wtorek, 10 kwietnia 2018

Kwiaty, kwiaty i jeszcze raz kwiaty! Dodatek, którego nie może zabraknąć na ślubie i weselu

Kwiaty to nieodłączny element każdego ślubu i wesela. Panna Młoda trzyma w ręce bukiet z ulubionych kwiatów, do tego często też wpina je we włosy. Pan Młody przypina je sobie do klapy marynarki. Ozdabiamy nimi swój dom, kościół, auto, którym będziemy jechać do ślubu i przede wszystkim salę weselną, a ściślej mówiąc stoliki, przy których zasiądą wszyscy goście. Bez kwiatów byłoby nudno i smutno. Dodają one szyku i elegancji wszystkim okazjom, a ponadto zawsze są doskonałym pomysłem na prezent. Motywy kwiatowe można również przemycić w ślubnych dodatkach.


Jednym z takich dodatków jest papeteria. Chciałabym dziś pokazać Wam dwa kwiatowe zaproszenia ze sklepu ZAPI.PL. Wstępnie właśnie taki pomysł na swoje zaproszenia miałam. Kwiatowy wianek z różowych piwonii, a w środku nasze imiona i data ślubu. Czas jednak wszystko zweryfikował i ostatecznie zdecydowaliśmy się na skromniejszą i bardziej elegancką odsłonę. Zamiłowanie do kwiatów jednak nadal pozostało.


Jak widzicie, kwiaty można nanieść zarówno na przód zaproszenia, jak i w jego środku. Dzięki nim zaproszenie jest kolorowe, świeże oraz radosne, czyli takie, jaki powinien być cały ten dzień. Każda kobieta ma swoje ulubione kwiaty i według tego gustu lub też ogólnej kolorystyki wesela może dobrać sobie odpowiednią papeterię.


Do kolekcji przydałyby się również kwiatowe zawieszki - ozdobią one niejedną trunkową butelkę na weselu. W środku zawieszki można dodać jakieś śmieszne wierszyki czy zdania lub pozostać przy imionach lub dacie ślubu. Jeżeli planujecie zakup winietek, to na stronie Zapi również takie z motywem kwiatowm znajdziecie.


Kwiaty kocham od zawsze. To wspaniała dekoracja! Nie potrzeba wiele dodatków, wystarczą nawet zwykłe, cięte kwiaty, bez jakichkolwiek wstążek czy tasiemek i już jest pięknie. Wiele kwiatów roztacza wokół siebie dodatkowo cudne aromaty, więc na pewno będzie to miało wpływ na samo przebywanie wśród nich - będzie znacznie milej.

Lubicie żywe kwiaty? Często kupujecie je do swoich domów? Podobają się Wam kwiatowe zaproszenia?
Czytaj dalej

sobota, 7 kwietnia 2018

I love you to the moon and back - personalizowane poduszki My Gift DNA

Personalizowane akcesoria i gadżety cieszą się od lat niesłabnącą popularnością. Nic dziwnego więc w tym, że na rynku pojawia się ich coraz więcej. Każdy z nas chce być oryginalny i mieć coś, czego nie spotka w co drugim domu, dlatego decydujemy się na zakupy takich rzeczy. Ja chciałabym dziś pokazać Wam moje personalizowane w połowie poduszki ze sklepu My Gift DNA, które swoim urokiem kupiły mnie w całości.


Dlaczego napisałam, że poduszki są personalizowane w połowie? Ano dlatego, że w tym przypadku wzór poduszek jest już narzucony z góry, my personalizujemy je pod kątem imion. Jak widzicie, skusiłam się na poduszkę ze swoim imieniem oraz imieniem mojej drugiej połowy. Poduszki przedstawiają dwoje kosmonautów, których łączy bardzo popularny cytat "I love You to the moon and back". Producent pisze o nich w tak ładny sposób: "Nie wiecie jak określić uczucie, dzięki któremu zrodziła się między Wami miłość nie z tej Ziemi? Czy było to zauroczenie, chemia, a może magia? Nic z tych rzeczy! To nieziemskie przyciąganie sprawiło, że zakochaliście się w sobie bez pamięci. Czas, abyście ponownie wykorzystali swoją pozaziemską moc i sprowadzili na Ziemię dwa kosmiczne gadżety. Miłosna akcja poduszkowa zakończy się powodzeniem tylko dzięki Waszej dwójce!"


Kiedy tylko zobaczyłam je w sklepie My Gift DNA od razu zapragnęłam je mieć. Bardzo lubię różnego rodzaju poduszeczki i nowe poszewki, bo tak prostym i szybkim zabiegiem  można nieco odświeżyć swój kącik. W moim przypadku jest to kącik sypialniany. Mam w pokoju szare rolety, do tego stolik przy łóżku również jest szary, dlatego poduszki w tym samym kolorze świetnie się w ten klimat wpasowują.


Poduszki mają spory rozmiar, bo jest to aż 50 cm x 50 cm i są to największe poduszki, jakie do tej pory miałam. Posiadają silikonowe wypełnienie, które nadaje im sprężystości i miękkości w dotyku, co gwarantuje wysoki komfort użytkowania. Poduszki dopasowują się do kształtów ciała i szybko powracają do stanu naturalnego. Wypełnienie jest wolne od alergenów i bez zapachowe. Poszewki wykonane z grubej tkaniny nie blakną i nie przecierają się. Poszewki posiadają zamek błyskawiczny, co ułatwia ich zmianę. Jakość nadruku oceniam na bardzo dobrą. Przeszedł on testy i otrzymał certyfikat bezpieczeństwa, co oznacza, że nie mają szkodliwego wpływu nawet na najmłodsze dzieci.



Poduszki są w odcieniu ciemniej szarości (te dwa zdjęcia w zbliżeniu musiałam rozjaśnić), a kolor rzeczywisty odpowiada najbardziej pierwszym trzem zdjęciom. Jestem oczarowana tymi poduszkami, są naprawdę pokaźne, do tego nietuzinkowy kosmonautyczny nadruk sprawia, że są oryginalne i przykuwają spojrzenia moich gości, czemu wcale się nie dziwię. Są one po prostu urocze!


W sklepie My Gift DNA znajdziecie wiele gadżetów i dodatków do domu - zarówno tych personalizowanych, jak i nie. Jest tam wiele ciekawych pojedynczych poduszek, jak i zestawy. Są też kubki, akcesoria do wypieków, plakaty i zestawy prezentowe, takie jak np. szkatułka z gadżetami do wina czy deska z akcesoriami do serów. Muszę przyznać, że przechadzając się po wirtualnym sklepie ciężko byłoby odejść z pustymi rękami.

Znacie sklep My Gift DNA? Lubicie takie poduszki dekoracyjne? Podoba Wam się mój wzór?
Czytaj dalej

piątek, 6 kwietnia 2018

Wszechstronne zastosowanie sprężarki powietrza

Dziś dość nietypowo, bo będzie trochę... Po męsku. Post będzie dotyczył sprężarek kaeser.pl. Dla niektórych kobiet ten temat może okazać się dość abstrakcyjny, ale nie dla mnie. Ze sprężarką tłokową jestem obeznana, bo wielokrotnie ułatwiła mi ona życie. Można ją spotkać w większości męskich garażów, a jej zastosowanie jest naprawdę szerokie. Do tej pory nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale jest to urządzenie bardzo pomocne. Pominę typowo budowlane, przemysłowe i medyczne zastosowanie, a zajmę się tym, które są przydatne dla kobiety.

#1 POMPOWANIE KOŁA W ROWERZE/SAMOCHODZIE

Po raz pierwszy w tym roku korzystałam ze sprężarki właśnie w tym celu. Po zimie, powietrze w kole rowerowym nieco opadło, a jak widzieliście może ostatnio na story, miałam już pierwszą jazdę rowerem, więc trzeba było ten sprzęt odpowiednio przygotować. Korzystając ze sprężarki, napompowanie powietrza w kole to kwestia kilku sekund.

#2 POMPOWANIE BALONÓW NA JAKĄŚ UROCZYSTOŚĆ

Balony kojarzone są z różnego rodzaju imprezami i nie bez powodu. Jest to dekoracja, którą można szybko zorganizować. Jest prosta, może być kolorowa lub zachowana w stylistyce, jaka nam najbardziej odpowiada. I o ile napompowanie 10 balonów nie jest wielkim wyczynem, tak napompowanie kilkuset balonów, np. do zrobienia balonowego łuku weselnego nad bramę, to już spore wyzwanie. Sprężarka zdecydowanie nam to ułatwi.

#3 POMPOWANIE MATERACÓW NA PRZYJAZD GOŚCI / POMPOWANIE BASENÓW

Jeżeli ktoś ma małe mieszkanko i nie ma w nim pokoju dla gości, najpopularniejszą metodą przenocowania znajomych czy rodziny są materace. Trzeba je jednak wcześniej napompować, co nie jest takie proste, jeżeli mielibyśmy pompować go ustami. Tu również świetnie sprawdzi się sprężarka. Możemy jej użyć także do napompowania basenu podwórkowego, które rozstawiamy latem.

#4 OCZYSZCZENIE PRZESTRZENI MIĘDZY KLAWISZAMI NA KLAWIATURZE

Ogólnie staram się nie jeść przy komputerze, ale zdarza się, że gdzieś się śpieszę, więc chcąc zaoszczędzić trochę czasu, łączę te dwie rzeczy ze sobą. W konsekwencji pod przyciski klawiaturowe dostają się różnego rodzaju paprochy. Dostaje się tam również kurz. Za pomocą sprężonego powietrza można się ich stamtąd pozbyć.

Sprężarka nie jest urządzeniem niezbędnym, ale zdecydowanie ułatwia życie. Warto ją mieć pod ręką, bo tak naprawdę, nigdy nie wiadomo, kiedy nam się przyda. Oczywiście, nikt nie kupuje sprężarki dla napompowania balonów czy koła w rowerze, jednak mężczyźni z pewnością znajdą im inne, ważniejsze zastosowanie, a my dodatkowo będziemy mogły się wspomóc w tak, wydawałoby się, prostych, ale nie do końca czynnościach.

Czy Wasi mężczyźni mają w domu sprężarki? Korzystacie z nich?

Czytaj dalej

Pielęgnacja całego ciała z Orientaną

Marka Orientana bryluje na blogach już od ładnych kilku lat. Produkty tej firmy cieszą się sporą popularnością, a także uznaniem. Po dłuższym zastanowieniu, nie przypominam sobie, bym miała ich dużo, więc ucieszyłam się, gdy nadarzyła się okazja do przetestowania kilku produktów. Jest to nawilżająca bio pianka do mycia twarzy, olejek do biustu, balsam do ust oraz peeling do twarzy. Zapraszam na recenzje tych produktów.


ORIENTANA - NAWILŻAJĄCA BIO PIANKA DO MYCIA TWARZY DO KAŻDEGO TYPU CERY - KANTOLA

Różnego rodzaju produkty do mycia twarzy idą u mnie, jak woda. Wiadomo, używa się ich kilka razy dziennie. Nasza twarz często obciążana jest makijażem, więc warto codziennie odpowiednio ją oczyścić, by chociaż w nocy mogła swobodnie oddychać i odpoczywać. Pianka mieści się w podłużnym opakowaniu, wyposażona jest w pompkę air-less. Szata graficzna jest skromna, bardzo prosta i minimalistyczna. Zapach... hmm. Ciężko jest go określić, ale mi kojarzy się tak...  Szpitalnie, sterylnie. Nie przeszkadza mi to. Woń nie jest nachalna, więc w zasadzie nie zwraca się na nią uwagi. Pianka jest delikatna, biała i po prostu przyjemna w kontakcie z twarzą. Ogólnie bardzo lubię pianki w każdej kategorii kosmetycznej, więc mam ich naprawdę sporo. W składzie znajdziemy panthenol i Gurdlinę Japońską. Pianka nie podrażnia skóry twarzy, co więcej, koi ją. Nie doświadczyłam po niej uczucia ściągnięcia twarzy. W użyciu okazała się bardzo przyjemna i świetnie oczyściła ona moją skórę twarzy po pozostałościach makijażu. Na jedno mycie używałam 2 pompki i taka ilość w zupełności starczyła na jedno mycie twarzy. Produkt jest zatem wydajny.



ORIENTANA - BIO OLEJEK DO BIUSTU - 16 ROŚLIN AJUWEDERY

Pielęgnacja biustu dla kobiety jest niewątpliwie istotnym punktem, o którym nie należy zapominać. Cały czas staram się dążyć do lepszej sylwetki, ale są w tym zakresie pewne wahania. Przy przyroście i spadku wagi, skóra niewątpliwie cierpi katusze, ta na piersiach również, więc warto ją odpowiednio nawilżać. Miałam nadzieję, że olejek w tej roli spisze się najlepiej i... Nie pomyliłam się. Zacznijmy jednak od początku. Olejek mieści się w plastikowej buteleczce. Początkowo zakręcany jest na zakrętkę, ale można to zamienić na pompkę, która również jest w zestawie - taki wybór wydaje mi się fajną opcją. Zapach delikatny, słodkawy - bardzo przyjemny i myślę, że spodoba się większości osób. W składzie znajdziemy, aż 16 interesujących składników. Są nimi m.in. olej sezamowy, jojoba, olej z pestek granatu, z klejowca, nasion bawełny itd. Taka mnogość wspaniałych składników raduje moje serce. Kosmetyk ten charakteryzuje duża wydajność, bo naprawdę niewielka ilość wystarczy na jednorazowe rozprowadzenie. Skóra jest gładka,miękka, bardzo dobrze nawilżona, staje się jędrna i sprężysta, a o taki właśnie rezultat mi chodziło. Olejek kosztuje ok. 50 zł, ale jest to mieszanka naprawdę wspaniałych i przede wszystkim naturalnych składników, więc warto takie pieniądze na ten olejek wydać.


ORIENTANA - NATURALNY KREMOWY PEELING DO TWARZY - PAPAJA I ŻEŃ-SZEŃ INDYJSKI

Ten kosmetyk zaczęłam testować jako pierwszy. Wszystkie peelingi do twarzy mi "wyszły", więc trzeba było zaopatrzyć się w coś nowego. Skusiłam się na kremowy peeling do twarzy papaja i żeń-szeń. Peeling mieści się w plastikowym opakowaniu na zakrętkę. W środku znajdziemy peeling o dość zbitej konsystencji - nie sprawia problemów z nabieraniem, ale też nie przemieszcza się po "słoiczku". W produkcie zatopionych jest wiele małych drobinek - są to zmielone pestki moreli czy łuski orzecha. Muszę przyznać, że robią robotę. Są dość małe, ale bardzo ostre. Peeling ten kwalifikuję do raczej mocniejszych zdzieraków. Jeżeli chodzi o zapach, to liczyłam na jakąś owocową bombę, jednak żeń-szeń dołożył tu swoje 5 groszy i zapach ostatecznie jest nijaki. Teoretycznie mi nie przeszkadza, określam go jako neutralny, ale jednak nastawiłam się na coś innego. Jest to produkt w 100% naturalny, bez parabenów, ftalanów, silikonów, itp. W tym produkcie również znajdziemy mnóstwo olejów, takich jak: słonecznikowy, migdałowy, sezamowy, z kiełków pszenicy, pestek grejpfruta, szafranowy, awokado, drzewa sandałowego oraz z ziaren marchwi. Do tego także masło shea - brzmi kusząco, prawda? Peeling ten używam ok. 2 razy w tygodniu, tak jak zaleca producent. Dzięki niemu moja skóra wygląda na zadbaną, pozbawiona jest suchych skórek. Jest gładka i wizualnie prezentuje się lepiej. Mój nos w końcu rozstał się z suchymi miejscami dzięki niemu. Tak odpowiednio wygładzona i pozbawiona suchości cera wygląda na bardziej promienną i wypoczętą. Pojemność nie jest za duża, a mimo to produkt jest wydajny, bo niewielka ilość starcza, na wypeelingowanie całej twarzy. W małej ilości produkty kryje się naprawdę sporo drobin. Daję temu peelingowi 3xTAK za działanie.



ORIENTANA - BALSAM DO UST - GRANAT I LICZI

Ostatnio w moich kosmetycznych zbiorach jest wiele produktów do pielęgnacji ust. Cieszy mnie to, bo... Nie ma nudy i rutyny, a do tego poznaję coraz to nowsze produkty. Ten balsam dobrze wypadł w moich oczach. Ma ładny kolor, zbitą konsystencję, która dobrze się nakłada (ponieważ nieco się roztapia w kontakcie z temperaturą ciała, w tym przypadku ust czy palca. Ma ładny, owocowy zapach - wydaje mi się, że przoduje tu granat. Mieści się w małym, plastikowym słoiczku.  Wygląda o uroczo. Szata graficzna bardzo skromna, od razu przywodzi na myśl, że mamy do czynienia z naturalnym produktem. W składzie znajdziemy masło shea, masło kokum, masło kakaowe, wosk pszczeli, olejek awokado, ekstrakt granatu, czy wiele innych. Kolejny, bogaty we wspaniałe składniki produkt. Przy tylu świetnych składnikach wiemy, że nasze usta będą otoczone odpowiednią ochroną. Dzięki tej mieszance zyskamy przede wszystkim dobre nawilżenie, a bordowa konsystencja dodaje ustom delikatnego kolorytu.



Moje spotkanie z produktami Orientana uważam za bardzo udane. Zapachy idealnie odzwierciedlają nazwę marki, bo większość z nich jest właśnie orientalna, nietuzinkowa i niecodzienna. Każdy produkt napełniony jest do maksimim produktami naturalnymi, które świetnie pielęgnują partie naszego ciała, do której są przeznaczone. Jestem zadowolona, że poznałam tyle wspaniałych produktów,  które dbają o moje ciało każdego dnia. Myślę, że nie są to moje ostatnie spotkanie z tą marką.

Znacie kosmetyki Orientata? Macie wśród nich swoich ulubieńców?

Czytaj dalej

Shinybox - It's a Girls world - marzec 2018

Jakiś czas temu przywędrowało do mnie nowe, marcowe pudełko Shinybox It's a Girls world. Szata graficzna zachwyca od pierwszego zobaczenia. Takie grafiki zawsze spotykają się z miłym przyjęciem, poza tym, świetnie odzwierciedla ona nazwę pudełka oraz to, że w marcu obchodziłyśmy Dzień Kobiet. Nie przedłużając, pokażę Wam zawartość.


GOCRANBERRY - OLEJEK DO DEMAKIJAŻU TWARZY I OCZU

Olejek przeznaczony jest do oczyszczania każdego typu skóry. Delikatnie, ale skutecznie, usuwa makijaż i co dzienne zanieczyszczenia. Dzięki zawartości dobroczynnych olejów kosmetyk pozostawia skórę zregenerowaną, odżywioną i wolną od podrażnień. Produkt otrzymały klientki, których marcowy zestaw ShinyBox jest przynajmniej drugim w ramach jednej i tej samej subskrypcji lub aktywnego pakietu. Cena: 29 zł / 150 ml.

FEEL FREE - KREM POD OCZY BIO

Unikalna formuła kremu zapewnia doskonałe nawilżenie oraz pomaga pozbyć się drobnych zmarszczek mimicznych. Marka Feel Free w swoich produktach promuje ideę powrotu do natury - troskę o środowisko naturalne oraz odpowiedzialne korzystanie z zasobów Ziemi. Dlatego też skład kosmetyku w niemal 99% stanowią substancje pochodzenia naturalnego oraz surowce z upraw organicznych. Cena: 67 zł / 20 ml.

NOVEX - MASKA NAWILŻAJĄCA WŁOSY

Głęboko nawilżająca maska do włosów z wyciągiem z baobabu, dedykowana dla włosów suchych, zniszczonych zabiegami chemicznymi oraz termicznymi. Zwiększa elastyczność włosów, zapobiega puszeniu oraz ułatwia rozczesywanie. Nie obciąża włosów, pozostawia je lekkie oraz pełne blasku. Regularnie stosowany przywróci włosom elastyczność, blask oraz ułatwi ich codzienną stylizację. Ma również działanie ochronne - zabezpiecza włosy przed działaniem silnych promieni słonecznych, wiatru, słonej i chlorowanej wody oraz silnego mrozu. Cena: 8 zł / 100 g.  
 
BIELENDA - SZTYFT NA ODROSTY
Rewolucyjny sztyft, który skutecznie pokrywa odrosty i siwe włosy. Pomagają wydłużyć czas między kolejnymi farbowaniami, co zapobiega niszczeniu włosów. Idealnie dopasowują się do koloru włosów i nadają jednolity kolor. Nie przetłuszcza włosów i łatwo się zmywa. W zestawie znajdziesz jeden z 3 dostępnych kolorów: jasny brąz, brąz lub czarny.  Cena: 16,70 / 4,3 g.

KONTIGO - PĘSETA DO BRWI

Trwała, skośna pęseta umożliwiająca precyzyjną regulację brwi. Jest to produkt 1 z 3. Zamiennie w pudełku pilnik Kontigo oraz puder brązujący. 
DELIA - PODKŁAD MATUJĄCY

Mineralny, trwale matujący fluid o lekkiej konsystencji i aksamitnym wykończeniu. Przeznaczony do cery mieszanej i tłustej - innowacyjna formuła fluidu absorbuje nadmiar sebum i zapobiega błyszczeniu skóry. Doskonale wyrównuje kolor i drobne niedoskonałości cery. Cena: 10,40 zł / 35 ml.
EFEKTIMA - CHUSTECZKA BRĄZUJĄCA
Wyjątkowa, odpowiednio nasączona chusteczka brązująca o przyjemnym zapachu, do stosowania na twarz i ciało. Starannie dobrane składniki oraz formuła chusteczki zapewniają komfort i skuteczność stosowania. Cena: 1,87 zł / 2 szt.

Jeżeli chodzi o moje zdanie na temat tego pudełka, to nie jest ono złe, jednak mam wrażenie, że niektóre kosmetyki, albo raczej ich kategorie są ciągle powielane. Pierwsza trójka produktów, to dla mnie mocne punkty tego pudełka, ale tu właśnie dochodzi do powtórzeń. Kolejny raz mamy do czynienia z odżywką Novex - ogólnie nie ubolewam, bo bardzo te maski lubię, ale fajnie byłoby choć raz uświadczyć pełnowymiarowego opakowania. Krem pod oczy mi odpowiada - marki nie znam, a poprzedni krem (który swoją drogą też był niedawno) dałam mamie, więc teraz pora zadbać o moje okolice oczu. Produkty GoCranberry bardzo lubię, a olejku do demakijażu jeszcze nie miałam, więc to dobra okazja, by przekonać się czy taki sposób demakijażu mi odpowiada. Przy produktach z ostatniego zdjęcia mam mieszane uczucia. O ile pałam wielką miłością do Bielendy, tak tu raczej love story nie będzie. Nie trafiłam z kolorem sztyftu, bo mam czarny, a ja mam włosy brązowe (mama ciemny blond). Podkład Delia - niby trafił mi się najjaśniejszy odcień, ale i tak jest dla mnie za ciemny. Chusteczek brązujących nie używam, także dla mnie ten produkt jest zbędny i powinien stanowić dodatek do pudełka, a nie jeden z głównych produktów. I na koniec, na osłodę pęseta. Bardzo mnie ucieszyła. Jest ładna, nawet jako dodatek do zdjęć, a do tego wygląda naprawdę solidnie, więc się przyda.

Kochani, zbieram się do zaprezentowania Wam metamorfozy mojego pokoju. Włożyłam w nią bardzo dużo czasu, pracy i energii, ale również serducha. Mam nadzieję, że spotka się ona z ciepłym przyjęciem z Waszej strony. Mój stół i krzesła, które zawsze zbierały komplementy z Waszej strony teraz wyglądają niczym stoły designerskie, które często przykuwają wzrok. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła podzielić się z Wami tą metamorfozą. Wierzę, ze przypadnie Wam ona do gustu.

A Wy co sądzicie o zawartości tego pudełka?

Czytaj dalej