wtorek, 28 lutego 2017

SHINYBOX - WINTER SPA - luty 2017

Z wielką radością przybywam do Was z openboxem kolejnego pudełka Shinybox. Tym razem będzie to lutowe pudełko, które możecie kupić pod nazwą Winter Spa. Już sama nazwa wskazuje nam na to, że pudełko w większości będzie składało się z kosmetyków pielęgnacyjnych i muszę przyznać, że podoba mi się to. Często w boxa znajduję kolorówkę, która niezbyt mi odpowiada, albo są to produkty, których po prostu nie używam, bądź nie odpowiadają mi swoim kolorem. Z kosmetykami pielęgnacyjnymi jest o tyle fajniej, że większość po prostu będzie nam odpowiadała. To pudełko wypełnione jest po brzegi wspaniałymi kosmetykami, więc z miłą chęcią rozpoczęłam w czwartek testy.



#1 MEMORABLE MASK - MASKA DO WŁOSÓW FARBOWANYCH - profesjonalna maska do włosów, której celem jest utrzymanie głębokiego i intensywnego kolor by pozostał tak świetlisty jak pierwszego dnia farbowania. Filtr UV tworzy barierę ochronną pomagającą przedłużyć trwałość i intensywność koloru. Natomiast nawilżenie i miękkość gwarantuje ekstrakt z ryżu. Profesjonalny rezultat do osiągnięcia w domu.Cena: 29,99 zł / 250 ml.

#2 GREEN PHARMACY - ŻEL POD PRYSZNIC MASŁO SHEA I ZIELONA KAWA - dzięki naturalnej delikatnej formule pozbawionej silikonów, parabenów i PEG, delikatnie myje i nie pozbawia skóry naturalnego pH. Pozostawia na skórze nutę przyjemnego aromatu i dodatkowo ją pielęgnuje. Mix rodzajów. Cena: 8,99 zł / 500 ml.

#3 ELFA PHARM - PEELING DO CIAŁA Z FILTRATEM ZE ŚLUZU ZE ŚLIKAMA VIS PLANTIS - ekologiczne piękno z Natury. Dzięki oczyszczającej mocy peelingu pory są odblokowane, co chroni przed powstaniem niedoskonałości i zaskórników. Skóra jest gotowa na przyjęcie substancji aktywnych i skutecznie z nich korzysta. Dodatkowo produkt łączy substancje wyszczuplające i ujędrniające, dzięki czemu już po pierwszym użyciu skóra staje się satynowo gładka, świeża, miękka i rozświetlona. Mix rodzajów. Cena: 14,90 zł / 200 ml.


#4 MINCER PHARMA - DAILY CARE - ROZŚWIETLAJĄCA MASKA W KREMIE DO TWARZY - Daily Care to gama produków toaletowych do codziennego oczyszczania, tonizacji i pielęgnacji skóry, oparta na roślinnych składnikach aktywnych znanych i cenionych w farmacji. Jest to produkt dodatkowy dla Ambasadorek, nie znajdziecie go w standardowym pudełku. Cena: 16,99 zł / 75 ml.

#5 DELIA COSMETICS - MUSUJĄCE KULKI DO KĄPIELI STÓP - kąpiel w ciepłej wodzie z dodatkiem musujących kuleczek doskonale oczyszcza skórę stóp, zmiękcza naskórek, odświeża oraz działa relaksująco na zmęczone stopy. W trakcie rozpuszczania się kulki delikatnie musują, zabarwiając wodę na piękny miętowo- szmaragdowy kolor. Nadają wodzie delikatny aromat, czyniąc kąpiel wspaniałym, relaksującym doznaniem. Produkt ten nadaje się idealnie przy zabiegach pedicure. Cena: 7,60 zł / op.

#6 MAMA'S - KREM PRZECIW ROZSTĘPOM - krem do intensywnej pielęgnacji skóry, zapobiega powstawaniu rozstępów i nasilaniu się już istniejących. Zawarty w kremie Hydroxyprolisilane CN®, przyśpiesza regenerację uszkodzonych włókien kolagenowych dzięki czemu poprawia jej strukturę i elastyczność. W efekcie nawet powstałe już rozstępy stają się stopniowo mniej widoczne. Wzmocnione włókna wykazują mniejszą skłonność do uszkodzeń, a więc minimalizuje się ryzyko powstania kolejnych rozstępów aż do porodu. Cena: 34,90 zł / 150 ml. 

#7 PIXIE COSMETICS - REVIVING - KOREKTOR POD OCZY - całkowicie naturalny korektor pod oczy, który doskonale koryguje niedoskonałości, neutralizuje i rozjaśnia przebarwienia skóry. Znakomicie kryje cienie pod oczami, utrwala makijaż oczu na cały dzień oraz nawilża skórę tworząc przy tym ochronny film. A wszystko dzięki zawartości składników aktywnych jakimi są: retinol, tokoferol, kwas askorbinowy i gliceryna. Mix kolorów. W pudełku WINTER SPA znajduje się 1 szt. kosmetyku. Cena: 48 zł / szt.

#8 ALPHA-H LIQUID GOLD - INTENSYWNY PREPARAT ODBUDOWYJĄCY - dzięki niskiemu pH efektywnie redukuje zmarszczki, przebarwienia, uszkodzenia posłoneczne oraz rozszerzone pory i drobne wypryski. Formuła na bazie kwasu glikolowego działa jak całonocna kuracja, która rozjaśnia i rewitalizuje zmęczoną skórę, redukuje oznaki starzenia i radykalnie poprawia jej wygląd. Przenaczony dla każdego rodzaju skóry, w szczególności dojrzałej, uszkodzonej słońcem, przedwcześnie starzejącej się i z bliznami potrądzikowymi. Kosmetyczna niespodzianka


#9 CONSSONI - CIASTKO OWSIANE - Sztandarowy produkt marki Consonni, produkowany wg oryginalnej, starej amerykańskiej receptury. Pożywne ciastka owsiane na bazie masła, mąki graham, grubo mielonego owsa wraz z łupiną i różnymi dodatkami. Mix smaków. 10,50 zł / 200g.

#10 AA BEAUTY BAR - KREMOWA MASKA NAWILŻAJĄCA - kremowa maseczka nawilżająca dostarcza skórze maksymalną dawkę nawilżenia, chroni ją przed utratą wody i niweluje objawy nadmiernego przesuszenia. Na jej działanie wpływają składniki aktywne takie jak: systemHydro Derm 24h – dwupoziomowy kompleks nawilżający, zapewnia natychmiastowe nawilżenie oraz chroni skórę przed utratą wilgoci, masło shea odżywia i uelastycznia skórę, poprawiając jej gładkość i miękkość, bogate w cenne dermolipidy masło cupuacu wzmacnia barierę hydrolipidową naskórka, chroniąc przed nadmierną utratą wody. Cena: 3 zł / 8ml.

#11 AA BEAUTY BAR - MASKA WĘGLOWA OCZYSZCZAJĄCA - oczyszczająca maseczka węglowa doskonale usuwa wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry i przywraca jej świeżość. Na jej działanie wpływają składniki aktywne takie jak: aktywny węgiel głęboko oczyszcza skórę i odblokowuje pory, przywracając skórze zdrowy wygląd, tlenek cynku reguluje wydzielanie sebum, pozostawiając skórę świeżą i wygładzoną, kwas azelainowy normalizuje proces złuszczania naskórka oraz redukuje ilość zaskórników i wykwitów skórnych. Cena: 3 zł / 8 ml.

#12 CUPANDYOU - HERBATA - Niech wyborny smak cieszy duszę, a nowoczesne i oryginalne opakowanie – oko. Zatrzymaj czas z filiżanką dobrej herbaty w dłoni albo spraw wspaniały prezent swoim bliskim. Mix smaków. Cena: 39,90 zł / 12 szt.


Jako ambasadorka Shinybox, dostałam dodatkowe pudełko z kilkoma innymi kosmetykami do przetestowania. Znalazłam tam orzeźwiający balsam do ciała O'Herbal, maskę wzmacniającą do włosów O'Herbal, serum odmładzające z filtratem ze śluzu ślimaka Vis Plantis oraz krem do stóp kojący przeciw pęknięciom Green Pharmacy - rozdzieliłam kosmetyki między siebie i mamę, więc testowanie będzie podwójne.


Skusiliście się na Shinybox Winter Spa?

Czytaj dalej

piątek, 24 lutego 2017

Zainwestuj w siebie - zabiegi medycyny estetycznej

Do tej pory nie interesowałam się gabinetami, które oferowały zabiegi z zakresu medycyny estetycznej. Dziś z czystej ciekawości zerknęłam na jedną stronkę i przekonałam się, jak wiele fajnych zabiegów można tam sobie zafundować dla poprawy własnego samopoczucie. Poza tym, każdy człowiek jest swoją najlepszą inwestycją, więc idąc tym tropem, o dobre inwestycje trzeba po prostu dbać. Dziś chciałabym omówić kila zabiegów, które kobiety na całym świeci wykonują sobie na porządku dziennym. Mi każdy z tych zabiegów jest póki co obcy, ale wszystko w swoim czasie. Opisy poszczególnych zabiegów stworzyłam w oparciu o opisy widniejące na stronie gabinetu http://www.esteti-med.pl/. Tymczasem zapraszam Was do krótkiej lekturki i dodatkowo życzę Wam miłego dnia!
 
 
#1 DEPILACJA LASEROWA - Jak działa? Światło lasera jest pochłaniane przez melaninę, (melanina to nic innego, jak barwnik włosów), a następnie niszczy cebulki włosów. Włosy w fazie aktywnego wzrostu, potraktowane laserem, już nigdy nie odrosną! Laser najlepiej działa na ciemnych włosach - im ciemniejsze i grubsze włosy, tym zabieg będzie bardziej spektakularny. Jednak, żeby nie było tak kolorowo, wymagana jest seria pięciu takich zabiegów. Zabiegi te należy wykonywać w równych odstępach czasowych (twarz 5-6 tygodni, pachy, bikini, nogi i pozostałe partie (8-12 tygodni). Warto pamiętać, że skóra przed zabiegiem nie powinna być opalona. Poddawać się temu zabiegowi nie mogą kobiety ciężarne. Dodatkowo nie można wyrywać włosów 4-6 tygodni przed planowanym zabiegiem laserowym.

#2 USUWANIE PRZEBARWIEŃ - skuteczne usuwanie przebarwień na twarzy prowadzi do ujednolicenia kolorytu naszej skóry. Jest to proces długotrwały, który wymaga cierpliwości i współpracy. Ponadto, niezbędna jest odpowiednia pielęgnacja i ochrona przeciwsłoneczna. W zależności od rodzaju i głębokości przebarwień, należy dobrać indywidualną terapię np. peelingi chemiczne lub laser VPL. To znakomity sposób na przebarwienia. Zabiegi usuwają przebarwienia, ale jeżeli nasz organizm jest skłonny do wytwarzania nowych, to niestety nic tu nie poradzimy. Pomiędzy zabiegami oraz po zakończeniu terapii należy stosować kremy z filtrem i chronić naszą skórę przed słońcem. Pielęgnacja domowa powinna być oparta o składniki hamujące proces powstawania przebarwień. Są to kwas azelainowy, retinol, arbutyna, kwas kojowy czy wit. C.

#3 KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW - wypadanie włosów i leczenie tej przypadłości interesuje coraz większą liczbę osób. Obecnie na rynku można skorzystać z szeregu zabiegów, które mają pomóc w odbudowie włosów i poprawie ich kondycji. Przyczyna wypadania włosów jest często powiązana z różnymi chorobami czy niedoborami, np. problemami z tarczycą lub niedoborem żelaza. Przed rozpoczęciem terapii w gabinecie należy przeprowadzić różnego rodzaju badania. Najlepszym zabiegiem na problem wypadania włosów jest mezoterapia igłowa lub mikroigłowa. Kuracja przeciw wypadaniu włosów, podobnie jak depilacja laserowa, wykonywana jest w seriach. Podobno już po pierwszych zabiegach można zaobserwować, że nasze włosy się wzmocniły i mniej wypadają. Wzmocnieniem terapii jest odpowiednia pielęgnacja domowa oraz suplementacja diety.

#4 ZABIEGI ODMŁADZAJĄCE - odmładzanie skóry, by można było uznać za skuteczne, musi przebiegać wielopłaszczyznowo. To znaczy, że zanim przystąpimy do jakichkolwiek czynności, należy przygotować indywidualny i dopasowany do konkretnego klietna plan działania. W pierwszej kolejności powinniśmy zafundować sobie peeling, który złuszczy stary naskórek i poprawi ogólny wygląd skóry. Świetnie sprawdzi się np. kwas kawowy. Drugim krokiem jest rewitalizacja skóry. Jednym z lepszych sposobów jest mezoterapia igłowa lub mikroigłowa. Dzięki tym zabiegom, skóra dostaje niezbędne składniki odżywcze. Jeżeli interesują Cię mniej inwazyjne sposoby poprawienia kondycji skóry, wypróbuj zabiegi z ultradźwiękami. 

Muszę przyznać, że chętnie skusiłabym się na trzy z tych zabiegów. Przebarwień nie mam, ale chętnie zafundowałabym sobie depilację laserową (szczególnie latem, to byłaby super sprawa). O ile chciałabym, by moje włosy z nóg czy innych stref ciała zniknęły, tak na głowie wolałabym by jednak pozostawały, dlatego kuracja przeciw wypadaniu włosów mogłaby okazać się pomocna. Na koniec zabiegi odmładzające - mogłabym sobie takie zafundować przed ślubem, by moja twarz wyglądała tego dnia lepiej.

Chodzicie na tego typu zabiegi? A może korzystacie z innych? Podzielcie się swoimi doświadczeniami.
Czytaj dalej

Tła do zdjęć na bloga - z czego je zrobić? - cz. 2

Postanowiłam przygotować drugą część posta dotyczącą teł do zdjęć. Może samo ograniczenie tytułu do teł jest tu napisane na wyrost, bo często urok dobrego zdjęcia tkwi głównie w dodatkach. Poprzedni wpis bardzo przypadł Wam do gustu, a w wyszukiwaniach na blogu często to hasło się przewija.  Dlatego dziś przychodzę do Was z kolejnymi pomysłami na tła i dodatki do zdjęć, które może wykorzystać każde z Was.


#1 GAZETY
Od niedawna zaczęłam systematycznie kupować gazety. Z racji, że wybór w sklepie mam raczej ograniczony, a kiosku w okolicy brak, skupiłam się Cosmopolitanie. Okładki tej gazety wyróżniają się na tle innych, więc skłoniło mnie to do pewnych wniosków. Poza sporą dawką wiedzy, jaką można wynieść z gazet, rewelacyjnie sprawdzają się jako dodatek do zdjęć. Dzięki kolorowym okładkom idealnie wyróżniają się na zdjęciu i robią świetne tło. Przykładem wykorzystania gazety był wpis, w którym pokazywałam Wam swatche lakierów hybrydowych Evonails. Mimo, że gazeta była niebieska, to miała czerwone dodatki i świetnie skomponowała się z czerwonymi lakierami. Na zdjęciach ciekawie wyglądają nie tylko okładki, ale i wewnętrzne strony. Przykład na następnym zdjęciu.



#2 KWIATY
To tak oczywista propozycja, ale nie jest zbyt popularna - przeglądając blogi z mojej listy rzadko w kompozycjach widuję kwiaty. Może spowodowane jest to porą roku, ale... Naprzeciw wychodzą nam różne markety, w których praktycznie każdego dnia można kupić wiązkę żywych kwiatów w niewygórowanej cenie. Ostatnio udało mi się kupić pęk tulipanów (9 sztuk) za niecałe 7 zł. Wczoraj były również Walentynki, więc na pewno wiele kobiet otrzymało tego dnia kwiaty, niebawem mamy również Dzień Kobiet - pewnie kwiaty również się posypią. Fajnie byłoby, by poza faktem, że cieszą one oko w pokoju, cieszyły także oczy czytelników na Waszych blogach. Przemyćcie kwiaty do Waszych kompozycji. Ja dziś zrobiłam sobie dzień fotografowania i użyłam wspomnianych wcześniej tulipanów i mojego bukietu Walentynkowego. Kwiaty nie są wieczne, ale na fotografii będą cieszyć oko cały czas.



#3 BRYSTOL
Kiedyś, kiedy jeszcze nie miałam białego stolika z IKEA, moim białym tłem był brystol. Poniższe zdjęcie nie jest do końca takie, jak bym chciała, ale... To zdjęcie jest sprzed roku, a wtedy dopiero zaczynałam przykładać wagę do zdjęć i kompozycji. Niemniej jednak brystol jest świetnym rozwiązaniem, kiedy chcecie wykonywać zdjęcia na białym tle.


#4 DODATKI
Wszelkiego rodzaju dodatki mogą sprawić, że zdjęcie nabierze stylu. Jak już niejednokrotnie wspominałam, kupując różne dodatki do pokoju, dobieram je tak, aby przydały się również do zdjęć. Dodatkami, których używam w swoich zdjęciach, poza tymi, które wymieniłam wcześniej, są: cottonballs (zdjęcie wygląda bardzo optymistycznie, bo kule są pastelowe i kolorowe. Idealnie sprawdzą się o każdej porze roku), kosmetyki - głównie układam je wtedy, kiedy recenzuję inne kosmetyki czy gadżety, biżuteria, która dodaje elegancji na zdjęciu, papierowe podkładki do jedzenia czy inne ledowe gadżety, które dodatkowo rozświetlą zdjęcie.





Warto dbać o tła i dodatki na zdjęciach. Dzięki nim zdjęcia wyglądają przede wszystkim ciekawiej, a poprzez fotografowanie na białym tle schludniej. Ładne zdjęcia na blogu przyciągają czytelników - wiem to po sobie. Dużo chętniej dodaję do obserwowanych blogi, które mają ładne zdjęcia. Wiem, że pogoda często nie rozpieszcza, ale na szczęście istnieje wiele programów, które w każdej chwili można poprać i zainstalować i dzięki nim rozjaśniać czy wyostrzać swoje zdjęcia. Ja do obróbki używam głównie Photoscape (bardzo prosty w obsłudze program, który ma dużo funkcji).

Zwracacie uwagę na zdjęcia na swoim blogu czy u innych blogerek? Co najczęściej Wam służy jako tło?

Moje ferie właśnie dobiegły końca. Sama nie wiem kiedy ten czas zleciał, przecież jeszcze niedawno trwała sesja, a tu muszę na nowo zmierzyć się z kolejnym, ale już moim ostatnim semestrem na studiach. Ferie spędziłam niezbyt intensywnie, raz wybrałam się na wycieczkę na Górę Czterech Wiatrów do Mrągowa na narty - w zasadzie ja stałam i robiłam zdjęcia, a moi mężczyźni (tata i narzeczony) oddawali się zimowym szaleństwom. W związku z czym wcale nie udało mi się wypocząć. Kiedyś, kiedy jeszcze miałam prawdziwe ferie, bo chodziłam do szkoły - wtedy wszystko wyglądało inaczej. Każdy dzień był na wagę złota, a szaleństwom nie było końca. Były również wyjazdy na różne obozy czy kolonie, jak np. za pośrednictwem  http://www.jaworzyna.com.pl/. Jednak wszystko co dobre, szybko się kończyło. Ja właśnie kończę wpis i zabieram się za pakowanie plecaka na pierwszy w tym semestrze zjazd.
Czytaj dalej

Motyl na hybrydzie - tutorial - krok po kroku

Odkąd po raz pierwszy zobaczyłam motyle malowane ręcznie na hybrydzie - zakochałam się w nich. Nigdy jednak nie próbowałam sama ich malować, ponieważ z góry założyłam, że to zdecydowanie wykracza poza moje umiejętności. Minęło wiele czasu, zanim zdecydowałam się to sprawdzić. Okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Mój motylek nie dorasta do pięt większości motylkom, które zapewne widzieliście, ale pierwsze próby poczynione. Do jego namalowania użyłam pastelowych lakierów. W środku zrobiłam różowo-niebieskie ombre, ale niestety na zdjęciach niezbyt to widać. Powoli przygotowuję się do wiosny i tylko pastele mi w głowie. Następnym razem postawię na nieco ciemniejsze kolory. Przygotowałam dla Wam mały tutorial, jak namalować takiego motylka.


W pierwszej kolejności musicie zdecydować się na kolor bazowy - ja wybrałam biel, bo na niej tego typu wzorki prezentują się najlepiej (pomijam opis uprzednich czynności, jak matowienie płytki, położenie bazy, bo to chyba oczywiste). Nałożyłam dwie warstwy bieli, każdą utwardzałam w lampie. Następnie przechodzimy do narysowania zarysu motyla i wypełnienia go kolorem, jaki wybraliśmy. Moim błękitem jest limitka Semilac 000 Lazure Dream. Namalowane skrzydełka utwardzamy w lampie i powtarzamy czynność jeżeli są prześwity (jeżeli chcecie cieniowanego motylka, nanieście drugi wybrany przez Was kolor i delikatnie rozcierajcie z nieutwardzoną 2 warstwą błękitu , po czym utwardźcie w lampie). Jeżeli Wasz wzór jest już gotowy, wytrzyjcie za pomocą cleanera warstwę dyspersyjna lakieru, po czym przejdźcie do zmatowienia wzoru. Robimy to dlatego, że na "śliskim" lakierze nie będzie się nam trzymał tusz (ja używam tuszu kreślarskiego Rystor) - będzie się rozjeżdżał, a dodatkowo wolno tak wysycha.


Przechodzimy do malowania stylografem i tuszem. Ja zaczęłam od namalowaniu korpusu motylka. Najprościej mówiąc, namalowałam dwie kropki, z czego tą dolną rozciągnęłam do dołu. W następnej kolejności zabrałam się za malowanie czułek. Również namalowałam dwie kropki i od nich pociągnęłam kreski do głowy motyla. Trzeba również obrysować całego motyla, tak jak na zdjęciu nr 3. Czarne kreski rozchodzące się po skrzydełkach motyla możecie sobie darować jeżeli nie przypadły Wam do gustu i ozdobić go w inny sposób (może coś brokatowego?). Za pomocą sondy namalowałam też białe kropeczki różnych rozmiarów na czarnych elementach.


Całość należy pokryć topem i utwardzić w lampie. Jeżeli czujecie jakieś wypukłości, nanieście drugą warstwę topu. I to cała filozofia! Motyl może nie wyszedł mi idealnie, ale jak na pierwszy raz jestem zadowolona z tego małego "dzieła". Myślę, że w niedalekiej przyszłości pokuszę się o namalowanie kolejnych odsłon motylków.


Motyl kojarzy mi się z wiosną i ciepłym latem. Wiosną wszystko budzi się do życia i ja powoli zaczynam mieć w sobie więcej energii i chęci do jakiegokolwiek działania. Wiosna, to też czas przemian, głównie tych wewnętrznych. W tym roku nie miałam postanowień noworocznych, ale mam postanowienie wiosenne. W 2018 roku ślub, więc pora zrzucić trochę zbędnych kilogramów. Bacznie obserwuję dietę pudełkową http://apeteat.pl/ - to byłaby świetna alternatywa dla takiego lenia jak ja, nie musiałabym gotować (ogólnie lubię, ale nie podczas odchudzania, bo nudzi mi się to wymyślanie i liczenie kcal), a wszystko miałabym dostarczone pod nos. Musze tylko zorientować się, czy jest na to szansa, skoro mieszkam tu, gdzie mieszkam. Ktoś zdecydował się na taką dietę i powie o niej kilka słów? Sprawdziła się? Jak efekty?

Skusicie się na namalowanie własnego motylka?
Czytaj dalej

piątek, 17 lutego 2017

Golden Rose - Matte Lipstick Crayon - matowa pomadka w kredce nr 08

Firma Golden Rose, a ściślej mówiąc jej produkty, nie słabną na popularności.  Matowe pomadki stały się już produktem kultowym i must-have w każdej damskiej kosmetyczce. Zapewne większość z Was miała styczność z tą marką, a jeżeli nie, to z pewnością ma ochotę zapoznać się z nią bliżej. Wcale się nie dziwię. Dzięki świetnej jakości, schludnym opakowaniom i przede wszystkim niskiej cenie mam chęć powiększać swoją szminkową kolekcję każdego dnia i gdyby tylko mój portfel to wytrzymał, na pewno tak by się stało. Do tej pory poznałam pomadki w sztyfcie oraz w kredce. O szminkach już pisałam na blogu, teraz przyszła pora na kredkę Matte Lipstick Crayon. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda mi się także poznać matowe pomadki w płynie tej samej marki, bo jestem ich bardzo ciekawa.


Dzięki wygranemu rozdaniu u Kasi, miałam okazję wybrać sobie kolor oraz "formę" wygranej pomadki (sztyft czy kredka). Z racji, że wcześniej nie kupiłam żadnej pomadki w kredce tej marki wybór okazał się prosty. Gorzej było tylko ze zdecydowaniem się na konkretny jeden kolor. Oferta jest dość bogata, bo w jej skład wchodzą 24 odcienie - każdy równie piękny. Poczytałam kilka postów ze swatchami, obejrzałam parę filmików - wcale nie ułatwiło mi to zadania, ponieważ na każdym zdjęciu czy filmie, kolory wyglądały inaczej. Ostatecznie zadecydowałam, że wybieram kolor 08.


Wiedziałam, że nie będzie to kolor z kategorii tych codziennych, ale wybrałam go celowo, ponieważ szminek delikatnych mam, aż nadto. Liczyłam, że kolor będzie wpadał delikatnie w fiolecik, ale bliżej mu niestety do brązu. Następnym razem będąc w galerii przyjrzę się wszystkim odcieniom na żywo, by w przyszłości wiedzieć, co wybrać. Mimo wszystko kolor wpisuje się w mój gust. Zauważyłam, że całkiem dobrze wyglądam w ciemnych kolorach.


Pomadkę nakłada się bardzo dobrze - trwa to trochę dłużej, niż przy aplikacji pomadki w sztyfcie, ale kredka jest za to dużo bardziej precyzyjna i zdecydowanie ładniej podkreślimy nią usta. Jest miękka, więc świetnie się rozprowadza. Jej trwałość jest również na zadowalającym poziomie. Bez jedzenia i picia wytrzymuje na ustach bez skazy do 4 godzin. Po takim czasie potrzebne są delikatne poprawki. Kredka mieści się w plastikowej obudowie - zastanawiałam się, co zrobię, kiedy zużyję już wystającą kredkę. Myślałam, że może wykręca się ją za pomocą dolnej końcówki. Niestety tak nie jest (choć to fajne rozwiązanie). Kredkę trzeba temperować lub strugać. Muszę zaopatrzyć się w temperówkę odpowiednich rozmiarów (najlepiej na wyspie Golden Rose), bo te, które mam w domu niestety nie są odpowiednie. Na szczęście kredka jest dość wydajna i starczy mi w takim stanie jeszcze na kilka użyć. 


Koszt takiej kredki, to 11,90 zł. Widziałam, że w niektórych sklepach online można je kupić nieco taniej. W dalszym ciągu uważam, że niezależnie od formy jaką wybierzecie, kosmetyki do ust Golden Rose są produktami godnymi uwagi. Pięknie prezentują się na ustach - warto zaznaczyć, że mówię o ustach zadbanych, bo spierzchnięte będą prezentowały się źle nawet z najlepszą szminką na świecie. Tak na marginesie, matowe pomadki mają to do siebie, że lubią uwydatniać niedoskonałości, więc fajnie przed ich nakładaniem zrobić sobie mały peeling, by poprawić ich kondycję, lub wyleczyć je różnymi smarowidełkami, by następnie nanosić pomadki. Piękną ozdobą naszej twarzy jest również uśmiech. W połączeniu z pięknym odcieniem szminki dodaje nam +100 do wyglądu. Oczywiście dużą rolę odgrywa tu również stan naszego uzębienia. Nawet najdroższe kosmetyki do ust nie będą prezentowały się ładnie, jeżeli nasze zęby będą pozostawiały dużo do życzenia. Warto zawczasu coś z nimi zrobić. Polecam zapoznać się ze stronką http://www.orto.info.pl/ wszystkim, którzy w tej kwestii chcieliby coś poprawić.

Znacie kolorówkę Golden Rose? Miałyście do czynienia z matowymi pomadkami w sztyfcie, kredce czy płynie?
Czytaj dalej

czwartek, 16 lutego 2017

Adidas 6w1 Cool & Care - antyperspirant

Znalezienie dobrego antyperspirantu, to nie lada wyzwanie. Drogeryjne półki, aż uginają się od nich, ale czy są na nich produkty godne polecenia? Najczęściej sięgałam po antyperspiranty w sprayu Rexona - miałam bardzo wiele wariantów, ale po pewnym czasie mi się po prostu znudziły. W prawdzie ochrona była dość przyzwoita, ale samo opakowanie jest dla mnie bardzo niepraktyczne i ciężkie w użyciu. Postanowiłam skusić się tym razem po raz pierwszy na antyperspirant w sprayu Adidas Cool&Care.


Produkt ten mieści się w typowym dla tego kosmetyku opakowaniu. Dodatkowo zabezpieczony jest zatyczką, od której już trochę odwykłam, jednak antyperspirant nie ma dodatkowych zabezpieczeń, które pozwoliłyby na uniknięcie niechcianego rozpylania, więc zabezpieczenie w formie zatyczki mnie satysfakcjonuje. Jestem bardzo zadowolona ze sprayu, ponieważ rewelacyjnie rozpyla! Nie potrzeba zbyt wiele siły, by wydobyć substancję ze środka (przy Rexonie strasznie się mordowałam). Do tego czuć, że produktu wylatuje dość sporo, co mi się podoba.


Ten antyperspirant, to produkt 6w1. Zawsze sceptycznie podchodzę do takich zapewnień, bo w większości przypadków mijają się one z zapewnieniami producenta. W tym przypadku było jednak troszkę inaczej, ponieważ nie były to zapewnienia z kosmosu. Według producenta antyperspirant ma za zadanie zwalczać nieprzyjemny zapach, bakterie, wilgoć, białe i żółte plamy, a także odświeżać.


Z niemal każdym tym zapewnieniem mogę się zgodzić. Antyperspirant świetnie odświeża, pięknie pachnie i zapach ten utrzymuje się naprawdę długi czas, zarówno na skórze jak i na ubraniu. Skóra pod pachami się nie poci, a co za tym idzie na naszych bluzkach nie pojawią się mało estetyczne plamy. Nie zauważyłam również białych czy żółtych plam na ubraniach. Ochronę przed niepożądanym poceniem oceniam bardzo wysoko - nie pocę się nawet cały dzień! Antyperspirant ma za zadanie zapewnić ochronę 48h, jednak ja i tak używam go codziennie, po każdej kąpieli i nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Jedyne czego nie jestem w stanie sprawdzić, to zwalczania bakterii, więc do tego się nie ustosunkuję. Krótko mówiąc, jestem z niego zadowolona i z miłą chęcią kupię inne warianty. Ten z kolei kupiłam na Iperfumy.pl.

Jaki jest Wasz ulubiony antyperspirant? Znacie te marki Adidas?

Czytaj dalej

wtorek, 14 lutego 2017

Mój Walentynkowy manicure hybrydowy - Evonails

Bardzo lubię wykonywać manicure tematyczny - przygotowuję coś na różne święta, czy dopasowuję kolorystykę do różnych pór roku. Wiosną i latem najczęściej decyduję się na pastele i neony, z kolei jesienią i zimą stawiam na nieco ciemniejsze kolory. Mimo, że za oknem napadało mnóstwo śniegu i jest zimno, to ja rozgrzeję Was moim dzisiejszym, walentynkowym i miłosnym manicure. Został on stworzony specjalnie na Facebookowy konkurs walentynkowy organizowany przez Evonails. Wstępnie miał wyglądać całkiem inaczej. Koncepcje zmieniały mi się co chwilę. Ostatecznie stanęło na tym, co zobaczycie poniżej. Pomysł był zdecydowanie inny, ale cieszę się, że jednak zdecydowałam się na to, co widzicie, bo bardzo lubię na paznokciach motywy z łapaczem snów.



Do powyższej stylizacji użyłam lakierów hybrydowych marki Evonails. Kolorem przewodnim jest piękna różowa czerwień o numerze 23 Pink Arum Lily, czerń 96 Dark Side, złotko 109 Marigold. Miłosnego łapacza namalowałam stylografem i tuszem Rystor. Kropeczki natomiast zrobiłam dzięki sondzie. Wybrałam tę, która ma najmniejszą kuleczkę. Mój wcześniejszy manicure również był wykonany lakierami tej marki, więc muszę wspomnieć Wam o tym, jak mi się je ściągało. Muszę przyznać, że jeżeli dość dobrze spiłujemy warstwę wierzchnią, to pod wpływem kilku minut w acetonie, lakier odchodzi sam. Na jednej ręce przytrzymałam je trochę dłużej w acetonie i po ściągnięciu wacików z 4/5 paznokci lakier odszedł sam, bez praktycznie żadnej mojej ingerencji. Bałam się, że skoro pod wpływem ciepłej wody lakier w ogóle nie mięknie, to będę miała duże problemy ze ściągnięciem go z płytki. Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne!
EDIT: Na początku postu napisałam Wam o tym, że pazurki zostały stworzone specjalnie na konkurs organizowany przez Evonails. Znam już wyniki! Udało mi się zdobyć wyróżnienie i nagrodę w postaci 300 zł do wykorzystania w sklepie. To dla mnie wspaniała wiadomość! Moje pazurki dodałam jako pierwsze w konkursie, potem prac zaczęło przybywać, a ja oglądając te wszystkie śliczności nie liczyłam na zbyt wiele. Miło się zaskoczyłam. Wspaniałym Walentynkowym gestem było to, że ostatecznie każda dziewczyna, która się zgłosiła jest wygrana, bo Evonails postanowili nagrodzić wszystkie uczestniczki! Dziękuję i gratuluję wszystkim dziewczynom!

Stworzyłyście swój walentynkowy manicure? A może nie robicie tematycznych paznokci?

Czytaj dalej

Duet Perfecta Fenomen C - booster oraz krem 30+ na dzień i na noc

Jakiś czas temu bardzo rozpieściła mnie firma Dax Cosmetics wysyłając mi serię swoich nowości. Ostatnio testuję naprawdę wiele i dlatego z opisaniem tych produktów zeszło mi naprawdę dużo czasu, bo staram się jak najdokładniej wszystko dla Was opisać. Najbardziej z całej paczki zaciekawił mnie duet z witaminą C - mowa o kosmetykach Perfecta Fenomen booster oraz krem na dzień i na noc. Serdecznie zapraszam Was do zapoznania się z tymi produktami.


Booster mieści się w szklanym opakowaniu z pipetą. Ma bardzo lekką, nieco jakby wodnistą konsystencję. Dostarcza skórze odczucie odświeżenia i lekkości. Polecany jest do pielęgnacji skóry, która wymaga wyrównania kolorytu, nawilżenia i odżywienia. Produkt dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż. Rekomendowany do codziennej pielęgnacji każdego typu cery, w każdym wieku lub jako okresowa intensywna kuracja. Booster można stosować zarówno pod jak i na krem, najlepiej z tej samej linii.



Kosmetyk ten ma piękny, marchewkowy kolor, aż przyjemniej się go dzięki temu używa. Zazwyczaj sięgam po niego przy wieczornej pielęgnacji. Kiedy nałożyłam booster po raz pierwszy na twarz, poczułam dość nieprzyjemne pieczenie, a twarz zrobiła się czerwona i gorąca - nie było to nic fajnego. Z każdym kolejnym użyciem było nieco lepiej. Wydaje mi się, że moja skóra przeżyła mały szok, bo stężenie witaminy C jest tu 10% - być może początkowo było to za dużo. Teraz skóra twarzy już się do tego przyzwyczaiła.


Produkt bardzo szybko się wchłania i zapewnienia producenta co do wyrównania kolorytu zostają spełnione w 100%. Twarz wygląda na bardziej promienną i jednolitą. Bardzo podoba mi się zapach boostera - jest delikatny, jakby kwiatowy, w tle jakbym czuła ukochaną ogórkową nutę - ciężko go opisać, ale jest piękny.


Drugim produktem jest krem 30+ na dzień i na noc. Stosowałam go na noc, zaraz po nałożeniu boostera. Kremik mieści się w szklanym, ciężkim opakowaniu - lepiej nie stawiać go na półce nad zlewem, bo może go pobić. Ma białą, lekką konsystencję, która szybko się wchłania Nie jest ani rzadki, ani gęsty - konsystencja kojarzy mi się nieco z kremowo-żelową. Zapach niemal taki sam jak poprzedniego produktu - bardzo ładny.


Idealnie sprawuje się będąc pod makijażem. Odżywia i nawilża skórę twarzy pozbawiając ją suchych skórek. Twarz jest przyjemna i gładka w dotyku, mam wrażenie też, że nieco napięta. Krem nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha. W jego przypadku od początku fajnie mi się go używało - booster wywołał u mnie początkowe pieczenie, czego nie dostrzegłam przy tym kremie i bardzo mnie to cieszy.


Oba produkty dają solidną dawkę nawilżenia. Krem pokochałam za dobre nawilżenie, z kolei booster za świetne wyrównanie kolorytu skóry. Skóra w okresie jesienno-zimowym pozbawiona jest blasku, wygląda na nieco poszarzałą. Dzięki tej serii kosmetyków bardzo dużo zyskała na ogólnym wyglądzie.


Oba kosmetyki spisały się u mnie bardzo dobrze. Ich cena oscyluje w granicach 25-30 zł za sztukę. W serii Fenomen C znajduje się jeszcze wiele innych kosmetyków, m.in. krem na dzień i na noc 40+, 50+, 60+, balsam pod oczy i na powieki w podobnych przedziałach wiekowych jak poprzednio. Na koniec jeszcze maska na twarz, szyję i dekolt - także linia kosmetyków jest naprawdę bogata. Na twarzy znajduje się jeszcze jedna bardzo ważna "rzecz", dzięki której będziemy wyglądać pięknie. Jest nią... Uśmiech. O niego również warto zadbać. Pomoże w tym firma http://www.orto-magic.eu/. Twój uśmiech będzie w dobrych rękach. Firma ta zajmuje się pacjentami w każdym wieku, więc każdy czas jest odpowiedni, by zadbać o swoje zęby.

Znacie kosmetyki z witaminą C od Perfecty? 

Czytaj dalej

poniedziałek, 13 lutego 2017

Jak wykorzystać wolne dni?

Udało mi się zaliczyć sesję w pierwszym terminie. W związku z tym mogę śmiało powiedzieć, że mam ferie i na szczęście będą one chyba trwały nieco dłużej niż typowe ferie zimowe uczniów. Czasem bycie studentem wcale nie jest takie straszne - jak się okazuje. W związku z tym,  że mam teraz tyle wolnego czasu, postanowiłam przygotować wpis dotyczący tego, jak ja gospodaruję tym czasem wolnym. Plan na moje ferie jest taki jak widzicie poniżej. Nie jest może za bardzo rozbudowany, ale to zawsze coś! Jest czas na słodkie lenistwo, ale część tego czasu wykorzystam również w produktywny sposób.


#1 PORZĄDKOWANIE - nie wiem jak Wy, ale ja co jakiś czas robię gruntowne porządki, głównie w kosmetykach, papierach i szafie. Wyrzucam i oddaję wszystko to, co zbędne i robię miejsce na nowe rzeczy. Jeżeli chodzi o kosmetyki, to porządkuję te, które mam od dłuższego czasu i z różnych przyczyn ich nie używam. Postanawiam wtedy co zrobić z nimi dalej - wyrzucić, czy może dać do testowania komuś bliskiemu. Podobnie postępuję w sprawie ubrań i papierów. Najczęściej pozbywam się różnego rodzaju notatek, które wiem, że już mi się nie przydadzą. Może nie jest to najlepszy sposób na relaks, ale zdecydowanie lepiej człowiek może się zrelaksować, kiedy dookoła jest czysto.

#2 OGLĄDANIE FILMÓW I SERIALI - kiedy w końcu zdarza się tak, że mamy wolne od wszelkich obowiązków, pojawia się czas na nadrobienie filmowych bądź serialowych zaległości. Jeżeli od dawna masz chęć obejrzeć jakiś film, ale do tej pory nie miałaś na to czasu, teraz pojawia się najlepsza okazja. Zaproś znajomych i urządźcie sobie seans z prawdziwego zdarzenia. Mając dużo wolnego czasu, nie trzeba się ograniczać. Można zrobić cały maraton filmowy i obejrzeć wszystkie części danego filmu, jedna po drugiej, albo obejrzeć cały sezon serialu. Mnie oglądanie filmów bardzo relaksuje i dzięki temu mogę szybko naładować swoje bateryjki na następny semestr na uczelni.

#3 CZYTANIE KSIĄŻEK -  to jedno z moich postanowień noworocznych, którego spełnianie idzie mi ostatnio dość opornie. Jestem w połowie książki "Zanim się pojawiłeś" i jakoś straciłam wenę do czytania. Nie, że książka mnie nie ciekawi, ale moje oczy męczą się tym drukiem. Mimo to, muszę ją skończyć, bo na półce w kolejce czeka książka "Kiedy odszedłeś" - tam druczek jest zdecydowanie bardziej przyjazny dla moich oczu.

#4 WYPADY ZE ZNAJOMYMI - jeżeli Twoim zdaniem siedzenie w domu przed telewizorem, to nie jest najlepszy sposób na zagospodarowanie wolnego czasu, możesz spędzić go w sposób aktywny. Zorganizujcie spontaniczny wyjazd ze znajomymi - możecie wyjechać na kilka dni w góry, chociażby do http://perlapoludnia.pl/ w Beskidzie Sądeckim, jeżeli macie jakieś oszczędności, albo jedźcie na narty na górę, która znajduje się niedaleko Waszej okolicy. Ja mieszka na Mazurach, ale mam gdzie pojeździć na nartach. Czasem można zafundować sobie trochę górskiego klimatu nie będąc w górach. Możesz również odwiedzić swoich znajomych. Ja wczoraj wróciłam z weekendu w Olsztynie - byłam odwiedzić koleżankę, która miała urodziny.

#5 ROZWÓJ SWOICH PASJI - zawsze kręciło Cię DIY, ale nigdy nie miałaś czasu, by zacząć jakiś projekt i doprowadzić go do końca? Urlop/ferie to idealny czas, by w końcu zacząć myśleć o sobie, swoich zainteresowaniach i pasjach. Ja planuję podziałaś coś z papierową wikliną. Zobaczymy jakie będą tego rezultaty. Moją pasją jest również od jakiegoś czasu amatorska fotografia (z dużym naciskiem na amatorska). Dlatego wolny czas to idealny moment aby zrobić kilka sesji zdjęciowych produktom, które mam zamiar zrecenzować dla Was w przyszłości. 

A Wy jak spędzacie swój wolny czas?

Czytaj dalej

sobota, 11 lutego 2017

Kosmetyczne prezenty idealne na Walentynki - dla niej

W tym roku miałam nie robić postu z pomysłami na prezenty Walentynkowe, ponieważ uważałam, że każdego roku wymienia się podobne rzeczy. Patrząc na moje popularne posty z tego tygodnia, ukazał się tam wpis z pomysłami na prezenty walentynkowe z 2015 roku. Temat jest jednak gorący, a biorąc pod uwagę, że każdego roku producenci prześcigają się w tworzeniu coraz piękniejszych kosmetyków i akcesoriów, postanowiłam tę listę odświeżyć o kolejne propozycje. Mam nadzieję, że trafi to jakiś zbłąkany mężczyzna i znajdzie coś odpowiedniego dla swojej ukochanej. Walentynki, to czas zakochanych, ale nie musi to oznaczać, że świętować tego dnia mogą tylko ludzie będący w związkach. Walentynki to też fajna okazja, aby wyrazić swoje uczucia, koleżance, przyjaciółce czy rodzinie i podziękować za wsparcie i po prostu to, że zawsze są. Poniższe produkty bardzo zaciekawiły mnie swoim wyglądem, bo idealnie wpisują się w dzień Świętego Walentego. Prym wiodą tu kosmetyki Bohemia Gifts & Cosmetics, które możecie kupić na Iperfumy.pl.


#1 ŚWIECE - one robią tego dnia całą robotę! Tworzą romantyczny klimat i atmosferę, w której po prostu chce się przebywać. Miło, jeżeli świece poza pięknym klimatem, wydzielają również ładny zapach. Firma Bohemia Gifts & Cosmetics wyprodukowała wiele ciekawych i uroczych zapachowych świec, które swoim wyglądem idealnie wpisują się w klimat tego dnia. Na załączonym kolażu widzicie wielkie świece o nazwach Love oraz Wedding. 

#2 TANGLE ANGEL - SZCZOTKA DO WŁOSÓW - idealny prezent dla włosomaniaczki. Szczotki te zjednały sobie serca wielu kobiet - wszystko za sprawą ciekawego wyglądu połączonego ze świetnym działaniem (używaniem). Szczotka ta przypomina mi serce ułożone ze skrzydeł. Do tego ten piękny różowy kolor!

#3 ZESTAW KOSMETYKÓW LOVEBOOK - pięknie wyglądający zestawik do kąpieli, w którego skład wchodzą: żel pod prysznic, sól do kąpieli, ponad to świeczka (podgrzewacz). Idealne trio, które wykorzystać można w łazience, gdy będziemy cieli zafundować sobie gorącą kąpiel po ciężkim, męczącym i stresującym dniu w pracy czy w domu. 

#4 RĘCZNIE ROBIONE MYDEŁKO Z GLICERYNĄ - czyż nie wygląda ono uroczo? Ręcznie robione kosmetyki według mnie zawsze wyglądają i są wyjątkowe. To serduszko może stanowić świetny dodatek do większego prezentu, albo też stanowić prezent samo w sobie, bo jest po prostu ładne - aż szkoda będzie go używać. 

#5 ZESTAW DO KĄPIELI WEDDING - DLA NIEJ I DLA NIEGO - kolejny pięknie wyglądający zestawik - tym razem możesz sprawić prezent Ukochanej, ale też i sobie. Dzięki widniejącym grafikom na żelach, każdy będzie wiedział, który żel należy do kogo. Mimo, iż jest to seria ślubna, to ja nie widzę przeciwwskazań, by podarować ją komuś na Walentynki. A może wręczenie takiego podarunku, będzie oznaką pewnej deklaracji? Kto wie!

Walentynki, to dla mnie dzień jak każdy inny. Spędzam go wspólnie ze swoim Ukochanym i nie różni się on zbytnio od innych dni, które spędzamy razem. Jedynym wyjątkiem jest to, że obdarowujemy się dodatkowo drobnymi upominkami. Nie wydajemy na nie fortuny. Są to małe prezenciki, a ja często decyduję się wtedy na wykonanie DIY. W tym roku będzie to walentynkowy torcik. Mój narzeczony lubi dostawać takie prezenciki, a ja lubię je dla niego robić. Różnica między słodkościami walentynkowymi, a tymi, które robię mu na co dzień, tkwi w kolorze słodkości i ich kształcie. Jeżeli będę miała trochę czasu we wtorek robiąc torcik, to może podzielę się z Wami efektami na blogu.

Jak spędzacie Walentynki? Obdarowujecie swoje drugie połówki lub bliskich prezentami?
Czytaj dalej

piątek, 10 lutego 2017

Makeup Revolution - paletka cieni - I ♥ Makeup Naked Chocolate

Moja kolekcja czekoladek się powiększa, co niezmiernie mnie cieszy. Coraz pewniej poruszam pędzem, co raduje mnie podwójnie. Jakiś czas temu pisałam recenzję paletki cieni Salted Caramel, a dziś przyszła pora powiedzieć nieco więcej na temat jej siostry, czyli paletki Makeup Revolution Naked Chocolate, zwanej potocznie białą czekoladą. Wygląd tych paletek jest po prostu cudowny! Chyba każda kobieta się nad nimi zachwyca!


Jest to paleta 16 cieni do powiek w tonacji brązów i beżów - piękne czekoladowe i orzechowe odcienie przełamane delikatnymi nudziakami. Każdy cień ma swoją piękną  nazwę i to fajny pomysł. Dziewczyny robiące tutoriale makijażowe będą mogły dodatkowo operować tymi nazwami np. na swoich filmikach. Znajdują się w niej zarówno cienie matowe, satynowe, jak i takie z połyskującymi drobinkami. Paletka rewelacyjnie sprawdza się do wykonywania dziennego makijażu, dzięki delikatniejszym kolorom, jak i wyjściowego, dzięki obecności kolorów ciemnych. Można pokusić się również o wykonanie smoky eye.


Cienie łatwo się rozprowadzają, równie dobrze się ze sobą łączą podczas blendowania. Dobrze przylegają do skóry, szczególnie jeżeli uprzednio na powiekę nałożymy bazę. Bez niej trzymają się też dobrze, ale jednak z bazą ich trwałość jest zdecydowanie dłuższa - wiadomo! Używam jej również do wypełniania brwi. Cienie sprawdzają się u mnie do tego zadania najlepiej i dają mi taki stopień podkreślenia jakiego potrzebuję. Widać, którego cienia używam do brwi, bo jest tak inaczej "porysowany" niż wszystkie.


Paleta jest bardzo uniwersalna i można z niej wyczarować makijaż na każdą okazję. Mieści się w pięknym opakowaniu imitującym czekoladę. Opakowanie jest plastikowe, w środku wyposażone w duże lusterko na całej długości "klapki". Dodatkowo znajdziemy tam pacynkę, czasem używam jej, gdy chcę nałożyć jaśniejszy cień w kąciku oka - do tego sprawdza się super, bo do aplikacji cieni na powieka raczej średnio się nadaje - pędzle jednak są lepsze bez dwóch zdań. W opisie producenta wyczytałam, że paletka wzbogacona jest o aromat imitujący białą czekoladę, jednak ja nie wyczuwam niczego takiego. Czuję po prostu zapach cieni. Paletka do kupienia na Iperfumy.pl. W niedalekiej przyszłości postaram się również uzupełnić tę recenzję o swatche, bądź przykładowe makijaże.

Znacie czekoladki Makeup Revolution? Który wariant czekoladki podoba się Wam najbardziej?
Czytaj dalej

Celia - pomadki i błyszczyki do ust

Jak się macie? Mam nadzieję, że dobrze, bo u mnie jest lepiej niż zwykle! Zaliczyłam sesję w pierwszym terminie, nie wymęczyła mnie ona tak, jak zwykle. Dodatkowo z Ukochanym zaczynamy przeglądać projekty domów i powoli będziemy musieli się na jakiś zdecydować. W tej kwestii chyba dam wolną rękę narzeczonemu, za to ja będę popisywała się w środku, a ściślej mówiąc jego urządzaniem. Najbardziej kręci mnie urządzanie kuchni. Bardzo popularne stają się nadruki na szkle, które dostać można na http://www.cels.pl/. Od dłuższego czasu o nich głośno. Kiedy będę robiła swoją kuchnię, na pewno przemyślę ten dodatek, bo jest rewelacyjny! Ale jednak zanim zacznę ogarniać swój dom, najpierw należy ogarnąć siebie. Muszę zmykać się malować, bo zaraz wyjeżdżam w świat. Fajnie się złożyło, bo dziś również troszkę o kolorówce. Kiedy sięgam pamięcią wstecz, nie lubiłam za bardzo testować kolorówki. Maluję się od wielu lat, ale nigdy moje makijaże nie należały do spektakularnych i takich, które zwracają na siebie uwagę. Zazwyczaj były to skromne makijaże. Odkąd zaczęłam blogować i oglądać różne vlogerki na YT, zaczęłam, chcąc nie chcąc, poznawać tajniki makijażu. Przez ten czas wiele się nauczyłam i gdyby kiedyś ktoś mi powiedział, że będę malowała usta intensywnymi kolorami, a powieki malowała cieniami, to pewnie kazałabym się temu komuś popukać w głowę. A jednak! Mój makijaż na przestrzeni kilku lat bardzo się zmienił i teraz z wielką radością podchodzę do testowania kolorówki. Dziś opowiem trochę o pomadkach i błyszczykach marki Celia, które przywędrowały do mnie od Dax Cosmetics.


Na pierwszy ogień pójdą pomadki Celia z serii Elegance. Chciałam odszukać je na stronie producenta, ale niestety mi się to nie udało. W udziale przypadły mi takie kolory jak 04, którą krótko scharakteryzowałabym jako odcień brudnego różu. Swoją drogą bardzo taki kolor lubię, bo jest nieoczywisty. Drugim kolorem jest 09 i jest to taki nieco ciemniejszy odcień koralowy, który już do moich ulubionych nie należy.


Nie wiem jak to się stało, ale zapomniałam zrobić swatchy, więc mam nadzieję, że zadowolą Was kolory, które zaprezentowałam tylko w taki sposób. Na ustach nie odbiegają one kolorystyką od tego co tu widzicie. W swoim składzie zawierają składniki nawilżające i odżywcze, takie jak kompleks witamin A, E i F, wyciąg z kwiatu rozmarynu czy olej z pestek słonecznika. I uwierzcie, czuć to na ustach. Już po jednym zastosowaniu czuć fajną różnicę między tym co było, a jest.



Na ustach prezentują się subtelnie. Nie są to pomadki, które są bardzo trwałe, bo poprawek należy dokonywać dość często. Nie przeszkadza mi to, ponieważ są to moje pomadki codzienne, nie stosuję ich na wielkie wyjścia, by zależało mi na nienagannej trwałości. Cena jest niewielka, ponieważ oscyluje w granicach 9-10 zł. Kolorystyka dość rozbudowana, w kolekcji znajdziecie, aż 12 kolorów.  


W swojej paczce znalazłam również błyszczyki z serii Candy Love. Odcienie na jakie trafiłam, to 5, który jest koralowy oraz 6, który określiłabym jako typowy nudziak. Oba kolory są subtelne, ale odznaczają się na ustach. Dają delikatną kolorystyczną poświatę z brokatowymi drobinkami. Tu z kolei lepiej czuję się w odcieniu 5, ponieważ 6 jest dla mnie trochę za jasny. Zapach jest słodki i bardzo przyjemny.


Są to jedne z nielicznych błyszczyków, które noszone na ustach nie przeszkadzają mi. Nie kleją się jak typowe błyszczyki, co bardzo mi odpowiada. Dzięki temu używam ich zdecydowanie częściej niż tych, które miałam dotychczas w kolekcji. Cała linia Candy Love składa się z 6 odcieni. Ich cena to ok. 12 zł. Bardzo się cieszę, że miałam okazję poznać te pomadki i błyszczyki, bo wiem, że jeżeli spotkam się z nimi stacjonarnie, to nie zawaham się ich kupić. Bardzo dobra jakoś i działanie za niewielkie pieniądze.

Znacie produkty marki Celia? Mieliście pomadki Elegancje i błyszczyki Candy Love? 

Czytaj dalej

Jak wybrać lokal na wesele? O co zapytać właścicieli sali?

Tak jak zapowiadałam, powoli będę wprowadzała na bloga bardzo bliską mi ostatnio tematykę ślubną. Dziś chciałabym poruszyć kluczową sprawę - wybór sali na ten wielki dzień. Podczas długiej i żmudnej drogi przygotowań do własnego wesela, zakochani muszą podejmować bardzo wiele decyzji. Jedne są błahe i dotyczą drobiazgów, inne są poważne i trudne do ostatecznego zdecydowania. Wydaje mi się, że wybór odpowiedniego miejsca na wesele zdecydowanie należy do spraw trudnych. Gdy zaręczyliśmy się z Ukochanym i kiedy emocje już opadły, postanowiliśmy rozejrzeć się za odpowiednią salą. Znając realia jakie panują na naszych terenach wiedzieliśmy, że chcąc, by ślub odbył się w takim miesiącu w jakim chcemy (czerwiec) musimy już rozglądać się za terminem w roku 2018. Perspektywa tak długiego czekania nie była zbyt optymistyczna, ale czas pędzi nieubłaganie i wiedzieliśmy, że 2 lata i 3 miesiące miną nam bardzo szybko. Pisząc dzisiejszy post, do naszego ślubu zostało niecałe 1,5 roku i naprawdę, nie wiem kiedy te 9 miesięcy minęło. Wybór sali mamy już dawno za sobą, więc chciałabym dziś podzielić się z Wami swoimi refleksjami odnośnie wyboru sali, tego co można zrobić i na co powinno się zwracać uwagę.

Źródło: albizja.pl

#1 PRZEGLĄD SAL - my zaczęliśmy od tego. Spisałam wszystkie sale z okolicy, jakie tylko przyszły mi do głowy, złapałam za telefon i zaczęłam dzwonić. Zrobiłam sobie w zeszycie tabelę z wszystkimi pytaniami, które mnie interesują i zapisywałam odpowiedzi. Dzięki temu możecie porównać chociażby ceny, bazę noclegową i inne ważne kwestie, które Was interesują, by wybrać najkorzystniejsze oferty i przekonać się o zapewnieniach na żywo.

#2 WYGLĄD - wygląd sali stanowi dla mnie bardzo ważny element. Mieszkam w okolicach Kurpi i większość sal znajduje się właśnie na ich terenach. Możecie się domyślać jak one wyglądają - są to sale pełne przepychu, mixu kolorów złota, czerwieni czy bordo. Nigdy nie chodziło mi o taki wygląd. Wyszukując na google sal, natknęłam się na salę, która od razu mnie oczarowała. Problem  tkwił w tym, że sala dopiero była w budowie, a jej wnętrze oceniliśmy na podstawie wizualizacji. Zaryzykowaliśmy, pojechaliśmy podpisać umowę i mam nadzieję, że nie będziemy żałowali tej decyzji. Na obecną chwilę sala jest już wykończona, wszelkie prace zakończyły się z końcem sierpnia. Teraz odbywają się w niej imprezy takie jak: bale Andrzejkowe, Sylwestrowe, Studniówki, a z tego co się orientuję, od maja ruszają również wesela. Z niecierpliwością czekam na to, kiedy poznam opinie osób bawiących się tam, o swojej sali.

#3 PRZESTRZEŃ - równie ważną rolę odgrywa dostępna przestrzeń. Przed wyborem sali należy mniej więcej ustalić, ilu gości zaprosicie na wesele. Kiedy już zbierzecie odpowiednie dane, zacznijcie szukać sali o powierzchni wystarczającej dla liczby Waszych gości. Nie ma chyba nic gorszego niż ścisk na weselu. Powierzchnię sali, poza stołami i ludźmi tańczącymi na parkiecie zajmują również: zespół muzyczny, dodatkowe stoły, takie jak np. candy bar, wiejski czy śródziemnomorski stół i różne atrakcje, jak chociażby fotobudka. Warto więc zadbać o komfort wszystkich tam obecnych i nie pozwolić gościom gnieść się niczym sardynki w puszce, ale... Miejcie na uwadze również to, by nie przesadzić z powierzchnią, bo wtedy może się wydawać, że na sali jest pusto, a parkiet świeci pustkami.

#4 LOKALIZACJA - jeżeli zależy Wam na cichej atmosferze, najlepiej będzie skusić się na salę na skraju miasta, a może na wsi, w otoczeniu malowniczej przyrody czy jezior. A może lubicie gwar i centrum miasta zdecydowanie Was zadowala? Wybór należy do Was! Fajnie byłoby, gdyby sala była położona niedaleko kościoła czy USC, w którym odbywa się ślub, jednak rzadko kiedy tak się zdarza. Kiedy do Waszej sali jest daleko, należy uwzględnić w kosztorysie, koszt wynajęcia autobusu dla gości. 

#5 BAZA NOCLEGOWA -  decydując się na wesele, musimy mieć na uwadze to, że będziemy musieli zadbać o swoich gości weselnych, w szczególności o to, gdzie będą spać. Kiedy większość Waszych gości jest z okolic, nie macie w sumie zbyt dużego problemu, ponieważ tacy goście zwykle sami dbają o takie sprawy, bo do swojego domu mają blisko i tam wracają spać. W przypadku rodziny i przyjaciół, którzy jadą na to wydarzenie setki kilometrów, odpowiednie zakwaterowanie jest kluczowe. Po długiej jeździe muszą się gdzieś odświeżyć, odpocząć, a po weselu i poprawinach po prostu przespać. Jeżeli nie macie warunków w domu, by wszystkich przenocować, znajdźcie salę weselną z bazą noclegową, by móc wykupić tam pokoje dla swoich gości.

Jeżeli chodzi o mnie, w głównej mierze kierowałam się wyglądem sali i bazą noclegową, wybierając swoją. W promieniu 20 km nie mam żadnej sali weselnej, wiedziałam, że droga do pokonania i tak będzie spora, więc czynnik lokalizacyjny nie był dla mnie, aż tak ważny. Szczęśliwym trafem, moja sala znajduje się w prawdzie przy drodze, ale otoczona jest zewsząd drzewami i położona niedaleko jeziora. Mam nadzieję, że na dworze będzie panował fajny klimat. Moja sala nazywa się Albizja i położona jest w Lemanach. Poniżej prezentuję Wam kilka jej zdjęć, które pochodzą ze strony albizja.pl.






PYTANIA DODATKOWE DO WŁAŚCICIELA SALI
Przygotowałam też dla Was listę pytań, którą możecie zadać właścicielom sali weselnej, by rozwiać wszystkie wątpliwości i frapujące Was sprawy.

1. Czy na sali jest klimatyzacja/ogrzewanie? - decydując się na wesele w lecie/zimie, lepiej o to zadbać.
2. Ile osób pomieści sala weselna? - odpowiedź na to pytanie pozwoli Wam ocenić, czy Wasi goście się pomieszczą.
3. Czy teren jest chroniony? - chodzi głównie o monitoring np. parkingu przy sali weselnej. 
4. Ile miejsc parkingowych jest dostępnych? - przekalkulujcie, czy pojazdy Waszych gości się zmieszczą, jeżeli nie, wtedy pozostaje chyba tylko wynająć kierowce lub autobus, który zadba o transport gości. 
5. Co obejmuje cena "za osobę"? - co poza obiadem wchodzi w cenę pakietu? Np. napoje, ciasto.
6. Czy sala ma depozyt/sejf? - przybyli goście obdarowują młodych prezentami. Jest to głównie gotówka. Ważne jest, by po powrocie z kościoła mieć ją gdzie schować, by nie stresować się całe wesele czy ktoś ich nie ukradł.
7. Czy jest szatnia dla gości i czy ktoś pilnuje rzeczy w niej pozostawionych? - goście muszą gdzieś się rozebrać (w zimie zostawić gdzieś kurtki). Poobwieszane na sali krzesła nie wyglądają zbyt estetycznie i psując cały efekt. 
8. Ile wynosi zaliczka? - rezerwując salę i podpisując umowę warto zapytać o wysokość zaliczki. Warto również pamiętać czy sala pobiera zaliczkę czy zadatek. Jest to ważna kwestia, ponieważ zaliczka zawsze jest zwrotna (nawet jeżeli sala zastrzega sobie w umowie, że jej nie zwraca), zadatek z kolei nie podlega zwrotowi.
9. Jak wygląda dekoracja sali weselnej? Czy zajmuje się tym właściciel czy my? - na mojej sali za dekorację odpowiada właściciel i standardowa dekoracja jest dość skromna, ale można wykupić bogatszy pakiet.
10. Czy lokal jest przystosowany do osób niepełnosprawnych? - jeżeli planujecie takie osoby zaprosić, zadbajcie o to, by czuli się dobrze, jak każdy inny gość. To bardzo istotne i ważne!
11. Pytania o menu: liczba dań gorących, czy porcje są sztukowane, częstotliwość wydawania, godziny serwowania.
12. Kto opłaca ZAiKS? - ZAiKS to Związek Autorów i Kompozytorów Scenicznych i zajmuje się reprezentowaniem interesów autorów różnych utworów. Zespół na Waszym weselu będzie wykonywał piosenki różnych wykonawców, więc trzeba to opłacić. Równie dobrze może to opłacić zespół/DJ. Trzeba to po prostu dogadać.
13. Czy jest możliwość puszczenia ciężkiego dymu lub włączenia wytwornicy bąbelków? - ciężkiego dymu używa się przeważnie przy pierwszym tańcu. Wygląda to pięknie, ale nie wszystkie sale się na to godzą z uwagi na zamontowane na sali czujniki dymu. Wytwornica bąbelków spowoduje natomiast, że parkiet może być śliski. 
14. Ile miejsc noclegowych jest dostępnych i jaki jest koszt ich wynajęcia? Czy nocleg dla Młodych jest w cenie?
15. Czy są jakieś zniżki dla młodych gości weselnych? - mam oczywiście na myśli dzieci. Często cena wynosi -50%.

Mam nadzieję, że ten post okaże się pomocy dla przyszłych Par Młodych. Liczę też na to, że osoby, które już powiedziały sobie "TAK" i zabawę weselną mają już za sobą, podzielą się swoimi spostrzeżeniami, a może nawet podpowiedzą jeszcze jakieś dodatkowe pytania, o których ja zapomniałam. Ważne jest to, by dobrze dogadywać się z właścicielami sali. Słyszeliście o czymś takim jak dobry crm? Jest to oprogramowanie dla przedsiębiorców, którzy pragną poprawić swój kontakt z klientami i stworzyć z nimi dobrą relację. Decydując się na salę weselną, warto również mieć dobry kontakt z właścicielami sali - powinniście czuć, że odbieracie na tych samych falach i że możecie im zaufać. Zatem wybór odpowiedniego oprogramowania może mieć zbawienny wpływ na całą tę relację.

Czy są tu jakieś przyszłe Panny Młode? Czy może już wszystkie kobiety mnie czytające są po słowie?
Czytaj dalej