piątek, 16 lutego 2018

Balsam do ust - Nivea Pop-Ball - orzeźwiająca mięta

Moje usta zazwyczaj cieszą się dobrą formą. Są jednak okresy, w których i ja nie mogę radować się  z nakładania kolejnej kolorowej pomadki. Dlaczego? Ano dlatego, że po prostu nie wygląda to estetycznie. To nic fajnego podkreślać usta, kiedy dookoła pełno odstających, suchych skórek. Matowe pomadki (których używam najczęściej) tylko pogłębiają ten problem, bo większość z nich dodatkowo wysusza usta. W tym czasie trzeba postawić na dobre nawilżenie. Dzięki Nivea w przeciągu ostatnich tygodni miałam szansę poznać drugie smarowidełko. Tym razem, jest to oryginalnie i uroczo wyglądający Pop-Bal.


Pewnie większość z Was na widok pomadki Pop- Ball miała jedno skojarzenie, tj. EOS. Muszę przyznać, że i ja tak pomyślałam. Jest jednak między nimi pewna różnica. EOS jest okrągły, a ta pomadka owalna, więc ta bardziej przypomina jajeczko. Powiedziałabym nawet, że ma kształt tego żółtego jajeczka z Kinder Niespodzianki. Jak widzicie, ma dwa kolory (miętowy i biały). Występuje jeszcze w wersji różowej (która kusi mnie bardziej). Prezentuje się bardzo schludnie i ładnie. W środku mamy miętową wypukłość, która jest wygodna w użyciu. Lubię taką formę pomadek i muszę przyznać, że zużywają się u mnie wolniej niż podstawowe sztyfty.


W udziale trafił mi się wariant miętowy i trochę nad tym faktem ubolewam, bo nie jest to mój ulubiony zapach, jeżeli chodzi o pomadki. Po naniesieniu na usta mamy też efekt chłodzenia, czego bardzo nie lubię. Na szczęście jest on delikatny i po chwili znika, dlatego tak bardzo mi nie przeszkadza. Samo nanoszenie jest bardzo przyjemne. Konsystencja jest w sam raz, więc dobrze sunie po ustach i szybko pokrywa je w całości. Ogólnie dość długo utrzymuje się na ustach, dobrze je nawilża i o nie dba. Usta po kilku dniach stają się naprawdę przyjemnie mięciutkie i wyraźnie odżywione. Muszę zaznaczyć, że stan moich ust nie był tak tragiczny, ja jeszcze kilka tygodni temu, więc nie wiem, jak jajeczko spisze się w przypadku ekstremalnie przesuszonych ust. Wierzę jednak, że podoła! Jeżeli ktoś z Was na taki stan ust aplikował tą pomadkę - koniecznie dajcie znać, jak się spisała. Ja z kolei, jak tylko spotkam gdzieś wariant różowy od razu po niego sięgnę. Ta malinka z jabłuszkiem strasznie mnie kusi.

Dziś wstałam w masą energii, ale opadła ona po chwili... Blogowanie to nie bułka z masłem. Często przekonuję się o tym, gdy posłuszeństwa odmawiają różne sprzęty - aparat rozładował się, kiedy właśnie chciałam zrobić sesję produktowi, komputer zaciął się podczas przerabiania, a Internet muli, gdy wgrywam zdjęcia - znajome? Dla mnie, aż za bardzo! Dobre połączenie internetowe, to podstawa podczas blogowania, gdyż znacznie ułatwia naszą pracę. Technika światłowodowa, jakiej wprowadzenie umożliwia interlab.pl powoli staje się nie tylko ulepszeniem, ale i standardem. Ten rodzaj medium transmisyjnego zupełnie zdeklasował wszystkie gałęzie telekomunikacji. Prędkość transmisji, a także odległość, na jakie może być przesyłana informacja pozostawiają bardzo daleko w tyle inne, konkurencyjne rozwiązania.

Znacie pomadki Pop-Ball od Nivea? Lubicie takie orzeźwiające (miętowe) pomadki?

58 komentarzy

  1. Nie miałam chyba jeszcze żadnej miętowej pomadki do ust. Tego balsamu nie używałam, ale myślę, że kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. również nie przepadam za miętą i tym efektem ochłodzenia... ale wersję różową przetestuję! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubie takie jajka do ust, mam teraz z Biedry o nawet spoko składzie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam właśnie tą malinkę z jabłkiem. Jest naprawdę godne polecenia

    OdpowiedzUsuń
  5. nie znałam jej wcześniej ;) lubię miętowe pomadki, więc mogłabym się z tą zaprzyjaźnić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze zapominam o balsamach do ust. Lubię miętę, wiec sądzę, że mogłabym go polubić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz widzę tą pomadkę, wygląda fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A do mnie właśnie wariant miętowy bardziej by przemówił. Bardzo ładne opakowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie przetestowalabym te mietowa wersje:). Ale jeszcze nie widziałam ich nigdy w sklepach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam różową wersję ;) jest słodka:)!

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mam ten wariant i chyba wolę miętę niż malinkę z jabłkiem :P Fajnie mi się sprawdza:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie chyba bardziej interesuje ta miętowa niż malinowa. Lubię efekt chłodzenia na ustach. Szkoda tylko, że nie utrzymuje się zbyt długo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dokładnie jak ją widzę myślę Eos :) jestem jej ciekawa szczególnie właśnie tej miętowej bo uwielbiam zapach i smak mięty.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj ja też nie lubie mięty na ustach :-) u mnie sprawdzało się masełko nieva swego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Też wolałabym owocowy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. także dostałam tą miętową wersję wolałabym ta drugą :/

    OdpowiedzUsuń
  17. tez liczyłam na malinę, ale na szczęście jak piszesz efekt chłodzenia jest minimalny i bardzo się lubimy

    OdpowiedzUsuń
  18. Z miętą mi nie po drodze. Wolałabym inny smak 😐

    OdpowiedzUsuń
  19. Balsamu od NIVEA w tym wydaniu nie znam. Wydaje sie fajniusi :3

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie lubie tego typu opakowań w produktach do ust, są mało poręczne

    OdpowiedzUsuń
  21. mimo iż w nazwie mam mint, to za miętowymi zapachami w kosmetykach raczej nie gustuję:P

    OdpowiedzUsuń
  22. też go otrzymałam, ale w wersji różowej, a szkoda bo miałam ochotę na mięte!

    OdpowiedzUsuń
  23. Mi niestety nie wysłali, a chętnie przetestowałabym właśnie wariant miętowy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Pierwszy raz się spotykam, ale wygląda bardzo ciekawie c:
    blog @mavselina-k | instagram @mavselina | youtube @mavselina

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam malinowa a chętnie bym i te mietową poznała

    OdpowiedzUsuń
  26. Wygląda fajnie tylko nie lubię mięty :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Mamy już jedną miętową pomadkę ochroną i bardzo ją lubimy! Pozostawia ona lekki kolor na ustach, co bardzo nam się podoba ❤ ta twoja jest również genialna! Z chęcią spróbujemy i jej!

    OdpowiedzUsuń
  28. Kuszą, oj kuszą mnie one

    OdpowiedzUsuń
  29. Podoba mi się zamysł tego jajeczka :) Pomyślę nad nim :)

    OdpowiedzUsuń
  30. nie znam tych pomadek, ale kuleczka wygląda fajnie

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja mam wersję malinową i podoba mi się zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Szata graficzna tego balsamiku mnie urzekła!

    OdpowiedzUsuń
  33. Wygląda naprawdę Uroczo aczkolwiek chwili obecnej się na niego nie skuszę bo mamy kilka balsamów czekających w kolejce

    OdpowiedzUsuń
  34. Kuszące jajeczka ;) Ja lubię taki efekt chłodu na ustach, więc to coś dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. ja akurat lubię efekt chłodzenia ale zazwyczaj stosuję kosmetyki tego typu latem gdy jest podwójnie przyjemny i odświeżający

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja jakoś ciągle jestem wierna pomadce z peelingiem z Sylvecp, ciągle próbuje innych i wracam do tamtej 😂 właśnie zaczęłam już trzecia sztukę 😂

    OdpowiedzUsuń
  37. A ja mam wersję malinową a wolałabym tą miętową właśnie. Mimo wszystko balsam jest całkiem fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  38. ale uroczo wygląda! ❤ uwielbiam produkty Nivea, ale ten balsam to dla mnie zupełna nowość. Też nie lubię zapachu mięty, ale za to podoba mi się jak pomadka daje efekt chłodzenia czy mrowienia na ustach, więc chętnie bym przetestowała to cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja otrzymałam wersję malinową i używam jej z wielką przyjemnością :) Przypomina mi zapachem inne masełko Nivea o zapachu malinowym :) Jak dla mnie trafili w 10, bo akurat skończyły mi się wszystkie sztyfty :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ciekawie wygląda, choć chyba wolałabym inny wariant niż miętowy. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Na pewno by mi posmakowała, ale latem ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. O takim kształcie mam balsam innej firmy i masz rację, na pewno wolniej się zużywają niż normalne sztyfty :) również wolałabym ten malinowy wariant :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo mi ona przypadła do gustu!

    OdpowiedzUsuń
  44. Mam eos i doszłam do wniosku, że lepiej sprawdzała mi się zwykła pomadka z Nivea która jest wiele razy tańsza.

    OdpowiedzUsuń
  45. Już zapisałam na listę kosmetyków do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Teraz zimą wolałabym owocową wersję, ale miętowe jajeczko pewnie polubiłam latem. Nivea ostatnio rozpieszcza nas nowościami :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Dlaczego nie znalam ich wczesniej?! Uwielbiam pomadki w tej formie i musze przyznac ze ta mieta bardzo mnie kusi

    OdpowiedzUsuń
  48. Już to u kogoś widziałam, tylko w wersji różowej. Design jest niesamowity. Muszę to sobie zamówić! Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  49. Pierwszy raz widzę coś takiego, a może okazać się dla mnie bardzo przydatne. Wypróbuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Bardzo fajny ten balsam, ja jednak odpuszczam ... Nivea. Niestety nie wrócę do tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Już miałam okazję czytać kilka opinii o tej pomadce i mam coraz większą ochotę kupić ja dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  52. Miętowa wersja to raczej nie byłby mój wybór. Nie używałam jeszcze tego typu jakeczek

    OdpowiedzUsuń
  53. Też bym ubolewała nad miętową wersją, gdy do wyboru jest malinowo-jabłkowa. Podejrzewam, że pod względem działania to samo, ale jednak zapach robi różnicę :D Chociaż znowu mięta to taka świeża, gumy do żucia nie trzeba hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  54. Widziałam na Insta te pomadki i są mega urocze ! Już opakowanie mi się bardzo podoba :*

    OdpowiedzUsuń
  55. Bardzo podoba mi się ten balsam do ust. W takiej formie można mieć go zawsze pod ręką i dbać o nawilżenie ust.

    OdpowiedzUsuń
  56. Zdecydowanie przydałby mi się teraz taki balsam, bo te mrozy są straszne, a moje usta na tym mocno cierpią :(

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarze i opinie, które niewątpliwie mobilizują mnie do tworzenia dla Was i sprawiają, że mam poczucie, że to co robię ma sens. To wiele dla mnie znaczy!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...