środa, 20 listopada 2019

MAKEUP REVOLUTION - MOJE HITY DO MAKIJAŻU

Jeżeli ktoś spytałby mnie, jaka marka króluje wśród moich kosmetyków kolorowych, to bez zastanowienia powiedziałabym, że jest to Makeup Revolution https://allegro.pl/strefa/uroda/marki/makeup-revolution. Mam mnóstwo palet (do malowania powiek czy konturowania), a także pomadek czy innych cudów, jak pędzle. Kolorówkę tej firmy używam namiętnie od paru lat. Są to produkty dobre jakościowo za niewielkie pieniądze. Dziś chciałabym pokazać Wam swoich ulubieńców z tej firmy.


PALETKI REINASSANCE - DZIENNA, WIECZOROWA I DO KONTUROWANIA

Polubiłam je od pierwszego użycia. Wszystko dlatego, że są takie poręczne, a na wyjeździe nie zajmują dużo miejsca. Wyglądają, jak takie małe puzderka. Paleta dzienna ma kolory jaśniejsze i matowe (4 maty i jeden brokat), z kolei wieczorowa ma ciemniejsze odcienie i bardziej szałowe (1 mat i 4 brokaty), z któryś śmiało można wyczarować smokey eye. Paletka do konturowania składa się z dwóch przegródek z ciemnym i jaśniejszym odcieniem. Od wielu miesięcy jestem nimi zauroczona.


POMADKI RENAISSANCE LIFELONG 

Lubię te pomadki za formułę. Kiedy chcę troszkę odpocząć od typowych matów, które zastygają na skorupkę, wtedy sięgam po te pomadki.  Rozprowadzają się one w bardzo łatwy sposób i pięknie pokrywają usta niebanalnymi kolorami. Wykończenie jest aksamitne. Pomadki wyglądają tez brdzo elegancko, gdyż umieszczone są w opakowaniach w odcieniu różowego złota.


PALETKI SHIMMER BRICK 

Każda kostka skrywa w sobie 5 kolorów. Dwie kostki utrzymane są w odcieniach brązu, beżu i miedzi, z kolei jedna jest piękna, subtelna, delikatna i... różowa. Mają one tak mocny pigment, że do teraz nie mogę wyjść z podziwu. Już po jednym przejechaniu palcem, był on pokryty mocnym kolorem. Co więcej, nie tak łatwo było mi to z niego usunąć, dlatego to najlepszy dowód na to, że produkty z tej linii cechuje nienaganna trwałość.


Pokażę Wam swatche jednej z tych paletek - robią wrażenie prawda? Pigmentacja zwala z nóg. I te kolory... Te paletki są po prostu niezwykłe!


POMADKI RETROLUXE W ZESTAWIE Z KONTURÓWKĄ

Tych pomadek raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Retroluxe kupują już samym opakowaniem. Jest naprawdę ładne! W środku mamy matowe pomadki oraz konturówki. Dzięki temu zestawowi można pięknie obrysować usta i wypełnić je kolorem, by prezentowały się nienagannie. Kolorów do wyboru jest mnóstwo. Mój ulubieniec, to kolor Grandee.


Marka Makeup Revolution ma wiele bardzo udanych kosmetyków. Kosmetyki z linii PRO też mają u mnie szczególne miejsce w serduchu, ale z racji, że to inna seria, może opowiem o niej kiedy indziej. Uważam, że warto kupować te kosmetyki, bo w parze z przyzwoitą jakością idzie też dobra cena.

Lubicie kosmetyki Makeup Revolution?

Czytaj dalej

niedziela, 10 listopada 2019

Rimmel - nowości do makijażu | Makijaż ust z pomadkami Lasting Finish i brwi z Brow Pro Micro

Z kolorówką Rimmel znam się nie od dziś. Słynne podkłady czy pomadki zawsze się u mnie świetnie sprawdzały i do produktów z tej kategorii bardzo często i chętnie powracam. Podkład Match Perfection czy Wake up to moje hity. Tak samo sprawa ma się w przypadku pomadek Lasting Finish. Moje pierwsze wyglądały trochę inaczej. Teraz wyglądają zdecydowanie lepiej, nowocześniej i są po prostu wygodniejsze, ale o tym później. Dziś chciałabym zaprezentować Wam kilka nowości tej firmy i pokazać swatche oraz napisać  kilka słów o samym testowaniu.


POMADKI RIMMEL LASTING FINISH 

Jak już wspominałam, ich wygląd troszkę ewoluował. Teraz pomadki są dłuższe i smuklejsze, a ich kształt bardziej dopasowany do ust. Zdecydowanie łatwiej pomalować nimi usta nie wyjeżdżając poza ich kontur, niż starszymi wersjami, za co duży plus. Podoba mi się również to, że kolor każdej pomadki widoczny jest tusz pod zatyczką. Już nie musimy przewracać pomadki do góry nogami (bo tam jest nr i pełna nazwa), by rozszyfrować, z jakim kolorem mamy do czynienia.  Konsystencja pomadek jest bardzo kremowa. W kontakcie z ustami pomadka jakby topniała. To fajne i przyjemne uczucie. Szminka sunie po ustach pokrywając je pięknym, głębokim kolorem. Lasting Finish nie zastyga na ustach całkowicie. Nie tworzy tej skorupki, która gwarantuje dłuższą trwałość. Przy mocniejszym dociśnięciu do kubka/szklanki, odbija się na nim. Nie jest to też taki 100% mat. Pomadka się nie błyszczy na ustach - na swatchach tak wygląda, ale... Zdjęcia pomadek robiłam zaraz po naniesieniu ich na usta. One nie zdążyły po prostu podeschnąć. Minusem tych pomadek  (a raczej ich opakowania) jest to, że niektóre nie chowają się w całości, do tej osłonki. Większość chowa się na  równi z nią - w obu przypadkach pomadki narażone są na uszkodzenia i ja robię to notorycznie. Wolałabym, by pomadki bardziej chowały się do środka. Z czasem, kiedy będę ich częściej używam, problem ustąpi, bo najzwyczajniej pomadka będzie się zużywała.


RIMMEL LASTING FINISH - 700 X-TREMELY BARE I 610 LIT!


Odcień 700, czyli X-tremely Bare, to nic innego, jak brąz. Utrzymany w ciepłej tonacji. Odcień 610 to kolor koralowy. Jest to czerwień zmieszana z pomarańczem i zarazem kolor, za który nie do końca przepadam. Nie czuję się w nim dobrze, choć sam w sobie  jest ładny.


RIMMEL LASTING FINISH - 550 THIRSTY BEA, 520 DAT RED, 210 MAUVE MAXX


Jako brunetka powinnam dobrze czuć się w czerwieniach, ale zazwyczaj nie mam do nich przekonania. Chociaż odcienie Lasting Finish 550 oraz 520 całkiem mnie do siebie przekonują.  Oba są do siebie bardzo podobne, choć wydaje mi się, że 550 jest ciut ciemniejszy. Jednak moich niekwestionowanym ulubieńcem jest odcień 210 Mauve Maxx. Kolor ten opisałabym, jako bardzo brudny róż z domieszką fioletu. W rzeczywistości jest ciemniejszy, niż na poniższym zdjęciu, ale światło zrobiło swoje.


RIMMEL LASTING FINISH - 200 BLUSH TOUCH, 130 BUZZ'N, 100 HELLA PINK


Te odcienie, szczególnie 100 i 200 jest mi ciężko opisać. Trudno powiedzieć, co to za kolory. Są do siebie podobne, z tym, że 100 jest jaśniejszy, a 200 ciemniejszy. Wydaje mi się, że to takie lekkie brązy połączone z domieszką koralu. Są najbardziej codzienne z całej ósemki. Kolor 130 jest piękny, soczysty, malinowy. Podoba mi się!


RIMMEL - BROW PRO MICRO - PRODUKTY DO BRWI

Na punkcie brwi mam fisia. Nie mam takiej wprawy w malowaniu, jaką mają niektóre dziewczyny prezentujące swoje makijażowe zdolności, ale też na takiej perfekcji mi nie zależy. Podkreślam brwi na swój sposób i staram się, by nie było to zbyt przerysowane. Póki mi się to udaje, jestem zadowolona. Przez bardzo wiele miesięcy używałam pudru do brwi. Teraz mogłam wypróbować coś innego. Mam tu 3 kredki oraz 3 mazaki w różnych odcieniach.


RIMMEL - BROW PRO MICRO - MAZAKI DO BRWI

Miałam kiedyś mazaki do brwi, ale nie używałam ich, ponieważ odcienie, które mi się trafiły, totalnie do mnie nie pasowały. Brąz wpadał w rude tony, a ja tego po prostu nie znoszę. Tym razem mam mazaki w 3 kolorach: Blonde, Honey Brown i Soft Brown. Dla siebie wybrałam odcień ostatni, czyli Soft Brown, choć tak naprawdę wolałabym po prostu Brown lub Dark Brown. Mazki mają bardzo precyzyjne końcówki, którymi można ładnie podkreślić to, co trzeba. Kolory nie są bardzo mocne, więc nie zrobimy sobie tymi mazakami krzywdy.


RIMMEL - BROW PRO MICRO - KREDKI

Kredki trafiły mi się w kolorach Blonde, Soft Brown i Drark Brown (szkoda, że te kolory nie pokrywają się z kolorami mazaków). W duecie z mazakiem w odcieniu Soft Brown używam kredki w kolorze Dark Brown. Razem tworzą naprawdę zgrany duet. Wszystko mogę ładnie podkreślić delikatniejszym mazakiem, a wypełnić ciemniejszą kredką. Kredki mają dość "suchą" konsystencję. Co mam na myśli? Ano to, że trzeba dość mocno je docisnąć, by dawały jakiś kolor. W tym przypadku jest to dobre rozwiązanie, bo efekt można tu dozować. Można zrobić brwi w jaśniejszym brązie o nawet taki wpadający nawet w czerń (choć tu się trzeba solidnie napracować). Mi to odpowiada, bo tak jak w przypadku mazaka, nie wyrządzimy sobie krzywdy i nie przerysujemy brwi, co mogłoby wyglądać komicznie. Kredki z drugiej strony wyposażone są w spiralki do rozczesywania brwi - fajny dodatek, bo ja wiecznie je gubię.


Nowości Rimmel przypadły mi do gustu. Mam swój nowy zestaw do brwi, który na ten moment zastąpi puder z GR (nie mówię, że kiedyś do niego nie wrócę). Kredka i mazak dają bardziej naturalny efekt. Włoski na brwiach są widoczne. Na pochwałę zasługuje również trwałość. Wśród pomadek też znalazłam swojego ulubieńca. Testowanie zatem wypadło bardzo udanie.

Malujecie na co dzień brwi lub usta? Jakiś produktów do tego używacie najczęściej (mam na myśli formę, np. cienie, pudry, kredki lub pomadki w sztyfcie, płynne itp)?
Czytaj dalej

piątek, 8 listopada 2019

Jak żyć w zgodzie z naturą?

Życie w zgodzie z naturą - brzmi pięknie prawda? Bardzo często cieszymy się przyrodniczymi walorami - udajemy się nad jeziora, spacerujemy po górach czy korzystamy z darów lasu. Dzięki przyrodzie i tlenowi, który ona wytwarza (mówiąc bardzo ogólnie) żyjemy. Szkoda, że w większości przypadków nie potrafimy odwdzięczyć się naturze za to, co dzięki niej mamy. Świat tonie w plastiku, zwierzęta umierają, bo my nie potrafimy sobie odmówić kilku rzeczy. Nie powiem, że stałam się eko-freakiem, bo nie. Często zdarzają mi się jeszcze w tym zakresie wpadki, ale... Staram się zmieniać na lepsze i pracować nad sobą by wyrobić w sobie fajne nawyki przyjazne środowisku. Zmiany trzeba zacząć od siebie. Gdyby każdy tak postępował żyłoby się nam po prostu lepiej. Od czego można zacząć te zmiany? Poniżej kilka moich przemyśleń.


NATURALNE KOSMETYKI

Nie powiem, że w mojej kosmetyczce znajdziecie tylko naturalne kosmetyki, bo to nie prawda, ale... Prawdą jest to, że znajduje się ich tam coraz więcej. Moja świadomość w tym zakresie bardzo wzrosła, a i analiza składów (choć ekspertem nie jestem) też się do tego przyczyniła. Staram się używać produktów pielęgnacyjnych opartych na naturalnych składnikach, szczególnie, że wymaga tego również ode mnie moja skóra. Jeżeli chodzi o higienę jamy ustnej - także. Naturalne składniki również mogą odpowiednio o nią zadbać, bo naturalna pasta do zębów także może je wybielić czy wzmocnić szkliwo, zapobiec próchnicy czy osadzaniu się kamienia. Uśmiech jest naszą wizytówką, więc dbanie o niego powinno być naszym obowiązkiem. Pasty naturalne, wcale nie są droższe od zwykłych past ze średniej półki cenowej, więc warto przemyśleć czy się na nie nie przerzucić.

NATURALNE ŚRODKI DO SPRZĄTANIA

Nawet sprzątać można w zgodzie z naturą. Kiedyś znano tylko takie sposoby sprzątania, a potem skutecznie wyparła je chemia. Może i jest bardziej skuteczna, ale ja z uwagi na moje alergie coraz rzadziej po nią sięgam. Nie ma to jak naturalne roztwory, które można zrobić w domu. Bardzo pomocne przy tym są takie składniki, jak ocet, soda, szare mydło, sok z cytryny czy woda utleniona. Z tych składników można stworzyć takie mikstury, że żaden bród im się nie oprze. Przy tym oszczędzamy pieniądze, bo nie wydajemy jej na sklepową chemię, bo w zasadzie większość tych produktów zawsze jest w domu.

KUPUJ Z GŁOWĄ / NIE UŻYWAJ FOLIÓWEK

Chodzenie na zakupy z ekotorbami czy z "firankowymi" woreczkami na owoce i warzywa weszło mi w krew. Kiedy wyciągam te siateczki i pakuję w nie owoce lub warzywa bardzo często budzi to sensację w sklepie (a szkoda, bo w tych czasach takie rzeczy wielorazowe powinny być na porządku dziennym). Ostatnio pewne panie, które stały za mną w kolejce "po cichu" debatowały "Zobacz jakie fajne torebki", "Ciekawe czy są za darmo?" - niestety nie ma nic za darmo, chyba  że samemu się zrobi takie woreczki. W sumie, to nic skomplikowanego. Wiele sklepów wprowadza również możliwość przyniesienia własnych pojemników na wędliny. Do tych sklepów dołączył Kaufland. Przy kasach nie można też kupić foliówek i stopniowo będą też znikały foliówki na dziale owoce i warzywa. Bardzo mnie to cieszy!

Czy zwracacie uwagę na to, jakie kosmetyki kupujecie? Czy ograniczacie foliówki przy codziennych zakupach? Robiliście kiedyś naturalne środki do sprzątania?
Czytaj dalej

wtorek, 5 listopada 2019

Black Friday na Notino.pl || 25 listopada - 1 grudnia

Black Friday to świetna okazja do zakupu rzeczy w niższych cenach. Wiele sklepów parę tygodni wcześniej podwyższa ceny, by w Black Friday je magicznie podnieść. Od takich sklepów staram się trzymać z daleka. Najczęściej kosmetyczne zakupy robię na Notino.pl, więc cieszę się, że i ten sklep dołączył do tej "czarnej akcji". Black Friday na Notino.pl – to cały tydzień prawdziwych zniżek wysokiej jakości perfum i kosmetyków. Z naszym kodem masz 20% zniżki na wszystko swoich ulubionych marek. Kupuj produkty od znanych marek jak Calvin Klein, Yves Saint Laurent, Jean Paul Gaultier i wiele innych w specjalnych cenach. Zawsze mam w koszyku dodanych dużo produktów, potem robię selekcję czy nadal tego potrzebuję i zamawiam. Gdy można coś kupić taniej, radość zawsze jest dużo większa. W końcu nie ma nic fajniejszego niż kupowanie i oszczędzanie w jednym. Dziś chciałam pokazać Wam, co zwróciło moją uwagę.


ZESTAWY PREZENTOWE

Bardzo je lubię! To fajna okazja, by kupić kilka kosmetyków z tej samej linii w dużo niższej cenie. Często zdarza się, że znajdziemy tam również jakiś dodatek. Moją uwagę zwrócił zestaw Dove. Kosztuje naprawdę niewiele, a poza dwoma kosmetykami (swoją drogą całkiem fajnymi, bo znam tę serię) znajdziemy tam również przybornik do paznokci. Wydaje mi się, że to naprawdę fajny dodatek i miło, że się tam znalazł. Poza zestawami Dove, jest tam znacznie więcej innych zestawów, również tych z wyższej półki, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

URZĄDZENIA DLA MĘŻCZYZN

Jeżeli mężczyzna o siebie dba, praktycznie każdego dnia używa różnego rodzaju akcesoriów, które w tym pomagają. Maszynka do włosów może nie jest urządzeniem, którego używa się co i rusz, ale zestaw Braun z grafiki można używać na 7 sposobów, dzięki różnych końcówkom i dodatkom, także jest to bardzo uniwersalne urządzenie. Na Notino jest jeszcze wiele innych urządzeń, np. trymerów czy typowych maszynek do strzyżenia brody, także jest w czym wybierać.

PIĘKNE PERFUMY

Perfum na Notino dostatek. Znajdują się tak zapachy na każdą kieszeń. Od tanich, po te droższe, ekskluzywne. Oczywiście na Black Friday lepiej kupować te droższe opcje - z wiadomych względów. Na razie mam masę perfum, ale kiedy zapasy trochę się zmniejszą, to kupię coś nowego... Zakochałam się w Black Opium od YSL. Wąchałam próbkę i to zapach idealny dla mnie. Zawsze patrzę też na zapachy CK, zazwyczaj są w moim guście.

Będziecie coś kupować na Black Friday?
Czytaj dalej

poniedziałek, 4 listopada 2019

Revolution PRO - paleta cieni Natalii Siwiec

Paletka Natalii Siwiec długo czekała w mojej szafce, zanim doczekała się recenzji. Jak widzicie, obfociłam ją, jak jeszcze rosły piwonie. Jak pewnie wiecie, z makijażem nie mam za wiele wspólnego. Umiem trochę się pomalować, ale nie ma przy tym żadnego szału, stąd też robię to rzadko. Jak już się maluję, zazwyczaj używam bezpiecznych kolorów, takich jak beże, brązy, odcienie złota. Poza tym, moje piwne oczy chyba w takich kolorach właśnie wyglądają najlepiej. Jak widzicie, w paletce Natalii Siwiec  Nath x Revolution PRO takich odcieni nie brakuje.


Ogólnie o linii PRO z Makeup Revolution zawsze miałam dobre zdanie. Kiedyś miałam okazję testować kilka produktów z tej serii (m.in. podkład, cienie, pomadki czy produkty do konturowania). W porównaniu ze zwykłymi produktami MUR te odznaczały się znacznie lepszą jakością. Ucieszył mnie fakt, że dzięki Notino.pl będę mogła przetestować kolejny PRO kosmetyk, tym razem w kolaboracji z Natalią Siwiec.


Paletka ta wizualnie prezentuje się naprawdę ładnie. Jak widzicie, ma dość nietypowe otwieranie. Całe opakowanie jest kryte, nie widać przez nie cieni. Po otwarciu, na "wieku" widzimy autograf Natalii Siwiec, co jest fajnym dodatkiem. Jeśli chodzi o cienie, mamy ich 15 (5 rzędów, po 3 cienie). Kolory są przeróżne - głównie spokojne, choć dwa cienie się wyróżniają, tj. czerń i fiolet. Takich kolorów bardzo się boję w makijażu. Może gdybym miała większe umiejętności, to znalazłabym dla nich zastosowanie w moim makijażu.


Myślę, że to kolory najlepiej oddadzą swatche. Może zdjęcie nie jest cudnej jakości, ale robiłam je jeszcze wtedy, gdy mój aparat był w naprawie. Jednak to co potrzebne, jest dobrze widoczne. Paletki MUR są zawsze fajnie podpisane - tym razem paletka nie ma plastikowej nakładki z nazwami, a są one naniesione pod cienie - fajnie, bo się nie zgubią. Mi w zasadzie te nazwy nie są zbytnio potrzebne, ale jest wiele kont makijażowych, które dzięki tym nazwom będą mogły powiedzieć swoim odbiorcom, jakiś kolorów użyły, bez konieczności oznaczania ich na zdjęciach czy siląc się na opisywanie jakiegoś kolory własnymi słowami.


Jeśli o mnie chodzi, moje serce podbiło kilka kolorów. Są to: Sketch, Classy, Darling i Mesmeric. Pewnie nie zdziwi Was fakt, że to brokaty. Bardzo lubię mat w makijażu, ale uważam, że na oku można ciut bardziej zaszaleć. Często zdarza mi się dawać jakiś błyszczący cień w kąciku oka. Fajnie rozjaśnia całe spojrzenie. Te "brokaty" mają dodatkowo fajne krycie. Nie wszystkie się jednak tym odznaczają.


Zrobiłam dla Was przykładowy makijaż, ale... Niestety telefon zjadł całe kolory, przez co całość prezentowała się po prostu niezbyt atrakcyjnie. W moim odczuciu paletka spisała się naprawdę dobrze. Mogłaby mieć nieco lepszą pigmentację, ale jeśli te kolory nałożymy na bazę, to podbiją się one, są bardziej wyraziste, co mnie cieszy. Cienie delikatnie się osypują, ale jeśli najpierw malujecie powieki, a dopiero potem nakładacie podkład, to nie powinno to stanowić dla Was żadnego problemu. Paletka kosztuje 59 zł - czy to dużo czy mało zostawiam już do oceny Wam.


Cieszę się, że mogłam przetestować paletkę Natalii Siwiec, która została stworzona we współpracy z Makeup Revolution. Dostępna jest na stronie Notino.pl. Ma ona bardzo przyjemne cienie, w większości w bezpiecznych kolorach, które sprawdzą się w wielu fajnych makijażach. Jeżeli ktoś ma większe umiejętności ode mnie, na pewno wykorzysta czarny cień i zrobi super smoky eye.

Podobają Wam się te odcienie w paletce czy lubicie bardziej zaszaleć?
Czytaj dalej

sobota, 2 listopada 2019

Mój codzienny makijaż - kosmetyki kolorowe do codziennego makijażu

Mój codzienny makijaż nie jest zbyt porywający. Używam raczej podstawowych produktów, które znajdują się w większości babskich kosmetyczek. Lubię się malować, ale znam też umiar w makijażu. Nie uważam, że trzeba nakładać na siebie tonę kosmetyków, by wyglądać dobrze. Naturalny look wydaje mi się bardziej odpowiedni na co dzień, ale też pochłania zdecydowanie mnie czasu. Do codziennego makijażu używam...


BOURJOIS - ALWAYS FABULOUS - PODKŁAD 120 LIGHT IVORY

Ostatnio przywędrowało do mnie tak dużo podkładów, że grzechem byłoby ich nie używać. Poznałam bardzo wiele odcieni podkładu Bourjois i udało mi się wybrać ten idealny dla mnie. Okazał się nim odcień 120 Light Ivory. Podkład wygląda bardzo ładnie. Czarne napisy i dodatki w kolorze rose gold tworzą zgrany duet. W środku mamy pompkę, którą poprzez przekręcenie możemy zablokować. Dobra opcja w podróż. Konsystencja jest taka w sam raz. Nie jest za gęsta, ale po nałożeniu bardzo powolutku spływa. Z taką konsystencją najlepiej mi się współpracuje. Po naniesieniu na twarz, skóra jest taka aksamitna, ujednolicona, jednak... Większych niedoskonałości ten podkład nie przykrywa. Trzeba dopomóc sobie korektorem. Mimo to, jestem z niego zadowolona. Na co dzień sprawdza się u mnie świetnie. Naniosłam go również na twarz, gdy szłam na wesele. Trzymał się bez zarzutu.


POMADKI DO UST - BOURJOIS ROUGE VELVET 19 i MAYBELLINE SUPER STAY MATTE INK 10

Lubię malować usta. Od bardzo dawna u mnie króluje mat. Totalnie nie czuję się w błyszczących pomadkach. Wyjątek stanowią błyszczyki, których sporadycznie używam. Wydaje mi się, że te wszystkie błyszczące pomadki, totalnie do mnie nie pasują. W matach czuję się o niebo lepie. Ostatnio używam naprzemiennie dwóch pomadek - Bourjois Rouge Velvet w odcieniu 19 oraz Maybelline Super Stay Matte Ink w odcieniu 10 Dreamer. Na krótsze wyjścia nanoszę Bourjois, z kolei na dłuższe wyjazdy, np. kilkugodzinne nanoszę Maybelline. Maybelline bardzo mocno zastyga na ustach i rewelacyjnie się na nich trzyma. Czasem nawet przy demakijażu mam problem z dokładnym zmyciem tej pomadki, taka jest skubana trwała. Bourjois pięknie prezentuje się na ustach (ten kolor jest cudowny! Idealny na jesień), delikatnie na nich zastyga, jednak podczas jedzenia wyciera się, stąd taki podział, której mam używać na dłuższe, a której na krótsze wyprawy. Obie mają dodatkowy atut - pięknie pachną. Sztos! Szykuję się do złożenia zamówienia na Notino.pl, więc na pewno zawitają u mnie kolejne kolory tych pomadek.


GOLDEN ROSE - PUDER DO BRWI Z WITAMINĄ E - ODCIEŃ 106

Podkreślone brwi to podstawa mojego makijażu. Ładnie umalowane brwi całkowicie odmieniają twarz. Niejednokrotnie już się o tym przekonałam, zarówno na sobie, jak i oglądają różne makijażowe tutoriale. Bardzo ciężko było znaleźć mi idealny odcień cienia, którym pokrywam rzęsy. Był on albo zbyt ciemny, albo wpadał w rude tony, a tego nie chciałam. Udało mi się zdobyć puder do brwi z witaminą E w odcieniu idealny - ciemniejszy, chłodny brąz, to kolor, którego tak długo szukałam. Na zdjęciu wygląda na jasny, jednak uwierzcie mi na słowo, że taki nie jest. Jego wydajność zaskakująca. Używam go od początku stycznia 2019 - codziennie, a zużycie jest po prostu znikome. Ciągle jeszcze widać na nim tłoczenia. Trzyma się na brwiach świetnie, a nałożenie dodatkowej warstwy sprawi, że brwi będą jeszcze ciemniejsze. Ja jestem nim zachwycona!


BOURJOIS - TUSZ DO RZĘS TWIST UP THE VOLUME - GOLD

Ten tusz już dla Was recenzowałam, ale zrobię krótkie streszczenie. Tusz ma piękny, kruczoczarny odcień. Do tego magiczną szczoteczkę, którą można przekręcić i z prostej szczoteczki zrobić taką zakręconą, jak na zdjęciu (czad, nie?). Dobrze się nakłada, świetnie wydłuża rzęsy i nie skleja ich. Pod koniec dnia wszystko jest na swoim miejscu. Nie kruszy się, ani nie tworzy efektu pandy, za co mu chwała.


Ta prezentuje się moja złota piątka produktów do codziennego makijażu. Jak widzicie, mój makijaż na co dzień jest bardzo ograniczony. Oczywiście pomocne przy jego wykonaniu są gąbeczka oraz pędzelki - do brwi i cieni. Pędzelka do cieni używam by podkreślić nieco dolną powieką. Robię to pudrem do brwi. Dzięki temu oko wydaje się ciut większe. 

A Wy jakich kosmetyków używacie do codziennego makijażu?
Czytaj dalej

Bourjois - tusz do rzęs Twist up the volume

Tusz do rzęs, to mój must have. Zakładam, że podobne podejście do tego produktu ma większość z Was. Tusz do rzęs otwiera nam powiekę, powiększa oczy i nawet, gdy mamy na sobie (jeśli chodzi o kosmetyki) tylko ten produkt, to wyglądamy całkiem przyzwoicie. Nic więc dziwnego, że każda z nas poszukuje swojego tuszu idealnego. Ciężko powiedzieć, czy ja taki znalazłam. Lubię w tym zakresie testować wszelkie nowości. Wiem jednak, że dzięki Notino.pl poznałam naprawdę bardzo wiele fajnych tuszów, do których bardzo często wracam, nawet po latach. Ostatnim moim odkryciem jest Bourjois Mascara Twist Up The Volume. Jest to nietypowy tusz i jedyny w swoim rodzaju. Do tej pory nie miałam styczności z takim wynalazkiem. A co co chodzi? Zaraz Wam pokażę.


Nie jest to mój pierwszy tusz Bourjois, ale z pewnością jako pierwszy zrobił na mnie tak duże wrażenie. Ale po kolei... Wygląda po prostu ładnie, standardowo. Opakowanie jest czarne, a złote dodatki dodają mu elegancji. Konsystencja przy pierwszym użyciu była dość mokra, co kończyło się odbijaniem tuszu, na szczęście nie trwało to długo. Tusz dość szybko "przyschnął" i nie sprawiał już żadnych problemów. Odcień jest intensywnie czarny, taki, jak lubię najbardziej.



Największe wrażenie zrobiła na mnie szczoteczka. Jest ona sylikonowa, ale... Poprzez przekręcenie złotej końcówki na szczycie można zmienić jej kształt. Szczoteczka może być długa i prosta, albo krótsza i skręcona. Mam nadzieję, że poniższe zdjęcia fajnie Wam to ukażą. Gdybyście jednak potrzebowali pomocy, to na pierwszym zdjęciu szczoteczka prosta, na drugim skręcona. Było to dla mnie duże zaskoczenie! Nie spodziewałam się takich czarów przy malowaniu rzęs. Dzięki temu każda z nas może dobrać szczoteczkę pod swoje rzęsy.


Myślałam, że mi bardziej do gustu przypadnie wersja skręcona, jednak myliłam się. Dużo wygodniej maluje mi się rzęsy szczoteczka prosta. Chyba dlatego, że jest ona długa i pokrywam tuszem znacznie więcej rzęs za jednym pociągnięciem, niż tą skręconą. W każdym razie, jak mi się ta prosta znudzi, w sekundę mogę ją zakręcić. Dla mnie to naprawdę super sprawa i fajny wynalazek w jednym. Tusz fajnie wydłuża rzęsy, podnosi je do góry (u mnie delikatnie, bo z natury mam proste rzęsy). Nie skleja ich, co więcej,ładnie rozdziela i nawet nie trzeba w to wkładać za dużego wysiłku. Ważne jest również to, że po całym dniu dobrze się prezentuje. Efekt pandy z tym tuszem nam nie grozi i bardzo mi się to podoba. Dodam jeszcze, że również się nie osypuje. Na Notino możecie kupić ten tusz, jednak w dwóch innych wersjach, tj. z białą końcówką i różową. Na pewno wypróbuję je w przyszłości, bo ceny są zachęcające (na ten moment 28,50 zł i 30,30 zł).

Lubicie tusze do rzęs Bourjois? Mieliście do czynienia z tym cudakiem?
Czytaj dalej