czwartek, 31 stycznia 2019

Nivea - Pink Power - zestaw kosmetyków z kosmetyczką

Wiele firm, poza sprzedażą jednostkową zajmuje się także tworzeniem zestawów kosmetyków, które zazwyczaj skryte są w pudełku lub kosmetyczce. Ładne pudełko lub wspomniana kosmetyczka zawsze się przydadzą - wcześniej czy później. Skuszona pięknym wyglądem zestawu Nivea #PinkPower bez namysłu dodałam go do koszyka na Notino.pl. Czy to był dobry zakup? O tym dowiecie się niżej! Czeka tam na Was prezentacja zawartości.


NIVEA - BODY MOUSSE - BALSAM DO CIAŁA W PIANCE (MUSIE)

Pianka do ciała Nivea Wild Raspberry & White Tea pieści i intensywnie nawilża skórę na całym ciele, pozostawiając ją aksamitnie gładką przez 48 godzin. Łatwo rozprowadza się na skórze, nie lepi się i natychmiast się wchłania, nie pozostawia na skórze tłustego filmu ani śladów na ubraniu. Pozostawia za to zmysłowy i trwały zapach. Jest to nowy sposób utrzymania wilgoci w skórze


NIVEA - ŻEL POD PRYSZNIC LOVE WAVES

Odświeżający żel pod prysznic z cennymi minerałami morskimi pobudza zmysły i przywołuje beztroski czas wakacji, dając uczucie nawilżonej skóry. Ma bardzo ładne opakowanie, iście wakacyjne. Dobrze się pieni, przyjemnie pachnie.


NIVEA - ANTYPERSPIRANT PEARL&BEAUTY

Antyperspirant Nivea Deodorant Pearl & Beauty z wyciągiem z pereł zapewnia skuteczną ochronę przed nadmiernym poceniem oraz wyrównuje koloryt skóry pod pachami i sprawia, że wyglądają one równie atrakcyjnie, jak reszta ciała. Jest doskonałym połączeniem niezawodnej ochrony antyperspirantu i delikatnej pielęgnacji Nivea. Może być używany po goleniu i depilacji ponieważ nie zawiera alkoholu i barwników.


LABELLO - POMADKA PINK LICIOUS

Balsam do ust Labello Soft Rosé jest niezbędnym pomocnikiem w pielęgnacji skóry ust o każdej porze roku. Głęboko nawilża i intensywnie odżywia, delikatnie napina usta i przynosi ustom natychmiastowy komfort.


NIVEA - RÓŻOWA KOSMETYCZKA

Jestem nią zauroczona. Pięknie wygląda, fajnie połyskuje. Ma taką jakby perłową poświatę. Kolor iście kobiecy - pastelowy róż. Zamykana na zamek, który na zasuwie ma frędzelek. To naprawdę urocze. W środku różowa podszewka. Kosmetyczka jest całkiem pojemna. Pomieściła wszystkie powyższe produkty, a jeszcze kilka by tam  weszło. Zabieram ją ze sobą na najbliższy wyjazd.

Jestem bardzo zadowolona z tego zestawu. Znajdziemy w nim wszystko to, co na co dzień  potrzebne. Dzięki zawartości możemy się odświeżyć i nawilżyć. Kosmetyczka jest tu strzałem w 10, bo jest naprawdę piękna. Cieszę się z tego zakupu! Wydaje mi się, że można by go sprezentować swojej koleżance, siostrze czy mamie w ramach prezentu. To byłby miły upominek.

Podoba Wam się taki zestaw?
Czytaj dalej

Piękny i biały uśmiech na wyciągnięcie ręki

Piękne i zdrowe zęby, to wizytówka każdego z nas. Na co dzień obdarzamy ludzi szerokimi uśmiechami. Jeżeli nasze uzębienie jest zadbane to z pewnością niejeden uśmiech zostanie odwzajemniony. Jak więc zadbać o nasze zęby żeby cieszyły się, jak najlepszym stanem?


CZĘSTO ODWIEDZAJ STOMATOLOGA

Ten punkt wydaje się tak oczywisty, a przez wiele osób pomijany. Póki nie boli ząb, mało kto myśli o jakiejkolwiek kontroli. Zaniedbujemy wizyty, co w konsekwencji odbija się na stanie naszych zębów. Do stomatologa powinniśmy umawiać się minimum raz na pół roku. 2 wizyty w ciągu całego roku kalendarzowego to tak naprawdę niewiele, a może pomóc w utrzymaniu naszych zębów w jak najlepszej kondycji.
WYBIEL ZĘBY

Wybielanie zębów stało się teraz czynnością na porządku dziennym. Bardzo wiele osób sięga po pasty wybielające, proszki, wybiela zęby u stomatologa lub w zaciszu domowym sięgając po różnego rodzaju żele czy paski wybielające. Z tego co się orientuję, paski cieszą się najlepszym powodzeniem. Zapewne głownie ze względu na łatwość i szybkość ich aplikacji. Paski przynoszą też pożądane efekty. Przykład pasków: Diamond Smile Luxe Professional Effects to paski nowej generacji, które zapewniają lepsze efekty i pozostawiają zęby śnieżnobiałe na dłużej. Zęby stają się bielsze już od pierwszej aplikacji, a po 14 dniach stosowania uzyskuje się efekt śnieżnobiałej bieli.

UNIKAJ BARWIĄCYCH NAPOJÓW CZY JEDZENIA


Jeżeli już wybielałeś zęby musisz uważać, by ich na nowo nie zabarwić. Zęby mają różne odcienie. Czasem nawet Ci, którzy dobrze dbają o ich czystość mają problem z ich żółtością. Wpływ mają na to m.in. posiłki czy napoje, jakie spożywamy. Picie wina, herbaty, kawy, jedzenie buraków, jagód czy szpinaku (nie wspominając już o paleniu papierosów) najsilniej wpływa na przebarwienia pojawiające się na zęby. Ciężko jednak z niektórych z nich (np. kawy czy herbaty) zrezygnować. Dlatego...

DBAJ O HIGIENĘ JAMY USTNEJ

Staraj się myć zęby przynajmniej dwa razy dziennie (to takie minimum). Przy spożywaniu posiłków składających się z barwiących nasze uzębienie składników też powinniśmy je umyć po każdym posiłku. Warto też zaopatrzyć się w nici dentystyczne czy specjalne gadżety do zębów, dzięki którym oczyścimy nasze przestrzenie między zębowe.

Wybielaliście kiedyś zęby paskami lub innymi preparatami?
Czytaj dalej

Delikatny makijaż z kosmetykami Golden Rose

Są takie dni, które całkowicie spędzam w domu - wtedy nie maluję się w ogóle. Są też dni, które w większości spędzam poza domem. Wtedy zawsze robię sobie makijaż. Raz delikatny, innym razem bardziej wyrazisty - zależy od okazji oraz moich chęci. Głównie jest to jednak makijaż dość subtelny. W takiej odsłonie czuję się zawsze najlepiej. Od jakiegoś czasu w moim makijażu towarzyszą mi produkty Golden Rose. Mam wszystkie te, które pozwalają mi na zrobienie całego makijażu tylko przy ich użyciu. W ich skład wchodzą: podkłady, produkty do konturowania, do podkreślenia brwi oraz ust i rzęs. Jeżeli chcecie wiedzieć, jakie mam zdanie na ich temat oraz jak prezentuje się makijaż wykonany przy ich pomocy, to zapraszam do lektury. Produkty będę opisywała w takiej kolejności, w jakiej ich używam.


KROK 1: UJEDNOLICENIE TWARZY // GOLDEN ROSE TOTAL COVER 2W1- 01 PORCELAIN ORAZ 05 COOL SAND

Pierwszym krokiem w moim makijażu jest rozprowadzenie podkładu (pomijając oczywiście wcześniejszą pielęgnację w postaci kremów itp.). Mam dwa podkłady Golden Rose z serii Total Cover, które mieszczą się w plastikowym opakowaniu. Są to odcienie 01 oraz 05. O dziwo, 05 wcale nie jest dużo ciemniejszy od 01. Jestem raczej bladolica, więc zawsze wybieram najjaśniejsze podkłady. 01 jest za jasny nawet dla mnie (szok!), więc... Łączę go sobie z 05 i mam odcień idealny. Podkłady wydobywa się za pomocą pompki (co jest bardzo higienicznym rozwiązaniem). Wyciskam na rękę po 2 pompki z każdego koloru i łączę je ze sobą. Następnie za pomocą gąbeczki nakładam na twarz. Ten sposób aplikacji jest dla mnie najwygodniejszy. Dzięki równomiernemu tapowaniu gąbeczką podkład świetnie rozprowadza się po twarzy i daje bardzo naturalny efekt. Za pomocą gąbki nigdy nie uzyskałam efektu maski, na czym zawsze bardzo mi zależy. Krycie tego podkładu jest duże, dlatego nawet nie porywam się na  nakładanie go palcami, bo będzie to mocny efekt, którego ja na co dzień nie potrzebuję. Total Cover świetnie stapia się ze skórą twarzy, ujednolica ją, wygładza, nie podkreśla w nadmiarze suchych skórek na twarzy. Wygląda świeżo i nie ciemnieje. Dobrze radzi sobie z zakrywaniem zaczerwienień oraz niedoskonałości, a także z niewielkimi cieniami pod oczami. Jeżeli zajrzycie na stronę producenta TU, to zobaczycie porównanie wszystkich odcieni, a w ofercie jest ich 7. Moje odcienie są najbardziej neutralne. Nie wpadają w mocno żółte czy pomarańczowe tony, za co im chwała.


KROK 2: PODKREŚLENIE BRWI // GOLDEN  ROSE EYEBROW POWDER - PUDER DO BRWI Z WITAMINĄ E.

Moje brwi są same w sobie dość ciemne, średnio gęste, dlatego wymagają uzupełnienia i ogólnego nadania kształtu. Nigdy nie mogłam znaleźć odpowiedniego dla siebie odcienia. Niektóre były za ciemne, inne za bardzo rude. Poszukiwania były długie i mozolne. W końcu znalazłam fajny odcień z palety cieni Iconic 3. Kupowałam ją tylko dla tego jednego koloru. Na szczęście już nie muszę, bo znalazłam idealny odcień dla siebie w pudrach do brwi Golden Rose.  W ofercie dostępnych jest 7 odcieni. Ja mam dwa najciemniejsze czyli 106 oraz 107. Z tych dwóch ideałem okazał się odcień jaśniejszy, czyli 106. Jest to ciemny, chłodny brąz. Nie wpada w rude tony, co dla mnie jest strzałem w 10! Idealnie stapia się z moimi brwiami, dzięki czemu brwi nie są takie przerysowane. Odcień 107 byłby idealny dla kobiet o czarnych włosach, ponieważ właśnie taki efekt daje. Na brwiach utrzymuje się cały dzień. W zestawie jest również mały skośny pędzelek oraz pacynka w jednym, ja z przyzwyczajenia używam pędzla na długim trzonku. Ten produkt nanoszę też na dolną powiekę. Jeżeli wy również, to fajnie można go właśnie rozetrzeć pacynką z zestawu.

KROK 3: KONTUROWANIE // GOLDEN ROSE STROBING HIGHLIGHTER PALETTE ORAZ CONTOUR POWDER KIT

Nie jestem mistrzem konturowania. Przerasta mnie to troszkę. Dlatego w makijażu, który zaraz zobaczycie ograniczyłam to do minimum. Za pomocą palety Contour Powder Kit podkreśliłam kości policzkowe, troszkę czoło (wzdłuż linii włosów), a także trochę nos. Paletki te na odwrocie mają instrukcję, gdzie dany kolor powinniśmy używać. Skorzystałam z dwóch pierwszych kolorów (tych ciemniejszych). Odcień 1 nałożyłam na kości (i czoło), a odcień 2 delikatnie nad nimi (tak, jak było to pokazane na odwrocie). Kolory są dobrze napigmentowane, więc trzeba uważać, by nie przesadzić z ilością. Lubię też na skórze efekt glow. Dodaje on promienności naszej skórze, a także wygląda ona dzięki temu na bardziej zdrową i wypoczętą. Nałożyłam środkowy odcień z wypiekanej palety Strobing Highlighter nad bronzer, a także wzdłuż nosa, na środek czoła, brody i na łuk kupidyna. Niestety lustrzanka zjadła ten blask. Na żywo jest to dużo bardziej widoczne. Efekt rozświetlenia, jaki zapewnia ta paleta jest naprawdę na wysokim poziomie. Odcienie są trzy: pierwszy wpada w różowe tony, drugi w złote/szampańskie, z kolei ostatni w pomarańczowo-brązowe.  Obie palety wyposażone są w lusterka, co zawsze cenię.


KROK 4: PODKREŚLENIE UST // POMADKA GOLDEN ROSE LONGSTAY ORAZ KONTURÓWKA DREAM LIPS

Moja kolekcja pomadek Golden Rose rośnie w siłę. Mam naprawdę sporo odcieni, które swoją drogą prezentowałam Wam jakiś czas temu. Do mojego dzisiejszego makijażu wybrałam swój ulubiony odcień z pomadek Longstay, czyli 03. Jest to taki różowy fiolecik. Ma dla mnie lekko wrzosowy/bzowy kolor. Pomadka ta idealnie utrzymuje się na ustach przez wiele godzin, zastyga na nich. Aby jak najładniej pikryć usta, najpierw obrysowałam je konturówką Dream Lips w odcieniu 521. Jest to idealny odcień do koloru 03 Longstay. Razem te dwa produkty tworzą duet idealny. Nie bez powodu pomadka Longstay ma miano KWC (Kosmetyk Wszech Czasów).


KROK 5: WYDŁUŻENIE RZĘS // GOLDEN ROSE TUSZ DO RZĘS PANORAMIC LASHES

Z racji, że mój ulubiony tusz Golden Rose Dramatic Lashes mam w kosmetyczce u teściów, do tego makijażu użyłam tuszu Panoramic Lashes. Muszę przyznać, że po przeschnięciu tuszu efekty jakie gwarantuje są jeszcze lepsze. Fajnie wydłuża i pogrubia rzęsy przy tym nadmiernie ich nie skleja. Szczoteczka jest włosiasta, więc nie każdemu może przypaść do gustu. Tusz się nie osypuje, nie kruszy. Ma bardzo ciemny, czarny odcień.


EFEKT KOŃCOWY // MAKIJAŻ W CAŁOŚCI WYKONANY Z PRODUKTÓW GOLDEN ROSE

Z efektu jestem bardzo zadowolona! Mam świeży makijaż, który rozświetla moją twarz, dodaje jej blasku. Wszystkie kosmetyki dobrze współpracują z moją twarzą. Podkład po wymieszaniu ma idealny odcień, tak samo, jak brwi. W końcu nie będę musiała zabierać na wyjazdy całej palety cieni, a ograniczę się do pojedynczego koloru, co będzie sporą oszczędnością  miejsca. Coś czuję, ze podkład na stałe zagości w mojej kosmetyczce - za niewielkie pieniądze gwarantuje fajne efekty. Wybrałam go z polecenia Maxineczki i nie żałuję. 



A jak wygląda Wasz codzienny makijaż? Jakie produkty są  waszymi niezbędnikami? Czy znajduje się wśród nich jakiś produkt Golden Rose?


Czytaj dalej

środa, 30 stycznia 2019

Powiew wiosny w Twoim domu - szykuj się na zmiany z nowymi dodatkami

Kalendarzowa wiosna ma miejsce 21 marca. Nie wiem jak wy, ale ja już nie mogę się jej doczekać. Choć lubię zimowy klimat i wszechobecną na dworze biel, to... Jednak moje serce zawsze należało do Teamu Wiosna/Lato,  a na widok budzącej się do życia przyrody biło mocniej. I to się chyba u mnie już nie zmieni. Aura za oknem jednak jest, jaka jest i choć na razie nic nie wskazuje na wcześniejsze przyjście wiosny, to ja będę starała się już przywoływać ją od teraz. Wiosny nie widać za oknem, ale można ją sobie stworzyć w domu. Jak? Wymieniając dodatki!


NOWY ZEGAR - ORIGAMI CZY BLUE MOON?

Zegar jest to jeden z dodatków na który zerkamy mimowolnie co najmniej kilka lub kilkanaście razy dziennie. Fajnie, jeżeli produkt, na który spoglądamy dodatkowo cieszy oko. Jeżeli Twój zegar jest już leciwy, może warto odświeżyć wnętrze wymieniając go? Przeglądając ofertę sklepu Fabryka Form natknęłam się na dwa piękne modele. Pierwszy, Origami, wpadł mi w oko ze względu na piękny kształt i kolor. Lubię wszystko co białe i chętnie kupię go do swojego nowego domu. Drugi, bardziej bajerancki zegar, to Blue Moon. Imituje on swoją tarczą księżyc. Co ciekawsze, za dnia prezentuje się niczym świecący jasnym blaskiem księżyc, z kolei w nocy świeci na niebiesko, dzięki fluorescencyjnej warstwie. Dla mnie to czad!

ŚWIEŻE KWIATY ZAWSZE NA TOPIE

Moja miłość do ciętych kwiatów siedzi we mnie już od najmłodszych lat. Jako dziecko chciałam mieć swoją kwiaciarnię, by móc robić piękne bukiety. Choć z tego marzenia już zrezygnowałam, to miłość do kwiatów pozostała nadal. Wiosna to czas, kiedy wszystko budzi się do życia. Drzewa zakwitają kwiaty się rozwijają, dlatego najlepszym symbolem wiosny w domu są kwiaty w wazonie. Żeby móc je postawić w domu - trzeba mieć je do czego włożyć. W oko wpadł mi pogięty, grafitowy wazon. Ciemny kolor będzie fajnie kontrastował z pięknymi i nasyconymi kwiatami.

NOWE PODUSZKI LUB POSZEWKI

Jednym z najważniejszych punktów wyposażenia salonu kanapa. To na niej my, jak i nasi goście spędzają najwięcej czasu na rozmowach czy chociażby oglądając jakiś film. Wymiana nowej kanapy, to spory wydatek i raczej nikt nie ma na tyle wolnej gotówki, by wymieniać ją na nową wraz z nadejściem jakiejś pory roku. Są jednak prostsze zabiegi! Możemy ją obić na nowo u tapicera, możemy kupić jakąś narzutę lub wybrać najtańszy sposób - wymienić poduszki/poszewki na nowe! Wiosna kojarzy mi się z intensywnymi barwami, dlatego poduszki imitujące mech wyglądałyby naprawdę ekstra np. na grafitowej kanapie. Zdecydowanie dodałyby życia i pozytywną energię do każdego wnętrza.

ŚWIECZNIKI I ŚWIECE - PIĘKNA DEKORACJA ZA DNIA I ROMANTYCZNY KLIMAT WIECZOREM

Jestem maniaczką pięknych zapachów. Mam w domu bardzo dużo świeczek zapachowych, wosków czy olejków, którymi codziennie umilam sobie dni. Prostym zabiegiem, którym można odświeżyć wnętrze jest zakup nowych świeczników. Jeśli wasze pomieszczenia są w stonowanych kolorach, zawsze można je ożywić kolorowym świecznikiem lub świecą.  Za dnia będą pięknie wyglądać na komodzie, z kolei wieczorem umilą niejedną chwilę.

NOWA, KOLOROWA POŚCIEL

W swojej sypialnie zmieniam pościel na wzory pasujące do danej pory roku. Mam pościele typowo zimowe (renifery, gwiazdeczki), jak i te idealne na wiosnę czy lato, które mają wiele i wesołych wzorów. W łóżku spędzamy wiele godzin,  więc przykładam dużą wagę do pościeli. Po prostu lubię spać w tej ładnej i miłej w dotyku. Wraz z nadejściem wiosny stawiam na KOLOR. W Fabryce Form znalazłam rewelacyjną pościel Geogami, która ma piękne, pastelowe kolory i print imitujący piramidy origami. Zakochałam się w niej!

A czy wy zmieniacie w domu dekoracje względem nadchodzących pór roku? Czy któraś z powyższych dekoracji wpadła Wam w oko?

Czytaj dalej

wtorek, 29 stycznia 2019

Komplety mebli w stylu skandynawskim

Kiedy myślimy o urządzaniu wnętrz, pierwsze co przychodzi nam na myśl, to meble. Nie ma się czemu dziwić, bo to one decydują o urodzie i funkcjonalności wnętrza. Urządzając dom czy mieszkanie zazwyczaj decydujemy się na konkretny styl. Moim ulubionym jest styl skandynawski. Myślę, że ma on teraz swoje 5 minut, choć w głębi duszy wierzę, że rozgości się w wielu domach na stałe. Bardzo lubię tę jasność i prostotę form, jaka króluje w tym stylu. Biel i szarość, to kolory, które tu dominują. Jak więc urządzić swoje 4 kąty zachowując spójność? Warto zamówić odpowiednie meble. Meble nie do pary, w których każdy jest z "innej parafii", to cel stylu eklektycznego, a chodzi o jego przeciwieństwo.

ZESTAW MEBLI SKANDYNAWSKICH BELLO

Zestaw ten zachwyca swoim wyglądem i jakością wykonania. Uchwyty i nóżki wykonano z litego drewna. Wszystko to przy świetnym stosunku jakości do ceny. Możesz liczyć, że zakupiony produkt będzie tani i wykonany z dbałością o każdy szczegół. Meble Bello o skandynawskim designie idealnie sprawdzą się jako wyposażenie salonu, sypialni czy pokoju. To dzięki nim nadasz swojemu wnętrzu ciepły i gościnny klimat. Meble nie tylko są urocze, ale także bardzo funkcjonalne. Wszystkie szuflady posiadają pełny wysuw - możemy je spokojnie wyciągnąć do samego końca, co ułatwi utrzymanie porządku, a także szybsze zlokalizowanie poszukiwanych przedmiotów.


ZESTAW MEBLI W SKANDYNAWSKIM STYLU SWED
 
Pełen minimalizmu zachwycający swoim nowoczesnym designem. Bardzo atrakcyjne, modne meble łączą w sobie walory estetyczne, wysoką jakość wykonania i funkcjonalność, znakomicie sprawdzą się w salonie, jak i pokoju gościnnym. Komplet składa się z komody, szafki RTV oraz ławy. Biały korpus w połączeniu z szarymi frontami na wysoki połysk dodadzą wnętrzu świeżości, bukowe uchwyty i nogi sprawiają, że meble mimo prosty nabierają nieoczywistego charakteru, a roślinne, zielone dodatki je ożywią i postawią kropkę nad "i".


ZESTAW MEBLI SKANDYNAWSKICH OVIEDO

Zestaw mebli systemowych OVIEDO, to idealny wybór dla osób ceniących minimalistyczne wnętrza. Skandynawski styl i kolorystyka mebli OVIEDO podkreśla nowoczesny i jednocześnie funkcjonalny design. Zestaw składa się z większej komody, mniejszej komódki RTV, witryny stojącej ze szkłem hartowanym i dwóch półek wiszących. Dzięki takiemy zestawowi


Urządzając swój dom czy mieszkanie musimy dokładnie przemyśleć, w jakim stylu czujemy się najlepiej, bowiem wyposażenie całego domu, to niemały wydatek. Zakupione meble będą z nami prawdopodobnie przez wiele lat. Dla mnie absolutnym niezbędnikiem są komody w salonie, w których będzie można trzymać okazjonalne szkło czy różnego rodzaju dokumenty. Niezbędna wydaje się również komoda RTV. Jeżeli ma jakieś szufladki czy drzwiczki, to będzie to idealne miejsce na płyty CD czy DVD. Ostatnio bardzo podobają mi się również witryny. Trzeba przyznać, że są bardzo popularne. Do tego trio dołączamy wygodną kanapę narożną, ławę i czaderski "uszak", i mamy wnętrze idealne. Ja właśnie tak wyobrażam sobie swój salon.

Podoba Wam się styl skandynawski? Lubicie takie jasne i przestronne wnętrza?
Czytaj dalej

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Shinybox - Styczeń 2019 - Time to shine

Koniec stycznia = nowe pudełko Shinybox! To już taka tradycja i miłe pożegnanie danego miesiąca. Dziś chciałabym zdradzić Wam zawartość pierwszego w 2019 roku pudełka, które możecie nabyć pod hasłem: Time to shine! W pudełku, jak zapewnia producent, znajdziecie kosmetyki, dzięki którym będziecie prezentować się idealnie nie tylko podczas karnawału. Shinybox zadba o Twój makijaż oraz zdrowe i piękne włosy. Ty natomiast oddaj się zabawie i olśniewaj pięknem - możemy przeczytać.


ELEMENT - SZAMPON DO WŁOSÓW Z WĘGLEM AKTYWNYM

Dogłębnie oczyszcza skórę głowy, działa kojąco i nawilżająco, chroni włosy przed negatywnym wpływem środowiska i zmniejsza przetłuszczanie się włosów. Przeznaczony jest do pielęgnacji wszystkich typów włosów, przede wszystkim narażonych na częsty kontakt z różnego rodzaju zanieczyszczeniami. 

SCHWARZKOPF GLISS KUR PURIFY & PROTECT - SZAMPON DO WŁOSÓW

Zawarty w kosmetyku ekstrakt z nasion Moringi i keratynowe serum odpowiada na potrzeby włosów przeciążonych zanieczyszczeniami oraz przetłuszczających się. Odbudowuje zniszczenia powodowane wolnymi rodnikami, chroni włosy przed zanieczyszczeniami oraz tworzy ultracienką warstwę ochronną, przeciwdziałającą szkodliwym czynnikom zewnętrznym. Bez silikonów i sztucznych barwników

VIS PLANTIS - MASKA WZMACNIAJĄCA DO WŁOSÓW Z SERII BASIL ELEMENT

Zwiększa miękkość i elastyczność włosów i skutecznie przeciwdziała rozdwajaniu się końcówek. Dzięki naturalnemu, ekologicznemu ekstraktowi pozyskiwanemu z bazylii, dodatkowo wzmacnia i odmładza strukturę skóry głowy, opóźnia utratę włosów i zagęszcza je.




CARLO BOSSI - LAVIELLE FEMME  

Perfumetka. Typ: kwiatowo - leśno - orientalny. Nutę głowy stanowią tu bergamotka, cytryna, jabłko i brzoskwinia. a także zielone nuty. Nutę serca stanowią irys, jaśmin i paczula, z kolei nutę bazy ambra i mech dębowy, leśne nuty, wanilia, białe piżmo.

BELL HYPOALERGENIC BROW MODELLER GEL - KOREKTOR DO BRWI W ŻELU

Niezwykle trwały korektor do brwi w żelu, optycznie wypełniający ubytki. Pozwala wymodelować brwi i nadać twarzy odpowiednią oprawę. Specjalnie wyprofilowana szczoteczka sprawia, że aplikacja jest łatwa i umożliwia każdemu precyzyjne nałożenie preparatu. Dzięki temu brwi przez cały dzień są podkreślone i nie tracą wyrazu, a przy tym wyglądają naturalnie i lekko. Mix kolorów.
BELL HYPOALLERGENIC LIP LAQUER LIQUID - LAKIER DO UST
To połączenie intensywnego, na pigmentowanego koloru błyszczyka z trwałością pomadki. Dodatkowo optycznie powiększa i wygładza usta na wiele godzin. Chroni przed nadmiernym przesuszaniem i nie pozostawia uczucia lepkości. Idealny na każdą okazję. Mix kolorów. 
BELL - KREMOWA POMADKA DO UST SECRETALE NUDE

Daje efekt mokrych ust – są nawilżone i soczyste, jakby pokryte taflą wody. Kremowa konsystencja równomiernie powleka je aksamitną, odżywczą powłoką. Produkt wygładza usta i nie skleja ich. Kolor i blask utrzymują się przez wiele godzin, a usta pozostają miękkie i ponętne.
BELL HYPOALLERGENIC POWDER & BLUSH
To idealne połączenie matującego pudru z ożywiającym różem w jednym opakowaniu. Zapewnia profesjonalnie wyglądający i trwały makijaż. Aksamitna formuła pomaga zatuszować niedoskonałości pozostawiając skórę promienną i wypoczętą. Wystarczy lekkie muśnięcie pudrem, a następnie różem, by wyglądać świeżo i naturalnie. Produkt optycznie wygładza oraz modeluje owal twarzy. Mix odcieni. 


BIODERMIC - CAVIAR MASK - MASKA KAWIOROWA

Maska kawiorowa Odżywczy koktajl kawiorowy, bogaty w proteiny i minerały. Głęboko rewitalizuje skórę, poprawia jej koloryt, stymuluje odnowę komórkową. Naturalny czynnik nawilżający NMF nawilża, łagodzi i zwiększa elastyczność.

DERMAGLIN - MASECZKA REGENERUJĄCA DO TWARZY

Intensywnie regeneruje, głęboko odżywia, dokładnie oczyszcza i wygładza skórę twarzy. W swoim składzie zawiera zieloną glinkę kambryjską, wyciąg z miodu akacjowego, olejek pomarańczowy. Polecana jest w szczególności dla skóry zmęczonej, szorstkiej, wymagającej zdecydowanego działania i poprawy wyglądu. Pozostawia skórę gładką i przyjemną w dotyku. 


Po pudełku, którego nazwa, to Time to Shine spodziewałam się więcej tego "Shine". Produktów, które dodadzą blasku. Jak widać, producent obrał inną interpretację - uwydatnienie wewnętrznego blasku poprzez zadbane ciało i włosy. Mocnym punktem pudełka jest szampon węglowy Element. Mam nadzieję, że fajnie się spisze. Z uwagi na to, że w pudełku nie znalazłam pudru z różem w jednym, w ramach rekompensaty otrzymałam inne produkty. W ulotce widnieją 4 produkty, z których dostaniemy jeden. U mnie rekompensatą były znalezione 3 produkty z 4. Co mnie zaskoczyło? Niektórzy mogli znaleźć w swoim pudełku proteinową odżywkę do włosów Anwen. Cieszę się, choć go nie znalazłam, bo to dla mnie dobry znak, że Shiny wciąż poszukuje produktów, które mogą nas zaskoczyć. Ten produkt, to droga w dobrą stronę. Ogólnie pudełko uważam za poprawne. Moje włosy poczują się dopieszczone. Kosmetyki kolorowe Bell zapowiadają się nieźle. 

Co sądzicie o styczniowym pudełku Shinybox?

Czytaj dalej

środa, 23 stycznia 2019

Typowe dodatki w nietypowym wydaniu - lampy wiszące

Chyba każdy człowiek lubi otaczać się ładnymi rzeczami i nie ma w tym nic dziwnego. Ludzie lubią przebywać w ładnych pomieszczeniach, restauracjach czy ośrodkach wybierając się chociażby na wakacje. Ładnie urządzony pokój, dom czy mieszkanie sprawia, że czujemy się w nim po prostu dobrze. W aranżacji wnętrz co i rusz pojawiają się nowe trendy, które my możemy przemycić do swoich metrów kwadratowych w postaci gadżetów. Bardzo lubię odwiedzać sklepy, które mają różne dodatki w swojej ofercie. Czasem za grosze można upolować naprawdę fajne gadżety, które odmieniają, bądź odświeżają całe wnętrze. Ważną rolę podczas urządzania swojego metrażu ma oświetlenie. W niektórych puntach domu musi ono być zdecydowanie mocniejsze, by lepiej nam się w nich funkcjonowało. Jeżeli o mnie chodzi, lubię dobrze oświetlone kuchnie, łazienki czy gabinety. Z kolei salon czy sypialnia mogą być dla mnie mniej oświetlone, bo to pokoje, w których się wypoczywa, więc i klimat ku temu powinien być bardziej sprzyjający. To, jak zostanie rozproszone światło w dużej mierze zależy od tego, jaką lampę wybierzemy. Już od bardzo dawna lampy wiszące poza funkcją oczywistą, pełnią też funkcję dodatku. Coraz częściej spotykamy się z lampami o bardzo nietypowych i dizajnerskich wzorach. Postanowiłam zrobić mały przegląd i pokazać Wam swoich lampowych faworytów marki Ardant.


Pewnie nie zdziwi Was fakt, że lampy jakie wybrałam są w białym kolorze. Od już od ponad roku moja fascynacja tym kolorem we wnętrzach nie przemija. Wybrałam 3 wzory lamp, które najbardziej, na ten moment, są w moim guście, z uwagi na to, że sama mam lampę niemal identyczną, jak ta nr 3 (na górze). Są to propozycje, które idealnie sprawdzą się w pomieszczeniach, które nie wymagają bardzo mocnego oświetlenia. Wieczorem prezentują się naprawdę pięknie. Mam też dla Was inspiracje, jak te lampy prezentują się w pomieszczeniach. Lampa wisząca EOS Large Vita Copengahen zamontowana została w pokoju dziecięcym, co uważam za świetny wybór. Lampa sprawia wrażenie lekkiej i puszystej niczym chmurka, a ta z kolei bardzo kojarzy się z pokoikiem dla dzieci. Druga propozycja, to lampy Silvia VITA Copenhagen, które dostępne są w różnych wersjach kolorystycznych. Oczywiście najbardziej uniwersalna jest biała i będzie pasowała do każdego koloru. Bardzo podobną lampę do tego modelu mam w swoim pokoju. Złożenie mojej lampy zajęło mi trochę czasu, ale praca warta jest zachodu, ponieważ lampa zbiera słowa uznania niemal wszystkich odwiedzających mnie gości. Ale czy można się im dziwić? Na poniższej inspiracji lampa ta została użyta jako oświetlenie stołu w jadalni. Dzięki swoim niezaprzeczalnym walorom wizualnym lampa pomoże stworzyć wnętrze w przytulnym stylu skandynawskim. Ostatnia propozycja jest bardzo podobna do poprzedniczki, ale jest bardziej podłużna. Przypomina mi szyszkę zwisającą z drzewa. Ten model, to lampa Conia VITA Copenhagen. Ona również jest do samodzielnego montażu. Warto podkreślić, że montaż ten nie wymaga ingerencji żadnych narzędzi, taśm czy klejów. Na poniższej inspiracji lampa Conia została zastosowana, jako forma oświetlenia sypialni i myślę, że świetnie się tam sprawdzi. Lampa emituje ciepłe, delikatne światło, wprowadzając do pomieszczenia atmosferę sprzyjającą odpoczynkowi.


Dobór ładnej i przede wszystkim funkcjonalnej lampy, to nie takie proste zadanie, jednak obfitość wzorów czy kolorów lamp trochę nam to ułatwia. Ja swoja lampę użytkuję już jakieś 2 lata i cieszę się, że postawiłam właśnie na taki wzór. Firma Ardant prowadzi również BLOGA, na którego serdecznie Was zapraszam! Znajdziecie tam sporą dawkę wiedzy i inspiracji z zakresu wnętrzarstwa. 

Która z tych lamp podoba się Wam najbardziej? A może preferujecie inne modele?
Czytaj dalej

wtorek, 22 stycznia 2019

SmartTV – technologie przyszłości w Twoim domu

Szeroka paleta kolorów, unikalna jakość obrazu, bogate i szczegółowe obrazy, które sprawią, że każdy seans stanie się przygodą – to tylko niektóre zalety telewizorów zaprojektowanych w technologii QLED. Sprawdź sam i przekonaj się, jak żywe i głębokie mogą być kolory emitowane na ekranie telewizora.



Technologia Quantum Dot – o tym powinieneś wiedzieć

SmartTV z ekranami QLED to topowa seria telewizorów od koreańskiego producenta. Zaawansowany wariant ekranów LCD, wykorzystujących technologię Quantum Dot, oferuje nową, nieznaną dotąd jakość obrazu i szeroką paletę kolorów z pokryciem barw na każdym poziomie jasności. Kropki kwantowe to mikroskopijne cząsteczki rozmieszczone między podświetleniem telewizora a filtrami kolorów, na które pada światło z diod LED. Część światła zostaje przepuszczona bez zmian, część zaś jest konwertowana na inną długość fal i odbierana jako światła niebieskie, zielone oraz czerwone. Dzięki zastosowaniu technologii QLED kolory podstawowe cechują się większym poziomem nasycenia, co sprawia, że paleta barw staje się szersza, a emitowany obraz charakteryzuje się perfekcyjnym odwzorowaniem kolorów.

QLED TV – inwestycja dla wymagających

Najnowsze SmartTV zaprojektowane w technologii Quantum Dot rozpoznają rodzaj sygnału i automatycznie dostosowują paletę barw do transmitowanego obrazu. W przypadku wykrycia sygnału z szeroką paletą barw telewizor pokazuje pełnię swoich możliwości – kolory są żywe, głębokie, a głęboka czerń uwydatniona przez zastosowanie strefowego podświetlenia. Zaawansowany silnik Q Engine bez problemu poradzi sobie z odczytem plików z zaawansowanych kamer wideo czy płyt Blu-ray 4K UHD. Dzięki zastosowaniu innowacyjnej technologii Q HDR 1000 emitowane obrazy są w pełni zoptymalizowane i realistyczne. Wysoka jakość ekspozycji detali i jasnych kolorów sprawia, że dostrzeżemy niuanse, które byłyby niemożliwe do wychwycenia na tradycyjnym ekranie.

SmartTV – futurystyczne rozwiązania w twoim domu

SmartTV to coś więcej niż telewizor. Producent, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów, dostosował ekran do wyświetlania treści nawet wtedy, gdy telewizor jest wyłączony. Praktyczny tryb Ambient daje możliwość stworzenia obrazu otoczenia, dzięki czemu ekran upodobni się do ściany, na której wisi. Jesteś perfekcjonistą i chciałbyś zaaranżować salon w nowoczesnym stylu bez pominięcia najmniejszych detali? A może lubisz ład i harmonię? Dzięki funkcji Ambient Mode dostosujesz ekran wygaszonego telewizor tak, aby wyświetlał informacje pogodowe, wiadomości ze świata, kalendarz lub godzinę. Jeżeli lubisz urozmaicenia, możesz wykorzystać ekran jako cyfrową ramkę na zdjęcia, wybierając tryb pokazu slajdów.

Smart TV od Samsunga przyciągają uwagę minimalistyczną, bezramkową konstrukcją i precyzją wykończenia. To idealny wybór dla osób, które chcą poczuć powiew świeżości w swoim salonie i przekonać się, jak czyste i wyraziste mogą być treści emitowane na ekranie telewizora.
Czytaj dalej

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Naturativ - Krem na dzień i na noc 360*, olejek rozświetlający oraz masło do ciała

Jeżeli tu zaglądacie, to pewnie wiecie, że już od bardzo wielu miesięcy (jak nie lat) odkrywam Wam zawartość pudełek Shinybox. Czasem nie są one zbyt porywające, innym razem znajduję tam produkty, bez których nie mogę się później obejść. Wszelkie pudełka kosmetyczne lubię właśnie za to, że za ich sprawą mogę poznać całkiem nowe firmy, których pewnie bym nie poznała robiąc zakupy w drogerii. Tak właśnie było z Naturativ. W pudełkach znalazłam dwa produkty tej marki, tj. otulające masło do ciała oraz krem na dzień i na noc 360*. Niespodzianką był dla mnie trzeci produkt, tj. olejek Glamorous Illuminating, który dostałam w prezencie świątecznym razem z życzeniami od firmy. To bardzo miłe, że ktoś się tak stara, bo to dziś rzadkość. Zapraszam Was na recenzje tych produktów.


NATURATIV - KREM DO TWARZY NA DZIEŃ I NA NOC 360* AOX

Ostatnio moja cera płata mi figle, a występująca dodatkowo atopia nie pomaga. Niestety, człowiek nie młodnieje, a skóra twarzy codziennie domaga się sporej dawki nawilżenia. Wiedziałam, że potrzebuję produktu bogatego w naturalne składniki, bo tylko taki na ten moment się u mnie sprawdzi. Postawiłam na krem Naturativ 360* Aox, do stosowania zarówno na dzień i na noc. Pierwsze co zwróciło na mnie swoją uwagę, to skromna szata graficzna. Nie wiem czemu, ale takie skromne opakowania od razu kojarzą mi się z naturalnymi produktami. Krem wyposażony jest w pompkę air less - idealnie, bo wydobywamy krem w sposób higieniczny. Spójrzcie na drugie zdjęcie z poniższego kolażu - chciałam pokazać Wam konsystencję tego kremu i wycisnęłam trochę z opakowania. Jak widzicie, krem jest gesty, bo po wyciśnięciu nawet nie spłynął (musicie sie dobrze przyjrzeć, bo zdjęcie jest dość jasne. To przedłużenie, to nie długi dzióbek z opakowania, a wystający krem). Gęsta konsystencja nie sprawia jednak problemów z aplikacją. dobrze się rozprowadza i sunie po twarzy. Krem ma beżowe zabarwienie i dość specyficzny zapach. Wyczuwam w nim delikatnie cytrynową nutkę, która robi tu tło. Wiodąca woń jest jednak ciężka do określenia. Nie wiem czy każdemu się ona spodoba. Krem składa się z naturalnych składników. Jest oznaczony jako "vegan". Nie znajdziecie tu PEGów, silikonow, SLESów czy sztucznych zapachów i barwników. Tego kremu używam na noc. Treściwa konsystencja dobrze nawilża moją skórę twarzy i szyi. Rano jest ona gładka i przyjemna w dotyku. Zima, to ciężki czas dla naszej skóry - zimna temperatura na zewnątrz i suche powietrze w domu są z tym kremem mi nie straszne.


NATURATIV - OTULAJĄCE MASŁO DO CIAŁA O ZAPACHU KARMELU, WANILII I CYTRYNY

W tym masełku zakochałam się od pierwszego powąchania. W boxie znalazłam jednak wersję mini, nad czym strasznie ubolewałam. Produkt pełnowymiarowy ma 250 ml, moje masełko jedynie 40 ml. Producent zaleca hojnie nakładać masło na ciało, może być wilgotne, po wyjściu z kąpieli. Z uwagi na małą pojemność, nie nakładałam go na całe ciało. Wtedy starczyłby mi za pewne na 3 użycia. Chciałam zdecydowanie dłużej cieszyć się jego piękną wonią. Zapach jest bowiem przytulny, otulający, taki... ciepły. Idealna kompozycja zapachowa na zimę. Ciepło bijące od wanilii i karmelu jest tu fajnie podbite cytrynową nutą, która dodaje zapachowi troszkę powera. Dzięki cytrynie zapach nie jest mdły, a fajnie podkręcony. Długo utrzymuje się na ciele. Masło nanosiłam na dłonie oraz suche miejsca na ciele, takie jak np. łokcie. Świetnie je odżywiło, a także złagodziło podrażnienia. Na pochwałę zasługuje fakt, że masło szybko się wchłania, nie bieli i nie zostawia żadnej nieprzyjemnej warstewki. Skład również świetny. Znajdziemy tam masło shea, które nawilża i zmiękcza, masło kakaowe, które natłuszcza, uelastycznia skórę i łagodzi podrażnienia, masło oliwkowe, które wygładza i koi, olej babassu, który uelastycznia, nawilża, jest naturalnym filtrem UV, squalane (z oleju oliwkowego), które nawilża, ekstrakt z cytryny, który działa ujędrniająco i przeciwzapalnie, a także naturalna witamina E – antyoksydant oraz gliceryna roślinna – nawilża. Jak widzicie, same dobroci. Pełnowymiarowy kosmetyk kosztuje ok. 75 zł, ale biorąc pod uwagę świetny skład, dobre działanie i cudowny zapach, to jest wart swojej ceny.


NATURATIV - OLEJEK GLAMOROUS ILLUMINATING

Początkowo myślałam, że tego olejku będę używała od święta z uwagi na mnogość świecących drobin. W praktyce okazało się inaczej. Producent opisuje go tak: "Uczta dla skóry. Upiększający olejek do ciała i twarzy skomponowany z najlepszych tłoczonych na zimno olejów oraz naturalnych rozświetlających cząsteczek. Odżywia, regeneruje i chroni skórę. Idealnie i szybko się wchłania, a złote i miedziane drobinki miki dodają skórze słonecznych refleksów. Idealny na letnie dni i wieczorny bankiet". Ja użyłam go po raz pierwszy na Sylwestra. Choć spędziłam go w domu, co miałoby mnie powstrzymać przed ładnym wyglądem? Ano właśnie, nic! Patrząc na opakowanie wydaje się, jakby był to olejek naszpikowany brokatem. Obawiałam się, że po naniesieniu na skórę będę się świeciła, jak choinka. Nic bardziej mylnego! Na mojej skórze pojawiły się subtelne, miedziane drobinki, które pięknie, aczkolwiek w nienachalny sposób roziskrzyły moją skórę, dodały jej blasku i wyrównały koloryt. Zapach jest bardzo ładny,  kobiecy. Pachnie dość intensywnie, niczym ekskluzywne perfumy. To co, najbardziej mnie w nim zaskoczyło to to, jak się szybko wchłania się w skórę. Moja wręcz go wypiła. Olej nie pozostawił żadnej klejącej czy śliskiej warstwy. Spokojnie można nakładać go pod ubrania czy do snu. To właśnie ta szybko wchłaniająca się i subtelna konsystencja zaważyła na tym, ze olejek stoi koło mojego łóżka i niemal codziennie nakładam go na skórę swojego ciała. Nawilżenie na bardzo wysokim poziomie gwarantowane, bo w końcu to mieszanka olejów. W składzie mamy m.in. surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym a także składniki niealergizujące, jak: olej babassu – wzmacnia, nawilża, jest naturalnym filtrem UV, olej z oliwek  – wygładza i koi, olej sezamowy,  - uelastycznia, nawilża, naturalny antyoksydant, olej z pestek winogron  – źródło przeciwutleniaczy, naturalna witamina E – antyoksydant, mika  – rozświetla. Jestem zakochana w tym produkcie i zarazem uzależniona od jego pięknego zapachu. Koniecznie musicie go poznać!



Moja trzykrotne spotkanie z marką Naturativ okazało się za każdym razem strzałem w 10! Z całej tej gromadki, masło i olejek kupiły mnie w całości i po prostu uwiodły. Uwielbiam produkty, które rewelacyjnie nawilżają, a przy tym otulają moje ciało boskim zapachem. Krem do twarzy również spisał się na medal, ale nietuzinkowy zapach każe mi postawić go na drugim, równie zaszczytnym miejscu. Produkty firmy Naturativ nie należą do najtańszych, dlatego sami widzicie, że czasem, kupując box za grosze można trafić tam na rewelacyjne produkty, które swoimi cenami znacznie przewyższają wartość całych pudełek, a przecież to nie jedyne produkty, które się tam znajdują. Dzięki Shinybox poznałam tak fajną markę, za co po prostu dziękuję! Chcę również dodać, że firma ta, jest firmą z Polski, a ja bardzo lubię rodzime marki.

Znacie kosmetyki Naturativ? Który z tej trójki wpadł Wam w oko najbardziej?
Czytaj dalej

Golden Rose - tusze do rzęs Dramatic Lashes i Panoramic Lashes

Od września przestałam być szczęśliwą posiadaczką przedłużanych rzęs. Bardzo lubiłam ten stan, ale dojazdy i czas aplikacji rzęs zajmowały mi niemal cały dzień. Koszty przedłużanych rzęs też nie należą do najniższych. Po 4 miesiącach, muszę przyznać, że trochę się nimi "ucieszyłam". Jako alergik bardzo często miewałam wiosną i latem chwile, że oczy łzawiły lub po prostu mnie swędziały, a ja nie mogłam ich podrapać czy potrzeć żeby nie uszkodzić rzęs. To chyba najbardziej przeważyło za decyzją, by na nowo wrócić do malowania ich tuszem. Pod ręką miałam dwa tusze Golden Rose - Dramatic Lashes oraz Panoramic Lashes.


Oba tusze na pierwszy rzut oka wyglądają tak samo. Mają kształt walca, są w czarnym kolorze z białymi napisami. Użyte czcionki są jednakowe na obu tuszach. Kolejną cechą wspólną jest ich cena, ponieważ oba kosztują jedynie 15,90 zł. Po odkręceniu i wyciągnięciu szczotek dopiero zauważamy różnicę. Tusz Dramatis Lashes ma silikonową szczoteczkę, natomiast tusz Panoramic Lashes włosiastą.


Pierwszą rzeczą, za którą należy pochwalić oba tusze jest fakt, że po wyjęciu szczoteczek z opakowania są one dobrze pozbawione nadmiaru produktu. Ma to pozytywny wpływ na malowanie rzęs, ponieważ lepiej się one wtedy rozczesują, nie sklejają tak bardzo i pozbawione są grudek. To z kolei prowadzi do zmniejszonego czasu malowania. Muszę przyznać, że podczas robienia makijażu (nie jest on na co dzień skomplikowany) malowanie rzęs pochłania najwięcej mojego czasu. Dlatego w chwili kiedy się spieszę możliwość szybszego podkreślenia spojrzenia jest bardzo cenna. Jeżeli chodzi o efekt końcowy, bardziej polubiłam się z tuszem Dramatic Lashes. Jak wiecie, bardzo lubię silikonowe szczoteczki. Kupuję tusze tylko z takimi szczotkami. Włosiastą trochę ciężej mi się operuje. Wydaje mi się, że dzieje się tak ze względu na przyzwyczajenie do silikonowych. Dramatic lepiej też wydłuża i pogrubia rzęsy, więc idealnie sprawdzi się też na większe wyjścia. Tusz Panoramic używać na co dzień, do lekkiego podkreślenia rzęs. Mniej je wydłuża, ale za to mam wrażenie, że lepiej pogrubia. Oba tusze lepiej sprawują się w użyciu gdy odrobinkę podeschną.


Oba tusze radzą sobie z delikatnym podkręceniem moich prostych rzęs, dzięki czemu oko jest bardziej otwarte i wygląda na większe. Tusze się nie osypuje, przez co nie ma efektu pandy pod koniec dnia. Łatwo się zmywają przy demakijażu. Ostatecznie uważam, że oba tusze są dobre, jednak z uwagi na szczoteczkę bardziej skłaniam się ku wersji Dramatic. Cena jest niewysoka, ponieważ to ok. 16 zł, więc polecam wypróbować oba i przekonać się, który będzie się u Was lepiej sprawdzał. Pamiętam, ze już kiedyś używałam jednego tuszu GR. Był on w czerwonym opakowaniu i nazywał się 3D Fantastic Lash - to był prawdziwy sztosik. Chętnie bym do niego wróciła.

Znacie tusze do rzęs Golden Rose? Wolicie silikonowe szczoteczki czy te z włosia?
Czytaj dalej

sobota, 19 stycznia 2019

Matte Lipstick Crayon, Longstay oraz Soft & Matte - która seria pomadek Golden Rose jest najlepsza?

Do tej recenzji przymierzałam się od wielu miesięcy. Zdjęcia produktów Golden Rose wykonałam bardzo dawno temu. Jako dekorację do tych zdjęć wykorzystałam mój wianek ze ślubnej sesji plenerowej, która miała miejsce w sierpniu. Miałam konkretną wizję, jak chciałabym, by ten post wyglądał, jednak zawsze pojawiała się jakaś przeszkoda. Dziś w końcu mogę go napisać! Na czym mi zależało? Chciałam porównać 3 najbardziej popularne serie pomadek do ust Golden Rose: Matte Lipstics Crayon, Soft & Matte oraz Longstay. Chciałam je jednak zaprezentować Wam w "akcji" - to okazało się właśnie największą przeszkodą. Teraz, po wielu miesiącach w końcu zebrałam się w sobie i... Udało się. Zapraszam Was na  recenzje oraz prezentację pomadek na ustach, a także opinię, która seria jest według mnie najlepsza.


GOLDEN ROSE - MATTE LIPSTICK CRAYON - MATOWE POMADKI W KREDCE

Ze wszystkich tych trzech serii, to pomadka Crayon była moją pierwszą. Pamiętam, że korzystając z DDD zamówiłam odcień 08 i używałam go przez bardzo długi czas. Te pomadki charakteryzuje bardzo fajna, miękka i kremowa konsystencja, która świetnie pokrywa usta już po pierwszej warstwie. Naostrzona kredka nie zużywa się tak szybko. W takim stopniu zaostrzenia, jak widzicie poniżej, starcza na bardzo wiele użyć. Ciężko mi teraz podać konkretną liczbę, ale wydaje mi się, że na 10 razy spokojnie wystarczy. Im bardziej "gryf" się zużywa, tym ciężej jest nią malować, dlatego polecam od razu zakupić temperówkę (kredka nie jest wykręcana). Podczas aplikacji, najpierw obrysowuję usta, następnie je wypełniam i taki sposób wydaje mi się najłatwiejszy. Usta pokryte są matową warstwą, która nie zasycha na ustach, jak skorupka, dzięki czemu wyjeżdżając np. poza kontur ust, łatwo możemy to skorygować. Kolory na końcówce kredki idealnie odzwierciedlają kolor rzeczywisty pomadek, co też się chwali. Cena jest bardzo przyzwoita. Koszt jednej pomadki w kredce, to 11,90 zł. Kupić ją możemy w 28 odcieniach!


Tak pomadki prezentują się na ustach. Ustawienie ich na powyższej fotografii odpowiada kolejności swatchy na zdjęciu poniższym. Pierwszy numer, to 01. Jest to ciemny brąz w czystej postaci. Kolejny odcień, to mój ulubieniec, czyli 08. Jest to moja druga pomadka w tym odcieniu. Kolor ten odpowiada barwie brudnego różu w ciemniejszym wydaniu. Trzeci odcień, to numer 19. Jest bardzo podobny do poprzednika, jednak o jakieś 2 tony ciemniejszy. Jest w nim domieszka brązu. Ostatni odcień, to kolor 21. Jest to jaśniejszy brąz wpadający lekko w rude tony.


GOLDEN ROSE SOFT & MATTE - MATOWA POMADKA DO UST

Serię Soft & Matte poznałam najpóźniej z całej trójki i w sumie nie ma się czemu dziwić, bo jest z niej najmłodsza. Linia ta ma wiele wspólnego z serią Longstay. Łączy je nieco podobne opakowanie, sposób aplikacji oraz cena, która wynosi 19,90. Główną różnicą jest tu konsystencja. Pomadki Soft & Matte dają matowe wykończenie, jednak nie zastygają na ustach tak błyskawicznie. Można przez dość spory czas je poprawiać, rozsmarowywać. Ta konsystencja jest bardziej przyjazna do aplikacji, ale ma też swoje minusy, ponieważ jest mniej trwała. Pomadki te nie wysuszają ust, co jest zapewne ważne dla wszystkich fanek matowego wykończenia. Kolory pomadek oraz to, ile jeszcze ich zostało jest widoczne przez opakowanie. W ofercie jest ok. 20 odcieni.


Jak widzicie, odcienie jakie mam są w większości bardzo codzienne, lekkie. Odcień pierwszy (od lewej) czyli numer 102 oraz kolejny, czyli 106, to nic innego, jak typowe nudziaki. Pierwszy jest jaśniejszt, drugi nieco ciemniejszy. Oba mają w sobie jakby karmelową nutę. Pozostałe 2 odcienie są już typowo różowe. Numer 110 to wyrazisty brudny róż. Ten kolor wybrałam jadąc na swoją sesję ślubną plenerową. Pięknie podkreślił moje usta i dodał całemu makijażowi delikatności. Kolor 112, to ciemny, zgaszony róż, który ma w sobie domieszkę czerwieni, choć na zdjęciu wygląda, jakby wpadał w malinkę.


GOLDEN ROSE LONGSTAY - MATOWA POMADKA W PŁYNIE

Serię Longstay poznałam będąc na studiach. W pierwszej chwili nie poznałam jej bezpośrednio, a... Na ustach przyjaciółki. Studia zaoczne słyną często z dni, w których na uczelni spędza się nierzadko 12 godzin. Moją uwagę na te pomadki zwróciło właśnie to, jak długo utrzymują się na ustach przyjaciółki oraz to, jak ładnie prezentują się na nich pomimo spożywanych posiłków oraz wypitych napojów. Serię tę charakteryzuje bardzo wiele ładnych i wyrazistych barw, a odcieni do wyboru mamy, uwaga, aż 30! Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Konsystencja jest początkowo dość śliska. Pocierając o siebie wargi szybko się po nich rozciera, ale równie szybko zasycha, więc ewentualne poprawki trzeba robić naprawdę szybko. Polecałabym w duecie do pomadki kupić również konturówkę (GR ma je w swojej ofercie). O ile przy aplikacji jasnego odcienia różnego rodzaju nierówności nie są tak widoczne, tak przy ciemnych kolorach ciężko jest ładnie zaaplikować pomadkę, co zobaczycie też na moich swatchach. Konturówka powinna rozwiązać ten problem. Pomadki te są jednak najtrwalsze z całej trójki, więc idealnie sprawdzą się na większe wyjścia czy ważne wydarzenia. Na swój ślub miałam pomalowane usta pomadką za naprawdę duże pieniądz, która jednak zniknęła z  moich ust po pierwszym "gorzko". Z odsieczą przybiegła świadkowa, użyczając mi Golden Rose w odcieniu 03 (widocznym poniżej). Pomadka została na moich ustach, aż do rana, co jest dla mnie najlepszym dowodem jej świetnej jakości i trwałości. Warto też dodać, że do tak mocnego krycia i zastygnięcia trzeba mieć ładnie wypielęgnowane usta. Na takich przesuszonych nie będzie to wyglądało ładnie.


Z tej serii mam 3 kolory. Pierwszym (z lewej) jest mój ukochany odcień 03. Jest to odcień różowo-fioletowy, dość jasny. Określiłabym go mianem odcienia lilakowego. Kojarzy mi się z bzem. Pozostałe dwa odcienie są ciemne, bardzo wieczorowe. Środkowy, to kolor 05. Jest to taki burgund ze śliwkową domieszką. Ostatni kolor, czyli 15 jest podobny, bordowy, ale ciemniejszy i z bardziej czerwono-brązowymi tonami.


KTÓRA SERIA POMADEK GOLDEN ROSE JEST NAJLEPSZA: CRAYON, SOFT & MATTE CZY LONGSTAY?

Ciężko jest jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Dlaczego? Z prostego względu. Wszystko zależy od naszych oczekiwań. Serie Crayon i Soft & Matte są idealna na co dzień. Zapewniają matowe wykończenie, ale konsystencje są kremowe i lekkie. Nie wysuszają ust, więc stosowane nawet codziennie nie szkodzą im. Ładnie prezentują się na ustach przez kilka godzin, potem wymagają poprawki (szczególnie Crayon). Z kolei seria Longstay zdecydowanie nie nadaje się na co dzień (chyba, że przed każdym użyciem naniesiecie na usta bazę lub po każdym demakijażu zafundujecie ustom sporą dawkę nawilżenia). Ja stosuję je na ważne wyjścia, wydarzenia czy imprezy, bo są to pomadki bardzo trwałe, które pokryją nasze usta ładnym kolorem na naprawdę bardzo wiele godzin. Są to tak zwane pomadki do zadań specjalnych. Tak więc sami widzicie. Wedle naszych potrzeb każda seria ma inne zastosowanie i wybrana adekwatnie do okazji - wesele, przyjęcie u siebie gości (czy wyjazd do rodziny) lub nawet wyjście do sklepu, sprawdzi się dobrze. 

Znacie pomadki Golden Rose? Macie swoją ulubioną serię i odcień? Która seria czy kolor z zaprezentowanych podoba Wam się najbardziej?
Czytaj dalej

wtorek, 15 stycznia 2019

Rzeczy niezbędne w sypialni

Budowa naszego domu ruszyła z kopyta. Dużo czasu minęło, zanim do tej budowy można było w ogóle przystąpić (pewnie większości z Was nie muszę mówić, ile papierzysk i pozwoleń trzeba załatwić). Miejscami już brakowało do tego sił. Ale udało się i takim oto sposobem nasz dom pnie się w górę. Za jakiś tydzień lub dwa będzie zalewany już górny strop, a po nim już murowanie poddasza. Nie mogę się doczekać. Może na wiosnę uda nam się tam wprowadzić? Tego nie wiem, ale prawda jest taka, że oczyma wyobraźni urządziłam już nasz dom. Ważną jego częścią jest sypialnia i dziś to jej chciałam poświęcić ten post. W obecnym pokoju, który zajmuję, nie mogę narzekać na małą powierzchnię, ale fakt jest taki, że pokój ten jest bardzo nieustawny. Na każdej ścianie coś jest - jak nie zejście na dół, to okna, drzwi czy skosy. W nowym domu sypialnia będzie bardziej ustawna, więc będę mogła pozwolić sobie na zakup rzeczy, których tu nie mogę mieć. A co dla mnie jest niezbędne w sypialni? Stworzyłam listę przeglądając ofertę sklepu arena.pl.
BIAŁA TOALETKA KOSMETYCZNA NICEA Z TABORETEM

O niej marzę już od bardzo dawna! Mimo, że są to mebelki dość małych rozmiarów, to nadrabiają urokiem. Ta toaletka urzekła mnie swoim ładnym kształtem i pięknymi zdobieniami. Ma ona 4 szufladki - idealne na pomieszczenie mojej kolorówki oraz fajny taboret, który wyglądana wygodnie. Na stronie arkana.pl można ją kupić z dodatkiem w postaci pędzli. Jej cena, to niecały 270 zł za cały zestaw (obecnie trwa promocja), więc rozważam, czy nie kupić jej teraz i nie przechować do nowego mieszkanka. Okazja jest naprawdę ogromna!

SKRZYNIA PEŁNA SKARBÓW / PODUSZKI

Jak widzicie, moja sypialnia będzie prawdopodobnie z białymi mebelkami i wśród nich nie może zabraknąć skrzyni. Skrzynia ta musi być jednak sporych rozmiarów. Mam słabość do dekorowania łóżka poduszkami - na swoim łóżku mam ich teraz 9. Układam je codziennie i bardzo mi się to podoba wizualnie, ale zdecydowanie gorzej wygląda to wieczrem, kiedy je ściągam. Układam je na biurko czy na stół i nie wygląda to za fajnie. Gdybym miała taką skrzynię, to na pewno lądowałyby właśnie w niej. Na kolażu widzicie 2 poduszki - ogólnie lubię jasne wnętrza, więc w moim pokoju króluje biel, ale rozweselam ją kolorowymi i fikuśnymi dodatkami. Puchata, miętowa poduszka, albo poduszka-kot fajnie by się prezentowały na łóżku.

DUŻA SZAFA Z LUSTREM

Mam w pokoju szafę, ale jest ona dla mnie za mała. Jest to szafa zabytkowa, którą mam po mojej prababci - jest piękna, ale niepraktyczna. W nowym domu z pewnością nie zabraknie u mnie wielkiej, białej szafy z lustrem, w którym będę mogła się przeglądać szykując jakiś outfit na wyjście. 

STOLIKI/SZAFKI NOCNE

Na ten moment moje łóżko, na którym śpię umieszczone jest pod skosem i jest przysunięte do ściany. Miejsce mam więc tylko na jeden stolik nocny, który niejednokrotnie widzieliście. Nie wyobrażam sobie go nie mieć - trzymam na nim jakieś kwiatki, książkę i telefon, gdy idę spać. Nie rzadko jest też tam szklanka wody. Taki stolik jest niezwykle przydatny. Ten geometryczny z kolażu kupił mnie w całości. Jest nietuzinkowy. Szafka nocna to też fajne rozwiązanie, jeżeli ktoś nie lubi trzymać wszystkiego na wierzchu. Zawsze można schować co nie co do szuflady.

Jak widzicie, sklep arena.pl ma w swojej ofercie ogrom mebli i akcesoriów, których ceny są niezwykle przystępne. Cieszę się, że na tę stronę trafiłam, bo z pewnością poczynię tam jakieś zakupy, kiedy będziemy urządzać swój dom. Meble wyglądają pięknie i na starannie wykonane. W moich okolicach brakuje sklepów meblowych - mam jeden, do którego zaglądam, ale meble nie grzeszą jakością, a ceny wyglądają na zawyżone. Cieszę się, że na taką wędrówkę sklepową mogę się wybrać online, nie musząc wychodzić z domu, gdy leje, nie musząc się też malować i stroić. Mogę zrobić przyjemne zakupy popijając herbatkę i zagryzając ciacho. Nie muszę się ograniczać, bo asortyment sklepu arena.pl jest naprawdę pokaźny (dużo modeli różnych mebli i dodatków w przeróżnych wariantach kolorystycznych). Całość bezpiecznie dowiezie w szybkim tempie pod sam dom Kurier - po prostu żyć nie umierać!

A co dla Was jest niezbędnym elementem w sypialni, pomijając oczywistą rzecz, jaką jest łóżko?
Czytaj dalej

piątek, 11 stycznia 2019

Demakijaż z Nivea - seria MicellAir oraz Urban Skin Detox - porównanie 3 płynów micelanych

Demakijaż do podstawa mojej pielęgnacji. Praktycznie każdego dnia się maluję. Jednego dnia jest to makeup w stylu no-makeup, a innym razem, np. na większe wyjścia, robię makijaż mocny. Zarówno jeden jak i drugi trzeba odpowiednio usunąć z twarzy, by przystąpić do kolejnych, głównie wieczornych, kroków pielęgnacyjnych. Ostatnio moja skóra jest bardzo wybredna i skłonna do podrażnień. W moim demakijażu pomagają mi produkty Nivea. Jeżeli jesteście ciekawi, który micel z tej trójki przypadł mi do gustu najbardziej, a który rozczarował, to zapraszam do czytania.


NIVEA URBAN SKIN DETOX - PŁYN MICELARNY 3W1

Pierwszym poznanym przeze mnie płynem z tej trójki był właśnie Urban Skin Detox. Czytałam bardzo wiele dobrego o serii kremów z tej linii, dlatego z wielką radością przystąpiłam do testów. Pierwszy co przykuło moją uwagę, to radośnie wyglądająca butelka. Zielono-żółte odcienie na butelce kojarzą się bardzo wiosenne, lekko i przyjaźnie. Opakowanie zamykane jest na "klik", dobrze się otwiera i zamyka. Płyn ma zastosowanie w efektywnym usuwaniu makijażu, łagodnym i skutecznym oczyszczeniu oraz pomóc w matowieniu skóry (3w1). O ile faktycznie świetnie usunął makijaż z moich powiek, ust i twarzy, tak żeby zrobił to łagodnie, to tego już powiedzieć nie mogę. Płyn ma na 3 miejscu w składzie składnik o nazwie alkohol denat. Jak większość z Was pewnie wie, jest do składnik silnie wysuszający, podrażniający, a nawet alergizujący. Jako posiadaczka skóry wrażliwej ze skłonnością do alergii dość mocno przeżyłam spotkanie z tym płynem. Moje oczy były podrażnione i zaczerwienione, skóra powiek strasznie mnie piekła, tak samo, jak policzki. Oczy łzawiły przez kilka godzin. Muszę przyznać, że ten produkt bardzo mnie rozczarował. Nie spodziewałam się tak silnej reakcji i mam nauczę żeby w przyszłości najpierw analizować skład, a nie po fakcie.


NIVEA - MICELLAIR SKIN BREATHE - PROFESJONALNY PŁYN MICELARNY I PŁYN NA CO DZIEŃ

Płyny z serii MicellAir trafiły mnie na początku listopada, więc testuję je już całkiem długo. Najbardziej zaintrygował mnie ten czarny, tj. profesjonalny z uwagi na ładną kolorystykę (taką w moim stylu) oraz fakt, że jest to produkt profesjonalny. Co należy przez to rozumieć? Ano to, że jest to produkt dedykowany do usuwania makijażu wodoodpornego. Wydawać by się mogło, że to ten micel z całej trójki może podrażnić, skoro ma tak mocne działanie. Nic bardziej mylnego. Płyn ten jest dwyfazowy, po wierzchu pływa suchy olejek. Dedykowany każdemu rodzajowi cery, również tej wrażliwej. Rzadko kiedy używam produktów wodoodpornych. Nie mam takiej potrzeby, ale używam tego płynu do zmywania mocniejszych makijaży. Radzi sobie z tym rewelacyjnie i usuwa wszystko, co do joty, przy czym nie podrażnia mojej skóry. Nie wywołuje pieczenia, ani swędzenia. Skóra nie jest po nim wysuszona, a dzięki zawartości suchego olejku nawet nawilżona. Oczy nie łzawią, co bardzo mnie cieszy, bo z tym też miewam problemy. Produkt przed użyciem należy wstrząsnąć i wylać na wacik, następnie przyłożyć do powieki i poczekać, aż makijaż nieco się rozpuści. Potem pociągnąć wacikiem w dół. Większość makijażu, już na nim zostaje. Dość mocno tuszuję rzęsy, więc zazwyczaj ponawiam próbę. Jestem z tego produktu bardzo zadowolona, a jedyny minusik jakiego się dopatrzyłam jest taki, że micel jest zakręcany. Wolałabym opakowanie na "klik", jak w przypadku pozostałych. Możecie go nabyć na Notino.pl.


Poniższy micel nazwałam micelem na co dzień, ponieważ jest łagodny i w sposób delikatny usuwa makijaż i zanieczyszczenia z naszej skóry. Radzi sobie również z mocniejszym makijażem. Nie podrażnia, nie wywołuje niepożądanych reakcji skórnych, tj. uciążliwego pieczenia czy swędzenia. Micel tel kupujemy również w formule 3w1, tzn. ma on za zadanie efektywnie usunąć makijaż, łagodnie i skutecznie oczyścić skórę oraz koić i pozwalać skórze oddychać. Produkt jest bezwonny i dedykowany do skóry wrażliwej i nadwrażliwej, czyli takiej, jak moja. Ten płyn również się u mnie sprawdził, używam go na zmianę z micelem profesjonalnym. Dziś dotarło do mnie kolejne jego opakowanie, więc będę miała zapas.


Jak widzicie, dwa z tych produktów fajnie się u mnie sprawdziły, natomiast jeden bardzo rozczarował. Pociesza mnie fakt, że praktycznie każda marka ma jakieś perełki i produkty gorsze. Wydaje mi się, że w tym przypadku właśnie ta jest. Zielony micel prawdopodobnie wyrzucę, albo przekażę dalej, z kolei płyny z serii MicellAir pozostaną ze mną do końca, a nawet i dłużej, bo chętnie sięgnę po nowe opakowania, kiedy te sięgną dna. 

Znacie płyny micelane Nivea? Macie swój ulubiony?

Czytaj dalej

środa, 9 stycznia 2019

ORIFLAME - ZEGARKI DLA NIEJ I DLA NIEGO

Uwielbiam nosić zegarki i kto śledzi mnie na Instagramie ten wie, że mam ich pokaźną kolekcję. Zegarek noszę na co dzień. Bez niego czuję się po prostu źle. Nie wyobrażam sobie wyjść bez niego z domu, nawet jeżeli godzinę mogę sprawdzić na telefonie. Zegarek, to też fajny detal, który stanowi ładny dodatek do stylizacji. Mój mąż nie zwykł nosić zegarka, ale powiedział, że chętnie się przekona czy jest to dla niego wygodne. Przeglądając katalog Oriflame natknęłam się na męski, czarny zegarek i pomyślałam właśnie o nim. Do kompletu zamówiłam również coś dla siebie.


Zamówiłam męski zegarek Ritzy oraz damski zegarek Oceanica. Czarny jest idealny dla mężczyzny, który ceni styl, elegancję i klasyczne wzornictwo. Jeżeli przyjrzycie się paskowi, to dostrzeżecie imitację skóry. Wygląda troszkę, jak wężowa skórka. Tarcza czarna ze srebrnymi dodatkami. Zamiast cyfr na tarczy są kreski. Mechanizm kwarcowy. Zapakowany w  ładne pudełko.Pokrywa czarno-biała, natomiast dół czerwony. Zegarek założony jest na poduszeczkę.


Damski zegarek jest równie fajny. Ciekawą opcją jest fakt, że ma wymienny pasek. W zestawie mamy granatowy pasek a'la skórka, który jest idealny na co dzień oraz materiałowy, wzorzysty, do zawiązania na nadgarstku do bardziej nietuzinkowych stylizacji. Tarcza jest złota, jak i wszystkie elementy dodatkowe. Podobnie, jak w przypadku męskiego zegarka, nie mamy cyfr, tylko kreski. Ja to takiej opcji się przyzwyczaiłam, bo... Tak naprawdę nie mam zegarka, którego tarcza wyglądałaby inaczej. Są albo kreseczki, albo czysta powierzchnia. 


Materiałowy pasek do zegarka Oceanica jest naprawdę ładny. Ożywi każdą stylizację, której brak tego "czegoś". Idealnie sprawdzi się jako dodatek do jednolitych ubrań. Wydaje mi się świetny na lato, dzięki mnogości kolorów i wzorów. Jak widzicie, tarcze są zabezpieczone foliami ochronnymi. Jeżeli w kupowanych przeze mnie zegarkach pod folią nie mam bąbelków - zostawiam je. W tym przypadku obie zdjęłam.


Oba zegarki są bardzo ładne i fajnie wykonane. Męska tarcza jest dość pokaźna i masywna, dlatego fajne wygląda na dużej, męskiej ręce. Dodaje szyku i elegancji. Mój mąż na tyle polubił noszenie tego zegarka, że założył go na naszą ślubną sesję plenerową.

Lubicie nosić zegarki?
Czytaj dalej

piątek, 4 stycznia 2019

Nowości z Drogerii Jasmin - suche szampony Time Out oraz żele i balsam Shake for body

Już dość dawno temu zawitała do mnie paczka od Drogerii Jasmin. Było to pokaźne pudełko wypełnione po brzegi różnego rodzaju wspaniałościami. Paczka była taka kolorowa, iście wiosenna, że aż miło było ją rozpakowywać. Poza ładnym wyglądem, mamy tu w duecie również boskie zapachy. Niestety nie udało mi się wszystkiego przetestować dlatego dziś przychodzę do Was jedynie z recenzją suchych szamponów Time Out, żeli i balsamu Shake for body.


TIME OUT - SUCHE SZAMPONY - TROPICAL I CHERRY

Do testowania tych szamponów skusiłam się w pierwszej kolejności z uwagi na potrzebę. Nie miałam w domu żadnego tego typu produktu, więc pognałam z wersją tropikalną do łazienki. Ale zacznijmy od wyglądu. Opakowania są metalowe, smukłe i bardzo kolorowe. Na opakowaniach widnieją grafiki typowe dla danego wariantu zapachowego. Trzeba przyznać, że przyciągają wzrok. Zatyczka jest plastikowa.  Przed użyciem należy mocno wstrząsnąć opakowanie i spryskać włosy z odległości 30 cm. Ja przeważnie robię to z bliższej odległości. Włosy zostają pokryte dużą ilością białego proszku. Nie jest to dobra wiadomość dla brunetek i szatynek. Po aplikacji i rozczesaniu/wytarciu włosów pozostaje taka jasna, matowa poświata. Efekt odświeżenia włosów jest jednak bardzo duży. Są one uniesione u nasady, a widok przetłuszczonych włosów odchodzi w zapomnienie. Odświeżone włosy pozostają z nami do końca dnia. Do tej pory nie miałam jeszcze żadnego suchego szamponu, który by tak odświeżał włosy, więc jest idealny na sytuacje awaryjne. Jako szatynka miałam problem z tym białym nalotem na włosach, ale... Zamiast rozczesywać włosy szczotką, biorę ręcznik i delikatnie pocieram nim, jakbym chciała wytrzeć po prysznicu mokre włosy. Wygląda to dużo lepiej. Pozostałości szamponu  można też traktować wodą, tj. zwilżyć dłonie wodą i delikatnie przejechać po włosach. Jeżeli kiedyś spotkałabym te szampony w sklepie, na pewno zrobię zapas.


SHAKE FOR BODY! - OWOCOWE ŻELE POD PRYSZNIC I BALSAM DO CIAŁA

Te produkty, to prawdziwa bomba zapachowa. Żele od razu zabrałam ze sobą pod prysznic, nie mogłam się oprzeć. Wyglądają świetnie, prawda? Mają kremową konsystencję w kolorze odzwierciedlającym opakowania. Truskawkowy jest delikatnie różowy, z kolei waniliowy ma żółte zabawienie. Nie jest ona rzadka, ani bardzo gęsta. Zapachy, to czysta poezja. Są takie... prawdziwe, soczyste. Nie są chemiczne, jak to w przypadku niektórych żeli bywa. Kąpiel z ich użyciem, to naprawdę bardzo przyjemne chwile. Do kąpieli używam myjki. W połączeniu z nią żele dobrze się pienią i oczyszczają skórę. Żele wzbogacone są w ekstrakty oraz kwas mlekowy. Jest on jednak gdzieś w połowie składu. Mimo SLS w składzie nie wysuszają zbytnio skóry. Mając jednak w zanadrzu również balsam kakaowy Shake for body zawsze nanosiłam go po kąpieli.


Jego konsystencja jest gęsta o delikatnie brązowym zabarwieniu. Nie zostawia lepkiego filmu. Zapach jest mocno kakaowy i idealnie sprawdza się na zimowe wieczory. Jest taki otulający i po prostu przyjemny. Na ciele zostaje przez bardzo długi czas, więc miło zasypiać wśród takich aromatów. Aplikuje się go za pomocą dozownika. Niestety w transporcie pękł i dzióbek jest urwany. Jest to małe utrudnienie, ale mimo to i tak można wydobywać za jego pomocą balsam. Na pokrycie całego ciała zużywam ok. 3-4 pompki, więc uważam, to za bardzo dobry wynik pod względem wydajności. Jeżeli chodzi o skład, to jest w nim sporo fajnych składników, m.in. masło shea, ekstrakt z kakaowca, masło kakaowe, ale... Jest też również parafina. Jeżeli chodzi o efekty, to skóra była dobrze nawilżona i pozbawiona suchości, a to zimą jest kluczowe. Nawet moje łokcie stały się mniej suche, a to prawdziwe suchary. Ogólnie jestem zadowolona z duetu żel + balsam.

Znacie te produkty z Drogerii Jasmin? Który przypadł Wam najbardziej do gustu?

Czytaj dalej