wtorek, 14 lutego 2017

Duet Perfecta Fenomen C - booster oraz krem 30+ na dzień i na noc

Jakiś czas temu bardzo rozpieściła mnie firma Dax Cosmetics wysyłając mi serię swoich nowości. Ostatnio testuję naprawdę wiele i dlatego z opisaniem tych produktów zeszło mi naprawdę dużo czasu, bo staram się jak najdokładniej wszystko dla Was opisać. Najbardziej z całej paczki zaciekawił mnie duet z witaminą C - mowa o kosmetykach Perfecta Fenomen booster oraz krem na dzień i na noc. Serdecznie zapraszam Was do zapoznania się z tymi produktami.


Booster mieści się w szklanym opakowaniu z pipetą. Ma bardzo lekką, nieco jakby wodnistą konsystencję. Dostarcza skórze odczucie odświeżenia i lekkości. Polecany jest do pielęgnacji skóry, która wymaga wyrównania kolorytu, nawilżenia i odżywienia. Produkt dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż. Rekomendowany do codziennej pielęgnacji każdego typu cery, w każdym wieku lub jako okresowa intensywna kuracja. Booster można stosować zarówno pod jak i na krem, najlepiej z tej samej linii.



Kosmetyk ten ma piękny, marchewkowy kolor, aż przyjemniej się go dzięki temu używa. Zazwyczaj sięgam po niego przy wieczornej pielęgnacji. Kiedy nałożyłam booster po raz pierwszy na twarz, poczułam dość nieprzyjemne pieczenie, a twarz zrobiła się czerwona i gorąca - nie było to nic fajnego. Z każdym kolejnym użyciem było nieco lepiej. Wydaje mi się, że moja skóra przeżyła mały szok, bo stężenie witaminy C jest tu 10% - być może początkowo było to za dużo. Teraz skóra twarzy już się do tego przyzwyczaiła.


Produkt bardzo szybko się wchłania i zapewnienia producenta co do wyrównania kolorytu zostają spełnione w 100%. Twarz wygląda na bardziej promienną i jednolitą. Bardzo podoba mi się zapach boostera - jest delikatny, jakby kwiatowy, w tle jakbym czuła ukochaną ogórkową nutę - ciężko go opisać, ale jest piękny.


Drugim produktem jest krem 30+ na dzień i na noc. Stosowałam go na noc, zaraz po nałożeniu boostera. Kremik mieści się w szklanym, ciężkim opakowaniu - lepiej nie stawiać go na półce nad zlewem, bo może go pobić. Ma białą, lekką konsystencję, która szybko się wchłania Nie jest ani rzadki, ani gęsty - konsystencja kojarzy mi się nieco z kremowo-żelową. Zapach niemal taki sam jak poprzedniego produktu - bardzo ładny.


Idealnie sprawuje się będąc pod makijażem. Odżywia i nawilża skórę twarzy pozbawiając ją suchych skórek. Twarz jest przyjemna i gładka w dotyku, mam wrażenie też, że nieco napięta. Krem nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha. W jego przypadku od początku fajnie mi się go używało - booster wywołał u mnie początkowe pieczenie, czego nie dostrzegłam przy tym kremie i bardzo mnie to cieszy.


Oba produkty dają solidną dawkę nawilżenia. Krem pokochałam za dobre nawilżenie, z kolei booster za świetne wyrównanie kolorytu skóry. Skóra w okresie jesienno-zimowym pozbawiona jest blasku, wygląda na nieco poszarzałą. Dzięki tej serii kosmetyków bardzo dużo zyskała na ogólnym wyglądzie.


Oba kosmetyki spisały się u mnie bardzo dobrze. Ich cena oscyluje w granicach 25-30 zł za sztukę. W serii Fenomen C znajduje się jeszcze wiele innych kosmetyków, m.in. krem na dzień i na noc 40+, 50+, 60+, balsam pod oczy i na powieki w podobnych przedziałach wiekowych jak poprzednio. Na koniec jeszcze maska na twarz, szyję i dekolt - także linia kosmetyków jest naprawdę bogata. Na twarzy znajduje się jeszcze jedna bardzo ważna "rzecz", dzięki której będziemy wyglądać pięknie. Jest nią... Uśmiech. O niego również warto zadbać. Pomoże w tym firma http://www.orto-magic.eu/. Twój uśmiech będzie w dobrych rękach. Firma ta zajmuje się pacjentami w każdym wieku, więc każdy czas jest odpowiedni, by zadbać o swoje zęby.

Znacie kosmetyki z witaminą C od Perfecty? 

Czytaj dalej

sobota, 11 lutego 2017

Kosmetyczne prezenty idealne na Walentynki - dla niej

W tym roku miałam nie robić postu z pomysłami na prezenty Walentynkowe, ponieważ uważałam, że każdego roku wymienia się podobne rzeczy. Patrząc na moje popularne posty z tego tygodnia, ukazał się tam wpis z pomysłami na prezenty walentynkowe z 2015 roku. Temat jest jednak gorący, a biorąc pod uwagę, że każdego roku producenci prześcigają się w tworzeniu coraz piękniejszych kosmetyków i akcesoriów, postanowiłam tę listę odświeżyć o kolejne propozycje. Mam nadzieję, że trafi to jakiś zbłąkany mężczyzna i znajdzie coś odpowiedniego dla swojej ukochanej. Walentynki, to czas zakochanych, ale nie musi to oznaczać, że świętować tego dnia mogą tylko ludzie będący w związkach. Walentynki to też fajna okazja, aby wyrazić swoje uczucia, koleżance, przyjaciółce czy rodzinie i podziękować za wsparcie i po prostu to, że zawsze są. Poniższe produkty bardzo zaciekawiły mnie swoim wyglądem, bo idealnie wpisują się w dzień Świętego Walentego. Prym wiodą tu kosmetyki Bohemia Gifts & Cosmetics, które możecie kupić na Iperfumy.pl.


#1 ŚWIECE - one robią tego dnia całą robotę! Tworzą romantyczny klimat i atmosferę, w której po prostu chce się przebywać. Miło, jeżeli świece poza pięknym klimatem, wydzielają również ładny zapach. Firma Bohemia Gifts & Cosmetics wyprodukowała wiele ciekawych i uroczych zapachowych świec, które swoim wyglądem idealnie wpisują się w klimat tego dnia. Na załączonym kolażu widzicie wielkie świece o nazwach Love oraz Wedding. 

#2 TANGLE ANGEL - SZCZOTKA DO WŁOSÓW - idealny prezent dla włosomaniaczki. Szczotki te zjednały sobie serca wielu kobiet - wszystko za sprawą ciekawego wyglądu połączonego ze świetnym działaniem (używaniem). Szczotka ta przypomina mi serce ułożone ze skrzydeł. Do tego ten piękny różowy kolor!

#3 ZESTAW KOSMETYKÓW LOVEBOOK - pięknie wyglądający zestawik do kąpieli, w którego skład wchodzą: żel pod prysznic, sól do kąpieli, ponad to świeczka (podgrzewacz). Idealne trio, które wykorzystać można w łazience, gdy będziemy cieli zafundować sobie gorącą kąpiel po ciężkim, męczącym i stresującym dniu w pracy czy w domu. 

#4 RĘCZNIE ROBIONE MYDEŁKO Z GLICERYNĄ - czyż nie wygląda ono uroczo? Ręcznie robione kosmetyki według mnie zawsze wyglądają i są wyjątkowe. To serduszko może stanowić świetny dodatek do większego prezentu, albo też stanowić prezent samo w sobie, bo jest po prostu ładne - aż szkoda będzie go używać. 

#5 ZESTAW DO KĄPIELI WEDDING - DLA NIEJ I DLA NIEGO - kolejny pięknie wyglądający zestawik - tym razem możesz sprawić prezent Ukochanej, ale też i sobie. Dzięki widniejącym grafikom na żelach, każdy będzie wiedział, który żel należy do kogo. Mimo, iż jest to seria ślubna, to ja nie widzę przeciwwskazań, by podarować ją komuś na Walentynki. A może wręczenie takiego podarunku, będzie oznaką pewnej deklaracji? Kto wie!

Walentynki, to dla mnie dzień jak każdy inny. Spędzam go wspólnie ze swoim Ukochanym i nie różni się on zbytnio od innych dni, które spędzamy razem. Jedynym wyjątkiem jest to, że obdarowujemy się dodatkowo drobnymi upominkami. Nie wydajemy na nie fortuny. Są to małe prezenciki, a ja często decyduję się wtedy na wykonanie DIY. W tym roku będzie to walentynkowy torcik. Mój narzeczony lubi dostawać takie prezenciki, a ja lubię je dla niego robić. Różnica między słodkościami walentynkowymi, a tymi, które robię mu na co dzień, tkwi w kolorze słodkości i ich kształcie. Jeżeli będę miała trochę czasu we wtorek robiąc torcik, to może podzielę się z Wami efektami na blogu.

Jak spędzacie Walentynki? Obdarowujecie swoje drugie połówki lub bliskich prezentami?
Czytaj dalej

piątek, 10 lutego 2017

Makeup Revolution - paletka cieni - I ♥ Makeup Naked Chocolate

Moja kolekcja czekoladek się powiększa, co niezmiernie mnie cieszy. Coraz pewniej poruszam pędzem, co raduje mnie podwójnie. Jakiś czas temu pisałam recenzję paletki cieni Salted Caramel, a dziś przyszła pora powiedzieć nieco więcej na temat jej siostry, czyli paletki Makeup Revolution Naked Chocolate, zwanej potocznie białą czekoladą. Wygląd tych paletek jest po prostu cudowny! Chyba każda kobieta się nad nimi zachwyca!


Jest to paleta 16 cieni do powiek w tonacji brązów i beżów - piękne czekoladowe i orzechowe odcienie przełamane delikatnymi nudziakami. Każdy cień ma swoją piękną  nazwę i to fajny pomysł. Dziewczyny robiące tutoriale makijażowe będą mogły dodatkowo operować tymi nazwami np. na swoich filmikach. Znajdują się w niej zarówno cienie matowe, satynowe, jak i takie z połyskującymi drobinkami. Paletka rewelacyjnie sprawdza się do wykonywania dziennego makijażu, dzięki delikatniejszym kolorom, jak i wyjściowego, dzięki obecności kolorów ciemnych. Można pokusić się również o wykonanie smoky eye.


Cienie łatwo się rozprowadzają, równie dobrze się ze sobą łączą podczas blendowania. Dobrze przylegają do skóry, szczególnie jeżeli uprzednio na powiekę nałożymy bazę. Bez niej trzymają się też dobrze, ale jednak z bazą ich trwałość jest zdecydowanie dłuższa - wiadomo! Używam jej również do wypełniania brwi. Cienie sprawdzają się u mnie do tego zadania najlepiej i dają mi taki stopień podkreślenia jakiego potrzebuję. Widać, którego cienia używam do brwi, bo jest tak inaczej "porysowany" niż wszystkie.


Paleta jest bardzo uniwersalna i można z niej wyczarować makijaż na każdą okazję. Mieści się w pięknym opakowaniu imitującym czekoladę. Opakowanie jest plastikowe, w środku wyposażone w duże lusterko na całej długości "klapki". Dodatkowo znajdziemy tam pacynkę, czasem używam jej, gdy chcę nałożyć jaśniejszy cień w kąciku oka - do tego sprawdza się super, bo do aplikacji cieni na powieka raczej średnio się nadaje - pędzle jednak są lepsze bez dwóch zdań. W opisie producenta wyczytałam, że paletka wzbogacona jest o aromat imitujący białą czekoladę, jednak ja nie wyczuwam niczego takiego. Czuję po prostu zapach cieni. Paletka do kupienia na Iperfumy.pl. W niedalekiej przyszłości postaram się również uzupełnić tę recenzję o swatche, bądź przykładowe makijaże.

Znacie czekoladki Makeup Revolution? Który wariant czekoladki podoba się Wam najbardziej?
Czytaj dalej

Celia - pomadki i błyszczyki do ust

Jak się macie? Mam nadzieję, że dobrze, bo u mnie jest lepiej niż zwykle! Zaliczyłam sesję w pierwszym terminie, nie wymęczyła mnie ona tak, jak zwykle. Dodatkowo z Ukochanym zaczynamy przeglądać projekty domów i powoli będziemy musieli się na jakiś zdecydować. W tej kwestii chyba dam wolną rękę narzeczonemu, za to ja będę popisywała się w środku, a ściślej mówiąc jego urządzaniem. Najbardziej kręci mnie urządzanie kuchni. Bardzo popularne stają się nadruki na szkle, które dostać można na http://www.cels.pl/. Od dłuższego czasu o nich głośno. Kiedy będę robiła swoją kuchnię, na pewno przemyślę ten dodatek, bo jest rewelacyjny! Ale jednak zanim zacznę ogarniać swój dom, najpierw należy ogarnąć siebie. Muszę zmykać się malować, bo zaraz wyjeżdżam w świat. Fajnie się złożyło, bo dziś również troszkę o kolorówce. Kiedy sięgam pamięcią wstecz, nie lubiłam za bardzo testować kolorówki. Maluję się od wielu lat, ale nigdy moje makijaże nie należały do spektakularnych i takich, które zwracają na siebie uwagę. Zazwyczaj były to skromne makijaże. Odkąd zaczęłam blogować i oglądać różne vlogerki na YT, zaczęłam, chcąc nie chcąc, poznawać tajniki makijażu. Przez ten czas wiele się nauczyłam i gdyby kiedyś ktoś mi powiedział, że będę malowała usta intensywnymi kolorami, a powieki malowała cieniami, to pewnie kazałabym się temu komuś popukać w głowę. A jednak! Mój makijaż na przestrzeni kilku lat bardzo się zmienił i teraz z wielką radością podchodzę do testowania kolorówki. Dziś opowiem trochę o pomadkach i błyszczykach marki Celia, które przywędrowały do mnie od Dax Cosmetics.


Na pierwszy ogień pójdą pomadki Celia z serii Elegance. Chciałam odszukać je na stronie producenta, ale niestety mi się to nie udało. W udziale przypadły mi takie kolory jak 04, którą krótko scharakteryzowałabym jako odcień brudnego różu. Swoją drogą bardzo taki kolor lubię, bo jest nieoczywisty. Drugim kolorem jest 09 i jest to taki nieco ciemniejszy odcień koralowy, który już do moich ulubionych nie należy.


Nie wiem jak to się stało, ale zapomniałam zrobić swatchy, więc mam nadzieję, że zadowolą Was kolory, które zaprezentowałam tylko w taki sposób. Na ustach nie odbiegają one kolorystyką od tego co tu widzicie. W swoim składzie zawierają składniki nawilżające i odżywcze, takie jak kompleks witamin A, E i F, wyciąg z kwiatu rozmarynu czy olej z pestek słonecznika. I uwierzcie, czuć to na ustach. Już po jednym zastosowaniu czuć fajną różnicę między tym co było, a jest.



Na ustach prezentują się subtelnie. Nie są to pomadki, które są bardzo trwałe, bo poprawek należy dokonywać dość często. Nie przeszkadza mi to, ponieważ są to moje pomadki codzienne, nie stosuję ich na wielkie wyjścia, by zależało mi na nienagannej trwałości. Cena jest niewielka, ponieważ oscyluje w granicach 9-10 zł. Kolorystyka dość rozbudowana, w kolekcji znajdziecie, aż 12 kolorów.  


W swojej paczce znalazłam również błyszczyki z serii Candy Love. Odcienie na jakie trafiłam, to 5, który jest koralowy oraz 6, który określiłabym jako typowy nudziak. Oba kolory są subtelne, ale odznaczają się na ustach. Dają delikatną kolorystyczną poświatę z brokatowymi drobinkami. Tu z kolei lepiej czuję się w odcieniu 5, ponieważ 6 jest dla mnie trochę za jasny. Zapach jest słodki i bardzo przyjemny.


Są to jedne z nielicznych błyszczyków, które noszone na ustach nie przeszkadzają mi. Nie kleją się jak typowe błyszczyki, co bardzo mi odpowiada. Dzięki temu używam ich zdecydowanie częściej niż tych, które miałam dotychczas w kolekcji. Cała linia Candy Love składa się z 6 odcieni. Ich cena to ok. 12 zł. Bardzo się cieszę, że miałam okazję poznać te pomadki i błyszczyki, bo wiem, że jeżeli spotkam się z nimi stacjonarnie, to nie zawaham się ich kupić. Bardzo dobra jakoś i działanie za niewielkie pieniądze.

Znacie produkty marki Celia? Mieliście pomadki Elegancje i błyszczyki Candy Love? 

Czytaj dalej

Jak nakładać efekt lustra SemiFlash Metallic?

Bardzo długo wzbraniałam się przed zakupem efektu lustra. Jakoś wątpiłam w te piękne, czyste tafle, jakie dzięki temu pyłkowi można uzyskać. Moje podejście zmieniło się kiedy zobaczyłam filmik Maxineczki i jej propozycję na manicure Sylwestrowy. Kiedy naocznie zobaczyłam, krok po kroku, bez żadnej ściemy, jak wygląda ten efekt - zakochałam się. Nigdy wcześniej nie oglądałam takich filmików, na ten natknęłam się w sumie przypadkiem i bardzo się z tego powodu cieszę. Bez namysłu kupiłam ten efekt, a kurier przywiózł mi paczuszkę już wczoraj. Sama byłam bardzo ciekawa czy uda mi się ładnie nałożyć ten efekt, więc korzystając z okazji, robiłam zdjęcia i przygotowałam dla Was tutorial. 


Do wykonania tego efektu potrzebujemy: pyłek metaliczny (marka dowolna, ja mam SemiFlash), top No Wipe (moim ulubionym jest ten marki Dolce Vita Nails), który stanowi postawę powodzenia przy nakładaniu tego efektu, kolor bazowy (zaleca się nakładanie pyłku na czarny kolor, by efekt był najbardziej zadowalający, a ja postanowiłam, że użyję koloru 424 Marine Dolce Vita Nails), do tego pacynka do cieni, którą będziemy aplikować pyłek. Przyda się również pędzelek do usunięcia resztek pyłku. 


Ja aplikuję pyłek na wzorniku. Jeżeli chcecie aplikować go od razu na paznokciach, to należy przygotować odpowiednio płytkę. Najpierw ją zmatowić, odtłuścić Nails Cleanerem i nałożyć bazę (trzeba ją utrwalić w lampie - LED 30-45 sekund, UV 120 sekund). Następnie zaaplikować 2 warstwy koloru bazowego (w moim przypadku 424 Marine) i każdy bezpośrednio utrwalić w lampie.


Kiedy nałożyliśmy już dwie warstwy koloru, paznokieć/paznokcie należy pokryć topem No Wipe. Bez niego nie uda nam się zaaplikować odpowiednio pyłku. Pyłek na zwykłym topie czy kolorze będzie prezentował się jak zwykły brokat. By uzyskać czystą taflę użyj topu No Wipe i utwardź go w lampie.



Teraz przyda nam się pacynka. Za jej pomocą zaaplikujemy pyłek. Ja "maczam" pacynkę w pyłku i pocieram o paznokieć. Robię to na początku w jedną stronę, z góry na dół, bo tak mi jest łatwiej.


Kiedy pokryję już całą płytkę SemiFlashem, pocieram pacynką już swobodnie, w tę i z powrotem starając się go jak najlepiej wetrzeć. Jest to bardzo proste, pyłek nie jest absolutnie problematyczny, super współpracuje.


Po wtarciu pyłku oczyściłam paznokieć delikatnie wycierając go pędzelkiem (używam do tego pędzla do makijażu, który zamówiłam w tym celu na jakiejś chińskiej stronie, ponieważ delikatne włosie jest tu bardo ważne). Po naniesieniu efektu na paznokieć, prezentuje się on tak jak widzicie poniżej. 


Jak widzicie, udało się uzyskać efekt lusta i czystej tafli. Nawet widać w tym paznokciu moje odbicie z aparatem, więc nakładanie efektu zakończyło się powodzeniem.


Teraz ważne jest to, by odpowiednio go zabezpieczyć z naciskiem na zabezpieczenie wolnego brzegu. Producent zaleca położenie dwóch warstw topu No Wipe. Każdą oczywiście należy osobno utwardzić w lampie.



Dla ukazania jeszcze większego efektu i potencjału tego produktu, prezentuję go Wam na kilku kolorach. Od lewej jest to kolor Semilac 008 Intensive Pink, w środku Dolce Vita Nails 210 Night Fury oraz 424 Marine. Jeżeli o mnie chodzi, moje serducho skradł efekt lustra na granacie 424 Marine.


Podoba Wam się efekt lustra na paznokciach? Aplikujecie na swoje manicure różnego rodzaju pyłki czy brokaty? Jaki efekt jest Waszym ulubionym?

Ostatnio widuję wysyp postów z zakupami. Ludzie wciąż szaleją na wyprzedażach, a ja o dziwo w tym roku jakoś się im nie poddałam. Moje zakupy były skromne, ale nie obyło się bez nerwów. Kurier zostawił moją paczkę u sąsiadów, z którymi nie jestem w zbyt przyjacielskich stosunkach. Sytuacja odbioru paczki była dość niezręczna. Nie lubię, kiedy kurier robi takie rzeczy bez wcześniejszej konsultacji - to po prostu nieprofesjonalne. Trzeba chyba zmienić usługodawcę. Ostatnio spotkałam się ze stroną http://www.epaka.pl/ - jest to nowoczesna platforma wysyłkowa umożliwiająca wysyłkę paczek zarówno na terenie całego kraju jak i za granicę. Może warto spróbować? Tym bardziej, że cennik wysyłek Poczty Polskiej znów poszybował w górę z początkiem lutego.
Czytaj dalej