poniedziałek, 26 czerwca 2017

Czynności, o których musisz pamiętać podczas sprzątania

Sprzątanie to bardzo często walka z wiatrakami. Mam w pokoju ciemne meble, więc kurz widoczny jest na nich nawet parę minut po sprzątaniu. Mimo wszystko sprzątać trzeba, bo warstwa kurzu zmienia się z każdą godziną i niechcianego gościa wciąż przybywa i przybywa. Przeważnie podejmuję się sprzątania w weekend, najczęściej w sobotę, ponieważ wtedy mam najwięcej czasu i luzu. Rzadko zdarza mi się sprzątać w inne dni tygodnia, a jeżeli już do tego dojdzie, to znaczy, że np. w weekend nie było mnie w domu. Sprzątanie, to nie jest czynność, którą bardzo lubię, ale czasem mam takie dni, że po prostu chce mi się sprzątać i zrobić jakąś podmiankę dekoracji na szafkach czy zmienić ustawienie innych dodatków. Są też dni totalnej niemocy, w których nie mam chęci robić czegokolwiek, jednak sprzątać trzeba. By jakoś ułatwić sobie te czynności, stosuję się do kilku zasad.


#1 REGULARNIE WIETRZ POMIESZCZENIA - latem okno jest u mnie otwarte 24/7. Lubię kiedy w pokoju jest świeżo. Nie wyobrażam sobie nie wietrzyć swojego pokoju. Zimą robię to z rana i po południu, najczęściej by pozbyć się obiadowego zapachu. Świeżość to dla mnie podstawa. Lubię wzbogacić ją aromatem wosku albo świeżo ściętych kwiatów. W wywietrzonym domu znacznie milej się przebywa, a wieczorem zasypia.

#2 ODKURZAJ DOKŁADNIE - może w tym momencie nie odkryłam Ameryki, ale dokładne odkurzanie to podstawa. Najważniejsze jest to, by pamiętać o odkurzaniu zakamarków, np. za drzwiami, za czy pod szafkami. Za pomocą odkurzacza usuwam również pajęczyny. Trzeba pamiętać o tym, by dbać także o sam sprzęt. Odkurzacz wciągając różne śmieci i paprochy, w tym często również sierść zwierzęcą, po jakimś czasie wydziela brzydki zapach. Można temu zaradzić często wymieniając filtr lub skraplając go np. olejkami aromatycznymi. Po włączeniu odkurzacza w domu zamiast przykrego zapachu może pojawić się nasza ulubiona woń. Kiedyś włożyłam również kawałek odświeżacza samochodowego. Efekt był ten sam. Należy też pamiętać o systematycznej wymianie worków. Firma Worwo do każdego zakupionego odkurzacza marki EIO daje roczny zapas worków, więc jeżeli planujecie zakup nowego odkurzacza, warto rozważyć tę możliwość. Dokładność tyczy się również wycierania kurzów z mebli. Poza miejscami dostępnymi dla naszych oczu, powinno się też przecierać górę drzwi oraz klamki.

#3 CZYŚĆ PILOTY CZY KLAWIATURY KOMPUTEROWE - każda z nas sprzątając pamięta o wytarciu kurzów z mebli czy parapetów, ale zapominamy o rzeczach, których używamy nawet kilka razy dziennie. Przyznaję się bez bicia, dawno nie czyściłam swoich pilotów, ale czas najwyższy to zrobić. Wystarczy zamoczyć szczoteczkę do zębów w spirytusie, nadmiar płynu odsączyć w ręcznik papierowy, następnie przejść do czyszczenia przestrzeni między guzikami. Brud znika w mig. Klawiatura komputerowa również powinna być czyszczona. Pod przyciskami gromadzi się mnóstwo kurzu czy paprochów, tu często używam sprężonego powietrza. Stosowne preparaty są dostępne przeważnie w puszkach o pojemności 400 ml w cenie do kilkunastu złotych. Powinien być to sprężony gaz, który jest przeznaczony do czyszczenia sprzętu elektronicznego!

#4  PATENTY NA CZYSZCZENIE - podczas sprzątania na jaw wychodzi wiele spraw, którymi trzeba byłoby się zająć. Meble wymagają dogłębnego czyszczenia czy odświeżenia, a plama na dywanie już dawno powinna zostać usunięta. Srebrne sztućce czy biżuteria zaśniedziały, a w łazience króluje osad.  Co zrobić by się tego pozbyć?
  • dywan - jeżeli chcesz podrasować jego wygląd, posyp go sodą oczyszczoną, pozostaw na pół godziny, po czym odkurz. Przyklejoną gumę do dywanów ochłodź kostką lodu. Spowoduje ona, ze guma zacznie się kruszyć i łatwiej będzie Ci ją usunąć.
  • łazienka - płytki po pewnym czasie tracą blask, a zamiast ładnego błysku pojawia się osad. Możesz go usunąć wodą z octem, w proporcji 4 łyżek octu na 2 litry wody. Fugi w łazience najlepiej odświeżyć papką z wody i sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia. Stalowy kran pokryty kamieniem nie napawa dumą prawdziwej Pani domu. Możesz się z nim rozprawić za pomocą skórki z cytryny.
  • okna - stan ich czystości woła o pomstę do nieba, a Ty nie masz w domu płynu do mycia szyb? Pomocny okaże się ocet. Jeżeli chcesz to zrobić ekologicznie, a mycie okien zaplanowałaś na kilka tygodni do przodu, to mam ciekawy przepis na mieszankę. Wrzuć do litrowego słoja 2 garści ziół: szałwię, miętę, rozmaryn, lawendę i piołun. Mieszaninę ziół zalej octem (ocet 10% rozcieńcz wodą w proporcjach 1:1). Zakręć słój i odstaw na kilka tygodni. Przed użyciem ocet przecedź.
Sprzątanie to bardzo pracochłonna czynność, a ja w tym wpisie poruszyłam jedynie kilka aspektów, o których należy pamiętać, a o których często zapominamy. Warto podkreślić, że by w domu było "znać" sprzątanie, nie należy tego robić po łebkach. Do każdego sprzątania należy się przyłożyć - wtedy każde kolejne sprzątanie będzie mniej pracochłonne. 

Macie swoje patenty, które wykonujecie systematycznie podczas sprzątania?

Czytaj dalej

niedziela, 25 czerwca 2017

Shinybox - Celebration Time - 5 urodziny Shinybox - czerwiec 2017

Przybywam do Was z kolejnym openboxem! Tym razem na tapetę biorę box czerwcowy Shinybox. Nie jest to zwykły box, a urodzinowy. Shinybox obchodzi swoje 5 urodziny, więc nazwa pudełka jest ściśle związana  tym wydarzeniem i zwie się 5th anniversary Celebration Time. Czy urodzinowe pudełko jest huczną imprezą na miarę piątych urodzin, czy raczej skromnym przyjęciem na kilka osób dowiecie się niżej.




#1 HELLO SLIM - HERBATKI NA DZIEŃ I NA NOC - to detoks w najprostszej, a jednocześnie bardzo skutecznej postaci. Starannie skomponowany zestaw składników przyspieszy metabolizm, oczyści organizm z toksyn, pomoże zrzucić nadmiar kilogramów oraz zmniejszy apetyt na niezdrowe przekąski. Obie herbaty z programu Hello Slim są całkowicie naturalne. Zestaw składa się z dwóch kroków: Hello Slim Good Morning oraz Hello Slim Good Night.Cena: 97 zł / zestaw.


#2 KUESHI - NAWILŻAJĄCY BALSAM DO CIAŁA - jest szybko wchłaniany przez skórę i zapewnia trwały kremowy zapach. Pozostawia skórę miękką, gładką i cudownie pachnącą. Połączenie aloesu i naturalnych olejów działa w głębokich warstwach skóry i utrzymuje nawilżenie przez cały dzień. Produkt naturalny, nie zawiera parabenów i nie jest testowany na zwierzętach. Cena: 57 zł / 500 ml. 

#3 KUESHI - TONIK - nawilża i równoważy skórę zapewniając jej wrażenie świeżości i miękkości. Łączy nawilżające i naturalne składniki, które koją skórę pozostawiając ją piękną, oczyszczoną i zdrową. Jest idealny dla skóry wrażliwej.Cena: 42 zł / 200 ml.


#4 MINCER - VITACINFUSION N° 626 - koncentrat do rąk przeciw przebarwieniom. Specjalistyczny, skoncentrowany preparat przeznaczony do intensywnej kuracji rozjaśniającej przebarwienia na dłoniach i poprawiającej kondycję skóry. Efekt satynowo gładkiej skóry oraz ciepły cytrusowy zapach pozwalają poczuć się kobieco i zmysłowo. Kosmetyk 1 z 2. Cena: 19,90 zł / 30 ml.

#5 KNEIPP - OLEJEK DO KĄPIELI - Odczuwalnie gładka i aksamitnie miękka skóra dzięki olejkowi do kąpieli Tajemnica Piękna Kneipp®. Kompozycja wartościowych, naturalnych olejków działa intensywnie natłuszczająco i zmniejsza uczucie napiętej skóry.. W połączeniu z kojącym działaniem ciepłej wody kompozycja pielęgnujących olejków roztacza swoje naturalne działanie pielęgnacyjne. Zawiera 94% naturalnych olejków pielęgnujących. Travel Size. Cena: 27,99 zł / 100 ml.

#6 EVRĒE MAGIC ROSE - UPIĘKSZAJĄCY KREM POD OCZY - działa natychmiastowo, dając efekt naturalnego „glow” w okolicach oczu. Ma niezwykle przyjemną konsystencję – bogatą i odżywczą, ale nie tłustą. Wraz z magią róży damasceńskiej – garbniki, flawonoidy otrzymujesz moc: łagodzenia, nawilżenia, odmładzania, stymulowania i wzmacniania skóry wokół oczu. Cena: ok. 30 zł.

#7 SCHWARZKOPF PROFESSIONAL - MICELARNA ODŻYWKA - kosmetyk w 100% dostosowany do potrzeb klientów i specyfiki usług w salonach fryzjerskich - zastrzyk mocy BC Bonacure. Szeroka gama produktów BC Bonacure sprawia, że każdy z nas ma szansę skorzystania z wyjątkowej, indywidualnie dostosowanej do potrzeb swoich włosów pielęgnacyjnej kuracji. Mix rodzajów. W czerwcowym pudełku znajduje się 1 szt. kosmetyku. Cena: 85 zł / 500 ml. 

#8 TRIND NAIL REPAIR -  jest skutecznie działającym prepratem wzmacniającym paznokcie, który jednocześnie utrzymuje ich elastyczność. Dzięki niemu paznokcie nie będą się przesuszać ani wykazywać przebarwień. Unikalna formuła Trind łączy ze sobą molekuły proteinowe, tworząc sztywną strukturę wzmacniającą paznokieć. Trind Nail Repair jest jedynym na świecie preparatem wzmacniającym paznokcie. Cena: 59 zł / 9 ml.


#9 SMART GIRLS GETS MORE - KLASYCZNA KREDKA DO UST - miękka i długotrwała kredka w najbardziej popularnych kolorach. Idealnie podkreśla usta i nadaje im pełny kształt. Wyjątkowo praktyczna, ponieważ można stosować ją zarówno jako konturówkę, bazę pod pomadkę lub zamiast pomadki. Niezbędnik w każdej letniej kosmetyczce. Mix kolorów. Mi przypadkowo trafiły się dwie sztuki. Cena: 4,99 zł / szt.

#10 EFEKTIMA MINERAL SPA - PEELING + MASKA + KREM MYJĄCY DO TWARZY 3w1 - doskonały, skondensowany preparat do oczyszczania skóry twarzy łączy w sobie krem myjący, peeling oraz maskę. Efekt kremu myjącego, który łagodnie oczyszcza i nawilża naskórek, uzyskujemy dzięki połączeniu wyjątkowo delikatnych środków myjących wraz ze składnikami odżywczymi. Ścierające drobinki z alg, doskonale wygładzają i złuszczają martwe komórki naskórka. Cena: 2,52 / szt.

#11 SHEFOOT - SÓL DO KĄPIELI STÓP - Kąpiel z dodatkiem soli skutecznie zmiękcza naskórek już po kilku minutach, pomagając usunąć stwardniałą skórę. Odpręża i przywraca skórze równowagę. Minerały z morza martwego mają właściwości odświeżające i dezodorujące. Sól stosowana regularnie pomaga utrzymać skórę stóp w dobrej kondycji i eliminować nieświeży zapach. Cena: 4,90 / 65 g.

#12 NIVELAZIONE - REGENERUJĄCA KURACJA DLA STÓP S.O.S - doskonale odżywia i nawilża, odczuwalnie redukuje szorstkość skóry i niweluje zrogowacenia. Przywraca stopom utraconą elastyczność, przyjemną gładkość i zadbany wygląd. Innowacyjna, wyjątkowo bogata formuła zawiera m.in. 30% mocznika i 15% emolientów, dzięki czemu skutecznie i szybko regeneruje podrażnioną skórę. Krem bardzo szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustego filmu na skórze. UPOMINEK. Cena: 10 zł / 50 ml. 

#13 TUTTI FRUTTI - SZAMPON DO WŁOSÓW I OPALIZUJĄCY OLEJEK DO KĄPIELI - kolagenowo-keratynowe wsparcie dla włosów, a do tego świeżość soczystej wiśni dla poprawy nastroju. Bo wszystko zaczyna się od głowy. A do tego delikatna puszysta piana z opalizującymi, złocistymi drobinkami tak zawładnie Twoim ciałem, że się zaczniesz myć z zapałem. Porzeczkowy nastrój gwarantowany. UPOMINEK


Z boxa jestem bardzo zadowolona. Znalazłam w nim wiele produktów, których jeszcze nie miałam okazji używać i cieszy mnie to. Warto zaznaczyć, że mój box, to box XXL. W tym miesiącu dostępne były 3 rodzaje boxa - był box normalny, XXL oraz VIP. W zależności od zasług, każdy miał szansę dostać pudełko od standardowego, aż po VIP, czyli te, na które składało się najwięcej kosmetyków. Myślę, że to fajne wyróżnienie.

Co sądzicie o czerwcowej edycji pudełka Shinybox?

Czytaj dalej

sobota, 24 czerwca 2017

Katering dietetyczny, czyli jak zdrowo się odżywiać kiedy nie ma się czasu i chęci na gotowanie

Odchudzanie, to dla większości kobiet temat zmora. Nie dziwię się temu za bardzo i z całego serca zazdroszczę kobietom, które nie muszą się odchudzać z powodu uwarunkowań genetycznych. Na świecie musi być pewien balans, więc muszą być osoby szczupłe oraz te przy kości, ale czemu nie mogłam znaleźć się w tej pierwszej grupie osób? Mówi się trudno i trzeba żyć dalej. Większość kobiet w swoim życiu była przynajmniej kilka razy na diecie. Moje poczynania w tej kwestii przeważnie kończą się fiaskiem. Brak mi silnej woli, a tym bardziej jest ona mniejsza, że nie mieszkam sama, więc pokusy, na jakie jestem narażona każdego dnia ze strony nieodchudzających się członków rodziny, mi tego nie ułatwiają. Jeżeli chodzi o jedzenie, jestem dość wybredna. Nie lubię bardzo wielu potraw czy konkretnych składników. Z mięsa jem tylko pierś z kurczaka i zmieloną wieprzowinę (rzadko) - w kawałku jej nie tknę. Jakby tego było mało, nie znoszę ryb. I teraz pomyślcie, jak szybko jest w stanie znudzić się człowiekowi dieta, który ma tak bardzo ograniczone menu? Lubię gotować, aczkolwiek nie czuję się w kuchni, jak przysłowiowa ryba w wodzie. Czasem po prostu też nie chce mi się gotować. Podobno dobra dieta powinna składać się z 4-5 posiłków w ciągu dnia - ja po prostu nie wyobrażam sobie, że miałabym tak często je przyrządzać. Na przeciw leniuchom i osobom zabieganym wychodzi katering dietetyczny Eatzone.pl.


ZALETY DIETY PUDEŁKOWEJ

#1 OSZCZĘDNOŚĆ CZASU - pomyślcie sobie, że temat przygotowywania posiłków zniknąłby całkowicie z zakresu Waszych codziennych obowiązków, a czas, który do tej pory przeznaczaliście na ich przygotowanie moglibyście spożytkować w inny sposób. Mielibyście w chwilę dla siebie, którą moglibyście przeznaczyć na odpoczynek, czytanie książek czy pielęgnowanie swojego hobby. Czy nie brzmi to fantastycznie? Dla mnie rewelacja!

#2 MOŻLIWOŚĆ WYBORU - każdego dnia prosto pod nasze drzwi dostarczany byłby zestaw posiłków na dany dzień skomponowany zgodnie z wybranym przez nas limitem kalorii. Można zatem wybrać dietę składającą się z 1000 kcal, 1200 kcal, 1500 kcal, 2000 kcal i 2500 kcal. Dla każdego, coś dobrego.



#3 RÓŻNORODNOŚĆ - w sklepie dostępnych jest kilka pakietów, np. Optimal, który składa się z kolorowych i zdrowych dań złożonych z chudego mięsa, ryb, warzyw, owoców i produktów zbożowych. Jest też opcja No fish dla tych, którzy nie przepadają za rybami czy owocami morza - coś idealnego dla mnie. Trzecia opcja to VegJoy dla wegetarianów, którzy dopuszczają w diecie produkty mleczne, jaja oraz miód. Bardzo modne są teraz posiłki bez glutenu - taka opcja również znajduje się w pakietach firmy. Ostatnią opcją, jest dieta Fat Killer, która poprzez odpowiedni dobór wartości odżywczych pozwala najskuteczniej spalać tkankę tłuszczową nie tracąc przy tym masy mięśniowej oraz zmaksymalizować efekty treningu.

#4 INGERENCJA DIETETYKÓW - serwowane nam posiłki wykonywane są zgodnie z zaleceniami dietetyków, co sprawia, że nie tylko dostarczają nam odpowiedniej ilości kalorii w ciągu dnia, ale także zaspakajają nasze zapotrzebowanie na węglowodany, tłuszcze i białka. Ważne jest również zróżnicowanie - każdego dnia możemy skosztować czegoś nowego, a nie do znudzenia powielać posiłki.

Katering dietetyczny EatZone.pl dostępny jest póki co tylko na terenie Warszawy i Trójmiasta. Mam jednak nadzieję, że alternatywa zdrowych i dietetycznych posiłków spodoba się wielu konsumentom tak bardzo, że ilość miast, w których ta opcja będzie możliwa, z każdym dniem będzie się powiększać! 

Co sądzicie o kateringu dietetycznym? 
Czytaj dalej

piątek, 23 czerwca 2017

Manicure hybrydowy - Semilac 131 Lovely Mickey, 001 Strong White oraz Victoria Vynn 055 SIlver Cristal

Ubiegły weekend spędziłam w pięknym Poznaniu. Relację z wyjazdu mogliście oglądać na moim Instagramie, na story. Pojechałam na imprezę urodzinową mojego brata. Wielu moich czytelników czy followrsów na Instagramie pomogło mi w akcji #30stkaRosy. Osoby te zrobiły dla mnie zdjęcia z karteczkami właśnie z tym hasztagiem na tle charakterystycznych miejsc z danego miasta czy Państwa. Ze zdjęć tych wyszedł rewelacyjny album - z tego miejsca chciałam wszystkim jeszcze raz podziękować za zaangażowanie w tę akcję. Można na Was liczyć! Wracając do sedna sprawy, chciałam zaprezentować Wam moje paznokcie, które wykonałam właśnie na tę imprezę. Manicure robiłam w czwartek, tydzień temu, a zdjęcia przedwczoraj, więc widać już delikatny odrost, mimo to nie rzuca się on w oczy na tyle, by Wam tych pazurków nie pokazać.


Długo zastanawiałam się co tu wykombinować na tych moich nieszczęsnych paznokciach. Myślałam, że pójdę w klasykę - czerń + biel, a do tego zdobienie przedstawiające marmur. Ostatecznie wydało mi się to dość smutnym pomysłem, więc główkowałam dalej. Potem myślałam o jakiejś naklejce na cały paznokieć, ale wszystkie te, które miałam jakoś nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Sporo czasu upłynęło zanim coś wymyśliłam.


W końcu postanowiłam zajrzeć do kuferka z nadzieją, że jakiś kolor mnie zainspiruje. Mój wzrok przykuł kolor 131 Lovely Mickey od Semilac. Jest to kolor, który leży w moim kuferku już od ponad roku, a ja jeszcze nigdy go nie używałam. Wydało mi się więc zasadne, by w końcu go wykorzystać. Poza tym, takiego odcienia różu jeszcze nie miałam na swoich paznokciach. Postanowiłam poszukać dla tego pięknego różu jakiś lakier do pary. Dawno nie miałam na paznokciach glittera, więc połączenie 131 ze srebrem od Victoria Vynn wydał mi się fajnym pomysłem.


Z racji tego, że zdjęcie starych hybryd, wypiłowanie paznokci, przygotowanie ich do kolejnego manicure i nałożenie wszystkich warstw lakieru poszło mi bardzo sprawnie (znacznie szybciej niż zwykle) postanowiłam coś jeszcze namalować. Wiedziałam, że nie mam dziś weny na nic ambitnego, więc postawiłam na coś prostego, co mimo wszystko robi jakieś wrażenie i ożywia cały manicure. Postawiłam więc na biały trójkącik na palcach wskazujących. Jeden namalowałam od strony skórek, drugi od strony końcówki paznokcia. Do tego dodałam jeszcze troszkę sreberka.


Przez jakiś czas nie mogłam się oswoić z tym odcieniem różu na swoich paznokciach. Coś mi w nim nie pasowało. Teraz kiedy już się przyzwyczaiłam jestem zadowolona, że w końcu się na niego zdecydowałam. W towarzystwie srebra kolor wygląda naprawdę fajnie. Zdobienie, choć niezbyt wyszukane, sprawia, że manicure wygląda atrakcyjniej. W kolory Semilac zaopatruję swój kuferek na stronie Iperfumy.pl. Poza lakierami na tej stronie znajdziecie również płyny i akcesoria tej marki. 

Co sądzicie o moim manicure? Co Wy macie na pazurkach?

Czytaj dalej

środa, 21 czerwca 2017

Inwestuj w siebie i swoje dobre samopoczucie!

Dzisiejszy post jest dość nietypowy, ponieważ rzadko zdarza mi się pisać o zabiegach plastycznych. Z reguły nie jestem zwolenniczką poprawiania własnej urody, ale od każdej reguł są jakieś wyjątki. Mój sceptycyzm wynika głównie z tego, że bardzo często piękne dziewczyny oszpecają się zbędnymi zabiegami. Może wszystko byłoby inaczej, gdyby udawały się do odpowiednich specjalistów, a nie konowałów, którzy zrobią zabieg "po taniości"? Powiedzmy sobie szczerze, niska cena tak ważnej ingerencji w nasze ciało przełoży się na jakość zabiegu, więc warto szukać odpowiedniego miejsca, jeżeli już do takiej operacji ma dojść.


Mówi się, że nikt nie jest idealny i coś w tym stwierdzeniu jest. Na pewno wśród Was nie ma takiej osoby, która podoba się sobie w 100%. Natura kobiety już taka jest, że nigdy nie będzie idealnie, choćby nawet inni twierdzili inaczej. Niektóre z nas uważają, że są za niskie, za grube, mają odstające uszy czy zadarty nos. O ile ze wzrostem nie jesteśmy w stanie za wiele zrobić, poza np. nałożeniem szpilek, tak z brzuchem, nosem czy uszami, jak najbardziej. Odstające uszy czy zadarty lub zdeformowany nos bardzo często są przyczynami kompleksów zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn, więc absolutnie nie dziwi mnie to, że ludzie chcą się tych mankamentów pozbyć. W młodzieńczych latach te "defekty" urody potrafią naprawdę dać się we znaki, ponieważ dzieci bywają naprawdę okrutne. Chciałabym teraz co nie co napisać Wam o takich zabiegach, posiłkując się informacjami znalezionymi na stronie aestheticmed.com.pl.

#1 OPERACJA NOSA - plastyka korekcyjna nosa wykonywana jest po to, by zmienić kształt czubka nosa, wykonać korektę kształtu nosa (np. usunąć garb) czy w celu korekty skrzywienia przegrody nosowej. Zabieg ten można wykonać u osób pełnoletnich, które ukończyły 20-21 rok życia, z uwagi na zakończenie rozwoju szkieletu kostnego. Gdybyście chcieli zobaczyć EFEKTY takiej operacji, albo dowiedzieć się jeszcze więcej informacji o zabiegu (znieczulenie, czas pobytu w szpitalu, ewentualne powikłania), to zalinkowałam drukowane słowo.

#2 OPERACJA USZU - zwana inaczej otoplastyką, może przebiegać na dwóch płaszczyznach. Poprawa może nastąpić tu poprzez zmianę kształtu, bądź kąta odstawania. Jest to najczęściej wykonywana operacja plastyczna, w tym w głównej mierze u dzieci i u mężczyzn. Towarzystwo ISAPS przedstawiło dane statystyczne, z których wynikało, że w 2013 roku wykonano, aż 23 miliony takich zabiegów.

#3 OPERACJA BRZUCHA - nie jestem zwolenniczą odsysania tłuszczu. Wydaje mi się, że to bardzo duże pójście na łatwiznę i lenistwo. U mnie samej nagromadziło się zbyt wiele zbędnych kilogramów , których muszę się pozbyć. Bardzo często utrata sporej masy wiąże się z pewnymi skutkami ubocznymi. Ludzie, którzy utracili na wadze dziesiątki kilogramów, teraz borykają się z problemem obwisłej skóry. Na szczęście istnieje zabieg, który pomoże się z tym problemem uporać. Operacja brzucha, in. abdominoplastyka jest operacją polegającą na usunięciu nadmiaru luźnej skóry i tkanki tłuszczowej na brzuchu, i w niektórych przypadkach zszyciu mięśni. Pełna operacja brzucha polega na wykonaniu nacięcia od biodra do biodra, tuż nad linią włosów łonowych, a następnie oddzielnego nacięcia wokół pępka. Jeśli  mięśnie są rozciągnięte w linii prostej, zostaną zebrane razem i zszyte, w celu zmniejszenia obwodu brzucha i wzmocnienia mięśni brzucha, co zapobiegnie w przyszłości tworzeniu się przepukliny brzusznej. Po zszyciu tkanki podskórnej i mięśni, skóra będzie ściągana w dół, dzięki czemu nadmiar skóry można usunąć. Następnie wykonywany jest mały otwór, aby wszyć pępek w nowym miejscu. Jednocześnie przeprowadzana jest niewielka liposukcja brzucha, która pozwala na uzyskanie lepszego efektu kosmetycznego, a dodatkowo przy niewielkim napięciu skóry, można przy tym wyciąć większy fałd skórno – tłuszczowy brzucha. Więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie aestheticmed.

Ingerowania we własną urodę tylko i wyłączenie dla własnej zachcianki czy kaprysu nie pochwalam. Uważam, że jest wiele innych sposobów na spożytkowanie takiej gotówki, jednak poddawanie się zabiegom w celu zmniejszenia lub całkowitego usunięcia mankamentów naszej urody, które wprawiają nas w kompleksy i są powodami bardzo częstych i przykrych sytuacji jest dla mnie logicznym rozwiązaniem. My sami jesteśmy swoją najlepszą inwestycją, więc warto robić wszystko, by żyło nam się lepiej, by poczucie naszej wartości rosło. Nie tak trudno jest pokochać drugą osobę, ale pokochać samego siebie już tak, więc życzę Wam wszystkim, w tym sobie również, by kiedyś taki dzień dla każdego nastąpił, w którym każdy z Was pokocha siebie i swoje ciało, a jeżeli już tak się stało, to nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć gratuluję!

Co sądzicie o operacjach plastycznych?
Czytaj dalej

wtorek, 20 czerwca 2017

Lista rzeczy do zrobienia "po obronie"

Znacie te sytuacje, kiedy odkładacie coś do poniedziałku, a kiedy przychodzi poniedziałek stwierdzacie właściwie, że nie określiliście dokładnie, o który poniedziałek Wam chodziło? Ja znam to, aż za dobrze. Szczególnie od strony przechodzenia na dietę. Mój poniedziałek ewoluował na "po obronie". Nie powiem, mam teraz gorący okres związany z obroną tytułu magistra, dlatego nie mam na nic czasu, ale... Obiecuję sobie uroczyście, że już na początku lipca biorę się za siebie i inne czynności, które sobie obiecałam. Dzisiejszy post ma charakter bardzo luźny, nie mam dziś weny na nic, więc postanowiłam sobie wypunktować te wszystkie rzeczy, które muszę zrobić, nie ma przeproś. Kiedy zrobię to przed Wami, może będę miała większą motywację.



#1 DOKOŃCZENIE METAMORFOZY POKOJU - obecny wygląd mojego pokoju całkiem mi się podoba, więc troszeczkę spoczęłam na laurach. Obiecałam sobie, że przemaluję wszystkie swoje meble na biało i wymienię np. gałki. Pierwszy krok już poczyniłam, zamówiłam 20 pięknych, diamentowych gałek na Aliexpress, a teraz powinna przyjść pora na to, by wziąć pędzel w dłoń i zacząć działać.

#2 ZRZUCENIE KILOGRAMÓW - nie wiem, który to już raz sobie to obiecuję. Tym razem jednak moja motywacja jest nieco większa, bo za rok wychodzę za mąż, więc muszę się jakoś prezentować. Nie przejdę raczej na żadną restrykcyjną dietę, pewnie na początek ograniczę słodycze, napoje gazowane i pieczywo oraz zacznę nieco bardziej aktywnie spędzać swój wolny cza, niż tylko przed komputerem.

#3 POZBYCIE SIĘ ZBĘDNYCH KLAMOTÓW - jestem typem zbieracza. Może nie takiego maniakalnego, jak to czasem pokazują w telewizji, ale często łapię się na tym, że kupuję rzeczy, których wcale nie potrzebuję, a potem trudno jest mi się z nimi rozstać. Jestem sentymentalna, każdy, nawet najmniejszy klamot ma dla mnie sporą wartość. Muszę jednak odgruzować trochę swój pokój. Może z pozoru nie jest on zbyt przepełniony, ale w szafkach jest po prostu kosmos. Musze pozbyć się wszystkiego, czego przez miniony rok nie używałam, albo nawet o istnieniu tej rzeczy nie wiedziałam. Mimo wszystko, bardzo lubię minimalizm, ale bardzo ciężko jest go w zasadzie utrzymać. Muszę przestać również kupować dodatki  myślą o zdjęciach na bloga. Moja kolekcja tego typu rzeczy jest przeogromna, a te gadżety służą mi najwyżej do 1-2 sesji.

#4 POFARBUJĘ WŁOSY - od lat planuję zmienić kolor włosów. W całym moim życiu nigdy nie zaszalałam, ani z fryzurą, ani zmianą koloru. Niby włosy szybko odrastają, a kolor można zmienić, ale... Przed każdą wizytą u fryzjera boję się, czy nie wyjdę oszpecona. Została mi trauma po jednej wizycie u fryzjera, dzień przed Sylwestrem, kiedy chodziłam jeszcze do liceum. Do tej pory podcinałam tylko końcówki. Mimo stresu, jaki towarzyszy każdej wizycie, wygodny fotel nieco rekompensuje mi te n dyskomfort psychiczny. W salonach spotyka się coraz to fajniejsze fotele czy nawet dekoracje. Sami możecie zobaczyć np. tu https://activeshop.com.pl/fryzjerstwo-i-wyposazenie/meble-fryzjerskie/fotele-i-myjnie-fryzjerskie.html, jakie niektóre fotele są czaderskie. Wracając do kolejnego postanowienia poobronnego... Na mojej głowie królowały głównie brązy: orzechowy brąz, czekoladowy brąz, a z ciemniejszych barw, to palona kawa i dwa razy w życiu skusiłam się na czerń. Tym razem chciałabym, by na mojej głowie było trochę bardziej... Płomiennie. Myślę o jakimś odcieniu rudego. Jeżeli nie stchórzę, jak zawsze, to może już niebawem zobaczycie mnie w takiej odsłonie.

#5 ZAPISZĘ SIĘ NA BADANIE ALERGOLOGICZNE - ten punkt powinien znaleźć się na czele mojej listy, a nie na szarym końcu. W tym przypadku odznaczam się sporą nieodpowiedzialnością, bo badanie to odkładam już od lat. Nie dlatego, że się boję, ale dlatego, że po prostu zawsze coś innego mi wyskoczy. Niestety takich badań nie mogę zrobić w swojej okolicy, muszę jechać do Olsztyna, stąd pewnie ta zwłoka. Teraz jednak obiecuję sobie, że wezmę się za siebie i w końcu to badanie zrobię.

#6 ZADBAM O BLOGA - to kolejny ważny punkt z listy. Ostatnio trochę go zaniedbałam. Nie chcę po raz kolejny zwalać tego na obronę, ale taka jest prawda. Dziś robię małą sesję zdjęciową przedmiotom, by niebawem je Wam opisać. Mam nadzieję, że nowe wpisy przypadną Wam do gustu.

Tak wyglądają moje postanowienia na czas wakacyjny. Wydaje mi się, że wtedy będę miała najwięcej czasu, by to wszystko ogarnąć. Bronię się pod koniec tego miesiąca, więc od 1 lipca mogę już zacząć wprowadzać swoje postanowienia i plany. A Was proszę o trzymanie za mnie kciuków!

Macie jakieś postanowienia na wakacje albo najbliższy czas? Macie takie sprawy, które odkładacie w czasie, a wypadałoby się już za nie zabrać?
Czytaj dalej

Manicure hybrydowy - Semilac 008 Intensive Pink, 033 Pink Doll oraz 037 Gold Disco + ombre

Przez ostatnie dwa dni pogoda była wymarzona, dziś z kolei u mnie rano deszczowo, teraz bardzo duszno - wręcz nieznośnie. Przez ostatnich kilka dni ciągle przemieszczam się autobusami czy pociągami - warunki w nich są jeszcze cięższe, ale już niebawem, te przymusowe podróże się skończą. Dla rozluźnienia, chciałam pokazać Wam moje paznokcie. Nie są zbyt ambitne jeżeli chodzi o zdobienia, ale mają to coś, co sprawia, że mogłabym je nosić ciągle. Wszystko zawdzięczam chyba tym soczystym kolorom, które uwielbiam. Manicure wykonany jest lakierami 008 Intensive Pink, 033 Pink Doll oraz 037 Gold Disco.




Bardzo ciężko jest uchwycić te piękne kolory na zdjęciu. W rzeczywistości to bardziej neony. Na zdjęciach wyszły dość spokojnie, a na żywo rzucają się w oczy, co lubię! Na serdecznym i wskazującym palcu zrobiłam ombre również z tych kolorów. Niestety widoczne tylko dla bardzo spostrzegawczych. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z całokształtu. Mam nadzieję, że i Wam takie połączenie przypadnie do gustu. Bardzo podobny manicure zrobiłam swojej koleżance na wyjazd na wakacje na Kretę. Kolorki są iście wakacyjne, więc na pewno będą tam wyglądać super w otoczeniu pięknych widoków. Ja sama niedawno wróciłam z weekendu w Poznaniu, było świetnie, ale nie pogardziłabym wycieczką za granicę. Przez tyle lat studiowania wprawiłam się w pakowanie walizek, więc spakowałabym wszystkie swoje rzeczy w mig i popędziła niczym wiatr na lotnisko. Nie musiałabym się nawet martwić o to, gdzie zostawię auto, bo w Warszawie modlinparking.pl jest już 50 metrów od lotniska - czy można chcieć większej wygody? Potem pewnie stresowałabym się okropnie lotem, ale całość wynagrodziłyby mi te piękne, błękitne wody, plaża, szum fal, słońce i gorący piasek.

Podoba Wam się zestawienie powyższych kolorów? Co macie teraz na paznokciach?
Czytaj dalej

środa, 14 czerwca 2017

Eprezenty.pl - spraw przyjemność sobie i najbliższym

Bardzo często zdarza mi się obdarowywać swoich bliskich - najczęściej są ku temu jakieś powody, jednak równie często zdarza się, że sprawiam im drobne przyjemności bez okazji. Tak jest chyba najfajniej, wręczyć komu prezent, gdy on się tego totalnie nie spodziewa. Tym razem postąpiłam jednak inaczej i... Postanowiłam obdarować siebie. Pomyślałam, że w końcu musi się obudzić we mnie trochę tej egoistki i że sobie też co jakiś czas powinnam sprawić nieco przyjemności. Jak pomyślałam, tak uczyniłam i zamówiłam kilka fajnych gadżetów z pewnie dobrze znanej Wam strony eprezenty.pl


Przeglądając asortyment sklepu naprawdę bardzo ciężko jest coś wybrać, ponieważ chciałoby się zamówić przynajmniej połowę przedmiotów wystawionych w sklepie. Gadżety z personalizacją zawsze mnie radują, bo są oryginalne, wyjątkowe i... Takie moje. Skusiłam się więc na kolejny kubek do kolekcji z napisem "Natalia, Shine bright like a diamond" oraz dwa notesy. Jeden z nich będzie służył mi do prywatnych zapisków, może też do planów związanych z postami na blogu i jest to notes "Hello Beauty", z kolei drugi pełni rolę plannera ślubnego. W prawdzie jeden już mam, ale na ten mam inny pomysł.


Mam już jeden kubek z tego sklepu - w zasadzie, to ma go mój tata. Dostał go ode mnie na Dzień Ojca. Używa go niemal każdego dnia - nadruk na kubku nie uległ zniszczeniu, ma ciągle piękny i intensywnie czarny napis, mimo mycia w zmywarce, z czego jestem zadowolona. Na podstawie tej informacji myślę, że z moim kubkiem będzie podobnie. Wygodnie się z niego pije, ma 500 ml pojemności i aż 15,5 cm wysokości. Jest to kubek naprawdę pokaźny. Nadruk wykonany jest technika sublimacji. Producent gwarantuje, że nadruk nie wyblaknie i ja w 100% w to wierzę.


Z kolei notatniki są solidnie wykonane. Okładki są grube i twarde, na pewno szybko się nie zniszczą. Nie przepadam zbytnio za notesami na kole, ale te były tak piękne, że nie mogłam przejść koło nich obojętnie. Mają piękne, nasycone kolory. W środku znajduje się wypełnienie w postaci kartek w linie. Jeżeli coś w naszych zapiskach ulegnie zmianie, to kartkę w bardzo łatwy sposób można wyrwać i zacząć tworzyć nowe informacje. 



Zarówno z kubka latte, jak i notatników jestem bardzo zadowolona. Są to gadżety, które w całości personalizowałam pod siebie. Do wyboru w sklepie mamy na prawdę wiele wzorów i motywów, więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie lub kogoś bliskiego. Firma gwarantuje również dostawę DHL lub Pocztexem (nawet w sobotę). Opłacić zamówienie można również na kilka sposobów (dokładniej precyzując, to na 5), co jest po prostu fajne. Za 9 dni mamy Dzień Ojca, więc może warto wybrać się na wirtualną wędrówkę po sklepie eprezenty.pl i sprawić troszkę przyjemności swoim ojcom.

Lubicie personalizowane gadżety?

Czytaj dalej

Manicure hybrydowy - Dolce Vita Nails - 149 Canary Melon - pastelowy miodowy melon z piórkami

W końcu, po czterech tygodniach zebrałam się do kupy i zrobiłam sobie nowy manicure. Poprzedni był to neonowy róż z dodatkiem neonowej syrenki - nie pokazywałam go Wam, bo nie było za bardzo czego pokazywać. Z dzisiejszych pazurków jestem bardzo zadowolona, bo zrobiłam je najszybciej w całej historii moich pazurków. Zajęło mi to ze ściągnięciem starej hybrydy, wypiłowaniem, ogarnięciem skórek i zrobieniem nowego mani, ok 2,5 godziny. Zazwyczaj trwa to u mnie 4 godziny. Ta szybkość na szczęście nie odbiła się na jakości manicure, bo jestem z niego zadowolona jak nigdy! Podoba mi się cały efekt końcowy! Mimo, że postawiłam tylko na jednolity kolor od Dolce Vita Nails, to dzięki czarnym stemplom, całość wygląda ciekawie.





Do powyższego manicure użyłam hybrydy Dolce Vita Nails w odcieniu 149 Canary Melon. Jest to piękny, pastelowy żółty odcień, który ma w sobie zatopione bardzo delikatne i subtelne drobinki w pomarańczowym odcieniu. W rzeczywistości nie są zbyt widoczne, mimo to, bardzo mi się to podoba! Ostatnio miałam dość nudne paznokcie, więc teraz postanowiłam czymś te pazurki rozweselić. Wypróbowałam nową, piórkową blaszkę. Gdyby kogoś zainteresowała, to jest to blaszka Born Pretty BP - 75. Jest cudowna! Po raz pierwszy też użyłam przezroczystego stempla i zakochałam się w nim. Stemplowanie na hybrydzie nabrało dzięki niemu na jakości i czuję, że teraz coraz częściej będę prezentowała Wam wzory z różnych blaszek.

Niebawem planuję opublikować kolejny wpis z kategorii ślubnej. Tak jak obiecałam, nie będę Was tym tematem męczyć, więc myślę, że czas ukazywania się taki wpisów jest dla Was jak najbardziej do zaakceptowania. Tak na dobrą sprawę, jeżeli chodzi o ślub nie załatwiłam zbyt wielu spraw Teraz jestem na etapie poszukiwania fryzjera i makijażystki. Powoli też rozglądam się za samochodem. Myślała, że jednak będziemy jechać autem mojego narzeczonego, ale przeglądając ofertę sklepu automaks.pl widzę, że nie jest to jednak tak droga usługa, jak myślałam. Wypożyczając samochód z wypożyczalni typowo ślubnej, możemy stracić wiele setek złotych. Wypożyczając w typowe wypożyczalni cena będzie znacznie przyjemniejsza.

A Wy co macie na pazurkach? Podoba Wam się mój manicure?
Czytaj dalej

wtorek, 13 czerwca 2017

Manicure hybrydowy - Dolce Vita Nails 010 Mupet Fur, 052 Lazure Blue, 109 Alpine White, 210 Night Fury oraz pielęgnacja

Przybywam z postem paznokciowym. Wczoraj nadarzyła się okazja, by zmalować coś przyszłej bratowej. Dziś chciałabym podzielić się z Wami efektami. Do stylizacji użyłam lakierów marki Dolce Vita Nails, których byliście tak bardzo ciekawi. W końcu użyłam koloru 010 Muper Fur, który wzbudził wśród Was największe zainteresowanie. Mowa oczywiście o lakierze z efektem sierści. Dzisiejsza stylizacja będzie na paznokciach bardzo krótkich, aczkolwiek Ania ma długą płytkę, więc paznokcie i tak wyglądają na dość długie. Tylko pozazdrościć!





Lakiery użyte do tej stylizacji to 010 Mupet Fur (z efektem sierści), który położyłam uprzednio na biały kolor 109 Alpine White. Wydaje mi się, że lakier ten jest półtransparentny, więc obawiałam się, że końcówka paznokcia będzie się odznaczać. Innym razem wypróbuję go solo. Do tego piękny błękit 052 Lazure Blue oraz czerń 210 Night Fury, która nadała "pazura" paznokciom. W tym miejscu mogę się także pochwalić, że nazwa dla tego lakieru to mój pomysł, więc bardzo się cieszę, że przypadł załodze DVN do gustu. Przed kolorem paznokieć został pokryty bazą oraz wykończony topem No wipe super shine tej samej marki. Na samym końcu trzeba było zadbać o skórki i dłonie.


W paczce od Dolce Vita Nails znalazłam krem do rąk macadamia. Jest to krem, który ma pojemność 200 ml i kupić go można za 25 zł. Opakowanie jest praktyczne, ponieważ ma pompkę, a jak wiadomo, w kosmetykach tego typu jest ona na wagę złota. Używanie jest bardziej higieniczne niż przy kremach z zamknięciem na klik czy z zakrętką.


Krem raczej nie ma zapachu i trochę nad tym faktem ubolewam. Dobrze nawilża, choć pozostawia taką warstewkę, która troszkę mi przeszkadza. Odpowiada za to pewnie parafina w składzie. Na szczęście osłodą po tym składniku są inne fajne wartościowe oleje, jak np. olej migdałowy, olej winogronowy, olej kokosowy, masło Shea, witaminy i glicerynę. Na pewno prędzej czy później zużyję go do końca.


Produktami do pielęgnacji paznokci, które są bardzo pożądane w moim kuferku, są oliwki do skórek.  Lubię mieć ich dużo, by za każdym razem cieszyć się innym zapachem. Oliwka o zapachu melona bardzo mnie ucieszyła. Jest jej dość dużo, bo jest jej aż 15 ml. Opakowanie jest skromne, przezroczyste. Buteleczka o kwadratowej podstawie.


Oliwka ma twardy pędzelek, ale nie przeszkadza to w użytkowaniu. Nakładam takiego soczystego melona na skórki i robię masaż. Skórki wyglądają wtedy na bardzo odżywione, nawilżone i po prostu zdrowsze. Lubię od czasu do czasu wcierać ją w skórki, nawet kiedy nie robią manicure. Bardzo podoba mi się jej zapach, jest dość słodki i bardzo przyjemny. Cena tego produktu wynosi 15 zł, więc można powiedzieć, że 1 ml kosztuje 1 zł. Z oliwki jestem bardzo zadowolona, lubię takie pachnące i ładnie wyglądające produkty.

Tak sobie czasem myślę, jak to się człowiekowi wszystko z wiekiem zmienia. Kiedyś moim marzeniem było zamieszkanie w mieście. Po 5 latach studiów w Olsztynie wiem, że nie jest to do końca to, czego tak naprawdę bym chciała. Moc atrakcji i uliczny zgiełk jest fajny, ale do czasu. Myślę, że dla kompromisu, mogłabym zamieszkać w mieści, ale małym. Miałabym wiele rzeczy pod ręką, ale nie byłoby to miasto, które przytłaczałoby mnie swoim ogromem. Ostatnio rozglądałam się za mieszkaniami i dochodzę do wniosku, że mieszkańcy Wrześni (woj. wielkopolskie) mają naprawdę fajnie! Mieszkają w małym mieście, a do tego firma apartgd.pl świadczy tam ciekawe usługi z zakresu realizacji przedsięwzięcia w branży mieszkaniowej. Firma ta może nabyć za ciebie grunt, poprzez współpracę z biurami architektonicznymi, uzyskać pozwolenia na budowę oraz sprawować nadzór nad wykonawstwem budowlanym, aż do przekazania gotowych mieszkań klientom. Super sprawa!

Jak podoba Wam się manicure? Jakich produktów używacie do pielęgnacji swoich dłoni i paznokci?
Czytaj dalej

poniedziałek, 12 czerwca 2017

L'Oreal Paris - matowe pomadki Color Riche Matte Addiction i paletka szminek Color Riche Lip Palette

Idąc za ciosem, chciałabym pokazać Wam kolejne nowości L'Oreala. Tym razem są to produkty do ust. W Boxie znalazłam 4 matowe pomadki Color Riche Matte Addiction oraz jedną paletę szminek i pomadek Color Riche Lip Palette. Pomadki, szczególnie te matowe, to zaraz po tuszach do rzęs produkty, które najbardziej lubię testować. Ucieszyłam się, że mogę poznać również nowości marki do ust.


W pierwszej kolejności warto pochwalić markę za opakowania produktów. Wydaje się, jakby były to produkty osadzone w skórze. Daje to poczucie używania produktów ekskluzywnych, eleganckich i szykownych. Sami przyznajcie, że prezentują się one zacnie. Kolorystyka opakowań to czerń i złoto - duet idealny.


W pudełku znalazłam  4 kolory pomadek matowych Color Riche Matte Addiction. Nie są to według mnie pomadki w 100% matowe, ponieważ mają one również właściwości nawilżające, więc nie jest ti typowy mat, który zastyga na ustach. Taka formuła mimo wszystko bardzo mi odpowiada, bo jest kremowa i miękka, dzięki czemu aplikacja na ustach, to sama przyjemność. Matowe pomadki w płynie bardzo wysuszają moje usta, więc miłą odmianą jest mieć równie ciekawe wykończenie, a z właściwościami nawilżającymi, które mamy, dzięki wzbogaceniu składu o olejek jojoba. Cała gama kolorystyczna składa się z 12 odcieni. Mi przypadły w udziale 4 z nich.


Powyżej macie okazję zobaczyć pomadki w odcieniach 103 Blush in a rush oraz  241 Pink-a-porter. Pierwszy kolor, czyli 103 określiłabym mianem jasnego łososia. Jest to niewątpliwie piękny odcień, jednak totalnie do mnie nie pasuje. Kolor 241 określiłabym z kolei mianem prawdziwego łososia z dodatkiem różowego tonu.Ten kolor wygląda mi nawet trochę, jakby był delikatniejszym neonem. Podobnie, jak poprzednik, nie jest to kolor, który do mnie pasuje.


Kolejna dwójeczka, to numery 347 Haute Rouge oraz 349 Paris Cherry i te kolory idealnie wpisują się w mój gust. Kiedy wykręcimy pomadki z opakowania, oba kolory wyglądają na czerwone odcienie, jednak na ustach wpadają natomiast w różowe tony. Nie przygotowałam zdjęć, jak pomadki prezentują się na ustach, bo uważam, że nie jest zbyt dobry pomysł. Pomadka, w zależności od naturalnego pigmentu ust, na każdych może wyglądać inaczej. Duży wpływ na ogólny wygląd szminki ma też karnacja czy inne aspekty wyglądu. Nie chciałabym, by ktoś skreślał jakiś kolor, bo np. mi w nim nie jest za dobrze. Już wiele razy złapałam się na tym, że u kogoś szminka wpada w fioletowe/sine tony, co lubię, po czym zakupuję ją i na moich wpada w brąz. Tu najlepiej wybrać się samemu do drogerii i zdecydować czy kolory nam pasują czy nie. Powyższe kolorki są bardzo intensywne, bo już po jednym przejechaniu pomadką usta wyglądają bajecznie. Po ich demakijażu, na ustach zostaje jeszcze delikatna różowa poświatka, co jest całkiem urocze.


Poza szminkami znalazłam również w boxie paletę pomadek. W sprzedaży palety występują w dwóch kolorach: 01 Nude oraz 02 Rouge. Ta, którą mam ja, czyli 02 zdecydowanie bardziej wpada w mój gust. Po otwarciu opakowania oczom ukazuje się 6 różnych kolorów pomadek, od bezbarwnej, po różne odcienie różów i koloru pomarańczowego. Dodatkowo w środku znajdziemy pokaźne lusterko oraz dość twardy pędzelek do aplikacji pomadek. W pierwszej chwili pomyślałam, że są to błyszczyki. Kiedy wypróbowałam kolor na ręku wiedziałam, że mamy tu jednak do czynienia z prawdziwymi pomadkami, które mają intensywne kolory i dobry pigment. Dzięki twardości pędzelka całkiem sprawnie aplikuje się je na ustach. Moich faworytem z tej paletki jest ostatni kolor - fuksjowy róż, który wpada nieco w fiolet. Pomadki dość długo utrzymują się na ustach. Ten zestawik idealnie sprawdzi się w podróży - mieści w sobie aż 6 odcieni i wszystkie niezbędne akcesoria, żeby pomalować usta gdziekolwiek.

Co sądzicie o tych kosmetykach? Który kolor przypadł Wam do gustu?

Czytaj dalej

L'Oreal Paris - paletki do brwi Brown Artist Genius Kit oraz kredki Brown Artist Maker

Już dość sporo czasu upłynęło od kiedy mogę cieszyć się nowościami do makijażu marki L'Oreal Paris. Pokazywałam Wam już, jakie produkty znalazłam w pudełku. Teraz przyszła pora, by podzielić się z Wami wrażeniami z testowania tych produktów. Na pierwszy ogień postanowiłam opisać kolorówkę do stylizacji brwi. W paczuszce znalazłam 4 takie produkty. Były to dwie paletki do brwi w odcieniach: light to medium i medium to dark oraz kredki w odcieniach 02 Cool Brunette i 04 Dark Brunette.


W pierwszej kolejności chciałabym napisać o paletkach, bo to moi niekwestionowani ulubieńcy z całego pudełka. Paletki są małe, zgrabne i bardzo praktyczne. Idealne do zabrania w podróż, bo nie zajmują dużo miejsca, a i poprawić nimi brwi można nawet w ekstremalnych warunkach. Dlaczego? Ano dlatego, że w środku wbudowane jest małe lusterko, a do środka włożone zostały także pęseta, pędzelek do malowania brwi oraz szczoteczka do ich rozczesywania. Muszę przyznać, że otwierając to pudełku przeżyłam bardzo pozytywne zaskoczenie jego bogatym wyposażeniem. Chciałoby się przy każdej okazji być tak fajnie zaskakiwanym.


Mam przyjemność testować dwa odcienie - oba rewelacyjne i pasujące do mnie, o dziwo! Paletka składa się z cienia oraz wosku. Zarówno w paletce light to medium, jak i medium to dark kolory to piękne, chłodne brązy, które na szczęście nie wpadają w rude tony. Dzięki nim można świetnie podkreślić brwi. Paletki light to medium używam na co dzień, bo daje mi delikatne wypełnienie, z kolei paletki medium to dark używam na jakieś wyjścia, gdy chcę mocniej podkreślić swoją urodę. Cienie są dobrze napigmentowane, co wpływa na ich wydajność, więc paletki te posłużą mi na bardzo długi czas. Podoba mi się również wyposażenie, o którym wspominałam. Pędzlem dobre uzupełnia się brwi, a szczoteczką idealnie to rozczesuje. Dodatkowo dzięki obecności pęsety, możemy wyregulować brwi, albo pozbyć się pojedynczych włosów, które przypadkowo ominęłyśmy.


Teraz kilka słów na temat tych pokaźnych kredek. Nigdy nie byłam zwolenniczką wypełniania brwi tego typu produktami, bo... Nie umiem się nimi zbyt dobrze posługiwać. Zdecydowanie wolę cienki pędzelek, którym ładnie podkreślę kontur brwi. Dla osób dobrze obeznanych z tajnikami makijażu używanie takich produktów z pewnością nie sprawia problemu. W pudełku znalazłam dwa odcienie kredek o numerach 2 i 4. Tu podobnie, jak w przypadku paletek, kolory są przepięknymi, chłodnymi brązami. By to ukazać, zrobiłam małe swatche.


Kredki z jednej strony mają końcówkę do malowania, z a drugiej strony prawdopodobnie pędzelek do rozcierania. Wydaje mi się, ze jest on troszkę za duży. Kredki mają 24 miesięczny okres ważności, więc może kiedy w końcu nauczę się dobrze operować takimi kosmetykami, one wciąż będą dobre. Liczę na to. 

Mam też małe ogłoszenie. Jeżeli Ty, ktoś z Twojej rodziny, bądź najbliższy przyjaciel czy znajomy, szukacie wyposażonego biura, bądź witrualnego biura na godziny, mam dla Was fajną nowinę. W Warszawie, przy ulicy Marszałkowskiej 111 istnieje taki obiekt i nazywa się OmniOffice omnioffice.pl. Biura te nie wymagają żadnego wkładu finansowego ze strony najemcy. Od razu zapewniają wysoki standard. W przypadku biur wirtualnych, masz zapewniony atrakcyjny adres dla firmy, połączony z obsługą korespondencji, jej przekazywaniem i skanowaniem. Jeżeli mieszkasz w Warszawie i szukasz czegoś takiego, wydaje mi się to całkiem ciekawą opcją.


Znacie te produkty do brwi? Czy któryś z nich wpadł Wam w oko?

Czytaj dalej

piątek, 9 czerwca 2017

Tisane - balsamy do ust oraz balsam do paznokci 2x5 - słoiczki

Cześć. Balsamy do ust Tisane w słoiczku, to już produkty kultowe. Mimo swojej niepozorności skradają serca niejednej kobiecie. Kto by przypuszczał, że w takich małych słoiczkach kryje się tyle świetnych właściwości? Z marką zetknęłam się po raz pierwszy dawno temu. Kiedy moje usta wolały o pomstę do nieba, otworzyłam swoją szufladę z próbkami i wynalazłam 5 próbek balsamu Tisane (czerwonego). Przystąpiłam do testowania i już wtedy bardzo polubiłam się z tym produktem. Wiele razy chciałam, ale nigdy jakoś nie składało się do zakupu pełnowymiarowego produktu. W końcu go mam, a nawet w powiększonym zestawie, w towarzystwie balsamiku dla dzieci i do paznokci. Wszystkie trzy produkty pochodzą ze sklepu Herba Studio, do którego serdecznie Was zapraszam!


Może zacznę od wyglądu i pozostałych cech wspólnych. Wszystkie balsamy zamknięte są w małych, sześciennych kartonikach. W środku, na delikatnym podwyższeniu znajduje się otwór, w którym wsadzony jest balsam. Sprawia to, że są one bardziej stabilne i nie "latają" po całym opakowaniu. Wszystkie słoiczki są plastikowe i tej samej wielkości. W środku zabezpieczone ochronnym sreberkiem, co z wiadomych względów jest dużym plusem. Opakowanie nie jest zbyt przychylne dla posiadaczek długich paznokci, ponieważ wraz z ubywaniem balsamu, coraz ciężej wyciągać resztę. Fajne jest to, że balsamiki są uniwersalne. Można je stosować też na inne suche i szorstkie miejsce jak np. łokcie. Mają tłustą konsystencję. To tyle, jeżeli chodzi o wspólne cechy, teraz prezentacja indywidualna.


Tisane nie bez powodu jest zdobywcą wielu nagród konsumenckich, takich jak: Kosmetyk Wszechczasów Wizaż 2010, Złoty Otis 2008 oraz Malwa 2000. Zjednał sobie sympatię bardzo wielu kobiet, w tym także moją. Już kilka próbek zdziałało cuda z moimi ustami, a kiedy zużyję słoiczek do końca, będę miała najpiękniejsze usta na świecie. Balsam świetnie wygładza szorstkie i spierzchnięte usta, problem odstających skórek znika w mig. Często smaruję go pod szminkę. Dobrze nawilża i jest ochroną przed mrozem, wiatrem, deszczem czy słońcem. Uwielbiam jego zapach. Jest słodki i taki przyjemny dla nosa. Składnikami aktywnymi są ekstrakty ziołowe, miód, witamina E, olej z oliwek, olej rycynowy, wosk pszczeli.


W posiadaniu mam też balsamik dla dzieci Tisane. Jego opakowanie jest świetne, kolorowe i bryka na nim wesoła małpka. Niewątpliwie będzie to stanowiło zachętę do używania dla dzieci. Przeznaczony jest dla dzieciaczków, które ukończyły pierwszy rok życia. Niestety nie mam w swoim najbliższym otoczeniu kogoś, komu mogłabym przekazać ten balsam, więc musiałam go wypróbować również na sobie. Zapach ma mniej ładny niż poprzednik. Czuję w nim mieszankę miodu z czymś bliżej mi nieznanym. Usta podobnie jak w przypadku czerwonej wersji Tisane są ładnie nawilżone, zadbane, bez odstających skórek. Wersja dla dzieci dodatkowo przeciwdziała stanom zapalnym. Teraz bardzo ważna informacja. W balsamiku nie ma: parafiny, silikonów, parabenów, sztucznych aromatów, barwników, pochodnych PEG i alkoholu, co bardzo się chwali.


Ostatnim przyjemniaczkiem jest balsamik 2x5 do paznokci. Odkąd noszę hybrydy, tj. od października, to nie używam już żadnych odżywek i wspomagaczy do paznokci poza oliwkami, ponieważ zaraz po zdjęciu starych hybryd wykonuję nowy manicure. Powyższy kosmetyk przetestowałam na swoje skórki, bo zdaniem producenta, balsam ten ma za zadanie je wygładzić, czyli coś idealnego dla mnie. Od zawsze borykam się z suchymi jak wióry skórkami, które nie prezentują się zbyt ładnie i estetycznie. Pokładałam w tym produkcie duże nadzieje, ponieważ wierzyłam, że dzięki swojej tłustej konsystencji dobrze je nawilży i tak się stało. Wcierałam go codziennie wieczorem i przyniosło to pożądany efekt. Skórki nadal są, ale przez to, że mam je bardziej nawilżone, to są zdecydowanie mniej widoczne i to mi się podoba. Konsystencja jest bardzo zbita. Zapach przypomina mi krem Nivea, bardzo przyjemna woń. Ogólnie produkt zalecany jest do paznokci, które są giętkie, łamliwe, rozdwajające się, wysuszone, matowe. Składniki aktywne jakie się w nim znajdują to: wosk pszczeli, ekstrakt z kopru, skrzypu i ostropestu, olej rycynowy, oliwa z oliwek, penatenol, aminokwasy, keratyna, witamina C, witamina E, beta-karoten, czyli same wspaniałości.  Z używania wszystkich trzech balsamów jestem bardzo zadowolona. Wpłynęły one pozytywnie na pielęgnację moich ust oraz skórek. Kiedy zrobię sobie przerwę w hybrydach, na pewno przetestuję jeszcze raz balsam 2x5 także na płytkę paznokcia.

Znacie balsamy Tisane i 2x5? Co o nich sądzicie?

Wczoraj i w poniedziałek dostałam zapytania odnośnie książki Jojo Moyes Zanim się pojawiłeś i jej drugiej części (której jeszcze nie recenzowałam) Kiedy odszedłeś. Cieszę się, że post z recenzją przypadł Wam do gustu. W jednym z maili pojawiło się pytanie, gdzie kupić te książki. W zasadzie, to można kupić je wszędzie, ale na stronie tezeusz.pl znajdziecie je w bardzo korzystnych cenach. Tezeusz to internetowy antykwariat - kupicie więc tam książki zarówno nowe, jak i używane. Myślę, ze każdy znajdzie tam coś dla siebie i swojego portfela.
 
Czytaj dalej

czwartek, 8 czerwca 2017

Regenerum - kosmetyki pielęgnacyjne do włosów, rąk, brwi i rzęs

Dośc dużo czasu upłynęło odkąd zaczęłam testować kosmetyku Regenerum. Wydaje mi się, że wcześniej nie miałam żadnego kosmetyku tej marki, a jeżeli było inaczej, to widocznie nie było to coś na tyle fajnego, skoro nawet nie zapadło mi w pamięć. Dzisiejszy kwartet kosmetyczny, to produkty pielęgnacyjne do włosów, tj. szampon i serum, krem do rąk oraz odżywka do brwi i rzęs. Dziś chciałabym trochę o tym produktach opowiedzieć.


W pierwszej kolejności zabrałam się za testowanie produktów do włosów. Skusił mnie do tego przede wszystkim ich piękny zapach. Mimo, że szamponów, masek i różnego rodzaju odżywek mam pod prysznicem mnóstwo, to ciekawość w stosunku do tych produktów i tak była większa. Szampon mieści się w plastikowej tubie, którą można postawić na "głowie", dzięki czemu bardzo łatwo jest wydobyć go z opakowania. Konsystencja średnio gęsta, przezroczysta o intensywnym zapachu, który utrzymuje się na włosach do kilku godzin. Pieni się średnio, bez rewelacji. Zawiera silikony, więc może obciążyć włosy. Ja nie do końca się z nim polubiłam, nie zauważyłam żadnych pozytywnych efektów, by po jego używaniu, włosy uległy jakiejś zmianie. Ot, zwykły szampon. Z kolei jeżeli chodzi o odżywkę, to jestem z niej bardzo zadowolona. Podobnie jak szampon, ma bardzo ładny zapach, dość długo utrzymuje się na włosach. Wpływa rewelacyjnie na rozczesywanie włosów, do tego sprawia, że są one bardziej wygładzone, niż po jakiejkolwiek innej odżywce, jakie do tej pory miałam. Moje włosy lubią się puszyć, więc tym ta odzywka najbardziej mnie do siebie przekonuje. Dodatkowo włosy wizualnie prezentują się znacznie lepiej, nieco się błyszczą.



Potrzeby moich dłoni są bardzo małe. Rzadko kremuje ręce, może raz w tygodniu, czasem nawet rzadziej. Nie wyrobiłam w sobie nawyku kremowania - po prostu. Czasem, kiedy uda mi się upolować naprawdę godny uwagi krem, to zdarza mi się używać go często, ale tylko wtedy, gdy postawię go sobie na widoku. Dlatego bez większego entuzjazmu podeszłam do używania kremu Regenerum. Konsystencja kremu jest dość gęsta, zostawia delikatny film. Zapach w dalszym ciągu przyjemny, aczkolwiek delikatniejszy, niż w przypadku szamponu czy odżywki. Krem ma pojemność 50 ml i nie jest zbyt wydajny. Dzięki stosowaniu go 2-3 razy w tygodniu, moje ręce miały odpowiedni poziom nawilżenia, choć bez szaleństw. Nie spodziewałam się tu nie wiadomo jak intensywnej regeneracji czy wielkich efektów i słusznie, bo ich nie otrzymałam, więc zakładam, że o osoby o dużych potrzebach będą zawiedzione. Mi takie nawilżenie zdecydowanie wystarczy.


Jeżeli chodzi o serum do brwi i rzęs, testowałam je tylko pod kątem brwi. Do rzęs używam obecnie LashVolution, więc nie widzę sensu mieszania tych odżywek - może zużyję ją innym razem. Serum ze szczo­teczką jest do stosowania na całej długości rzęs i brwi. W swojej formule posiada żel z aloesu, witaminę E oraz olejek rycynowy. Obecna w składzie matrykina z prowitaminą B5 ma za zadanie zagęścić brwi i ograniczyć ich wypadanie. Moje brwi są dość grube, ale czasem potrafią być dość niesforne. Niemal każdego dnia przeczesuję je tą szczoteczką i widzę ciekawe efekty. Rzęsy nie są takie niesforne, są ładnie ułożone, do tego wydaje mi się, że znacznie się przyciemniły, a to dla mnie świetna wiadomość. Serum jest wydajne, więc starczy mi jeszcze na bardzo długo.


Bardzo fajne wrażenie zrobiło na mnie serum do włosów oraz serum do brwi. Przy ich stosowaniu zauważyłam największe i najlepsze efekty, które skłaniają mnie do ponownego zakupu. Z kolei szampon oraz krem do rąk nie do końca spełniły moje oczekiwania - nie są to produkty złe, ale niczym nie wyróżniają się na tle innych im podobnych.

Krótka informacja, która może się komuś przydać. Skandia - czy nazwa tego towarzystwa ubezpieczeniowego coś Wam mówi? Jeżeli nie, możecie się cieszyć, jeżeli tak, to pewnie znacie je z tej gorszej strony. Cała sprawa rozchodzi się o niefortunny zapis o opłacie likwidacyjnej. Kancelaria Lex http://www.polisolokaty.com/oplaty-likwidacyjne/skandia/ prowadzi sprawę domagając się zwrotu nieproporcjonalnie wysokich kosztów przywłaszczonych przez towarzystwo ubezpieczeniowe w związku z rezygnacją umowy przez swoich klientów. Jeżeli ta sprawa dotyczy kogoś z Was, to warto się zapoznać z tematem.

Znacie produkty Regenerum? Macie wśród nich jakiegoś ulubieńca?
Czytaj dalej