wtorek, 30 stycznia 2018

TwinkleDeals - moje wiosenne zamówienie

Wiecie co? Zatęskniłam za wiosną i to bardzo! Brakuje mi ciepłych promieni słońca muskających moją twarz, brakuje mi ogromu kolorów z pięknych kwiatów. Brakuje mi szumu liści i wszechobecnej zieleni. Pogoda płata nam jednak figle - non stop. Dziś tak mocno świeciło u mnie słońce i w tym samym momencie padał śnieg z deszczem. Ciekawy widok, nie powiem, ale zdecydowanie bardziej wolałabym słonko oglądać solo. Postanowiłam przywołać trochę wiosny w domu - ostatnio kupiłam 3 bukiety kwiatów (które już niestety zwiędły, wczoraj kupiłam kolejny bukiet żonkili, który bardzo mnie cieszy, ale również będę musiała się z nim pożegnać. Postanowiłam zamówić więc na TwinkleDeals trochę sztucznych kwiatów. 


ZGRABNY BUKIET PUDROWO-RÓŻOWYCH RÓŻ - KLIK

Skusiłam się na mały, okrągły bukiecik róż, który składa się, aż z 12 róż. W sumie tych różyczek mam aż 24, bo przypadkowo zamówiłam dwie sztuki. Miałam małą niespodziankę, kiedy rozpakowywałam kopertę. Wszystkie róże wsadziłam do jednego wazonu i wygląda naprawdę fajnie. Bukiet jest dobrze wykonany, do tego ma bardzo elastyczne łodyżki, więc fajnie można je wyginać.


BIAŁE TULIPANY - JAK PRAWDZIWE! - KLIK

Bardzo dużym zaskoczeniem były dla mnie poniższe tulipany. Wykonane są one z bardzo dziwnego, aczkolwiek przyjemnego w dotyku tworzywa. Kiedy dotyka się kwiatów, ma się wrażenie, jakby były prawdziwe - tak też na pierwszy rzut oka wyglądają.  Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu i żałuję, że skusiłam się tylko na jedne. Z pewnością dokupię kolejny komplet, tylko chyba wybiorę tym razem różowe.



STRÓJ KĄPIELOWY JEDNOCZĘŚCIOWY - KLIK

Po raz kolejny skusiłam się na strój kąpielowy. Poprzedni jest dla mnie trochę za duży i... Niestety tu jest podobnie. Jeszcze nie przyzwyczaiłam się do siebie w odchudzonej wersji i chyba przestanę zamawiać ubrania, bo... Ciężko tak naprawdę trafić na coś odpowiedniego. Przy tym stroju mam idealnie dopasowaną górę, z kolei dół jest ewidentnie za duży i odstaje po bokach. A szkoda, bo strój ogólnie jest świetnie wykonany i ma ładne kolory.


SZORTY MĘSKIE NA PLAŻĘ CZY BASEN - KLIK

Postanowiłam, że chciałabym zacząć chodzić na basen, ale że samej mi się nie chce, postanowiłam przekonać do tego narzeczonego. Do Hotelu Gołębiewskiego mamy ok. 30 km (to najbliższy basem w okolicy), więc myślę, że raz czy 2 x w miesiącu będziemy mogli się do niego udać i korzystać z różnych, wodnych uciech. Nie podobają mi się faceci w kąpielówkach - ten widok jest dla mnie często niesmaczny, więc swojemu facetowi zamówiłam szorty. Wykonane są one bez zarzutów z takiego śliskiego materiału, który będzie szybko schnął. Do tego mają sznurek w pasie. Nie rozciągają się za dużo, więc cieszę się, że wzięłam największy rozmiar, czyli 2XL, bo na moje oko, te spodenki wyglądają jak L-ki.  


MIX ZŁOTYCH PIERŚCIONKÓW - KLIK

Na takie pierścionki czaiłam się już bardzo długo. Zawsze były wyprzedane, drogie albo po prostu nie ładne. Kiedy znalazłam ten komplet 1 pierścionków, w dodatku w tak atrakcyjnej cenie, to od razu dodałam je do koszyka. Pierścionków jest 12 - każdy ma inny wzór i wszystkie bardzo mi się podobają. Są to pierścionki, które zakłada się po całej długości palców. Świetnie wyglądają do zdjęć, w których fotografujemy manicure.


ŚWINKO-BRELOK DO KLUCZY - OTWIERANIE DRZWI W CIEMNOŚCI JUŻ MI NIE STRASZNE - KLIK

Zawsze jest tak, ze robiąc zamówienie, zostaje nam jakaś końcówka kasiorki, którą chcemy wykorzystać. Za dolara się nie nakupuje za wiele - nawet w Chinach, więc przeważnie sięgam po takie drobiazgi. Tym razem wzięłam brelok do kluczy, który jest też lampką. Śwince świeci nos - na brzuszku ma serduszko, które naciskamy, wy ją zapalić. Jest to jeden z bardziej uroczych breloczków, jaki miałam i już noszę go przy kluczach.


Początkowo moje zamówienie z tego sklepu wyglądało zupełnie inaczej. Wybrałam lampę UV, kubek gracza czy zegarek i inną biżuterię. Niestety zamówienie zaginęło - musiałam je zamówić jeszcze raz, ale tamtych rzeczy już nie było. Z zamówienia jestem bardzo zadowolona. Niewypałem okazał się jedynie strój kąpielowy. Ale do 3 razy sztuka - może za trzecim razem uda mi się dobrać odpowiedni dla siebie rozmiar. 

Zamawialiście kiedyś z TwinkleDeals? Czy coś z mojego zamówienia wpadło Wam w oko?
Czytaj dalej

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Walentynki - jak sprawić przyjemność Ukochanemu?

Walentynki są raz w roku - tak jak większość różnego rodzaju Świąt. Jest to Święto Zakochanych i ja jako osoba z tego kręgu, bardzo je lubię. Każdy powód do świętowania jest dobry, by sprawić osobie którą kochamy jakiś upominek. Jedni podchodzą do tego święta sceptycznie, w związku z czym nie obdarowują się wtedy prezentami, inni nie mogą się doczekać, kiedy w końcu będą mogli coś fajnego kupić. Osoby te dzielą się na te, które robią prezenty z pompą oraz na te, które sprawiają sobie drobiazgi. Dziś przygotowałam pomysły dla obu grup i to, która propozycja okaże się odpowiednia, zależy tylko od Twojego gustu czy budżetu. Jak widzicie poniżej, walentynkowe inspiracje dla mężczyzn mogą być bardzo różnorodne.

Inspiracje prezentowe znalazłam na szybkich kampaniach wyprzedażowych Zalando Lounge

WALIZKA DLA FACETA - PODRÓŻNIKA

Są faceci, których zawód związany jest z nieodłącznym podróżowaniem. Wracają do domu, by za chwilę znów gdzieś wyruszyć. Warto mieć więc elegancką walizkę, która pomieści wszystkie niezbędne rzeczy potrzebne na dany wyjazd. Może to być duża walizka, jeżeli wyjazdy są długie, albo mała (lub torba podręczna) na wyjazdy częste i krótkie. Taka podręczna torba świetnie sprawdzi się do podróżowania samolotem.

ELEGANCKI PORTFEL DLA FACETA Z KLASĄ

Do portfela przykładam dużą wagę - i choć w pierwszej chwili brzmi to dziwnie, to... Zawsze lubię mieć tę galanterię w nienagannym stanie. To samo tyczy się facetów. Jeżeli widzę, że portfel mojego narzeczonego pozostawia wiele do życzenia, to po prostu  kupuję mu nowy. Zostałam nauczona, że do pieniędzy należy mieć szacunek, bo... Czasem naprawdę ciężko pracujemy, by je zdobyć. Wydaje mi się, że trzeba również trzymać je w godnym miejscu.

PASEK DO SPODNI - KLASYKA CZY ODROBINA SZALEŃSTWA?

Wszyscy faceci z mojego otoczenia noszą paski. W zasadzie, to nie dziwię się, bo jest to jeden z popularniejszych prezentów, którymi faceci są obdarowywani. I o ile dostają go często, tak wybór odpowiedniego modelu wcale nie jest taki łatwy. Warto sięgać po paski z wyższej półki (nie koniecznie cenowej, a jakościowej - choć niestety często idzie to ze sobą w parze), by nie rozleciały się po kilku noszeniach. Ja najczęściej kupuję pasek czarny, skórzany, ale w ramach walentynkowego szaleństwa, można skusić się na taki w czerwonym odcieniu.

WESOŁA CZAPKA NA ZIMNE DNI

Troska o Ukochaną osobę jest bardzo często naszym priorytetem, np. opiekujemy się swoją drugą połówką w chorobie. Ja jestem zdania, że lepiej zapobiegać, niż leczyć i... Czapka wydaje mi się fajnym pomysłem, który w jakimś stopniu mógłby temu zapobiec. Możecie wybrać coś klasycznego, albo zaszaleć, jak ja na swojej inspiracji.

BOKSERKI - DROBIAZG A BARDZO CIESZY

Skoro mężczyźni kupują swoim kobietom seksowną bieliznę, to czemu my miałybyśmy nie zrobić tego samego? Wyszukałam Wam na Zalando Lounge dwie pary fajnych bokserek w iście walentynkowym klimacie. Granatowe - nieco całuśne oraz czerwone, których kolor jest, jak najbardziej adekwatny do tego Święta.

Co sądzicie o tych propozycjach? Czy Wasz mężczyzna ucieszyłby się, z któregoś z tych prezentów?
Czytaj dalej

niedziela, 28 stycznia 2018

Jadalnia - serce domu

Jadalnia to dla mnie obowiązkowe miejsce w domu. Nie bez powodu nazywa się je sercem domu, bo... To przy nim zbiera się cała rodzina i spędza czas na wspólnych posiłkach. W czasach, gdy tego wspólnego czasu jest coraz mniej, wspólne posiłki w większości domu są obowiązkowym puntem dnia. Ale czy można się temu dziwić? Przecież o wiele lepiej jest spożywać posiłek w gronie najbliższych, niż jeść go w samotności lub w towarzystwie telewizora. Dziś chciałabym pokazać Wam kilka jadalnianych inspiracji.


Jak widzicie, jadalnia może być zaaranżowana na kilka sposobów. Wszystko zależy od metrażu, jakim dysponujemy, stylem, w jakim chcemy to zaaranżować oraz tym, jak duża rodzina ma zasiąść przy stole. Mogą być to zatem jadalnie ze stołem okrągłym - ja w takich stołach jestem zakochana. Sama mam taki w swoim pokoju i bardzo mi się on podoba (dodatkowo można go rozłożyć i powiększyć, jeżeli przybędą goście). Jadalnia może mieć też wielki stół - jeżeli rodzina liczy wielu członków. Mogą być to stoły otoczone z każdej strony krzesłami, jak i mieszanka siedzeń, tj. krzesła + kanapy. Ja już myślę, jak to będzie u mnie. Przeglądam różne oferty sklepów, w tym meble-cezar.pl i szukam już czegoś odpowiedniego dla siebie. I choć do czasu meblowania jeszcze długa droga przed nami, to ja wolę już o tym myśleć zawczasu.


Czy i Wy uważacie, że jadalnia, to miejsce obowiązkowe w każdym domu? Która opcja podoba Wam się najbardziej?

Czytaj dalej

piątek, 26 stycznia 2018

Shinybox - Winter Wonderland - Styczeń 2018

Ostatnie, grudniowe pudełko było u mnie wcześniej, niż zwykle z uwagi na zbliżające się Święta. Miałam wrażenie, że od tego czasu minęły już wieki. Kiedy wczoraj dostałam nowy, styczniowy Shinybox Winter Wonderland ucieszyłam się, bo w tym miesiącu jakoś nie śledziłam wpisów innych subskrybentek z zawartością. To co dostanę było w zasadzie wielką niespodzianką. Zapraszam Was do zapoznania się z nią.


DAISY FUN - KULE DO KĄPIELI - MIX ZAPACHÓW, 3 SZT.

Kule do kąpieli, które zanurzone w wodzie musują, nadają piękny kolor wody oraz relaksują zmysły. W zależności od nastroju, możesz wybrać swój ulubiony zapach. // Od razu nadmienię, że mamy do wyboru brzoskwinię i mango, karmelowe jabłko oraz mleko i miód. Pachną obłędnie! Cena: 15,60 zł op.


-417 - CATHARSIS REJUVENATION HAIR MUD MASK - MASKA BŁOTNA DO WŁOSÓW

Regenerująca maska błotna do włosów suchych, farbowanych i zniszczonych. Wzmacnia włosy, poprawia elastyczność, poziom nawilżenia i miękkość. Pozostawia włosy mocne i odżywione. Produkt otrzymały klientki, których styczniowy zestaw Shinybox jest przynajmniej drugim w ramach jednej i tej samej subskrypcji lub aktywnego pakietu. Produkt pełnowymiarowy i wymienny - 1 z 2. Cena: 100 zł / 200 ml. 

NAOBAY - ODBUDOWUJĄCY KREM POD OCZY

Specjalna formuła kremu z aktywnymi składnikami odbudowującymi plus wysokie stężenie ekstraktu z fiołka mającego właściwości przeciwutleniające i stymulujące mikrokrążenie w skórze. W kremie połączono wysokie właściwości regenerujące Gotu Kola i Aloe Vera z przeciwutleniającym działaniem sfermentowanego resveratrolu. Jest odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry. Dzięki jego aktywnym składnikom, wygładza zmarszczki. Ma działanie regenerujące, nawilżające i antyoksydacyjne. Cena: 105 zł / 20 ml.


MAROKO SKLEP - PUMEKS HAMMAM

Naturalny pumeks wykonany z glinki czerwonej, bogaty w minerały: cynk, magnez, selen, żelazo. Doskonały do usuwania zrogowaciałego i martwego naskórka. Skóra stóp staje się oczyszczona, gładka i miękka.  Cena: 6,52 zł / szt.


MIYO - OUTSTANDING LIPGLOS - BŁYSZCZYK DO UST

Elektryzujący błyszczyk do ust w lśniących, nasyconych kolorach. Nadaje ustom niespotykany blask i zapewnia doskonały komfort. Żelowa formuła ochronna, wzbogacona o kompleks witamin i składniki wygładzające zapewnia pełny kształt i idealne nawilżenie. Mix kolorów. Cena: 11,99 zł/szt.  

SO CHIC! - LAKIER DO PAZNOKCI GEL EFFECT

Żelowy lakier do paznokci w rewelacyjnym kolorze o niezwykle lśniącej i odpornej na uszkodzenia formule. Zapewnia niepowtarzalny efekt manicure. Wzorowa trwałość lakieru jest wynikiem zastosowania specjalnej żelowej bazy. Płaski pędzelek zapewnia optymalną, łatwą i precyzyjną aplikację produktu. Mix kolorów. Cena: 7,99 zł/szt.



EFEKTIMA PHARMACARE - CHUSTECZKI MAMA CARE

Delikatna, odpowiednio nasączona chusteczka do higieny intymnej. Opracowana z myslą o pielęgnacji miejsc intymnych. łagodzi uczucie dyskomfortu, odświeża i oczyszcza. PH optymalnie dostosowane do miejsc intymnych. Wygodne, pojedyncze opakowanie pozwana na utrzymanie higieny intymnej w każdej sytuacji. Cena: 1,64 zł / 2 szt. 

FORMEDS - SUPLEMENT DIETY F-VITC1000

Suplement diety F-VITC1000 zawiera witaminę C w formie proszku. Witamina C posiada konfigurację L, została otrzymana w drodze fermentacji i nie jest produkowana z GMO. Progukt odpowiedni dla wegetarian.


Muszę przyznać, że styczniowa edycja boxa wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. Większość boxów jest poprawna, bez większego szału. Ze styczniowej edycji, ja jestem w pełni usatysfakcjonowana. Bardzo cieszę się z odżywki -417. Ta marka zawsze wśród subskrybentek wywołuje dobre odczucia. Produkt Naobay miałam już okazję testować, jednak wcześniej był to krem. Cieszę się, że teraz moje okolice pod oczami będą dopieszczone. Na plus zasługuje również pumeks - mimo, iż jest niedrogi, to jest to dla mnie bardzo ciekawy gadżet, którego nigdy nie miałam. Bardzo lubię, gdy w pudełkach poza kosmetykami znajduje się coś do schrupania, albo jakaś nowinka gadżeciarska. Nie lubię natomiast, gdy w boxach pojawia się kolorówka. Zazwyczaj są to produkty, które kolorystycznie kompletnie się u mnie nie sprawdzają - żółte i pomarańczowe lakiery czy niebieskie i różowe kredki do oczu - im mówię stanowcze NIE. Tu również spotkała mnie miła niespodzianka, bo... Mam lakier, który jest w pięknym, bordowym odcieniu. Niebawem wypróbuję go na stópki. Tam nie robię sobie hybryd, więc sprawdzę jego trwałość i tę żelową formułę. Błyszczyk jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Ma piękny, głęboki różowy kolor i... opalizuje na niebiesko. Na ustach tworzy naprawdę fenomenalny efekt. Myślę, że pokażę Wam go tu jeszcze, bo efekt pozytywnie Was zaskoczy. W pudełku znalazły się kontrowersyjne chusteczki do higieny intymnej dla kobiet w ciąży i po porodzie - ogólnie wiele subskrybentek raczej w ciąży nie jest, ale... Myślę, że kobietom, które w ciąży nie są, nie zaszkodzą ;) Ja na pewno ich użyję. Wydaje mi się, że fajnie sprawdzą się np. w podróży, bo są niewielkie i nie zajmą zbyt wiele miejsca. Nie pasuje mi jedynie to, że produkt za 1,64 zł stanowi produkt pełnowymiarowy i zarazem pełnowartościowy. Miłym dodatkiem jest tu upominek w postaci suplementu diety. Dziś go wypiję. Ogólnie pudełko wypadło w mojej ocenie zaskakująco dobrze i mam nadzieję, że będzie takich coraz więcej!

Podoba się Wam styczniowa edycja Shinybox Winter Wonderland?




Czytaj dalej

czwartek, 25 stycznia 2018

Powiew wiosny w Twoim domu - kolorowe fotele

O moim zamiłowaniu do stylu skandynawskiego mówiłam Wam już nie raz. Bardzo mi się on podoba, ponieważ jest to wnętrze, która łatwo utrzymać w czystości. Króluje w nim minimalizm. Ze mnie jednak barwny ptak jest, dlatego wymyśliłam, że skandynawskie wnętrze swojego przyszłego domu z pewnością trochę ożywię. Na co dzień jestem energiczną osobą i mam dużo powera - takie samo będzie wnętrze mojego domu. Na wielu inspiracjach zauważyłam stonowane meble w biało-szarych pomieszczeniach i... Kolorowe fotele! Ten pomysł bardzo przypadł mi do gustu, dlatego chciałabym pokazać Wam kilka inspiracji i zarazić jednocześnie tym "trendem".


Z tych inspiracji moje serce skradły dwa fotele. Pierwszym jest różowy - pierwszy raz widzę fotel w tak pięknym i oryginalnym odcieniu. Bardzo spodobał mi się również fotel turkusowy. Taki kolor obecnie w głównej mierze rozwesela mój pokój, więc taki fotel, gdybym tylko miała gdzie go na ten moment postawić, świetnie by u mnie pasował. Na http://kdcmeble.com/ znalazłam piękny, ekskluzywny i tapicerowany fotel (model Carlo) za jedyne 374 zł. Wygląda a bardzo porządny i przede wszystkim wygodny. 


Takie fotele w różnych kolorach wprowadzają wiosenny powiew, taką nutkę radości. I ja właśnie w taki sposób chciałabym u siebie te skandynawskie wnętrze rozweselić. Bardzo ważne dla mnie jest to, by poza tym, że fotel będzie cieszył moje oko swoim ładnym wyglądem, musi to być również mebel wygodny. W tego typu fotelu mogłabym w spokoju oglądać swój ulubiony serial, bądź czytać książkę, dlatego komfort i wygodna powinny w tym wypadku grać również kluczową rolę. Do wyboru mamy naprawdę wiele modeli. Od nowoczesnych, po klasyczne oraz eleganckie i tylko od Ciebie będzie zależało, na jaki się zdecydujesz. 

Podoba Ci się pomysł z rozweseleniem jasnego i nudnego wnętrza tak wyrazistym fotelem?
Czytaj dalej

Walentynki z Printu - wspomnienia zamknięte w fotoksiążce

W życiu każdego człowieka są dobre i złe momenty. Tych złych nie da się uniknąć, ale jeżeli już nas spotkają, staramy się z nimi uporać i zapomnieć o nich, jak najszybciej. Są też chwile, które są jednymi z piękniejszych, jakie nas w życiu spotkały. Chcemy, by trwały wiecznie. Jak to jednak bywa, wszystko co dobre, szybko się kończy i powrót do rzeczywistości, np. z romantycznego wypadu we dwoje szybko mija i choć te piękne wydarzenia pozostaną w naszym sercu i umyśle na zawsze, to... Pamięć jest jednak zawodna, a fakty szybko umykają, więc warto te momenty uwiecznić, by w każdej chwili móc skutecznie do nich powrócić. Takim sposobem jest fotoksiążka.


Fotoksiążka wydaje się być wspaniałym pomysłem na prezent na Walentynki dla chłopaka. Bardzo często widzę, że dziewczyny decydują się na zakup słodkich gadżetów, które z wizerunkiem mężczyzny bardzo się kłócą. Słodkie misiaczki, poduszki ze zdjęciem czy inne "klamoty" wydają się naprawdę średnim pomysłem. Książka, która uwieczni wszystkie Wasze piękne chwile i pozwoli do nich wrócić w każdej chwili - to jest strzał w 10! Nie zajmuje dużo miejsca, a jej wartość sentymentalna może przypominać nam nawet o kilkunastu wspólnych latach. Jak widać, prezent na Walentynki dla niego wcale nie musi być oklepany!


W tamtym roku skusiłam się na zaprojektowanie Instabooka, czyli jak wiecie mniejszy wariant książki. Dodałam do niej zdjęcie, które przypomina mi o naszych zaręczynach czy o tym, kiedy zawiesiliśmy kłódkę miłości na Moście Biskupa Jordana w Poznaniu. Są tam też migawki ze wspólnych wakacji. Teraz te chwile już zawsze pozostaną ze mną.




W czasach, kiedy aparaty cyfrowe już dawno temu wyparły aparaty na klisze, coraz rzadziej decydujemy się na wywoływanie zdjęć. Wspomnienia pozostają w folderach komputerowych, gdzie bardzo szybko możemy je stracić. W domu mam już 3 fotoksiążki i taki sposób przechowywania wspomnień już wszedł mi w nawyk. Postanowiłam, że każdego roku będę projektowała takie albumy, bo to świetna frajda i pamiątka na lata.

Lubicie fotoksiążki? Kupujecie je?
Czytaj dalej

środa, 24 stycznia 2018

Bandi - Boost Care - krem nawilżający z kwasem hialuronowym oraz koncentrat z aktywną witaminą C

Myślę, że w końcu się ogarnęłam i jestem zwarta i gotowa do regularnego pisania dla Was! Przez ten czas nagromadziło mi się sporo nowości, które w niedalekiej przyszłości będę Wam prezentowała. Dziś na tapecie dla produkty marki Bandi z serii Boost Care. Są to: krem nawilżający z kwasem hialuronowym oraz koncentrat z aktywną witaminą C. Kosmetyki tej marki są mi w zasadzie obce, więc bardzo ucieszyłam się, że mogę je wypróbować.


Kosmetyki z witaminą C i kwasem hialuronowym zawsze świetnie się u mnie sprawdzają. Szczególnie jesienią i zimą chętnie po nie sięgam. Marka Bandi zawsze wydawała mi się marką godną uwagi, ponieważ wszystkie recenzje napisane przez blogerki, które odwiedzam, zawsze były pochlebne. Z dużą radością przystąpiłam do testów. Obu produktów używałam w duecie.



BANDI - BOOST CARE - KONCENTRAT Z AKTYWNĄ WITAMINĄ C

Zacznę od produktu, który pokochałam i z pewnością znajdzie on swoje miejsce w zestawieniu ulubieńców roku, które mam zamiar zrobić niebawem. Jest to koncentrat z aktywną witaminą C. Mieści się w szklanej buteleczce o brązowo-pomarańczowym zabarwieniu. Butelka dodatkowo zapakowane w kartonowe pudełeczko, które było zafoliowane - wiemy więc, że jesteśmy pierwszymi użytkownikami. Pojemność butelki, to 30 ml. Uprzednio produkt był zakręcony plastikową nakrętką. W zestawie była również pipeta i to nią wydobywa się z butelki produkt. Nie mam jej nic do zarzucenia. Nie napełnia się ona w całości, a w połowie. Jeżeli mam być szczera, to ja nabieram jedynie 1/4 pipety i aplikuję to na twarz oraz na dekolt. Pierwsze co we mnie uderzyło to oszałamiający zapach. Nigdy w życiu nie miałam jeszcze do czynienia z tak piękną wonią. Jest mi ją ciężko opisać. Czuję jakby coś słodkiego, ale jest to okraszone dodatkowo kwiatowo-owocową nutą. Zapach na skórze utrzymuje się zaskakująco długo, co niezmiernie mnie cieszy. Kiedy robiłam zdjęcia do posta naniosłam sobie trochę na dłoń i po kilku godzinach wciąż to czułam. Konsystencja jest dość rzadka o białym zabarwieniu. Jest lekka i świetnie się rozsmarowuje. Błyskawicznie wchłania w skórę, nie pozostawiając żadnej lepkiej czy nieprzyjemnej warstwy.


BANDI - BOOST CARE - KREM NAWILŻAJĄCY Z KWASEM HIALURONOWYM

Drugim produktem jest krem nawilżający z kwasem hialuronowym. Mieści się on w plastikowej tubce z zamknięciem na klik. Podobnie, jak poprzednik, zapakowany był w papierowy kartonik i zabezpieczony folią. Konsystencja jest biała, lekka, a po naniesieniu na skórę po prostu po niej sunie. Krem nie bieli, a szybko się wchłania. Jest do stosowania zarówno na dzień, jak i na noc. Stosowałam go zaraz po koncentracie i zrobiłam z tych kosmetyków duet nie do pobicia. Ciężko mi więc oceniać te produkty oddzielnie.



Po aplikacji obu produktów twarz od razu zyskuje na miękkości. Dostaje solidną dawkę nawilżenia. To dla mnie nowość, że efekty wyczuwalne są tak szybko. Rano, po przebudzeniu zauważyłam pierwsze pozytywne zmiany - jesienią i zimą mam problem z suchymi skórkami. Po naniesieniu produktów problem ten się zminimalizował, a po czasie całkowicie zniknął. To miła odmiana nie widzieć ciągle suchych skórek na nosie czy czole. Dodatkowo twarz była bardzo gładka i delikatna w dotyku. Po tak efektywnej pielęgnacji, często łapię się na tym, że... głaszczę się po twarzy, tak nie mogę się nacieszyć efektem i tu było podobnie. Twarz, która jeszcze do niedawna była szara i zmęczona, teraz wygląda na promienną i odżywioną. Na taki efekt właśnie liczyłam i kosmetyki Bandi mnie w tym nie zawiodły. Oba produkty możecie kupić w sieci Drogerii Hebe

Znacie kosmetyki Bandi? Co o nich sądzicie?
Czytaj dalej

Makeup Revolution - rozświetlacze Skin Kiss w 8 odcieniach

Kilka dni temu pisałam dla Was recenzje rozświetlaczy Makeup Revolution Pearl Light. Sądząc po komentarzach, bardzo przypadły Wam do gustu i nie dziwię się, bo kolory były czadowe, a ich błysk powala na kolana. Dziś mam coś skromniejszego i idealnego dla osób, które rozpoczynają swoją przygodę z rozświetlaczami. Są to kompakty Makeup Revolution Skin Kiss w 8 odcieniach, które dziś chcę Wam zaprezentować.


Jakiś czas temu już pokazywałam Wam rozświetlacze z serii Skin Kiss. Pora na ich kolejne warianty. Tym razem, do poprzedniej trójki dołącza osiem nowych kolorów. Są to odcienie bardzo zróżnicowane. Mamy bowiem do czynienia z odcieniami jasnymi, cielistymi i tymi ciemniejszymi. Jest też jeden mix odcieni pastelowych. Wszystkie mieszczą się w naprawdę sporych rozmiarów, plastikowych kompaktach w odcieniu rose gold. Wieczka są przezroczyste, więc od razu widzimy wszystkie kolory. Opakowania są wygodne w użyciu, a sam rozświetlacz duży, więc wygodnie się go nabiera na pędzel. W tej ósemce znajdują się rozświetlacze, które w głównej mierze dają delikatne efekty, bardzo subtelne i codziennie. Są też te mocniejsze, ale one są tu w zdecydowanej mniejszości.


Skoro rozświetlaczy jest osiem, postanowiłam podzielić je na dwie grupki, które kolorystycznie najbardziej do siebie pasują. I tak oto w pierwszej czwórce znalazły się rozświetlacze w odcieniach brązów, beżów i jeden jaśniejszy. Będę je opisywała od najciemniejszego do najjaśniejszego. Najciemniejszy, ten najbardziej brązowy, tj. Sun Kiss, jest zarazem najmocniejszym rozświetlaczem z całej ósemki. Daje największe krycie (o ile mogę się tak wyrazić) i z nim należy postępować delikatnie, by nie przesadzić. Dla mnie to takie połączenie bronzera i rozświetlacza w jednym, co daje bardzo ciekawe efekty. Na skórze mieni się na złoto-brązowo. Pięknie podkreśla kości policzkowe. Drugi odcień, który wpada dla mnie w rude, miedziane tony, to odcień Rose Gold Kiss. Ten odcień jest zdecydowanie bardziej subtelny, ale daje mocniejsze rozświetlenie. Bardzo ładnie stapia się z odcieniem mojej skóry i jest jednym z moich ulubieńców. Trzeci kolor, to odcień bardziej cielisty, taki trochę nudziak i jest to Champage Kiss. Na skórze daje nieco perłowe wykończenie. Posiada jakby większe drobinki rozświetlające niż pozostała trójka. Ostatni odcień z tej czwórki, to odcień najjaśniejszy, nieco szary, bądź perłowy, który nazywa się Frozen Kiss. Ta nazwa idealnie go odzwierciedla, ponieważ jest to bardzo chłodny odcień. W użyciu bardzo przypomina mi poprzednika, z tym, że ten bardziej się wyróżnia. Daje mocniejsze rozświetlenie, które jest dość widoczne. Nie stapia się tak, jak u poprzednika.


Tu mam dla Was swatche - niestety śpieszyłam się, bo mój aparat był na rozładowaniu i tu nie zrobiłam swatchy kolejno, tak jak opisywałam rozświetlacze. Opiszę jednak każdy swatch tu. Zaczynając od dołu mamy: Sun Kiss, Champagne Kiss, Frozen Kiss oraz Rose Gold Kiss.



Kolejna czwóreczka, to odcienie pastelowe. Mamy tu do czynienia z odcieniem niebieskim, różowym, bladym różem oraz kompaktem, który mieści w sobie, aż 5 różnych kolorów. Te odcienie na skórze są bardzo blade i jasne, więc dają najmniejsze rozświetlenie. To z pewnością spodoba się osobom, które nie lubią z efektem "glow" przesadzić. Z tej czwórki najbardziej do gustu przypadł mi kompakt z mixem kolorów, czyli Dream kiss. Jest to mieszanka wielu pastelowych odcieni, takich jak: róż, niebieski, fiolet, zieleń czy biel. Można każdy z tych kolorów stosować oddzielnie, albo tak jak ja, razem. Nabieram na pędzel wszystkie kolory jednocześnie i efekt końcowy jest bardzo ciekawy, ponieważ rozświetlacz opalizuje na różne kolory. Kolory które są w tym mixie różnią się odcieniami od pozostałych, pojedynczych rozświetlaczy. Kolejny odcień, to niebieski rozświetlacz Star Kiss. Na skórze wygląda po prostu przepięknie. Daje jakby jednolitą taflę, która rozświetla delikatnym, niebieskim odcieniem. Wygląda to naprawdę uroczo! Dalej mamy pudrowy róż, czyli Prismatic Kiss. Daje bardzo delikatny efekt rozświetlania na skórze, z którą pięknie się stapia. Ślicznie się mieni w świetle dziennym i ożywia makijaż. Ostatnim odcieniem jest Pink Kiss, który określiłabym mianem chłodnego różu. Na skórze, jest podobny do swojego poprzednika, choć bardziej delikatny.


Ta grupka też doczekała się swoich swatchy. Jak widzicie, odcienie są bardzo delikatne i tak samo prezentują się na skórze. Od dołu, są to odcienie: Star Kiss, Pink Kiss, Dream Kiss oraz Prismatic Kiss.


Powyższa seria rozświetlaczy Skin Kiss ma, jak widzicie, mnóstwo odcieni, więc każdy z pewnością znajdzie idealny dla siebie. Kompakty są duże, a co za tym idzie, bardzo wydajne. Mają piękne tłoczenia. Nie widzę ich jeszcze do kupienia w polskich sklepach, ale to zapewne kwestia czasu. Ich poprzednie wersje, z lusterkiem w kompakcie można nabyć już za 17-18 zł, więc te cenowo wypadną pewnie podobnie. Idealnie sprawdzą się u osób, które dopiero wdrażają się w tajniki makijażu i podejmują pierwsze próby z rozświetlaczem. Kolory, szczególnie te, które zaprezentowałam w drugiej kolejności świetnie się w tej roli sprawdzą dając delikatne rozświetlenie bez zbędnej przesady.

Który odcień Skin Kiss podoba Wam się najbardziej? Używacie rozświetlaczy czy wolicie bronzery bądź róże?
Czytaj dalej

wtorek, 23 stycznia 2018

Vabun - kosmetyki dla Niego by Radosław Majdan

Produkty męskie pojawiają się tu bardzo rzadko, ale jednak się zdarza! Mój brat chętnie testuje nowości w tym zakresie, więc tym razem wielką radość sprawiła mi firma Vabun przesyłając do testów kilka ciekawych produktów sygnowanych nazwiskiem Radka Majdana. W ich skład wchodzą żele pod prysznic oraz perfumy. Przyszedł czas, bym co nieco o nich napisała, ale najpierw... Kilka słów o samej nazwie, ponieważ jest to ciekawa historia. Vabun oznacza złotego jastrzębia. Jest to indiański odpowiednik znaku zodiaku Radosława Majdana. Kultura indiańska jest mu szczególnie bliska, więc fajnie, że ma to odzwierciedlenie w jego linii kosmetycznej.



Na pierwszy ogień wezmę zapachy. Pierwszy to Vabun Gold Edition. Producent opisuje je tak: "Woda perfumowana Vabun Gold to elegancki i wytworny produkt dla dojrzałych mężczyzn. Zapach jest zadziorny, ale też lekko słodkawy dzięki wanilii. Perfumy zawdzięczają swój niesamowity zapach połączeniu piżma, wanilii, tonki, kwiatu pomarańczy, mięty, cynamonu i gałki muszkatołowej. Zapach o niebanalnej kompozycji wyrazisty dla zdecydowanych i konkretnych facetów". Perfumy mieszczą się w ładnej, złotej butelce. Mogłoby się wydawać, że jest zbyt przesadzone, ale nic bardziej mylnego! Na żywo prezentuje się naprawdę świetnie. Jest eleganckie i wytworne.


Drugi zapach to Vabun Sport. Producent opisuje go tak: "Woda perfumowana Vabun Sport kusi zmysły i dodaje energii do działania. Nie pozwala o sobie zapomnieć. W perfumach przeplatają się nuty kardamonu, drzewa sandałowego, piżma oraz ambry. Perfumy Vabun Sport są stworzone dla aktywnych i energicznych mężczyzn. Zdecydowanie pasują do osób, które nie przestają podejmować kolejnych wyzwań i stawiać przed sobą kolejnych celów". Opakowanie tej wody wygląda znacznie prościej, choć to wcale nie musi oznaczać tego, że gorzej - kwestia gustu.


Rzadko posługuję się opisami producentów, ale przy zapachach jest to bardzo pomocne. Dzięki temu chciałam ukazać Wam nuty zapachowe, z jakich składają się te wody. Byłam bardzo ciekawa, jak się spiszą w użyciu. Oba zapachy są przyjemne, bardzo męskie i dość długo utrzymują się na skórze. Na ubraniach wyczuwalne są również drugiego dnia od użycia. Atomizery bardzo dobrze rozpylają perfumy, tworząc lekką mgiełkę, co jest świetne. Mój brat powiedział, że ten atomizer jest zdecydowanie lepszy, niż w perfumach, których używa naprzemiennie, czyli w Hugo Boss. Podsumował je również tak, że nie pachną "tanio". Czasem wąchając jakieś wody od razu wyczuwamy nutę tandety - tu tego nie znajdziecie! Oba zapachy przypadły mu do gustu i nie potrafi wybrać, który podoba mu się bardziej.


Żele pod prysznic mój brat denkuje w mig. Nie ukrywam, kąpie się bardzo często i w tym zakresie na pewno nie należy do "statystycznych Polaków", dlatego dodatkowa porcja żeli jest u niego zawsze mile widziana.  Oba żele mają ładne, podłużne opakowanie. Jak widzicie po opakowaniach, tworzą one zestaw z perfumami. Opakowania są plastikowe i możemy kontrolować zużycie. Dzięki płaskiemu zamknięciu na "klik" można je postawić na "głowie", dzięki czemu zużyjemy je do samego końca. Opakowanie jest poręczne i wygodnie się go używa. Konsystencja przezroczysta,  Jeżeli chodzi o to, jak się pienią, to złoty wypada tu bardzo słabo. Brat twierdzi, że nie pieni się wcale. Z kolei czarny wariant pieni się nieco lepiej, choć i tu nie ma szału. Zapachy są perfumowane, bardzo męskie i ładne. Utrzymują się na skórze przez jakiś czas po kąpieli. Oba żele brat zabierał ze sobą na siłownię i stwierdził, że dobrze się je przenosi. Żaden nie otworzył się w torbie, więc zamknięcie jest solidne i gwarantuje odpowiednie zabezpieczenie przed ewentualnym rozlaniem.

Znacie produkty Vabun? Jakie macie zdanie na ich temat?

Czytaj dalej

czwartek, 18 stycznia 2018

Walentynkowa biżuteria - Rosegal valentines day sale


Pozostając nadal w miłosnym klimacie... Wczoraj pokazywałam Wam piękne, romantyczne i idealne na Walentynki sukienki, które swoją drogą bardzo przypadły Wam do gustu. Dziś z kolei chciałabym zaprezentować Wam kilka modeli biżuterii. Biżuteria to niewątpliwie dodatek, który stanowi kropkę nad "i" każdej stylizacji. Są osoby, które jej nie noszą, są też takie, które noszą ją w nadmiarze. Ja jestem zdecydowanie po środku. Na co dzień noszę jedynie dwa pierścionki, a od jakiegoś czasu dołączył do nich łańcuszek z zawieszką, które znalazłam pod choinką. Od święta zakładam kolczyki czy bransoletki. Mimo to uważam, że w szkatułce warto mieć wszystko. Mam tu na myśli każdy rodzaj biżuterii, bo nigdy nie wiadomo, co może nam się przydać do danej stylizacji. Zapraszam na mały przegląd biżuterii z Rosegal. Obecnie trwają tam walentynkowe promocje, takie jak: valentines gifts, best valentines gift oraz Rosegal valentines gifts.




Jako naczelna sroka, chciałabym przygarnąć wszystko! Bardzo podoba mi się komplet 6 bransoletek - można nosić kilka na raz, albo pojedynczo - praktycznie inna na każdy dzień tygodnia (niemal). Ładnie prezentuje się również serduszkowy komplet. Biżuteria ta jest pozłacana i dodatkowo wysadzana kamyczkami. Prezentuje się to bardzo elegancko. Kolor Rose gold wiedzie teraz prym w biżuterii i zegarkach (a także dodatkach do domu), więc pierścionka w tym kolorze nie mogło tu zabraknąć. Nie każdy jednak lubuje się w złocie, dlatego nie może zabraknąć tu również srebrnych pierścionków. Podobno nie powinno się łączyć srebra ze złotem - niby to się gryzie, ale ja coraz częściej spotykam się z takimi połączeniami. Przykładem jest ta potrójna bransoletka z przywieszkami. Ostatnią rzeczą jest minimalistyczny łańcuszek, który będzie pasował na każdą okazję.

A Wy lubicie nosić biżuterię? Podoba Wam się motyw serc?
Czytaj dalej

Makeup Revolution - Rozświetlacze Pearl Lights

Jeszcze nie tak dawno, każda z nas w ferworze świątecznych przygotowań, ocierała pot z czoła od natłoku obowiązków. Teraz od tego czasu minął prawie miesiąc, a ja nie mogę uwierzyć, jak ten czas szybko leci. Przedświąteczny okres, oprócz pracowitej gorączki, przyniósł także masę radości. Spowodowana była ona różnego kalibru prezentami od firm, z którymi współpracuję. To bardzo miłe kiedy masz świadomość, że ktoś docenia Twoją pracę i chce sprawić Ci przyjemność. Nie zapomniał o mnie także Mikołaj Makeup Revolution i podarował mi eleganckie pudełko wypełnione po brzegi różnego rodzaju kolorówką. Moje oczy zabłysnęły na ich widok i nie wiedziałam, co mam oglądać w pierwszej kolejności. Kiedy już trochę oswoiłam się z tą zawartością, chciałabym zacząć prezentować Wam te dobra. Dziś chciałabym napisać kilka słów o rozświetlaczach z serii Pearl Lights.


Te rozświetlacze zrobiły na mnie piorunujące wrażenie, więc postanowiłam, że je pokażę Wam w pierwszej kolejności. W paczuszce znalazłam, aż 5 odcieni sypkich rozświetlaczy. Wszystkie mieszczą się w zgrabnych, plastikowych słoiczkach. Są one przezroczyste, dzięki czemu doskonale widzimy odcienie produktów oraz to, ile ich nam pozostało. Po odkręceniu wieczka naszym oczom ukazuje się otwór z mnogą ilością dziurek. Produkt wydobywa się oczywiście za ich pomocą. Ja robię to tak, że odrywam delikatnie naklejkę zabezpieczającą i wysypują odrobinę rozświetlacza na zakrętkę. Zaklejam z powrotem otwory i aplikuję rozświetlacze z nakrętki za pomocą pędzla. Jest to wygodne rozwiązanie.


Rozświetlacze posiadają drobno zmieloną formułę, dzięki czemu wykończenie naszego makijażu jest idealne i pełne blasku. Co ciekawe, można je stosować na 3 sposoby i z pewnością spodobają się Wam one! Produkty można wymieszać z balsamem, dzięki czemu uzyskamy efekt pięknie rozświetlonego ciała. Możemy też pokusić się o dodanie go do naszego podkładu - zwykły, klasyczny fluid może stać się fluidem rozświetlającym. No i standardowo, możemy nanieść go na kości policzkowe.Teraz opiszę każdy pokrótce.


MAKEUP REVOLUTION - PEARL LIGHTS - OCIEŃ TRUE GOLD

Jest to najjaśniejszy odcień wśród całej piątki. Wygląda na biały, jednak jest to bardzo subtelny złoto-żółty odcień.  Po roztarciu mieni się tysiącem złotych drobinek, które pięknie odbijają światło. Idealnie sprawdzi się naniesiony nad bronzer, na łuk kupidyna, środek nosa, środek czoła czy brodę. Odcień ten jest dla mnie bardzo subtelny i naprawdę, nie można sobie nim zrobić krzywdy.


MAKEUP REVOLUTION - PEARL LIGHTS - ODCIEŃ PEACH CHAMPAGNE

Drugi z kolei jasny odcień sypkiego rozświetlacza. Według mnie jest to brzoskwiniowo-różowy odcień. W opakowaniu wygląda na typową brzoskwinkę, z kolei na twarzy na pierwszy plan wychodzi delikatny, pudrowy róż. Pięknie stapia się z cerą. Zastosowałabym go podobnie, jak pierwszy rozświelacz. Dodatkowo można by uzyć go również przy makijażu powieki, np. w kącikach oczu.


MAKEUP REVOLUTION - PEARL LIGHTS - SAVANNA NIGHTS

Tym kolorem chciałabym rozpocząć już prezentację znacznie bardziej wyrazistych w swej kolorystyce odcieni rozświetlaczy. Savanna night jest dla mnie najbardziej typowym, brązowym odcieniem z całej tej piątki. Ma prześliczne wykończenie. Mieni się odcieniem ciepłego złota. Idealnie sprawdzi się do podkreślania kości policzkowych.


MAKEUP REVOLUTION - PEARL LIGHTS - CANDY GLOW

Candy glow jest dla mnie odcieniem koloru rudego. Wpada właśnie w te tony, ale spokoju nadają mu jeszcze odcienie brązu. Ten rozświetlacz idealnie sprawdzi się w roli rozświetlającego bronzera. Ze względu na ciemniejszy odcień, chętnie nakładam go na kości policzkowe oraz dodaję odrobinę przy makijażu oka.


MAKEUP REVOLUTION - PEARL LIGHTS - SUNSET GOLD

Ten kolor idealnie odzwierciedla kolor miedziany. Jest bowiem brązowy, ale ma w sobie nieco rude-ogniste tony. Pięknie mieni się drobinami w odcieniu pomarańczowym i złotym. Te trzy ciemniejsze rozświetlacze według mnie są do siebie bardzo podobne w użyciu. W opakowaniach widać różnicę, jednak na twarzy są to tylko niuanse.

Swatche niestety nie oddają tego, jak pięknie te rozświetlacze się mienią. Wierzcie lub nie, ale zdjęcia swatchy robiłam 5 razy, w różnych pomieszczeniach (w tym na dworze), przy różnym natężeniu światła. Z utęsknieniem czekam na słoneczne dni. Wtedy z pewnością zedytuję ten wpis i dodam zdjęcia, która zrobią na Was z pewnością lepsze wrażenie. Do tej pory bardzo lubiłam rozświetlacze serduszka I Heart Makeup. Teraz zostały one wyparte przez Pearl Lights. Poziom rozświetlenia oraz możliwość stopniowania efektu bardzo mi się w nich podoba. Mamy też do wyboru, aż 5 kolorów, więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Rozświetlacze są niesamowicie wydajne, a jedno opakowanie można już kupić za niecałe 18 zł. Uważam, że jest to bardzo atrakcyjna cena w stosunku do jakości.

Chciałabym także przedpremierowo pokazać Wam 8 rozświetlaczy Skin Kiss - są to bardzo delikatne rozświetlacze, które nikomu nie zrobią krzywdy, nawet nowicjuszom w dziedzinie makijażu. Niebawem zbieram się do ich recenzji, w której zaprezentuję Wam wszystkie kolory. Ta seria barw jest świetna, bo każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Mamy bowiem kolory do chłodnej i ciepłej cery. Możemy postawić na klasykę, ale także zaszaleć, bo są tam rozświetlacze w nietypowych kolorach. Myślę, że te produkty przypadną Wam do gustu tak samo, jak mi!

Który rozświetlacz podoba się Wam najbardziej? Używacie rozświetlaczy w formie sypkiej czy sięgacie po te w kamieniu?

Czytaj dalej

środa, 17 stycznia 2018

Idealne sukienki na romantyczną kolację walentynkową

Walentynki mają tyle samo zwolenników, co przeciwników. Ja wychodzę z założenia, że nie wszyscy muszą lubić to Święto - każdy ma do tego prawo i nikomu nie wolno niczego narzucać! Po to człowiek ma wolną wolę, by mógł robić z niej użytek. Nikt nie ma jednak prawa do tego, by ten dzień psuć innym swoim zrzędzeniem, co mnie trochę irytuje każdego roku. Jeżeli chodzi o mnie, ja bardzo lubię Walentynki, bo dla mnie każdy powód do świętowania jest dobry! Po prostu lubię świętować! Nie obchodzimy tego dnia hucznie, ale zawsze staramy się z Ukochanym robić co wspólnie, obdarować się jakimś drobiazgiem i miło spędzić czas. Dwa lata z rzędu jeździliśmy na narty do Mrągowa, na Górę Czterech Wiatrów (ja częściej piłam gorącą czekoladę, niż szalałam na stoku, ale nie ważne, bo i tak było miło). Zdarzało się też, że przygotowywałam coś słodkiego (robiłam tort albo babeczki). Najczęściej jednak zdarza się, że ja przygotowuję kolację, mój narzeczony wpada z kwiatami, otwieramy butelkę wina i jest po prostu miło. By ten romantyczny klimat utrzymać, potrzeba jest też odpowiednia oprawa. Nastrojowy klimat w postaci odpalonych świec świetnie się tu sprawdza. Przydałoby się również odpowiednie ubranie. Każda kobieta chce wyglądać pięknie dla swojego mężczyzny i skoro jesteście razem, to tak zapewne jest. Nie zaszkodzi jednak trochę się wystroić, chociażby dla sprawienia przyjemności samej sobie, bo... Przecież kochamy zakupy! Dlatego zapraszam Was na przegląd Sukienek z Rosegal. Obecnie trwają tam walentynkowe promocje, takie jak: Rosegal Valentines Gift, Best Valentines Gift oraz Best Valentines Gift 2018.

SUKIENKA KORONKOWA        //        SUKIENKA W RÓŻE         //       SUKIENKA Z FALBANĄ

Sukienki w moim odczuciu są bardzo odświętne. Wybrałam dla Was 3 różne fasony w iście walentynkowych barwach. W pierwszej kolejności mamy do czynienia z romantyczną sukienką w bordowym kolorze, której koronkowa góra oraz krój z opadającymi ramionami dodaje seksapilu. Dodatkowo jest ona na dole rozkloszowana. Świetnie będzie prezentowała się na kobiecie o nienagannej figurze. Druga jest czarna i bardzo dopasowana, dzięki czemu pozwoli uwydatnić ładne, pełne kształty. Dzięki lekkiej, prawdopodobnie tiulowej, górze wygląda bardzo nietuzinkowo. Róże nie od dziś są jednym z symboli Walentynek, więc taka sukienkowa propozycja rewelacyjnie się w ten klimat wpisze. Ostatnia propozycja to kolejna bordowa sukienka, która zwraca na siebie uwagę. Z jednej strony poprzez falbanę, która idzie od góry, aż po dół sukienki, a z drugiej sukienki na odmienne wykończenia ramion. Mamy tu bowiem ramiączko i swojego rodzaju rękawek.

Czy któraś z sukienek przypadła Wam do gustu? Obchodzicie Walentynki? Planujecie jakąś romantyczną kolację? 

Czytaj dalej