się i to często znacznie, od tego, co na paznokciach.

Podoba się Wam manicure, który zrobiłam Ani? A Wy co macie na pazurkach?
Czytaj dalej

sobota, 26 grudnia 2015

Fototapety na meble

Temat fototapet przewijał się już tak wiele razy, że na pewno każdy z Was zainspirował się już w jakiś sposób mniej lub bardziej. Ja swoją fototapetę zamówiłam już jakiś czas temu, ale ciągle oczekuję na realizację zamówienia, ponieważ wymiar jest dość nietypowy. Pozostało mi czekać cierpliwie, aż w końcu do mnie dotrze. Tym razem chciałabym pokazać Wam kilka fototapet na meble. Nigdy nie zastanawiałam się czy chciałabym taką na swoich meblach mieć, ale po obejrzeniu tych inspiracji daje temu pomysłowi 3x TAK.


Fototapeta na ścianie daje dużo możliwości, bo dzięki niej można optycznie powiększyć pokój. Czasem jednak nie ma żadnej ściany do zagospodarowania w tej sposób - wtedy świetną alternatywą są tapety na meblach, które również tę głębię pokojowi mogą dodać. Gdyby ktoś chciał obejrzeć różne wzory tego typu fototapet, to zapraszam do przejrzenia asortymentu sklepu: http://fototapetynawymiar.com/. Uważam to za rewelacyjne rozwiązanie, z którego w przyszłości na pewno skorzystam - jestem tego pewna!

Co sądzicie o fototapetach na meblach?
Czytaj dalej

piątek, 25 grudnia 2015

Lovely - classic nude make up kit - swatche

Korzystając z Rossmannowej promocji, w końcu skusiłam się na zakup paletki Lovely - classic nude make up kit. Nie żeby była ona moim must-have - tak na pewno nie jest, bo jak wiecie, moje umiejętności do maku up'u są na poziomie -1. Mimo to bardzo chciałam ją mieć, chociażby dlatego, by porównać ją z nieco droższą paletką MUR - Iconic 3.


Jeżeli chodzi o samo opakowanie, tu zdecydowanie wygrywa dla mnie MUR, ponieważ opakowanie jest twardsze, bardziej precyzyjne, dodatkowo zamyka się i otwiera poprawnie. Przy paletce Lovely nie ma tego komfortu, ponieważ po zamknięciu paletki, leżąc np na boku, sama potrafi się otworzyć, co mi się nie podoba. Pacynka również jest gorszej jakości, po paru użyciach trzeba się z nią delikatnie obchodzić by się całkowicie nie urwała. Pigmentacja cieni całkiem przyzwoita. Na korzyść paletki Lovely przemawia niższa cena oraz rysunek na spodniej części opakowania. Wybaczcie, ale zapomniałam zrobić zdjęcia. Przedstawia on oko oraz jak wykonać nudowy smoky eye (rysunek + opis) - wydaje mi się to bardzo fajnym rozwiązaniem na zagospodarowanie tej długiej powierzchni.


Zaprezentowane poniżej na ręku swatche robione są jak widać po kolei, począwszy od lewej strony paletki. Kolory ułożone są estetycznie od najjaśniejszego do najciemniejszego. Najczęściej używam jej do podkreślania brwi i wybieram przy tym najciemniejsze odcienie, te z końca, co pewnie widać też po ich stanie.


Na promocji, cena paletki wynosiła około 7-8 zł, więc skusiłam się na dwie sztuki. Niestety zostały takie same paletki, w tych samych odcieniach, więc pomyślałam, że jedną zostawię w Olsztynie, a drugą przywiozę do domu. Ogólnie cieszę się z zakupu paletki, jednak gdybym miała nabyć ją w cenie normalnej, wolałabym dołożyć parę złotych i kupić paletkę MUR i tym samym wypróbować jakąś inną wersję ICONIC.

Znacie paletki Lovely? Lubicie je?

Ostatnio większość moich myśli pochłaniają tematy świąteczne, a dokładniej mówiąc prezentowe. Najpierw były wielkie zakupy, ostatnio ich pakowanie (efekty niebawem na blogu), a teraz staram się jeszcze dokupować małe drobiazgi, które do tych paczek dołączę. Bardzo lubię sprawiać innym przyjemność, więc obdarowywanie prezentami, to jest coś, co bardzo lubię robić. W przyszłym roku chciałabym także pomyśleć nieco o sobie i wybrać się na jakieś szkolenie http://www.szkolenia-semper.pl/, które z pewnością podniesie moje kwalifikacje i przeniesie w przyszłości moje CV na wierzch stosu. Jeszcze 3 semestry i jak wszystko dobrze pójdzie, będę po magisterce, a wtedy na pewno wyruszę ze swoimi CV w świat.
Czytaj dalej

czwartek, 24 grudnia 2015

Manicure hybrydowy Ani - Semilac 130 Sleeping Beauty i 140 Little stone z kropeczkami 001 Strong White

Przepraszam za swoją nieobecność, ale wcześniej pojechałam do Olsztyna w tym tygodniu i nie zdążyłam przygotować żadnych wpisów dla Was. Nie miałam też żadnych zdjęć na zapas, a teraz tak szybko robi się ciemno. Dobra, usprawiedliwiłam się, więc mogę teraz pokazać Wam manicure hybrydowy, który zrobiłam siostrze swojego Ukochanego. Jest to manicure bardzo podobny do mojego, różni się jednym lakierem oraz rozmieszczeniem kolorów i kropek. Ta wersja wydaje mi się bardziej przemyślana od mojej i tym samym podoba mi się bardziej.




Kolory jakie użyłam to: 130 Sleeping Beauty, 140 Little Stone, 001 Strong White. Jak widać na poniższym obrazku, bardzo różnią się od tych na żywo. Litte Stone jest na pewno jaśniejszy, a Sleeping Beauty zdecydowanie bardziej wpada w brzoskwinię niż róż - a szkoda.


Jestem na etapie gromadzenia lakierów hybrydowych. Idzie mi to całkiem nieźle. Póki co mam 9 lakierów Semilac i 8 jest jeszcze w drodze. Niebawem też zaprezentuję Wam lakiery marki Cosmetic Zone oraz znale pewnie większości z Was Blingi z Aliexpress - choć wciąż czekam, aż do mnie dotrą.

 Jak podoba się Wam mój pierwszy manicure wykonany komuś?

Niedawno pisałam Wam, że na Święta głównie chciałam od najbliższych produkty do robienia manicure hybrydowego oraz z kategorii wyposażenia. Przeglądając asortyment sklepu: https://www.chiclook.pl/ trochę żałuję, że jednak nie zdecydowałam się na jakieś ubrania, ponieważ są tam przepiękne sukienki i buty.
Czytaj dalej

środa, 23 grudnia 2015

Zimowy manicure hybrydowy - Semilac 087 Glitter Indigo, 092 Shimmering White, Cosmetics Zone 085 srebro i Pst 3 niebieski pastel z naklejekami wodnymi

Wczoraj miałam strasznie dość dużo pracy, zrobiłam kilka ciast, a wiadomo jak to przy nich schodzi. Powstał sernik tradycyjny i sernik z galaretką, śmietanowiec i czekoladowiec. Dziś trzeba zrobić jeszcze karpatkę i może kopca kreta i Święta pod względem ciasta mogłyby się już zaczynać. Szybko zleciał ten rok, aż trudno uwierzyć, że już jutro Wigilia. Ostatnio robiłam wszystkim paznokcie, a moje wołały o pomstę do niego - jak to się mówi, szewc bez butów chodzić. Wczoraj o północy, po ciężkim dniu zaczęłam robić swój manicure. Skończyłam do o 2 w nocy, ale z efektu jestem zadowolona, bo powstał całkiem ładny manicure zimowy. Śniegu brak, więc trzeba sobie jakoś radzić.

 
 


Do powyższego manicure użyłam lakierów Semilac 087 Glitter Indigo i 092 Shimmering White, który nałożyłam na lakier Cosmetics Zone Pst 3. Dwa palce zostały pomalowane na srebrno i kolor ten również pochodzi z palety Cosmetics Zone. Pamiętacie mój poprzedni manicure wykonany również z udziałem lakierów Cosmetics Zone? Dziś mogę dopowiedzieć jeszcze co nie co o nich i o tym jak spisywały się u mnie po ponad 3 tygodniach noszenia. 


Odrost miałam już ogromny, a lakiery ciągle trzymały się bez zarzutu - żadnego odprysku czy wyblaknięcia koloru nie było. Ściągały się super, po namoczeniu acetonem, sporo lakieru odpadło samoczynnie. Tym razem użyłam lakierów w mniejszej pojemności. Wcześniej miałam lakiery 15 ml, teraz 7 ml i muszę przyznać, że mniejsze buteleczki są bardziej praktyczne dla osoby, która robi manicure rzadko - jak ja. Z kolei jeżeli jest osoba, której robienie paznokci jest zarazem pracą, wtedy na pewno przydadzą się większe butelki. Cieszę się, że poznałam kolejne odcienie z palety barw Cosmetics Zone i w przyszłości planuję powiększyć swoją kolekcję. Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć mniejsze buteleczki lakierów oraz mój nowy zakup, który widzieliście niedawno w poście z nowościami, mianowicie oliwka oraz stylograf, który opiszę Wam na pewno w niedalekiej przyszłości. 

Co sądzicie o moim zimowym manicure?

Kochani, kolejne posty pojawią się po Świętach. Mam jeszcze dużo rzeczy do zrobienia w związku z nimi, dlatego nie będę miała czasu pisać. Korzystając z okazji chciałabym Wam złożyć życzenia: Zdrowych, wesołych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie rodzinnym i tych osób, na których Wam zależy. Niech Mikołaj przyniesie same trafione prezenty, które sprawią Wam wiele radości. Życzę także spełnienia marzeń, bo Święta to przede wszystkim okres cudów i niespodzianek! 

Przesyłam buziaki, Natalia! :*
Czytaj dalej

poniedziałek, 21 grudnia 2015

#5 Przegląd filmowy w świątecznym klimacie

Wróciłam z ostatniego zjazdu na uczelni przed Świętami. Jeden egzamin za mną i po świętach okaże się czy będzie 1:0 dla mnie czy dla psychologii. Maraton informatykowy (od 8 do 15) także przeżyłam, choć zamykając oczy do snu, widziałam wszystkie nazwy, p8a.1, p8b.1 - takie tam kody z najgorszego programu jakiego do tej pory używałam - SPSS, czyli program do statystycznej analizy danych, który okaże się pomocny dla osób, które w swoich pracach będą prowadziły badania metodą ilościową. Będę się mordowała z nim na zajęciach, choć ostatecznie do niczego mi się nie przyda, bo w pracy magisterskiej też będę prowadziła badania metodą jakościową - jak to było przy licencjacie. Ale koniec narzekania, czas przejść do właściwej części posta, czyli przedstawić Wam swoje ulubione filmy świąteczne. Zainspirowana wpisem u Arcy Joko, postanowiłam stworzyć coś swojego.

#1 KEVIN SAM W DOMU / KEVIN SAM W NY
Nie wiem co mogłabym napisać w opisie tego filmu, ponieważ słowa wydają się tu zbędne. Nie bez powodu Kevin znajduje się na pierwszym miejscu, bo od lat też jest jednym z nielicznych dla mnie filmów, które oglądam i mi się nie nudzą. Powstał on w roku 1990 - czyli nie było mnie jeszcze nawet na świecie. Pewnego roku, Polsat miał nie emitować Kevina, ale ludzie zaczęli protestować - tradycja to tradycja. Jedni go kochają - inni nienawidzą. Ja z pewnością należę do pierwszej grupy. Kevin - widzimy się w Wigilię!

http://bi.gazeta.pl/im/b4/93/e7/z15176628Q,-Kevin-sam-w-domu-.jpg

#2 HOLIDAY
Jest to film z 2006 roku, więc już stosunkowo stary. Opowiada on o tym, jak dwie kobiety, które zupełnie się nie znają, postanawiają zamienić się domami na Święta, by uciec od przytłaczających je problemów. Iris przeprowadza się do słonecznego Los Angeles, a Amanda wyjeżdża na zaśnieżoną angielską wieś. Czy zamiana okaże się korzystna dla nich obu? Czy może pożałują tego szalonego pomysłu? Czy odnajdą miłość?
http://images.contentful.com/7h71s48744nc/2YQy8wIrr2MsMy6GEwsm4Q/521b8a598925a2ce889732c68d8c42e1/the-holiday.jpg

#3 ŚWIĄTECZNA GORĄCZKA
Film z 1996 roku, gdy go wyemitowano, miałam zaledwie 4 lata. Fabuła filmu opiera się na poszukiwaniach przez ojca (Arnold Schwarzeneger) wymarzonego prezentu dla swojego syna - Turbo Mana. Jest to bardzo ważne zadanie, ponieważ przez to, że ojciec dużo pracuje, zaniedbał swoją rodzinę. Zakup wymarzonej zabawki ma usprawiedliwić jego pracoholizm. Nie jest on jednak jedyną osoba, która pragnie zdobyć tego robota. W bój po ostatnią sztukę zabawki wkracza również listonosz. Obu mężczyznom nie sprzyja szczęście. Który z nich okaże się szybszy i zdobędzie zabawkę dla swojego syna?

http://3.bp.blogspot.com/-8NsaIooRKv0/UNeBGn5LPzI/AAAAAAAACj4/tUH43eg-xL0/s1600/swieta.006.png

#4 CUD NA 34 ULICY
Kriss Kringle zostaje zatrudniony w wielkim magazynie jako Święty Mikołaj. Sklep znajduje się w poważnych kłopotach finansowych i grozi mu przejęcie przez wrogą sieć megasamów. Jednak Kriss dzięki swoim niekonwencjonalnym pomysłom przyczynia się do zwiększenia obrotów i staje się sensacją sezonu. Zawistny szef konkurencji knuje intrygę, by skompromitować świętego Mikołaja [opis dystrybutora]. Jest to film, który oglądam, podobnie jak Kevina, co roku i za każdym razem mnie wzrusza. Opowiada on o sile magii świąt, którą dzięki staruszkowi poczuje cała okolica.

http://2.bp.blogspot.com/-U06bfEo96jU/UNeA683UsZI/AAAAAAAACjQ/3tAvu2hstI0/s1600/swieta.001.png

#5 WESOŁYCH ŚWIĄT
 Film z 2006 roku, który opowiada o dwóch rodzinach. W pewnym małym miasteczku Steve jak co roku wprowadza bożonarodzeniowy reżim dokładnie zaplanowanej tradycji. Jednak jego plany pokrzyżuje nowy sąsiad, a dokładniej Buddy, który wprowadza się po sąsiedzku. Wymyślił on sobie, że wykorzysta Święta, by swój dom uczynić widocznym z kosmosu i postanawia zamienić swój dom w wielką "świecącą żarówkę". Obaj sąsiedzi rywalizują ze sobą, a wszystkiemu przyglądają się ich żony, które po części hamują ich zapędy. Jak się skończy cała historia? Czy panowie się pogodzą?

http://1.fwcdn.pl/ph/97/23/319723/159879.1.jpg 

Tak wyglądają moje propozycje świątecznych filmów, które oglądałam i równocześnie polecam obejrzeć je także Wam. Zapewne większość z nich znacie, jak nie wszystkie. Jeżeli jednak jest tu jakaś osoba, która tych filmów nie widziała, to nie pozostaje mi nic innego jak tylko zachęcić do obejrzenia.

Jaki jest Wasz ulubiony film świąteczny?
Czytaj dalej

niedziela, 20 grudnia 2015

Manicure hybrydowy z lakierami Cosmetics Zone 033, 088

Przyszła pora by pokazać Wam kolejny manicure hybrydowy, który wykonałam - tym razem musiałam zadbać o swoje paznokcie. Jak wiecie, zaopatruję się w lakiery hybrydowe marki Semilac, jednak nie jest to tania marka. Postanowiłam znaleźć coś tańszego i wypróbować, mimo, iż wiele osób odradzało mi eksperymenty w tej dziedzinie. Nie posłuchałam ich i takim oto sposobem przywędrowało do mnie 5 kolorów lakierów hybrydowych marki Cosmetics Zone. Starałam się wybrać takie odcienie, których nie mam w swoich zbiorach. Postawiłam więc na nieco ciemniejsze kolory.


Kolory jakie wybrałam to 033 - czarny, 088 - niebieski z delikatnymi drobinkami brokatu, 123 - fiolet, 125 - tu ciężko mi nazwać ten kolor, ale jest to coś z pogranicza mięty i morskiego koloru w ciemnej tonacji oraz 188 - ciemny fiolet z drobinkami brokatu. Starałam się wybrać różne kolory, ale przez przypadek wybrałam dwa fiolety. Na szczęście oba mi się podobają i na pewno niebawem je wykorzystam.


Najpierw powiem Wam co nie co o tych lakierach. Kiedy do mnie dotarły, byłam bardzo pozytywnie zaskoczona pojemnością, bo są to duże lakiery. Mają aż 15 ml, czyli już w tym momencie deklasują Semilaca, ponieważ są od niego ponad 2 razy większe. Kolejną przewagą tych lakierów jest to, że przy tak dużej pojemności, kosztują mniej, bo 24,99 zł/szt. Właśnie zauważyłam, że lakiery te dostępne są także w mniejszych wersjach (7 ml) i kosztuję 17,99zł. Konsystencja jest rzadsza, ale bardzo dobrze się ją rozprowadza po paznokciach.  Krycie lakierów oceniam na bardzo dobre. Na wzorniku nakładałam 2 warstwy. Jedynym minusem jaki znalazłam w tych lakierach jest to, że na buteleczce jest jedynie numer koloru. Przydałaby się jakaś kropeczka obrazująca barwę lakieru. Póki co mamę tylko 5 sztuk, więc kolory, tak czy siak, samoistnie zapamiętałam, ale gdybym miała np. 20 sztuk, to bez wzornika by się nie obyło.

  

Tak lakiery prezentują się na wzorniku. Wybaczcie za pomalowany we wzory jeden paznokieć, ale musiałam szybko wypróbować nowy pisak i akurat ten wzornik miałam pod ręką. Przed wysyłką zostałam napomniana, by czarny lakier nakładać w ultra cienkich warstwach. Jak pewnie wiecie, większość czarnych kolorów marszczy się w lampie. Oczywiście ja, niepokorna dusza, nie posłuchałam i nakładałam, może nie mega grube, ale zdecydowanie grubsze warstwy niż powinnam i lakier super się utwardził, bez żadnych niespodzianek.


Chyba czas pokazać Wam manicure. Ostatnio bardzo mocno zapuściłam paznokcie. Było to już dla mnie niewygodne. Poza tym, nadłamał mi się kciuk, więc postanowiłam skrócić i to znacznie, wszystkie paznokcie. W tym manicure starałam się użyć jak najwięcej kolorów Cosmetics Zone, ale nie mogłam ich jakoś fajnie spasować, więc postanowiłam wybrać odcień 033 - czerń, by ją sprawdzić, 088 - niebieski z brokatem, a całość rozjaśnić odcieniem z Semilac - 140 Little Stone. Chciałam też coś namalować, ale tworzenie wzorków na swoich paznokciach jest o wiele bardziej trudne, niż na cudzy czy chociażby na wzorniku, dlatego nie jest to żadne zdobienie wysokich lotów. Widać także lekki odrost, ponieważ są to tygodniowe paznokcie.




Bardzo polubiłam te lakiery za łatwość aplikacji, dużą pojemność oraz niższą cenę i z pewnością w niedalekiej przyszłości zaopatrzę się jeszcze w kilka kolorów, tym razem tych mniejszych. Po ponad tygodniu czasu na paznokciach ciągle prezentują się bardzo ładnie. Na dwóch paznokciach lekko starły mi się końcówki, ale zwalę to na niedokładne zabezpieczenie, bo na innych lakier trzyma się bez zarzutu.

Znacie lakiery hybrydowe Cosmetics Zone?  

* * *
 

Na samą myśl jaki kocioł czeka mnie w tym tygodniu, chciałabym się spakować i wyjechać na jakiś odpoczynek, gdziekolwiek, byle z dala od tych wszystkich przygotowań. Hotel  http://perlapoludnia.pl/ wydaje się fajnym i przytulnym miejscem. Nie musiałabym gotować, piec, sprzątać, uczyć się na egzamin - tylko relaksować w malowniczych okolicznościach przyrody. Brzmi cudnie, nie?
Czytaj dalej

sobota, 19 grudnia 2015

Zakupy, nowości, przesyłki, współprace

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię oglądać Wasze posty współpracowe czy z nowościami, więc sama równie chętnie dzielę się z Wami tym, co do mnie przywędruje. W głównej mierze są to moje zakupy, ale tym razem pojawią się także współpraca. Wszystko na pokazuję Wam na Instagramie, więc jak chcecie być na bieżąco, to zapraszam do śledzenia mojego profilu. Znajdziecie go na pasku bocznym. Wracając do zakupów, to są to w głównej mierze lakiery hybrydowe. Totalnie zwariowałam na ich punkcie.

#1 Lakiery Semilac kupione na Vinted. Są to kolory: 022 Mint, 023 Banana, 065 Wild Strawberry, 067 Juicy Strawberry oraz 130 Sleeping Beauty.


 #2 Tym razem uzupełnienie brakujących produktów. Przy manicure hybrydowym takie rzeczy jak pilniki czy bloczki starczają na bardzo krótko. W sumie jeden bloczek poświęcam na jeden set paznokci. Kupiłam też aceton i cleaner, ponieważ ja miałam malutnie butelki, które nie starczą na długo. Skusiłam się także na gąbeczki do makijażu z tym, że ja planuję je przeznaczyć do robienia ombre.


#3 Ta przesyłka pochodzi z Ebay i przedstawia klipsy do zdejmowania hybryd. Recenzowałam je Wam niedawno, więc kto czytał, ten wie, że je polecam i że jestem z nich zadowolona.


#4 Przesyłka od cenionej przeze mnie marki Evree. Odpowiadają mi każde kosmetyki tej firmy i jeszcze na żadnym się nie zawiodłam. Oby tak dalej! Dodatkowo paczka przywędrowała pięknie zapakowana.


#5 A poniżej przesyłka z drogerii internetowej ezebra zakupiona korzystając z DDD. Co lepsze, zakup na polecenie taty - taki prezent mikołajkowy. Skusiłam się na dwa kolory: 131 Lovely Mickey  oraz 105 Stylish Gray. Dodatkowo dodałam do koszyka pędzel do brwi marki Hakuro - mój pierwszy!


#6 Czy ktoś pamięta jeszcze mój post dotyczący prezentów dla moich najbliższych? Żeby nie było, że rzucam słowa na wiatr, jak napisałam, tak się stało i wymienione prezenty są już u mnie. Są to perfumy dla brata - Hugo Boss In motion, perfumy dla przyjaciela - Calvin Klein Euphoria, perfumy dla kuzynki - Davin Beckham Intimately, zestaw kosmetyków Dr Ireny Eris - Clinic Way dla mamy oraz zestaw kosmetyków adidas dla taty.


Kupiłam też coś dla siebie. Skusiłam się na pudry Rimmela, bo były po 9,99 zł, więc na pewno znajdzie się jakiś chętny, którego obdaruję. Kupiłam też małą paletkę cieni do podkreślania brwi również tej marki. W środku znalazłam mini pędzelek do brwi oraz szczoteczkę do rozczesywania brwi. Do koszyka powędrowały także kule do kąpieli - różane gwiazdki, baton do kąpieli o zapachu truskawek oraz pomarańczowa czekolada do wanny. Ostatnią rzeczą jest eyeliner Eveline Cosmetics, ale o nim w oddzielnym poście niebawem.

 



 #7 Kolejne hybrydki - ja chyba naprawdę zwariowałam. Tym razem kupiłam matowy top, harda, 039 Sexy Red, 003 Sweet Pink, 087 Glitter Indigo, 092 Shimmering White, 037 Gold Disco oraz 080 Amazon Forest. Planuję pokazać Wam na dniach swatche wszystkich lakierów hybrydowych jakie mam. Jestem dumna ze swojej małej kolekcji.


#8 Znowu hybrydki, tym razem od firmy Cosmetics Zone. Wybrałam sobie takie kolorki jak złoty, srebrny i błękitny - są cudne. Dodatkowo dokupiłam oliwkę truskawkową do paznokci oraz stylograf.


#9 Plakat - powoli gromadzę dodatki do swojego pokoju. Wspólnie z Kasią z bloga juststayclassy.com.pl wymyśliłyśmy kolorystykę jaka będzie tam panowała i niebawem coś na ten temat napiszę - mimo setek kilometrów, wspólnie zawsze coś wydumamy. Na Kasię zawsze można liczyć, jeżeli chodzi o estetykę czegokolwiek. Skusiłam się na plakat ze strony littlethings.pl, który bliżej opiszę Wam w oddzielnym poście.


#10 Lampa wisząca KNAPPA- moja lampa w pokoju prosiła się już o wymianę - wcześniej był to papierowy lampion. Tym razem postanowiłam kupić coś, co będzie droższe, ale łatwiejsze w utrzymaniu. Papierową lampę nie za bardzo mogłam czyścić na mokro, więc teraz skusiłam się na coś plastikowego. Wybór padł na lampę wiszącą Knappa z IKEA. Niestety nie mam dostępu do tego sklepu stacjonarnie, bo najbliższy mam w Warszawie, gdzie od tego miejsca dzieli mnie 200 km. Na szczęście mój brat z żoną mieszkają w Poznaniu i zawsze służą pomocą, gdy czegoś stamtąd potrzebuję. Jednak nie każdy ma taki komfort, wtedy polecam kupować online. Jednym z takich sklepów, w którym znajdziecie fajne lampy wiszące jest http://www.e-klosz.pl/. Sklep posiada wdzięczną nazwę, adekwatną do oferowanych produktów.



Jak widzicie, w moim pokoju zrobiło się już biało - a przynajmniej po tej stronie pokoju. Jeszcze trochę zieleni zostało, ale samej ciężko jest pomalować cały pokój jednego dnia. Lampa idealnie wpasowała się w wystrój pokoju i nie żałuję, że ją kupiłam. Trochę przeraziłam się, gdy przyszła do mnie rozparcelowana na elementy, ale dałam radę z łatwością ją złożyć. Jutro spodziewam się kolejnej przesyłki z IKEA, którą prześle mi znowu brat, ale na to poświęcę oddzielny post, bo omówię w nim troszkę bliżej swoje kolorystyczne zamiary co do mojego pokoju.Po prawej możecie zobaczyć moje piękne cotton balls z Biedronki. Miałam zmienić ich kolorystykę, ale biorąc pod uwagę obecne zamiary - dobrze, że tak się nie stało.

Tak prezentują się moje nowości. Czekam jeszcze na kilka przesyłek, m.in. na blaszki do stempli, które kupiłam na ebay, naklejki, lakiery hybrydowe z Aliexpress - popularne ostatnio Blingi i kilka innych rzeczy, raczej z kategorii wyposażenia domowego. 

A jak Wasze zakupy? Prezenty świąteczne już skompletowane?
Czytaj dalej