czwartek, 9 lutego 2017

Walentynkowe propozycje na manicure hybrydowy - wzornik

Ostatnio przygotowałam taki post na Święta i przedstawiłam tam swoje propozycje na świąteczny czy zimowy manicure hybrydowy. Niebawem kolejna okazja do świętowania - czyli Walentynki! Tym razem również pokusiłam się o wykonanie kilku wzorów zdobień na Święto Zakochanych. Tu było trochę trudniej. Kiedy myślimy o Świętach Bożego Narodzenia - w głowie pojawia się milion inspiracji. Śnieg, prezenty, Mikołaj, lampeczki, bałwanki, choinki czy całe pejzaże. Kiedy myślę o Walentynkach - w głowie mi tylko czerwień i serca. Mimo to udało mi się stworzyć kilka propozycji. Może ktoś z Was pokusi się o ich wykonanie? Do poniższych propozycji użyłam kolorów marki Evonails.



A tak przedstawiają się moje propozycje. Jak widać przeważa kolor czerwony, jest też i biel, bo pięknie kontrastuje z czerwienią czy romantyczny róż. W Walentynki nie może zabraknąć błysku, więc użyłam również glittera.


#1 MIŁOSNE NEGATIVE SPACE - nigdy jeszcze nie robiłam negative space na swoich paznokciach. Zdobienie te w skrócie, to manicure z prześwitami, tj. w pewnych miejscach pozostawiamy naturalną płytkę paznokcia. Postanowiłam, że po raz pierwszy zmierzę się z tym zdobieniem na wzorniku, by zobaczyć, czy po prostu mi się uda.  Nie taki diabeł straszny jak go malują! 


#2 ZAKOCHANIEC - to chyba jedno z prostszych zdobień, aczkolwiek bardzo efektownych. Całe zdobienie wykonałam za pomocą patyczka bambusowego (używałam go do namalowania serca i od tego elementu w tym zdobieniu zaczęłam) i pędzelka, którym malowałam czarne elementy. To zdobienie po prostu nie może się nie udać.


#3 MIŁOŚĆ NA BOGATO - wymyślanie nazw do zdobień sprawia mi więcej frajdy, niż samo malowanie - proszę to wziąć z przymrużeniem oka. Ta nazwa wpadła mi do głowy, bo symbolem miłości jest oczywiście serce, a bogactwo przejawia się tutaj w brokatowych, złotych liniach. Kolorem bazowym jest piękny, delikatny róż.


#4 SERCOWY SHARM EFFECT - na sharm effect po raz pierwszy natknęłam się przeglądając tutoriale paznokciowe na youtube i jest to nic innego jak nieco rozmazane wzory robione na mokrej hybrydzie, tzn. przed utwardzeniem w lampie. Na żywo efekt ten prezentuje się zdecydowanie lepiej niż ten poniższy. Jest to zdobienie mało pracochłonne, nie musi być zbyt precyzyjne - zawsze wychodzi.


#5 MIŁOSNE OMBRE - bardzo dawno nie robiłam ombre. Kojarzy mi się ono jakoś z latem i wiosną, ale tym razem nadarzyła się ku temu okazja. Zrobiłam ombre poziome, zaczynając od ciemniejszego różowego koloru i przechodząc do jaśniejszego. Malując na nim serce postąpiłam odwrotnie.


#6 ŻYCIE TO MIŁOŚĆ - zdobienie powinno przypominać monitor funkcji życiowych, z tym, że z Walentynkowym akcentem. Zdobienie to fajnie będzie się malowało u osób, które mają szeroką płytkę paznokcia, ponieważ będzie tam pole do popisu. Na wąskich paznokciach może po prostu nie być na nie miejsca.


A teraz wszystkie zdobienia jeszcze raz razem!  Do mnie najbardziej przemawia Zakochaniec i gdybym miała pewność, że uda mi się go zrobić u siebie lewą ręką, to pewnie bym się na niego pokusiła. Na pewno spróbuję, ale czy ostatecznie się uda, to się okaże.



Do tych stylizacji użyłam takich lakierów jak: Evonails 19 Stachorn Sumac, 21 Virginia Creeper, 23 Pink Arum Lily, 34 Midland Hawthorn, 96 Dark Side, 103 Marigold i 127 Rose Quartz. Żaden z tych kolorów nie sprawia trudności. Wszystkie jednakowo dobrze utwardzają się w lampie. Moje utwardzane są w lampie LED przed 30 sekund.

Robicie jakiś manicure walentynkowy? Czy raczej należycie do osób, które nie przepadają za tym Świętem?
Czytaj dalej

wtorek, 7 lutego 2017

Walentynki z Evonails - 17 czerwieni z serii The Girls Is On Fire - swatche

Ostatnio mam bardzo mało wolnego czasu na blogowanie - studia zajmują większą jego część. Miłym przerywnikiem od pisania prac i nauki jest zabawa lakierami hybrydowymi. Niektórych uspokajają kolorowanki antystresowe, innych muzyka, a jeszcze innych bieganie - mnie zdecydowanie najbardziej odstresowuje malowanie paznokci, tworzenie wzorników i robienie swatchy. Dziś mam dla Was kolejną dawkę lakierów hybrydowych Evonails - tym razem będą to w głównej mierze odcienie czerwieni oraz sporadycznie róż i pomarańcz. Jak wiecie bardzo lubię malować paznokcie adekwatnie do pór roku czy Świąt. W zimę na pazurkach królowały renifery, w lutym przyjdzie czas na serduszka. Biorąc pod uwagę kolekcję czerwoności na pewno powstanie coś idealnego na Walentynki - Święto Zakochanych. Zabierając się do fotografowania tych kolorów, stanęłam przed nie lada wyzwaniem - czerwienie przed aparatem odmawiają często posłuszeństwa. Ostatecznie kombinowałam długo i udało mi się w miarę realnie odwzorować te kolory.


Na poniższym zdjęciu widzicie pierwsze pięć kolorów z czerwono-różowej serii. Zaczynając od lewej widzicie kolor 18 Miltonia - czerwone wino (dla ciekawych, miltonia to odmiana storczyka), następnie 19 Staghorn Sumac, czyli piękna krwista czerwień (nazwa to kolejna roślina, Sumak odurzający), 20 Cherry (bardzo dojrzała wisienka), 21 Virginia Creeper (jest to piękny czerwony i dojrzały kolor z drobinkami brokatu - wpisując tę nazwę w google oczom ukazuje się roślina zwana dzikim winem) oraz 22 Norway Maple i określiłabym go jako czerwony pomarańcz (a jego nazwa z wolnego tłumaczenia to klon zwyczajny).


Kolejna piątka wspaniałych to: 23 Pink Arum Lily, malinowa czerwień (dla mnie przeważa bardziej w stronę różowego koloru i to kolejna nazwa kwiatu, kalijki), 24 Christ Plant, odcień wpadający w koral (nazwa oznacza roślinę jaką jest wilczomlecz lśniący), 25 Prickly Heath, piękna czerwień z multikolorowymi malutkimi drobinkami, 26 Montbretia, typowy pomarańcz oraz 27 China Rose wygląda dla mnie podobnie do koloru 24 - określiłabym go również jako koral.


Kolejna czwóreczka to kolory: 28 Corn Poppy, czyli czerwony mak - kolor idealnie odwzorowuje tę nazwę, 29 Asiatic Lily, dla mnie to jakby rozbielony burgund - piękny kolor! (a jego nazwa to lilie ogrodowe), 30 Poinsettia, czyli gwiazda betlejemska o pięknym, głębokim czerwonym kolorze oraz 31 Captain Romance - nieco przygaszony pomarańcz. 


Na sam koniec trzy kolorki: 32 Water Avens - brąz, pierwszy taki w mojej kolekcji, 33 Cranberry - piękny, czerwony nieco malinowy brokat oraz 34 Midland Haw Thorn - jasny, przygaszony róż.

Tak przedstawia się cała kolekcja czerwieni i barw pokrewnych marki Evonails. Są to kolory od numeru 18 do 34. Cała seria pięknych barw, którymi jestem oczarowana. Kolorami, które od razu wpadły mi w oko są brokaty, czyli kolory 21 i 33, a także 18, 29 i 33. Spodziewajcie się teraz wielu wpisów paznokciowych - postaram się sukcesywnie pokazywać Wam jak te kolory będą wyglądały na naturalnej płytce. Bardzo podobają mi się nazwy tych lakierów. Każdy kolor, to nazwa jakiejś rośliny - ciekawy pomysł.

Który kolor najbardziej przypadł Wam do gustu? Lubicie czerwienie na paznokciach?
Czytaj dalej

sobota, 4 lutego 2017

MINIRECENZJE - SHINYBOX - Party Time - styczeń 2017

Styczeń dobiegł końca. Przyszedł więc czas na podsumowanie i opis styczniowego pudełka Shinybox. Pudełko to miało składać się z produktów idealnych na karnawał, a jego nazwa to Party Time, czyli nic innego jak czas na zabawę. Ja utożsamiam go szczególne z błyskiem i brokatem, którego trochę mi tu zabrakło. Uważam jednak, że pudełko to ogólnie jest bardzo przyzwoite i cena, jaką musimy za nie zapłacić, to dobrze zainwestowane pieniądze. Zapraszam do zapoznania się z minirecenzjami.



#1 L'ORIENT - REGENERACYJNY KREM POD OCZY - jego konsystencja jest dość gęska i zwarta. Nie ma żadnego zapachu. Dobrze się rozsmarowuje i dość szybko wchłania. Krem zawiera kombinację minerałów z Morza Martwego oraz witamin, protein i naturalnych ekstraktów roślinnych. Jeżeli jest stosowany regularnie, wpływa pozytywnie na stan skóry pod oczami, ponieważ usuwa  opuchliznę i cienie pod oczami. Nie spłyca wyraźnie zmarszczek, ale dzięki niemu skóra staje się bardziej elastyczna i zdecydowanie mniej je widać. Dzięki usunięciu cieni pod oczami, skóra wygląda na promienną i pełną naturalnego blasku. Idealnie sprawdza się w codziennej pielęgnacji zarówno na noc jak i na dzień. Do każdego rodzaju cery. Cena: 64 zł / 15 ml.


#2 SCHWARZKOPF GLISS KUR - FIBER THERAPY - REGENERACJA W OLEJKU - jest to eliksir w olejku i jest dla mnie dużym zaskoczeniem tego pudełka. Przeznaczony jest do włosów, które zostały przeciążone poprzez różne zabiegi, takie jak koloryzacja czy stylizacja na gorąco. Pachnie po prostu przepięknie, słodko - to mobilizuje mnie do częstego używania. Od bardzo dawna nie prostuję już włosów, ale często zdarza mi się je suszyć, więc idealnie sprawdza się jako ochrona przed ciepłem. Olejek zapewnia podwójny efekt. Wszystko za sprawą dwufazowej formuły. Olejek dodaje blasku i sprawia, że włosy stają się miękkie, a regenerująca formuła spaja włókna włosa. Bez spłukiwania. Cena: 18,99 zł / 100 ml.


#3 FARMONA - ZIMOWY KREM DO TWARZY -20 PROTECT - jest to krem przeznaczony dla "zimowych" sportowców, czyli nie bardzo dla mnie, ale... Moja skóra dość często wystawiana była na mróz i mimo, że wielkich minusów ostatnio nie ma, to miło było go stosować. Według producenta odbudowuje on ochronny płaszcz hydrolipidowy skóry, dzięki czemu zabezpiecza ją przed szkodliwymi działaniami promieniowania słonecznego, a także odmrożeniem. Ma właściwości odżywiające, regenerujące i delikatnie natłuszcza. Krem świetnie radzi sobie z nieprzyjemnym uczuciem napięcia, pierzchnięcia i suchości skóry, pozostawia ją miękką i gładką w dotyku. Konsystencja jest dość rzadka, jakby lekko wodnista. Szybko się rozsmarowuje i wchłania. Zapach przyjemny i delikatany. Cena: 11,50 zł / 75 ml.


#4 NEICHA - LUKSUSOWE RZĘSY - rzęsy, które znalazłam w tym pudełku, były dla mnie przyjemną niespodzianką. Nigdy nie przyklejałam sobie jeszcze rzęs, więc byłam bardzo ciekawa, jak moje oczy będą w nich wyglądać. Wypróbowałam, bo rzęsy są wielokrotnego użytku, więc będę mogła używać ich również w przyszłości. Są podobno ręcznie wykonane. Dzięki nim oczy wyglądają na zalotne i seksowne. Do tego wydają się być większe. Są one bardzo proste w aplikacji, świetnie pasują na każdą okazję, gwarantują efekt zniewalającego spojrzenia. Cena: 16,90 zł / komplet. W zestawie znalazł się również klej do rzęs tej samej marki, co ucieszyło mnie podwójnie, bo sama takiego nie mam. Aplikuje się go wygodnie, a pędzelek ma niemalże identyczny, jak odżywki, które nanosi się wzdłuż linii rzęs. Jego cena to 14,90 zł.


#5 JOKO - EMULSJA ROZŚWIETLAJĄCA GLOW PRIMER NR 201 LOVE YOURSELF - rozświetlacz w kremie. Można go stosować do całego ciała, np. na twarzy (na kości policzkowe), szyję, dekolt. Można również połączyć go z podkładem i zrobić tym samym podkład rozświelający. Z moim Catrice All Matt współgra super. Daje efekt rewelacyjnego rozświetlenia, więc trzeba uważać, by nie przesadzić. Świetnie odbijają światło i bardzo ładnie pachnie - słodko. Cena: 9,90 zł / 25 ml.


#6 FABERLIC - CIEŃ DO POWIEK W KREDCE - według producenta kosmetyk ten idealnie sprawdzi się w charakterze eyelinera lub cienia - co do cienia się zgodzę, jednak z eyelinerem nie. Końcówka jest zbyt gruba, by namalować nią cienką, precyzyjną kreską. Konsystencja jest jedwabista, delikatna, przyjemna, bardzo łatwo się ją aplikuje. Nie rozmazuje się oraz nie roluje na powiekach w ciągu dnia. Trwałość określam na średnią. Cena: 22,50 zł / szt.


#7 BELL - MODELUJĄCY ŻEL DO BRWI - to mój drugi żel Bell. Nie wykorzystałam jeszcze pierwszego, ponieważ nie jest to mój ulubiony kosmetyk, do podkreślania brwi. Przede wszystkim jest dla mnie za ciemny. Świetnie spisze się u osób, które lubią mocno podkreślać swoje brwi - ja do takich osób nie należę.  Cena: 9,99 zł / 9 g. 


#10 CUCCIO NATURALE - LUKSUSOWE MASŁO DO DŁONI KOKOS I IMBIR - jest to produkt jeden z trzech. Bardzo się cieszę, że w udziale przypadło mi masełko do dłoni, a nie lakier do paznokci, bo takich już nie używam, mimo, że te były piękne (widziałam u Was). Ten produkt jest kosmetyczną niespodzianką. Bardzo lubię w nim zapach kokosowy, za imbirem nie przepadam, jednak wyczuwany jest delikatnie, przez co nie gryzie się z moim nosem. Super nawilża suche skórki.
 

#9 BLANX MED - PASTA DO ZĘBÓW ANTY-OSAD - muszę się przyznać, że nie użyłam jeszcze tej pasty. Zostawiam sobie ją na jakiś jednodniowy wyjazd, żeby nie brać wielkiej pasty. Ogólnie pasty Blanx nie są mi obce. Nie wydaje mi się, by miały jakieś duże właściwości wybielające - a szkoda, ale przyjemnie się ich używa. Mają dobry smak - o ile mogę tak powiedzieć. Pasta zawiera naturalne wyciągi z porostu islandzkiego oraz mikroproszek z bambusa. Miniaturka 15 ml. Cena: 22,90 zł / 75 ml. 



Co sądzicie o karnawałowej edycji pudełka Shinybox?

Czytaj dalej

piątek, 3 lutego 2017

Mój salon - jak wybrać najlepszy salon usług kosmetycznych?

Mam fioła na punkcie swoich włosów. Rzadko kiedy odwiedzam salony fryzjerskie w obawie o moje włosy i to, czy symboliczną miarę "5 centymetrów" rozumiemy tak samo. Często słyszy się historie, w których dziewczyna o bardzo długich włosach idzie ścinać końcówki, a wraca ze znacznie skróconymi włosami. Takie sytuacje sprawiają, że zawsze będąc w jakimś nowym salonie idę tam z wielkim niepokojem, czy i ja nie podzielę losów dziewczyn, o których często czytam. Dobry fryzjer w Twojej okolicy może okazać się na wagę złota. Ostatnio natknęłam się na dość ciekawą stronę, tj. mojsalon.eu. Jest to strona stanowiąca niezbędne źródło informacji dla każdego, kto ceni swój wygląd, a zwłaszcza profesjonalizm pozwalający odpowiednio o niego zadbać. "Mój salon" to miejsce, które powinna znać każda kobieta, bez względu na wiek. To wyszukiwarka salonów kosmetycznych, która ma duży potencjał.


Strona ta jest bardzo intuicyjna. Za jej pomocą możecie wyszukiwać różnego rodzaju usługi na danym terenie, tj województwie, czy mieście. Portal ten jest cennym źródłem wiedzy - znajdziecie tam ciekawe salony fryzjerskie czy kosmetyczne oraz szeroki zakres usług, takich jak:

Klikając na nazwę salonu, który Was zainteresował, możecie dowiedzieć się na jakiej ulicy znajduje się wybrane przez Was miejsce (często też pokazana jest mapka google, na której wyznaczone jest to miejsce), znaleźć numer kontaktowy, poznać godziny otwarcia, czy przykładowe ceny za poszczególne usługi. Uważam, że jest to bardzo ważna cecha - czasem dany salon podoba się nam, ale obawiamy się, że ceny mogą być zbyt wygórowane, jak na naszą kieszeń. Nie ukrywajmy, głupio jest zapytać o cenę za usługę, a następnie wyjść. Z kolei jeszcze gorzej jest zapłacić cenę, na którą po prostu nas nie stać, bo mamy również inne ważne wydatki. Możliwość zapoznania się z cennikiem danego salonu, to zatem wspaniały pomysł - możemy poznać ceny bez wychodzenia z domu i określić, czy nam się one podobają, czy szukamy dalej.


Przykładowo, jak widzicie na powyższym obrazku, Salon Strefa Urody w Warszawie ma taki cennik - po kliknięciu na "Zobacz cały cennik" ukazują się nam wszystkie ceny za usługi w tym salonie, co fajniejsze, nie tylko fryzjerskie. Podane są ceny za zabiegi na twarz, przedłużanie rzęs, czy pielęgnację dłoni i stóp. Portal jest dość nowy, każdego dnia do bazy trafiają nowe, godne polecenia salony. W niedalekiej przyszłości, profile firm uzupełnione zostaną również o markę stosowanych produktów, co też jest według mnie świetnym udogodnieniem. Na stronie będą widniały również obowiązujące w salonach rabaty na dane usługi. Bardzo cenna jest również opcja komentowania - na podstawie komentarzy innych klientów możemy zdecydować, czy dane miejsce jest odpowiednie dla nas. Wydaje mi się, że warto nawet z ciekawości zafundować sobie wirtualną wędrówkę po salonach, porównać ceny, jakoś usług na podstawie opinii innych, albo może nawet dowiedzieć się o salonach kosmetycznych, o których nie miałyście pojęcia.  


"Mój salon", to strona nie tylko dla klientów, ale i dla właścicieli salonów. Każdy może założyć tam konto i promować swój salon w sieci. To wspaniała okazja, by o Twoim miejscu dowiedzieli się dodatkowi klienci. Warto wprowadzać też małe salony, albo te, które powstały niedawno - to, że Twój salon jest "świeżynką" wcale nie oznacza, że jakoś oferowanych usług jest mizerna - wręcz przeciwnie! To może być miłe zaskoczenie. Strona bardzo prężnie się rozwija, niektóre oferty nie są jeszcze do końca uzupełnione, ale wszystko w swoim czasie. W moim odczuciu, strona ma bardzo duży potencjał, z którego po prostu grzech nie skorzystać. #wyszukajsalon - to nic nie kosztuje, poza chwilą czasu, którą trzeba zagospodarować.

Znacie portal "Mój salon"? Skorzystacie z dostępnej tam wyszukiwarki?

Czytaj dalej

środa, 1 lutego 2017

Tła do zdjęć na bloga - z czego je zrobić?

Długo zajęło mi dochodzenie do tego, jak ważne są zdjęcia na blogu. Nie to, że wcześniej nie zależało mi na tym, by były jak najlepsze, bo zależało, ale... Robiłam je jakoś niechlujnie, krzywo, a czasem nawet bez sensu. Moja lista czytelnicza się powiększała i każdego dnia widziałam dziesiątki pięknych zdjęć na Waszych blogach i zaczęłam się zastanawiać co ja robię nie tak, że Wasze są takie ładne, a moje pozostawiają, aż tak wiele do życzenia. Zaczęłam czytać różnego rodzaju artykuły o programach do obróbki, o ustawieniach aparatu. Radziłam się też koleżanki, która o pięknych zdjęciach wie bardzo dużo, bo sama takie robi. Zaczęłam kupować różnego rodzaju dodatki do swojego pokoju. Wybierając te najładniejsze kierowałam się nie tylko tym, by ładnie wyglądały na półce czy na stole, ale jednym z kryteriów było też to, czy w jakimś stopniu przydadzą mi się do zdjęć. I takim oto sposobem zbierałam, zbieram i będę zbierała rzeczy, które będę mogła wykorzystać na wiele sposobów. 


Postanowiłam też wymienić aparat. Mój poprzedni wrócił do pierwotnych właścicieli, czyli do rodziców, a ja oswajam się wciąż z nowym cackiem. Ktoś by pomyślał, że jego nie stać na nowy aparat, więc odpuszcza dalsze czytanie - uwierzcie, że ja też nie miałam luźnych 2000 zł na nowy sprzęt, dlatego... Postanowiłam kupić używany. Może to i ryzykowne, ale sprzedawca, od którego go kupiłam wzbudził moje zaufanie, a ja tym samym zaoszczędziłam grube pieniądze i kupiłam Nikona d5000 w idealnym stanie. Warto czasem czatować na jakieś okazje. Kiedy mamy już dodatki i aparat, pora przejść do meritum posta, czyli do tła. Do tej pory nagromadziłam trochę materiałów, a moja kolekcja ciągle jeszcze się powiększa Chciałabym dziś pokazać Wam, co mi służy za tło i tym samym zainspirować Was do gromadzenia różnego rodzaju tkanin czy skrawków tapet, bo na prawdę mogą się przydać, a tak naprawdę nie zdajemy sobie z tego sprawy.

#1 DYWANIK TEJN IKEA 


Na ten dywanik długo ostrzyłam sobie pazurki, ale że ciężko było mi wygospodarować na niego pieniądze i dodatkowo go zakupić, bo nie mam w pobliżu IKEA, to odwlekałam ten zakup. Dywanik nie należy do najtańszych, bo kosztuje 49,90 zł, ale sympatycznie się złożyło, że dostałam go w prezencie od swojej bratowej. Teraz służy mi do wielu sesji i widzicie go na blogu bardzo często. Białe tło do zdjęć jest na blogach jak najbardziej pożądane, ponieważ jest jasne, co daje efekt ładu, porządku i czystości, a poza tym nie przytłacza i nie odwraca uwagi od treści posta. Ten dywanik nie musi być używany solo. Można na nim stworzyć fajną kompozycję z innymi przedmiotami, ale o tym za chwilę.

#2 OKLEINY I TAPETY



Zamówiłam na allegro dwie okleiny. Jedna jest imitacją cegieł - ma ciekawą fakturę, dobrze się rozkłada, nie trzeba jej do niczego przyklejać, by ładnie się prezentowała. By wyglądała naturalniej, postanowiłam ją wykorzystać do ekspozycji produktu, w której dana rzecz fotografowana jest na "stojąco". Rzadko kiedy takie cegły widuje się np. na podłodze, więc jako podstawę użyłam białego dywanika, a tłem pionowym była właśnie ceglana okleina. Druga z kolei imituje marmur i różni się od poprzedniej znacznie. Jest błyszcząca, więc nie można eksponować jej za bardzo na światło, bo będzie je odbijać. Dodatkowo trzeba ją na coś przykleić, bo rozwinięta z rolki marszczy się i ukazują się liczne pęcherze powietrza. Okleiny razem z przesyłką kosztowały mnie niecałe 15 zł. Koszt można zminimalizować o jakieś 5 zł, ponieważ zamawiając okleiny, kupiłam każdej po 2 sztuki, bo chciałam mieć po prostu dłuższą powierzchnie i większe pole do manewru. Przydatne są również tapety - pokazywałam Wam metamorfozę swojego pokoju. Tam przyklejałam pod skos tapetę imitującą duże cegły. Zostało mi dużo skrawków, więc na pewno się przydadzą.

#3 DESKI DO KROJENIA I PODKŁADKI



Piękne deski do krojenia idealnie sprawdzą się na blogach kulinarnych do fotografowania jedzenia, albo do typowego zdjęcia lifestylowego ukazującego nasze śniadanko, obiad czy inny posiłek. Mimo, że jest to tylko kawałek drewna, dzięki swojemu uroczemu kształtowi podrasuje całe zdjęcie. Czasem zdarza mi się na biały dywanik położyć też jakąś podkładkę. Najbardziej lubię tę powyższą - jest z IKEA. Ale w kolekcji mam około 10 różnych wzorów.

#4 METALOWY KOSZYK




Mój wczorajszy najlepszy zakup. Chodziłam do KIK i nigdy nie widziałam tego koszyka, aż tu wczoraj wrósł przede mną jak spod ziemi. Od razu go chwyciłam, tym bardziej, że cena była zachęcająca, bo kosztował tylko 14,99 zł. W zależności od ułożenia da inne efekty. Na zdjęciach zaprezentowany w stanie normalnym - kiedy włożyłam perfumy do jego środka, drugie zdjęcie obrazuje odkręcony koszyk, przez co dywanik nie styka się z drucikami i daje subtelniejszy efekt. Jest też sposób na wyostrzenie drugiego planu - przy czym druciki znajdujące się na pierwszym są nie wyostrzone i daje to bardzo fajny efekt.

#5 LAMPION
Piękne tło w połączeniu z fajnymi dodatkami (niekoniecznie drogimi i wyszukanymi) potrafi stworzyć na zdjęciu rewelacyjny klimat. Do powyższego kolażu przygotowałam zdjęcia w orientacji pionowej i zestawiłam je w taki sposób, byście nie musieli zbyt długo przewijać. Jak widzicie, wszędzie posłużyło mi tło z dywaniku oraz dodatki takie jak: lampion z IKEA, metalowe lampeczki z Biedronki, stroik czy wrzos.

#6 MATERIAŁY


Firma Dax Cosmetics przysłała mi pakiet kosmetycznych nowości. W torebce poza nowościami znalazłam także kawałek tiulu, którym owinięte były dwa kosmetyki. U mnie nic się nie marnuje, więc postanowiłam go sobie zachować. Za kilka dni rozstawiając wszystko do zdjęć, wyciągnęłam tiul i rzuciłam go po prostu na dywanik, dokonałam kilku poprawek i sami zobaczcie jak pięknie wkomponował się w całe zdjęcie.

#7 DODATKI: DREWNIANE NAPISY


Tu z kolei przydatny okazał się drewniany napis RELAX ze sklepu KIK, który kupiłam za 4 zł na promocji. Używanie kosmetyków kojarzy się niewątpliwie z zażywaniem relaksu, więc napis wpasowuje się tu idealnie. W oddali widać także podstawkę pod świeczki z IKEA, której koronkowe ranty prezentują się uroczo oraz kawałek ratanowego serca.

#8 LIŚCIE


Tu cała dekoracja wyszła na maksa spontanicznie. Moja mama robiła jesiennie stroiki, więc postanowiłam podebrać jej trochę liści i nie wierząc do końca w sukces tej kompozycji, zaczęłam robić zdjęcia. Po zrzuceniu zdjęć na komputer efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Liście już opadły z drzew, ale zanim do tego doszło, jeszcze się przysłużyły. Fajną alternatywą dla gotowych teł jest również namalowanie własnego. Osoby obdarzone talentem malarskim na pewno będą w stanie wyczarować jakieś tła, które zrobią wrażenie, np. za pomocą produktów znajdujących się na stronie http://www.loveart.pl/. Tymi produktami mogą być farbki akrylowe, czy farbki to malowania tkanin. Swoją drogą malowanie tkanin, jak np. ubrania do codziennego noszenia, może posłużyć nam w 2 czynnościach. Do noszenia oraz jako wcześniej wspomniane tło. To na pewno super sprawa!


Na koniec jeszcze raz pokażę Wam lampeczki, które kupiłam wczoraj w Biedronce. Muszę przyznać, że robią robotę. Wyglądają mega! Teraz, kiedy za moim oknem pada śnieg, spisują się w tę aurę znakomicie.

Jak widzicie, gromadzę dużo rzeczy, które w większości kupuję z zamysłem robienia zdjęć. Wydaję na to sporo pieniędzy, ale to wszystko procentuje. Notki przykuwają uwagę nowych czytelników, mam nadzieję, że sprawiają, że dotychczasowi również nie myślą o tym, by mnie opuścić. Firmy, z którymi współpracuje są zadowolone ze zdjęć produktów, które dla nich recenzuję, a ja sama mam satysfakcję z tego, że ciągle się doskonalę i ulepszam. Zdjęcia same w sobie nadal pozostawiają wiele do życzenia. Jeszcze nie opanowałam swojego aparatu na tyle, by wykorzystywać jego funkcje w 100%, ale małymi krokami idzie mi to coraz lepiej i cieszy mnie ten fakt. Mam nadzieję, że Wy też widzicie poprawę w moich zdjęciach na przestrzeni wszystkich lat/miesięcy.

A co Tobie służy za tło? Kupujesz dodatki z myślą o tym, by włączyć je do swoich fotografii?
Czytaj dalej